„Plan na miłość, czyli jak stworzyć fajny związek” Logan Ury

PLAN NA MIŁOŚĆ, CZYLI JAK STWORZYĆ FAJNY ZWIĄZEK

  • Autor:LOGAN URY
  • Wydawnictwo:ZNAK
  • Liczba stron:400
  • Data premiery:05.04.2021r.

Mam ostatnio szczęście do książek @wydawnictwoznakpl. Nie mogę nie wspomnieć o trylogii Grety Drawskiej (RytuałStos oraz Chichot), którą ciągle uważam za wyjątkowo udane, pierwsze spotkanie z Autorką. O ile z recenzji trylogii Drawskiej wywiązałam się bez zbędnej zwłoki, o tyle prezentowana przeze mnie książka w tym wpisie, musiała sporo czekać na swoją kolej. Nie ukrywam poradnik „Plan na miłość, czyli jak stworzyć fajny związek” Logan Ury nakładem @wydawnictwoznakpl, który premierę miał 5 kwietnia br. nie okazał się książką dla mnie. Kilka razy wracałam do niego, by w końcu skończyć go czytać. Dla kogo ta książka jest więc idealna?

Jak pisze Wydawca dla tego, kto chce znaleźć odpowiedzi na następujące pytania:

– „Jak uniknąć pułapek współczesnego randkowania.

– Jak znaleźć partnera, który w związku będzie chciał tego co ty.

– Która znajomość zawarta na portalu randkowym ma szansę przerodzić się w coś więcej.

– Kiedy zdecydować się na kolejny etap w związku.

– Jak wyleczyć złamane serce”.

Ja pierwsze zakochanie, pierwsze zauroczenie, pierwsze motyle w brzuchu i pierwszy długoletni związek mam za sobą. Wielu moich znajomych ma za sobą również nieudane randki na portalu Tinder i tym podobnym oraz niespełnione marzenia po spotkaniu z partnerem w sieci. Z poradnika nie dowiedziałam się więc niczego, chociaż jego ogromnym plusem jest odniesienie się Autorki do badań z zakresu behawiorystyki, do konkretnych zachowań człowieka. Dzięki takiemu podejściu Autorka tłumaczy i interpretuje zachowania, które pojawiają się w relacjach pomiędzy partnerami wykazującymi konkretne cechy, czasem nawet niemiłe i niespodziewane. To jest bez wątpienia najbardziej wartościowa cecha tej książki. Prawdziwe historie z życia pacjentów psycholożki, którym sama Autorka stara się pomóc, dla których stara się zaklinać ich los, ich związek, ich relację. Nie jest to łatwe, jak pewnie sami wiecie. Czasem nawet nie wiadomo, czego brakuje. Nierzadko dokładnie wiemy, co zawiodło. Nawet nie tylko my, lecz również prawie wszyscy z naszego otoczenia.

Jeszcze parę słów o stylu i języku. Jest bardzo konsekwentny. Mimo, że nie czytałam poradnika jednym „ciągiem” wracając do niego od razu wiedziałam, gdzie jestem, co przeczytałam, nad czym teraz Autorka się skupia, co chce opisać i jaką radę chce nam dać. Czytanie w częściach też ma swoje zalety. Każdy rozdział był jakby dla mnie odrębną historią. Możliwe, że to pozwoliło mi skończyć lekturę w całości i ocenić ją w bardzo przyzwoity sposób. Tylko zamknięte wątki mogą opisać całą historię!!!

Mówią „szukajcie a znajdziecie”. Parafrazując „czytajcie a dowiecie się” o co chodzi z tymi współczesnymi związkami!!! Bo, że o coś chodzi, to chyba wszyscy czujemy.  

Moja ocena: 7/10.

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Znak.

„Nie uciekniesz” Nana Bekher

NIE UCIEKNIESZ

  • Autor: NANA BAKHER
  • Wydawnictwo: KOBIECE
  • Liczba stron: 303
  • Data premiery: 28.04.2021r.

Nie czytałam jeszcze żadnej powieści autorki, a że zbierają sporo pozytywnych ocen, postanowiłam spróbować. Nana Bekher to pisząca pod pseudonimem autorka powieści obyczajowych i erotycznych. Prywatnie żona i matka dwójki urwisów. Miłośniczka kawy, czekolady i książek. Zadebiutowała na początku 2020 roku powieścią „Nieznośny milioner”. Byłam więc bardzo ciekawa jakie będą moje wrażenie po lekturze „Nie uciekniesz”.

Laura, choć młoda wiele w życiu przeszła, przeżyła straszne rzeczy, ale udało jej się uciec. Niestety ma poczucie, że zagrożenie nie mija nigdy i musi być w nieustannym ruchu, jak najdalej od Meksyku, żeby nie zostać odnalezioną. W trakcie podróży w jednym z amerykańskich miasteczek, które ma być tylko punktem na mapie w dalszej drodze ratuje małą dziewczynkę przed rozpędzonym samochodem, a sama trafia do szpitala. Babcia dziewczynki z wdzięczności opłaca jej leczenie i proponuje pobyt u nich w domu. Sprawy jeszcze się komplikują, gdy Laura poznaje Daniela, ojca małej. Mimo, że coś ich do siebie przyciąga od pierwszej chwili , kobieta nikogo do siebie nie dopuszcza i boi się wyjawić prawdę o swojej przeszłości. Czy Danielowi uda się obalić jej mur? Czy kobieta dopuści go do siebie? Czy mimo trudnej przeszłości uda im się zbudować wspólną przyszłość, czy może zjawy z przeszłości im w tym przeszkodzą?

Książkę czyta się przyjemnie, pisana jest lekkim stylem w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Laury i Daniela, co pozwala czytelnikowi na pełniejszy obraz sytuacji, poznajmy bowiem odczucia obu stron. Krótkie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się płynnie i chcemy wiedzieć co będzie dalej. Muszę jednak powiedzieć, że bohaterowie trochę mnie denerwowali, jak dla mnie są zbyt wyidealizowani, a obraz ich znajomości zbyt patetyczny i naiwny. Czasem język i sposób opisywania ich relacji drażnił mnie i męczył. Z drugiej strony historia jest dość dobrze wykreowana, sceny z przeszłości dziewczyny i teraźniejszy wątek z tym związany wprowadzały napięcie i podkręcały atmosferę. Lubię powieści, w której są różne wątki – miłosny, erotyczny, sensacyjny – i tu również się to sprawdziło. Wprowadziło do powieści urozmaicenie, zwroty akcji i możliwość zaskoczenia czytelnika. Jak dla mnie była to dosyć przeciętna lektura, po którą można sięgnąć szukając nieskomplikowanej rozrywki na wieczór, a Wy przekonajcie się sami:)

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki przedpremierowo bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

„Najlepsze przed nami” Zuza Kordel

NAJLEPSZE PRZED NAMI

  • Autor:ZUZA KORDEL
  • Wydawnictwo:CHILLI BOOKS
  • Liczba stron:382
  • Data premiery:14.05.2021r.

 Bardzo lubię książki z tzw. nurtu young adult, mimo że wiek nastoletni mam już dawno za sobą, pomagają mi one się zrelaksować i spędzić miło czas. Kiedy więc dowiedziałam się, że córka autorki Magdaleny Kordel – Zuza Kordel idąc w ślady matki, wydaje swoją pierwszą powieść, bez wahania zdecydowałam się na lekturę. Wiadomo jednak, że z debiutami różnie bywa… Czy książka mi się spodobała, czy może mnie rozczarowała? Przeczytajcie sami.

Aniela to młoda studentka, która za nic nie potrafi się dogadać z oschłymi, wymagającymi rodzicami, w końcu ma dość takiego życia i ukochaną czerwoną mazdą wyjeżdża do babci do Warszawy. Studiując i pracują w kawiarni trudno jej jednak utrzymać siebie i pomóc babci, więc robi to co kocha, przy okazji pakując się w tarapaty, bierze bowiem udział w nielegalnych wyścigach samochodowych.

Łukasz przeżył ciężkie chwile, prawie sięgnął dna, jednak za pomocą przyjaciela i rodziny udało mu się z tego wyjść. Trzyma się z daleka od dziewczyn i kłopotów, zajmując się pracą, nauką i wieczornymi wyścigami z kumplami, bowiem motoryzacja to jego hobby. Gdy jednak zupełnym przypadkiem los stawia na jego drodze Anielę coś uśpionego w jego sercu budzi się do życia. Czy pomimo młodego wieku i już tylu ciężkich doświadczeń za sobą ta dwójka będzie umiała znaleźć do siebie drogę, zaufać sobie wzajemnie i pomóc?

Książka napisana jest lekkim językiem, czyta ją się dosyć szybko i przyjemnie. Składa się z dość krótkich rozdziałów w narracji trzecioosobowej, naprzemiennie z punktu widzenia Anieli i Łukasza, w różnych perspektywach czasowych, co pomaga nam w pełni zrozumieć bohaterów, ich motywacje i zachowania. Książka mimo, że lekka dotyka kilku istotnych problemów społecznych, takich jak trudne relacje z rodzicami, uzależnienie, choroby, nielegalne wyścigi czy trauma po śmierci najbliższych. Jedne z nich potraktowane są bardziej dogłębnie, inne mniej, ale istotne jest, że akcja nie kręci się tylko wokół jednego problemu. Bohaterowie są dosyć sympatyczni, mimo młodego wieku sporo przeszli i podchodzą poważnie do życia, a jednocześnie ciągle szukają w nim swojego miejsca. Bardzo podobała mi się to, że w powieści oprócz miłości podkreślone jest też ogromne znaczenie przyjaźni i wsparcia w rodzinie.

Nie będę kłamać, że książka zrobiła na mniej duże wrażenie, czy, że nie umiem o niej zapomnieć. Ma kilka niedociągnięć i aspektów, które można by poprawić, a które w czasie lektury trochę mnie irytowały, jednak ogólnie lektura była całkiem przyjemna. A biorąc pod uwagę młody wiek autorki i fakt, że to jej debiut, można mieć nadzieję, że kolejne powieści będą jeszcze lepsza i ja na pewno dam jej jeszcze szansę. Jeżeli chcecie spędzić przyjemnie czas, lekko i na luzie to gorąco polecam Wam lekturę.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Chilli Books.

„Ten, którego pragnę” Kennedy Fox

TEN, KTÓREGO PRAGNĘ

  • Autor:KENNEDY FOX
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Seria:BISHOP BROTHERS. TOM 2
  • Liczba stron: 416
  • Data premiery:28.04.2021r.

„Ten, którego pragnę” to pierwsza wydana w Polsce książka Kennedy Fox, pod którym ukrywają się dwie autorki romansów Brooke Cumberland i Lyra Parish. Jest to też drugi tom serii Bishop Brothers, co dziwne pierwszy tom jeszcze się nie ukazał. Każdy z nich jak się domyślam będzie opowiadać historię jednego z braci Bishop. Czego możemy się pod tej powieści spodziewać?

Emily Bell to oddany pracy młoda lekarka. Gdy przyłapuje swoje partnera na zdradzie postanawia zmienić swoje życie i przeprowadza się z Huston do małego miasteczka San Angelo. Postanawia skupić się wyłącznie na nowej pracy i nie angażować się w związki, a już na pewni nie łączyć jednego i drugiego, gdyż skutki mogą być bardzo bolesne i dotkliwe, o czym się przekonała. Kiedy przyjaciółka zabiera ją ze sobą na wesele do zaprzyjaźnionej rodziny Emily wpada w oko przystojny blondyn. Postanawia się spędzić z nim jedną noc, bez zobowiązań, nie zdradza mu nawet swojego prawdziwego imienia. Gdy budzi się rano nie pamięta jak facet się nazywał, a po rozmowie telefonicznej z przyjaciółką dochodzi do wniosku, że może on być żonaty. W ramach nauczki zabiera mu buty i ubranie i znika. Gdy Evan Bishop po nocy spędzonej z nieznajomą budzi się w pustym pokoju hotelowym bez ubrania i butów, nie jest zadowolony. Musi prosić braci o pomoc, a Ci wykorzystują okazję, by mu dokuczyć. Jest z tego powodu wściekły i nie rozumie zachowania dziewczyny. Jakież jest dziwienie obojga, gdy w poniedziałek spotykają się w szpitalu. Okazuje się, że Emily jest nowo zatrudnioną lekarką, a Evan ma ją w prowadzić w obowiązki. Mężczyzna wykorzystuje każdą okazję by jej dokuczyć i wskazać jej miejsce w szeregu. Kobieta początkowo próbuje mu wszystko wyjaśnić, gdy jednak nie daj jej okazji, nie pozostaje mu dłużna. Jak dalej potoczy się jej relacje. Czy osoby, które obiecały sobie nie angażować się w związku będą chciały i potrafiły taki stworzyć?

Muszę Wam powiedzieć, że książka mnie zachwyciła, nie potrafiłam się od niej oderwać. Ma wszystko, co dobra opowieść mieć powinna: świetny styl, ciekawych bohaterów, błyskotliwe dialogi, interesującą historię. Dodatkowym jej plusem jest wprowadzenie zawodowego życia bohaterów. Autorka nie dość, że pokazywała nam jak wygląda i kształtuje się relacja bohaterów w pracy, to jeszcze opisała nam poszczególne medyczne przypadki. Czytając te fragmenty czułam się jak podczas oglądania „Chirurgów”. Jest również delikatny wątek kryminalny, także podczas czytanie, po prostu nie sposób się nudzić. Praktycznie cały czas coś się dzieje, a akcja toczy się na wysokich obrotach. Bohaterowie są bardzo ciekawi, budzą sympatię, mają złożone osobowości. Emily jest ambitna, pracowita, empatyczna, praktycznie poświęciła się pracy, a jednocześnie trudno jej pozbyć się metki córki znanego lekarza. Evan, syn farmera spełnił swoje marzenia i został lekarzem, a jednocześnie cały czas ma wyrzuty, ze nie przejął rodzinnego rancza, gdzie pracuje w każdej wolnej chwili. Tych dwoje, mimo że praktycznie wszystko ich od siebie różni, połączyła wyjątkowo silna chemia, a z czasem znacznie więcej…

Niby historia przedstawiona w powieści to nic nowego, ale autorka opisała wszystko z takim wyczuciem, wdziękiem i urokiem, że książka zdecydowanie wyróżnia się na tel innych podobnych, a jej lektura to czysta przyjemność. Sama z wielką niecierpliwością wyczekuję kolejnych tomów.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Muza

„Diabelski układ” P.K. Farion

DIABELSKI UKŁAD

  • Autor:P.K. FARION
  • Wydawnictwo:AKURAT
  • Seria:DIABELSKI UKŁAD. TOM 1
  • Liczba stron: 351
  • Data premiery:21.04.2021r.

Przy okazji premiery „Diabelskiego układu” zastanawiałam się, czy sięgać po tę książkę. Okładka mnie nie zaintrygowała, jak dla mnie jest banalna i nic nie wnosząca, opis trochę enigmatyczny. Książka jest debiutem, więc trudno przewidzieć czego można się po niej spodziewać. Coś jednak skłoniło mnie do tego, żeby po nią sięgnąć. Czy żałuję? Przeczytajcie sami…

Sara jest ambitną, młodą kobieta, która pragnie zrobić karierę w bankowości. Na początku historii jest asystentką dyrektora, a Błażej jego ochroniarzem. Mimo, że są z zupełnie różnych światów i wiele ich dzieli zaprzyjaźniają się. Zanim zdąży połączyć ich coś więcej mężczyzna znika, pojawia się po dwóch latach i prosi ją o przysługę, ma dać mu alibi. Ponownie pojawia się dopiero po 4 latach i nie pozostawia Sarze wyboru. Zmusza ją do kradzieży w banku, w którym pracuje, a potem wywozi za granice, gdzie ma wobec niej konkretny plan. Czy Sara wsiąknie na dobre w świat mafii? Jakie relacje będą ją łączyć z Błażejem? I o co tak naprawdę mężczyźnie chodzi?

Powiem Wam, że mam co do tej książki mieszane uczucia. Jest trochę chaotyczna, oprócz wątku romansowego są też wątki sensacyjne, mafia, intrygi i szantaże. Fabuła nie jest nazbyt oryginalna, kilka elementów mnie drażniło i irytowało. Przede wszystkim irytowała mnie Sara, trzydziestoletnia kobieta, dyrektor banku, która momentami zachowuje się jak infantylna dziewczynka. Jest naiwna, nielogiczna, i te jej przemyślenia na temat Błażeja. Wrr. Jednak biorąc pod uwagę, że to debiut muszę powiedzieć, że generalnie książkę oceniam pozytywnie. Czyta się ją szybko, choć na początku musi minąć trochę czasu zanim się rozkręci. Potem jednak akcja przyspiesza i pędzi jak szalona. Następują zwroty akcje, jesteśmy zaskakiwani. Generalnie od połowy ciężko było mi się od niej oderwać. A, że jest to pierwszy tom serii to muszę powiedzieć, że potencjał jest. No i to zakończenie, jak urwane, nic nie wyjaśniające, jest swoistą zachętę do sięgnięcia po kolejny tom.

Jeżeli szukacie odskoczni i rozrywki, bez dużych wymagań, ta pozycja będzie idealna dla Was.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Akurat.

„Wybrana przez mafię” Ada Tulińska

WYBRANA PRZEZ MAFIĘ

  • Autor:ADA TULIŃSKA
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Seria: BRACIA VEDETTI. TOM 3
  • Liczba stron: 309
  • Data premiery: 14.04.2021r.

Niedawno recenzowałam dla Was drugi tom serii bracia Vedetti Ady Tulińskiej, a dziś chciałabym zaprosić Was na recenzję trzeciego tomu. Muszę przyznać, że podobał mi się jeszcze bardziej niż poprzedni.

Bracia Vedetti po raz trzeci

W powieści spotykamy oczywiście wszystkich trzech braci, chociaż główne wydarzenia tym razem toczą się wokół Roberto. To ten z braci Vedetti, który w drugim tomie odgrywał rolę tego złego szefa. Teraz ojciec wzywa go z powrotem na Sycylię. Wanda pracowała jako sprzątaczka u braci Vedetti. Gdy jej ojciec traci pracę, a matka rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy na leczenie dziewczyna decyduje się przeprowadzić na Sycylię i pracować dla Roberto. Jak teraz ułożą się ich skomplikowane relacje? Mężczyzna bowiem najpierw ją ignorował, potem zwrócił na nią uwagę, gdyż w pewnej stylizacji przypominała mu jego idolkę Lanę Del Rey, próbował ją więc niezbyt subtelnie poderwać, a gdy dziewczyna go odtrąciła czuł się bardzo dotknięty. Jednak zgadza się ją zatrudnić, gdy Wanda znajduje się w potrzebie. Spodziewająca się jego zalotów Wanda jest bardzo zdziwiona po przylocie na Sycylię, gdzie okazuje się, że Roberto ją ignoruje. Jak ostatecznie ułożą się ich relacje?

Ciekawa bohaterka

Duży plusem jest powieści są ciekawi bohaterowie. O ile bohaterka poprzedniego tomu Łucja niezbyt mnie do siebie przekonała, o tyle Wandę polubiłam bardzo. Na tle bohaterek romansów jest zadziwiająco normalna, nie ma ani idealnego wyglądu, ani idealnego charakteru. Ma swoje kompleksy, obawy, dylematy, nie jest kryształowa, nie boi się przyznać, że lubi dobrze zarabiać, nawet za cenę dylematów moralnych. Podobała mi się też jak został wykreowany w tym tomie Roberto, bohater, który do tej pory wydawał się mieć wyłącznie wady, okazuje się bardziej ludzki, a część jego zachowań wynika ze środowiska, w którym się urodził i nacisków ojca. Relacja między bohaterami też jest przedstawiona w sposób bardzo ciekawy, ogień na przemian z obojętnością. Podoba mi się jak ich relacja się rozwija, od czysto fizycznej fascynacji do wzajemnie poznawania się, polubienia.

„Wybrana przez mafię” to doskonała pozycja do odstresowania się, oderwania od rzeczywistości, dostarczenia sobie rozrywki. Gorąco polecam.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„Kurs na śmierć” Wojciech Wójcik

KURS NA ŚMIERĆ

  • Autor: WOJCIECH WÓJCIK
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron:696
  • Data premiery:27.04.2021r.

Długo czekałam na tą pozycję. Dotarła do mnie dzień przed premierą, która miała miejsce 27 kwietnia. Nie zdążyłam więc z recenzją premierową, tym bardziej, że „Kurs na śmierć” liczy sobie trochę stron. Zmieniłam jednak moje plany czytelnicze i recenzenckie, by spieszyć do Was najszybciej jako to możliwe z recenzją najnowszej książki Wojciecha Wójcika.

Nie mogę nie wspomnieć o samym autorze, którego bibliografia już jest bardzo , mimo debiutu w 2016 roku książką „Nikomu nie ufaj”. Następnie wydano „Garść popiołu” (2016), „Jezioro pełne łez” (2017), „Młoda krew” (2018), „Miałeś tam nie wracać” (2019), „Himalaistka” (2020) i „Dziedzictwo von Schindlerów” (2020). Czytaliście którąś z nich? Macie wyrobione swoje zdanie na temat autora i jego publikacji? Podzielcie się. „Kurs na śmierć” to moja pierwsza książka tego autora. Na pewno nie ostatnia.

Policyjny świat

Do tego świata wkraczamy z impetem. Zaczynamy od śmierci upozorowanej na samobójstwo, w której ginie komendant Akademii Szkolenia Policji w Legionowie Cezary Majchrzak. Śledztwo powierzone zostało Kazikowi Ciołczykowi oraz niegdysiejszemu zesłańcowi za złe zachowanie, zdolnemu śledczemu Pawłowi Łukasikowi. Dwa tygodnie przed śmiercią „(…) komendant legionowskiej Akademii Szkolenia Policji, został bohaterem serwisów informacyjnych.”. To wszystko dzięki wydarzeniu na peronie podwarszawskiej kolejki miejskiej, gdzie uratował niedoszłą samobójczynię. Z pozoru proste śledztwo komplikuje się, gdy śledczy odkrywają związek Majchrzaka z Olgą Burzyńską, której samobójstwo również budzi wątpliwości. Podejrzanym za śmierć Olgi naturalnie staje mąż. Mąż, który nie był Oldze wierny. Mąż, któremu Olga również nie była wierna. Przy czym mąż o tym nie wiedział.  W śledztwie Ciołczyka i Łukasika wspiera młodszy inspektor Kuba Gąska, który tymczasowo pełni rolę komendanta. Na terenie Akademii działania prowadzi również kursantka Agnieszka Jamróz. Śledztwo ukryte, nieformalne, które okaże się kluczowe dla tej zagadki kryminalnej. Zagadki kryminalnej ze świata dla zwykłego śmiertelnika zamkniętego, niedostępnego. Świata, w którym rządzą proste zasady. Zasady opisane w prostych dwóch zdaniach.

Seks, pieniądze, koleżeńskie przysługi… Są rzeczy i sytuacje, o których się nie rozmawia”

„Kurs na śmierć” Wojciech Wójcik

Z tymi wszystkimi niuansami  muszą poradzić sobie i doświadczeni śledczy, i początkująca kursantka. Niuansami wzajemnych koligacji, ciągnięcia w górę lub zrzucania w dół w zależności od  panującej aury politycznej. Co z morderstwami miał wspólnego incydent z bronią na terenie akademii? Czy ze sprawą wiąże się znaleziony przez kursantkę Agnieszkę rozbity dron? Dlaczego o pierwszej ofierze wszyscy wiedzą wiele a jednocześnie nic? Takie i inne pytania pojawiają się w trakcie policyjnej katorżniczej pracy. Pracy, która musi być wykonana do końca. Wykonana jak najlepiej, bez względu na konsekwencje.

Wielowymiarowi bohaterowie

Sama narracja potwierdza tą wielowymiarowość. Narrator relacjonuje w trzeciej osobie i czasie przeszłym z perspektywy Agnieszki oraz z perspektywy Pawła. Lubię takie połączenia. Zawsze są korzystne dla toczonej fabuły. Bohaterowie skomplikowani. Jedni bardziej, inni mniej. Kazik Ciołczyk, syn legendy policji trochę ciapowaty budzi sympatię. Jego ksenofobia… cóż, od razu rzuca się w oczy. Nowacka zastępczyni zmarłego Majchrzyka, sprawna fizycznie mocno stąpająca po ziemi, dokładnie wiedząca czego chce. Nawet jeśli stosowane przez nią metody zarządzania nie do końca wydają się adekwatne.

Z pozoru nieistotne wątki obyczajowe okazują się ważne. Paweł i jego relacje z byłą oraz aktualną partnerką. Nieszczęśliwe love strony z akademickim instruktorem strzelnictwa i kursantkami w roli głównej. Miłość zza ogrodzenia możliwa dzięki kontrolowanej dziurze w płocie. Dzieci, wnuki byłych policjantów, którzy niejednokrotnie nie są w stanie dogonić legend. Zazdrość, zdradzona miłość, zemsta i dewiacje tych, którzy są na świeczniku. Zdradzone żony, niewierni mężowie. Prostytucja i sponsoring. Tematy, motywy się mnożą w miarę czytania. Momentami miałam wrażenie, że autor chce rozwinąć wszystkie dotychczas mi znane wątki z innych kryminałów. Nic bardziej mylnego. Podjęte policyjne działania i odkryte nowe wątki okazują się na końcu kluczowe dla sprawy. Istotne dla sprawcy, ważne dla ofiary.

Styl jest prosty. Dialogi i opisy nie tak dosadne, jak można byłoby się spodziewać wiedząc, w jakich warunkach i w jakich relacjach pracują policjanci. Muszę przyznać, że zbrodnie i motywy autor mógłby umiejscowić w każdej społeczności, nie tylko policyjnej. Nawet społeczność akademicka będąca przedmiotem jednego z pobocznych wątków, mogłaby być miejscem akcji. Wójcik oparł intrygę kryminalną na uniwersalnych prawdach, pragnieniach i skrzywieniach ludzkich, a także na potrzebach opieki i chronienia najbliższych. Czasem nawet w zastępstwie tych, których nie ma już obok nas.

Mimo, że akcja jest wielowątkowa ani razu się w niej nie pogubiłam. Niespieszne policyjne śledztwo prowadzone jest bowiem bardzo systematycznie, co pozwala nadążyć za literacką fikcją. Książkę czytałam z przyjemnością. Dodatkowego powabu dodają jej tajemnice z przeszłości, przeszłe intrygi i sekrety, które zostają ujawnione.

Szukacie lektury na deszczowe majowe dni? Chwytajcie za „Kurs na śmierć”, szczerze polecam!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

„DOMEK NA KOŃCU ŚWIATA” DANUTA NOSZCZYŃSKA

DOMEK NA KOŃCU ŚWIATA

  • Autor:DANUTA NOSZCZYŃSKA
  • Wydawnictwo:PRÓSZYŃSKI I S-KA
  • Liczba stron:336
  • Data premiery:22.04.2021r.

Okładka „Domku na końcu świata” jest sielska, nawiązująca do natury o spokoju. Patrząc na nią spodziewałam się standardowej opowieści o zaczynaniu życia od nowa na tytułowym końcu świata. Tymczasem otrzymałam jednak coś zgoła innego. Czy jestem zadowolona z lektury? Przeczytajcie sami.

Danuta Noszczyńska to , jak możemy przeczytać na portalu lubimyczytac.pl „jedna z najbardziej lubianych pisarek literatury kobiecej. Autorka jedenastu powieści. Trzykrotna laureatka Festiwalu Literatury Kobiet „Pióro i Pazur” w Siedlcach.” Nie miałam okazji czytać jeszcze żadnej książki autorki, dlatego dla mnie była taką trochę nieodkrytą przestrzenią i nie wiedziałam czego się spodziewać. Czy po tej lekturze sięgnę jeszcze po inne książki autorki?

Historia inna, niż mogłoby się wydawać

Iga jest trzydziestoletnią prawniczką, dziewczyną z dobrego domu, ojciec prokurator, matka prezes sądu. Żyje wychowana w przekonaniu, że należy do elity, jest lepsza od innych i wiele może osiągnąć. Prowadzi swoją kancelarię, a prestiż i tradycja to najważniejsze wartości w jej życiu, które przejęła od rodziców. Podąża ścieżką, która oni dla niej wytyczyli, nawet nie zastanawiając się czy jest to droga, którą chce iść. Do czasu… Pewna sprawa, którą prowadzi jako obrońca z urzędu jest początkiem zmian, prowokuje ją do rozważań na temat tego jak na wyglądać jej życie i z jakimi wartościami chce się utożsamiać. Miłosz to tylko trochę starszy od niej mężczyzna, który pochodzi z patologicznej rodziny, od kiedy pamięta musi radzić sobie sam, kombinuje więc jak potrafi, jedno z takich działań powoduje, że trafia do aresztu. Tam zaczyna zastanawiać się nad swoim życiem, nad tym w którym kierunku ono podąża i czy może to jeszcze zmienić. Piękna prawniczka, która zostaje jego obrońcą powoli staje się jednym z motorów do zmian…. Czy znajomość osób pochodzących z dwóch tak różnych światów może przynieść ze sobą coś dobrego, czy to w ogóle ma przyszłość?

To co lubię

„Domek na końcu świata” to nie tylko lekka, obyczajowa, optymistyczna opowieść, to książka, która składnia do refleksji, a więc to co lubię najbardziej. Czytając po raz kolejny zastanawiałam się nad kwestią, która nurtuje mnie już od dłuższego czasu, a mianowicie jak bardzo miejsce urodzenia, rodzina, w której przychodzimy na świat determinuje nasze życie. Jest to powieść o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, swoich wartości, swojej własnej drogi, nawet jeśli prowadzi ona zupełnie gdzie indziej niż ścieżka, którą nam już od dawna wytyczono….

Iga mimo że ma 30 lat żyje jak grzeczna córeczka swoich rodziców, w ich domu, zgodnie z ich zasadami i według ich rad. Jednak zaskakująco, chyba przede wszystkim dla samej siebie, powoli odkrywa, że nie do końca jest to zgodne z tym, jaka jest naprawdę, w co wierzy. Pytanie tylko czy znajdzie w sobie siłę by się uniezależnić, by podjąć swoje decyzje, nawet jeżeli on bardzo nie spodobają się jej rodzicom.

Przystępująca do lektury wiedziałam, że jest to książka o niełatwej miłości, prawniczki, do poznanego w areszcie klienta. Jednak muszę powiedzieć sposób w jaki poprowadzona została ta historia dość mocno mnie zaskoczyła, ale też koniec końców wzbudził mój zachwyt. Daleko tu bowiem do bardzo popularnego we współczesnej literaturze tradycyjnej opowieści o romansie i miłości. Tutaj miłość nie wybucha nagle, po tygodniu znajomości Iga i Miłosz nie wiedzą czy będą ze sobą i jak ta znajomość się potoczy. Ona rozwija się powoli. Z jednej strony nie jest bezpośrednią przyczyną zmian, które zachodzą w Idze, z drugiej wyraźnie je prowokuje, Iga bowiem wręcz próbuje się odżegnać od tej znajomości i uczuć, które powoli się w niej rodzą.

Akcja w książce rozwija się nieśpiesznie, wydaje się być , że jest pewnego rodzaju pretekstem do wielu rozważań, natomiast czyta się ją bardzo przyjemnie i lekko. Jest to jedna z tych książek, która pozostaje z nimi na dłużej i pozostawia w nas coś więcej niż tylko opowiedzianą historię. Odpowiadając więc na zadane na początku pytanie na pewno sięgnę po inne książki autorki, a Wam gorąco polecam „Domek na końcu świata”.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PRÓSZYŃSKI I S-KA.

PREMIERA – „UPADEK LEGENDY” MEGAN MARCH

UPADEK LEGENDY

  • Autor:MEGAN MARCH
  • Seria: GABRIEL LEGEND. TOM 1
  • Wydawnictwo:EDITIO RED
  • Liczba stron:320
  • Data premiery:22.04.2021r.

Chciałam Wam przedstawić dzisiejszą premierę. To najnowsza pozycja Meghan March „Upadek legendy”.  Pierwszy tom nowego cyklu. Nie czytałam żadnej z książek poprzedniej serii „Forge”. Opinie są dość pozytywne. Możliwe, że będę musiała uzupełnić moją biblioteczkę.

Legenda o imieniu Gabriel

Tytuł książki jest bardzo dobrą grą słów. Nic odkrywczego, wszak wynika to z opisu wydawcy. Bez dwóch zdań jest to jednak świetny zabieg autorki. Gabriel Legend to pięściarz, który uczestniczył w nielegalnych walkach. Aktualnie prowadzi własny klub. Wydaje mu się, że przeszłość już za nim, że się ustatkował. Nic bardziej mylnego. W dniu w którym ktoś ostrzelał mu klub, stanął na skraju bankructwa. Misternie utkana rzeczywistość ze zlepek umiejętności i oszczędności nagle runęła. Runęła i zostawiła same zgliszcza. Gabriel postanowił się jednak nie poddawać. Poprosił o pomoc Scarlett Priest, która ma doświadczenie w stawianiu biznesów na nogi. Można powiedzieć, wpływowa influencerka, która dzięki swojej renomie oraz zasięgowi jest w stanie oddziaływać na innych i jak Król Midas wszystko czego dotknie, zamieniać w złoto. Nie do końca jednak z tą pomocą wyszło. Przyjaciel Gabriela, Bump porywa Scar myląc prośbę o pomoc z prośbą o okup. No tak, nie tylko Gabriel ma takich przyjaciół koło siebie. Nadgorliwych, nieokiełznanych, nierozumiejących czasem sensu prostych słów. Jak to mówią, miłe złego początki. Z tej niespodziewanej formy rozpoczęcia współpracy zrodziła się silna relacja. Relacja nasączona chemią i nieziemskim przyciąganiem. Gabriel stara się trzymać z daleka. Scarlett to dla niego „za wysokie progi”. Dodatkowo musi poradzić sobie ze swoją przeszłością, w której życie Scar może być zagrożone. Czy uda się reaktywować klub? Czy Scarlett nie doprowadzi do upadku Legendy? Dowiedzcie się sami.

Krótko i na temat

Książkę pochłonęłam w błyskawicznym tempie. Wszak to tylko 320 stron. Sama fabuła dość nierealna, momentami wręcz niedorzeczna. Kompletnie jednak nie przeszkadzała mi w odbiorze książki. Nawet o absurdalnych zdarzeniach czyta się dobrze, o ile dialogi są skonstruowane inteligentnie a postaci nieszablonowe. Tak jest w tym przypadku. Kreacja bohaterów jest rewelacyjna. Mocne charaktery, ciekawe zdarzenia z przeszłości. Chwilami przeszłość pełna bólu, cierpienia. Teraźniejszość zaś obfituje w wyrzuty sumienia, które determinują podejmowane decyzje. Ona i on tak różni, a jednak spotkali się w połowie drogi. Drogi, którą dopiero rozpoczynają iść.  

Reasumując „Upadek legendy” to zalążek nowej fenomenalnej serii. Serii, którą niestety będę musiała śledzić i na które książki będę musiała czekać. Pociesza mnie tylko fakt, że kolejna część już w czerwcu.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

Premiera – „To, czego pragniesz” Katherine Center

TO, CZEGO PRAGNIESZ

  • Autor:KATHERINE CENTER
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:414
  • Data premiery:21.04.2021r.

Bardzo lubię książki Katherine Center. Na moim blogu znajdziecie dwie recenzje poprzednich książek: To co bliskie sercu oraz Milion nowych chwil). Obie oceniłam wysoko. Przed rozpoczęciem lektury już wiedziałam czego się spodziewać. Czy i tym razem premiera z dzisiaj od Wydawnictwa MUZA stanie na wysokości zadania i zachwyci mnie swoją fabułą oraz stylem.

Kto mógłby pokochać kogoś takiego jak ja?” – Katherine Center „To, czego pragniesz”

Fabuła wydaje się typowa. Szkolna bibliotekarka Samantha Casey wiedzie samotne życie. Mieszka nad garażem u Kempnerów, którzy założyli i kierują lokalną szkołą podstawową na malowniczej wyspie Galveston. Odczuwa ciągłą niechęć ze strony Tiny, córki Kempnerów. Przez co czuje się jeszcze gorzej. To i tak niesatysfakcjonujące życie gmatwa się jeszcze bardziej. Umiera Max Kempner a nowym dyrektorem szkoły zostaje Duncan Carpenter. Znajomy z przeszłości. Znajomy, przed którym Sam kiedyś uciekła.

Błyskotliwy styl i ciekawa fabuła

Jest to jedna z tych książek, gdzie u jej kresu żałuję, że się skończyła. Fabuła z pozoru oklepana. Tak naprawdę stanowi bardzo ciepłą, inspirującą treść. Treść z ciekawym przesłaniem. Autorka potrafi  tknąć optymizmem, radością, pozytywnym nastawieniem. Potrafi przekuć pozorne niepowodzenia w sukcesy. W sukcesy, które zmieniają wszystko. To motyw do którego chętnie sięgam. Motyw, który pozwala mi oderwać się od codzienności i zapomnieć o bolączkach dnia codziennego.

Postaci są naprawdę ciekawe. Ciekawa jest Sam. Kiedyś szara myszka, uciekająca przed wszystkim i wszystkimi. Bojąca się własnego cienia. Aktualnie kolorowy ptak, atrakcyjna kobieta, która tylko zawód ma nieciekawy. Ciekawy jest Duncan, tylko trochę z innego powodu niż Sam. Duncan z atrakcyjnego, pewnego siebie młodzieńca zmienił się w mężczyznę po przejściach. To już nie bawidamek, nie zdobywca dziewczęcych serc. To ktoś, kto wydaje się być ubrany w zbroję ze stali, pod którą już prawie nie bije serce. Wydaje się…

Radość jest ulotna. Nic nie trwa wiecznie. Nawet jak na coś zapracujesz, prędzej czy później to tracisz. Nie mogłam marnować więcej czasu.”

Katherine Center „To, czego pragniesz”

Dzięki tej dewizie książkę czytało się bardzo dobrze. W tych słowach autorka zawarła przesłanie, za którym powinniśmy podążać. Przesłanie, by cieszyć się z każdego dnia i walczyć o to, co wydaje się dla nas ważne. Przesłanie, by nie ustawać w boju i nie poddawać się bez powodu. Przesłanie, by wziąć nasze życie w swoje ręce. Przesłanie, by tak jak Sam stać się kimś innym i kogoś innego mieć koło swego boku. Tego na kogo tak naprawdę zasługujemy, a nie tego, kto los postawił na naszej drodze.

Mam nadzieję, że ta książka podniesie Was na duchu, tak samo jak mnie.

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem MUZA.