„Szeptacz” Alex North

SZEPTACZ

  • Autor: ALEX NORTH
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:480
  • Data premiery:16.10.2019r.
  • Moja ocena:7/10

Kilka dni temu opublikowałam moją spóźnioną recenzję powieści „W cieniu zła” Alexa Northa (znajdziecie ją tu: https://slonecznastronazycia.blog/2021/03/21/w-cieniu-zla-alex-north/ ). Mimo, że dostrzegłam pewne braki i niedociągnięcia oceniłam tą pozycję pozytywnie. Przy jej okazji jednak dopiero uświadomiłam sobie, że nie opublikowałam recenzji „Szeptacza” pierwszej książki autora. Ukazała się ona w październiku 2019 roku, gdy z powodów problemów osobistych miałam bardzo trudny czas. Nadrabiam te zaległości teraz, odświeżyłam sobie lekturę i przedstawiam Wam recenzję. „Szeptacz” to książka zdecydowanie wysoko oceniana, szeroko reklamowana oraz polecana przez znanych i lubianych. Oczekiwałam więc mocnego thrillera, wręcz horroru, nie pozwalającego mi zmrużyć oka przez co najmniej tydzień. Książki, której fabułę zapamiętam na długo, chcąc jednocześnie o niej jak najszybciej zapomnieć. Czy tak się stało? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

Wstęp

Książka rozpoczyna się od porwania Neila Spencera. Kilkuletniego chłopca wracającego samotnie do domu wieczorem po wizycie u swego ojca. Syna dwójki alkoholików. Rodziców, którym za bardzo na nim nie zależy. Początek mrozi krew w żyłach. Okazuje się, że chłopiec w trakcie swej drogi do domu jest obserwowany. A porywacz zbliża się do niego od tyłu szepcząc jego imię. Niestety dwa miesiące poszukiwań nie przynoszą rezultatu. Wkrótce ciało Nela zostaje odnalezionego. W tym samym czasie pisarz Tom Kennedy cierpi po śmierci żony Rebekki. Wprowadził się ze swoim synem Jake’em do nowego domu w cichej miejscowości Featherbank. Zaczyna się niepokoić, gdy zauważa, że syn mówi sam do siebie i zaczyna się bać mężczyzny, którego wieczorami słyszy szept za oknem. Tom nie dowierza synowi. Do momentu, gdy w nocy budzi się niespokojnie i odkrywa, że jego syn rozmawia z kimś szeptem przez drzwi wejściowe. W otworze na listy widać palce, które Jake dotyka. Palce mężczyzny. Tom dowiaduje się również, że jego syn zna bardzo dobrze rymowankę, którą powtarzały od lat miejscowe dzieci: „Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem. Jeśli na dwór wyjdziesz sam, złego pana spotkasz tam. Jeśli okno uchylisz choć trochę, pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem. Jeśli jesteś sam i miewasz się źle, pan Szeptacz na pewno odwiedzi cię”. Tom czy chce czy nie staje się aktywnym uczestnikiem pogoni za Szeptaczem. W garażu kupionego domu znalezione zostają przez niego szczątki sześcioletniego Tony’ego Smitha, zamordowanego dwadzieścia lat wcześniej. Tom wie, że to nie może być przypadek. Tom podświadomie czuje, że jego syn będzie następny.

Rozwinięcie

Bardzo podobała mi się relacja ojca i syna pokazana przez Alexa Northa. Tom, samotny wdowiec i jego siedmioletni syn Jake. Syn, z którym Tom nie jest w stanie spędzać całych dni od rana do wieczora. Syn, który często ma pretensje do ojca i nie chce się przed nim całkowicie otworzyć. Syn, któremu Tom nie wierzy. Szepty, obecności i „chłopca w podłodze” traktuje jak wymysł chorej fantazji Jake’a. Mimo to, nawet jak się kłócą, oboje wiedzą, że bardzo się kochają. Jak nikt na świecie. Tom wie, że nie jest perfekcyjnym ojcem i obwinia się o to. Ma jednak świadomość, że potrzebuje trochę czasu dla siebie. Potrzebuje czasu by pracować nad zaczętą książką, potrzebuje chwili wytchnienia, by uporać się ze śmiercią żony i poradzić sobie z nową dla niego relacją, z dawno niewidzianym ojcem. Tom ciągle się obwinia się, że wszystko co się dzieje z jego synem – Jake’em jest jego winą. Nieidealny, niewystarczająco oddany. Takich rodziców swoich ofiar upatrzył sobie Szeptacz. Niedoskonałych, zawodzących własne dzieci. Dzieci, które chciał uwolnić od nieperfekcyjnych rodziców. Od złych rodziców.

W stosunku do kolejnej książki autora „W cieniu zła” w „Szeptaczu” wyraźnie skonstruowana została postać Pani komisarz Amandy Beck oraz komisarza Pete’a Willisa. Oboje ambitni, oboje nie potrafią pogodzić się z porażką. Oboje pamiętają swoje ofiary. Pete bardzo dokładnie. Pamięta 20 lat Tony’ego Smitha. Sześciolatka, którego nie ochronił przed Szeptaczem. Chłopca, którego szukał przez 20 lat. Chłopca, któremu nie pomógł. Czy te traumatyczne przeżycia i pamięć spowodowały, że stał się człowiekiem, którym jest, którym był? Zapewne. Przecież w różny sposób radzimy sobie z naszymi traumami. Oddanie śledztwa tak oddanym policjantom jak Beck i Willis spowodowało, że policyjne śledztwo toczy się ciekawym torem, odkrywane są kolejne wątki. Pytanie, które mi się kołacze po przeczytaniu zakończenia, czy Willis naprawdę musiał odejść? Czy nie było dla niego miejsca w rzeczywistości po Szeptaczu? Czy to odejście to jest kara za poprzednie czyny, poprzednie życie? Chociaż z drugiej strony, życie wymaga ofiar, wojna wymaga ofiar. I ta ofiara została złożona.

Totalny majstersztykiem jest postać mordercy, naśladowcy Franka Cartera, mężczyzny, który „dwadzieścia lat wcześniej porwał i zamordował pięciu chłopców z Featherbank”. Franka, którego alibi własnej żony pozwoliło przez wiele miesięcy unikać złapania. Franka, który maltretował i żonę, i własnego syna każąc go obrazami tego, co robił z małymi chłopcami. Mordercy, który próbuje odkupić swoje winy, obojętność. Nie do końca mu się udaje. Zwierzęce instynkty wygrywają. Nie wystarczy tylko założyć koszulkę na głowę. Wszystko dzieje się naprawdę. Koszulka nie powoduje, że znikamy. Zastanawia mnie co myślała sobie żona Franka Cartera wiedząc, że jej mąż to potwór, morderca dzieci. Kryjąc go. Rozumiem, że robiła to z obawy o własne życie i życie swojego syna. Rozumiem, że dopiero po pewnym czasie znalazła w sobie siłę by wskazać śledczym komórkę w ogrodzie, w której Frank Carter ukrył ciała chłopców. Tylko czemu tak późno? Jak można żyć i zasypiać wiedząc, że ma się koło siebie potwora? Szkoda, że nie był to wątek, który Alex North rozwinął. Byłoby to ciekawe studium przypadku. Zabrakło mi jeszcze historii, co się stało z Tony’m Smithem. Dlaczego Frank Carter zmienił swoje modus operandi i nie ukrył ciała piątego chłopca w szopie za domem? Dlaczego Tony musiał spocząć w innym miejscu i stać się pożywką dla żądnych przygód, zwyrodnialców, którzy odwiedzali jego szczątki? Albo ten wątek mi umknął, albo nie został rozwiązany.  

Zakończenie

Kompletnie nie rozumiem zachwytu nad „Szeptaczem”. Według mnie owszem, jest to ciekawy kryminał z dreszczykiem w tle. Nie nazwałabym jednak książki „objawieniem gatunku”. Dla mnie to ciągle raczej kryminał, niż mrożący krew w żyłach spektakularny thriller. Akcja momentami się rozwleka, a wątki obyczajowe wydają się być za bardzo rozbudowane. To powodowało, że nie brakło mi ani razu tchu w trakcie czytania, co zwykle się dzieje, gdy mam w ręku pasjonujący thriller.

Czego więc nauczyła mnie lektura „Szeptacza”? Potwierdziła, że opinie są całkowicie subiektywne. Nieważne, jak recenzent się stara. Opinia uzależniona jest od jego wcześniejszych doświadczeń, spotkań z autorem, oczekiwań. Nawet emocje i bieżące samopoczucie również wpływa na odbiór czytanego dzieła literackiego. Czasem nawet drażniące recenzenta sformułowanie może uniemożliwić pozytywny odbiór dzieła. Dla kogoś może być ono odkryciem, dla innego całkiem przeciętną książką. Ktoś inny może nawet jej nie strawić od początku do końca. Opinie nie są więc dobre, ani złe. Są moralnie obojętne. Nie ma bowiem jednego kanonu opinii. Dla każdego ważne jest coś innego. Nie można więc powiedzieć, lub sfrustrowanym napisać „całkowicie nie zgadzam się z tą opinią”. Należałoby raczej swoje odczucia zdefiniować jako „mam inną opinię”.

Tak jest u mnie z „Szeptaczem”. Nie podzielam zachwytu licznych recenzentów, również z pierwszej strony książki, czy blogerów. Dla mnie jest to książka ciekawa, przy której nie zmarnowałam ani minuty. Bez wątpienia jednak, w mojej opinii, nie zasługuje na miano odkrycia gatunku i thrillera 2019. Ale pamiętajcie każdy z Was ma prawo mieć inne zdanie. Nie będziecie wiedzieć jakie macie, póki nie przeczytacie.  

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA

.

„W cieniu zła” Alex North

W CIENIU ZŁA

  • Autor:ALEX NORTH
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:416
  • Data premiery:28.10.2020r.
  • Moja ocena:8/10

„(…) kiedy zobaczysz coś okropnego, wsadź to do specjalnej przegródki w swojej głowie i nie otwieraj, chyba że znowu będziesz musiała w niej coś schować.”.

Alex North „W cieniu zła”

Muszę powiedzieć, że „W cieniu zła” mnie zaintrygowało, choć nie jestem raczej miłośniczką podobnych książek. Nie jestem zbytnią fanką Stephena Kinga, a horrory zwykle omijam z daleka. Moce nadprzyrodzone, demony, niewyjaśnione sytuacje, inkubacja, złe moce, zakapturzone postaci i pełno krwi to niekoniecznie mój klimat. Okazuje się, że dobrze skrojony thriller jest w stanie wciągnąć i mnie. Tak wciągnąć, że te niewiele ponad 400 stron kończyłam czytać w nocy. Brrrrr….

Coś z przeszłości

Wszystko tak naprawdę zaczyna się ponad dwadzieścia lat wcześniej. Czwórka nastolatków: Paul, James, Billy i Charlie fascynuje się świadomym śnieniem. Zakładają tajny klub, w którym spotykają się i zapisują swoje sny. Zafascynowany świadomym śnieniem Charlie uczy pozostałych poszczególnych technik. Wyobraźcie sobie, że istnieją!!! Każdy z nas może nauczyć się świadomie śnić. Czym jest świadome śnienie? To „sen, w którym śniący zdaje sobie sprawę, że śni. Dlatego klarowność myślenia, dostęp do wspomnień z jawy oraz świadomy wpływ na treść snu mogą być kontrolowane (aczkolwiek na różne sposoby – zależy to od poziomu zaawansowania osoby śniącej). (…) Świadome sny mogą być wykorzystane w zwalczaniu koszmarów, jako narzędzie poznania swojej jaźni albo też dla rozrywki. W snach, gdzie śniący posiada odpowiednio wysoki poziom kontroli nad treścią marzenia sennego, można zrealizować każde swoje pragnienie” (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiadomy_sen). Dzięki technikom chłopcy próbują śnić jeden sen, szukają punktów wspólnych. Charlie pragnie spotkać się z Pan Czerwona Ręka funkcjonującym pomiędzy jawą a snem, pomiędzy prawdziwym życiem a zmyślonym, kreowanym przez inkubację. Kontrolując treść marzenia sennego pragną spotkać się w rzeczywistości, wpływać na nią. Niestety zabawa kończy się tragicznie. Mimo, że Paul odseparowuje się od grupy ponosi najcięższą karę. Jedna z bliskich mu osób zostaje zamordowana. Morderstwo okrutne, morderstwo rytualne, o które zostaje oskarżony Billy. Charlie znika. Ta zbrodnia naznacza niepozorne miasteczko Gritten na lata. Kim był Pan Czerwona Ręka, tego Paul się nie dowiedział.

Teraźniejszość

Paul powraca do Gritten by zaopiekować się swoją matką umierającą w hospicjum. Wizyta wydaje się jak każda do momentu gdy matka wypowiada interesująca słowa: „(…) to jest w naszym domu Paul” oraz „Wszędzie są czerwone ręce”. Faktycznie na strychu domu matki, Paul znajduje odbite na ścianach czerwone ślady dłoni. Gdy w wyniku nocnego pukania znajduje na drzwiach ślady czerwonych pięści i dostarczona mu zostaje laleczka wudu z przeszłości stworzona przez Charliego, Paul już wie, że nie są to zdarzenia przypadkowe. Tym bardziej, że toczy się kolejne śledztwo w sprawie rytualnego zabójstwa. Dwóch nastolatków Hick i Foster w kamieniołomie zamordowało kolegę – Michaela. W taki sam sposób. Naśladowcy, czy kolejni opętani. Na to pytanie stara się odpowiedzieć oficer śledcza Amanda Beck, która już na początku śledztwa odkrywa fascynację nastolatków świadomym śnieniem.

I co ja na to?

A ja na to, że to świetna książka. Naprawdę. Polecam z pełną mocą. Mimo, że nie należę do osób z mocnymi nerwami od książki nie mogłam się oderwać. Pomaga w tym pióro Alexa Northa i ciekawie opisana historia. W powieści przeplatają się wątki relacji społecznych, małomiasteczkowych fanaberii, ludzkich pragnień i celów, do których dążymy, z nadprzyrodzoną siłą, siłą, która budzi paniczny strach, siłą, której nie każdy potrafi się oprzeć. To historia, która wciąga, trzyma w napięciu i hipnotyzuje. Dodatkowym walorem książki jest główny bohater – Paul. Świadek wydarzeń sprzed ćwierk wieku i uczestnik bieżących zdarzeń. Z jednej strony niespełniony pisarz, nieśmiały, niezdecydowany, próbujący się odseparować od tego, co się wydarzyło, zdystansować do wydarzeń sprzed dwudziestu pięciu lat. Z drugiej strony szukający odpowiedzi, angażujący się, nie uciekający przed tym co się stało, próbujący do pewnego momentu stawić czoło okolicznościom. Paul angażuje w wyjaśnienie okoliczności Jenny, koleżankę z przeszłości, z którą nie widział się od dekad. Relacje pomiędzy nimi są złożone, ale dzięki temu czyta się o nich z zainteresowaniem. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że za mało w książce roli oficer śledczej Amandy Beck. Olśniło mnie później! To celowy zabieg Northa. Wyjaśnienie tej sytuacji wcale nie znajduje się w rękach policji. Działania śledczej, zbliżającej się do rozwiązania zagadki nie są wystarczające by dowiedzieć się, co się wydarzyło wcześniej i co się zdarzyło teraz. Tu nie rzeczywistość jest kluczem.

 Jak głęboko sięga fascynacja inkubacją? Ile morderstw popełnionych w takich samych okolicznościach odkryją jeszcze śledczy? Czy Paul ma z nimi coś wspólnego? Gdzie tak naprawdę możemy spotkać Pana Czerwoną Rękę? Chcecie znać odpowiedzi na te pytania. Sięgnijcie do książki „W cieniu zła”.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.