„Ostatni dzień” Luanne Rice

OSTATNI DZIEŃ

  • Autorka: LUANNE RICE
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 480
  • Data premiery: 18.05.2022r.

Wróciłam do żywych z recenzjami😉. Tyle przeczytanych książek za mną, ile przelanych na mój blog recenzji. Przecież po to ten blog założyłam, by dzielić się z Wami moją pasją, moim hobby i moimi spostrzeżeniami po zapoznaniu się, co tak naprawdę kryje się pod okładką. Wystarczy tylko trochę zanurzyć się w codzienności, by potem chwile na swoją pasję musieć wyrywać pazurami😊. Ale próbuję ciągle i nie ustaję. To nie mój ostatni dzień z publikacją recenzji, ale bez wątpienia „Ostatni dzień”, który przeczytałam, a który premierę miał 18 maja br. nakładem @wydawnictwo.muza.sa.

Zawsze uważał, że pierwszy kontakt z ofiarą morderstwa jest niczym spotkanie dwóch osób, które wcześniej się nie znały. To wyjątkowy moment, tak samo ważny po śmierci jak za życia, i równie, a może nawet bardziej, przełomowy.” – „Ostatni dzień” Luanne Rice.

Tak myśli Conor Reid, detektyw, który po raz drugi zaczyna prowadzić śledztwo o morderstwo w rodzinie sióstr Woodward. Wiele lat wcześniej Kate i Beth przeżyły napad rabunkowy, w którym wskutek uduszenia zmarła ich matka. Po latach Beth miała mniej szczęścia, zmarła we własnym domu w szóstym miesiącu ciąży, a jej ciało wraz z policjantami odkryła siostra Kate.

Morderstwo nie oznacza, że ginie jedna osoba: taki czyn wysysa energię i wolę życia we wszystkich, których dotyka. Stary świat legł w gruzach, trzeba go odbudować w nowych, niepewnych warunkach.” – „Ostatni dzień” Luanne Rice.

Mam mieszane uczucia, co do tej książki. Lee Child na okładce obiecał; „Liryczna opowieść i mrożący krew w żyłach thriller w jednym.”. Dla mnie to raczej słaby thrillerek, w którym miłość siostrzana pokrywa wszystkie jego niedobory. Ani za dużo krwi, ani tym bardziej mrożonej.

Książka składa się z trzech części. Autorka zamknęła fabułę w sześćdziesięciu krótkich rozdziałach. Akcja toczy się od 11 lipca, gdy zostaje odkryte ciało ciężarnej Beth, aż do 5 maja. Narracja jest w większości trzecioosobowa. Gdzieniegdzie autorka wplotła narrację pierwszoosobową z perspektywy Keth i Beth. I tylko te momenty dla mnie okazały się liryczne, osobiste. Z trudem czytałam o tęsknocie, rozpaczy i samotności.

Sam Reid jako detektyw mnie nie zachwycił. Był mieszanką wielu cech noszonych przez śledczych w czytanych przeze mnie kryminałach. Jakby autorka wzięła trochę z tego, trochę z tego… Jako śledczy wręcz mnie zawiódł. Od lipca do listopada podejrzewał męża Beth, bo przecież był on mężem niewiernym całkowicie pomijając inne możliwe scenariusze śledcze. Przeświadczenie o winie podejrzanej osoby nigdy nie posuwa śledztwo do przodu. Wystarczy tylko czytać kryminały by to wiedzieć, niekoniecznie je pisać😉. Generalnie wątek kryminalny został rozpisany płasko, bez werwy. Cały czas narracja w sprawie zbrodni była prowadzona jednokierunkowo, mimo pewnych wprowadzonych pewnie na odczepnego pobocznych wątków, wątpliwości. Aż do wielkiego bum…. Oczywiście w samej końcówce. Jakby autorka chciała nam dać do zrozumienia, że nie jest jednak przewidywalna, że jednak jest w stanie czytelnika zaskoczyć. I tylko mniejsze znaczenie ma, że kompletnie to bum z niczego nie wynika, z niczego się nie wywodzi, jest jak jedna samotna śliwka wrzucona w kompot.

Zdecydowanie słaba książka. Ni to thriller, ni to kryminał. Bardziej dramat rodzinny, gdzie po obu stronach tyle samo kłamstw, tyle samo niedopowiedzeń. Ta propozycja kompletnie mnie nie zachwyciła, nie zaciekawiła. Czytałam ją lekko znudzona. Taka niewprawna opowieść z wątkiem kryminalnymi o bardzo mglistym, niejasnym motywie.

Moja ocena: 5/10

Egzemplarzem recenzenckim obdarowało mnie Wydawnictwu Muza, za co bardzo dziękuję.

„Zimna sprawa” Katarzyna Bonda

ZIMNA SPRAWA

  • Autorka: KATARZYNA BONDA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Seria: HUBERT MEYER. TOM 7
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 18.05.2022r.

Są rzeki, których przekraczać nie należy”. – „Zimna sprawa” Katarzyna Bonda.

Hubert Meyer posiada umiejętność przekroczenia każdej. W najnowszej części serii o tym wybitnym profilerze @Katarzyna Bonda pogmatwała śledztwo w stopniu najwyższym. O czym mam nadzieję przekonacie się sami😉. Pamiętacie szóstą część „Balwierz”? Jeśli nie, to zechciejcie zerknąć na recenzję: klik. „Zimna sprawa” jest jeszcze bardziej skomplikowana, jeszcze bardziej zaskakująca. Ja z książką zapoznałam się dzięki @wydawnictwo.muza.sa, które wydało ją 18 maja br.

Meyer pracuje nad stworzeniem efektywnej, nowej jednostki o nazwie WERA; Weryfikacja Eliminacja Rozkład Analiza. Zmotywowany przez swego nowego podwładnego zaczyna interesować się odkryciem w oddziedziczonym domu Pani Klary Haselhof. Na jej posesji znaleziono ciało kobiety i trójki dzieci owiniętych w kokon, jak poczwarki. A także truchła dwóch syjamskich kotów. Misterium śmierci zataczające coraz szersze koło zaczyna mieć związek ze Strażnikiem Czasu, który swego czasu stał na czele małej sekty gwarantującej łagodną reinkarnację po wyjątkowym przejściu, wyjątkowej śmierci.

Nazwa nowo konstruowanej jednostki nie jest przypadkowa. Cieniem na całą fabułę kładła się historia z poprzedniej części. Historia śmierci prokurator Weroniki Rudy. Historia wybijająca Meyera z rytmu, utrudniająca mu szybkie i trafne profilowanie. Tęskniłam za Rudy, tęskniłam za Domanem. Wydawało mi się, że Meyer jest bardziej wartościowy w tym zestawie. Mimo wprowadzenia do peletonu bohaterów fikcyjnych Kaczmarka. Nowej postaci, fana Meyera pretendującego na profilera tak dobrego jak sam jego mistrz. Z wielkim przytupem jednak Bonda zwróciła uwagę czytelnika na to Trio w samym zakończeniu. Jakby sama nie mogła się od niego oderwać. Jakby samo do niej ciągle wracało. Cóż, przyjdzie mi czekać na kolejną część z niecierpliwością😉.

Zawiódł mnie totalnie wątek Matyszczaka i jego żony Lilki. Rozwiązany został w najbardziej oczywisty wśród tych wszystkich nieoczywistości, które znajdziecie w kryminale, sposób. Sam wątek kryminalny, jak już wspomniałam, totalnie zakręcony, zagmatwany. Wielość bohaterów, wiele wątków pobocznych, wiele teorii śledczych mnożących się jak koronawirus w jego najbardziej szczytowym okresie. Ta wielość momentami męczy. Meyer za to wydaje się bardzo zmęczony, zirytowany czekającymi go wyzwaniami. Nie ma objawów wypalenia, czego mogłam się raczej spodziewać. Wydaje się nie na miejscu, jak to często z nim bywa. Jego praca przestaje go cieszyć, nie traktuje jej ambicjonalnie. Po kolei skleja elementy układanki, ale bez wcześniejszej pasji. Wydaje się być bardziej cieślą produkującym wytwór swego talentu, swego następcę. Totalnie nie załapałam skąd u niego ta zdolność znajomości prawie wszystkich, ojca Świerka, księdza Jacka. Odniosłam wrażenie, że wszędzie już był, wszystko widział, a jednak zagadka rozwiązana została na końcu, po wielu ślepych zaułkach.

Intryga spowita mgłą, magią, dewocjonaliami, ogromną symboliką, niespotykanymi gestami. Dwie kobiety, na dwóch różnych biegunach, jednak nie tak odległych jakby się mogło pozornie wydawać. Od początku czułam niechęć do Klary, tak czasem się zdarza. Jej postać była jednak od początku do końca konsekwentna. Czuć było fałsz, czuć było kłamstwo.

Zdecydowanie dla mnie część słabsza niż dwie poprzednie, choć ma wiele zalet, o których wspomniałam powyżej. Największą słabość upatruję w wielości wątków, wielości bohaterów mających znaczenie w śledztwie i mnogości śledczych. Gubiłam się w tych powiązaniach, relacjach praktycznie od początku, a Bondę od chwili poznania Meyera i Saszy Załuskiej czytam z dużą uważnością, bo do zawiłych historii już mnie przyzwyczaiła. I w tej książce, czego wielokrotnie doświadczyłam już na swej skórze, najdrobniejsze detale mają znaczenie.

Książka dla fanów Katarzyny Bondy, Huberta Meyera i całej reszty. Książka dla fanów dobrych kryminałów. Miłej lektury!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

Recenzja premierowa: „Jak zapewnić lepszą przyszłość swojemu dziecku 7 cech, które warto rozwijać” Michele Borba

JAK ZAPEWNIĆ LEPSZĄ PRZYSZŁOŚĆ SWOJEMU DZIECKU 7 CECH, KTÓRE WARTO ROZWIJAĆ

  • Autorka: MICHELE BORBA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 350
  • Data premiery: 11.05.2022r.

Dopiero co wczoraj Wam pokazywałam podarek od @wydawnictwo.muza.sa, a już dzisiaj spieszę do Was z recenzją poradnika pt. „Jak zapewnić lepszą przyszłość swojemu dziecku 7 cech, które warto rozwijać”, który premierę ma właśnie dzisiejszej środy😊. Jak wspomniałam we wczorajszym poście książka skusiła mnie swoim tytułem. Idealnie wpasowała się w moje obawy jako matki, że niewystarczająco pracuję, by dzieci miały zapewnioną tzw. „lepszą przyszłość”. Okazuje się, że moje lęki i niepokoje są całkowicie nieuzasadnione. A do tego przekonała mnie Michele Borba, która jest autorką tego poradnika.

W żołnierskich słowach Autorka zachęca nas do rozwijania kilku cech u naszych dzieci, które pomogą im z sukcesem przeżywać kolejne etapy ich życia. Nie tylko reagowanie na bolączki dzisiejszego świata jest ważne. Zabranianie, ograniczanie, uniemożliwianie uzależnieniu od różnych technologii, czy pisząc bardziej dosadnie smartfona lub komputera. Przed współczesnymi rodzicami dużo ważniejsze zadanie. Kompleksowe i rzetelne rozwijanie takich kompetencji jak zaufanie, empatia, samokontrola, ciekawość siebie, innych i świata oraz niezłomności i optymizmu. Zdaniem znanej psycholożki dr Borba tylko wysoce rozwinięte tego rodzaju kompetencje pozwolą dzieciom zaaklimatyzować się bez strat w czekającym ich świecie.

Ciekawa koncepcja nie powiem. Dr Borba zwróciła moją uwagę na miękkie cechy człowieka, o których tak naprawdę zapominamy w świecie sukcesu, a które jej zdaniem pozwalają go osiągnąć. Wydaje się to ma sens. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że nasze dzieci wychowywane są i dojrzewają w szybkim, dynamicznymi wszechświecie, w którym nawet im trudno jest nadążyć. Nieumiejętność radzenia sobie z wyzwaniami, które świat im stawia, powoduje liczne frustracje, zaburzenia, a nawet prowadzi do chorób psychicznych. To powoduje, że sukces możemy osiągnąć tylko przez zmianę myślenia i rozwijanie umiejętności pomagającym nam efektywnie się dostosować. Po drugie ciekawość i bycie uważnym. Z pochylonymi nad smartfonami głowami, z zajętymi myszkami komputerowymi dłońmi, ze słuchawkami w uszach nasze dzieci nikogo wokół siebie nie widzą. Zasypiając skrolują ekrany telefonów przez co przestają widzieć, słyszeć samych siebie. O tej uważności Autorka w poradniku pisze dość sporo skupiając naszą uwagę na roli rodzica, by ją wzbudzać wśród dzieci. By były ciekawe świata, siebie i innych, a dzięki temu mogą się wielu jeszcze rzeczy nauczyć. Po trzecie samokontrola, której brakuje we współczesnym świecie, nie tylko wśród dzieci, ale również wśród dorosłych. I tu ogromny szacunek co do podjętego tematu. Zgodnie z zasadą „Nie dokazuj a pokazuj” zacznijmy od siebie, od dorosłych. Ograniczajmy siebie samych przed niekontrolowanym oglądaniem telewizji, piciem napojów wyskokowych, czy skrolowaniem smartfonów, by ciągle wiedzieć co w „trawie piszczy”. Bo ja nauczymy samokontroli dzieci, jeśli sami jej nie mamy?

Tak. Ciekawa pozycja. Pełna niespodzianek i innego podjęcia tematu, z którym  bynajmniej nie jest kojarzy sukces. Tematu miękkich kompetencji. Bez wątpienia bardzo wartościowy poradnik napisany z umiarem i w języku bardzo przystępnym, bez zbędnych naukowych sformułowań, czy licznych wyników badań. Polecam, każdemu rodzicowi i nie tylko.  

Moja ocena: 8/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Muza, za co bardzo dziękuję.

„Naga prawda” Ryszard Ćwirlej

NAGA PRAWDA

  • Autor: RYSZARD ĆWIRLEJ
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Seria: ANETA NOWAK. TOM 4
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 06.04.2022r.

Pierwszą książką, którą przeczytałam autorstwa @cwirlejryszard był pierwszy tom serii z Anetą Nowak pt. „Jedyne wyjście” (recenzja na klik). Potem nadrobiłam kolejne części. Z wielką radością przywitałam więc prezent od @wydawnictwo.muza.sa w postaci czwartej części cyklu, który premierę miał 6 kwietnia br. Z wielką radością zapowiadam recenzję „Nagiej prawdy” Ryszarda Ćwirleja!  

Gdy w fabule wątek kryminalny kręci się wokół polityki, zawsze jest ciekawie. Tak jest i tym razem. W łóżku urzędnika państwowego znalezione zostaje ciało kobiety. To nie jedyny pytajnik. Śledczy odkrywają również śmierć trzyosobowej rodziny w zatopionym samochodzie. A sytuację komplikuje fakt, że znika poznańska kelnerka, która – jak się szybko okazuje – coś miała wspólnego z pozostałymi sprawami. Do akcji rusza młoda i ambitna podkomisarz Aneta Nowak uwielbiająca hot dogi ze stacji benzynowej, kawę oraz szybkie motory. O przepraszam, Nowak nie cierpi tego słowa. Już się poprawiam 😉,  szybkie motocykle.

Lubię tę serię😊. Od początku z sympatią czytam o głównej bohaterce. Podoba mi się, że Ryszard Ćwirlej stworzył kobiecą postać na miarę polskich czytelniczek. Ciekawą, nieszablonową, znającą swoją wartość, niezwykle zmotywowaną i idealnie wkomponowującą się w zdominowany przez mężczyzn policyjny świat w Szamotułach. Jej stosunek do płci przeciwnej również mi się podoba. Nie cierpi na „bezpańskość”, nie uważa, że tylko mężczyzna u jej boku zwiększy jej poczucie wartości i że jest on jej potrzebny do szczęścia. Tym większy szacunek dla Autora, że stworzył taką postać.

Książka to klastyczny, przewybornie skonstruowany kryminał. Ryszard Ćwirlej bardzo składnie zobrazował żmudną, policyjną robotę. Z pytaniami bez odpowiedzi, z dowodami bez składu i ładu oraz ogromem papierkowej roboty. Autor rozbudował fabułę o prywatne życie śledczych, które stanowi dla czytelnika pewną ciekawostkę. Dzięki temu dowiadujemy się, co kogo męczy, kto z czym nie potrafi sobie poradzić, kto nad czym pracuje. Wątek kryminalny złożony z trzech z pozoru niezwiązanych ze sobą spraw rozwijał się znakomicie. Już od samego początku czułam napięcie na myśl, jakie może być zwieńczenie tej historii, gdzie jest ten punkt styczny, kto z kim jakie ma relacje i na czym opierają się wpływy. To wszystko spowodowało, że narrację oceniam jako bardzo płynną. Następujące po sobie zdarzenia miały swoje uzasadnienie, nie były wyrwane z kontekstu akcji i nie były ozdobnikami, jak to często się zdarza.

Tak to bardzo dobry kryminał. Z nieszablonowym wątkiem kryminalnym i wyśmienitą główną bohaterką, dla której warto poświęcić czas i przeczytać o jej przygodach. Szczerze polecam. Również tym, którzy nie czytali poprzednich części. Powieść jest tak dobrze napisana, że można ją czytać oddzielnie.

Moja ocena: 8/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Muza, za co bardzo dziękuję.

„O włos” Katarzyna Bonda

O WŁOS

  • Autorka: KATARZYNA BONDA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Seria: JAKUB SOBIESKI. TOM 1
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 23.03.2022r.

Nie mogę się dowartościowywać. Kompletnie się to nie sprawdza. W recenzji z 13 kwietnia br. książki pt. „Mamo, nie krzycz” (recenzja na klik) chwaliłam się, że opublikowałam już 19 opinii na temat książek wydanych w marcu i jeszcze 3 przede mną. Okazało się, że tych marcowych premier przede mną jeszcze więcej. Wczoraj na blogu pojawiła się zaległa recenzja piętnastego tomu z Chyłką, a dziś uzupełniam blog o moje spostrzeżenia związane z pierwszą częścią nowej serii autorstwa @Katarzyna Bonda wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. Książka miała premierę praktycznie miesiąc temu, tj. 23 marca br.

Jakub Sobieski to nie Hubert Meyer, ale Bonda, to zawsze Bonda😊.

Ofiarami są dwie dziewczyny, których ciała odnalezione zostały w Lesie Kabackim. Policjantów szokuje stopień zbezczeszczenia zwłok. Jakby morderca nawet po śmierci chciał zadać ofiarom ból, kolejne cierpienie. Jakby chciał pokazać całemu światu, że nie ma dla niego żadnych świętości. Odkryciu towarzyszy pukiel blond włosów związanych wstążką znaleziony w okolicy. Śledztwo zaczyna uwzględniać zamiłowanie zbrodniarza do fetyszu. Nadany mu zostaje nawet chwytliwy przydomek; Kosiarz z Kabat. Kosiarz, który umiłował sobie ofiary w świecie prostytutek. W świecie, który zamknięty jest dla detektywa Jakuba Sobieskiego i jemu podobnych.

Bonda zastosowała sprawdzający się w jej kryminałach schemat niewyjaśnionych zbrodni i grzechów z przeszłości. To zbudowało dodatkowe napięcie. Okazało się, że nie tylko tu i teraz było ważne. Czytelnik musiał być uważny cały czas zastanawiając się, gdzie jest początek tego współczesnego bestialstwa. Sam Sobieski to totalnie inna postać, niż mój ukochany Meyer. Autorka nie poszła na łatwiznę, nie użyła cech, które wpadły w oko wielu czytelnikom. Stworzyła całkowicie nowego bohatera, bez wątpienia bohatera z potencjałem. Jestem ciekawa jak będzie się rozwijała jego postać i czy kolejne jego ruchy w fikcyjnej rzeczywistości spotkają się z entuzjazmem z mojej strony. Zbrodnie opisywane w fabule nie są może wyszukane. Wręcz przeciwnie są zwierzęce. Tym sposobem Bonda opisała drapieżność  mordercy, któremu samo zabijanie nie wystarcza. Bardzo lubię nową narrację Autorki, która od trzech ostatnich tomów z Hubertem Meyerem jest bardzo przystępna, bardziej płynna, mniej męcząca, mniej wielowątkowa. Czasem mniej znaczy więcej, a mówienie bardziej po prostu też się sprawdza😊. Dzięki temu książkę oceniam jako dobry kryminał, który czyta się lekko. Może nie jest on arcydziełem gatunku, ale daje prawdziwą rozrywkę i wytchnienie po trudnym dniu. Intryga, jak to w dobrym kryminale ciekawa.

Lubicie kryminały ? Ja uwielbiam. Dlatego nigdy dobremu nie odmawiam. Polecam byście też przeczytali nową Bondę. A zapewniam, że czas spędzony z książką nie uznacie za zmarnowany.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

Recenzja premierowa: „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” James Goodwin

DOŁADUJ SWÓJ MÓZG. JAK ZWIĘKSZYĆ SPRAWNOŚĆ I EFEKTYWNOŚĆ SWOJEGO UMYSŁU

  • Autor: JAMES GOODWIN
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 416
  • Data premiery: 20.04.2022r.

Święta, święta i po świętach😊. Tak mówimy co najmniej dwa razy do roku. Mam nadzieję, że Zajączek Was nie zawiódł i okazaliście się wystarczająco grzeczni. Liczę, że zjedliście mniej niż ja, bo takich pyszności, które były na świątecznym stole nie potrafię sobie odmówić😉. W poświątecznym nastroju, wzmocniona spotkaniami rodzinnymi i z przyjaciółmi, a także po biesiadowaniu przy suto zastawionym stole, siadam pełna werwy do recenzji kolejnej kwietniowej premiery od @wydawnictwo.muza.sa. Dokładnie w dniu dzisiejszym, tj. 20 kwietnia br. ma premierę poradnik zatytułowany; „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” Jamesa Goodwina. Książka, która pozwala zrozumieć mechanizmy funkcjonowania mózgu oraz strategie go pobudzające. Jesteście gotowi na lekturę tak poważnej książki?

Z opisu Wydawcy: „Dr James Goodwin, profesor fizjologii, przekonuje, że kondycja umysłowa w dużym stopniu zależna jest nie od uwarunkowań genetycznych, a od naszych zachowań, tj.: sposobu odżywiania się, aktywności fizycznej, higieny snu, ekspozycji na stres, częstotliwości i jakości kontaktów towarzyskich czy zdolności odczuwania szczęścia”. Wychodząc z tego założenia Autor przedstawił mechanizmy pobudzania mózgu z wykorzystaniem wiedzy z dietetyki, mikrobiologii oraz psychologii. Książka wzbogacona została licznymi prezentacjami wyników badań naukowych, a także poglądami dominującymi w doktrynie medycznej.

Szczur norweski to niezwykłe stworzenie. Futerkowe i milutkie, jest z natury gromadne. Spędza sporą część czasu w fizycznym kontakcie z innymi szczurami. Drąży skomplikowane tunele i nawiązuje złożone relacje społeczne. Współpracuje z wychowywaniu młodych. Jest kwintesencją zwierzęcia społecznego.”- „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” James Goodwin.

Takimi naukowymi ciekawostkami wypchany jest ten poradnik, który określiłabym jednym przymiotnikiem naukowy. Autor bardzo dogłębnie przedstawił wpływ otoczenia, seksu, naszego stylu życia, odżywiania, czy nawet chorób na funkcjonowanie mózgu. Skupił naszą uwagę na negatywnym wpływie środowiska, naszych decyzji, czy nawet scenografii, w której żyjemy na najważniejszy organ w naszym organizmie. W wielu miejscach odwołał się do wyników badań naukowych, innych autorytetów. Naukowy wymiar tej publikacji wyraża się chociażby w ilości publikacji powołanych na końcu książki. Źródła mieszczą się od strony 388, aż do 411. Styl zastosowany przez Jamesa Goodwina sprawił, że odebrałam poradnik jako bardziej odtwórczy, niż twórczy. Nagromadzone źródła, badania innych, doktryna z początków starożytnej Grecji zebrane zostały w kompendium wiedzy na temat tego, co się dzieje z naszym mózgiem i jak możemy mu pomóc. I faktycznie gdzieniegdzie autor proponuje w zestawach wskazówki, które mają pomóc nam zwiększyć sprawność naszego umysłu. Począwszy od higieny snu. „Jeśli dobrze sypiasz, trzymaj się ustalonej pory zasypiania.” Lub „Jeśli sypiasz kiepsko, wykonaj przed położeniem się jakąś odprężającą czynność…” po zalecenia związane z aktywnością seksualną wpływające na zdrowie mózgu. Każda przeczytana wskazówka nie okazała się dla mnie zaskoczeniem. Z zaciekawieniem zapoznałam się z zestawieniem najszczęśliwszych krajów świata. Tu nie było niespodzianki, top 7 to kraje skandynawskie oraz Szwajcaria i Holandia.

Styl pisania jest bardzo naukowy. Brakowało mi bezpośredniego kontaktu autora z czytelnikiem, bezpośredniego zwracania się do odbiorcy. Czytając miałam wrażenie, że zapoznaję się z pracą magisterską lub doktorską, która ma za zadanie przedstawić pogląd dominujący w doktrynie na dany temat z tezą postanowią we wstępie i w tytule publikacji. Nie przekonały mnie ani wskazówki, ani tym bardziej wyniki badań naukowych (nie autora), czy przywoływane co rusz statystyki i prezentowane wykresy. Czytało mi się trudno. Ogrom treści pobocznych, typowo naukowych, zaburzył odbiór tego, co dla mnie jest w takich poradnikach najważniejsze, a mianowicie odkrywanie praktycznego aspektu tego gatunku i odczuwanie motywacji do własnych przemyśleń. Tego mi zabrakło. Książka dla fanów publikacji naukowych. Samo jej czytanie to rzeczywisty trening mózgu😉.

Lubicie treningi dla mózgu, które możecie wykonać samodzielnie w domu? Jeśli lubicie takie ćwiczenia, to ten poradnik jest zdecydowanie dla Was.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” Brian David Johnson

PRZYSZŁA TY. JAK SKUTECZNIE KSZTAŁTOWAĆ SWOJE ŻYCIE

  • Autor: BRIAN DAVID JOHNSON
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 304
  • Data premiery: 13.04.2022r.

Czytając w opisie pytanie Wydawcy @wydawnictwo.muza.sa. „Jak wziąć życie w swoje ręce i ruszyć przed siebie bez lęków oraz obaw przed poniesieniem porażki?” od razu zapragnęłam sięgnąć po ten poradnik😉. Wyobraźcie sobie antidotum na nasze obawy związane z brakiem mocy sprawczej, brakiem motywacji, czy siły na podejmowanie nowych wyzwań. Ależ byłoby cudownie! Ale cudownie!

Brian David Johnson w „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” zapewnia, że każdy z nas ma magiczne moce, które zmienią następujące po sobie dni naszego życia w takie, które chcemy przeżywać. Książka premierę miała 13 kwietnia br. Ja jestem już po lekturze😊. Postanowiłam nie uszczknąć żadnego dnia, w którym mogłabym wreszcie wpływać w stu procentach na moje życie.

Osoba Autora wydaje się idealna od napisania takiego poradnika. To doradca amerykańskiej armii  i największych międzynarodowych korporacji, które osiągają permanentny sukces. Autor wielu publikacji, w których udowadnia, że człowiek ma większą moc sprawczą, niż mogłoby się pozornie wydawać. W „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” Brian David Johnson przekonuje, że to kim się otaczamy, jak ze sobą rozmawiamy i komunikujemy się ze światem zewnętrznym oraz jak budujemy i podtrzymujemy relacje determinuje kształtowanie naszego życia zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Brzmi prosto? Jak jednak to zrobić? Autor nie zatrzymuje się tylko na moralizowaniu i przekonywaniu czytelnika. Poradnik obejmuje treningi do pracy nad sobą oraz rady, w jaki sposób mamy rozpoznawać zewnętrzne i wewnętrzne bariery, które uniemożliwiają nam ruszenie naprzód. Zmusza nas do ciągłego tworzenia planów krótko i długoterminowych, które powinniśmy systematycznie realizować. Nawet najmniejszy sukces w tej dziedzinie da nam poczucie mocy sprawczej. A przekonanie nas o tym, jest głównym celem Autora😊.

Nie znalazłam w poradniku nic odkrywczego. Mimo, że jest napisany w przystępny sposób zawarte w nim prawdy nie są dla mnie nowe. Wiadome jest, że komfort życia poprawimy sobie selekcjonując przyjaciół, planując i realizując cele, co uniemożliwia tkwienie w chaosie oraz dzięki pozytywnym stosunku do własnej osoby i najbliższych. Spodziewałam się większego WOW. Czas spędzony z książką nie uważam jednak za stracony. W niewielu ponad trzystu stronach Autor zawarł kompilację wiedzy, w jaki sposób zmienić swoje otoczenie i własne patrzenie na nasze życie. Jak żmudną, nieefektywną codzienność zamienić w odczuwanie realnej satysfakcji i radości z tego, że wiele nam się udało. Oczywiście musimy do tego dochodzić małymi krokami, zgodnie z zasadą zresztą „Nie od razu Rzym zbudowano”. Książka inspiruje do realizacji własnych marzeń, nawet tych najmniejszych. Do czerpania przyjemności z ich kreowania i wdrażania. Marzenia, tylko te na papierze wydają się odległe i niemożliwe do realizacji, każde inne mają szanse na wdrożenie – przekonuje Autor. Odświeżająco na mnie podziałała rada, by nie bać się decyzji, które są nieodłącznym elementem naszego życia. Odkładanie ich na potem, później, sprawia, że czujemy się nieproduktywni, mało inteligentni i niezdecydowani. A tak myśląc nie wpłyniemy na naszą przyszłą rzeczywistość pozytywnie. Aha i relacje. Prawie bym zapomniała. To jest coś, co zostało we mnie po przeczytaniu poradnika. Relacje – tak, ale nie kosztem wszystkiego i kosztem siebie samego. To jest zawsze dylemat osób dobrze wychowanych, którzy odmawianie uważają za wysoce niestosowne. To nieprawda. Musimy z tym skończyć, by wikłać się w towarzystwo tylko takie, które pozwala nam wzrastać, które robi wiele wokół nas dobrego, które nas wesprze i podniesie, gdyż już upadniemy. Widzicie sami? Niby oczywiste prawdy, a jednak miło o nich się czyta😊.

Jak zmienić świat zmieniając siebie? Kto chce uzyskać odpowiedź na zadane pytanie niech sięgnie po „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie”  Briana Davida Johnsona. Miłej lektury!

Moja ocena: 7/10

Za obdarzenie mnie zaufaniem i obdarowanie mnie egzemplarzem dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Mamo, nie krzycz” Jeaninne Mik, Sandra Teml-Jetter

MAMO, NIE KRZYCZ

  • Autorka: JEANINNE MIK, SANDRA TEML-JETTER
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 224
  • Data premiery: 16.03.2022r.

To już 19 recenzja premiery z marca br. 😊 Tak, macie rację, troszkę się chwalę. Dopowiem jeszcze, że to nie koniec. To chyba swoisty rekord😉. Trzy kolejne recenzje marcowych premier mam zamiar napisać dziś i jutro. Dobrze jest rozpocząć Święta Wielkanocne bez istotnych zaległości. I taki jest mój cel. Wracając do poradnika „Mamo, nie krzycz” autorstwa Pań Jeaninne Mik i Sandra Teml-Jetter to od razu napiszę, że okazał się całkiem dobry. Książką obdarowało mnie @wydawnictwo.muza.sa. Za co bardzo dziękuję. Ten podarunek okazał się strzałem w dziesiątkę. Niby takie oczywiste prawdy, a jednak z ciekawością zanurzyłam się w praktyczne rady, których do tej pory nie stosowałam.

Jak to jest z rodzicami i dziećmi? Zadaję sobie to pytanie odkąd zostałam matką. Z jednej strony dałabym się pokroić za moje dzieci. Oddałabym im wszystko, łącznie z ostatnim kęsem chleba. Z drugiej potrafią mnie, jak nikt inny, wyprowadzić w jednej chwili z równowagi. I to tak silnie, że zaczynam zapominać o zasadach dobrego wychowania i o tym, że jednak ściany w bloku są bardzo cienkie. Z takimi dylematami borykały się także Autorki poradnika pt. „Mamo, nie krzycz”. Świadome swojej ułomności w rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych zaserwowały czytelnikom praktyczne rady, których stosowanie może zmienić oblicze chwil pełnych napięć, wzajemnych złości i całkowitego niezrozumienia drugiego człowieka.

Nie jest to zbiór poradnikowych „bla, bla, bla”, gdzie więcej słów, niż treści. Bynajmniej. Książka zasługuje na uwagę z wielu względów. Po pierwsze w bardzo trafny sposób zwraca uwagę na negatywny wpływ krzyku na rozwój, samopoczucie, poczucie własnej wartości dziecka. Krzyk nie buduje, nie pomaga w trudnych chwilach. Jest tylko wyrazem słabości rodzica i pozwala mu uwolnić negatywne emocje. Nie ma żadnych wartości wychowawczych, a tylko wzbudza lęk i niepokój. Po drugie Autorki podzieliły się z czytelnikiem praktycznymi wskazówkami, zgodnie  z którymi powinniśmy się zachować w momentach naszej słabości, gdy już chcemy krzyknąć i trzasnąć drzwiami lub potrząsnąć tą naszą mniejszą kopią. – zamiast Warto zamiast zbyt mocno chwycić dziecko, ścisnąć poduszkę. Poduszce nic się nie stanie, a dziecku zaoszczędzimy trudnych wspomnień. Zamiast jednak wrzasnąć na dziecko, wyjdźmy na spacer do lasu i wykrzyczmy naszą złość. Dajmy upust negatywnych emocjom i zgromadzonym napięciom. Możemy też wykorzystać ścianę. Jej naprawdę jest wszystko jedno. Potrzebie wybiegnięcia z pokoju dziecka i trzaśnięcia drzwiami oprzyjmy się zrobieniem kroku w tył. Wierzcie, działa. Spróbowałam.  

Nie jest to jednak antidotum na trudy wychowawcze. Mimo, że Autorki skupiły się na praktycznych rozwiązaniach bez ciągłem pracy nad sobą i przypominaniu najważniejszych zasad, trudno będzie je na stałe wdrożyć w życie. Ja wypisałam sobie najważniejsze z nich dużymi literami. Kłują mnie w oczy w oczy. Liczę, że pomogą mi uporać się z trudnymi chwilami, gdy ….. mam ochotę mocno, ale to mocno moimi Latoroślami potrząsnąć😊.

Polecam rodzicom i nie tylko. Poradnik jest ciekawym zbiorem treści teoretyczno – praktycznych napisanym w sposób bardzo przystępny. Nie nudzi, nie mierzi. Miłej lektury!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Ósma szansa na miłość” Annette Christie

ÓSMA SZANSA NA MIŁOŚĆ

  • Autor: ANNETTE CHRISTIE
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 383
  • Data premiery: 16.02.2022r.

Na pewno znacie pamiętny film pt. „Dzień Świstaka”. Wielu twórców wykorzystany w nim motyw zapętlenia w czasie inspirował i intrygował. Również w książce Annette Christie „Ósma szansa na miłość” od Wydawnictwa Muza został on wykorzystany. W wydaniu lekkim, zabawnym, ale jednak skłaniającym do myślenia i refleksji.

Megan i Tom są parą pozornie idealną, są ze sobą od kilkunastu lat i właśnie następnego dnia ma się odbyć ich bajkowy ślub na pięknej wyspie San Juan. Niestety wszystko wymyka się spod kontroli. Dwie wrogo nastawione do siebie i zupełnie inne rodziny, niespodziewane tajemnice i różnica w podejściu do życiowych kwestii powodują, że wszystko się rozsypuje. Ślubu nie będzie. Gdy następnego ranka budzą się i okazuje się, że najbardziej koszmarny dzień ich życia zaczyna się od nowa są poważnie skonsternowani. Wkrótce orientują się, że jako jedyni zostali uwięzieni w pętli czasu. A przeddzień wesela zaczyna się znów, i znów, i znów… Czy z jakiegoś powodu zostali skazani na przeżywanie tego okropnego dnia bez końca? Czy może mogą zrobić coś przy przerwać tą przeklętą pętlę? Jeżeli tak, to co?

Powieść napisana jest lekko i przyjemnie, w narracji trzecioosobowej , naprzemiennie z punktu widzenia Megan i Toma. Całość jest podzielona na osiem części, a każda z nich to nowy dzień. Pomysł na motyw z pętlą czasu, który początkowo wydawał mi się mocno abstrakcyjny i podchodziłam do niego z dystansem, sprawdził się wspaniale. Autorka wyraziła go w sposób przekonywający i interesujący. Dylematy bohaterów, co powinni zrobić, by się z tej pętli czasu wydostać może i są oderwane od rzeczywistości, ale przy okazji ich refleksje dotyczą wielu innych, ważnych kwestii takich jak miłość, przyjaźń, rodzina, szczerość, bycie sobą. Dzień poprzedzający ślub Megan i Toma przeżywamy osiem razy, ale bynajmniej nie jest to nudne, gdyż za każdym razem toczy się w inny sposób, a bohaterowie czegoś o sobie się uczą. Przy okazji i czytelnik ma szansę zastanowić się na ważnymi życiowymi kwestiami. Bowiem mimo tego, że całość podana jest w lekkiej, optymistycznej formie, dotyka ważnych kwestii życiowych i pozwala nam się nad nimi zastanowić.

„Ósma szansa na miłość” to zdecydowanie jedna z tych książek, która pozwoli Wam oderwać się od rzeczywistości, przeniesie się w inny świat, zadaje ważne pytania, skłania do refleksji, ale nie przytłacza nimi. W mojej opinii największym sukcesem tej książki jest, że porusza istotne kwestie, które dotyczą każdego z nas w sposób lekki i optymistyczny, ot tak jakby niepostrzeżenie. Ja się przy tej książce świetnie bawiłam i zamknęłam ją z uśmiechem na ustach, mimo że zakończenie nie było dokładnie takie jak się spodziewałam. Spróbujecie sami:) Polecam!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.

„Sklep z tysiącem cudów” Agnieszka Krawczyk

SKLEP Z TYSIĄCEM CUDÓW

  • Autor: AGNIESZKA KRAWCZYK
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 382
  • Data premiery: 09.02.2022r.

Jak pisałam w zapowiedzi „Sklepu z Tysiącem cudów” bardzo lubię literaturę obyczajową. Przeważnie uspokaja mnie ona i wprowadza w dobry nastrój. A Agnieszka Krawczyk kojarzy mi się literaturą obyczajową w tym najlepszym znaczeniu. Dlatego gdy dowiedziałam się, że Wydawnictwo Muza wydaje najnowszą powieść autorki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Książka jest pierwszym tomem cyklu „Plac na Stawach”. Przeczytałam ją stosunkowo niedługo po premierze, natomiast całe to zamieszanie, i w moim życiu osobistym, i to na świecie, powoduje, że recenzją dzielę się z Wami dopiero teraz. Mam nadzieję, że przeczytacie ją z przyjemnością.

Osią wspólną historii i przedstawionych w niej wątków jest urokliwy sklepik „Sklep z Tysiącem Cudów”, jest to charytatywny sklep Kooperatywy Uczynności. A opiekuńczym duchem całej historii jest mecenas Dolęgowski wraz ze swoim jamnikiem Kaprysem. To właśnie za jego namową jego o wiele młodszy wspólnik Juliusz Kulik, odnoszący sukcesy, bezkompromisowy i zasadniczy prawnik, decyduje się oddać do sklepiku rzeczy po swoich rodzicach. To tam w oko wpada mu pewien rysunek, który jak się później okazuje oddała do sklepu pod wpływem impulsu piękna aktorka Eliza Zaniecka. Po opadnięciu emocji kobieta pragnie jednak ten rysunek odzyskać, co budzi w Juliuszu oburzenie i irytację. Ich pierwsze spotkanie, jest burzliwe i po jego zakończeniu oboje mają o sobie nawzajem jak najgorsze zdanie. Czy tak źle rozpoczęta znajomość może się przerodzić w coś dobrego? Czy dwoje tak różnych od siebie ludzi może mieć ze sobą coś wspólnego?

Powieść to jednak zdecydowanie coś więcej niż wątek romantyczny, ten rozwija się nieśpiesznie, leniwie, niejako w tle. Jest to przede wszystkim niezwykle klimatyczna, ciepła i optymistyczna opowieść rozgrywająca się w Krakowie, o ludziach po przejściach, dojrzałych, którzy pozornie dobrze sobie w życiu radzą, ale na których przeszłość jednak wpływa w bardzo silny sposób. I Eliza, i Juliusz zrobili bowiem karierę, mają za sobą liczne sukcesy, co prawda Eliza przeżywa właśnie pewne zawirowania na swojej zawodowej drodze, związane z zawirowaniami w jej życiu osobistym, jednak wiele już w życiu dokonała. Nie jest nieśmiała dzierlatką, ale dojrzałą kobietą, która podobno wie czego chce. Jest porywcza, ambitna i emocjonalna, mimo zapewnień, że doskonale radzi sobie sama, jest gdzieś w niej rozpaczliwe poszukiwanie miłości, chaotyczne, nieuświadomione, ale bardzo silne. Juliusz jest jej przeciwieństwem, zdyscyplinowany, emocjonalnie wycofany, bez grona przyjaciół i rozwiniętego życia osobistego, w całości poświęca się karierze. Wydaje się, że taki sposób życia jest tym, co mu odpowiada, jego świadomym wyborem, jednak w trakcie książki okaże się, że źródłem takiego podejścia do życia jest jego przeszłość. Prawdziwie wykreowani bohaterowie, złożeni, skomplikowani, czasem zaprzeczający samym sobie są ogromnym plusem tej powieści. Bardzo spodobało mi się też wplecenie wydarzeń z ich przeszłości do akcji, znacznie ożywiły on przedstawioną historię i sprawiły, że stała się ona bardziej przekonywująca, głębsza i prawdziwa. W powieści występuje jeszcze kilka postaci drugoplanowych, które są charakterystyczne i stanowią swoiste perełki przedstawionej historii, jak chociażby mecenas Dolęgowski i jego uroczy jamnik Kaprys, właścicielka sklepu, jej pracownicy i przyjaciółka Elizy. Podobało mi się też bardzo, iż podczas lektury mogłam zajrzeć w dwa jakże rożne środowiska, środowisko aktorskie i środowisko prawnicze.

Powieść jest takim balsamem na serce w tych trudnych czasach, owszem akcja toczy się nieśpiesznie, jednak klimat pełen ciepła i życzliwości podkreślający wagę miłości, przyjaźni i generalnie relacji międzyludzkich porywa, uspokaja i pozostawia z uśmiechem na ustach. Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.