„Dysharmonia” Bartosz Szczygielski

DYSHARMONIA

  • Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Cykl: ALICJA MORT (tom 2)
  • Liczba stron: 336
  • Data premiery: 14.08.2024r. 

Dysharmonia” debiutująca 14 sierpnia br. to ósma książka autorstwa Bartosz Szczygielski – pisarz, o której opinię publikuję na mym blogu czytelniczym i jednocześnie drugi tom serii z Alicją Mort. Pierwszy tom pt. „Asymetria” (recenzja na klik) przyjęłam entuzjastycznie licząc na kontynuację. „Dysharmonia” podobnie jak wcześniejsze publikacje Autora wydana została również nakładem Czwarta Strona Kryminału

Codzienność potrafi złamać każdego.” – Dysharmonia” Bartosz Szczygielski.

Alicja Mort żegna wraz z innymi żałobnikami swego mentora i przyjaciela, Edwarda Górskiego, który umiera po długiej chorobie. Patolog, z którym stykała się w trakcie prowadzonych wcześniej śledztw, ojciec Aleksandry Soczówki przekazuje Mort przesyłkę od Górskiego, która kieruje ją do korporacyjnych sejfów. Z przesyłki dowiaduje się, że Górski przed śmiercią pracował nad sprawą zaginięć młodych kobiet. Sprawa ta staje się bardzo osobista. Mort odwiedza młoda prokurator, która wraca do zaginięcia koleżanki z podstawówki Alicji, Weroniki Żarskiej, której odcięte dłonie znaleziono w kapsule czasu przechowywanej w Szkole Podstawowej Mort przez trzydzieści lat. Prokurator nie potrafi uwierzyć, że Mort nie pamięta zaginięcia Weroniki. Tak jak nie pamięta projektu, który razem robiły chwilę przed jej zaginięciem. 

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie drugi tom serii o Alicji Mort. Idealnie Szczygielski poprowadził fabułę skupiając uwagę czytelnika na wątku zaginięcia małej Weroniki, jak i młodych kobiet. Do tego umiejętnie wplótł w narrację prywatną warstwę głównej bohaterki związaną z zakończeniem związku małżeńskiego z Jackiem. Wszystko to ubrał w rozdziały, prowadzone w dwóch planach czasowych. Najpierw czytelnik poznaje, co dzieje się z Mort „Obecnie”, by cofnąć się do tego co działo się „Pięć dni wcześniej”, „Cztery dni wcześniej”, „Trzy dni wcześniej”, „Dwa dni wcześniej” i wreszcie „Dzień wcześniej”. Finał thrillera znajduje kontynuację w wydarzeniach mających miejsce „Dwa dni później” i nawet w „Lutym 2023”. To właśnie z tego ostatniego rozdziału czytelnik dowiaduje się, że Mort nie odpuściła i kontynuowała wątek. 

A wątek okazał się przewrotny, bynajmniej nie taki, na który stawiałam od początku. Dotyczył handlu żywym towarem. Samo zakończenie dla mnie okazało się najbardziej wstrząsające. 

To książka, w której przeszłość z tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego ósmego roku znajduje rozstrzygnięcie w roku dwa tysiące dwudziestym trzeci. To thriller z bardzo mocną postacią kobiecą, która próbuje wszelkimi sposobami dowiedzieć się kto porywał i porywa młode kobiety. Muszę przyznać, że Alicja Mort jako prywatna detektywka przekonała mnie do siebie i chętnie przeczytałabym jeszcze o innych postępowaniach przez nią toczonych. 

Lektura Dysharmoni” Bartosza Szczygielskiego była prawdziwą przyjemnością. Książkę czytałam z zapartym tchem i wypiekami na twarzy nie mogąc doczekać się kolejnych poszlak, po których liczyłam, że odkryję sprawcę porwań. Już od pierwszych stron Autorowi udało się przykuć moją uwagę, a im dalej, tym moje zainteresowanie wzrastało😉. Na koniec pozostaje mi tylko po raz kolejny potwierdzić, że Szczygielski potrafi pisać świetne thrillery, w których obnaża mechanizmy rządzące człowiekiem i prymitywne pragnienia, które biorą czasem nad nim władanie; jak zemsta, przemoc, wykorzystanie itd.  Autor zabiera czytelnika w zapierającą dech w piersiach następną przygodę, fundując istny kalejdoskop emocji. Gorąco Was zachęcam do lektury! 

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: „Nieodwracalnie” Bartosz Szczygielski

NIEODWRACALNIE

  • Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 327
  • Data premiery: 23.08.2023r.

W najbliższą środę premierową, tj. 23 sierpnia br., będzie debiutowała najnowsza książka @Bartosz Szczygielski – pisarz. Z powieścią zatytułowaną „Nieodwracalnie” zapoznałam się przedpremierowo dzięki współpracy z Wydawnictwem @Czwarta Strona Kryminału, za co serdecznie dziękuję. To szósta powieść Szczygielskiego, którą przeczytałam. Zaczęło się od „Winni jesteśmy wszyscy” na początku 2021. „Nie chcesz wiedzieć” z sierpnia tego samego roku oprócz fabuły zachwyciła mnie ciekawą okładką. 2022 rok przyniósł mi „Dolinę cieni” oraz „Nim skończy się noc”. Wówczas dopiero zorientowałam się😉, że Bartosz Szczygielski robi wszystko, by publikować dwa razy w roku na początku i w połowie. To był dobry znak, bo oznaczał, że mam szansę na częste lektury tego Autora😊. „Dzień gniewu” z lutego br. podobał mi się, oprócz wątku kryminalnego, z powodu postaci Liliany, dzięki której czytelnik mógł zastanowić się – jak napisałam w recenzji – „(…) skąd bierze się zło, jaka jest jego geneza i czy człowiek jest, albo dobry, albo zły”.

Dwa wątki toczące się równolegle. Pierwszy związany jest z relacją przyjaciół z dzieciństwa; Adama Zwidowskiego i Grzegorza Olachowskiego. Ten pierwszy mieszkający w Wielkiej Brytanii ze swoją ukochaną żoną Justyną otrzymał niespodziewany list od Grzegorza.  „(…) wiadomość o samobójstwie dawnego przyjaciela zmienia wszystko. Zwłaszcza że Grzegorz wysłał ją osobiście, tuż przed swoją śmiercią”. Drugi dotyczy znalezionej w lesie Weroniki Cymanowskiej, córki lokalnego przedsiębiorcy, producenta opakowań, którą sprawą – bardziej prywatnie niż służbowo – zajmuje się policjantka Celina Litowicz. Z pozoru dwa różne wydarzenia zaczynają się łączyć. Jakoś łączyć…

Kobieta nie miała już włosów. Nie dostrzegał też śladów skóry, a jedynie czarną skorupę pokrywającą czaszkę, szyję i ramiona. Ten widok będzie mu się śnił do końca życia. Nigdy też nie zapomni tego zapachu. Smrodu spalonych włosów wymieszanego z przypalonym tłuszczem. Chciał odwrócić się i odejść, zanim pojawi się policja…” -„Nieodwracalnie” Bartosz Szczygielski.

Podoba Wam się przywołany przeze mnie cytat? Mam nadzieję, że tak, bo pierwsza scena opisana przez Szczygielskiego w powieści jest naprawdę bardzo dobra. Typowy spacer Sławka, Agaty i Jacka w pobliskim lesie nie zakończył się w sposób, w jaki kończył się zazwyczaj. Po tej scenie założyłam więc, że musi być tylko lepiej…

Z tym było różnie, przyznaję. Bardzo podobał mi się wątek Grzegorza i Adama. Nieoczekiwane „spotkanie” (cudzysłów użyty celowo) po latach nie przebiegło w sposób, w jaki dla jednego i drugiego byłby najbardziej optymalny. Teoretycznie oczywiste postaci, jak np. notariusz, sąsiadka, ciągną za sobą pytania bez odpowiedzi, które Adam odkrywa chcąc nie chcąc. Postać Celki okazała się też dużym zaskoczeniem. Młodsza aspirant pełna werwy, zaangażowania, swady i odwagi odegrała znaczącą rolę w wydarzeniach opisywanych przez Szczygielskiego. Dobrze czytało się o prowadzonym przez nią nieoficjalnym śledztwie i podejmowanych decyzjach.

Słabiej odebrałam zakończenie. Rozwikłanie zagadki nie przekonało mnie. Do pewnego momentu splątane wydarzenia fabularne układały się w pewną całość. Lokalna społeczność, prominentni mieszkańcy i zaskakujące zdarzenia wskazywały na pewnego rodzaju realizm podszyty pewną finezją. Z ciekawością oczekiwałam rozwinięcia, kolejnych wskazówek czekając na mistrzowskie rozstrzygnięcie, oczekując oblicza „mistrza zbrodni”. Możliwe, że przeoczyłam pewne sygnały, wszak rozwiązywanie zagadek kryminalnych nie jest moją mocną stroną😉. Możliwe również, że Szczygielski napisał nieprzekonywujące mnie zakończenie. Każdy z nas czytelników ma swoje preferencje, swój gust. Czasami to pomaga, a czasem przeszkadza.

Powieść, pisana w narracji trzecioosobowej, podzielona jest na rozdziały z punktu widzenia różnych bohaterów oznaczonych na początku rozdziału, tj. Adama i Celiny. Jest to ulubiony sposób prowadzenia narracji przez Szczygielskiego. Spotykam się z nim już po raz któryś.  Dynamiczny styl, z elementami obyczajowymi i psychologicznymi skłania do przemyśleń na trudne tematy; odrzucenie, zapomniana przyjaźń, wydarzenia i nieprzepracowane traumy z dzieciństwa, zawiść, zazdrość, konformizm, wątek „ludzi trzymających władzę”. To niekwestionowane atuty tej  powieści do której przeczytania szczerze Was zachęcam. Udanej lektury !!!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

„Dzień gniewu” bartosz szczygielski

DZIEŃ GNIEWU

  • Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 408
  • Data premiery: 22.02.2023r.

Nigdy nie ukrywałam, że zdecydowanie łatwiej przychodzi mi czytanie, niż napisanie recenzji i często te przeczytane już książki, nawet te, na które czekałam z niecierpliwością trochę się na zrecenzowanie muszą naczekać. Tak właśnie rzecz się miała z „Dniem gniewu”. Najnowsza powieść Bartosza Szczygielskiego premierę miała 22  lutego nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału. Książki autora bardzo cenię. Tę przeczytałam ponad miesiąc temu, ale z premierą przychodzę do Was dopiero dzisiaj. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale, więc zapraszam do lektury.

Dzień jak co dzień. Centrum handlowe. Tłum ludzi. Nieoczekiwanie w sam środek wjeżdża rozpędzony samochód. Wielu ludzi zostaje rannych, część traci życie. Jedna z poszkodowanych, młoda kobieta trafia do szpitala. Nie pamięta niczego. Co się wydarzyło. Jak znalazła się na miejscu tragedii? Kim jest? Z biegiem czasu zaczyna przeczuwać, że z wydarzeniami może mieć związek bliska jej osoba, a nawet ona sama. Jednak tego co udało jej się odkryć, nie spodziewała się w najgorszych koszmarach… W tym samym czasie młodszy aspirant Krystian Betel, który przypadkiem znalazł się na miejscu zbrodni zaczyna interesować się sprawą, dostrzegając w niej szansę na szybki awans dla siebie. Nawet przez chwilę jednak się nie spodziewa do jak przerażającego miejsca zaprowadzi go podjęty trop…

Pierwszą książką Bartosza Szczygielskiego, którą przeczytałam była „Winni jesteśmy wszyscy”, którą oceniłam 7/10. Potem były kolejno „Nie chcesz wiedzieć”, „Dolina cieni” i „Nim skończy się noc”, każda z oceną 8/10. Można więc śmiało powiedzieć, że książki autora bardzo lubię, każdą kolejną biorę w ciemno i czekam na nią z niecierpliwością. Nie inaczej było i w przypadku „Dnia gniewu”. Jej lektura była prawdziwą przyjemnością, czytałam ją z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Już od pierwszych stron autorowi udało się przykuć moją uwagę, a im dalej, tym większa jazda bez trzymanki😉 Powieść, pisana w narracji trzecioosobowej, podzielona jest na dni, relacjonowane naprzemiennie z punktu widzenia Liliany i Krystiana. Świetny, dynamiczny styl, z elementami obyczajowymi i psychologicznymi skłania do przemyśleń na istotne tematy. Autor myli tropy, raz przyśpiesza, raz zwalnia akcję, żeby uśpić czujność czytelnika, na końcu zaskakuje i uderza z grube rury. Ogromnym plusem powieść są też ciekawi bohaterowie, wielowymiarowi, skomplikowani. Dzięki postaci Liliany możemy się zastanowić skąd tam naprawdę bierze się zło, jaka jest jego geneza i czy człowiek jest, albo dobry, albo zły.

Autorowi po raz kolejny udało się mnie zaskoczyć, a poruszany tu przez niego temat sekt uważam za bardzo ważny. Ukazany został tu proces wykorzystywania osamotnienia i zagubienia drugiego człowieka, by omamić go swoimi chorymi ideami i wykorzystać do własnych celów. Ogrom manipulacji i złudzeń, które człowiek jest w stanie stworzyć dla własnych korzyści. Obraz ten zaskakuje, mogę nawet powiedzieć, że szokuje, ale jest bardzo istotny i potrzebny.

Na koniec pozostaje mi stwierdzić, że Szczygielski po raz kolejny zaserwował czytelnikom świetny thriller, w którym obnaża schematy manipulacji i mechanizmy rządzące naszym społeczeństwem. Zabiera czytelnika w zapierającą dech w piersiach przygodę, fundując istny kołowrotek emocji. Gorąco Was zachęcam do lektury.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Nim skończy się noc” Bartosz Szczygielski

NIM SKOŃCZY SIĘ NOC

  • Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 376
  • Data premiery: 10.08.2022r.

Miesiąc temu premierę miała najnowsza powieść Bartosza Sczygielskiego pt. „Nim skończy się noc” od wydawnictwa Czwarta Strona. Jak zwykle w przypadku autora, jest to thriller psychologiczny. Ja twórczość autora bardzo lubię. Wiedziałam więc, że i po najnowszą jego powieść sięgnę bez wahania.

Trzy obce sobie pary małżeńskie wyjeżdżają na weekend do zupełnej głuszy, żeby naprawić swoje relacje, ponieważ każda nich ma jakieś problemy małżeńskie. Związek Agaty i Tomasz się wypalił, nie ma w nim namiętności, fascynacji i zrozumienia. Monika spełnienia seksualnego szuka poza swoim małżeństwem. Justyna nie znalazła u męża wsparcia w obliczu życiowej tragedii. Choć te pary się nie znają, coś je jednak łączy…

Powieść zaczyna się w punkcie, gdy do położonych w lesie domków trafia Jakub, Początkowo nie wiemy kim on jest, przedstawia się jako policjant. Po przedarciu się przez zaśnieżony las, wchodzi on do środkowego domku i znajduje tam ciało mężczyzny. W związku z tym, że nie ma zasięgu, co umożliwia zawiadomienie policji i wezwanie pomocy, sam przejmuje rolę stróża prawa i próbuje dojść, do tego co się wydarzyło. Akcja toczy się w dwóch planach, w momencie pojawienia się Jakuba na miejscu i odkryciu zwłok, oraz trochę wcześniej, ukazując najpierw relacje, jakie były między małżonkami, co się wydarzyło wcześniej w ich życiu, a także to jak przebiegały wydarzenia od momentu przyjazdu par do domków, Dopiero w pewnym momencie czytelnik zaczyna się zastanawiać kim tak naprawdę jest Jakub i skąd się tam wziął. Jak znalazł się na pustkowiu, akurat tam, gdzie zostało popełnione morderstwo? Jak zakończy się ta cała intrygująca historia?

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, psychologia postaci, niuanse w relacjach pomiędzy nimi są doskonale oddane. Akcja jest żywa, interesująca. Autor nie jeden raz myli czytelnikowi tropy, stopniowo odsłaniając różne tajemnice bohaterów, pozwala czytającemu na snucie różnych domysłów. Zakończenie oceniam jako jak najbardziej poprawne, zaskakujące, chociaż minimalnie byłam nim rozczarowana, nie tego się spodziewałam. Oprócz zagadki kryminalnej mamy tutaj pole do rozważań na temat relacji w związkach, tego jak trudne tak naprawdę są relacje międzyludzkie, jak bardzo trzeba je pielęgnować i dokładać starań, żeby to, co narodziło się między dwojgiem ludzi nie wygasło. Pokazuje też jak łatwo wpaść w błędne schematy, jak łatwo przesunąć sobie albo innym granice i jak trudno się potem z powrotem odnaleźć. Powieść czyta się szybko, ma ciekawy klimat, intryguje, pozwala przyjemnie spędzić czas, przy okazji dając pretekst do ważnych, życiowych refleksji, Czego chcieć więcej? Zatem gorąco zachęcam Was do lektury.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Dolina Cieni” Bartosz Szczygielski

DOLINA CIENI

Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Liczba stron: 383
Data premiery: 9.02.2022r.

Coś w tym pisarstwie @Bartosz Szczygielski – pisarz zdecydowanie jest😊. Coś co mnie przyciąga i nie pozwala odłożyć książki na bok, póki nie dotrwam do ostatniej strony.

Chwaląc się mojej Przyjaciółce, że na półce czeka nowy Szczygielski z książką pt. „Dolina Cieni”  usłyszałam w odpowiedzi: „To szybko przeczytasz”. Do szybkiego przeczytania nie byłam w ogóle przekonana. Uwaga mojej Psiapsi wręcz mnie rozdrażniła. Tyle spraw na głowie, tyle tematów, tyle niepokojów, a do tego Dzieci i praca, a tu taka bezczelna pewność w głosie😉. Okazuje się jednak, że inni znają nas o wiele lepiej niż my siebie sami. Wczoraj zaczęłam czytać premierę z 9 lutego br. od Wydawnictwa @Czwarta Strona, a dziś publikuję recenzję. No przyznaję się publicznie, faktycznie miała rację. Szybko przeczytałam. Podobnie jak dwie poprzednie książki Autora: „Nie chcesz wiedzieć” oraz „Winni jesteśmy wszyscy”.

Zdecydowanie coś w tym pisarstwie Szczygielskiego jest….

Moja matka umarła, próbując zapewnić mi lepsze życie(…) W jakimś ścieku, gdzie nikt się nią nie zainteresował, dopóki nie zaczęłam jej szukać. Miałam dwanaście lat! Dzieci nie robią takich rzeczy, nie znajdują swoich matek martwych z przemęczenia i ogryzionych przez szczury…” – „Dolina Cieni” Bartosz Szczygielski.

„Kiedy umierasz, życie staje się prostsze” – z opisu Wydawcy.

Dwie perspektywy czasowe. Rok 1994, w którym lokalną społecznością wstrząsa wypadek Michała i Agnieszki Wawrzyńców. On młody, ona młoda. On ginie, ona przeżywa będąc w wielkim szoku. Rok 2009 Tomasz Rach przyjmuje od swej współpracowniczki Marty zlecenie przewozu czterech kobiet oraz jednej dodatkowej przez niemiecką granicę. Spotyka się z przedstawicielem zleceniodawcy w umówionym miejscu pod osłoną nocy. Zamiast transportu na miejscu spotyka dwóch strażników straży granicznej oraz tajemniczą Helenę, jedyną żyjącą kobietę, która miała być uczestniczką transportu. Sytuacja staje się tym bardziej skomplikowana, gdy Helena przyznaje, że tak naprawdę Tomasza szukała i o jego pomoc prosiła Martę. Martę, która nie jest w stanie wytłumaczyć Rachowi swojego udziału w przedsięwzięciu. Przedsięwzięciu, którego początki tak naprawdę sięgają piętnastu lat wstecz.

Jako czytelnik lubię dokonywać projekcji moich oczekiwań na przeróżne fabuły. Zauważyłam jednak, że tym bardziej mi się książka podoba, im bardzie fabuła mnie zaskakuje. Jeśli jest przewidująca oceniam ją zwykle słabo. „Dolina Cieni” słaba nie jest i to z wielu powodów. Bardzo podoba mi się konstrukcja książki. Retrospekcje przedstawione w rozdziałach zatytułowanych rokiem 1994, czy chociażby „W cieniu”. Warto wspomnieć, że ten cień bardzo długo nie został nasłoneczniony, praktycznie do samego końca. Akcja jest więc uporządkowana. Grudzień 2009 przenosił mnie co rusz w czasy bieżące, w których Tomasz Rach próbował  pomóc Helenie i poskromić duchy przeszłości. Polubiłam i Martę, i Helenę i Agnieszkę. Jako postaci kobiece każda okazała inna, każda naznaczona inną przeszłością. Zabrały mnie w swój świat, bardzo trudny, skomplikowany i niezwykle samotny. Świat, w którym nie ma miejsca na radość, szczęście i długie życie u boku kochanej osoby. Chociaż ostateczne rozstrzygnięcie między Michałem a Agnieszką totalnie mnie zaskoczyło, zmiażdżyło więc. Ale cóż, moja rola ogranicza się do czytania, a Bartosza Szczygielskiego do pisania. Autor miał więc pełne prawo skonstruować wątek w sposób, który wydawał mu się najbardziej właściwy. Sam główny bohater Tomasz Rach przypomina mi jednego z moich ulubionych bohaterów historii kryminalnych. Taki niby amator, ale potrafiący odnaleźć się w każdej sytuacji. Silny w swojej słabości. Jak się okazuje nie do końca totalnie spostrzegawczy. Próbujący odnaleźć się wśród tych wszystkich kobiecych imion z przeszłości i teraźniejszości. Nie do końca mu się to jednak udaje. Postać księdza Jana została wyjątkowo dobrze skonstruowana. Nie do końca zły, nie do końca dobry. Idealny z pewną rysą na charakterze. Uwikłany w lokalne zależności… cóż, który lokalny klecha może tego uniknąć? Jego wątek jest w mojej opinii zaletą tej powieści.

Jako nałogowa czytelniczka thrillerów jestem usatysfakcjonowana. Jeśli poszukujecie mocnych wrażeń, skomplikowanej fabuły, szybkiej akcji, ogromu emocji i ciekawej zagadki z przeszłości „Dolina cieni” jest dla Was książką idealną. Bartosz Szczygielski po raz kolejny udowodnił, że pisarzem thrillerów nie został z przypadku. I mimo, że ilość wątków i splotów akcji jest bardzo duża, polecam lekturę z pełną świadomością. Czytajcie!!!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Nie chcesz wiedzieć” Bartosz Szczygielski

NIE CHCESZ WIEDZIEĆ

Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Liczba stron: 384
Data premiery: 11.08.2021

11 sierpnia premierę miała najnowsza książka @Bartosz Szczygielski – pisarz „Nie chcesz wiedzieć” od @Czwarta Strona Kryminału. Ja z recenzją przedpremierową nie zdążyłam, ale spieszę w tą piękną niedzielę z recenzją praktycznie na gorąco. Czytaliście poprzednią książkę Autora? Jeśli nie, zerknijcie na recenzję Winni jesteśmy wszyscy. Na zachętę powiem, że i ta, i poprzednia książka mile mnie zaskoczyła. A o szczegółach przeczytacie poniżej.

Akcja powieści toczy się wokół Agaty Nowak vel Madame Agat, wróżki mieszkającej samotnie w domu prawie na krańcu świata. Agaty, która umiejętność wróżenia odziedziczyła po swej matce. Mimo ciekawej profesji życie Agaty przebiegało zgodnie z planem, spokojnie, samotnie, bez fajerwerków do momentu, gdy w jej progi zawitał kolejny, z pozoru typowy klient. Co skłoniło człowieka sukcesu do popełnienia samobójstwa na oczach podrzędnej wróżki? Dlaczego na miejsce swego końca wybrał dom na końcu wsi? Odpowiedź na te i inne pytania musi znaleźć Agata, jeśli chce, by jej życie pozostało w niezmienionej formie.

Duuuuuże zaskoczenie!

Naprawdę. Zaskoczenie przez duże „Z”. Po pierwsze Autor zachwycił mnie umiejętnością komplikowania fabuły w sposób uniemożliwiający nudzenie się. Odkładając książkę jednego wieczora przeżywałam istne katusze przy zasypianiu chcąc dowiedzieć się, co teraz się zdarzy, jaki będzie kolejny wątek. Tak inteligentnej fabuły długo nie czytałam! Po drugie bohaterowie. Sama Madame Agat nie jest typową, stereotypową wróżką. Jest nadaktywna, ciekawa świata, odważna, odpowiedzialna, działająca pod wpływem impulsu. Jej decyzje i czyny następują jedne po drugich, czasem bez wytchnienia, bez przystanku. Tak zobrazowana główna bohaterka powodowała momentami emocjonalną, intelektualną „zadyszkę” podczas czytania. Kompletnie nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Oprócz Agaty zachwyciłam się postacią aspirant Jolanty Bródzkiej. Z jednej strony typowej zimnej policjantki, z drugiej powierniczki. Jej sposób komunikowania się, jakby momentami autystyczny, uczynił z niej prawdziwą formalistkę o wyjątkowo ludzkim obliczu. Język, riposty, uwagi jak wycięte z rzeczywistości policyjnej, a skuteczność…to sami musicie już ocenić. Agacie pomaga w nieformalnym śledztwie również dziennikarka Wiktoria. Ta postać jest nie mniej skomplikowana, co dowodzi, że postacie kobiecie dla Szczygielskiego niekoniecznie są oczywiste, łatwe, prosto rozrysowane. To kobiece trio przeniosło mnie w inny świat. Świat, w którym to kim jesteśmy, jakie jesteśmy i co finalnie osiągamy zależy tylko od nas. Świat, w którym to co nas otacza, mamy w swych rękach. Po trzecie świat wróżb. Nie mogłam naczytać się o symbolach, znakach, interpretacjach, artefaktach, opiniach, spostrzeżeniach i odbiorze. Konstrukcja książki zbudowana jest na częściach oddzielanych kolejnymi kartami tarota, których symbolika odnosi się do opisanej w danym fragmencie fikcji. A do tego świat domu dziecka, losy czterech chłopców, których nikt nie przygotował do dalszego życia, w którym przeszłość odgrywa znaczącą rolę.

Trochę zawiódł mnie wątek ojca Agaty. Miałam poczucie, że jest niedokończony. Możliwe, że dla samego Autora nie był on kluczowy. Zachwyciło mnie natomiast całkowicie zakończenie. To kompletny majstersztyk. Uwierzcie, nawet się nie spodziewacie!!! Do tego język, prosty, bez zbędnych opisów, typowo męski styl pisania, czysty w swej formie, czysty w swej treści. Niebanalna i niecodzienna historia opisana w bardzo dobrym stylu, stylu odpowiadającym gatunkowi. Nie pogubiłam się w treści, nie zgubiłam wątku, wyłapywałam niuanse i zwroty akcji kompletnie nie mając świadomości, w którym kierunku zmierza Szczygielski. Lubicie takie nietuzinkowe kryminały? Lubicie zaskoczenie w czytanej powieści? Lubicie mieć świadomość, że książka jest dla inteligentnego czytelnika, a Wy właśnie ją czytanie i dajecie radę? Ja na wszystkie pytania odpowiadam TAK. Dlatego szczerze polecam Wam tę pozycję, która dla mnie okazała się całkiem innym czytelniczym doświadczeniem.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Awers” antologia opowiadań kryminalnych

AWERS

  • Autor:ADRIAN BEDNAREK, RYSZARD ĆWIRLEJ, HANNA GREŃ I INNI
  • Wydawnictwo:CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 431
  • Data premiery:14.10.2020r.
  • Moja ocena: 7/10

 „Kłamstwem można zajść bardzo daleko, trzeba tylko pamiętać, że nie da się już wrócić.”

                                                Izabela Janiszewska – „Cała prawda o kłamstwie”

„Awers” to antologia opowiadań 12 czołowych polskich pisarzy kryminałów. Wiem, wiem już pisałam, że opowiadania nie są moją ulubioną formą literacką… ale cóż poradzę, jeśli w jednej książce publikuje tylu wspaniałych autorów, w których książki zaczytuję się po nocach. W publikacji znajdziemy autorów znanych z poprzedniej części antologii – „Rewersu”: Martę Guzowską, Ryszarda Ćwirleja i Roberta Małeckiego oraz debiutujących Martę Matyszczak twórczynię serii Kryminału pod psem, Izabelę Janiszewską („Wrzask”, „Histeria”), Małgorzatę Rogalę, której serię z Agatą Górską‍ i Sławkiem Tomczykiem‍ przeczytałam całą i wielu innych.

Otwarcie antologii jest mocne. Czytając „Nieznajomą” autorstwa Adriana Bednarka zastanawiałam się co będzie dalej. Dalej….a dalej było raz lepiej, raz gorzej. Jak w życiu.  Przyznaję, każdy autor ma inny styl. Każdy autor lepiej lub gorzej radzi sobie z tą formą. Opowieści różnią się więc klimatem, umiejscowieniem, tempem narracji, bohaterami, a co najważniejsze wątkami kryminalnymi. Miłym zaskoczeniem były przygody znanych już bohaterów. Nie spodziewałam się Agaty i Tomka w odsłonie z „Usługi” Rogali, ani aspirantki sztabowej Skalskiej z Grossem do pary w „Cierniach” Małeckiego.  Czytałam o ich przygodach z przyjemnością. Jednym z najlepszych tekstów „Awersu” jest historia utkana przez Martę Matyszczak. „Telefon z zaświatów” to proza całkowicie na poważnie. Jej dotychczasowego znanego mi stylu z serii Kryminału pod psem w tym opowiadaniu nie znajdziemy. Mimo, że autorka i właścicielka Gucia, a teraz Gacka, potrafi splatać ze sobą inteligentny humor ze zbrodnią w scenerii Śląska, w „Telefonie z zaświatów” udowadnia, że skrywane tajemnice nigdy nie śpią i mogą wyjść na światło dzienne w najmniej oczekiwanym momencie.

Przemysław Żarski mnie zaskoczył. W „Desperacji” opisał historię ojca, któremu ktoś na stacji benzynowej ukradł samochód, w którym spało jego ośmiomiesięczne dziecko…Dziecko, zostawione tylko na chwilkę. Opowiadanie trochę jak przestroga, trochę jak pokręcona historia, jak to u Żarskiego. Opowiadanie dotyka tematu przeznaczenia i moralności, poczucia sprawiedliwości oraz działania zgodnie z własnym sumieniem. Żarski, podobnie jak w cyklu o Robercie Krefcie, skłania nas do refleksji, że trudno zabliźniają się niektóre rany, a wiele z nich pozostawia głębokie blizny na całe życie.

 „Niebiański dom” Ryszarda Ćwirleja to historia z dreszczykiem oparta na sprawie związanej z ekskluzywnym domem seniora położonym w okolicy Kazimierza Dolnego.  Domem, w którym – jak się okazuje – seniorzy nie mogą czuć się bezpieczni, w którym seniorzy nie zaznają spokojnej starości….a raczej spokojnej śmierci. Ćwirlej nawet w tak krótkiej formie powraca do kwestii pozorności. Nie wszystko jest takie, jakie nam się wydaje, a prawda często jest całkowicie inna. Autor przypomina nam, że nie „wszystko złoto co się świeci”.  

Z jednej strony nie jestem miłośniczką krótkich form, dlatego czytałam książkę długo, robiąc przerwy pomiędzy opowiadaniami. Z drugiej jestem zagorzałą fanką kryminałów. Fanką wielu autorów, którzy pokusili się o opisanie wątków kryminalnych w krótszej wersji, niż 300-stronicowa książka. Jeśli jesteś fanem kryminałów, na pewno znajdziesz w antologii coś dla siebie. Ja znalazłam

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Winni jesteśmy wszyscy” Bartosz Szczygielski

WINNI JESTEŚMY WSZYSCY

  • Autor:BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo:CZWARTA STRONA
  • Liczba stron:391
  • Data premiery:27.01.2021r.
  • Moja ocena:7/10

„Winni jesteśmy wszyscy” to pierwsza przede mnie przeczytana książka autora. W obliczu pozytywnych opinii dotyczących poprzednich książek autora zdecydowałam się na lekturę. Oczekiwałam mrocznego, pełnego napięcia kryminału. Czy się zawiodłam?

Akcja zaczyna się popołudniu w piątek w jednej z warszawskich korporacji,kiedy wszyscy myśleli już o weekendzie, Konrad Łazar, specjalista od pozyskiwania i przetwarzania danych, musiał dokończyć projekt. Jak więc doszło do tego, że zaledwie kwadrans później patrzył na wykrwawiającą się była kochankę? Te straszne wydarzenia to jednak zaledwie wstęp do dalszej akcji. Gdy pól roku później samobójstwo popełnia Ewelina, sekretarka, która wraz z nim była w tym biurze, a jej ojciec przekonany, że to nie było samobójstwo, prosi go o wyjaśnienie sprawy, Konrad wpada w prawdziwą machinę zdarzeń. Przekonany, że śmierć Eweliny jest związana z wcześniejszymi wydarzeniami w biurze, z którymi sam nie potrafi sobie poradzić, podejmuje śledztwo, które już wkrótce zaprowadzi go w mroczne miejsca i każde zmierzyć się ze strasznymi wydarzeniami.

Powieść zaczyna się od sceny strzelaniny, by cofnąć się o kwadrans, i potem znów kolejny w czasie, co stopniowo odsłania nam, jak do tego doszło, jednocześnie stopniując napięcie i wpływająca na wzrost zainteresowania u czytelnika. Potem przenosimy się pół roku później i mamy już relację w miarę chronologiczną. Całość utrzymana w narracji trzecioosobowej, w większości z punktu widzenia Konrada, zawiera kilkudziesięciostronicową narrację z punktu widzenia Izabeli Mann, policjantki, która można powiedzieć trochę pomaga mu w śledztwie. W tym momencie cofamy się znowu kilka dni w czasie, by spojrzeć na przebieg niektórych wydarzeń z jej perspektywy. Potem znowu, już praktycznie na samym końcu, wracamy do narracji Konrada. Cały ten zabieg ma na celu zwiększenie napięcia, stopniowanie ciekawości u czytelnika, tak by nie mógł się od książki oderwać. I mogę powiedzieć, że przynosi całkiem zadowalający efekt, zdecydowanie na początku i w drugiej połowie trudno było mi się od książki oderwać, natomiast część narracji Konrada trochę mnie nudziła. Muszę powiedzieć, że całość minimalnie mnie zawiodła, część akcji po prostu mnie nudziła, a część rozwiązań fabularnych jest dla mnie nieprzekonywująca i naciągana. Całość jest dość mroczna, bohaterowie również dalecy są od ideału, pogubieni, zaplątani w swoich wyborach, niepogodzeni z przeszłością. Pozytywnie oceniam fakt, że głównym bohaterem nie jest, jak to najczęściej bywa policjant, detektyw, czy nawet dziennikarz, ale pracownik korporacji. Co prawda pomaga mu policjantka, ale nie można powiedzieć, by była to szablonowa postać. Część opisów jak dla mnie była zbyt brutalna, niepotrzebna, a pewne elementy lekko chaotyczne. Powieść ma potencjał, który chyba nie do końca został wykorzystany. Niemniej jest to dość dobry kryminał, a czas przeznaczony na lekturę, a na pewno nie jest czasem stracony. Natomiast zabrakło mi takiego „wow”, wyrazu zachwytu, który sprawia, że o lekturze ciężko zapomnieć. Jednak na pewno sięgnę jeszcze po kolejną książkę autora.

Jeśli lubicie mroczne, nieszablonowe kryminały to ta powieść zdecydowanie jest dla Was.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.