„Niewinny” Harlan Coben

NIEWINNY

  • Autor:HARLAN COBEN
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Liczba stron:416
  • Data premiery: 14.04.2021r.
  • Data pierwszego polskiego wydania: 01.01.2006.

Pamiętacie o moim wyzwaniu? Cztery premiery od wydawnictwa Albatros z 14 kwietnia w cztery dni. Dwie premiery już za mną (Terapeutka oraz Strażnik). Teraz kolej na trzecią i to w trzecim dniu. Jest nieźle. Mam szansę. Przed Wami recenzja wznowionego „Niewinnego” od Wydawnictwa Albatros. Książka doczekała się wznowienia z powodu platformy Netflix. Ach ten Netflix. Zwykle jak pojawia się nowy serial na podstawie książki, wydawca przypomina czytelnikom pierwowzór. Serial będzie dostępny od 30 kwietnia. Staram się postępować zgodnie z zasadą: najpierw książka a potem film. Tak będzie i tym razem. Książka przeczytana, teraz spokojnie mogę czekać na premierę serialu, który powstał na jej podstawie. 

Harlana Coben nikomu nie trzeba przedstawiać. Mam nadzieję, że wznowień jego książek będzie więcej. Z notki biograficznej dowiedziałam się, że w 2018 roku Coben podpisał z Netflixem umowę, „(…) dzięki której w ciągu kilku najbliższych lat powstanie aż 14 ekranizacji jego powieści!”. Wszystko przede mną. Coben to autor wielu świetnych książek. Dwie z nich zostały już przeze mnie zrecenzowane: Chłopiec z lasu czy Już mnie nie oszukasz. Czy i ta wznowiona książka sprosta moim oczekiwaniom? Zaraz się dowiecie.

Jeden mały błąd może zmienić wszystko” – z opisu Wydawcy.

Wie o tym bardzo dobrze Matt Hunter, który dziesięć lat wcześniej w trakcie pijackiej bójki zabił Stephena McGratha. Aktualnie wiedzie szczęśliwe życie u boku kobiety, którą kocha – Olivii. Pracuje w kancelarii prawnej jako człowiek od wszystkiego, ma u boku cudowną bratową Marshę oraz kochających go bratanków. Na domiar wszystkiego dowiaduje się, że jego żona niedługo urodzi ich wspólne dziecko. Bańka mydlana pryska, gdy poprzez wideotelefon otrzymuje filmik swej żony w platynowej peruce w pokoju hotelowym z ciemnowłosym mężczyzną. Mężczyzną, który sam wysyła mu swoje zdjęcia uśmiechając się triumfalnie. Czego chce od Matta? Co robi jego żona w podrzędnych motelach i dlaczego trzyma to w tajemnicy? Do tego wszystkiego zostaje zamordowana zakonnica ze szkoły katolickiej – siostra Mary Rose, która dzwoniła do jego bratowej. Czy jej śmierć jest związana z rodziną Matta? Tego wszystkiego musi się dowiedzieć Matt, jak pisze wydawca: „Przeciętny człowiek wplątany w śmiertelnie niebezpieczną intrygę, której nie rozumie”.

Mistrzowski miszmasz

Wytrwałam do końca. Uff. Cały czas zastanawiałam się po co tyle wątków. Mamy i striptizerki, zwykle dziewczyny uciekające z domów zastępczych do Las Vegas, i skorumpowanych policjantów, czy agentów FBI z mocnymi możliwymi zarzutami. Oprócz tego jeden z wątków dotyka rozgrywek mafijnych i dużych pieniędzy z żerowania na nieszczęściu innych osób. Fabuła jest tak momentami zagmatwana, że faktycznie wszyscy wydają się źli, podejrzani.  Dużo morderstw, dużo tajemnic, dużo sekretów. Najbardziej spodobał mi się wątek samego Matta. Jego postać przewija się od początku do końca powieści. Pojawia się w wielu jej momentach mimo, że nie okazał się on jedynym głównym bohaterem. Clue jego postaci okazała się skomplikowana relacja z Sonyą, matką zabitego przez niego w bójce chłopaka. Młodego studenta, którego wspomnienie towarzyszy mu przez ostatnie dziesięć lat. Ciche spotkania, zawsze w tym samym miejscu. W trakcie których nigdy nie pada słowo „przepraszam” i słowo „wybaczam”. Tak jakby i Matt, i Sonya chcieli dotknąć Stephena, chcieli z nim poobcować. Czasem tak jest, że w relacjach z żyjącymi szukamy kontaktu z tymi, którzy już odeszli. Chyba o tym chciał przypomnieć czytelnikom autor.

Początek powieści jest bardzo dobry. Od razu skłania czytelnika do zadania sobie pytania, co się zadzieje z Mattem? Jaki będzie jego koniec? Czy znowu będzie musiał trafić do więzienia? W pewnym momencie nie wiadomo jednak, kto prowadzi śledztwo i dlaczego. Matt korzysta z pomocy prywatnej detektyw, policja zaczyna współpracować na niejasnych zasadach z FBI. Dwa kolejne morderstwa nie przybliżają do rozwikłania zagadki. W pewnym momencie wielowątkowość zaczęła mnie męczyć. Nigdy nie lubiłam za bardzo rozbudowanej fabuły. Urywki zdarzeń wydawały mi się momentami jakby dopisane, tylko by zmylić czytelnika i jeszcze bardziej skomplikować historię. Polubiona przeze mnie postać Matta przestała mieć znaczenie a to nie spodobało mi się wcale☹.

Dla mnie to najsłabsza do tej pory przeczytana książka tego autora. To wcale jednak nie oznacza, by nie sięgnąć po następne. Coben posiada takie umiejętności literackie, że na pewno nie raz mnie jeszcze zachwyci.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

„Dopasowani” John Marrs

DOPASOWANI

  • Autor:JOHN MARRS
  • Wydawnictwo:KSIĄŻNICA
  • Liczba stron:320
  • Data premiery:11.10.2017r.
  • Moja ocena:8/10

Książka „Dopasowani” dostępna jest na rynku wydawniczym od 2017 roku. Wydawnictwo Książnica przy okazji premiery serialu na platformie Netflix, przypomniało mi o tej pozycji. 8 odcinkowy serial już jest dostępny od 12 marca, książka dużo wcześniej. Ja serialu nie planowałam oglądać, póki nie zapoznałam się z pierwowzorem. Nie żałuję tej decyzji. Teraz spokojnie mogę pooglądać wariacje scenarzystów i reżyserów serialowych. Już wiem, co autor miał na myśli.

Autor – brytyjski pisarz i dziennikarz – nie ukrywam, z którym mam przyjemność po raz pierwszy. Jak sam o sobie mówi: „W rzeczywistości jest całkiem sympatyczną osobą, tylko jego wyobraźnia może być okrutna… ” (źródło: „Elle”). Z opublikowanego wywiadu dowiedziałam się, że nie brał udziału w produkcji serialu i jest autorem wysoko ocenianej „Co się skrywa między nami?”, którą koniecznie muszę przeczytać. Teraz już wiem, że ją muuuuszę przeczytać.

Jak daleko się posuniesz, by znaleźć miłość? – pyta Wydawca.

W opisie wydawniczym zawarto takie pytanie. Odpowiedź wydaje się dziecinnie prosta. Oczywiście, jesteśmy w stanie posunąć się naprawdę daleko, by znaleźć miłość. Ale czy do tego, by rzucić dotychczasowego partnera? Czy, mimo naszej orientacji heteroseksualnej spróbować związku homoseksualnego? Czy do samotnego rodzicielstwa z nieznanym nam osobiście dawcą spermy, który według algorytmu jest naszą „drugą połówką”? Takich pytań można konstruować wiele. Nie zawsze odpowiedzi są oczywiste.

Książka skonstruowana jest z krótkich rozdziałów zatytułowanych imionami bohaterów. Śledzimy losy „dopasowanych” z perspektywy złączonych par na portalu www.znajdzswojadrugapolowke.com. Obserwujemy więc niezwykle bogatą naukowiec Elie z Timem, Nicka z Alexem (podobno oboje nie są homoseksualni), Mandy z Richardem, Jade z Kevinem, Amy z Christopherem. Każdy z bohaterów ma swoją historię. Każdy z nich zarejestrował się na portalu z innych pobudek. Każdemu z nich aplikacja wskazała bliźniaka genetycznego. Każdy z nich postanowił się z nim spotkać. Czy każdemu z nich uda się stworzyć satysfakcjonujący związek? To jest pytanie, na które musicie sami sobie odpowiedzieć.

Gdyby tylko taki gen istniał…

Cudownie byłoby wiedzieć, że taki gen został odkryty. Jeden gen, który w prawie 100% potwierdza nasze dopasowanie z inną osobą. Moglibyśmy tą osobę poszukać. Moglibyśmy ją znaleźć i jeśli wierzyć, autorowi, moglibyśmy od razu w ciągu 48 godzin coś do niej poczuć, się nią zauroczyć, zwykle z wzajemnością. A potem mogłoby być tylko lepiej. Chociaż…. Ile dotychczasowych związków rozpadłoby się. Przecież decyzja może być tylko jedna, jeśli dowiedziałabym się o mojej „drugiej połówce” musiałabym ją znaleźć i spróbować z nią stworzyć związek. Ilu patologicznych, przemocowych partnerów znalazłoby swoje połówki.  To nie skończyłoby się dobrze. Przecież w pewnym momencie natura musiałaby wygrać. Ilu morderców mogłoby rozpocząć swoje związki. Skąd aplikacja może wiedzieć, czy jakiś Kevin, Mark, Amy, Mandy itd. to nie mordercy, nie morderczynie, nie gwałciciele, nie porywacze? Tego ze śliny nie można wyczytać. A to tym bardziej nie skończyłoby się dobrze. Thriller czyta się bardzo szybko. Wydarzenia następują jedno po drugim. Zachwycił mnie sam pomysł, gen dopasowujący w pary. Naprawdę nowatorskie spojrzenie na związki. Wokół tej koncepcji John Marrs stworzył świetną fabułę z bardzo interesującymi bohaterami. Każdy jest inny, każdy ma coś za uszami, każdy jest niepowtarzalny. Jak niepowtarzalne są geny.

Autor potrafił mnie zaskoczyć. A to cenię sobie w thrillerach najbardziej. Nie jest to jednak typowa książka tego gatunku.  Mimo to, naprawdę warto ją przeczytać. Z podobną, tak dobrze rozpisaną opowieścią możecie się już nie spotkać. Zapewniam, to nie jest idylliczna opowieść o szczęśliwych parach.  

Za możliwość recenzji książki dziękuję WYDAWNNICTWU KSIĄŻNICA

.