„Lepiej już umrzeć” Andrew Child, Lee Child

LEPIEJ JUŻ UMRZEĆ

  • Autorzy: ANDREW CHILD, LEE CHILD
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: JACK REACHER. TOM 26
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery:  23.03.2022r.
  • Data premiery światowej: 27.10.2021r.

W styczniu br. @WydawnictwoAlbatros przy okazji premiery serialu wypuściło na polski rynek czytelniczy wznowiony pierwszy tom serii o Jacku Reacherze pt. „Poziom śmierci” (recenzja na klik). Ten Reacher podobał mi się bardziej, niż Reacher z 25 tomu pisanego przez Lee Childa razem z bratem Andrew (recenzję przypominam tutaj: „Strażnik”). Lee Child jest jednak wybitnym twórcą sensacyjnych opowieści. Nie mogłam więc podarować sobie kolejnego prezentu od @WydawnictwoAlbatros, za który przy okazji bardzo dziękuję i odmówić sobie przeczytania najnowszej części sagi zatytułowanej „Lepiej już umrzeć”, która premierę miała 23 marca br. Zapraszam na krótką recenzję najnowszego tomu😊.

– To niebezpieczne. ­- Przechodzenie przez ulicę też.” -„Lepiej już umrzeć” Andrew Child, Lee Child.

Reacher nic nie traktuje jako niebezpieczeństwo. Każde wyzwanie jest możliwe do okiełznania. Każdy bandyta możliwy do pokonania. Tym razem Reacher na swej drodze spotyka Michaelę Fenton, byłą agentkę FBI, która poszukuje zaginionego brata Michaela, weterana wojennego. Reacherowi perspektywa spotkania z miejscowym gangsterem Dendonckerem i jego gorylami wydaje się od początku bardzo kusząca. Dlatego nie zastanawiając się nad konsekwencjami ofiarowuje Michaeli swoją pomoc. A Ci co śledzą jego losy wiedzą, że pomoc Reachera zwykle gwarantuje sukces.

Sama fabuła mnie jednak zawiodła. Wydawała mi się w stosunku do poprzedniej opisanej w „Strażniku” mniej porywająca. Jej plusem jest jednak, że nie rozwlekała się do niebotycznych rozmiarów jak w poprzednich częściach. Pozytywnie zaskoczyła mnie postać Michaeli Fenton. Została skonstruowana jako inteligentna, silna, przedsiębiorcza i nad wyraz sprawna, mimo swej ułomności, kobieta. Jej ogromną zaletą jest, że nie wdzięczyła się do Reachera, jak to się czasem działo w poprzednich częściach😉. Styl pisania jest bardzo męski. Narracja pierwszoosobowa z perspektywy Reachera jest bardzo skondensowana, bez zbędnych ozdobników i zbytniej zawiłości. Taki męski styl pisania jest idealny w książkach sensacyjnych, gdzie liczy się tempo działania i szybka akcja. Gdzie dla czytelnika mniejsze znaczenie ma scenografia, charakteryzacja, rys psychologiczny postaci, czy jego cechy fizyczne, a bardziej liczy się to, co dzieje się wokół bohaterów, jakie występują wzajemne interakcje. Reacher się zmienia. Uświadomiłam to sobie czytając kolejny tom, do napisania którego Lee Child zaprosił swego brata Andrew. Wiem już, że jeden  z moich ulubionych sensacyjnych bohaterów nigdy nie będzie już taki, jak z pierwszych części. Będzie chyba już do końca mniej brutalny, bardziej empatyczny, ale na szczęście tak samo skuteczny i przewidujący.

Książka bezsprzecznie dla fanów sensacji. Dla fanów Reachera. Wysokiego, silnego mężczyzny, byłego żandarma wojskowego, który przemierza amerykańskie drogi siejąc spustoszenie wśród tych, których często nie mają odwagi ruszyć miejscowi stróże prawa. Lubimy czytać, oglądać superbohaterów. Reacher jest jednym z nich. Udanej lektury.

Moja ocena 6/10.

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

„Ultimatum” T. J. Newman

ULTIMATUM

  • Autorka: T. J. NEWMAN
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 23.02.2022r.
  • Data premiery światowej: 06.07.2021r.

Kolejna premiera z 23 lutego br. od @WydawnictwoAlbatros to „Ultimatum” T. J. Newman. Jak napisałam w zapowiedzi fabuła niezwykle mnie zaintrygowała. Latając słyszymy zwykle: „Witam państwa na pokładzie samolotu(…) mam przyjemność być państwa kapitanem. Dzisiejszy lot potrwa pięć godzin i dwadzieścia cztery minuty i zanosi się na gładką jazdę”. Tak naprawdę pod tą wypowiedzią kryje się wiedza, że „od pół godziny jego żona i dzieci są zakładnikami człowieka gotowego na wszystko. Unikną śmierci, pod warunkiem, że kapitan wykona rozkazy porywacza i rozbije samolot”. A Wy lecicie razem z nim. Lecicie wierząc, że stery są w rękach jednego z najbardziej wykwalifikowanych pilotów i że to właśnie on posadzi, gdy przyjdzie odpowiednia pora, tę latającą maszynę bezpiecznie na płycie lotniska. Macie zamiar lecieć samolotem w najbliższym czasie? Ja tak. Więc miłego lotu!!!!

Tak naprawdę nigdy nie chodziło o rozbicie samolotu. (…) Chodziło o przebudzenie. O to, żeby zrobić coś na tyle dramatycznego, żeby ściągnąć waszą uwagę. Coś, nad czym nie mogliby przejść do porządku dziennego. To nie było nic osobistego.” -„Ultimatum” T. J. Newman.

Z opisu Wydawcy:  

„Bill musi dokonać wyboru – albo rozbije samolot w Waszyngtonie, albo jego rodzina zginie. Terrorysta zmusza go do zerwania łączności z ziemią, odcina od pasażerów, a jedynym sprzymierzeńcem Billa staje się główna stewardesa, która nie tylko będzie musiała zapanować nad rosnącą paniką pasażerów, ale również podjąć decyzję, czy w tak ekstremalnej sytuacji będzie w stanie zaufać kapitanowi… Bestsellerowa debiutancka powieść byłej stewardesy, do której prawa filmowe zostały kupione przez Universal Studios!”.

Mam nadzieję, że nie spojlerując przy jednoczesnym częściowym wykorzystaniu opisu Wydawcy, dobrze wprowadziłam Was w fabułę i nastrój tej sensacyjnej powieści. Zanim jednak przejdę do opinii na jej temat muszę wspomnieć o samej Autorce będącą ex pracowniczką księgarni, która przez dziesięć lat, aż do 2021 postanowiła być stewardesą. I to w trakcie całonocnych lotów pisała głównie „Ultimatum”. Zaciekawiła mnie nie powiem. Dodatkowo zachodzę w głowę, czy odważy się kontynuować literacką karierę.

To zdecydowanie dobry debiut. Może nie jakoś wybitnie trzymający w napięciu, ale jednak dobrze napisany. Zabrakło mi jednak całkowitego „WOW”. Fabuła okazała się przewidująca. Chwilami trzymała jednak w napięciu. Sama postać kapitana Billa Hoffmana była przejmująca. Rozdarty między potrzebą uratowania niewinnych ludzi, a miłością do rodziny próbował zachować się bohaterstwo do samego końca. Bardzo podobała mi się też postać stewardesy Jo. Myślę, że każda z kobiet piastująca tą funkcję w obliczu nieszczęścia i potencjalnej rychłej śmierci chciałaby umieć zachować się tak jak ona. Książka momentami, mimo, że różni je przyczyna tragedii, przypominała mi wybitny film pt. „Lot” z Denzelem Washingtonem w roli głównej. I tu, i tu mieliśmy do czynienia z rozdzierającymi dech w piersiach dramatem pasażerów danego lotu. I tu, i tu mieliśmy do czynienia z pilotami, którzy wykorzystując swoje doświadczenie starali się posadzić bezpiecznie samolot na ziemi. I w jednym, i w drugim przypadku autorzy zachowali specyfikę miejsca, w którym rozgrywała się fabuła, odwzorowali wiernie środowisko, język oraz atmosferę.

Narracja jest trzecioosobowa. Głównie obserwujemy akcję z perspektywy stewardesy Jo, żony pilota Carrie, agenta specjalnego Theo oraz samego pilota Hoffmana. Każda z tych perspektyw ma coś do stracenia, każda o coś walczy i coś stara się uratować. Do tego cały arsenał postaci drugoplanowych, z Samem oraz Benem – pierwszym oficerem na czele. Kompletnie nie przekonała mnie szefowa agentów specjalnych Pani Liu, wydawała mi się za mało zapobiegawcza, za mało zdecydowana. Motyw z generalny dowództwem w takich sytuacjach również mnie nie przekonał. I to są te najsłabsze ogniwa powieści.

Trudno jest debiutować w dzisiejszych czasach, gdy rynek czytelniczy zalewany jest kolejnymi dziełami wybitnych autorów kryminałów, thrillerów i książek sensacyjnych. Za tą odwagę Autorce należą się wyrazy uznania. T. J. Newman umiejętnie w czterdziestu dwu rozdziałach wykorzystała dotychczasowe doświadczenie i wiedzę, i przekuła je w katastroficzną wizję jednego lotu. Lotu, w którym nikt z nas nie chciałby brać udziału. Miłej lektury!

Moja ocena 7/10.

Moją opinią na temat książki mogłam się z Wami podzielić dzięki Wydawnictwu Albatros.