Recenzja przedpremierowa: „Kraina złotych kłamstw” Anna Górna

KRAINA ZŁOTYCH KŁAMSTW

  • Autorka: ANNA GÓRNA
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 616
  • Data premiery: 26.01.2022r.

Ależ mnie uszczęśliwiło Wydawnictwo @Czwarta Strona obdarowując mnie egzemplarzem „Krainy złotych kłamstw” @AnnaGorna.Autorka długo, długo przed planowaną premierą na 26 stycznia br. Dzięki temu miałam wystarczająco dużo czasu, by zapoznać się z historią, w której kluczową postać odgrywa Piotr Sauer – były policyjny śledczy oraz wystarczająco dużo czasu, by zdążyć do Was z recenzją przedpremierową😊. Jak sama Autorka pisze w posłowiu „Pisarski debiut to odsłonięcie duszy przed światem…”. Dodatkowo Anna Górna wykazała się dużą odwagą wkraczając w polski świat wydawniczy, w którym mamy wielu wybitnych pisarzy kryminałów i książki oczekujące ciągle na półkach na przeczytanie. Ciekawe, czy ten debiut spodoba Wam się równie, jak mi😉.

Książka składa się z pięciu części osadzonych w latach 2018-2019. W intrygę kryminalną wprowadzają nas wydarzenia opisane w Prologu, które zadziały się w  listopadzie 2004 roku w angielskim hrabstwie West Sussex. To wtedy ginie w nieznanych – nawet po piętnastu latach – okolicznościach dwudziestodwuletnia Julie Pearson, kochanka gwiazdy kina –  Jacka Harforda, który po skandalu wraz z bratem Billem wyprowadził się do Zurychu. Demony przeszłości powracają, gdy w  grudniu 2018 roku jego partnerka, z którą spędził dziesięć wspólnych lat, Isabelle Muri znika bez śladu. Przez wspólnego znajomego Adama Zarębę, Harford angażuje byłego policjanta Piotra Sauera, by ten doprowadził go do prawdy, co stało się z Isabelle. Sauera, który gnuśnieje na stanowisku korporacyjnym szefa od spraw bezpieczeństwa w jednej ze szwajcarskich firm.  Sauer zaczyna sobie przypominać uroki pracy w policji dzień po dniu dążąc do odkrycia, gdzie jest Isabelle. Pomaga mu w tym Mia, młoda praktykanta pracująca w ten samej, co Sauer firmie ubezpieczeniowej. Czy detektywowi bez blachy i młodej studentce prawa uda się rozwiązać zagadkę?

Udany debiut. To pewne. Anna Górna zaserwowała nam kryminał w którym duże znaczenie mają bohaterowie powieści, co sam wątek kryminalny. Do tego wzbogaciła książkę szeroko rozbudowaną warstwą obyczajową, w której stykają się różne osobowości, różne problemy, różne nieomówione sprawy. I tak sam Sauer tkwiący na niesatysfakcjonującym stanowisku, u boku z kochaną przez niego, aczkolwiek niedostępną Karoliną. Borykający się z traumami z przeszłości oraz problemami córki Wiktorii. Sama Mia wzbudziła moją sympatię, jest to bohaterka o dużym potencjalne. Szkoda, że Autorka nie rozbudowała bardziej jej roli w prowadzonym śledztwu. Jej relacja z matką Eleną i doświadczenie życiowe stanowią silne podwaliny pod rozwinięcie jej wątku. Ta obyczajowość chwilami kłuje w oczy. Spotykając Sauera w kolejnych scenach czytelnik dowiaduje się o jego przemyśleniach, wcześniejszych doświadczeniach z tą postacią, czy własnych spostrzeżeniach. To taka narracja prowadzona trochę na wyrost, jakby Autorka chciała nas dogłębnie wprowadzić w temat, w toczące się wątki, które często okazywały się jednak nieistotne jednak wprowadzały w wielowymiarowość postaci i opisanych relacji. Sama Szwajcaria ukazała została jako wielokulturowe środowisko. Polacy, Rumunii, potomkowie Chorwatów z rodowitymi Szwajcarami tworzą prawdziwy tygiel kulturalny. Z rozrzewnieniem czytałam polsko brzmiące nazwiska. Świetnie ukazała została różnorodność kultura pomiędzy innymi nacjami. Zdolność do budowania ciekawych postaci Anna Górna wykazała również w budowaniu postaci samej zaginionej Isabelle. Niby nieobecna, a jakże ważna. Wszystko wokół niej się kręciło.

Co do samego wątku kryminalnego to trochę został rozmyty obyczajowym tłem książki. Nie ukrywam, od razu wytypowałam sprawcę i to przy pierwszym strzale. Pojawienie się tego bohatera przy końcu książki od razu zwróciło moją uwagę. Odebrałam więc, że poprzednie strony, a było ich dość sporo, stanowiły preludium do właściwego śledztwa prowadzonego w ostatnich stu pięćdziesięciu stronach. Jak sama Autorka napisała w Posłowiu; „Sauer dopiero zaczyna swoje szwajcarskie przygody…”. To dobra wiadomość, bo o tym pogubionym prywatnym detektywie u boku z Mią chętnie bym jeszcze przeczytała.

To ciekawy i wieloaspektowy kryminał z rozbudowanymi kreacjami bohaterów oraz wątkami obyczajowymi. Taki literacki miszmasz napisany z wdziękiem i metodyką godną każdego śledczego. Nawiązywanie do wcześniejszych doświadczeń bohaterów sprowadza czytelnika na manowce, a takich bocznic w powieści jest cała gama. Z tą książką nie da się nudzić. Sauer mimo wielu błędów okazuje się bohaterem. To pierwszy krok do upodobania sobie kolejnego bohatera literackiego, o którym czytać będzie trzeba przy każdej kolejnej części. Zerknijcie na debiut Anny Górnej, byście nigdy nie żałowali, że nie poznaliście Sauera.

Moja ocena  7/10.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu @Czwarta Strona.

Recenzja przedpremierowa: „Sam w dolinie” Hanna Greń

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: „SAM W DOLINIE”

  • Autorka: HANNA GREŃ
  • Seria: ŚMIERTELNE WYLICZANKI (tom 3)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 464
  • Data premiery: 12.01.2022r.

@Hanna Greń – strona autorska (https://hannagren.pl/) jest jedną z moich ulubionych polskich autorek. W listopadzie podzieliłam się z Wami moją opinią na temat piątej części serii z Dionizą Remańską pt. „Śmiertelna dawka”. Była to jednocześnie piąta książka tej Autorki, którą recenzowałam. Hanna Greń ma swój styl. Łączy w sobie, dzięki bliskiej znajomości z emerytowanym policjantem😉, elementy kryminału z rozbudowanymi wątkami obyczajowymi. Czyta się jej publikacje bardzo przyjemnie. Tym razem Wydawnictwo @Czwarta Strona obdarowało mnie przedpremierowym egzemplarzem najnowszej powieści Autorki, która będzie miała premierę dopiero 12 stycznia 2022. Ja nie chcę Was dłużej, niż to konieczne, trzymać w niepewności. Spieszę więc z publikacją moich spostrzeżeń na temat książki pt. „Sam w dolinie” stanowiącej trzeci tom cyklu „Śmiertelne wyliczanki”.

Gdy w dolinie Kromparku odnaleziono zwłoki Szymona Klisia podkomisarz Konstanty Nakański zaczyna śledztwo. Morderstwo z dużym prawdopodobieństwem związane jest z arcybogatym życiem seksualnym ofiary. Nakański po kolei sprawdza kolejne pojawiające się w trakcie dochodzenia tropy. Mało prawdopodobnym zbiegiem okoliczności wydaje się kolejna śmierć, którą musi zająć się podkomisarz. Ginie jedna z dawnych partnerek Klisia. Nakańskiemu odpada jedna z podejrzanych, ale za to pojawiają się kolejne do wyjaśnienia wątki. Okazuje się, że morderca nie zamierza zakończyć swoich łowów na dwóch ofiarach. Nakański zbiera siły, by rozegrać ostatnią partię. Partię, której celem jest złapanie nieuchwytnego do tej pory zabójcy.

I znowu Hanna Greń udowodniła, że posiada niezwykłą zdolność konstruowania powieści kryminalnych. Te konstrukcje są tak trafne, wzbogacone wieloma szczegółami, specyficznym językiem, potocznie używanymi sformułowaniami, tak jakby Autorka nie była z wykształcenia ekonomistką, tylko policjantką. Chylę czoło przed pierwszym recenzentem tej powieści, na którego Hanna Greń jak zwykle mogła liczyć. Jego spostrzeżenia zapewne przyczyniły się do tego, że wątek kryminalny został bardzo dobrze poprowadzony. Bardzo podobało mi się połączenia motywu śmierci z życiem erotycznym ofiary. Czytając napawałam się tym wątkiem obyczajowym, który wzbogacił moje doznania w trakcie czytania. Ten zakres śledztwa okazał się miłym urozmaiceniem.

Książka składa się z dwudziestu dziewięciu rozdziałów. Akcja dzieje się od 7 kwietnia 2017 do 24 maja 2017. Rozdziały zostały zatytułowane i dodatkowo wskazano w nich datę. To spowodowało, że fabuła została opisana w sposób chronologiczny pokazując metodyczność w prowadzonych przez policję działaniach. Tytuły rozdziałów odnoszą się do głównego wątku, które zawierają. Tym samym zaciekawiają, wprowadzają czytelnika w najważniejszy aspekt tej części książki. Są jakby zaproszeniem do opisanych w nich historii. Warto wspomnieć o samym stylu, z czego słynie Hanna Greń.  Styl ten jest bardzo wysublimowany. Mimo, że w książce rozpisana została bardzo dobrze kryminalna fabuła, nie znajdziecie w niej wulgaryzmów, zbędnej przemocy i mrożących krew w żyłach opisów. Greń dawkuje sensacje zachowując właściwe proporcje.

Cała seria „Śmiertelne wyliczanki” jest bardzo ciekawa. Same tytuły już zaciekawiają. Słyszeliście o „Mam chusteczkę haftowaną” czy „Chodzi lisek koło drogi”? Jeśli nie, to oprócz oczywiście „Sam w dolinie” koniecznie sięgnijcie po poprzednie tomy cyklu. Hanna Greń odnalazła jakąś magiczną receptę jak łączyć kryminał z wątkami obyczajowymi, by fani i jednego, i drugiego gatunku byli zadowoleni. Ja w zależności od nastroju czytam raz jeden, raz drugi gatunek. Połączenie obu, to dla mnie prawdziwa uczta dla oczu. Zachęcam do przeczytania!!!

Moja ocena  8/10.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu @Czwarta Strona.

„Zasada trzech sprzeciwów” Aleksandra Marinina

ZASADA TRZECH SPRZECIWÓW

  • Autor: ALEKSANDRA MARININA
  • Seria: ANASTAZJA KAMIEŃSKA (tom 24)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron:486
  • Data premiery: 27.10.2021r.
  • Data 1 wydania polskiego: 01.01.2003r.

Dawno, dawno temu przeczytałam jedną z książek serii o Major Anastazji Kamieńskiej. Nie mogłam przez nią przebrnąć. Chcąc jednak sprawdzić jak rozwinęła się postać głównej bohaterki oraz sama autorka sięgnęłam po premierę z 27 października br. Wydawnictwa @Czwarta Strona pod tytułem „Zasada trzech sprzeciwów”. Dwudziesty czwarty tom serii, która wyszła spod pióra Aleksandry Marininy po raz pierwszy w naszym kraju wydano w 2003 roku. Sama fabuła została umiejscowiona u schyłku roku 2002 oraz początku 2003. Kiedy jeszcze komórki były rzadkością, a każdy dom, mieszkanie miał telefon stacjonarny. Tym razem Nastia zaczyna kiepsko, od rekonwalescencji po złamanej nodze. A jak kończy? Czy trafnymi hipotezami śledczymi? Czy raczej ciągłym błądzeniem we mgle? Zapraszam na recenzję książki o pewnej milicjantce Federacji Rosyjskiej, która dość dużo czasu spędziła w domku letniskowym swego współpracownika😉.

(…) Kto twierdził, że mówienie prawdy jest łatwe i przyjemne? Bułhakow? Kłamał. Wszyscy pisarze kłamią. Ludzie kłamią, bo mówienie prawdy jest trudne i bolesne. Zwłaszcza samemu sobie” – „Zasada trzech sprzeciwów” Aleksandra Marinina.

Z spostrzeżeniem, że pisarze kłamią spotkałam się nie raz😊. Ale jak im tu nie wierzyć, kiedy budują tak realną rzeczywistość, rozbudzają prawdziwe emocje i wzbudzają zaciekawienie! Fakt, jeśli kłamią to niech robią to naprawdę dobrze. Tak jak w przypadku „Zasady trzech sprzeciwów” Aleksandry Marininy. Nigdy nie byłam w Rosji. Nigdy nie odwiedziłam Moskwy. Z prawdziwym Rosjaninem również nigdy nie zamieniłam słowa. Historia oparta na kolejnym śledztwie, w który zaangażowana jest Major Anastazja Kamieńska została tak dobrze rozpisana wątkami obyczajowymi, że po przeczytaniu książki mam wrażenie jakbym w tym śledztwie uczestniczyła, jakbym sama spotykała się z tymi wszystkimi Loszkami, Paszami, Żeniami, czy Lenoszkami. A wszystko zaczęło się od butów. „Najpierw pośpiesznie przebiegły, chlupocząc w rozmokłym październikowym błocie, eleganckie lakierki na skośnych obcasach i z długimi „błazeńskimi” czubkami, niosąc swoją posiadaczkę w domowe pielesze. Potem raźno i bezgłośnie przemaszerowały cztery kudłate łapy….(…)były też inne nogi, w butach i pantoflach, w adidasach i botkach. W spodniach, dżinsach i pończochach…”. Były buty Galiny Wasiljewnej – kinezjolożki, które w pewnym momencie już nigdzie nie poszły. Były buty na niebotycznych obcasach aktorki, Julii, która nie wróciła do domu po zakrapianej imprezie z osobami z branży. Były też kobiece buty Larysy, które spadły jej z martwych stóp w malarskiej pracowni, w której odwiedził ją jej mąż, bogaty biznesmen Walerij. W książce sporo innych butów, noszonych przez różne osoby. Przez śledczych, samą Nastkę, która dopiero co uczy się chodzić, przez jej męża, przyjaciół i tajemniczego filologa odwiedzającego ją w czasie rekonwalescencji. Tylko które buty tak naprawdę niosły śmierć? Które z tych butów okazały się najbardziej niebezpieczne?

Dzieląc się spostrzeżeniami na temat przeczytanych kryminałów i thrillerów trudno nie spojlerować. Muszę o tej zasadzie pamiętać na okrągło. Tym razem jestem pewna, że skracając fabułę nie zdradziłam za wiele. Uff i dobrze. Teraz trochę moich wrażeń. Cóż, jest to inny kryminał i to z wielu względów. Po pierwsze osadzony jest głęboko w rosyjskiej rzeczywistości i rosyjskiej mentalności. Uwielbiam mistrzów jak: Bułhakow, Dostojewski. Z kryminałami nie mam jednak do czynienia. Sam sposób traktowania Nastki przez współpracowników jest specyficzny. Mimo, że jej hipotezy okazują się najtrafniejsze w poszczególnych wątkach śledztwa, traktują ją jak siostrę, którą trzeba się opiekować, którą trzeba komplementować i otaczać ciągle atencją. Major Kamieńska potrafi sama pokazać przysłowiowe pazurki i zwrócić się do kolegi następującymi słowami: „To pański problem, panie śledczy(…). Moje zadanie to myślenie”. Nie wychodzi z roli, roli, w którą wpakowały ją problemy zdrowotne, roli konsultantki. Wykreowana przez autorkę postać jest na swój sposób ciekawa. Z jej zachowania trudno wyczytać, że ma ponad czterdzieści lat. Mentalnie, emocjonalnie, socjologicznie raczej przypomina kobietę przed trzydziestką. Trwająca w dość luźnym związku z mężem. Mimo wielu sukcesów całkowicie od niego uzależniona, nie potrafiąca postawić na swoim i w skrytości cierpiąca, gdy nie zachowuje się zgodnie z jej potrzebami, nie pomaga jej w rekonwalescencji. Pozwalająca na odebranie sobie własnego lokum i na rozłąkę z mężem, który gdy ona dochodzi do siebie na letnisku przebywa u własnych rodziców. Dochodzenie do prawdy i trafnych spostrzeżeń całej grupie zabiera dość sporo czasu. Autorka nie podrzuciła mi żadnych tropów, nie rzuciła wędki, nie skierowała moje myśli na właściwe tory w żadnym momencie. Ciągle borykałam się z myśleniem, co z tą rodziną jest nie tak, że giną trzy osoby ze sobą niezwiązane, wokół których ujawniono osoby dwóch sióstr i ich brata.

Bardzo podobały mi się wątki obyczajowe, które Marinina wspaniale zobrazowała. Rosyjska bohema, świat malarzy, aktorów, filmowców. Świat niespełnionych marzeń i niewykorzystanych możliwości. Obraz rodziny został również ukazany nieszablonowo, rozwody, nowe rodziny, więzi rodzeństwa przyrodniego, często odnawiane i kultywowane dopiero po latach. Co ważne, przy obopólnym szacunku. Do tego kobiety, wykształcone, odnoszące sukcesy i mądre jako przeciwwaga do tych, które wykorzystują swoje ciało do zdobywania silnej pozycji w społeczeństwie. Tak, te aspekty są wartością „Zasady trzech sprzeciwów” większą, niż samo śledztwo, które toczyło się chwilami jak „żółw ociężale”.

Cóż to było jednak za zakończenie!!! Cóż to były za motywacje do zbrodni!!! Tego Marininie nie odbiorę. Faktycznie, ten wątek okazał się zaskakujący. Rosjan można lubić bardziej lub mniej, to indywidualna sprawa. Ale Nastki Kamieńskiej nie polubić, nie sposób. Warto ją poznać, warto ją odkryć, a wraz z nią kulisy rosyjskiej milicji.

Moja ocena  7/10.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu @Czwarta Strona.

Recenzja przedpremierowa: „Ostatni dom na zapomnianej ulicy” Catriona Ward

OSTATNI DOM NA ZAPOMNIANEJ ULICY

Autorka: Catriona Ward
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data premiery: 2021-07-28
Liczba stron: 400

Dopiero co publikowałam recenzję lipcowej premiery Remigiusza Mroza od Wydawnictwa @Czwarta Strona Kryminału, a już jestem po lekturze kolejnej książki tego samego Wydawnictwa, która premierę będzie miała 28 lipca br. Wiem, wiem muszę uważać, by w recenzji za bardzo nie pospojlerować. Tym bardziej, że z dotychczasowych opinii (na LC średnia 8/5 brzmi obiecująco😊) wynika, że jest to thriller niezwykle trzymający w napięciu. Obiecuję solennie nie zepsuć Wam przyjemności z czytania i nie przemycić w recenzji istotnych wątków z „Ostatniego domu na zapomnianej ulicy” Catriony Ward

Rzadko dosłownie cytuję opis wydawcy. Ten jednak brzmi tak nieszablonowo, że nie mogłam się oprzeć pokusie i nie zostawić przynajmniej jego fragmentu tutaj😉. Sprawdźcie sami: „Oto historia seryjnego mordercy, ale nie tylko. To także opowieść o porwanym dziecku, zemście i śmierci. Oraz o pewnym zwyczajnym domu na końcu zupełnie przeciętnej ulicy. Wszystkie te historie są prawdziwe, a jednocześnie w każdej z nich kryje się kłamstwo…” – z opisu Wydawcy.  Prawda, że brzmi intrygująco? Już sam opis Wydawcy wywołuje ciarki na plecach.

„(…) Oceniam ludzi na dwa sposoby – pod kątem tego, jak traktują zwierzęta i co lubią jeść. Jeśli czyimś ulubionym daniem jest sałatka, wiadomo, że to zły człowiek. A jeśli coś z serem, raczej jest w porządku.” – „Ostatni dom na zapomnianej ulicy” Catriona Ward.

Tak naprawdę to historia nie tylko – cytując samą autorkę, „(…) o kotce imieniem Olivia, dziewczynce imieniem Lauren i mężczyźnie imieniem Ted”. Historia, która rozpoczęła się zaginięciem sześcioletniej Lulu. Dziewczynki, której siostra Dee Dee poszukiwała przez całe jej dorosłe życie. To nawet nie historia o nieudolnych policjantach, którzy nie potrafią odnaleźć dzieci ginących w okolicy miejscowego jeziora. To historia o cierpieniu tych co odeszli i tych, co zostali. I jedno i drugie cierpienie jest niewyobrażalne. I jedno i drugie cierpienie powinno być opisane w sposób, w który zrobiła to Catriona Ward.

Oklaski należą się autorce z wielu powodów. Po pierwsze idealnie wkomponowana w gatunek i treść narracja. Czasem pierwszo, czasem trzecioosobowa. Wszystko zależy z perspektywy, które bohatera relacjonowane są wydarzenia, myśli, czyny. Sposób narracji odznaczony został rozdziałami nazwanymi poszczególnymi bohaterami. Mamy więc rozdziały zatytułowane Dee, Olivia, Lauren, Ted. Dzięki tej narracji autorka sportretowała w bardzo profesjonalny sposób porwaną dziewczynkę, krzywdzonego w dzieciństwie chłopca, szukającą siostrę, czy kotkę Olivię widzącą i czującą wszystko nawet to, czego nie potrafi zrozumieć. Po drugie bohaterowie. Idealnie rozrysowani. Mimo, że momentami wątki poszczególnych postaci bardzo mnie męczyły i utrudniały zrozumienie, to jednak wszystkie opisy splotły się w jedną, komplementarną całość. Po trzecie zaskakujące tematy poboczne. Dość, że cała fabuła utkana jest jak pajęcza sieć, gdzie nie widać ani początku, ani końca, ani tego od czego się zaczęło, ani – bardzo długo – tego jak się skończyło, to dodatkowo Ward wprowadziła bohaterów będących dodatkową zagadką, jak Bogacz, jak Pan Nocny. Po czwarte tajemnicza, nienazwana choroba o której wspomina matka jednego z bohaterów. Choroba, która pustoszy. Po piąte małomiasteczkowa amerykańska społeczność. Społeczność, w której ktoś coś widzi, coś podejrzewa, niby się interesuje, niby jest zaciekawiona, a tak naprawdę nic nie robi, nie bierze sprawy w swoje ręce. Typowo amerykańskie podejście, które piętnuje wtargnięcie do czyjegoś domu, na czyjąś posesję, do czyjegoś życia. Bez względu na okoliczności, bez względu na pozytywne skutki, które mógłby przynieść ten czyn. I po szóste, może najważniejsze, odwaga. Odwaga Catriony Ward, że w taki sposób opisała temat przewodni książki. Jestem pełna podziwu dla niej za przemyślane do samego końca wątki, które potwierdzają jak wiele pracy autorka włożyła w napisanie tej powieści. Przecież musi być niezmiernie trudno skonstruować powieść z tak różnych bohaterów, o tak trudnej, wymagających i niepokojącej fabule. A niepokoje powodują smutne nastroje, gniew, strach, niezgoda, niezrozumienie itd. Takie uczucia głównie mi towarzyszyły. Możliwe, że z tego powodu momentami książka mnie męczyła. Miałam wrażenie, że czytam ją ciężko i mozolnie.

Reasumując, „(…) zawsze dążymy do czynienia dobra. Zawsze próbujemy chronić dziecko” – „Ostatni dom na zapomnianej ulicy” Catriona Ward. Czy zawsze? Czy wszędzie? Czy tylko?

Dajcie się zaskoczyć i wciągnąć!!! Zapewniam, że takiego rozwinięcia się nie spodziewacie.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

„Wioska kłamców” Hanna Greń

Gren WioskaKlamcow2

WIOSKA KŁAMCÓW

  • Autor:HANNA GREŃ

  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA

  • Liczba stron: 334

  • Data premiery: 29.01.2012r.

  • Moja ocena: 8/10

Najnowsza powieść Hanny Greń pt. „Wioska kłamców” to pierwsza przeczytana przeze mnie książka jej autorstwa. Nie do końca wiedziałam czego się po niej spodziewać, natomiast fakt, że została wydana przez Wydawnictwo Czwarta Strona i wiele pochlebnych, czytanych przeze mnie wcześniej, opinii o książkach autorki, sprawił, że zdecydowałam się po tę lekturę sięgnąć.

Dioniza Remańska po odejściu z policji postanawia odszukać zabójcę swego ojca. Bowiem jego zagadkowa śmierć nie daje jej spokoju. Niby winni zostali już skazani i siedzą w więzieniu, ale dziewczyna wątpi w ich winę. Udaje się więc do wioski, w której on mieszkał i w której mieszkają rodziny skazanych, żeby poznać okoliczności towarzyszące temu zdarzeniu. Oczywiście zjawia się tam pod przykrywką, jednak i tak okazuje się, że nie wszystkim mieszkańcom wioski jest na rękę jej pobyt tam, wielu z nich ma coś do ukrycia. Czy dziewczynie uda się rozwiązać tę zagadkę? Czytaj dalej

„Zapłata” Małgorzata Rogala

RogalaMalgorzata Zaplata1

ZAPŁATA

  • Autor: MAŁGORZATA ROGALA
  • Seria: AGATA GÓRSKA I SŁAWEK TOMCZYK (TOM 1)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 350
  • Data premiery: 31.10.2018r.
  • Moja ocena: 8/10

Małgorzata Rogala nazywana mistrzynią kryminału psychologicznego stworzyła fantastyczny cykl o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku. Jest oto jedna z moich ulubionych serii, więc kiedy usłyszałam, że 31 października Wydawnictwo Czwarta Strona wydaje jej pierwszy tom wiedziałam, że muszę go mieć i uzupełnić kolekcję (pierwszy tom do tej pory wydany był przez inne wydawnictwo i miał inną szatę graficzną niż pozostałe). Przy okazji odświeżyłam sobie znajomość serii i jak zwykle był to bardzo miło spędzony czas.

Każdy tom serii to odrębna sprawa kryminalna prowadzona przez Agatę i Sławka, ale połączone one są ze sobą, zarówno wątkami osobistymi bohaterów, jak i przenikają się wzajemnie. Dlatego polecam przeczytanie całej serii w kolejności chronologicznej. Oczywiście da się czytać pojedyncze tomy, natomiast lektura całości jest zdecydowanie bardziej pełna i emocjonująca. Mamy wtedy okazję zapoznać się z bohaterami i każdy kolejny tom traktujemy jak spotkanie z dobrymi znajomymi, bowiem głównych bohaterów sagi Małgorzaty Rogali nie się nie lubić. Czytaj dalej

„Fatum” Michał Larek

LarekMichał Fatum2

FATUM

  • Autor: MICHAŁ LAREK
  • Seria: DEKADA (TOM 3)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 441
  • Data premiery: 17.10.2018r.
  • Moja ocena: 9/10

 

„Fatum” to trzeci tom cyklu „Dekada”, mimo tego była to moja pierwsza książka Michała Larka. Nie do końca wiedziałam, więc czego się spodziewać. Zachęcały mnie opinie w internecie i fakt, że książka została wydana przez Czwartą Stronę. Mimo to lektura mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, aż tak świetnego kryminału. Od teraz po każdą kolejną książkę Larka sięgam w ciemno i na pewno nadrobię lekturę już wydanych.

„Fatum” to kryminał, którego akcja toczy się we wczesnych latach 90tych. Mimo, że jest to trzeci tom cyklu i w książce wyjaśnia się jedna sprawa, która pojawiła się we wcześniejszym tomie, spokojnie i bez żadnego dyskomfortu można ją czytać bez znajomości poprzednich części. Zresztą podobno to najlepszy jak do tej pory tom cyklu, więc wiedziałam od czego zacząć😉

3 marca 1993. Czterech mężczyzn napada na konwój z dużą sumą pieniędzy i porywa młodą kasjerkę. Sposób przeprowadzenia akcji i niepozostawienie żadnych śladów powodują, że prasa i telewizja od razu interesują się wydarzeniem i przypinają mu łatkę „napadu stulecia”, który mógłby posłużyć za idealny scenariusz filmu sensacyjnego. Poznańscy policjanci mocno czują naciski z góry, by sprawę szybko i spektakularnie rozwiązać. Jak to jednak zrobić, skoro przestępcy zdaje się nie zostawili żadnego tropu? Kiedy zostają odnalezione zwłoki zgwałconej i zamordowanej kobiety presja znalezienia sprawców staje się jeszcze większa. Harry, Kowalski, Ostrowski, Katia i Miszczu robią wszystko by dopaść złoczyńców. Gdy niespodziewanie młoda policjantka Katia wpada na jakiś trop i znika, jej koledzy są bardziej niż zdeterminowani. Czy uda się dorwać przestępców zanim kobiecie stanie się krzywda? Czy sprawa zostanie rozwiązana? Czytaj dalej

„Dlatego od Ciebie odeszłam” Agata Przybyłek

PrzybylekAgata DlategoOdCiebieOdeszlam2

 

DLATEGO OD CIEBIE ODESZŁAM

  • Autor: AGATA PRZYBYŁEK
  • Seria: BĄDŹ PRZY MNIE ZAWSZE. TOM 3
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 403
  • Data premiery: 03.10.2018r.
  • Moja ocena: 8/10

 

Nastrojowa, romantyczna okładka idealnie odzwierciedla zawartość najnowszej książki Agaty Przybyłek „Dlatego od Ciebie odeszłam”.  Jest to klimatyczna, spokojna, pełna pozytywnych emocji, ale też bólu i żalu, opowieść. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, a po lekturze pozostawia w sercu spokój, co jest niezwykle cenną cechą, mimo, tego, że nie opowiada on o rzeczach łatwych ani przyjemnych. Gdybym miała określić o czym jest ta książka? O miłości, o różnych jej odcieniach, o niełatwych wyborach i trudnych decyzjach, o odwiecznym dylemacie między sercem a rozumem, o przyjaźni, o samotności, o problemach psychicznych, o relacjach z rodzicami… Można by tak jeszcze przez jakiś czas mnożyć kwestię, których dotyka to powieść, bowiem mieści ona w sobie wiele zagadnień, które składają się na ludzkie życie. Pewnie dlatego tak dobrze się ją czyta, bo jest życiowa, nie ma w niej idealizowania, opowiada o niełatwych sprawach bez upiększeń i zakłamań.

W książce przeplatają się dwie płaszczyzny czasowe – współczesna i z czasów II wojny światowej, tak jak przenikają się losy dwóch przyjaciółek Olgi i Ady. Olga, sumienna, uporządkowana studentka znajduje pewnego dnia na ulicy dziecięcy bucik, nie wiedzieć do końca, dlaczego postanawia oddać go właścicielowi i tak trafia na Mariannę, staruszkę opiekującą się swoją prawnuczką, która opowiada jej swoją niesamowitą historię. I tu pojawia się historyczna przestrzeń czasowa, gdyż kobieta opowiada o czasach II wojny światowej, o swoich przeżyciach z tego czasu, a w zasadzie głównie o swojej ówczesnej miłości, niełatwej i wielowymiarowej, która wiązała się z trudnymi wyborami i dla której nie było jednoznacznych odpowiedzi. Druga przyjaciółka, Ada, to piękna młoda kobieta, która przyjaźni się i studiuje z dwoma chłopakami, Pawłem i Igorem, każdy z nich skrywa swoje tajemnice i problemy. W życiu Ady jest również Damian, jej chłopak, zdawało by się idealny, stworzony dla niej. Dlaczego więc czasami mamy wrażenie, że Ada musi się na siłę do niego przekonywać? Czytaj dalej

„Owoce miłości” Karolina Wilczyńska

wilczynska owocemilosci1

OWOCE MIŁOŚCI

  • Autor: KAROLINA WILCZYŃSKA
  • Seria: ROK NA KWIATOWEJ (TOM 4)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 311
  • Data premiery: 05.09.2018r.
  • Moja ocena: 7/10

 

„Owoce miłości” Karoliny Wilczyńskiej to czwarty, ostatni już tom cyklu „Rok na Kwiatowej”. Seria ta jest dość charakterystyczna i minęło trochę czasu zanim wczułam się w klimat i formę. Oczywiście książki można czytać niezależnie, ale ja jestem raczej zwolenniczką czytania całymi seriami i w kolejności, wtedy więcej jesteśmy w stanie z książki wyciągnąć i w pełni zrozumieć przesłanie i intencje autora. Czwarty tom zamyka rok, podczas którego towarzyszyliśmy sąsiadkom z ulicy Kwiatowej.

Wioletta mimo tego, że jej małżeństwo zdecydowanie przeżywa kryzys odnajduje w sobie pasję i znajduje swój sposób na życie. Przesłanie dotyczące jej historii bardzo mi się podobało, bo pokazuje, że tak naprawdę każda z nas może zmienić swoje życie na lepsze, a często nie tylko swoje, biorąc się do działania i mając odwagę posłuchać swego serca i intuicji robiąc coś, co kiedyś było dla nas niewyobrażalne i trudne. Ślub Malwiny zbliża się wielkimi krokami, przygotowaniu trwają, a bohaterce czasem trudno porozumieć się w tym temacie ze swoją mamą. Nieoczekiwanie trafia na trop tajemnicy rodzinnej, odnajdując siostrę mamy, z którą nigdy nie utrzymywali kontaktu. Czy Malwina powinna tą sprawę zostawić w spokoju, czy może należy spróbować ją jakaś rozwiązać? Z kolei Liliana mierzy się z trudną przeszłością, a obecność Agnieszki, do której niespodziewanie bardzo się przywiązała, bardzo ją motywuje i popycha do pewnych zmian. Natomiast Róża przeżywa trudny czas, choć jest w tzw. stanie błogosławionym wcale nie czuje się wyróżniona, ani szczęśliwa, trudno jej pogodzić się z wizją samotnego macierzyństwa. Czy będzie potrafiła dostrzec to, co ma tuż obok i otrząsnąć się z marazmu i przygnębienia? Czytaj dalej

„Biegiem po miłość” Marta Radomska

RadomskaM BiegiemPoMilosc1

BIEGIEM PO MIŁOŚĆ

  • Autor: MARTA RADOMSKA
  • Seria: MARATON DO SZCZĘŚCIA (TOM 3)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 360
  • Data premiery: 19.09.2018r.
  • Moja ocena: 7/10

 

„Biegiem po miłość” to trzeci tom cyklu „Maraton do szczęścia”, czyli dalszy ciąg perypetii Olki i reszty zwariowanej paczki. Książkę teoretycznie można czytać w oderwaniu od reszty, bo każdy tom opowiada o odrębnej aferze, a wydarzenia z przeszłości są wspominane i trochę streszczane.  Jednak moim zdaniem zdecydowanie lepiej można wczuć się w klimat czytając całą serię. Pierwszy tom „Maraton do szczęścia” podobał mi się średnio. Czytało się fajnie, ale bez rewelacji. Za to drugi tom „Sprintem do marzeń” czytało mi się rewelacyjnie. Trzeci tom przeczytałam trochę siłą rozpędu, znani, sympatyczni bohaterowie, poczucie humoru i zabawne perypetie. Powiem szczerze, że akcja tego tomu jest dla mnie trochę mało przekonywująca, a intryga grubymi nićmi szyta.

Przygotowania do ślubu Oli i Łukasza wkraczają na ostatni etap. Bohaterka w przedślubnym zamieszaniu musi sobie poradzić z obiema rodzinami i przeróżnymi perypetiami. Nieoczekiwanie tuż przed ślubem w obecności narzeczonego odkrywa w pudełku, w którym powinny być jej ślubne buty białe adidasy z doczepioną karteczką „Ucieknij ze mną. On nie jest Ciebie wart.” I jak tu przekonać narzeczonego, że pudełko trafiło do niej przez przypadek i nie ma na sumieniu żadnych przedślubnych romansów? Na domiar złego okazuje się, że to dopiero początek perypetii. Wesele zostaje urozmaicone wizytą policji i śledztwem do rozwiązania. Ale więcej szczegółów Wam nie zdradzę😉 Czytaj dalej