„Skrawki nadziei” Maria Paszyńska

SKRAWKI NADZIEI

  • Autorka: MARIA PASZYŃSKA
  • Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
  • Cykl: CUDA CODZIENNOŚCI (tom 2)
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 23.03.2022r.

Jak wspomniałam w recenzji pierwszego tomu cyklu „Cuda codzienności” „Autorkę @Maria Paszyńska niezwykle cenię za cykl „Wiatr ze wschodu”. Oba cykle opowiadające całkowicie o innej rzeczywistości czytałam z zaciekawieniem. Śledząc fabułę skonstruowaną bardzo przenikliwie i intrygująco, wsłuchiwałam się w losy bohaterów, za którymi podążałam od początku lektury do jej samego końca. Drugi tom cyklu pt. „Skrawki nadziei” przeczytałam jakiś czas temu. Książka premierę dzięki Wydawnictwu @Książnica miała 23 marca br. Mnie ogarnęło niestety przesilenie kwietniowo – zimowe. Jak to w przysłowiu „Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata” i tak przeplatał, że się nabawiłam infekcji. Mam jednak nadzieję, że tą spóźnioną recenzję przeczytacie 😉.

Ciszakowie wreszcie mają swój dom w warszawskiej kamienicy na Smolnej. Mają też swoją niepodległą Polskę. Patrzą w przyszłość z nadzieją i mimo codziennych trosk szczęśliwie żyją każdego dnia. Niestety idylla nie trwa długo. Do Warszawy zbliżają się Bolszewicy. W tej wojennej zawierusze Maciej i Staszka próbują poskładać siebie i swoją rodzinę na nowo. Próbuję tworzyć nadal swój mały świat. „Czy można przywrócić do życia serce skute lodem? Czy każdy zasługuje na przebaczenie? Czy miłość zdoła uleczyć nawet najbardziej bolesne rany?” – z opisu Wydawcy.

Książka okazała się dla mnie idealna na współczesne czasy. Realność wojny nabiera na sile, gdy ze wschodniej granicy docierają do nas tak smutne i mrożące krew w żyłach wiadomości. Mimo, że dzieli mnie długa przestrzeń czasowa w pełni rozumiałam historię opisaną przez Panią Marię. Rozumiałam Ciszaków, którzy w trakcie wojennych zmagań starali się nie zapomnieć o sobie i dawać sobie wzajemnie nadzieję oraz siłę. Mimo trudnych wątków podjętych przez Autorkę w fabule ja powieść odebrałam bardzo pozytywnie. Zmieniła mój światopogląd i dała mi siłę, by myśleć optymistycznie, nawet jeśli rzeczywistość mnie trochę przytłacza 😊.

Coś w tych książkach Marii Paszyńskiej jest. Nie wiem do końca jak Autorka to robi, ale bohaterowie, często prości ludzie, są mi naprawdę bliscy. Paszyńska umiejętnie nadała postaciom bohaterski rys. w tej małej stróżówce na Smolnej w Warszawie dzieją się cudowne rzeczy. Rodzice odnoszą się do siebie z szacunkiem, w relacjach króluje miłość, ponadczasowe i silne wartości przekazywane są z pokolenia na pokolenia. To taki dom nietutejszy, niewspółczesny. Taki dom, w którym sama chciałabym zamieszkać, bo w nim tkwi siła by stawić czoła przeciwnościom losu. Ciekawił mnie bardzo wątek dorastania i dojrzewania dzieci Ciszaków, tj. Michała, Amelii, Bogny i Nawojki. Z jednych rodziców, z jednego domu, a jakże różniących się od  siebie. Każdy widzi siebie w innym miejscu, każdy pragnie czegoś innego i do czegoś innego dąży. Nie oddalają się jednak ani od siebie, ani od swoich rodziców. Nie oddalają się od domu. Oczywiście najbardziej podobała mi się osoba Nawojki. Paszyńska stworzyła wolnego ducha i wyemancypowaną kobietę, której echo wybrzmiewało już w pierwszej części.  Tak silne kobiety zawsze mnie zachwycają. A silne kobiety, których życie zostało osadzone sto lat temu, tym bardziej.

Podoba mi się konstrukcja fabuły. Autorka podzieliła powieść na części uwypuklając tym samym jej rys historyczny. Czytelnik ma więc do dyspozycji dosłownie kilka rozdziałów w takich częściach jak: „Wiosna 1920”, „Wiosna 1921”, „Wiosna 1937” i wreszcie  „Wiosna 1938”. Czytelnik nie obyty z historiografią poradzi sobie dzięki temu z aspektem historycznym bez problemu, co często stanowi kłopot w powieściach tego rodzaju.

Polecam Wam „Skrawki nadziei”. Polecam barwną i emocjonującą książkę z historią w tle. Powieść, w której nie brak nostalgii i kontemplacji nad tym, co już minęło, co już nigdy nie wróci. Jednocześnie powieść daje nadzieję, że nawet trudne losy można przezwyciężyć i zawalczyć o lepsze jutro.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Książnica.

„Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży” Feliks Koneczny

DZIEJE POLSKI OPOWIEDZIANE DLA MŁODZIEŻY

  • Autor: FELIKS KONECZNY
  • Wydawnictwo: : ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery w tym wydaniu: 09.11.2021r.
  • Data 1 wydania polskiego: 01.01.1999r.

Wydawca @Zysk i S-ka zachęcając do lektury napisał: „Historia Polski Konecznego, opowiedziana przystępnym dla młodych ludzi językiem, zabiera nas w niezwykle interesującą podróż po meandrach polskich dziejów. Ta opowieść jest wciąż żywa i stanowi źródło różnorodnej wiedzy”. Musiałam odbyć tą podróż. Podróż, w którą wyruszyłam po raz drugi wiele, wiele lat po zakończeniu edukacji w liceum, gdzie ostatnio miałam do czynienia  z przedmiotem historia. Musiałam przeczytać premierę z 9 listopada br., by zachęcić moje własne dzieci do zapoznanie się z historycznymi losami Polski trochę w inny, mniej edukacyjny, a bardziej powszechny sposób.

To historia na nowo przeze mnie odkryta. Gdzieś w połowie zaczęłam się jednak gubić. Odłożyłam ją na chwilę realizując inne plany czytelnicze, by wrócić do niej po przerwie. Bohaterowie i antybohaterowie zaczęli mi się mieszać. Same wątki historyczne związane z księstwem Polsko – Litewskim, Poniatowskim, Kościuszko, Chmielnickim, czy Batorym okazały się jednak dla mnie nie do przebrnięcia ciągiem. Sam język jest raczej bardziej naukowy, niż powszechny. Nie wiem, czy młody czytelnik poradzi sobie z tyloma odnośnikami, uwagami, ripostami ujętymi w rozbudowanych zdaniach. To o czym pisze bardzo dobrze obrazuje poniższy cytat, zapraszam.

„Gdybyśmy przynajmniej przez jedno pokolenie utrzymali w swych rękach szkoły ludowe i administrację wiejską, byłoby się przerobiło lud wiejski na nowych obywateli polskich, naród byłby się wzmocnił ogromnie…” -„Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży” Feliks Koneczny.

Nie odnalazłam w książce świeżości, nietuzinkowego podejścia do historii naszego kraju. Wieki przedstawiane kolejno, bez chociażby rozbudowanej myśli polskiej, która była przyczynkiem działalności powstańczej okazały się jednak dla mnie mało atrakcyjne. Styl całkowicie nieodpowiadający młodemu czytelnikowi. Niektóre wątki potraktowane pobieżnie i pokrętnie, bez dogłębniejszej analizy, bez szerszego kontekstu w aspekcie wielu innych, naukowych źródeł. Koneczny pisał ze znawstwem, jakby wykładał historię co najmniej doktorantom. Użył wiele trudnych słów, sformułował w wielu miejscach myśli w sposób skomplikowany, nie dając czytelnikowi żadnego pola do popisu, jakby bez fantazji. I tej „ułańskiej” fantazji i zabrakło w tej książce – jak w tytule – „dla młodzieży”.

Moja ocena: 5/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.