„Uwięziony krzyk” Anna Naskręt

UwiezionyKrzyk1

UWIĘZIONY KRZYK

  • Autor: ANNA NASKRĘT
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 319
  • Data premiery: 18.09.2019r.
  • Moja ocena: 7/10

 

Powiem Wam szczerze, że przy propozycji recenzji „Uwięzionego krzyku” trochę się wahałam. Wahałam się nie dlatego, że opis mnie nie zaciekawił, bo było wprost przeciwnie. Wahałam się, bo przeżywam ostatnio w swoim życiu trudny także emocjonalnie czas i bałam się, że lektura książki o trudnej tematyce przygnębi mnie jeszcze bardziej. Tymczasem stało się trochę na odwrót. Oczywiście, że pewne kwestie poruszane w książce, były trudne, pewne fragmenty szczególnie wzbudzały emocje, ale generalnie książka to pozwala docenić życie, z całym jego trudnym i skomplikowanym bagażem oraz zmotywować do walki z bardzo ciężką nieraz codziennością.

Już załączony na początku książki cytat z znanej wszystkim fraszki Jana Kochanowskiego oddaje w dużej mierze jej przesłanie. Tak naprawdę docenić zdrowie i sprawność potrafimy w pełni dopiero wtedy, gdy je stracimy. Autorka książki doświadczył tego na własnej skórze i jakkolwiek ciężko by jej czasem nie było stara się doceniać życie i jego możliwości. Aby podzielić się tymi refleksjami z innymi ludźmi wydała tą książkę. Anna Naskręt  bowiem w wieku 24 lat jako młoda żona i matka, osoba pełna energii, marzeń i planów na przyszłość dostaje udaru mózgu. W jego wyniku zostaje całkowicie sparaliżowana. Zostaje zamknięta w swoim ciele, bez możliwości kontaktu ze światem, podczas gdy mózg działa zupełnie sprawnie. Brzmi jak opis przejmującego thrillera? To  było życie autorki!

UwiezionyKrzyk3

Książka opisuje przebieg choroby autorki, jej rehabilitację. Sporo uwagi poświęca też sytuacji w naszych placówkach zdrowia oraz podejściu osób w niej pracujących. Smutna prawda bowiem jest taka, że w ramach państwowej opieki trudno uzyskać coś więcej niż minimum, a i podejście do pacjenta pozostawia wiele do życzenia. Jako sparaliżowana i pozbawiona możliwości kontaktu z otoczeniem osoba, autorka spotkała się wielokrotnie z brakiem i szacunku i lekceważącym podejściem. Jakie to musi być trudne, gdy proces myślowy przebiega bez żadnego uszczerbku, a ciało przestało działać. Mogę sobie wyobrazić, że bardzo trudno jest wtedy poradzić sobie z emocjami, bez możliwości ich wyrażenia. Dużą sztuką w tej sytuacji jest nie poddać się i walczyć o swoje prawo do życia do szczęścia. Ta walka jest tym trudniejsza, że nie ogranicza się  do jednej wielkiej walki, ale kolejne potyczki z własną niemocą trzeba podejmować praktycznie w każdej chwili raz za razem. Książka opowiada też o podejściu innych do tak chorej osoby. Ludzie rzadko zastanawiają się, co osoba postawiona w takiej sytuacji czuje, bardziej skupiają się na swoim braku komfortu w kontakcie z kimś chorym. Autorka mogła liczyć praktycznie tylko na swoją rodzinę – rodziców, siostry, których życie również wywróciło się do góry nogami, a którzy robili wszystko by nie poddać się bez walki. Byli przy chorej w każdej chwili. Natomiast mąż i dotychczasowi przyjaciele po prostu zniknęli. Dodatkową trudnością było to, że w czasie choroby autorka praktycznie nie miała kontaktu ze swoją małą córeczką. Jako matka potrafię wyobrazić sobie ból i cierpienie z tym związane. I powiem Wam, że podziwiam autorkę i fakt, że nie poddała się, że pokonała i nadal pokonuje liczne trudności.

Książkę trudno oceniać jak każdą inną powieść, pod względem literackim. Jest ona bowiem czymś zupełnie innym. Trafia prosto do serca. Mogę sobie wyobrazić, że dla osób po udarze i ich rodzin może być ostatnią deską ratunku, czymś co doda otuchy i siły do walki. Osoba, która nie miała z tym do czynienia może zapoznać się z ogromem problemów jakie chory musi pokonać oraz dowiedzieć się więcej na temat udaru mózgu. Ale przede wszystkim lektura prowokuje do wielu istotnych refleksji na temat życia i naszego do niego podejścia. Począwszy od tego jak mało doceniamy zdrowie i sprawność, póki ich nie stracimy i jak mało robimy na co dzień by zapobiec jego utracie, jak mało szanujemy własne ciało, zdrowie i życie, poprzez to jak wielką siłę potrafi znaleźć w sobie człowiek, jak wielkie przeciwności jest w stanie pokonać. I tutaj pojawia się ogromne działania motywacyjne książki, nie wiem czy zamierzone czy nie, że bez względu na to co nas w życiu spotyka, nie można się poddawać i trzeba walczyć o swoje prawo do szczęścia. A przede wszystkim jak wiele jeszcze powinniśmy się uczyć, jeśli chodzi o docenianie życia i każdej chwili jaką ze sobą niesie. Mimo moich początkowych obaw i pewnych trudnych emocji podczas czytania, książka na koniec nastroiła mnie optymistycznie, kolokwialnie rzecz ujmując dała mi „kopa”. W trudnych momentach życia, gdy rzeczywistość mnie przytłacza  i wydaje mi się, że nie już rady, myślę o autorce i wielu podobnych osobach, o tym z czym ona musiały się zmierzyć, i o tym, że jeżeli one w obliczu tak wielkich trudności się nie poddały i wałczyły o siebie to ja tym bardziej muszę  odnaleźć w sobie siłę i zmierzyć się z tym, co trudne.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU Muza

UwiezionyKrzyk2