„Kryształowe motyle” Katarzyna Misiołek

MisiolekKatarzyna KrysztaloweMotyle3

KRYSZTAŁOWE MOTYLE

  • Autor: KATARZYNA MISIOŁEK
  • Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
  • Liczba stron: 287
  • Data premiery: 13.03.2019r.
  • Moja ocena: 8/10

 

„Kryształowe motyle” Katarzyny Misiołek to kawał dobrej literatury obyczajowej. Dotyka bardzo trudnego tematu, ale styl autorki powoduje, że po przeczytaniu mimo wszystko pozostaje pozytywny i raczej optymistyczny wydźwięk, a emocje, które towarzyszą nam podczas czytania, mimo, że niełatwe, to jednak nie prowadzą nas ku depresyjnym klimatom, lecz ku pozytywnemu przekonaniu, że życie, choć niełatwe i trudno nam często zrozumieć to co ze sobą niesie, jest nam dane po coś i wszystko co nas spotyka czegoś nas uczy.

Bohaterkami powieści są trzy kobiety, które choć zupełnie inne i pochodzące z zupełnie innych rodzin stają się sobie w pewien sposób bliskie. Anna jest urzędniczką po czterdziestce, która mieszka z matką, mimo, że nie potrafi znaleźć z nią wspólnego języka.  Elżbieta jest szczęśliwą żoną, matką nastolatki i współwłaścicielką rodzinnego biznesu. Izabela to atrakcyjna, zamożna kobieta i rozpieszczona córka znakomitego lekarza. Różni je sytuacja zawodowa, materialna, wiek i wiele jeszcze innych kwestii, ale nieoczekiwanie połączy ich coś w rodzaju przyjaźni, wspólna więź opierająca się na tym, że wszystkie trzy przeżyły trudne, traumatyczne wydarzenie. Wydarzenie, którego nie powinna przeżywać żadna matka, a mianowicie śmierć własnego dziecka. Przeżyły niesamowitą tragedię, która sprawiła, że poczuły jakby ich życie również się skończyło, a jednak muszą żyć dalej. Walcząc z każdym dniem, trafiają do sieci na forum dla matek, które przeżyły te okropne doświadczenia, poznają tam siebie, umawiają się na spotkanie i okazuje się, że każda z nich w towarzystwie tych obcych kobiet czuje się dobrze. One rozumieją ich przeżycia, myśli i rozterki, bowiem sam przeżyły to samo, doświadczają podobnych rozterek i emocji. Jednocześnie łatwiej im otworzyć się przed tym obcymi kobietami, niż przed bliskimi osobami, których ich emocje dotykają bezpośrednio. Może mając przy sobie osoby, które rozumieją łatwiej będzie im zmierzyć się z trudami dnia codziennego, spróbować żyć dalej, uporać się z trudnym kwestiami? Czy ich przyjaźń przetrwa? Czy będę potrafiły żyć dalej, uporawszy się z tym niesamowicie trudnym ładunkiem emocjonalnym, dać sobie prawo do szczęścia?

MisiolekKatarzyna KrysztaloweMotyle2

Książka jest bardzo emocjonalna. Oprócz niezwykle trudnego tematu jakim jest doświadczenie śmierci dziecka, zwraca uwagę na istotną sprawę, jaką jest solidarność kobiet, ich więź i wzajemne wsparcie. Poza tym w sposób niezmiernie prawdziwy, a jednocześnie wyzbyty taniego, łatwego dramatyzmu ukazuje ten często przemilczany temat, a mianowicie dalsze życie rodziców po śmierci dziecka. Bowiem, nie tylko matki, choć to one ogrywają tu pierwszoplanową rolę, przeżywają śmierć dziecka. Autorka, również, choć jako wątek drugoplanowy pokazuje wpływ tej tragedii na życie mężczyzny, ojca i męża. Przecież także im bardzo trudno poradzić sobie z tą stratą, spróbować żyć dalej, nie dając się obarczyć przytłaczającym poczuciem wina lub nie przerzucić tej winy w całości na drugą stronę powodując, że łącząca dwoje ludzi więź ulega zerwaniu. Ukazany jest też wpływ tragedii na związek, na to jak różnie dalsze życie może się potoczyć i jak na różne sposoby ludzie próbują radzić sobie z tragedią. Kolejne rozdziały pisane naprzemiennie z perspektywy trzech bohaterek pozwalają nam poznać problem z różnych perspektyw, bowiem w zależności od osobowości, temperamentu i okoliczności życiowych różnie można próbować sobie z tą tragedią radzić. Jedno bowiem jest niezmienne, śmierć dziecka dla każdego jest przeżyciem, z którego już nigdy do końca się nie otrząśnie, które już zawsze będzie z nim. Można trochę ten ból oswoić, załagodzić, ale trzeba po prostu nauczyć się żyć z bliznami i mimo tego próbować docenić to co w dalszym ciągu niesie nam życie. Na pewno nie jest to sprawa łatwa, dla niektórych wręcz niemożliwa. Autorka ukazuje te wszystkie aspekty tego zagadnienia w sposób niezwykle interesujący, wzruszający, przy tym mądry i niosąc ze sobą pewną falę spokoju i optymizmu życiowego. Nie jest to lektura łatwa, ani taka nad którą szybko można przejść do porządku dziennego. Zwłaszcza dla matek może się okazać niezmiernie trudna i wzruszająca, ale na pewno jest niezwykle wartościowa i ubogacająca. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU KSIĄŻNICA i autorce.

MisiolekKatarzyna KrysztaloweMotyle1

„Zostań w domu” Agnieszka Pietrzyk

Pietrzak ZostanWDomu3

ZOSTAŃ W DOMU

  • Autor: AGNIESZKA PIETRZYK
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 456
  • Data premiery: 03.04.2019r.
  • Moja ocena: 8/10

 

W dzisiejszych czasach wśród licznie pojawiających się cały czas nowości wydawniczych co chwilę pojawia się jakiś thriller, szumnie reklamowany jako „trzymający w napięciu”, „niesamowity”, „elektryzujący”.  Sporo z nich po przeczytaniu okazuje się zupełnie przeciętna i staje się przykładem zjawiska zwanego „przerost formy nad treścią”, kiedy głośna kampania reklamowa nijak się ma do jakości i wyjątkowości książki. Właśnie przez takie zdarzenia ze sporym sceptycyzmem reaguję na kolejne cudowne zapowiedzi. „Zostań w domu” Agnieszki Pietrzyk był przed wydawcę bardzo mocno zachwalany. Opis mnie zaintrygował. Postanowiłam spróbować i przekonać się na własnej skórze. Czy mi się podobało?

Akcja książki toczy się w Elblągu, jedenastopiętrowy blok z wielkiej płyty w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia staje się miejscem dramatycznych wydarzeń. Zimowa sceneria i świąteczny nastrój zderzają się z szokującym rozwojem wypadków. Autorka zaczyna z grubej rury, akcja toczy się szybko od samego początku, następujące po sobie, nieprzewidziane wydarzenia sprawiają, że bardzo trudno książkę odłożyć. Mieszkańcy bloku stają się zakładnikami, skupieni na przygotowaniach do Świąt nie zwrócili szczególnej uwagi na kręcących się po bloku mężczyznach w strojach Mikołaja. Jak się później okazało byli oni zamachowcami, którzy zamontowali przy drzwiach wejściowych i na oknach mieszkań z parteru i pierwszego piętra ładunki wybuchowe, umożliwiające mieszkańcom opuszczenia budynku. Na chwilę przed Wieczerzą Wigilijną mieszkańcy znajdują na swoich wycieraczkach karteczki z napisem „Jesteście zakładnikami. Nie wychodźcie z mieszkań. Próba opuszczenia bloku zakończy się detonacją ładunków wybuchowych. Gdy władze spełnią nasze żądania, zostaniecie uwolnieni”. Początkowo są przekonani, że to jakiś kiepski, sąsiedzki żart, szybko jednak okazuje się, że sytuacja jest jak najbardziej poważna. Zamknięci we własnych mieszkaniach, niepewni co ich czeka tracą poczucie bezpieczeństwa i opanowanie, przy okazji wychodzą również na jaw różne rodzinne sekrety i konflikty. Z zewnątrz sprawą zajmują się komisarz Kamil Soroka oraz prokurator Milena Łempicka-Król. Odgórnie zostaje również sprowadzona na miejsce zdarzenia brygada antyterrorystyczna z dowodzącą inspektor Kamińską i inspektorem Semeniukiem. Obie drużyny robią wszystko, by jak najszybciej zakończyć sprawę tak, by nikomu nie stała się krzywda, jednocześnie jednak trochę ze sobą rywalizując.  Nie jest to jednak takie proste, a naciski i nastrój ogólnej nerwowości jeszcze wzrasta po tym jak z balkonu zostaje wyrzucony jeden z mieszkańców, a zamachowcy ostrzegają, że co kilka godzin będą zabijać następnego zakładnika.

Pietrzak ZostanWDomu1

Akcja powieści jest fenomenalna, toczy się żywo, zaskakująco, zawiera mnóstwo nieprzewidzianych zdarzeń. Jest aż gęsta od napięcia, oczekiwania i emocji. Praktycznie od pierwszej strony szokuje, intryguje i wciąga. Gdybym tylko miała czas na pewno nie odłożyłabym jej aż do ostatniej strony, bo robiłam to z ogromnym trudem zmuszona zewnętrznymi okolicznościami. Jeśli, więc tylko macie możliwość zostańcie w domu, żeby przeczytać tą świetną książkę. Kolejną jej mocną stroną są bohaterowie. Jest ich trochę. Każda z przedstawionych w książce postaci dostaje swój charakterystyczny rys. O każdej z nich dowiadujemy się czegoś ciekawego. Nawet przy postaciach dalszego planu autorka zarysowuje ich osobowość i doświadczenia życiowe. Główni bohaterowie to oczywiście komisarz Kamil Soroka i prokurator Milena Łempicka-Król.  Ich charaktery i doświadczenia życiowe zostają najgłębiej opisane. Przy czym, mimo, że pełnią funkcje bohaterów tradycyjnie pozytywnych posiadają intrygujące wady, zaskakujące upodobania i bynajmniej nie kierują się szlachetnymi, bezinteresownymi pobudkami. Mimo to, a może właśnie dlatego każda z przedstawionych w powieści postaci budzi jakieś nasze pozytywne odczucia, z wieloma z nich mimo ich wad jesteśmy w stanie się identyfikować, jesteśmy w stanie je zrozumieć i rozgrzeszyć. Każda z przedstawionych postaci jest bowiem ciekawa, charakterystyczna i zwyczajnie ludzka.  Narracja jest trzecioosobowa, prowadzona naprzemiennie, z różnych punktów widzenia. Bohaterami za którymi podążamy są bowiem nie tylko policjanci, ale i mieszkańcy bloku, prezydent miasta, a także wydawało by się przygodne lub luźno związane z akcją osoby – takie jak Filip czy Patryk Lasocki.  Dzięki temu widzimy i mamy relacjonowane na bieżąco, zarówno to, co dzieje się wewnątrz budynku, jak i to co rozgrywa się na zewnątrz. Doskonale ukazana jest psychika zakładników, ich emocje i przeróżne stany od niedowierzania poprzez irytacje, przerażenie i chęć do działania. Niektórzy bohaterowie w czasie trwania akcji ulegają ciekawym metamorfozom, a najlepszym tego przykładem jest Szymon Wagner, choć na każdej z nich wydarzenia odciskają swoje piętno. Rozdziały są różnej długości, od bardzo krótkich po średnie, co wzmacnia napięcie i powoduje jeszcze większe zaciekawienie. Podobnie jak w filmie, gdzie naprzemienność scen wręcz podsyca naszą ciekawość, tak samo dzieje się tutaj. Akcja powieści w ogóle jest moim zdaniem bardzo filmowa i dynamiczna.

Można by jeszcze sporo napisać na temat tej książki, nie chce jednak zbyt wiele zdradzać, gdyż jednym z uroków tej lektury jest to, że jesteśmy non stop zaskakiwani. Zakończenie również jest sporą niespodzianką i chyba trudno się go domyślić. I choć w porównaniu do całości minimalnie mnie rozczarowało jest to jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie książek, a na pewno najlepsza wśród przeczytanych od dłuższego czasu, jeśli nie kiedykolwiek, thrillerów. Miłośnikom emocji, napięcie i mocnych wrażeń gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU Czwarta Strona i autorce.

Pietrzak ZostanWDomu2

„Umorzenie” Remigiusz Mróz

 

Mroz Umorzenie2

 

UMORZENIE

  • Autor: REMIGIUSZ MRÓZ
  • Seria: JOANNA CHYŁKA (TOM 9)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 443
  • Data premiery: 13.03.2018r.
  • Moja ocena: 7/10

 

Ostatnio ze zdecydowanie mniejszą żarłocznością połykam książki Mroza, trochę już się chyba do nich przyzwyczaiłam, wydawało mi się momentami, że trochę mi się przejadły. Parafrazując znane powiedzenia, możemy się spodziewać, że za chwile Mróz wyskoczy z lodówki… wszędzie go pełno. Jego książki nie stały się przez to mniej dobre, jak każde, innym się podobają bardziej, innym mniej, innym wcale, jednak zdecydowanie z mniejszą dawką emocji i niecierpliwością po nie sięgam. Muszę się przyznać, że powstał mi już mały stosik tych „Mrozowych” zaległości. Dlatego z pewną obawą podeszłam do lektury, najnowszego, dziewiątego już tomu o Chyłce i Zordonie? Czy mi się podobało? Czy może zdecydowanie jest tego już za dużo.

W „Umorzeniu” Chyłka wplątuje się w jeszcze większe problemy niż zazwyczaj. Z własnej woli podejmuje się obrony mężczyzny, który jest oskarżony o zamordowanie w bestialski sposób swojej żony i dzieci. Idealna rodzina, idealny mąż i ojciec. Dlaczego zabił? I czy naprawdę to zrobił? Dowody wskazują jednoznacznie na niego, sam zresztą przyznaje się do winy. Sprawę komplikuje jednak fakt, że posiada mocne alibi, które jak twierdzi jest sfabrykowane, lecz nie wyjaśnia nic więcej. Co wydarzyło się naprawdę? Kto jest winien śmierci kobiety i dzieci? Nie będę zdradzać fabuły, powiem tylko, że jak zwykle u Mroza akcja niejednokrotnie bardzo się komplikuje, mocno zaskakuje i ogólnie nie wiemy czego mamy się spodziewać.  Ciekawym zabiegiem jest wplecenie do „Umorzenia” postaci i wątku z innej książki autora – „Hashtag”. Co prawda pisarz stosował już podobny model, bowiem w niektórych tomach serii o Forście pojawa się sama Chyłka, jednak pełniła ona raczej marginalną rolę, a przywołana była w ramach swoistego gestu sympatii, takiego mrugnięcia okiem do czytelnika😉 Tutaj Tess pełni dosyć istotną rolę. Hashtagu nie czytałam, pozostaje mi się uwierzyć na słowo tym, którzy piszą, że zdradzone tu została cała intryga tej powieści, a „Umorzenie” staje się swoistą kontynuacją „Hashtagu”.  Brzmi sympatycznie, jednak odsłania sporo tajemnic, tym którzy książki jeszcze nie czytali. Na okładce powinno się więc znaleźć swoiste ostrzeżenie: „Jeśli masz zamiar czytać Hashtag zrób to przed sięgnięciem po Umorzenie”😉Troszkę sobie tak pobocznie pomarudziłam, ale pora wrócić do naszych znanych nam dobrze bohaterów. Pozostają bez zmian, Chyłka jak to Chyłka, choć momentami nabiera trochę ludzkich cech, co oczywiście stara się dobrze ukrywać. Zordon trochę jakby dorósł, zyskał na pewności siebie, stał się mnie nieopierzony. Wybory bohaterki są podobnie jak w poprzednich tomach ciężkie do zrozumienia i zaakceptowania. Sposób w jaki pisarz toczy jej losy, też daje wiele do myślenia. Czy jedną osobę może spotkać aż tyle nieszczęść i komplikacji? Mimo drobnych nieporozumień bohaterowie są naszymi dobrymi, serdecznymi znajomymi, do których wraca się z sentymentem.

Książkę, jak cała serię czyta się szybko, wciąga, intryguje i podnosi ciśnienie. Dla miłośników Mroza i Chyłki rekomendowana więc zamiast kawy😊

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU Czwarta Strona.

Mroz Umorzenie1

„Wendyjska Winnica. Winne miasto” Zofia Mąkosa

MakosaZofia WinneMiasto3

WENDYJSKA WINNICA.                WINNE MIASTO

 

  • Autor: ZOFIA MĄKOSA
  • Seria: WENDYJSKA WINNICA
  • Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
  • Liczba stron: 431
  • Data premiery: 30.01.2019r.
  • Moja ocena: 8/10

 

 

Cykl „Wendyjskiej Winnicy” gatunkowo umiejscawia się gdzieś pomiędzy powieścią historyczną a literaturą obyczajową. Ważne tło historyczne i doniosłe wydarzenia towarzyszą wydarzeniom z życia bohaterów. Takich powieści było już całkiem sporo. Co sprawia, że „Wendyjska winnica. Winne miasto” jest pozycją wartą przeczytania?

Zacznę od przybliżenia Wam trochę postaci autorki. Zofia Mąkosa jest emerytowaną nauczycielką historii i wiedzy o społeczeństwie. Czytanie książek to jej ogromna pasja, zawsze lubiła też pisać. Natomiast debiutowała dopiero niedawno pierwszym tomem cyklu „Wendyjska winnica. Cierpkie grona”. Autorka urodziła się w Kargowej, a wychowała w Chwalimiu, miejscu gdzie rozgrywa się znaczna część akcji powieści. Pierwszy tom cyklu przedstawia głównie losy Marty Neumann, w drugim tomie przedstawione są losy jej córki Matyldy. I mimo, że jest to saga rodzinna, muszę się przyznać, że „Winne miasto” to moja pierwsza książka autorki, nie czytałam „Cierpkich gron” i choć po lekturze gorąco sobie obiecałam, że po nie sięgnę, uważam, że spokojnie można czytać tę książkę bez znajomości pierwszego tomu. Akcja książki rozpoczyna się po koniec wojny w lutym 1945 roku. Matylda, która cudem przeżyła wojenną zawieruchę zostaje uratowana przez rosyjskiego żołnierza. Bierze on ją pod swoją opiekę, staje się jego „żoną”, jego własnością i z jednej strony pewnie jest bezpieczniejsza niż gdyby była zupełnie sama, ale z drugiej strony jest od niego całkowicie zależna, zdana na jego łaskę i niełaskę. Potem trafia do Grunbergu, który po wojnie staje się Zieloną Górą. Samotna, starająca się ukrywać swoje niemieckie korzenie stara się jakoś poradzić sobie w niełatwej, powojennej rzeczywistości. Wraz z toczącą się historią toczą się dalsze pogmatwane losy dziewczyny, która stara się przetrwać, a równocześnie nie zatracić siebie. Nie będę zdradzać więcej szczegółów, powiem, tylko, że akcja jest niezmiernie wciągająca, a styl autorki żywy i zachęcający.

MakosaZofia WinneMiasto2

Książka „Wendyjska winnica. Winne miasto” z pewnością wyróżnia się pod różnymi względami. Jedynym z ważniejszych, jest to, że opowiada o losach bohaterki, która jest Niemką, przedstawia zakończenie wojny i czasy powojenne oczami Niemców, którzy do tej pory żyli na ziemiach, które były własnością Niemiec, a po przegranej wojnie stały się Polskie i poprzedni mieszkańcy nie byli tam mile widziani, byli przesiedlani i prześladowani. Przedstawia więc ówczesne czasy z mocno odświeżającego, bo różnego niż ukazywany zazwyczaj w polskiej literaturze dotyczącej tego okresu punktu widzenia. Bardzo cenny również jest fakt, że ze względu na to, iż akcja jest wielowątkowa, przedstawiona w narracji trzecioosobowej z punkt widzenia różnych bohaterów, Matyldy, jej ciotki Janki, koleżanki Idy, Kazimierza Tokarskiego, jego szwagierki Wandy i innych, poznajemy wydarzenia powojenne z wielu stron – Polaków, Niemców, autochtonów. Jest to niezwykle cenne i stanowi punkt wyjścia do wielu różnych refleksji i obserwacji. Akcja toczy się zarówno na wsi, jak i w mieście, pokazuje różne grupy społeczne i różnych bohaterów, konformistów, ludzi szlachetnych, złoczyńców i tych pogubionych w życiu. Pokazuje jak mocno wydarzenia i miejsce, w którym żyjemy determinują nasze życie. Ale przede wszystkim jest to książka o kobietach. Kobiecych bohaterek jest tam zdecydowana przewaga i choć wiele je różni i odmiennie radzą sobie z zesłanymi na nie doświadczeniami, wiele je również łączy. Przede wszystkim siła, która może nie zawsze oczywista, ale jednak jest w każdej z nich, w końcu „siła jest kobietą”, prawda?:)

Powiedzieć, że książka „Winne miasto” bardzo mi się podobała to jak nie powiedzieć nic. Na pewno pozostanie ze mną na długo. Nie jest to jednak lektura łatwa, opowiada bowiem o niezwykle trudnych czasach. Wojna w powszechnej świadomości z wiadomych względów jest czasem tragicznym. Natomiast często zapominamy o tym, że jej zakończenia nie rozwiązuje w cudowny sposób wielu problemów, a w miejsce starych pojawiają się nowe, niemniej straszne. Koniec wojny bowiem związany jest z bezprawiem, demoralizacją, okrucieństwem, strachem, nędzą i głodem. Odszedł jeden najeźdźca, pojawił się drugi. A ludzie żyją w ogromnej niepewności tego co dalej. Bardzo podziwiam autorkę, gdyż przedstawiła w fantastyczny, nieprzytłaczający sposób niezwykle trudne tematy i czasy. Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu, tym bardziej, że zakończenie pozostawia otwartą furkę dla dalszych wydarzeń, a czytelnika z licznymi pytaniami na temat tego „co dalej?”

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU KSIĄŻNICA i autorce.

MakosaZofia WinneMiasto1

Cykl: Z dziećmi… KULTURA

Filharmonia dla Dzieci

Pałac w Wilanowie

 

Ruszam w nowym cyklem😊 Zbliża się wiosna, człowiek coraz chętniej wychodzi z domu, więc postanowiłam, że wreszcie zmobilizuje się do opisywania ciekawych wydarzeń, w których bierzemy udział i rozmaitych wypraw, których na ten sezon wiosna- lato mamy w planach sporo. Będę bliższe i dalsze, ale generalnie chodzi o docenianie małych, niby zwykłych rzeczy, miejsc i wydarzeń, bo to one najbardziej zapisują się na kartach naszej pamięć, wpływają na samopoczucie i to, czy czujemy się zadowoleni z życia . Bardzo często kiedy nadchodzi weekend czy inny wolny dzień, myślimy sobie „zrobiłabym coś, ale nie wiem co” lub „pojechalibyśmy gdzieś, ale nie wiemy gdzie”, więc mam nadzieję, że może moje posty w tej tematyce kogoś zainspirują, a i odwiedzający mogą zainspirować mnie, wymieniając w komentarzach miejsca i wydarzenia podobne do prezentowanych, a może całkiem inne, ale równie ciekawe…😊 Tak naprawdę przy tworzeniu tego blog i wymyślaniu dla niego nazwy miałam w wyobraźni miejsce, gdzie ukazywać się będą różne posty, o tematyce książkowej, filmowej, podróżniczej, życiowej, żeby pokazać takie właśnie małe, ulotne chwile, które przecież składają się na życie. Jednak ich ulotność okazała się większa niż przypuszczałam i trudno było mi się do tych relacji zmobilizować na gorąco. Tak więc blog został zdominowany przez recenzje książek, ale, że jedna nie samymi książkami człowiek żyje, postaram się wrócić do pierwotnych zamierzeń i od czasu do czasu umieścić tu również post o odmiennej tematyce😊

filharmoniadladzieci1

Już od dawna chciałam zaznajomić dzieci z muzyką na żywo, myślałam o Filharmonii, ale natrafiłam na facebooku na wydarzenia Filharmonii Dla Dzieci w Pałacu w Wilanowie, więc nie zastanawiając się długo kupiłam bilety na koncert „Król i jazz. Od baroku do improwizacji”. Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, ale, że bardzo lubię Pałac w Wilanowie, postanowiłam się przekonać. Koncert miał miejsce w oranżerii, dla dzieci przygotowany był na środku przypominający trawę dywan i kolorowe poduchy, na których można usiąść, dla rodziców z tyłu kilka rzędów krzeseł. Oczywiście rodzice mogli też siedzieć z dziećmi na podłodze, lub dzieci z rodzicami na krzesłach, ale ze względu na to, że wydarzenia było adresowane dla dzieci, założeniem było by były one bliżej i miały bezpośredni kontakt z prowadzącą i muzykami. Pani prowadząca koncert ubrana było w przepiękną tiulową suknię, a muzyka przerywana była jej opowieściami, w zasadzie chyba więcej było mówienia niż muzyki, z tego względu powiedziałabym, że wydarzenia najbardziej trafia do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Moja ośmioletnia córka była zachwycona, a prawie jedenastoletni syn jakby trochę mniej. Muzyków było trzech: trębacz, waltornista i pan grający na klawiszach😊 Opowiadano o instrumentach, pokazywano te z dawnych czasów i te współczesne. Tematem koncertu była muzyka różna, występ rozpoczął hejnał mariacki, a potem płynnie przeszli do jazzu. W międzyczasie pojawiały się znane dzieciom piosenki z bajek (Kraina Lodu, Vaiana), a także bardzo znana muzyka filmowa (Star Wars, Indiana Jones, James Bond). Atmosfera towarzysząca koncertowi była bardzo pozytywna, a artystom udało się stworzyć kameralny, wręcz familijny klimat.

Generalnie jesteśmy z koncertu bardzo zadowoleni, polecamy gorąco, zwłaszcza młodszym dzieciom, a sami czujemy się gotowi na wizytę w Filharmonii Narodowej (co również postaram się opisać).

filharmoniadladzieci2

„Haker i dziewczyna” Penny Reid

 

ReidPenny HakeriDziewczyna2

 

HAKER I DZIEWCZYNA

  • Autor: PENNY REID
  • Seria: KÓŁKO SINGIELEK MIEJSKICH (tom 3)
  • Wydawnictwo: PORANIA K
  • Liczba stron: 409
  • Data premiery: 27.02.2019r.
  • Moja ocena: 7/10 

 

Kiedy usłyszałam o trzecim tomie cyklu wiedziałam, że przeczytam go z wielką przyjemnością. Dwa pierwsze tomy zaskoczyły mnie pozytywnie, zapewniając świetną zabawę i relaks. W podobnym tonie utrzymany jest „Haker i dziewczyna”. Dla miłośniczek literatury obyczajowej, utrzymanej w humorystycznym i lekkim tonie, z wątkiem romansowym to pozycja obowiązkowa.

Bohaterką tego tomu jest Sandra Fielding, kolejna przyjaciółka z kółka robótkowego. Psychoterapeutka, która od dwóch lat się nie całowała, gdyż każda jej randka zmierza w stronę terapii i kończy się płaczem partnera. To zmienia się, kiedy po kolejnej nieudanej randce do Sandry przysiada się młodszy, niesamowicie przystojny kelner. Dziewczynie wydaje się, że jest on nastawiony do niej raczej negatywnie, jednak łączy ich niezaprzeczalna chemia. Oprócz tego, że Alex jest młodszy od Sandry o kilka lat, w zupełnie innego sytuacji życiowej, to jeszcze okazuje się, że skrywa istotne tajemnice. I tutaj w książce oprócz wątku romansowego pojawia się wątek lekko sensacyjno-szpiegowski😊 Akcja toczy się wartko, styl jest żartobliwy, lekki i wciągający.

ReidPenny HakeriDziewczyna3

Narracja jest pierwszoosobowa, przez większość książki prowadzi ją Sandra, jedynie epilog przedstawiony jest z punkt widzenia Alexa. Rozdziały są dosyć krótkie, czasami dodatkowo rozdzielone, co sprawia, że czyta się szybko i sprawnie. Styl jest zgrabny, sposób prowadzenia historii dynamiczny, a bohaterowie wyraziści.  Główna bohaterka jest ciekawą, oryginalną osobą. Uwielbia koszulki ze śmiesznymi, ironicznymi napisami, dopasowanymi do sytuacji. Przyjaciółki, również podchwytują jej zamiłowanie kupując jej dopasowane koszulki na każdą okazję dla jej przyszłego partnera. Sama jest zabawna i z dystansem do siebie, przeklina tylko w języku niemieckim, mocno go przy tym kalecząc. Alex również jest postacią pozytywną, skrywa tajemnice, po ich ujawnieniu okazuje się, że wiele w życiu przeszedł i trudno mu zaufać innym ludziom. Nawet Sandrze zdradza najważniejsze kwestie praktycznie pod sam koniec, co dla mnie generalnie było trochę naiwne i mało przekonywujące, gdyż generalnie trudno wejść z kimś w poważny związek praktycznie nic o nim nie wiedząc. Ma sporo bardzo oryginalnych i zaskakujących cech, nie będę zdradzać szczegółów. Powiem jedynie, że to bardzo oryginalny i ciekawy bohater męski. Co generalnie nie jest często spotykane, gdyż bardzo często męscy bohaterowie romansów są po prostu wyidealizowani, bez cech mocno charakterystycznych. Alex posiada sporo takich cech. Ma również wiele problemów, które utrudniają mu codzienne życie, jest bardzo skryty, dopiero kiedy zbliża się do Sandry, zaczyna wierzyć, że może mógłby znaleźć sposób na to, żeby móc w przyszłości prowadzić normalne życie. Oczywiście Sandra bardzo mu w tym pomaga, zresztą wspiera ją całe kółko przyjaciółek i ich partnerów. Bowiem bohaterzy poprzednich części, tu również są obecni jako postacie drugoplanowe. Kto czytał poprzednie części ten już wie, że każda z postaci jest charakterystyczna, z nieco odmiennym poczuciem humoru, a ich połączenie tworzy często mieszankę wybuchową.

Podsumowując mogę tylko powiedzieć, że „Haker i dziewczyna” to idealna pozycja na marcowe wieczory, która poprawia humor, napawa optymizmem i pozwala wierzyć w przyjaźń. Gorąco polecam, a sama z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu PORADNIA K.

ReidPenny HakeriDziewczyna1

„Histeryczki” Roxane Gay

GayRoxane Histeryczki2

 

HISTERYCZKI

  • Autor: ROXANE GAY
  • Wydawnictwo: PORADNIA K
  • Liczba stron: 267
  • Data premiery: 03.10.2018r.
  • Moja ocena: 7/10 

Już sam tytuł tej książki sprawił, że wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Jest mocno charakterystyczny, zabarwiony znaczeniowo prawie tak mocno jak „feminizm”. Czy istnieje na świecie kobieta, która choć raz w życiu nie została nazwana histeryczką i to najczęściej przez bliskiego jej mężczyznę? Wszak dużo łatwiej jest rzeczy, których sami nie jesteśmy w stanie pojąć, wyśmiewać i nacechować negatywnie, niż próbować jej zrozumieć i wyjść poza swój utarty schemat. Tym do bólu racjonalnym mężczyznom tak łatwo przychodzi wyszydzenia wszystkiego, czego nie znają i co nie jest zgodne z ich sposobem postępowania i przedstawienie tego jako gorszego, złego i szalonego. Dlatego wszelkie emocjonalne zachowania kobiet, ich próbę walki o siebie i niezgodę na to, co wbrew przyjętemu przez nich postrzeganiu rzeczywistości, najłatwiej zakwalifikować jako „histerię”. Łatwiej wtedy przed samym sobą wytłumaczyć, że przecież nie zasługuje to na poważne traktowanie. Nie będę tu głębiej rozwijała tego wątku, gdyż jest to temat rzeka, a ja i tak już mocno popłynęłam w kierunki innym, niż początkowo założony😊 Chciałabym tylko zwrócić Waszą uwagę na wspaniałą symbolikę tego tytułu. I podkreślić fakt, że książka ta samym swym tytułem zwraca naszą uwagę na wiele złożonych problemów.

Autorka książki Roxane Gay, jest cenioną amerykańską pisarką i ważną postacią ruchu feministycznego. W „Histeryczkach” zwraca naszą uwagę na wiele istotnych problemów dotyczących kobiet, ale robi to w sposób nienachalny i daleki od taniego dydaktyzmu. Książka ta to zbiór opowiadań. Są one dość mocno zróżnicowane. Ich bohaterkami są kobiety, w różnym wieku, z różnych środowisk, różniące się wyglądem, charakterem, sytuacją materialną, wykształceniem i sytuacją życiową. Poruszane są w tych opowiadaniach różne kwestie, związane z przemocą, gwałtem, okrucieństwem, nienawiścią, miłością, namiętnością, macierzyństwem, bezpłodnością, a przede wszystkim stereotypów i społecznych oczekiwań dotyczących tego, jak powinna być kobieta, żona, matka, itd.

GayRoxane Histeryczki3

Nie będę ukrywała, że jest to łatwa lektura, niektóre opowiadania wręcz trudno mi było czytać. Są pisane w różnym tonie, jedne robią większe, inne mniejsze wrażenie, pewnie w zależności od doświadczeń i charakteru czytelnika, ale łączy je to, że nie sposób przejść wobec nich obojętnie, wzbudzają emocje, żal, poczucie niesprawiedliwości, wstyd… Nie jest to również lektura na jeden czy dwa wieczory, nie da się jej pochłonąć w pośpiechu. Ja czytałam ją bardzo długo, po jednym opowiadaniu, przerywając je inną, znacznie lżejszą lekturą. Potrzebowałam czasu, żeby „przetrawić” to co przeczytałam, żeby echo tych opowiadań we mnie wybrzmiało. Bo pomimo tego, że autorka niczego nam nie narzuca, a wręcz można powiedzieć, że często jest bardzo oszczędna w środkach, to wobec tej lektury nie sposób, przejść obojętnym, nie sposób o niej zapomnieć. Pozostawia czytelnikowi szerokie pole do dalszych refleksji, dyskusji, działania… Moim zdaniem to lektura obowiązkowa, każdej świadomej, współczesnej kobiety.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU PORADNIA K.

GayRoxane Histeryczki1

„Punkt widzenia” Małgorzata Rogala

rogalaMalgorzata PunktWidzenia1

PUNKT WIDZENIA

  • Autor: MAŁGORZATA ROGALA
  • Seria: AGATA GÓRSKA I SŁAWEK TOMCZYK (TOM 6)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 328
  • Data premiery: 30.01.2019r.
  • Moja ocena: 8/10

 

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam serię o Agacie i Sławku, z wielką niecierpliwością i radością oczekiwałam kolejnego tomu.  Jednak gdy już zaczęłam czytać pozytywne uczucia zaskoczyły mnie samą. Poczułam się jak w odwiedzinach w starych przyjaciół. Takich, od których nie chce się wychodzić. Książka mnie wciągnęła, z zapartym tchem oczekiwałam co będzie dalej. Jak zwykle, więc była to bardzo przyjemna i szybka lektura😊

Tym razem Agata i Sławek zajmują się bardzo kontrowersyjną i rozdmuchaną medialnie sprawą morderstwa córki sędziego. Mocne naciski z góry sprawiają, że Agata musi przerwać urlop, który spędza z przyjaciółką i bardzo intensywnie zająć się śledztwem. Sędzia, który orzeka w sprawach karnych dostaje film, na którym nakręcono gwałt i morderstwo jego córki. A wszystko nawiązuje do sprawy, w której sędzia wypuścił na wolność chłopaka, który na imprezie zgwałcił dziewczynę. Ofiara załamała się psychicznie i w końcu popełniła samobójstwo. Krzywda wyrządzona córce sędziego zdaje się być swoistą, bardzo bolesną lekcją, która ma uświadomić mężczyźnie jak wielki błąd popełnił. Czy jednak te sprawy rzeczywiście są powiązane, czy może ktoś chce im podsunąć fałszywy trop. I kogo mają szukać, anonimowego „sprawiedliwego” niepowiązanego ze sprawą, który sam sobie narzucił tę rolę, czy kogoś związanego ze sprawą, który chce pomścić krzywdę dziewczyny. Policja oprócz musi zbadać każdy ślad, oprócz standardowych działań, muszą przesłuchać rodziny związane ze sprawą sprzed lat oraz przyjrzeć się aktom tej sprawy. Na początku nie widać żadnych poszlak, a świadkowie z różnych powodów zatajają prawdę.  W toku śledztwa okazuje się też, że Sławek ukrywa coś przed Agatą? Czy to ich od siebie oddali? Czu uda mi się rozwiązać sprawę?

rogalaMalgorzata PunktWidzenia2

Najnowszy tom przygód dwójki policjantów nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Czyta się szybko i bardzo przyjemnie, porusza istotne wątki społeczne, najważniejszy z nich to niezawisłość sądów, sprawiedliwość i ich wpływ na życie ludzi. Drugim, powiązanym jest  rola mediów i internetu w procesie kształtowania opinii publicznej. Są to kwestie niezwykle istotne, ciekawe i warte zastanowienia, jak to zresztą zwykle bywa u autorki. Powiem, Wam tylko tyle, ten kto lubi poprzednie tomy z pewnością nie będzie zawiedziony. A kto nie czytał jeszcze żadnej części też się bez wątpienia w tym świecie odnajdzie. Co prawda pojawiają się nawiązania do wcześniejszych wydarzeń, ale mają one bardziej formę przypomnienie, więc nie grożą tym, że nowy czytelnik nie będzie wiedział co i jak. Ja uwielbiam styl autorki i po każdą napisaną przez nią książkę sięgam w ciemno.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU Czwarta Strona i autorce.

rogalaMalgorzata PunktWidzenia3

„Jeszcze jeden uśmiech” Magdalena Majcher

MajcherMagdalena JeszczeJedenUsmiech1

JESZCZE JEDEN UŚMIECH

  • Autor: MAGDALENA MAJCHER
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 399
  • Data premiery: 30.01.2019r.
  • Moja ocena: 7/10

 

Trzy miesiące milczenia na blogu to zdecydowanie za dużo, żeby nie było jednak jeszcze gorzej dokładnie w trzecią miesięcznicę poprzedniego posta wracam z nową recenzją;) W końcu lepiej późno niż wcale, prawda? I oczywiście z mocną obietnicą poprawy:)

Książka, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć to pozycja adresowana raczej do kobiet, z nurtu literatury obyczajowej.  Pisałam już tu na blogu o książkach Magdaleny Majcher, za każdym razem pozytywnie. Tym razem nie będzie inaczej, choć najnowsze dzieło autorki różni się trochę od jej poprzednich książek, a na pewno różni się znacznie od ostatniej, rewelacyjnej swoją drogą, książki „W cieniu tamtych dni”.   „Jeszcze jeden uśmiech”, bo to o niej mowa, jest pozycją lekką, wywołującą uśmiech, ale też prowokującą do dyskusji, a nawet wyciskającą łezkę z oka. Jej temat jest niezwykle istotny i dotyczący wielu kobiet na ziemi, a mianowicie jest nim macierzyństwo. Matki, też ludzie, więc bywają różne. Jedne do swojego macierzyństwa podchodzą z ogromną powagą, wytrwale broniąc przestrzeganych przez siebie wartości, inne odwrotnie uważają, że tylko krowa zdania nie zmienia, więc matka jak najbardziej może i są w stanie często zmieniać swój punkt widzenia pod wpływem różnych okoliczności, podchodząc do całości lekko. Jeszcze inne kobiety czują się w tej nowo odkrytej roli niepewnie i polegają w stu procentach na zadaniu innych osób, matki, męża, przyjaciółki. Ale jedno jest pewne. Każda matka kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej. Wydaje mi się, że pod pewnymi względami dzisiejsze czasy nie są dla matek łaskawe, wszechobecne w mediach i internecie dążenie do doskonałości, bo kto da radę, jak nie ja, prowadzi często kobiety prosto w pułapkę. Przeświadczone, że wszystko można pogodzić próbują robić karierę, dbać w własny rozwój i wygląd, bo przecież dla męża ciągle trzeba być atrakcyjną kobietą, a jednocześnie starają się być idealnymi matkami, nie odstępującymi swoich dzieci na krok, gotujących dla nich zdrowe, wymyślne dania, organizującymi kreatywne, rozwijające zabawy, wycieczki, a to wszystko przy zachowaniu idealnego porządku w mieszkaniu. Niektóre kobiety stawiają siebie za wzór i twierdzą, że można być idealną matką, żoną, kochanką i gospodynią domową. Może i można. Ale czy o to w życiu chodzi? Dążenie do ideału często kończy się frustracją,  bo przecież idealny nie jest, nikt nawet jeśli próbuje się na takiego kreować. Matka wyluzowana, niewymagająca od siebie rzeczy niemożliwych, to szczęśliwa matka, a jak wiadomo szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. A, że kobiety przeważnie próbują pogodzić w swoim życiu wiele ról i w każdej starają się dążyć do perfekcji bardzo ważny i potrzebny jest każdy głos przypominający o tym co w życiu ważne i, że nie można się dać zwariować. Najnowsza książka Magdaleny Majcher jest właśnie takim głosem.

MajcherMagdalena JeszczeJedenUsmiech2

Główne bohaterki to dwie przyjaciółki. Monika i Karolina. Bardzo się od siebie różnią, jedna z nich to przebojowa, nowoczesna bizneswomen, nie potrzebująca w swoim życiu mężczyzny, druga to matka dwójki dzieci, która poświęca się dzieciom i rodzinie. Podejście do wychowania dzieci również mają zupełnie odmienne. Monika prowadząca już liczne biznesy natchniona swoim stanem błogosławionym wpada na pomysł, żeby otworzyć w Katowicach kawiarnię dla mam z dziećmi. Karolina jej w tym pomaga. Pomysł okazuje się strzałem w dziesiątkę, a miejsce to jest okazją do poznania innych mam. Bohaterki (a my wraz z nimi) poznają Agnieszkę, pracująca matkę czteroletniej Matyldy, która nie do końca przecięła jeszcze pępowinę łączącą ją z jej własną matką oraz Olgę nieśmiałą i zmęczoną matkę wkrótce czwórki dzieci, której bogobojny mąż pragnie mieć wielodzietną rodzinę. Ale czy jest to również pragnienie Olgi? Cztery kobiety w różnych sytuacjach życiowych, z różnym podejściem do życia, toż to musi iskrzyć. I tak się dzieje. Kobiety niejednokrotnie sprzeczają się odnośnie kwestii istotnych dla każdej matki, od preferowanego sposobu sprowadzenia dziecka na świat (cesarka czy poród naturalny) poprzez karmienia piersią a karmienie butelką aż do podejścia do sprzątania, gotowania, wyręczania dziecka czy dawania mu okazji do wykazania się samodzielnością, etc., etc… Kwestii mogących poróżnić matki i doprowadzić do wrzenia krew w ich żyłach jest mnóstwo. Jednak wszystko to okazuje się nieistotne w przypadku kwestii najważniejszej – życia dziecka. Kiedy u córeczki jednej z nich zdiagnozowano śmiertelną chorobę, kobiety robią wszystko, żeby jej pomóc i chyba nie zdradzę zbyt wiele, jeśli powiem, że odnoszą sukces.

W ramach podsumowania powiem jeszcze, że książkę czyta się błyskawicznie i mimo, że żadna z zawartych tam kwestii czy poglądów nie okazała się dla mnie objawieniem, uważam, że był to bardzo przyjemnie spędzony czas. Książka ta jest spojrzeniem na tematy ważne dla każdej kobiety w sposób mądry, wyluzowany, a przy tym odświeżający. Polecam gorąco!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU PASCAL i autorce.

MajcherMagdalena JeszczeJedenUsmiech3

„Drugie życie Izabel”J.A. Redmerski

Redmerski DrugieZycieIzabel1

ZABIĆ SARAI

  • Autor: J.A. REDMERSKI
  • Seria: W TOWARZYSTWIE ZABÓJCÓW (tom 2)
  • Wydawnictwo: NIEZWYKŁE
  • Liczba stron: 329
  • Data premiery: 26.09.2018r.
  • Moja ocena: 8/10

 

„Drugie życie Izabel” to bezpośrednia kontynuacja „Zabić Sarai”. Różni się trochę od pierwszego tomu, dotyka trochę innych kwestii, ale czyta się równie szybko i interesująco, jak pierwszy tom. Sarai porzucona przez Wiktora próbuje żyć jak normalna dziewczyna i choć pozory wskazują na to, że jej się udaje, ma chłopaka i przyjaciółkę, tak naprawdę nie porzuca swojego planu zemsty na Arturze Hamburgu. Jednak okazuje się, że zupełnie nie była do tego przygotowana. Jej ścieżka znowu splata się, że ścieżką Wiktora. Okazuje się, że chemia między nimi w ogóle nie osłabła. Dziewczyna stawia mu ultimatum, albo nauczy ją funkcjonowania w okrutnym świecie płatnych zabójców, albo ona sama zrealizuje plan zemsty, nie bacząc na konsekwencje. Mężczyzna wie, że Sarai, a w zasadzie jak karze się teraz nazywać, Izabel jest uparta, postanawia, więc ją dobrze przygotować do nowego życia. Kiedy jednak prawa ręka Hamburga zaczyna deptać jej po piętach dziewczyna nie jest pewna, czy nie porwała się z motyką na słońce. Mimo to postępuje konsekwentnie i kontynuuje swoje działania. Nie we jednak jakim trudnym testom zostaje poddana. Czy da sobie radę? I czy więź łącząca ją z Wiktorem okaże się prawdziwa i przetrwa?

Początek drugiego tomu nie porwał mnie tak jak pierwsza część, jednak bardzo szybko się to zmieniło i akcja rozkręciła się pędząc jak rollercoaster i powodując, że zostajemy nie raz zaskoczeni, nie wiedząc, czego możemy się spodziewać i kto jest „dobry”, a kto „zły”. Relacja Izabel i Wiktora jest bardzo dziwna, z jednej strony momentami trudno ją zrozumieć, z drugiej strony czasami wydaje się, że łączą ich te same więzi, które przyjęte są u „normalnych ludzi”. Momentami wydawało mi się, że jest, aż zbyt słodko, troska, czułość i zabawa w domu. A z drugiej strony potem dzieje się coś tak pokręconego, że już nie wiemy zupełnie co o tym myśleć. Trzeba jednak pamiętać, że bohaterowie są jacy są, bo już w dzieciństwie została im odebrana szansa na normalnie życie i przeżyli wiele traum i dramatycznych wydarzeń. Wobec tych przeżyć bohaterowie radzą sobie jak mogą, a ich więź pomaga im odnaleźć w sobie pozytywne i ciepłe uczucia oraz potrzeby, o których myśleli, że już dawno przestały istnieć. Mimo istnego pokręcenia i tego, że ich działania często trudno zrozumieć bohaterowie budzą pewnego rodzaju sympatię. Na uwagę zasługują też bohaterowie drugoplanowi, jak brat Wiktora i Fredrik. Ten ostatni będzie zresztą bohaterem kolejnego tomu cyklu „W towarzystwie zabójców”. Na końcu książki czytelnik bowiem znajdzie prezent od autorki, a jest nim prolog trzeciego tomu pt.  „Łabędź i szakal”.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU „NieZwykłe”

Redmerski DrugieZycieIzabel2