„Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed

DZIKA DROGA. JAK ODNALAZŁAM SIEBIE

  • Autorka: CHERYL STRAYED
  • Wydawnictwo: ZNAK LITERANOVA
  • Liczba stron: 480
  • Data premiery w tym wydaniu: 04.04.2022r.
  • Data pierwszego wydania polskiego: 17.06.2013r.
  • Data premiery światowej: 26.03.2012r.

Miałam wrażenie, że ludzie, którzy się tną, są w podobnym emocjonalnym stanie. Niepiękni, ale oczyszczeni. Niedobrzy, ale pozbawieni żalu. Próbowałam uśmierzyć ból. Próbowałam pozbyć się tego, co było we mnie złe, żeby znowu mogła być dobra. Wyleczyć się z siebie.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Tak osobistą książkę w trzecim wydaniu opublikowało @Znak Literanova. Data premiery miała miejsce 4 kwietnia br.  Na okładce przeczytałam „Miliony sprzedanych egzemplarzy na całym świecie”. Do tego typu sformułowań mam ambiwalentny stosunek. Nigdy im nie wierzę. Nie raz zachwyt większości nie szedł z moim zapałem i odwrotnie. Na skrzydełkach obwoluty przeczytałam kilka opinii. Nicole Kidman oceniła książkę jako „Niesamowitą i inspirującą”. Oprah Winfrey wyraziła opinię: „Prawie spadłam z krzesła…To była szalona literacka jazda… Stymulująca, zmuszająca do myślenia, wzmacniająca duszę.”. Z wielką nadzieją zabrałam się do czytania „Dzikiej drogi. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed licząc, że podzielę zauroczenie tą pozycją z wieloma.

Ludzie w moim życiu byli jak plastry z opatrunkiem, które rozwiał pustynny wiatr pierwszego dnia na szlaku. Rozpraszali się we wszystkie strony i znikali. Nikt nie czekał nawet na to, że zadzwonię, kiedy dotrę do pierwszego przystanku. Ani drugiego, ani trzeciego.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Narratorką powieści jest Cheryl Strayed, która nieprzypadkowo przyjęła to nazwisko. W języku angielskim, jak wyjaśnia nam tłumacz, to forma imiesłowowa czasownika błąkać się, zboczyć z drogi. Bez wątpienia Cheryl zboczyła z drogi nie raz. Robiąc bilans własnego życia, własnych błędów postanowiła w pewnej chwili wyruszyć szlakiem The Pacific Crest Trail. Bez żadnego przygotowania, bez treningów przeszła ponad tysiąc siedemset kilometrów wśród gór, zboczy, pośród niedźwiedzi, węży, a nawet napotykając śnieg. W trakcie podróży zrzuciła kilka kilogramów, spotkała wielu innych wędrowników, eksploratorów przyrody, zdarła prawie wszystkie paznokcie i nabawiła się wielu odcisków. Zyskała jednak zdecydowanie więcej. Jak sama o sobie mówi: „Przychodziłam. Odchodziłam. Kalifornia ciągnęła się za mną jak długi jedwabny szal. Nie czułam się jak straszna idiotka ani jak twardzielka, cholerna jej wysokość królowa Amazonek. Czułam się zawzięta, pokorna i wewnętrznie pozbierana, jakbym również była tu bezpieczna.” Zyskała samą siebie.

Z jednym mogę się zgodzić, jest to naprawdę inspirująca książka zmuszająca do myślenia i zastanowienia się nad własnymi wyborami oraz wartościami. Cheryl jest jednocześnie narratorką i główną bohaterką tej powieści drogi. Przeszła bardzo długi trakt. Drogę od sieroty – córki, sieroty – siostry, sieroty – rozwiedzionej żony, sieroty – własnego ja, które zatraciła w ogromie błędnych decyzji, które miały uśmierzyć jej ból. Szlak The Pacific Crest Trail był zewnętrznym odzwierciedleniem jej ścieżki życiowej. Jej wspinaczki w stronę lepszej siebie, w stronę siebie bardzie ogarniętej, nie boksującej się wewnętrznie ze swoimi demonami każdego dnia. Narracja jest bardzo osobista, bardzo intymna. O Cheryl dowiadujemy się naprawdę sporo. Poznajemy jej rozpacz po nagłej stracie matki, która zajmowała ważną rolę w jej życiu. Strayed ujęła mnie relacją córka – matka zobrazowaną w książce. Mimo, że życie Autorki nie było usłane różami potrafiła docenić starania własnej mamy, by wraz z rodzeństwem miała – jak tylko to możliwe – godziwe życie. Nawet na farmie bez toalety w domu mogła zachować swoją godność, swoje człowieczeństwo. Obraz umierania chwycił mnie za serce. Mimo, że nie trwał długo, kładł się cieniem na całą książkę, która ma niebagatelną  ilość 480 stron. Już sam początek, gdy obie dowiedziały się o nieprzychylnej diagnozie i nie zamieniły ze sobą słowa.

„Nie dlatego, że czułyśmy się osamotnione w naszej rozpaczy, tylko dlatego, że tkwiłyśmy w niej tak mocno, jakbyśmy były jedną osobę.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Część związana z utraconą matką okazała się dla mnie bardzo poruszająca. Podobnie jak tęsknota za ojcem, który nigdy nie był obecny w życiu Cheryl. A przecież;

Zadaniem ojca jest nauczyć dzieci, jak być wojownikami, dać im pewność siebie, by mogły wsiąść na konia i ruszyć do boju, jeśli jest to konieczne. Jeśli ojciec cię tego nie nauczył, to musisz to zrobić sama.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

To naprawdę poważna literatura z poważnymi treściami. Nie tylko aspekt rodzicielstwa został dobrze rozpisany. Także relacje pomiędzy Cheryl a jej rodzeństwem, siostrą Karen i bratem Leifem oraz relacje damsko – męskie zasługują na uwzględnienie. Delikatny Paul, jej ostoja i opoka. Szansa, która została zmarnowana. Drapieżny Joe i wielu, wielu innych.

Książka składa się z pięciu części podzielonych na zatytułowane rozdziały. Łącznie powieść składa się z dziewiętnastu rozdziałów, które skupiają się na różnych etapach drogi i życia Cheryl. Do tego pomysł palenia książek zabranych na szlak, by zmniejszyć ciężar plecaka. Z jednej strony nie pochwalam i nie zalecam. Z drugiej chwalę za determinację, by obciążyć plecak tylko po to, by przez znaczną część dźwigać lekturę do przeczytania. Oprócz Cheryl w książce spotykamy wielu ciekawych bohaterów. Ci na szlaku pojawiają się w różnych miejscach. Są chwile, że towarzyszą Cheryl, by zaraz zniknąć. Taki jest zamysł wędrowania tym traktem, współtowarzyszenie pojawia się tylko na moment. Mile wspominam Douga, z którym Cheryl mogła stworzyć coś wspólnego i jego kompana Toma. Mogła…ale nie zdążyła. Z uśmiechem czytałam o Trzech Młodych Byczkach. Ciekawy przerywnik w podróży stanowił Jonathan. Z uwagą śledziłam równoległą podróż Stacy i Rexa, a także wielu innych. Z niektórymi Cheryl spotkała się tylko na moment. Pojawili się jak motyl i zniknęli. Byli jednak ważnym doświadczeniem w trakcie samotnej podróży młodej kobiety w stronę samej siebie.

Historia Cheryl zachwyciła filmowców. W 2014 roku pojawiła się ekranizacja o tym samym tytule z  Reese Witherspoon w roli Cheryl i  Laura Dern w roli jej matki. Po przeczytaniu książki sięgnęłam po ten tytuł. Szczerze polecam. Tak samo jak polecam książkę. Mimo, że jest trudna, wymaga myślenia i głębokiego zastanawiania się. Chwilami męczyły mnie opisy otaczającej przyrody, a dni w drodze nużyły mnie, tak samo jak pojawiające się po raz któryś te same wątki. Stwierdzam jednak, że powieść ma ogromną wartość dydaktyczną i terapeutyczną. Jest zwieńczeniem tego, z czym sami borykamy się w naszym życiu, a co może skończyć się całkiem pozytywnie, o ile podejmiemy wysiłek, by coś zmienić.

Bo tak naprawdę to:

 „Nie wiadomo, dlaczego niektóre rzeczy się dzieją, a inne nie. Co do czego prowadzi. Co będzie niszczyć. Co sprawia, że jedna rzecz rozkwita, a druga umiera lub zmierza w inną stronę.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.