„Córeńki” Magdalena Szydeł

CÓREŃKI

  • Autor: MAGDALENA SZYDEŁ
  • Seria: ZŁE MIASTA. TOM 2
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 15.06.2022r.

Jakiś czas temu recenzowałam dla Was „Znikające dziewczyny” świetny, czerwcowy kryminał wydany przez Wydawnictwo Dolnośląskie. Dziś chciałabym przedstawić Wam opinię na temat drugiej czerwcowej, kryminalnej premiery tego wydawnictwa, a mianowicie „Córeniek” Magdaleny Szydeł. Jest to drugi tom serii „Złe miasta”, dla mnie jednak jest to pierwsza książka autorki, więc jestem żywym świadectwem na to, że da się go czytać bez znajomości poprzedniego tomu😉

Tuż przed Bożym Narodzeniem znikają dwie autorki Teatru Publicznego w Warszawie. Wkrótce w Parku Szczęśliwickim zostaje znalezione ciała jednej z nich. Dyrektor teatru prosi o pomoc poznańską dziennikarkę Alicję Rucką, będą pod wrażeniem jej śledczych umiejętności, w zamian proponuje jej informacje, na których jej zależy. Alicja opuszcza więc Poznań, poznańską redakcję „Codziennika” i dom babci Wandy, by udać się do stolicy. Zatrzymuje się u jednej z autorek teatru, udaje nową pracownicę tam zatrudnioną, by w pełni wejść w klimat teatru i poznać jego tajemnice. Wspierać ją ma warszawska redakcja „Codziennika” i oddelegowany do tego tematu Dawid Bielski. Alicja coraz bardziej zagłębia się w środowisko teatralne, poznaje panujące tam układy, tematy budzące żywe emocje, takie jak ekologia i premiera nowej kontrowersyjnej sztuki. Czy to jednak wystarczy by rozwikłać zagadkę zniknięcia kobiet?

Książkę czyta się świetnie. Jest to dobry kryminał, z mocno rozbudowanymi wątkami obyczajowymi, zawierającymi sporo bardzo interesujących opisów i trafnych spostrzeżeń. Pisana w narracji trzecioosobowej, składa się rozdziałów, z których każdy obejmuje jeden dzień prowadzonego przez Alicję śledztwa, określony datą. Każdy z składa się dodatkowo z ponumerowanych podrozdziały. Świetny styl, żywy, błyskotliwy język stosowany przez autorkę, a także tło obyczajowe i psychologiczne sprawa, że powieść świetnie się czyta. Ogromnym plusem są też bardzo dobrze wykreowani bohaterowie. A jest ich w tej powieści sporo. Jednak każda z zarysowanych postaci ma swój kontekst psychologiczny i zestaw charakterystycznych cech. Najciekawsza oczywiście jest postać głównej bohaterki, Alicji. Silna kobieta, inteligentna, konsekwentna, nie dająca się zniechęcić zewnętrznym okolicznościom ma za sobą trudną przeszłość i traumatyczne przeżycia. Trudne dzieciństwo, porzucenie przez ojca i toksyczna więź z matką, wszystko to mało wpływ ma jej życie. Do tego wypadek samochodowy, w którym zginęła matka i mała córeczka bohaterki zmienił jej życie na zawsze i ma wpływ na zawierane przez nią relacje. Mimo traum i trudności Alicja stara się żyć dalej i odbudować siebie choć w pewnym stopniu. Bardzo podobało mi się to, że podczas czytania tej powieści mogłam głęboko przeniknąć w środowisko autorskie, atmosferę teatru, układy między jego pracownikami. To wszystko jest dość specyficzne  i bardzo interesujące.

Nie będą zdradzać Wam dokładniej poruszanych w książce wątków, powiem tylko, że autorka porusza tutaj między innymi dwa bardzo ważne społecznie tematy, takie jak ekologia i uzależnienie od narkotyków. Każdy z nich wiąże się ze sprawą i stanowi jej dopełnienie. Rozwiązanie zagadki również jest bardzo ciekawe i inne, niż mogło by się początkowo wydawać. Polecam Wam gorąco lekturę „Córeniek”, a sama z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

„Mężczyzna, który zjadł orzeszki” Marta Guzowska, Leszek Talko

MĘŻCZYZNA, KTÓRY ZJADŁ ORZESZKI

  • Autor: MARTA GUZOWSKA, LESZEK TALKO
  • Seria: LUCJA SŁOTKA. ODCINEK 1
  • Wydawnictwo: WIELKA LITERA
  • Liczba stron: 143
  • Data premiery: 01.07.2022r.

Wydawnictwo Wielka Litera zaskoczyło nas ostatnio oryginalnym przedsięwzięciem. Mianowicie podjęło się publikacji pierwszego, polskiego, literackiego serialu kryminalnego autorstwa Marty Guzowskiej i Leszka Talko. Kolejne tomy, ups… odcinki będą się ukazywać na początku każdego miesiąca. Są to niewielkie książeczki kieszonkowego formatu bardzo podręczne, która można zabrać ze sobą praktycznie wszędzie i nie trzeba mieć dużo czasu na ich przeczytanie. Bohaterką serii jest Lucja Słotka – niesamowita Home Disaster Menager, który w każdym odcinku rozwiązuje inną zagadkę kryminalną. Pierwsza część miała premierę pierwszego lipca.

W „Mężczyznie, który zjadł orzeszki” Lucja przybywa do posiadłości producenta filmowego Tadeusza Walentego, by pomóc w przygotowaniach do jego hucznych sześćdziesiątych urodzin. Zjechać ma na nie cała śmietanka towarzyska branży, a Lucja ma 24 godziny by ogarnąć przyjęcie w stylu wiejskim, usadzić gości i pilnować by nie doszło do żadnej katastrofy, ponieważ niektórzy z nich nie mogą przebywać w swoim towarzystwie. Kobieta radziła by sobie z tym całkiem nieźle, uprawiając swoistą żonglerką słowną i umysłową, gdyby nie fakt, że podczas przyjęcia solenizant ląduje martwy pod stołem. Wszystko wskazuje na to, że został zamordowany, a narzędziem zbrodni były… orzeszki ziemne dosypane do jego bigosu. Nieporadny policjant na pewno nie poradzi sobie z tą sprawą, Lucja musi więc wziąć sprawy w swoje ręce i odkryć kto jest mordercą….

Pierwszy odcinek tego serialu literackiego ujął mnie niesłychanie, jest lekko, zabawnie, inteligentnie. Stylem nawiązuje do klasyki kryminałów, a zagadka, którą trzeba rozwiązać bynajmniej nie jest łatwa. Główna bohaterka to postać niezwykła, specjalistka od ogarniania spraw, których nikt inny nie potrafi ogarnąć. I choć część osób próbuje tradycyjnie określać ją mianem pomocy domowej, sama kobieta nazywa, się niezwykle trafnie zresztą „Home Disaster Menager”. Jest zuchwała, ironiczna, inteligentna, zdecydowana i przebojowa, istna kobieta rakieta. Zestaw gości, z którymi przyjedzie jej się zmierzyć nie należy do najłatwiejszych, każdy z nich ma cechy charakterystyczne, a ich interesy i dążenia wzajemnie się wykluczają. Ciągle coś się dzieje, akcja toczy wartko, podejrzenia i tropy się zmieniają. Podsumowując, podczas czytania tej książeczki nie sposób się nudzić, czas płynie błyskawicznie, a uśmiech nie schodzi z twarzy. Polecam gorąco.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera.

„Mam już dość” Joanna Warpas, Danuta Awolusi

MAM JUŻ DOŚĆ. JAK POKONAŁAM DOMOWEGO HEJTERA.

  • Autor: JOANNA WARPAS, DANUTA AWOLUSI
  • Wydawnictwo: SQN
  • Liczba stron: 268
  • Data premiery: 13.07.2022r.

Po reportaże nie sięgam zbyt często, jednak ten autorstwa Joanny Warpas i Danuty Awolusi musiałam przeczytać ze względu na poruszaną tematykę. Początkowo myślałam, że „Mam już dość. Jak pokonałam domowego hejtera” od Wydawnictwa SQN to pozycja o przemocy w związku, po przeczytaniu muszę powiedzieć, że nie tylko…

Ogólnie rzecz ujmując książka porusza temat rozwodów. Na przykładzie sześciu bohaterek pokazuje co je doprowadziło do decyzji o rozwodzie, z czego ona wynikała, często owszem jest to przemoc, ale nie zawsze. Obserwujemy jak przebiegał rozwód, ile trwał, a dalej to jak bohaterki czuły się, gdy już ten rozwód uzyskały, a także jak wygląda ich życie obecnie, kilka lat po rozwodzie.

Książka ta to bynajmniej nie jest żadne usprawiedliwienie, czy gloryfikacja rozwodów, wręcz przeciwnie pokazuje, że często jest to decyzja ostateczna, do której podjęcia często dojrzewa się wiele lat, gdy wszystkie inne środki i podejmowane próby zawodzą. Dla większości kobiet, zwłaszcza, gdy mają dzieci rozwód to ostateczność, to porażka, rozbijanie rodziny. Czasem jednak nie ma innego wyjścia, czasem ta rodzina, mimo, że mieszka pod jednym dachem wcale rodziną nie jest. Bowiem życie w strachu, w otoczeniu wyzwisk, krzyków i kłótni, czy obok rodzica będącego pod wpływem nałogu bynajmniej nie jest dobre dla dzieci. Kobiety jednak w imię dobra dzieci są w stanie wiele znieść, nawet jeśli jest to tylko dobro fikcyjne, wyobrażone. W pewnym momencie przychodzi jednak taki moment, że nie można dużej się oszukiwać, że przelewa się to przysłowiowa kropla goryczy i wiemy, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko odejść, by uratować siebie, zapewnić spokój dzieciom i pokazać im, że należy i można o siebie zawalczyć, a na pewne rzeczy po prostu nie można się zgadzać. Czasem zdarza się też tak, że to ta druga strona podejmuje decyzję, znajduje sobie nową, lepszą, często młodszą partnerkę, a długoletnią żonę wystawia za próg. Wtedy kobieta nie ma innego wyjścia jak tylko się z tą nową rzeczywistością zmierzyć.

W przypadku bohaterek książki przyczyny rozwodu były różne. Alicja miała męża socjopatę, który osaczał ją zazdrością, manipulował i stosował wobec niej przemoc. Marta miała męża alkoholika, choć w zasadzie długo sobie tego nie uświadamiała, w końcu mąż wyjechał za granicę, gdzie znalazł sobie nową partnerkę. Julia związała się z manipulatorem, który stosował wobec niej przemoc i niemal nie doprowadził jej do szaleństwa. W małżeństwie Adeli pozornie nie działo się nic złego, po prostu w pewnym momencie poczuła, że miłość wygasła i nie mają już sobą nic wspólnego. Paradoksalne decyzja o rozwodzie w jej przypadku również była bardzo trudna, miała bowiem przeciwko sobie cała rodzinę, która uważała, że w imię fanaberii niszczy dzieciom życie. Z kolei Diana podporządkowała rodzinie większość życia, opiekowała się dzieckiem i prowadziła dom, by mąż mógł się rozwijać i robić karierę, gdy zaczął zarabiać duże pieniądze żyli wygodnie do czasu, aż mąż nie zdecydował się na nowy związek, a kobieta nie została sama, bez mieszkania, pieniędzy, doświadczenia zawodowego… Sylwia żyła z mężem, który był alkoholikiem i oszukiwał ją i mimo, że od rozwodu minęło sporo czasu nadal spłaca jego długi…

Ta książka uzmysłowiła mi, że jakakolwiek by nie była przyczyna rozwodu, najczęściej dochodzi do niego na skutek długofalowego procesu, a podjęta decyzja prawie nigdy nie jest łatwa i szybka. Nawet po jej podjęciu kobiety często muszą się mierzyć ze społecznymi naciskami i lekkomyślnymi opiniami. Pozycja ta pokazuje, że proces rozwodu to często prawdziwe piekło, zarówno pod względem psychicznym, finansowym, jak i ze względu na jego przebiega i to, co dzieje w sądzie. Często proces ten, podobnie jak samo małżeństwo zostawia w psychice kobiety dotkliwe ślady, burzy spokój i powoduje, że jego odzyskanie czasami trwa długie lata. Jest jednak kropelką nadziei, dla kobiet, które tkwią w nieszczęśliwych, przemocowych małżeństwach, że da się z niego wyjść, że są w stanie sobie poradzić. I jeśli chociaż jedna kobieta po przeczytaniu tej książki, czy tej recenzji uwierzy, że warto o siebie zawalczyć, że każdy ma prawo do szacunku i godnego życia to zdecydowanie warto takie tematy poruszać, wciąż i wciąż, od nowa. Bowiem mimo pewnego postępu społecznego oraz faktu, że rozwody obecnie są znacznie częstsze niż dwadzieścia czy trzydzieści lat temu, wciąż istnieje wiele krzywdzących opinii i przekonań na ich temat. Myślę więc, że każdy, nawet ten, którego temat rozwodów nie dotyka osobiście powinien przeczytać tą książkę, by spojrzeć na sprawę z innego punktu widzenia. I na koniec jeszcze jedna taka uwaga, bo już słyszę te męskie zarzuty😉 To, że książka opowiada o doświadczeniach kobiet, nie oznacza, że tylko kobiety dotyka krzywda i przemoc w małżeństwie, czy, że tylko kobiety muszą podejmować trudne decyzje i borykać się z jej skutkami. Po prostu autorki jako kobiety, z pewnymi doświadczeniami chciały wesprzeć inne kobiety w tej niełatwej drodze. …

Naprawdę gorąco polecam tę książkę, myślę, że może czytelnikowi otworzyć oczy na wiele nowych aspektów, a osobom, które zmagają się z decyzją o rozwodzie ukaże go w sposób realny, jako proces, który na pewno nie jest łatwy, ani szybki, ale który w pewnych okolicznościach zdecydowanie warto i można podjąć, w końcu „siła jest kobietą”.:)

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN.

„Katharsis” Maciej Siembieda

KATHARSIS

  • Autor: MACIEJ SIEMBIEDA
  • Wydawnictwo: AGORA
  • Liczba stron:576
  • Data premiery: 18.05.2022r.

Książki Macieja Siembiedy niezwykle sobie cenię. Niestety nie wszystkie jeszcze udało mi się przeczytać, ale każda kolejna napisana przez autora powieść zdaje się być jeszcze lepsza. Autor ma wieloletnie doświadczenie dziennikarskie, zajmował się dziennikarskimi śledztwami historycznymi, pisał reportaże. Wielokrotnie nagradzany, jest dla mnie uosobieniem solidnego dziennikarskiego warsztatu, ogromnej wiedzy i mądrości. Gdy przystępowałam do lektury „Katharsis”, najnowszej powieści autora, wydanej 18 maja nakładem Wydawnictwa Agora byłam pewna, że niczym mnie już nie zaskoczy, tymczasem zobaczcie sami…

Powieść ta to tocząca się w latach 1927-1990 wielka saga z historią w tle. Podzielona jest na cztery główne części, z których każda opowiada losy innego bohatera. Kostas Tosidos, bohater greckiej partyzantki, uzdolniony saper w 1949 roku wraz z rodziną trafia do tajnego polskiego szpitala dla uchodźców umiejscowionego na wyspie Wolin. Wydaje się, że przed nim wspaniała przyszłość, gdy nieoczekiwanie dopada go przeszłość i kładzie się cieniem na historii całej rodziny… „Sacharyna” przemytnik  Gdyni z lat trzydziestych staje się królem czarnego rynku, jednak wojna, a potem zdrada i więzienie zmieniają mocno bieg jego życia… Janis, syn Kostasa jest na najlepszej drodze do zostania zawodowym bokserem, niestety względy zdrowotne mu to umożliwiają, wstępuje do milicji, a jedno ze śledztw dotyka historii jego ojca, którą mężczyzna bardzo mocno pragnie rozwikłać… „Zulus” to podopieczny „Sacharyny” próbuje odnaleźć własne miejsce na przestępczej mapie powojennej Warszawy, jednak również w jego przypadku przeszłość rodziny radykalnie wpłynie na jego życie…

Cztery z pozoru odrębne historie przenikają się w pewnych miejscach, by ostatecznie osiągnąć punkt wspólny w kopalni rudy uranu w sudeckim Kletnie, gdzie w latach 1949-1952 Sowieci wydobywali surowiec do budowy własnej bomby atomowej…

„Katharsis” to prawdziwie monumentalna polsko-grecka historia, z wojnami, domowymi i światową w tle, ukazująca komunizm i przemiany gospodarcze. Akcja toczy się przez wiele lat, na rozległych terenach, od Salonik po Gdynię, z Wyspy Wolin po Belgrad i od Wrocławia do Kairu. Pokazuje kulturę i obyczaje Grecji, Egiptu, Niemiec, Polski i Rosji. Ogólnonarodowa historia jest tłem dla ukazania historii poszczególnych rodzin. To opowieść o wpływie historii na życie jednostki, o tym jak często zbieg okoliczności i przypadek może mocno zmienić ludzkie życie, a z drugiej strony jak bardzo na końcu nic nie okazuje się przypadkowe… To opowieść o wojnie, o nienawiści, walce o władzę, ale również o miłości i więzach rodzinnych. Nie czuje się zdolna do tego, by w pełni oddać fenomen tej powieści, muszę jednak powiedzieć, że wzbudziła ona mój ogromny zachwyt. Ze strony na stronę chłonęłam z zapartym tchem tą cudownie utkaną historię, z rosnącym zachwytem myśląc o warsztacie autora. Jego twórczości bowiem nie można nazwać zwykłym pisaniem, każde zdanie, ba każde słowo, zdaje się być głęboko przemyślane, nieprzypadkowe, utkane z barwnych nici, by na końcu stworzyć zachwycającą całość. Na każdym kroku widać ogromną wiedzę, mądrość i doświadczenie autora. A samo zakończenie było dla mnie tak niespodziewane, zapierające dech w piersiach, ale jednocześnie tak właściwe i genialne, że aż słów mi zabrakło z wrażenia😉.

O ile już od jakiegoś czasu wymieniałam Macieja Siembiedę wśród najlepszych moim zdaniem współczesnych polskich pisarzy, o tyle tą powieścią wysunął się na same podium. Musicie przeczytać tą książkę, jest po prostu genialna! Tym bardziej czuję się zawstydzona próbując ubrać w słowa jej fenomen, obawiam się jednak, że brak mi ku temu środków i umiejętności. Mogę Was tylko zapewnić, że lektura te powieści będzie niezapomnianą podróżą i wspaniałą przygodą, która pozostanie z Wami na długo. Czytajcie!:)

Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu AGORA.

„Kto zabił mamusię?” Małgorzata Starosta

KTO ZABIŁ MAMUSIĘ?

  • Autor: MAŁGORZATA STAROSTA
  • Wydawnictwo: VECTRA
  • Liczba stron: 350
  • Data premiery: 26.05.2022r.

Książki Małgorzaty Starosty uwielbiam, niezmiennie wprawiają mnie w dobry nastrój, samą autorkę, z którą miałam okazję zetknąć się dwa razy również postrzegam bardzo pozytywnie, dlatego mimo tego, że wcześniej miałam okazję przeczytać tylko dwie jej książki z serii z Agatą Śródką – „Wina wina” i „Tajemnica Carycy” wiedziałam, że każdą kolejną biorę w ciemno. Tak było w przypadku najnowszej powieści autorki „Kto zabił mamusię?” Muszę zaznaczyć, że ta książką o jakże znamiennym tytule miała premierę w tegoroczny Dzień Matki. Przypadek? Nie sądzę😉 Jest to książka szczególna, ponieważ początkowo pisana była wraz z czytelnikami na Facebooku jako powieść w odcinkach, a część przychodów z jej publikacji zostanie przekazana na rzecz fundacji humanitarnych wspomagających Ukrainę.

Jest to klasyczna komedia kryminalna, nawiązująca w swojej formie do książek Joanny Chmielewskiej. Autorka ta jest dla mnie niedościgłą mistrzynią komedii kryminalnych i czekam z niecierpliwością na wznowienie jej powieści, ale muszę powiedzieć, że w powieść Małgorzaty Starosty zauważyłam sporo podobieństw, przy zachowaniu jednocześnie własnego stylu. Przede wszystkim punktem wspólnym jest fakt, że tu również, główną bohaterką jest pisarka Małgorzata Starosta (w Chmielewskiej jest to oczywiście pisarka Joanna Chmielewska). Bohaterka najnowszej powieści Starosty zostaje wplątana w sprawę zabójstwa byłej teściowej, z którą nie miała kontaktu od dwudziestu lat. Zmarła zostawiła jednak dla autorki list, a w nim liczne, choć wcale nie tak łatwo czytelne wskazówki, które mają doprowadzić do znalezienia zabójcy, a także wyjaśnienia tajemniczej sprawy sprzed lat. Wraz z listem w życiu bohaterki pojawiają się były teść i były mąż, którzy zdecydowanie coś kombinują. Pojawiają się też inne postaci sprzed lat, a bohaterce stopniowo, przy aktywnej pomocy przyjaciółki, udaje się przypomnieć sobie pewne wydarzenia z przeszłości. Gdy dodać do tego postać obecnej teściowej, nastoletniej córki i niezbyt zadowolonego z tego wszystkiego aktualnego, choć może i wkrótce byłego😉 męża, powstaje istny galimatias.

Ogromnym plusem autorki jest lekki, błyskotliwy styl, pełen humoru i dystansu, świetni bohaterowie i komiczne sytuacje. Choć raczej rzadko śmiałam się na głos, lektura nastawiła mnie niezwykle optymistycznie i pozytywnie. Połączenie różnych postaci, z których chyba każda jest na swój sposób charakterystyczna, daje istną mieszankę wybuchową. Powieść czyta się błyskawicznie, z zapartym tchem, w oczekiwaniu na to,  jak dalej potoczy się ta istna komedia pomyłek i absurdów. Gorąco Wam polecam. Jest to idealna lektura na lato, która z pewnością wprawi Was w iście wakacyjny nastrój.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vectra.

„Długa noc” Wojciech Chmielarz

DŁUGA NOC

  • Autor: WOJCIECH CHMIELARZ
  • Seria: JAKUB MORTKA. TOM 6
  • Wydawnictwo: MARGINESY
  • Liczba stron: 376
  • Data premiery: 15.06.2022r.

Kolejną książką, której recenzję publikuję niestety z pewnym opóźnieniem jest najnowsza powieść Wojciecha Chmielarza. Dzieje się tak nie dlatego, że książka nie jest warta podzielenia się opinią o niej, wręcz przeciwnie, zrobiła na mnie takie wrażenie, że chciałam chwilę ochłonąć po lekturze, ale dzień za dniem mijają zbyt szybko i… taki jest efekt. Ale jak to mówią, lepiej późno, niż wcale, także zapraszam Was do przeczytania recenzji „Długiej nocy” od Wydawnictwa Marginesy. Jest to 6 tom serii z Jakubem Mortką, wydany po kilkuletniej przerwie (piąty tom ukazał się w 2018 roku).

W powieści tej spotykamy się z Jakubem Mortką po kilku latach przerwy. Lata te zmieniły bohatera, sprawiły, że w pewnej mierze dojrzał i jest już na innym etapie życia. Przede wszystkim pracuje w Brukseli w Europolu. Niespodziewanie jednak na skutek komplikacji pewnych spraw trafia do Polski. Tytułowa noc przedstawiona nam jest z różnych punktów widzenia, dotyka spraw, które na początku wydają się zupełnie ze sobą nie związane. Jest mężczyzna, który jest świadkiem w sprawie zabójstwa, przesłuchiwany w Komendzie Stołecznej Policji. Jest młoda dziewczyna, zdesperowana, w trudnym położeniu życiowym, która wychodzi na ulicę, żeby zarobić na utrzymanie. Ciągle się waha, ale potrzebuje pieniędzy na utrzymanie swojego małego synka. Jest też mężczyzna, która jeździ po stolicy białym terenowym samochodem, który wie, że to jego ostatnia noc na wolności i który ma tylko jeden cel – zabić… Jest też komisarz Mortka, który w pewnym stopniu uczestniczy w każdej z tych spraw, są inni policjanci, jest dawna podwładna Mortki, a teraz jego zwierzchniczka Sucha… W narracji trzecioosobowej, z punktu widzenia kilku osób zdarzenia pamiętnej noc są przed czytelnikiem stopniowo odkrywane. Zaczynamy widzieć coraz więcej powiązań, poznajemy też trochę wcześniejszych wydarzeń. By być świadkiem spektakularnego zakończenia, gdzie wszystko łączy się w jedną całość.

Fabuła jest przemyślana, każdy wątek ma sens i jest wprowadzony po to, by na koniec wpisać się w cały obraz sytuacji. Akcja toczy się wartko, zaskakuje, wciąga. Muszę powiedzieć, że świetnie się bawiłam przy lekturze tej powieści, zaintrygowała mnie i pochłonęła i mam nadzieję, że jeszcze nie jeden raz przyjdzie mi się spotkać z komisarzem Mortką… Gorąco Wam polecam lekturę, gdyż książkę można oczywiście czytać bez znajomości poprzednich tomów. Jednak tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności zapoznać się z Jakubem Mortką serdecznie polecam całą serię!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Marginesy.

„Serce lasu” Patrycja Żurek

SERCE LASU

  • Autor: PATRYCJA ŻUREK
  • Wydawnictwo: DRAGON
  • Liczba stron: 304
  • Data premiery: 18.05.2022r.

Muszę powiedzieć, że mimo tego, że w ostatnim czasie staram się regularnie pisać i dodawać recenzję moje sterty zaległości zdają się nie maleć. I mam tu na myśli, zarówno te sterty z książkami do przeczytanie, jak i te z już przeczytanymi, ale nie zrecenzowanymi. I z jednej strony dobrze, że zapas książek nigdy się nie kończy, momentami z drugiej trochę mnie to momentami przytłacza i mam wyrzuty sumienia wobec tych książek, których nie udaje mi się zrecenzować na bieżąco. Jedna z takich książek to „Serce lasu” Patrycji Żurek od Wydawnictwa Dragon. Pozycja ta miała premierę 18 maja, w dniu, w którym tych premier było prawdziwe zatrzęsienie. Jest to pierwsza książka autorki, po którą udało mi się sięgnąć, a zaintrygowała mnie przepiękna, klimatyczna okładka oraz ciekawy opis.

Iwo rok temu w wypadku stracił narzeczoną, sam także ucierpiał. Nie może poradzić sobie z tym doświadczeniem, popada w depresję i zaniedbuje pracę w rodzinnym biznesie. Rodzina zmusza go do wyjazdu na leczenie do Rymanowa, choć sam zainteresowany nie bardzo wierzy, że to ma sens. Po przyjeździe poznaje Libuszę – kobietę o niezwykłej energii, którą ludzie w miasteczku nazywają czarodziejką, na niektórzy nawet wiedźmą. Wśród wielu umiejętności kobiet podobno posiada również umiejętność rozmowy ze zmarłymi. Ivo nie bardzo wierzy w te rewelacje, jednak do kobiety coś go przyciąga. Jak rozwinie się ich znajomość? Czy ludzie z tak różnych światów mogą mieć ze sobą coś wspólnego?

Autorce udało się stworzyć w tej książce niezwykły klimat, jest ciepło, spokój, optymizm i niesamowita energia. Mimo, że dotyka ona pewnych kwestii nadprzyrodzonych, jest mocno osadzona w życiu. Bohaterowie są przekonywujący, ludzcy.  Pisana w narracji trzecioosobowej, stylem, który nas oczaruje i zahipnotyzuje, książkę czyta się bardzo przyjemnie,  daje złudzenie przeniesienia się tak jakby do innego wymiaru. Porusza przy tym wiele istotnych kwestii, takich jak przyjaźń, miłość, rodzina, umiejętność przebaczenia sobie, odwaga walki o swoje marzenia. Główna bohaterka to kobieta niezwykła, utalentowana, wrażliwa, silna i słaba zarazem.

Lektura tej książki to prawdziwa przyjemność, polecam gorąco.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon.

„Znikające dziewczyny” Lisa Regan

ZNIKAJĄCE DZIEWCZYNY

  • Autor: LISA REGAN
  • Seria: JOSIE QUINN. TOM 1
  • Wydawnictwo: DOLNOŚLĄSKIE
  • Liczba stron: 304
  • Data premiery: 29.06.2022r.

Ostatnio wraz z upalnym latem, gdy większość ludzi wpada w romantyczne, lekkie klimaty, u mnie jeszcze bardziej niż zwykle przyszła faza na kryminały i thrillery. W ramach tej fazy niedawno sięgnęłam po „Znikające dziewczyny” Lisy Regan od Wydawnictwa Dolnośląskiego. Jest to pierwsza powieść autorki wydana w Polsce. W Stanach Zjednoczonych seria o Josie Quinn jest bardzo popularna, powieści te niejednokrotnie trafiały na listy bestsellerów „US Today” oraz „Wall Street Journal”. Postanowiłam i ja zapoznać się z tą tak dobrze zapowiadającą się serią sięgając po jej pierwszy tom i muszę powiedzieć, że była to bardzo dobra decyzja.

W niewielkiej miejscowości Denton, na Wschodnim Wybrzeżu USA trwają poszukiwania siedemnastoletniej Isabelle Coleman. Dodatkowo dochodzi do pościgu i dziwnej strzelaniny, której świadkiem i w pewnym sensie ofiarą jest policjantka z wydziały kryminalnego Josie Quinn. Wkrótce znaleziony zostaje telefon zaginionej nastolatki i inna dziewczyna, która zniknęła rok temu, a której oficjalnie nie została uznana za zaginioną. Nieoczekiwanie okazuje się, że tym to siostrzenica nauczyciela, który uczestniczył w wypadku i został ciężko ranny. I mężczyzna, i dziewczynka wypowiadają jedno słowo „Ramona”. Przypadkowo, i w jednym, i w drugim przypadku świadkiem tego jest Josie. Policjantka jest bardzo zaintrygowana tymi wydarzeniami i próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, co się wydarzyło, Niestety jest zawieszona w pełnieniu służbowych obowiązków, a mimo intensywnych policyjnych poszukiwań, które powodują, że każdy jest potrzebny, szef nie chce przywrócić jej do służby. Kobieta jest jednak zdeterminowana, dociekliwa, uparta i nie zrezygnuje z prowadzonego śledztwa, nawet kiedy ona sama może znaleźć się w niebezpieczeństwie…

Książkę czyta się rewelacyjnie. Napisana w narracji trzecioosobowej składa się z prologu, epilogu i 78 krótkich rozdziałów, które tylko wzmacniają napięcie. Podczas czytania pojawiał się u mnie syndrom „tylko jeszcze jeden rozdział” i muszę się przyznać, że na tym się nie kończyło😉 Powieść pisana jest świetnym, lekkim stylem, ma ciekawą intrygę, której trudno się domyślić, autorka bowiem umiejętnie myli tropy, podsuwając czytelnikowi różne możliwe ścieżki. Zawiera istotne wątki obyczajowe, które świetnie się czyta, ale jej największą zaletą są zdecydowanie ciekawie wykreowane postaci, zwłaszcza główna bohaterka. Josie jest świetnym przykładem silnej, złożonej postaci kobiecej.  Z jednej strony niezłomna, zdecydowana, wytrwała w swoich dążeniach. Ma jednak również słabe strony, trudne sprawy ze przeszłości, które się za nią ciągną. Bardzo ciekawa jest jej relacja z byłym mężem, a także z obecnym partnerem, obie one wiele o niej mówią. Bardzo polubiłam tą bohaterkę i jestem bardzo ciekawa jakie będą jej dalsze losy.

„Znikające dziewczyny” to świetny kryminał, który zapewni Wam sporo emocji i pozwoli miło spędzić czas. Polecam gorąco.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

„Osuwisko” Kinga Wójcik

OSUWISKO

  • Autorka: KINGA WÓJCIK
  • Seria: LENA RUDNICKA. TOM 5
  • Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
  • Liczba stron: 472
  • Data premiery: 07.07.2022r.

O serii o komisarz Lenie Rudnickiej autorstwa Kingi Wójcik słyszałam już jakiś czas temu, miałam w planie po nią sięgnąć, ale jakoś tak ciągle się nie składało. Kiedy więc dowiedziałam się, że w lipcu będzie miał premierę 5 tom serii pt. „Osuwisko” wydany nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka stwierdziłam, że to świetna okazja, by wreszcie zapoznać się z twórczością autorki. Obawiałam się trochę, czy zaczynanie od piątego tomu to dobry pomysł, ale muszę powiedzieć, że powieść spokojnie można czytać bez znajomości wcześniejszych tomów. Aczkolwiek po lekturze wiem, że po te wcześniejsze tomy sięgnę, bo zdecydowania mam niedosyt przygód Pani Komisarz i jestem ciekawa jej wcześniejszych losów.

W piątym tomie Lena Rudnicka nadal pracuje na posterunku w Białych Brzegach, gdzie została oddelegowana z Łodzi.  Musi zmierzyć się z trudną sprawą. Na brzegu miejscowego stawu zostaje odnalezione ciało mężczyzny, który zginął od ciosów nożem. Okazuje się, że to miejscowy dziwak, czterdziestokilkuletni Bogusław Konopka. Mieszkał on z matką w domu pod lasem i raczej stronił od ludzi. Brak motywu zbrodni i trudno znaleźć odpowiedź na pytanie kto i w jakim celu zabił tego spokojnego, nieszkodzącego nikomu mężczyznę. Po zagłębieniu się w sprawę komisarz Rudnicka znajduje trop, że być może ta śmierć jest związana z tragedią sprzed trzydziestu lat. Boguś wraz z czwórką przyjaciół ze szkoły udał się do miejscowej kopalni, wyszła stamtąd tylko trójka… Dwoje młodych ludzi zginęło przysypanych ziemią, na skutek osuwiska do którego doszło. Nie wiadomo do końca jak to się stało. Boguś jako jedyny z tej trójki chciał złożyć zeznania, jednak z jakichś względów szybko się z nich wycofał. Czy to możliwe, żeby ktoś obwiniał Konopkę za to co się wydarzyło? I czy to znaczy, że pozostałej dwójce również grozi niebezpieczeństwo? Komisarz Lena Rudnicka stara się znaleźć odpowiedź na to pytanie, a pomagają jej w tym: miejscowy policjant Dawid Sadowski; aspirant Daria Sobczak, która właśnie wróciła z urlopu macierzyńskiego, przez co nie pała sympatią do Leny, traktując ją jak rywalkę, która pragnie zająć jej miejsce oraz partner Leny z Łodzi Marcel Wolski. Policjantka wraz z ich pomocą musi rozwikłać tą zagadkę, tym bardziej, że niedługo dochodzi do kolejnego morderstwa. Sprawa nie jest łatwa, a dodatkowo bohaterka  mierzy się ona również ze swoimi osobistymi problemami i staje przed decyzjami, które mogą mocno odmienić jej życie.

Powieść napisana jest w narracji trzecioosobowej, składa się z prologu oraz czterech głównych rozdziałów opatrzonych datą (każdy rozdział to jeden dzień śledztwa), podzielonych na krótkie podrozdziały. Konkretny, rzeczowy styl, sprawia, że książkę szybko się czyta, przedstawiona intryga ciekawi i wciąga, gdyż autorka powoli odsłania przed nami prawdę, podsuwając pod drodze różne, często mylne tropy. Byłam bardzo ciekawa rozwiązania całej intrygi i choć od pewnego momentu można  było już się go domyślić, nie rozczarowało mnie i uważam, że całość jest spójna. Ogromnym plusem tej powieści są bohaterowie. Wielowymiarowi, z wadami i zaletami, z lękami, problemami i bagażem z przeszłości. Oczywiście najbardziej podobała mi się główna bohaterka, jest to silna, konkretna postać kobieca, która ma za sobą trudną przeszłość, w wielu kwestiach jeszcze niezamkniętą, która wpływa na jej decyzje i postępowanie. Jest to postać złożona, z jednej strony silna, konkretna policjantka, która wie czego chce i nie daje sobie w kaszę dmuchać, z drugiej strony kobieta z traumą z dzieciństwa i trudną historię, pełna obaw. Czasami działa irracjonalnie, postępuje nie do końca rozsądnie, od pewnych kwestii osobistych wręcz ucieka, zamiast się z nimi skonfrontować, ale myślę, że przez to jest ciekawsza, prawdziwsza. Interesujące są też relacje, w które wchodzi. Przede wszystkim ta z Marcelem, w której Lena nie jest do końca szczera i nie kieruje się racjonalnymi przesłankami, czasem miałam wrażenie, że bawią się ze sobą w kotka i myszkę, a uniki ze strony Leny wręcz mnie irytowały, zresztą pewne zachowania Marcela również. Ciekawa również jest relacja komisarz z drugą kobietą na posterunku, aspirant Darią Sobczak. Początkowo bardzo ostrożna, żeby nie powiedzieć wroga, z czasem ewoluuje i pozwala im ze sobą współpracować, a nawet w pewnym stopniu się wspierać, nikt bowiem tak nie zrozumie kobiety jak druga kobieta. Daria również ma za sobą niełatwe doświadczenia, jest samotną matką, mierzy się z wieloma problemami, ale ma odwagę podejmować własne decyzje, mimo, że innym mogą się one nie podobać. Bardzo ją polubiłam. Zresztą muszę powiedzieć, że każda z postaci występujących w powieści jest interesująca i ciekawie przedstawiona. Autorka oprócz świetnego przedstawienia intrygi kryminalnej, bowiem również świetnie sobie radzi z psychologią postaci.

Powieść przeczytałam błyskawicznie, bardzo mnie wciągnęła. Na pewno jak tylko będę mogła nadrobię lekturę poprzednich tomów i z ogromną niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego, bowiem ostatni rozdział powieści dotyczył głównie życia osobistego bohaterki i pozostawił wiele spraw nierozwiązanymi… Gorąco Wam polecam tą lekturę, nie pożałujecie!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

„Tam, gdzie kwitnie miłość” Katarzyna Kostołowska

TAM, GDZIE KWITNIE MIŁOŚĆ

  • Autorka: KATARZYNA KOSTOŁOWSKA
  • Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
  • Liczba stron:304
  • Data premiery: 01.06.2022r.

Książki Katarzyny  Kostołowskiej lubię, napisane lekkim stylem, poruszają istotne, życiowe tematy, pozostawiając czytelnikowi przesłanie pełne optymizmu i spokoju. Tak było w przypadku serii „Czterdzieści”, jak i w przypadku pierwszego tomu serii „ROD Morele”. W czerwcu 2021r. premierę miała „Księga Urodzaju”, do której podeszłam z pewnym sceptycyzmem, ze względu na tematykę dotyczącą działek, uprawy roślin i generalnie całego tego gospodarczego życia, do którego niekoniecznie jestem stworzona. I mimo, że mój tata jest z zamiłowania ogrodnikiem, talentu i cierpliwości do hodowli roślin nie przekazał mi niestety w genach. Mimo tego powieść ta bardzo mi się podobała. W związku z tym bez wahania sięgnęłam po kolejny tom cyklu pt. „Tam, gdzie kwitnie miłość”, który premierę miał 1 czerwca br.

Mimo, że spotkamy tu część bohaterów, którzy pojawili się już w pierwszym tomie tą powieść zdecydowanie można czytać niezależnie, bowiem główne wydarzenia dotyczą innych bohaterów, niż w poprzedniej części. Tak więc mamy okazję przyjrzeć się bliżej czterdziestoletniej Teresie, świeżo po rozwodzie, z dorosłą córka, która wyemigrowała za granicę. Małżeństwo kobiety od dawna było rutyną, przyzwyczajeniem, ściągało ją w dół. Gdy więc Teresa w końcu odważyła się na rozwód postanowiła niejako zacząć życie od nowa. Zaczęła o siebie dbać, trenować, pozbyła się zbędnych kilogramów, częściej bywała na działce i czekała na nową miłość, która przykryje nieudane małżeństwo i okaże się tym uczuciem, na które warto jest czekać całe życie. Gdy na działce poznaje przystojnego Adama rzuca się w ten romans cała sobą, chce wierzyć, że w końcu znalazła szczęście, że wszystkie porażki w życiu prowadziły ją właśnie do tego. Jedynie delikatny głosik szepcze jej, że nie wszystko jest takie jakie chciałaby, żeby było. Czy to głos intuicji, czy może wewnętrzy krytyk, który próbuje storpedować jej szansę na szczęście? Drugą bohaterką jest młodziutka Ola, samotna matka wymagającego dziecka. Ciągle zmaga się z poczuciem, że nie dość dużo z siebie daje, że jest za mało dobrą matką. Jest i sędziwy Julian, który być może w jesieni życia odważy się na to, by wreszcie żyć w zgodzie z sobą. Każda z tych postaci jest inna, znajduje się na innym etapie życia, ma inne doświadczenia i trochę inne wyzwania los przed nimi stawia. Ich ścieżki przecinają się w Morelach, ogródkach działkowych, tutaj mogą sobie służyć radami, nie tylko tymi dotyczącymi hodowli roślin, ale też wesprzeć się dobrym słowem, obecnością, uśmiechem…

Powieść pisana jest w nieśpiesznym, lekkim stylu, w narracji trzecioosobowej. Czyta się ją bardzo przyjemnie, nastraja błogo i pogodnie. Akcja toczy się od maja do września, więc głównie w tych miesiącach, gdzie wszystko rozkwita, owocuje, a wokół roztaczają się sielskie obrazy i zapachy. Jednak to powieść to nie tylko sielanka, dotyka też trudnych tematów, takich jak trudy macierzyństwa, tolerancja, poczucie własnej wartości. Nie będę Wam spoilerować, powiem tylko, że dotyka istotnych i wartych rozważenia kwestii. Postacie w powieści zostały świetnie wykreowane, nawet te, które nie budzą naszej sympatii są pokazane wielowymiarowo, a ich z pozoru złe zachowania zawsze są czymś uzasadnione. Pomaga więc nam w próbach zrozumienia drugiego człowieka, akceptacji jest silnych i słabych stron.

Lektura tej książki pozostawiła mnie w świetnym nastroju, natchnęła optymizmem i pogodą ducha, więc Wam także serdecznie ją polecam!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Książnica.