Recenzja przedpremierowa: „Eter” Aniela Wilk

ETER

  • Autorka: ANIELA WILK
  • Wydawnictwo: AKURAT (imprint MUZA S.A.)
  • Liczba stron: 351
  • Data premiery: 22.09.2021r.

Jak przedpremiery, to przedpremiery! A co? Tym razem zabiorę Was w podróż w Karkonosze, dzięki @Aniela Wilk – pisarka i jej książce „Eter”, która będzie miała premierę w najbliższą środę, tj. 22 września br. Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Akurat (imprint @wydawnictwo.muza.sa ). Bardzo mnie zaintrygował opis. Wydawca obiecywał thriller połączony z erotykiem. Przed rozpoczęciem czytania zastanawiałam się, czy znajdę w tej pozycji więcej thrillera, czy erotyku. Jesteście też ciekawi?

Ta historia dzieje się w sennym karkonoskim miasteczku. Miasteczku, w którym od dekady mieszka Darek Wysocki, miejscowy dziennikarz radiowy, mężczyzna – zagadka. Wyglądający jak „(…) książkowe wyobrażenie seryjnego mordercy, psychopaty lub w najlepszym wypadku zdrowo pieprzniętego dziwaka”. Kiedyś wzięty pisarz i dziennikarz śledczy w stolicy. Dziś samotnik rozkoszujący się górskim powietrzem, górskim krajobrazem i nawet, co dziwne, góralską społecznością. Jego sąsiadką zostaje Julka Kwiatkowska, spadkobierczyni górskiej chatki po swej ciotce. Ich losy splatają się niespodzianie. Raz za sprawą psa Rambo, dwa za sprawą tajemniczych odkryć ludzkich ciał w pobliżu. Wszyscy odnalezieni po latach w przeszłości byli uznani za zaginionych. Miejscowa policja nie kontynuuje żadnego tropu. Darek czeka, czeka na kolejne odkrywane co jakiś czas ciała. Ile ich będzie? I dlaczego Darek jest sprawą osobiście zainteresowany?

Nie całkiem erotyk, nie całkiem thriller

Połączenie prawie idealne. Prawie, bo o ile  nie ma w niej za dużo namiętności, jest na mój gust za mało napięcia. Wątek odkrywanych cyklicznie nowych ludzkich szczątek nie do końca wybrzmiewał w tonacji thrillera. Miałam wrażenie, że wszyscy zainteresowani snują się po tym górskim miasteczku czekając, aż rozwiązanie samo ich znajdzie. I tak się stało w ciekawym zakończeniu.  Bez wątpienia publikacja jest napisana ze smakiem. Nie przegina w żadną stronę. Chwile fascynacji erotycznej są napisane ze smakiem, z wyczuciem, idealnie zostały wkomponowane w główną fabułę. Autorce udało się zobrazować skomplikowaną damsko – męską relację. Oboje się przed nią bronią, oboje starają się zachować dystans. Przy czym, co ważne, nie jest to typowa scenariuszowa zabawa w „kotka i myszkę”. I to mi się podobało. Tylko to sformułowanie „mała” pisane małą literą, wpadając mi w ucho druzgotało je. No cóż, na niektórych działa jak przysłowiowa „płachta na byka”. Czasem wypowiadane niby pieszczotliwie, czasem lekceważąco. Tworzyło pewien dysonans w relacji ONA i ON. Relacji dość silnej, dość zrównoważonej.  

Szukacie książki, w którym tajemnice zostaną odkryte po latach napisanej w doskonałym stylu literackim, jak na polonistkę przystało? Jeśli tak, to gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję. Osnute mgłą, śniegiem późną wiosną Karkonosze wzywają. Wzywa też duch gór, który krąży niezauważany przez większość mieszkańców i chyba wszystkich przyjezdnych. Duch krążący po pagórkach, wzniesieniach. Duch przynoszący czasem dobre, czasem złe wiatry. Do tego bardzo dobry pomysł na fabułę, do tego nieodgadnione śmierci i zapierający w dech klimat Karkonoszy. Zakończenie pozostawiło we mnie pytanie; czy ja z Darkiem i Julką będę jeszcze miała okazję się spotkać? Będę?

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Akurat (imprint MUZA.SA) za możliwość przeczytania i podzielenia się Wami tą książką.

„Odnajdę Cię” Camilla En

ODNAJDĘ CIĘ

  • Autor:CAMILLA EN
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Liczba stron:288
  • Data premiery:19.05.2021r.

Camilla En to polska, pochodząca z Sierpca, mieszkająca obecnie w Holandii, autorka. Debiutowała w 2019 roku powieścią „Zaopiekuj się mną”. Ponieważ nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z jej twórczością, zdecydowałam się na lekturę najnowszej powieści. Czy żałuję tej decyzji?

Anna i Grzegorz. Ona tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie, dodatkowo wikła się w romans. On jest w niesatysfakcjonującym go związku, w którym brak porozumienia. By coś zmienić podejmuje pracę za granicą. Bohaterowie krążą obok siebie, by prawie pod koniec połączyć swe losy. Czy jednak to co się między nimi zrodziło ma szansę na przetrwanie?

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, naprzemiennie z punktu widzenia Anny i Grzegorza. Przez długi czas ich losy toczą się obok siebie, każde boryka się ze swoimi problemami, poczuciem samotności, potem długo wokół siebie orbitują, rozmijając się, by prawie pod koniec zetknąć się ze sobą. O ile sama akcja nie była wielkim zaskoczeniem, o tyle zakończenie zadziwia, jest niespodziewane i można by powiedzieć urwane. Być może zapowiada ciąg dalszy…. Ja lekturę oceniam dość przeciętnie, bohaterowie byli nijacy, historia nie zapada w pamięć. Można ją przeczytać dla relaksu, bo jest dosyć krótka i lekko napisana, natomiast nie mogę powiedzieć, żeby wzbudziła we mnie jakieś większe emocje.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU KOBIECEMU.

.

„Zanim Cię zobaczę” Emily Houghton

ZANIM CIĘ ZOBACZĘ

  • Autor:EMILY HOUGHTON
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Liczba stron:382
  • Data premiery:30.06.2021r.

„Zanim Cię zobaczę” Emily Houghton to kolejna książka, którą przeczytałam na wakacyjnym wyjeździe. Jest to debiut aktorki, więc podchodziłam do niej zs dystansem. Zgodnie z zapowiedziami na okładce książka jest pełną emocji opowieścią o miłości dla wielbicieli „Zanim się pojawiłeś” i „Gwiazd naszych wina”. Ponieważ przy tej pierwszej zarwałam noc, wylewając podczas lektury morze łez, trochę bałam się po nią sięgnąć:) Odleżała chwilę na półce i pojechała ze mną na wakacje. Tam był spokój, cisza i odpowiednie warunki by delektować się książką. Chcecie poznać moje wrażenia? Czytajcie…

Alice to samowystarczalna, niezależna singielka, która poświęca się karierze. Po pożarze, w którym mocno ucierpiała ma szansę zweryfikować swoje życie, ale może też pogrążyć się w rozpaczy. Załamana, pogrążona w rozpaczy milczy i pragnie ukryć się przed wszystkimi, przestać istnieć. Parawany odgradzające ją od innych to swoisty symbol. Alfie to rozgadany optymista, łatwo nawiązujący kontakty z ludźmi i nie wyobrażający sobie bez nich życia. Choć jego życie po wypadku mocno się zmienia, nie odbiera mu to hartu ducha. Gdy pewnego dnia na jego salę trafia milcząca dziewczyna postanawia sobie wciągnąć ją w rozmowę i się z nią zaprzyjaźnić. Oboje nie zdają sobie sprawy jak bardzo to zmieni ich życie.

Ta powieść to poruszające, pełna emocji opowieść o stracie, o podnoszeniu się po tragedii, a próbie godzenia się z czymś, z czym pogodzić się bardzo trudno, o rozpaczy, smutki, cierpieniu. Ale to także opowieść o sile przyjaźni i miłości, o sile ludzkiego ducha i odwadze do mierzenia się z życiem, zwłaszcza wtedy, gdy nie jest ono takie jak sobie je wyobrażaliśmy. Losy bohaterów ogromnie mnie poruszyły, bardzo im współczułam, a jednocześnie kibicowałam w próbach ułożenia sobie życia na nowo. Powieść jest bardzo mądra, pełna optymizmu, pokory i miłości życia. Ukazuje różne sposoby radzenia sobie z trudnymi sprawami. Mi po raz kolejny przypomniała, że ludzie, którzy uśmiechają się, zdają się przyjaźnie podchodzić do świata i wszystko traktować lekko, tak naprawdę przeżywają swoje tragedie w głębi serca, nie zawsze okazując to, co naprawdę czują. Ale to nie znaczy, że nie potrzebują pomocy i uwagi. Alfie mnie zachwycił, jest chyba najbliższym mi w powieści bohaterem. Mój zachwyt Alice był mniej oczywisty, czasem łamałam się na tym, że irytowała mnie ona swoim epatowaniem tragedią i odrzucaniem ludzi, którzy chcieli jej pomóc, tym ciągłym izolowaniem się. Z czasem jednak zrozumiałam, że wobec tego co ją spotkało ma prawdo tak reagować. Każdy radzi sobie z trudnymi sprawami po swojemu i to, o sprawdza się u jednego, niekoniecznie pomoże drugiemu. Powieść była dla mnie cudownym przypomnieniem o tym jak różnorodni są ludzie i jak cudowne jest życie, mimo trudności, które ze sobą niesie. Książka na długo zapadła mi w pamięć, na pewno sięgnę po nią jeszcze kiedyś. I obiema rękami podpisuję się pod rekomendacją na okładce „książka, którą musisz przeczytać w 2021 roku”. Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU ALBATROS.

.

„Ostatni oddech” Katarzyna Garczyk

OSTATNI ODDECH

  • Autor:KATARZYNA GARCZYK
  • Wydawnictwo:WAS POS
  • Liczba stron:500
  • Data premiery:19.05.2021r.

„Ostatni oddech” Katarzyny Garczyk od wydawnictwa WasPos to opowieść o wakacyjnym romansie, dlatego zabrałam ją ze sobą na wakacyjny wyjazd nad morze. Czy lektura spełniła moje wyobrażenia? Czy mi się podobała? Przekonajcie się sami, czytając recenzję.

Kornelia spędza wraz z przyjaciółką lato na Zanzibarze, poznaje tam przystojnego muzyka i jego zespół. Niespodziewanie połączy ich niesamowita więź, spędzą ze sobą mnóstwo czasu na rozmowach i cieszeniu się swoją bliskością. Po wakacjach jednak na skutek różnych zbiegów okoliczności tracą ze sobą kontakt, spotykają się po roku. Czy uda im się wyjaśnić nieporozumienia? Czy tym razem będą potrafili wykorzystać swoją szansę? Czy młoda dziewczyna będzie potrafiła odnaleźć się w świecie znanego muzyka? Jak potoczy się ich historia?

Muszę powiedzieć, że książka nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Spodziewałam się gorącego, pełnego emocji romansu na tropikalnej wyspie, a tymczasem historia potoczyła się inaczej. Przede wszystkim historia zaczyna się rok po wakacyjnym pobycie na Zanzibarze, a dalej toczy się naprzemiennie, przeplatając aktualne wydarzenia ze wspomnieniami z wakacyjnego wyjazdu. Dużą zaletą jest lekki styl, przez co książkę czyta się szybko, chociaż ma aż 500 stron. Jest to opowieść o miłości, przyjaźni, przebaczeniu, walce w swoje marzenia i przeszłości, umiejętności komunikacji, a także toksycznych relacjach. Autorka ciekawie wykreowała bohaterów, nie tylko tych głównych, gdyż w książce występują też interesujące postacie drugoplanowe, które odgrywają znaczące dla całej historii role. Powieść czyta się przyjemnie, jednak w moim odczuciu to jedna z wielu, niewyróżniających się szczególnie historii, o której zapomniałam zaraz po przeczytaniu. Jeśli jednak potrzebujecie przyjemnego, nieskomplikowanego relaksu to zachęcam Was do lektury.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU WasPos.

„Zakazana namiętność” A.T. Michalak

ZAKAZANA NAMIĘTNOŚĆ

  • Autor:A.T. MICHALAK
  • Seria: ZAKAZANE UCZUCIA. TOM 1
  • Wydawnictwo:WAS POS
  • Liczba stron:260
  • Data premiery:30.04.2021r.

Najpierw trochę czekałam aż książka do mnie dotrze, potem jakiś czas zabierałam się do lektury, a potem nie umiałam się zmotywować do napisania recenzji. Ale już się ogarniam i zapraszam Was do przeczytania mocno zaległej, ale mam nadzieję przez to, nie mniej interesującej recenzji „Zakazanej namiętności”.

A.T. Michalak to pisząca pod panieńskim nazwiskiem elblążanka, żona, matka, marzycielka. Debiutowała powieścią „W jej oczach”. Jakie są jej powieści? Musiałam przekonać się sama.

Dwóch braci i jedna kobieta. Valentina od dziecka kochała ich obu, sąsiadów z domu obok, bliźniaków. Jeden mroczny i nieprzystępny, odpychał ją i przyciągał, drugi śpieszył z pomocą, kiedy jej potrzebowała. Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? Co wyniknie z tego trójkąta?

Na początek muszę powiedzieć, że chyba już trochę wyrosłam z takich klimatów. I choć nadal lubię gatunek new adult, ta powieść nie do końca do mnie trafiła. Młodzi bohaterowie, trójkąt uczuciowy, przyciąganie i odpychanie, tajemnice, mrok, dylematy… Przy tym wszystkim duszna atmosfera, pożądanie i chemia. Pewne sceny trochę mnie drażniły, ale generalnie książkę czyta się szybko i przyjemnie. Lekki, płynny styl, sprawia, że czyta się ją bardzo błyskawicznie. Bohaterowie trochę mnie drażnili i byli dla mnie nie do końca przekonywający, zwłaszcza główna bohaterka, była mocno niedojrzała, momentami rozchwiana, sama zdawała się nie wiedzieć czego chce. Narracja jest pierwszoosobowa, naprzemiennie z punktu widzenia trzech bohaterów, co jest sporym plusem, gdyż możemy poznać punkt widzenia każdego z nich. Powieść mimo że lekka dotyka też ważnych tematów, np. takich jak przemoc fizyczna i psychiczna, czy wpływ trudnych wydarzeń z przeszłości na dalsze życie. Pewne wątki moim zdaniem można było rozbudować, ale może to jeszcze nastąpi, gdyż jest to pierwszy tom serii „Zakazane uczucia”. Jest to doskonała pozycja na jeden wieczór, dla relaksu i oderwania się do rzeczywistości.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU WAS POS.

„On jest dla mnie” Corinne Michaels

ON JEST DLA MNIE

  • Autor:CORINNE MICHAELS
  • Seria: ARROWOOD BROTHERS. TOM 3
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:448
  • Data premiery:26.05.2021r.

Seria „Arrowood Brothers” składa się z 4 tomów, każdy z nich opowiada o jednym z braci. Dwa pierwsze już dla Was zrecenzowałam, trzeci miał premierę w maju, a ostatni 23 czerwca. Oba tomy przeczytałam zaraz w okolicy premiery, natomiast niestety z pisaniem recenzji znowu coś poszło nie tak i narobiłam sobie sporych zaległości. Spieszę więc szybko z ich nadrobieniem i zapraszam Was do przeczytania recenzji 3 tomu serii pt. „On jest dla mnie”.

Sean Arrowood jest zawodowym graczem w baseball, przyzwyczajony do życia w rozjazdach, do sławy i zamieszania po śmierci znienawidzonego ojca zmuszony zostaje do spędzenia połowy roku na rodzinnej farmie. Tam jest Denvey Maxwell, dziewczyna, z którą przyjaźni się od szóstego roku życia, jedna z najbliższych mu osób. Mimo, że w ciągu ostatnich lat ich drogi trochę się rozeszły, nadal pozostają przyjaciółmi. Sean sam przed sobą nie potrafi się przyznać, że przyjaźń to nie wszystko co czuje do tej kobiety. Kiedy jednak wraca i dowiaduje się, że jego przyjaciółka ma wyjść za mąż, próbuje skonfrontować się z własnymi uczuciami i zrobić coś, żeby zapobiec stracie Denvey. Ma pół roku, żeby przekonać kobietę, że z nikim nie będzie tak szczęśliwa jak z nim. Kiedy wszystko zdaje się być na dobrej drodze wydarza się tragedia, która stawia pod znakiem zapytania ich wspólną przyszłość.

Powieść czyta się szybko i bardzo przyjemnie, podobnie jak w poprzednich tomach, tak i tu autorka ujęła mnie lekkim, swobodnym stylem, błyskotliwymi, zabawnymi dialogami, pełnokrwistymi bohaterami z historią. Została poruszona kwestia przyjaźni damsko-męskiej, tego czy jest ona możliwa i czy strach przez zepsuciem przyjacielskiej relacji może sprawić, że zrezygnuje się z miłości. Bardzo polubiłam głównych bohaterów. Denvey jest sympatyczną, energiczną dziewczyną, która sporo przeszła i ma swoje tajemnice, co blokuje ją w pewnych sytuacjach. Sean również wzbudził moją sympatię. Mimo, że jest znanym sportowcem, przez co nie może narzekać na brak zainteresowania kobiet i pieniędzy, w głębi duszy pozostał chłopakiem z sąsiedztwa, szczerym, pomocnym i uczuciowym. Nie brakuje również w tej historii dawki dramatyzmu ani trudnych kwestii. Ogólnie przeważa jednak wrażenie lekkości, radości i optymizmu, co powoduje, że gorąco polecam Wam całą serię. Oczekujecie niebawem recenzji czwartego, ostatniego tomu, do którego zostajemy już wprowadzeni w końcówce „On jest dla mnie”.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.

„Niegrzeczne last minute” Katarzyna Bester, Ewelina Dobosz , Gabriela Gargaś, Paulina Jurga, Paulina Klepacz, Anna Langner, Alek Rogoziński, Sonia Rosa, Emilia Szelest, Magdalena Witkiewicz

NIEGRZECZNE LAST MINUTE

Autorzy: Katarzyna Bester, Ewelina Dobosz , Gabriela Gargaś, Paulina Jurga, Paulina Klepacz, Anna Langner, Alek Rogoziński, Sonia Rosa, Emilia Szelest, Magdalena Witkiewicz

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Data premiery: 2021-06-16

Liczba stron: 384

Na tą pozycję czekałam z utęsknieniem, od czasu do czasu sprawdzając status przesyłki z „Niegrzecznym last minute” od @wydawnictwo kobiece, które swoją premierę miało 16 czerwca. Nie ukrywam głównie z powodu dwóch autorów😉. Ciekawiło mnie niemiłosiernie, co w tym zacnym gronie robi @Alek Rogoziński, jedyny mężczyzna, który dopiero co wydał swoją 20 książkę „Czerwono mi”. Czyżby tanie „porno dla znudzonych gospodyń domowych” – cytując samego Autora – w wykonaniu Pana Alka ? Sami przyznajcie, nie mogłam się nie oprzeć. Dużą zagadką w tej formie i w tej niegrzecznej antologii stanowiła dla mnie @Magdalena Witkiewicz Official, której „Srebrną łyżeczkę” szukali czytelnicy w Gdyni,  Gdańsku i Sopocie. Niektórzy szukali i znaleźli. Z niektórymi pozostałymi autorami opowiadań też już wcześniej się spotkałam, ale w tym przypadku ich udział w antologii uznałam za oczywisty😊. Warto wspomnieć chociażby o recenzowanej przeze mnie @Ewelina Dobosz – strona autorska, @Anna Langner – strona autorska, czy @Emilia Szelest – Strona Autorska. Niektórzy autorzy byli dla mnie zagadką. Mieszanka wybuchowa i wiele znaków zapytania. Jak to grono poradziło sobie z myślą przewodnią antologii ?

„Niegrzeczne last minute” – nie takie niegrzeczne!

I to mi się podobało. To zbiór bardzo różnych opowiadań, o różnej tematyce, różnym stopniu trudności, różnej temperaturze. Takie wakacyjne, urozmaicone last minute. W opowiadaniach odnalazłam dowcip, romans, egzotykę, spokój, melancholię, sielskość, historię Kopciuszka i nawet tajemniczość.

Bardzo podobało mi się opowiadanie @Paulina Jurga – strona autorska „Wyspa tajemnic”, autorki, której nie znałam. Autorki, która zachwyciła mnie niezwykłością i tajemniczością zawartą w swej narracji. To taka ogromna niespodzianka, która skończyła się dla mnie pozytywnie.

Alek Rogoziński w „Niech to zostanie między nami” jak zwykle, jak to już mu się w przeszłości zdarzyło nie raz, zachwycił mnie postacią, tym razem postacią babci. Uwielbiam te panie wykonaniu Rogozińskiego. Te wszystkie babcie, teściowe, autorki powieści, domorosłe i bałwochwalcze prywatne detektywki, czy chociażby celebrytki, tak przez autora zgrabnie opisywane. Chyba nigdy mi się nie znudzi spojrzenie tego Autora na kobiecość, na kobiety wokół nas.

Totalnie zaskoczyła mnie Magdalena Witkiewicz swoim „Pokojem 107″. Czytałam sporo książek Autorki, więc wiem na co ją stać. Już nawet nie pamiętam jakie miałam oczekiwania, co do opowiadania Witkiewicz, wiem za to, że ta krótka forma jest pełna szaleństwa i niezwykłości. Dodatkowo dość pikantnie zobrazowana. Lubicie historie osadzone w zamkniętych pokojach?

Moje pragnienie dojrzalszego spojrzenia na temat przewodni zaspokoiła całkowicie @Gabriela Gargaś. Opowiadanie i jego sama autorka były dla mnie niespodzianką. W „Wakacjach od życia” znalazłam uwagę, zastanowienie, moment zadumy. Przecież wakacje i lato to nie tylko uniesienia, radość, taniec, romantyczne spacery po plaży czy piękne, opalone ciała!

Podsumowując tą antologię musze napisać, że ze względu na jej różnorodność jest idealna dla wielu z nas. Jest całkowicie niejednorodna, zaskakująca i pokazuje różne podejście do tematu przewodniego topowych polskich autorów powieści. Niektóre napisane z prawdziwym smakiem, inne bardziej szalone i pikantne. Cóż nam jednak potrzeba w te letnie ranki, parne dni i burzowe wieczory? Odpoczynku. A odpoczywać z książką możecie wszędzie, na leżaku, na kajaku, na łódce, na górskim szlaku i na plaży.

Nic mi nie pozostaje jak tylko zacytować z opisu Wydawcy: „Nie zapomnij wrzucić ich do walizki!”.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość okrycia wielu lubianych przeze mnie autorów w krótszej formie bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Recenzja przedpremierowa – „Zimna S. Odwilż” Justyna Chrobak

Zachwycałam się w ostatniej recenzji „Zimną S” @Justyna Chrobak – profil autorski i pisałam, że tak książka mi się podobała, że szybko zabrałam się do przeczytania jej drugiej części „Zimna S. Odwilż”. Która z części okaże się lepsza, debiut czy kontynuacja? Czy poziom książki jest taki sam? Zapraszam do przeczytania recenzji drugiego tomu cyklu.

Justyna Chrobak w tej części nie oszczędza Malwiny. Sama okładka książki jest zdecydowanie różna od pierwszej. Zauważyliście? Jakby w samej okładce aktorka, bo wierzę, że miała prawo decydować o jej wyglądzie, chciała dać nam do zrozumienia, że o Malwinę w tej części chodzi. O jej tragedię, o jej przeżycia, o jej uczucia i niezrozumienie tego co się dzieje. Często tak jest, szczególnie gdy przeżywamy żałobę, nie potrafimy się wtedy pogodzić z tym, co nas spotkało. A przecież się stało i trzeba żyć dalej. Mimo, że jej trudno Malwina walczy, bo jest waleczna. W tej części jednak zdecydowanie mniej. W efekcie zdaje się sobie sprawę, że potrzebuje pomocy, potrzebuje by ktoś się o nią zatroszczył, ktoś jej pomógł, ktoś był jej bohaterem. Każda z nas czasem tak ma. Szukamy pomocy, nawet do tego się nie przyznając. Poznajcie trochę inną Malwinę. Poznajcie, parafrazując Osiecką „kobietę po przejściach, kobietę z przeszłością”.

Z tymi początkami serii różnie bywa

Zawsze zastanawiam się czy pierwsza książka serii będzie jednocześnie jej najlepszą.  Czy kontynuacja będzie udana. Muszę przyznać, że wielokrotnie kontynuacje mnie zawodziły. Nie miały tego polotu, tego rozmachu. Znika gdzieś niewiadoma i zaskoczenie. Oczywiście za wyjątkiem „Harrego Pottera”, „Władcy Pierścieni” i innych arcydzieł literackich! Nie mam doświadczenia w pisaniu, więc nie będę się wymądrzać. Zapewne trudno autorowi za każdym razem zachwycać czytelnika. Tak samo jak nam trudno jest zachwycić drugiego człowieka, którego już znamy, u którego nie zadziała już po raz drugi „efekt aureoli” przy pierwszym wrażeniu. Niektórzy czytelnicy są bardzo wymagający. Jak przeglądam różne recenzje to takich niepobłażliwych czytelników jest wielu. Zawsze ciekawi mnie, czy tą powieść, którą oceniają bardzo srogo, sami napisaliby lepiej. Czasem dobrze jest „wejść w czyjeś buty”.

Ja starałam się czytając „Zimną S. Odwilż” bardzo „wejść w buty” autorki i zrozumieć, co chciała nam przekazać kreśląc taką, a nie inną fabułę. Jedno jest pewne, Chrobak w tej części pokazała nam inną Malwinę, cierpiącą Malwinę. To rozwinięcie głównej bohaterki z poprzedniej części serii. To przedstawienie Malwiny bardziej dojrzałej, drogi, którą musiała przejść. I ten aspekt książki podobał mi się najbardziej. Każdy z nas nosi swój bagaż, bagaż doświadczeń. Ja też noszę swój. Jednego nadal uwiera. Drugi zrzucił z ramiona już dawno temu i niesie lekką siatkę. Prawie pustą siatkę. Oddzielił emocje i przeżycia od codzienności. Oj, każdy by tak chciał, prawda?  Malwina też niesie i ta jej podróż mnie momentami rozczulała. To dobrze, bo to przecież taki gatunek. Ma być w nim dużo emocji.

na, Malwina jest największą wartością tej części.

Niektóre wątki, które się pojawiły można nazwać w pewnym sensie kryminalnymi. To rozbuchało fabułę do sufitu. Groźby, szantaż, przyjaciel na niby zmarłego ojca. Sama rola ojca w fabule była dla mnie zaskoczeniem. Muszę przyznać, że deczko nie podłapałam tych emocji. I może to mi najbardziej w książce przeszkodziło.

Taki trochę miszmasz. Trochę historii obyczajowej, szczypta sensacji, gram romansu, jedna łyżka soli chciałoby się rzec. Gatunek nie całkiem kobiecy. Gdybym miała jednym słowem określić tą cześć, to napisałabym: urozmaicona. Całkowicie. Dostarczyła mi momentami różnych, skrajnych emocji. Możliwe, że mój odbiór zaburzyła część pierwsza, którą przeczytałam bezpośrednio przed częścią drugą. Nie miałam czasu odpocząć, zatęsknić. No cóż, nie dotrzymałam obietnicy danej sobie dawno temu, że będę robić przerwy między częściami cyklu. Ktoś mi zawsze mówi, że „nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu”. W moim przypadku to 100% racji. Czytajcie więc, jeśli mogę dać Wam radę, obie części w pewnym odstępie czasu. Na pewno książkę ocenicie jako bardzo dobrą. Tak się zwykle dzieje, gdy powracają doskonale skrojeni bohaterowie, którzy nierzadko są największą wartością każdej książki.

Zachęcam Was do zaglądnięcia na karty tej historii, celem poznania dalszych losów Malwiny. Losów, które Was zaskoczą. Jestem tego pewna. Tak samo jak mnie.  Spróbujcie zrozumieć jej decyzje, dla mnie czasem kompletnie niezrozumiałe. Ciekawi Was jakie decyzje podejmowała Malwina? Nic prostszego. Książka dostępna od najbliższej środy. Biegnijcie do księgarń lub klikajcie w księgarnie internetowe.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z książką przedpremierowo bardzo dziękuję  Autorce.

„Zimna S” Justyna Chrobak

ZIMNA S

  • Autor:JUSTYNA CHROBAK
  • Wydawnictwo:WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron:312
  • Data premiery: 16.09.2020r.

16 czerwca będzie miała premierę druga część serii „Zimna S” @Justyna Chrobak – profil autorski. Nie ukrywam książka już za mną, recenzji spodziewajcie się lada chwila. O książkach @WydawnictwoKobiece pisałam niejednokrotnie. Szczególnie doceniając ich wartość w czasie relaksu i odpoczynku. Pierwszą część cyklu recenzuję z opóźnieniem. Mając tyle ciekawych książek do przeczytania, jak typowy książkoholik, i tak jestem z siebie dumna, że zdążyłam przed premierą kolejnego tomu.

Tym razem autorka przeniesie Was w związek Malwiny i Sebastiana, oj przepraszam Adama. Jak to często bywa w publikacjach kobiecych, w fabule zastosowano przysłowie „Kto się czubi ten się lubi”. I tak z początku Sebastian działa Malwinie na nerwy, by w końcu zaczęła myśleć o nim inaczej, bardziej przyjaźnie. Ale tak byłoby zbyt prosto, czyż nie? Tak skonstruowana treść byłaby zbyt oczywista. Autorka skomplikowała fabułę racząc nas dozą niepewności wprowadzając kolejnego adoratora, Adama. Jak potoczy się życie, silnej, zdecydowanej i przedsiębiorczej Malwiny zawieszonej pomiędzy Adamem i Sebastianem? Nie! Zdecydowanie ta recenzja nie będzie spojlerem, więc nic już więcej nie napiszę.

Jak Adam i Ewa

Nie jest tak łatwo znaleźć swojego Adama. Nie jest tak łatwo odnaleźć swoją Ewę. Czasem okazuje się, że lepszym od Adama jest Robert, Kuba czy chociażby Zdzichu. To samo z Ewą. Z pozoru idealna nagle przestaje pasować. Mimo, że piękna/y. Mimo, że inteligentna/y. Mimo, że ma figurę modelki/modela. Nie – piękni tego nie rozumieją. Jak ktoś tak cudownej osoby może nie chcieć? Dlaczego do siebie jednak nie pasują?

I tu nasuwa mi się kolejne przysłowie „Nie wszystko złoto, co się świeci”. Z pozoru nieidealni nierzadko bardziej nam pasują. I dobrze. Grunt, żeby znaleźć idealnego partnera w życiu, idealnego dla siebie, „na każdej płaszczyźnie” życiowej, jak ostatnio przeczytałam w jednym smutnym poście. Nie idealnego dla innych. Tylko właśnie dla siebie. Takiego partnera szuka Malwina. Chociaż tak naprawdę nie szukała, żyła długo przekonana, że nikogo nie potrzebuje, że doskonale radzi sobie sama, prowadziła świetnie prosperującą firmę, była chłodna, powściągliwa i zdystansowana. Ja się okazuje u podłoża jej postawy życiowej leżały jej relacje z ojcem, a raczej och brak. Ojciec po latach niespodziewania znowu pojawia się w jej życia przewracają je do góry nogami.

Ta książka to nie jest typowy erotyk. Oprócz romansu, wątku miłosnego pojawia się też tajemnica z przeszłości, której konsekwencje dotykają obecnego życia głównej bohaterki. Są wątki sensacyjne, niebezpieczeństwo, niewiadoma. Książkę czyta się świetnie i trudno się od niej oderwać. Dlatego po jej przeczytaniu od razu zabrałam się do czytania drugiej części. Co przemawia za „Zimną S”? Po pierwsze styl autorki, bardzo przyjemny. Dobry styl zawsze umila mi czytanie, kartki pochłaniam jedna za drugą. Po drugie fabuła, która mimo, że typowo kobieca, relaksacyjna, nabiera tempa i staje się ciekawsza. Po trzecie bohaterowie, naprawdę ciekawi, niebanalni, wyraziści, a takich lubię najbardziej w każdym gatunku. I po czwarte, już ostatnie, zakończenie. Obłędne!!! Nie dziwcie się więc, że recenzja przedpremiery za progiem. Musiałam, po prostu musiałam wiedzieć, co będzie dalej.

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki  Wydawnictwu Kobiece.

„Tone. Ocalenie” Sasha Tirunul

TONE. OCALENIE

  • Autor:SASHA TIRUNUL
  • Seria: SHADOWS WARRIORS (TOM 1)
  • Wydawnictwo:WasPos
  • Liczba stron:322
  • Data premiery:22.04.2021r.

Muszę się Wam przyznać, że od czasu do czasu (nie za często) lubię przeczytać historie miłosne z motywem zespołu muzycznego. Tego typu historie są tak mocno oderwane od normalnej rzeczywistości, że pozwalają mi się odprężyć i spędzić przyjemnie czas. Z tą myślą też zdecydowałam się na „Tone. Ocalenie” debiut Sashy Tirunul, piszącej pod pseudonimem mieszkanki Pomorza. Jednak muszę powiedzieć, że tym razem otrzymałam zupełnie coś innego, niż to, czego się spodziewałam. Czy jestem zadowolona? Przeczytajcie sami;)

Tone jest gitarzystą zespołu Shadow Warriors. To bardzo popularny i rozchwytywany boysband, którego członkowie są bardzo tajemniczy. Nikt nie wie kim są, skąd się wzięli… Okazuje się bowiem, że zespół jest dla nich tylko przykrywką, tak naprawdę zajmują się czymś innym, bardzo niebezpiecznym, a Tone jest najgorszy z nich… Sposób w jaki żyje zupełnie mu nie przeszkadza do momentu, gdy poznaje Catherine, jednym spłoszonym spojrzeniem dziewczyna zdobywa jego serce i już wiedzą, że nic nie będzie takie same. Intryga jednak, w które mężczyźni zostali wplątanie zagraża nie tylko im. Czy parze bohaterów uda się wyjść z tego zwycięsko?

Muszę powiedzieć, że powieść mnie zaskoczyła, była czymś innym niż się spodziewałam. Myślałam, że będzie to typowy, lekki romans, toczący się w środowisku muzycznym, tymczasem klimat jest znacznie mroczniejszy, jest niebezpieczeństwo, tajemnica, intryga. Mimo, że pewne fragmenty w mojej opinii są przedramatyzowane i zbyt naiwne, książkę czyta się dobrze. Bohaterowie również są bardzo ciekawi, fajne są również ich relacje, choć muszę powiedzieć, że w pewnym momentach irytowało mnie ciągle podkreślanie słowa „bracie” i tego, że są dla siebie rodziną. Nie zrozumcie mnie źle, jest to ważny wątek, który w dużej mierze tłumaczy zachowania bohaterów, jednak w mojej opinii było tego zdecydowanie za dużo. Od dawna wiadomo, że czasami „mniej znaczy więcej” i taką też mam radę dla debiutującej autorki, że nie wszystko i nie w każdym miejscu musi być podkreślone i powiedziane wprost, czasem pewne rzeczy lepiej pozostawić między wierszami, dając pole do popisu wyobraźni i inteligencji czytelnika. Ogólnie mogę jednak stwierdzić, że lekki styl, błyskotliwe dialogi, fajny klimat sprawiają, że z przyjemnością zanurzyłam się w świat bohaterów. Jeśli potrzebujecie oderwania od rzeczywistości i miłego spędzania czasu polecam Wam tą lekturę.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem WasPos.