„Klątwa Berserkera” Anna Wolf

KLĄTWA BERSERKERA

  • Autorka: ANNA WOLF
  • Wydawnictwo: AKURAT
  • Liczba stron: 318
  • Data premiery: 12.01.2022r.

Z twórczością @Anna Wolf – strona autorska zapoznałam się przy okazji czytania antologii  „Świąteczne namiętności” również Wydawnictwa Akurat (imprint @wydawnictwo.muza.sa ). „Klątwa Berserkera”, która premierę miała w ubiegłą środę jest pierwszą przeczytaną przeze mnie książką tej Autorki. Jak napisałam w zapowiedzi, jest to średniowieczny romans, inspirowany historią Pięknej i Bestii. Już sama koncepcja mi się podoba😊. Jedna z najlepszych par disnejowskich bajek, do tego historia osadzona w Średniowieczu. Czasach, w których wiele się działo i które stanowią istne preludium do najbardziej fantazyjnych wytworów pisarskiej wyobraźni.

Bianca i Ilander. Idealne imiona do iście epickiej historii romansu. Ona – przepiękna długo i jasnowłosa piękność. On z pooraną twarzą ranami.  Stroi od innych, obawia się odrzucenia, negacji, odstraszających spojrzeń. Dziwnym zbiegiem okoliczności Bianca znajduje się w jego zamku. Zamku należącego do rodu Istrel, na który rzucono klątwę. Ilander wie jak ją przerwać. Postanawia nie przedłużać swego rodu. Tylko, czy spotkanie z Biancą pozostawi go obojętnego na uroki życia we dwoje?

Ach, co to była za opowieść. Napisana w lekkim stylu w scenerii kamiennych murów, ogromnych sald, długich i wysokich schodów, do tego fortec i krwawych bitew. Trochę taka baśń dla dorosłych, co wcale nie umniejsza jej wartości. Mile spędziłam czas czytając tą książkę. Idealnie Autorka wkomponowała fabułę w średniowieczne czasy. Bianca zmaga się z ówczesnymi wyobrażeniami o roli kobiet w życiu, mimo bardziej lub mniej jawnego sprzeciwu. Przez męża swej siostry ma zostać żoną człowieka, którego praktycznie nie zna. Dzięki przypadkowi znajduje się pod pieczą Ilandera i dzięki niemu odkrywa, że „nie taki diabeł straszny, jak go malują”. Bardzo lubię tak skonstruowane powieści, gdzie wartka akcja, fabuła i dużo emocji splata się z wartością historyczną. Czytając „Klątwę Berserkera” oczami wyobraźni przenosiłam się w miejsce akcji. Smakowałam średniowieczne życie, raz ze wstrętem, raz z zachwytem. A dotychczas zbytnią fanką romansów historycznych nie byłam. To dobrze świadczy o jakości tej pozycji.

Świat ludzi i świat kobiet. Do tego mroczny sekret i skrzywdzony przez los mężczyzna, który walczy z wszystkimi, a przede wszystkim z samym sobą. Związek dwojga ludzi skazanych na niepowodzenie opisany przepięknym, barwnym, ciekawym stylu. Idealna pozycja na mroźne wieczory. Rozgrzeje Was lepiej, niż ciepła herbata. Nic tylko czytać!

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Akurat  za możliwość przeczytania i podzielenia się z Wami tą książką.

„Niebezpieczny facet” Kristen Ashley

NIEBEZPIECZNY FACET

  • Autorka: KRISTEN ASHLEY
  • Seria: ROCK CHICK. TOM 6
  • Wydawnictwo: AKURAT
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery: 25.08.2021r.
  • Data premiery światowej: 17.04.2013r.

Porządki świąteczne jednak warto robić😉. Bronię się co roku przed nimi rękami i nogami, a tu jednak niespodzianka. Zaczynam dostrzegać ich drugie dno. Trochę się człowiek pomęczy, napoci, ale dzięki temu znajdzie na półce dawno zapomnianą książkę, której recenzji jeszcze nie opublikowałam. Mam na myśli szóstą część serii Rock Chick pióra Kristen Ashley pt. „Niebezpieczny facet”. 11 grudnia br. opublikowałam recenzję siódmego tomu „Zniewalający opiekun” i chwaliłam się innymi pozycjami, przeczytanymi od tej autorki. Dobrze, że przypomniałam sobie o tej, którą Wydawnictwo Akurat (imprint @wydawnictwo.muza.sa ) wydało 25 sierpnia br. Szkoda byłoby pominąć jedną część.

Opowieść pełna namiętności, walki, ścierania się pomiędzy Stellą a Maciem z muzyką w tle. Stella to wokalistka i gitarzystka zespołu „The Blue Moon Gypsies”. Była też dziewczyną Maca. Tajemniczego, z trudnymi doświadczeniami, seksownego, nieznoszącego sprzeciwu, kompletnego macho. Gdy pojawia się zagrożenie życia Stelli, Mac mimo, że nie potraktował jej pięć miesięcy wcześniej z szacunkiem, podejmuje ryzyko udzielenia jej pomocy. Angażuje się w nią całkowicie, do reszty, pomimo kosztów, które musi ponieść.

To taka uwspółcześniona bajka o królewnie i jej królewiczu w rycerskiej zbroi. Ten schemat bardzo dobrze się sprawdza w książkach tego gatunku. Jak to mówią, jeśli coś się sprawdza, to po co to zmieniać. Miło czasem jest poczytać o bohaterach, którzy z pozoru nie są sympatyczni. Pisząc szczerze nawet są na wskroś źli, egoistyczni i arogancki. Mac taki zły chłopak, dla którego jednak uczucia okazują się najważniejsze. „Niebezpieczny facet” okazał się romansem trzymającym w napięciu. Dzięki wątkom kryminalnym nie sposób się było nudzić. Do tego muzyka. Świat muzyczny sprawdza się w książkach, gdzie dużo się dzieje. Momentami czuć muzykę, którą wygrywała i śpiewała Stella. Scenografia również została dostosowana do fabuły książki.

Fabuły wszystkich części tego cyklu są uproszczone. On i ona, najpierw niechętni, obarczeni trudnymi doświadczeniami, czasem się siebie boją, próbują się dystansować, by finalnie poddać się rodzącemu się uczuciu i namiętności. To książki, które dobrze się sprawdzają na trudniejsze dni. Zabierają nas w podróż, gdzie wszystko jest prostsze i zawsze jest happy end, a życie nie wydaje się takie szare. Schematyczność tej serii kompletnie mi przeszkadza. Po każdą następną publikację, gdzieś po trzeciej części, sięgam z uwagą i chęcią. Jeśli zapragniecie prześledzić inne życie, w którym nie brak namiętności i kolorów to zachęcam do przeczytania „Niebezpiecznego faceta”.

Moja ocena: 7/10

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Akurat  za możliwość zapoznania się i podzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami po przeczytaniu tej książki.

„Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” Pippa Grange

JAK POZBYĆ SIĘ LĘKU I ZACZĄĆ ŻYĆ

  • Autorka: PIPPA GRANGE
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 03.11.2021r.

Ostatnio mój blog zagęstwił się recenzjami poradników. Poradniki czytam okazjonalnie i wyszukuję takie, których aktualnie potrzebuję. Zwykle czytając odnoszę konkluzje przedstawione w książkach tego typu do mojego życia. Szukam analogii i porównania do mojej rzeczywistości. Do tego, w czym mogą te kompendium wiedzy mi pomóc, jak mnie wesprzeć. Autorką „Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. jest Pippa Grange. To brytyjska psycholog stosowany, która zdobytą wiedzę w trakcie wieloletniej praktyki wykorzystała w pisaniu. Jest też założycielką firmy konsultingowej Bluestone Edge. Współpracuje i uczy innych trenerów personalnych, jak wspierać współczesne społeczeństwo. Okazuje się, że poczucie lęku towarzyszy wielu z nas. Czasem przybiera formę zaburzenia psychicznego, czasem działa z ukrycia, ale tylko do pewnego momentu.

Każdy z nas odczuwa strach. Jest związany zwykle z różnymi niepokojącymi okolicznościami występującymi w naszym życiu. Czasem strach podszyty jest emocjami, naszymi kompleksami i ciągłym poczuciem winy, że nie jesteśmy wystarczający dobrzy, wystarczająco ciekawi i wystarczająco efektywni. Te uczucia uniemożliwiają nam się rozwijać i czuć radość w naszym codziennym życiu. Tego uczy Pippa Grange  w swoim poradniku, jak nauczyć się żyć ze strachem, który jest nieodłączną częścią życia, by nas nie sparaliżował.

To ciekawe kompendium wiedzy na temat tego, jak radzić sobie z pokonywaniem lęków. Autorka dzieli się z Czytelnikiem wskazówkami, które możemy stosować, by zapomnieć o niepokoju, by zapobiec poszukiwaniu tylko pesymistycznych chwil, trudnych momentów. Nie jest tak, że każdy dzień obfituje w same ciężkie chwile. Wszechogarniający lęk nie pozwala nam tylko dostrzec tego, co dobre, co wspaniałe. Maanam kiedyś śpiewał „Ulotne chwile, jak motyle…”. Tymi motylami zazwyczaj są radosne momenty w naszym życiu. Pojawiają się i znikają, nawet jeśli są najpiękniejszym okazem. Zachwycamy się nimi tylko chwileczkę, a zapominamy o nich szybciej, niż byśmy chcieli. Za to troski, niespełnione oczekiwania i lęki towarzyszą nam długimi nocami, tygodniami, miesiącami. Jak dementorzy w serii o Harrym Potterze krążą ciągle nad naszymi głowami.

Chcecie choć na chwilę uwolnić się od nich? Jeśli tak to sięgnijcie po tę książkę, w której znajdziecie gotowe rozwiązania jak zastąpić lęk celami, marzeniami, pragnieniami, bliskością, zainteresowaniami.

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Muza za obdarzenie mnie zaufaniem i podarowanie egzemplarza recenzenckiego.

„Po pierwsze Ja. Jak dbać o innych nie zaniedbując siebie” Emma Reed Turrel

PO PIERWSZE JA. JAK DBAĆ O INNYCH NIE ZANIEDBUJĄC SIEBIE

  • Autorka: EMMA REED TURREL
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 320
  • Data premiery: 20.10.2021r.

Rzadko czytam poradniki. Nie jest to mój ulubiony gatunek. Niemniej, gdy zainteresuje mnie temat czasem pokuszę się o tę formę wyrazu literackiej myśli. „Po pierwsze Ja. Jak dbać o innych nie zaniedbując siebie” Emmy Reed Turrel to książka, którą chciałam przeczytać. Tym bardziej, że w opisie @wydawnictwo.muza.sa. Wydawca obiecuje; „(…) to książka, w której autorka, na podstawie wieloletniego doświadczenia z pracy z pacjentami, uczy, jak odpuścić. Pragnienie uszczęśliwiania innych jest krzywdzące i może mieć opłakane skutki. Jest to strach przed sytuacją, której nie można kontrolować. Zadowalacz musi się nieźle nagimnastykować, żeby ukryć swoje prawdziwe intencje, a także aby kogoś nie zranić lub nie zasmucić.”

Chyba każdy z nas jest czasem takim Zadowalaczem. Wszystko zależy od tego, jak bardzo jesteśmy zmotywowani. Jak gorąco pragniemy, by nas kochano i nas akceptowano. Będąc matką, córką, przyjaciółką czy żoną naprawdę szybko można wpaść w tę rolę, całkowicie nieświadomie. Nagle się budzimy, jak już czujemy, że przekroczyliśmy naszą granicę. Jak już nasze pragnienia, oczekiwania nawet nie są na drugim, lecz na ostatnim miejscu. Gdy zamiast odpocząć po pracy biegniemy na zakupy, gdy mąż siedzi przed telewizorem z puszką piwa lub siadamy z dziećmi do lekcji, gdy ten sam osobnik gra w swoje ulubione gry internetowe. To dla takich osób jest ten poradnik. Nie chcę upraszczać, ale dostarczył mi wielu zaskakujących odkryć. Po pierwsze dowiedziałam się, że nie muszę być w tej roli. Po drugie mogę świadomie i dobrowolnie wetować takie oczekiwania względem mnie. Mam prawo bowiem wymagać od innych, by szanowali moje potrzeby. Po trzecie, moje własne potrzeby powinnam mieć i powinnam o nie dbać. Chwilami łapałam się na tym, że stawałam się bardziej uważna na swoje „JA”, na swoje oczekiwania i swoje własne wyobrażenia o świecie, w którym chciałabym żyć. Bez wątpienia Autorka wplotła w poradnik wiele ze swego terapeutycznego doświadczenia. Z treści wyziera profesjonalizm, przy czym poradnik napisany jest bardzo prostym, przystępnym językiem. Bynajmniej nie trąci kolejną medyczno – naukową publikacją.

„Prawda jest taka, że nikt nie jest zwycięzcą, dopóki uszczęśliwia innych. Pamiętaj, że jeżeli uszczęśliwiasz innych, jesteś częścią problemu.”- „Po pierwsze Ja. Jak dbać o innych nie zaniedbując siebie” Emma Reed Turrel.

Odkrywcze? Dla mnie bardzo. Jeśli jesteście ciekawi, czego jeszcze możecie się o sobie samych dowiedzieć, zapraszam do przeczytania tej książki.

Moja ocena: 7/10

Książką obdarowało mnie Wydawnictwo Muza, za co bardzo dziękuję.

„Życie jest zbyt krótkie” Abby Jimenez

ŻYCIE JEST ZBYT KRÓTKIE

  • Autorka: ABBY JIMENEZ
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Cykl: THE FRIEND ZONE (tom 3)
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 10.11.2021r.

Abby Jimenez czytałam w ubiegłym roku przy okazji premiery „To tylko przyjaciel” (recenzja na klik). Książka bardzo mi się podobała. Oceniłam ją wysoko, bo 8/10. Dowiadując się o listopadowej premierze od @wydawnictwo.muza.sa od razu zdecydowałam, że „Życie jest zbyt krótkie” muszę przeczytać. Pamiętam, że po przeczytaniu pomyślałam sobie, że jest to Autorka, która pisze powieści optymistyczne, pełne humoru i wprowadzające w dobry nastrój. Czy się myliłam?

Co może się zdarzyć pomiędzy przystojnym prawnikiem i youtuberką? Wszystko. Dosłownie wszystko.

Adrian Copeland i Vanessa Price to dwa bieguny. Ona wzięła odpowiedzialność za swoją siostrzenicę, której matka jest narkomanką. On zaniepokojony nocnym, długim płaczem dziewczynki postanawia się jej pomóc. Ona uważa, że choruje na ALS, stwardnienie zanikowe boczne i postanawia walczyć z chorobą sama. On, zajęty, odnoszący sukcesy i niezwykle przystojny, z pozoru nie ma przestrzeni, by na swoje barki wziąć małą Grace i ciężko chorą Vanessę. Tę dziwną parę połączy jednak przyjaźń, która w dzisiejszym świecie nie zdarza się często. I tylko pozostaje pytanie (cytując za mistrzem piosenki), „Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?”

Cykl „The Friend Zone” jest warty Waszej uwagi. Książki Jimenez, mimo, że podejmuję różne problemy, są faktycznie niezłą odskoczną, która przyda się w życiu każdego z nas. Z jednej strony napawają optymizmem. Z drugiej uzmysławiają nam jak bezproblemowo żyjemy, w obliczu poważniejszych tragedii, z którymi borykają się inni. Jest w nich i trochę cukru, i trochę soli, a nawet trochę pieprzu. Zarówno Adrian, jak i Vanessa zostali przez Autorkę opisani bardzo wdzięcznie. Ta przyjaźń, która ich połączyła to ciekawe studium przypadku. Niestety trochę stereotypowe. No bo, jak tu teraz wierzyć mężowi, partnerowi, który mówi, że tylko z inną kobietą się przyjaźni? Jeśli w większości w literaturze przyjaźń wiąże się z powstaniem relacji głębszej, opartej na uczuciu i pożądaniu. Przyznajcie sami.

Historia nie jest rozpisana wartko. Wręcz momentami się „wlecze jak żółw ociężale”. Autorka stosując lekko senną narrację stopniowała przebieg całej historii dopieszczając każdy szczegół. I nie jest to wada tej książki. Takie drobiazgowe podejście sprawdza się w literaturze obyczajowej. W relacjach ma bowiem znaczenie każdy szczegół, każdy gest, każde spojrzenie, każde wypowiedziane słowo i sposób, w który to zostało zrobione. Dodatkową zaletą tej pozycji są postaci drugoplanowe. Każda z nich zasłużyła na moją sympatię. Każda z nich stanowiła ciekawe uzupełnienie głównej fabuły. Nie pojawili się oni przypadkowo. Również czuć kompleksowy pomysł Autorki na ich rozpisanie, który spoił całą opowieść w jedną, spójną całość.

Podsumuję naprawdę krótko; Warto czytać Abby Jimenez i warto przeczytać „Życie jest zbyt krótkie”. Miłej lektury!!!

Moja ocena: 8/10

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza za obdarzenie mnie zaufaniem i darowanie mi egzemplarza recenzenckiego.

„Zniewalający opiekun” Kristen Ashley

ZNIEWALAJĄCY OPIEKUN

  • Autorka: KRISTEN ASHLEY
  • Seria: ROCK CHICK. TOM 7
  • Wydawnictwo: AKURAT
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery: 08.12.2021r.
  • Data premiery światowej: 28.05.2013r.

W tym roku zrecenzowałam już dwie pozycje pióra Kristen Ashley. To „Idealny detektyw” oraz „Żądanie miłości”. Pierwszy tom serii „Rock Chick” pt. „Córka gliniarza” przeczytałam w kwietniu 2020r. Jak przyznałam się w zapowiedzi „Zniewalającego opiekuna” Wydawnictwa Akurat (imprint @wydawnictwo.muza.sa ), nie do końca rozumiałam zachwyty tą serią. Dopiero gdzieś tak w połowie serii zrozumiałam, co czytelników zachwyca w opowieściach Kristen Ashley. Mimo, że premiera powieści była 8 grudnia br., ja ją przeczytałam praktycznie po otrzymaniu.

Jak to jest być córką narkotykowego bossa? Nie mam pojęcia. Przekonała się o tym Sadie Townsend. Piękna, bogata i niezwykle czarująca. Gdy po jednej nocy Hector  Chavez – tajny agent w operacji mającej na celu aresztowanie ojca Sadie – poznaje jej prawdziwe oblicze, postanawia ją zdobyć. Czy uda mu się skruszyć lód tkwiący w jej sercu i zachwycić nią sobą? Szczególnie, że tak naprawdę musi robić wszystko by nie odkryć swego prawdziwego oblicza.

W książkach tego gatunku cenię sobie wielowymiarowość i różnorodność zobrazowaną w fabule. Ta miała wszystkie te elementy. Trochę gangsterki, trochę kryminału, trochę romansu i trudnych decyzji do podjęcia. Sam obraz Nightingale Investigations stanowił idealne uzupełnienie powieści. Jestem niekłamaną fanką Bonda, tajni agenci zawsze mnie pociągali, szczególnie w osobie Daniela Craiga. Tym chętniej zanurzałam się w opowieść o miłości niemożliwej, gdzie dobro spotyka się ze złem, a piekło miesza się z niebem. Postać kobieca została ukazana nieszablonowo. Sadie ma więcej do powiedzenia, niż inne postaci kobiece z poprzednich części. Może kończyć zdanie, wyrażać swoje opinie i energicznie reagować w sytuacji, gdy tak naprawdę czuje. I to jest faktyczna zaleta tej publikacji. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Samą Autorkę cechuje specyficzne poczucie humoru, bliskie memu sercu. Nawet w tak skonstruowanej fabule potrafi zachować  dystans i elementy ironii, które uprzyjemniły mi dodatkowo lekturę.

Nie będę pewnie wyjątkiem pisząc, że czekam z niecierpliwością na kolejny tom. Naprawdę, bardzo przyjemnie się czytało. Szczerze polecam!

Moja ocena: 8/10

Dziękuję Wydawnictwu Akurat  za możliwość zapoznania się i podzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami po przeczytaniu tej książki.

„Lekcja hiszpańskiego 2” Aleksandra Pakuła

LEKCJA HISZPAŃSKIEGO 2

  • Autorka: ALEKSANDRA PAKUŁA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 416
  • Data premiery: 06.10.2021r.

Ależ mi się spodobała okładka „Lekcji hiszpańskiego 2” pióra @Aleksandra Pakuła – strona autorska. Prawda, że niezwykle pogodna? Para na tle lazurowej wody. Do tego dedykacja od samej Autorki skierowana do wszystkich Czytelniczek. Bardzo za nią dziękuję. Miło jest przeczytać słowa, ,,JESTEŚ PIĘKNA, TAKA JAKA JESTEŚ„. To niby banał, ale jakże ma ogromną moc. Od razu to zdanie przywiodło uśmiech na moją twarz i zapaliło promienne ogniki w moich oczach.  Czego chcieć więcej😉. Może tylko trochę słońca w ten zimowy czas. Jeśli męczy Was już odśnieżanie samochodów, chłód i plucha to sięgnijcie do tej pozycji wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. Uwierzcie mi na słowo, słońca Wam nie zabraknie😊.

To historia Adrianny Małeckiej, której toksyczna relacja z mężem Jakubem nie zakończyła się wraz z rozwodem. Tym razem Jakub stara się odebrać jej dzieci. Kontrolować ją do ostatniej dnia jej życia. jego obsesyjna potrzeba kontroli nad Adrianną sprawia, że w pętli prześladowania i przemocy psychicznej odrzuca rolę byłego męża, którą powinien zaakceptować. Ból i rozgoryczenie sytuacją, w której się znalazła Adrianna utrudnia jej relację z Maksem, który pojawił, by ją wspierać w walce o jej szczęście i spokój ducha. Szczęście jej i tych, których najbardziej kocha.

Hm…

Zacznę od tego, że historia Ady bardzo mnie urzekła. Książka jest kontynuacją „Lekcji hiszpańskiego”, ale można ją czytać jako oddzielną pozycję. Aleksandra Pakuła wstrząsająco opisała los Ady, który nie jest dla niej łaskawy. Przemocą psychiczną, zakłamaniem, manipulacją w związkach niezwykle się interesuję. Jest to dla mnie zwykle trudny temat. Często zadaję sobie pytanie, jak to się dzieje, że osoba, która powinna być zawsze dla nas wsparciem rani nas, całkowicie zaskarbiając naszą niezależność i poczucie naszej godności. To trudne. Chociaż, jak to mówi moja przyjaciółka, „Zdrowy chorego nie zrozumie i odwrotnie”. Jestem zachwycona, że Autorka pokusiła się o postawienie Ady na nogi. Nie poszła na łatwiznę skupiając się tylko na jej krzywdzie, na zachowaniach jej byłego męża, które przekraczają wszelkie granice. Nie zamknęła Ady w jeszcze większej matni. W pewien sposób ta pozycja zadziałała na mnie terapeutycznie. Uzmysłowiła mi, jak wielką siłę mamy, gdy tylko konsekwentnie staram się dążyć do celu nie przejmując się chwilowymi niepowodzeniami. Cenię sobie książki, które motywują mnie do osobistych refleksji, do myślenia o sobie, o tym, jak powinnam zachowywać się w moim własnym, małym świecie. Taka właśnie jest ta powieść.

Spodobał mi się również obraz relacji Ady z Maksem. Nie jest taki jednoznaczny, nie jest cukierkowy. Chwilami Maks mnie drażnił. Strona po stronie odkrywałam jednak jego bardziej opiekuńczą naturę. Sama relacja ewaluowała, rozwijała się, dojrzewała jak jabłko na jabłoni. Z rozrzewnieniem czytałam o rodzącym się uczuciu pomiędzy nimi, mimo trudnych doświadczeń.

Nie będę dalej snuć własnych opowieści. Podsumowując zacytuję tekst jednej z moich ulubionych piosenek Kayah. Pozwólcie. „Jedyne, co prawdziwe to jest tu i teraz. Jest pięknie nie narzekaj. Po co, po co, po co, po co? Doceniaj to co masz, zapomnij czego nie masz. I nie martw się na zapas…”

Moja ocena: 8/10

Książką obdarowało mnie Wydawnictwo Muza, za co bardzo dziękuję.

„LoveInk you” K.N. Haner

LOVEINK YOU

  • Autorka: K.N. HANER
  • Wydawnictwo: AKURAT
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery: 29.09.2021r.

Nie, nie. Niech Was nie myli obco brzmiące nazwisko autorki książki „Lovelnk you”, która premierę miała 29 września br. To nikt inny jak uśmiechnięta (…) przepełniona pozytywną energią, otwarta i rodzinna” (cyt. za lubimyczytac.pl/autor) nasza rodzima @K.N. Haner/Katarzyna Nowakowska – strona autorska. Jej publikacje bombardują w zawrotnym tempie polski rynek czytelniczy, a jej poprzednią książkę „Femme fatale” oceniłam 7/10. Czy „Lovelnk you” wydana nakładem Wydawnictwa Akurat (imprint @wydawnictwo.muza.sa ) również mi się podobała?

„Taka miłość zdarza się tylko raz w życiu” – z opisu Wydawcy.

Nie do końca z tą opinią zgadza się Isaac, typowy bad boy, macho w najgorszym tego słowa znaczeniu, dla którego liczą się tylko kumple. Nie do końca w ten powtarzany slogan wierzy też Nina. Dziewczyna skrywająca tajemnice.  Jednocześnie będąc jak piękny, rzadki okaz, będąc wrażliwą i piękną duszą. Spotkanie tych dwojga nie do końca odbywa się zgodnie ze scenariuszem. Nie ma wielkiego wow, nie ma wielkiego bum. Jest osłupienie, zdziwienie i chęć poznania prawdy o sobie samym, i o sobie nawzajem.

Ciągle zastanawia mnie fenomen tego gatunku. Romansu, erotyku czasem z dozą thrillera. Tym razem Autorka rozbudowała wątek obyczajowy. I zrobiła to z prawdziwym smakiem. Kira, czy Nina? To frapowało mnie najbardziej. Czego tak naprawdę szuka Isaac w swoim życiu i za czym tęskni ? Dodatkowo spodobał mi się wątek wychowanków domów dziecka. To potwierdza, że Autorka, mimo lekkiego gatunku, nie ucieka od trudnych, smutnych tematów. Nie unika problematycznych pytań, na które nie zawsze znajdujemy odpowiedzi. Postaci kobiece są niewątpliwie mocną stroną tej pozycji. Zarówno Kira, jak i Nina mają nam wiele do zaoferowania, mimo dzielących je różnic. Historia i jednej, i drugiej dziewczyny nie należy do najłatwiejszych. Książka wprawiła mnie w osłupienie wyciskając ze mnie morze wzruszeń.

„Lovelnk you” wychodzi poza schemat romansu. I to przekraczanie granicy wyszło na dobre. Pamiętajcie, nie każda miłosna historia musi się dobrze skończyć. Żeby dowiedzieć się, czy jednak jakiś happy end znajdziecie na końcu książki, sięgnijcie po tę publikację. Zabierze Was w inny, możliwe, że bardziej od Waszego, skomplikowany świat. Świat, w którym każdy ma swoją historię.

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Akurat  za możliwość przeczytania i podzielenia się Wami tą książką.

„Mursz” Ewa Przydryga

MURSZ

  • Autor: EWA PRZYDRYGA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 24.11.2021r.

Moją przygodę z autorką @Ewa Przydryga-strona autorska zaczęłam od „Miała umrzeć”. Potem zachwyciłam się „Topieliskiem”. To właśnie w tej książce poznałam Polę, Idę, Kubę i Janka, których echa głośno wybrzmiewają w listopadowej premierze od @wydawnictwo.muza.sa. Mowa o książce „Mursz”. Tytuł tak duszny, jak duszny las, lub raczej powinnam napisać Duchny Las, w którym dzieje się wiele złego i w którym narasta napięcie. Napięcie, które wciąga wszystkich. I miejscowych, i przyjezdnych. Czego szukają w takim lesie? Czego szukała Mary? Co próbowała odkryć Lara? I dlaczego do tego lasu wybrała się Pola?

Pola, która po zakończonej terapii po stracie synka i męża próbuje odzyskać równowagę psychiczną oraz emocjonalną. Pola, która w trakcie pobytu w ośrodku psychiatrycznym zaprzyjaźniła się z Kasandrą, współpracowniczką tragicznie zmarłej youtuberki Lary. Dziewczyny nietuzinkowej. Dziewczyny ciągle poszukującej ciekawych miejsc, historii, interesujących zdarzeń. Dziewczyny, która próbowała dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się z jej ulubioną nauczycielką biologii, która zginęła w pożarze leśniczówki. Czy wszystkie te kobiecy coś łączy? Czy Kas, Mary i Lara miały ze sobą coś wspólnego? Coś, co przyczyniło się do niewinnej śmierci dwóch z nich.

Nie do końca mroczny thriller. Raczej historia o ludzkiej zemście i nienawiści. O nieprzepracowanych krzywdach i nieumiejętności poradzenia sobie ze stratą z rozbudowanym wątkiem kryminalnym. I to nie jednym. To właśnie spodobało mi się w tej opowieści. Na wydarzenia osnute cieniem Duchnego Lasu patrzyłam z perspektywy trzech istotnych zdarzeń, w których Mary i Lara odegrały znaczną rolę. Sam pomysł wprowadzenia do fabuły nauczycielki pokroju Mary napawał mnie optymizmem i radością. Nostalgicznie czytałam o zaangażowanej w sprawy uczniów belferce, która swoje nowatorskie podejście praktykowała z dużym skutkiem. Ewa Przydryga lubi bawić się perspektywą czasową. Historię rozpisała w trzech następujących po sobie latach; 2018, 2019, 2020. To trzy historie w jednej. Z trzema kobietami, które są jednocześnie narratorkami poszczególnych rozdziałów. Każda jest inna. Każda ma swoje własne, często traumatyczne przeżycie. Ale są do siebie chwilami bardzo podobne. Zdeterminowane, obdarzone wielką wrażliwością emocjonalną, mające swoje emocje na wierzchu, z którymi mierzą się codziennie, raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. I te trzy kobiety są największą wartością tej książki.

Autorka starała się oddać wiernie nastrój Duchnego Lasu. W wielu miejscach nawiązała do jego historii, jego tajemnic i jego mieszkańcach. Ciekawie zapowiadał się wątek Pszczelarza i Myśliwego. Niestety tylko się zapowiadał. Czuję pewien niedosyt. Nienasycenie spotęgowała również trudna historia Duchnego Lasu nie do końca wykorzystana w tej opowieści. Sama Pola jako osoba przypadkowo wplątana w odkrywanie przeszłości i w dążenie do prawdy nie do końca nie przekonała. Mam niestety tę wadę, że wątki kryminalne rozwiązywane przez amatorów przesiewam przez ich osobowość, temperament, wykonywany zawód i dotychczasowe doświadczenia. Tak silne i skrajne emocje, z którymi borykała się przez ostatni czas Pola, stawiały ją w tej roli w pozycji z góry straconej. Aż dziw, że zakończenie ułożyło się w taką całość. Pola przemówiła do mnie całym swoim jestestwem w „Topielisku”. Nawet mogłabym napisać, że „Topieliska” to Pola, bez niej ta pozycja nie byłaby taka sama. Ale przecież nie powstała ta książka w mojej głowie i nie wyszła spod mego pióra. Dla Autorki, za co ją bardzo szanuję, istotne były „wojny” Poli, Lary, Mary, które musiały toczyć. Toczyć dla siebie i dla swoich bliskich. Toczyć dla swej przyszłości. Niestety, nie wszystkie zakończyły się wygraną.

Czy warto przeczytać? Tak warto. Warto przeanalizować splątane losy trzech kobiet, które nigdy się nie spotkały, a które połączył los. Jakże trudny los. Jakże różny los.  

I pamiętajcie, nie ma źle napisanych książek. Tylko nie każda pozycja trafia w oczekiwania i gusta czytelnika. Każdy z nas odbiera książkę w inny sposób, na innych jej aspektach skupia swoją uwagę.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Czas na miłość” Ilona Gołębiewska

CZAS NA MIŁOŚĆ

  • Autor:ILONA GOŁĘBIEWSKA
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:416
  • Data premiery: 27.10.2021r.

Pod koniec października miało miejsce wiele premier powieści w świątecznym klimacie. Jedną z nich była „Czas na miłość” Ilony Gołębiewskiej. Ponieważ uwielbiam powieści autorki i tym razem zdecydowałam się na lekturę. Jak spisała się autorka w powieścią świątecznej? Czy mi się podobało? Zapraszam na recenzję.

Bohaterkami książki są trzy kobiety związane więzami rodzinnymi i rodzinną restauracją Gościna u Wajsów. Rodzinna atmosfera, nadchodzące święta, magiczny klimat zimowej Warszawy, to wszystko sprawi, że życie trzech kobiet się zmieni. Seniorka rodu jest mądrą, doświadczoną kobietą, która wiele w życiu przeszła. Ma córkę, wnuczkę. Mieszkają w jednej kamienicy, więc mogą się wspierać w razie potrzeby i spędzają ze sobą sporo czasu. Miała męża z którym przeżyła wiele lat, razem prowadzili restaurację. Wydaje się szczęśliwa i pogodzona z życiem, jednak skrywa pewną tajemnicę z przeszłości. Kiedyś bardzo kochała pewnego mężczyznę, jednak konwenanse społeczne i ówcześnie panujące przekonania nie stawiały tej miłości w dobrym świetle. Zakochani próbowali stawić im czoła, jednak na skutek tragicznego splotu zdarzeń jej ukochany zniknął. Kobieta nie wie co się z nim stało, czy żyje. Ta myśl nie pozwala jej mimo upływu lat zaznać spokoju. Czy uda się rozwiązać tą zagadkę? Przekonać się, czy Cezary żyje? Jak potoczyły się jego losy? Jej córka Marta przed laty zraniona przez ojca swojego dziecka, nie ufa mężczyznom. Stara się być samodzielna, samowystarczalna, prowadzi rodziny biznes. Jednak tak naprawdę czegoś jej brakuje. Czy odważy się zaufać, kiedy na jej drodze pojawi się tajemniczy Krzysztof, który poruszył w jej sercu pewne czułe struny. Czy ta znajomość przyniesie jej szczęście, czy może ból i cierpienie? Najmłodsza z rodziny, Pola, jest młodą, niezależną kobietą, która nie wierzy w miłość. Mężczyzn traktuje z pewnym pobłażaniem, nie przypisując im żadnej ważnej roli w swoim życiu. Pracuje w redakcji i w ramach nowego projektu ma znaleźć odpowiedź na pytanie, czy na portalach randkowych można znaleźć miłość. W ramach eksperymentu Pola wraz ze swoją przyjaciółką zapisują się na różne portale randkowe i rozmawiają z różnymi mężczyznami. Pola umawia się na randki i potem je opisuje. Niespodziewanie trafia na Mikołaja. Czy on zmieni jej zdanie o mężczyznach? Jak potoczą się losy trzech przedstawicielek rodziny Wajsów?

Książkę czyta się rewelacyjnie, jak zresztą każdą autorki. Uwielbiam rodzinne opowieści, gdzie występują kolejne pokolenia przedstawicieli tej samej rodziny, a ich losy zastają splecione. Trochę ta powieść przypominała mi świetną serię „Dwór na Lipowym Wzgórzu” o rodzinie Horczyńskich, tam jednak każdy tom poświęcony był przedstawicielce innego pokolenia, tutaj natomiast losy trzech kobiet splatają są w jednej powieści. Ale te pozycje łączą świetne, silne postacie kobiece, ich wzajemne kobiece wsparcie i siła. Bardzo podobał mi się wątek tradycji w postaci rodzinnej restauracji. Była ona świetnym, klimatycznym tłem dla rozgrywających się zdarzeń, zwłaszcza w okresie Bożego Narodzenia. Opisy wystroju, światła, ciepłe barwy, nastrojowa muzyka bardzo oddziałują na wyobraźnię i napełniają czytelnika poczuciem sielskości, spokoju, bezpieczeństwa. Lubię wątki kucharskie w książkach, tutaj był on delikatny, natomiast kwestia ratowania rodzinnej restauracji jako dziedzictwa przodków bardzo mi się podobała. Poszukiwanie dalszego kierunku rozwoju i gotowość na wprowadzenia zmian, jednak z zachowaniem tradycji zyskało moją aprobatę. Tym bardziej, że restauracja poszła w stronę tradycyjnych dań kuchni polskiej, a także warszawskiej, co było dla mnie pewnego rodzaju nowością, powiewem świeżości.

Ciekawą odmianą i sposobem na ożywienie akcji był też wątek misji Poli, która wraz ze swoją przyjaciółką na portalach randkowych sprawdzała czy można tam spotkać miłość. Dzięki temu autorka mogła wpleść w treść rożne ciekawe, zabawne anegdotki, co ożywiło powieść, równocześnie dodając jej lekkości i nowoczesności. Jej klimat bardzo mi się podobał, jest ciepły, świąteczny, chociaż nie nachalnie, rodzinny i optymistyczny. Lektura książki pozostawiła mnie z uczuciem ciepła na sercu, jego ukojenia, bezpieczeństwa, optymizmu i myślę, że tego nam w tych niełatwych czasach najbardziej potrzeba. Polecam gorąco!

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Muza.