„Morderców tropimy w czwartki” Richard Osman

MORDERCÓW TROPIMY W CZWARTKI

  • Autor:RICHARD OSMAN
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:448
  • Data premiery:14.10.2020r.
  • Moja ocena:6/10

Zawsze wiemy, kiedy robimy coś po raz pierwszy, prawda? Ale bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę, kiedy coś dzieje się po raz ostatni”.

                 Richard Osman – „Morderców tropimy w czwartki”

Czytając inne recenzje książki Richarda Osmana „Morderców tropimy w czwartki” byłam pełna nadziei. Sam tytuł i opis wydawcy jest intrygujący. Oto pomyślałam sobie, historia jak Chmielewskiej, gdzie nawet dzień na tropienie morderców został wyznaczony. Pomysł również wydawał się nietuzinkowy. Grupa staruszków, zamieszkująca ekskluzywne osiedle dla seniorów zabijając nudę, bawi się w Poirota, Pannę Marple, czy Sherlocka Holmesa. Na tym jednak podobieństwo do Chmielewskiej się skończyło…

Założony Czwartkowy Klub Zbrodni przez Rona –aktywistę i działacza politycznego,  Joyce – byłą pielęgniarkę, Ibrahima – psychiatrę oraz Elżbietę rozwiązuje zagadki kryminalne z przeszłości. Jaki zawód wykonywała w przeszłości Elżbieta? Tego nie udało mi się odkryć. Ktoś spróbuje? Staruszkowie nawet się nie przyjaźnią. Momentami nawet się nie lubią. Znają swoje przyzwyczajenia, wady i je akceptują. Co ich zatem łączy? Spędzają razem czas i mają te same zainteresowania… zbrodnie!!! Książkę czyta się z dwóch perspektyw. Perspektywy trzeciej osoby, narratora oraz Joyce, która dzieli się z nami przemyśleniami, wydarzeniami z kart własnego pamiętnika.

Historia rozpoczyna się w chwili, gdy deweloper rozpoczyna kolejne prace rozbudowujące osiedle. Chwilę później ginie jego dotychczas najbliższy współpracownik, były gangster. Po niedługim czasie życie traci również sam inwestor. Dwa z pozoru powiązane morderstwa okazują się całkowicie różnymi zbrodniami, popełnionymi przez różne osoby i z innych motywów. W książce znajdziemy dużo zagadek, tajemnic przeszłości, których odkrywanie zajmuje wiele czasu i ….wiele stron. Autor podjął temat byłego księdza, nieszczęśliwej miłości, niedotrzymanych obietnic małżeńskich, nielegalnych interesów, handlu narkotykami, brudnego biznesu, czy niedokończonych spraw kryminalnych i nieuratowanych pacjentów. Historie te mogłyby stanowić zalążek kolejnych, innych powieści autora.

Jaka jest rola policji w tych śledztwach? –  zapytacie. No cóż, prawie żadna. Niby są, niby coś robią, a i tak na końcu dostają rozwiązanie zagadki od czwórki osiemdziesięciolatków. Brzmi prawdopodobnie? Raczej nie. Historia zrobiłaby się bardziej prawdopodobna, gdyby autor pokusił się o naprowadzenie czytelnika, jakimi metodami i w jaki sposób nieomylna Elżbieta wpadła na rozwiązanie danej zagadki. Tego zabrakło. Praca metodyczna jest opisana tylko z perspektywy policji. W działaniach Ron’ego, Ibrahima, Elżbiety i Joyce jej nie widać. To skąd te rozwiązane zagadki?  Mamy w książce również motyw polski i to nie jeden, bo „(…) dziś prawie każdy fachowiec to Polak”.  Nie lubię takiego stereotypowego podejścia do naszych rodaków na Wyspach Brytyjskich. Czy Polacy to tylko robotnicy, fachowcy od wszystkiego? Nie ma wśród nas, pracujących uczciwie lekarzy, prawników, ekonomistów, bankowców, dziennikarzy itd. Dość tej polityki. Dobrze przynajmniej, że jeden z tych Polaków okazał się tym „dobrym” mordercą.

Pewnie się zastanawiacie, czy ze mną nie jest tak, jak w tym cytacie z książki: „Ludzie bez poczucia humoru nigdy ci go nie wybaczą”.  Humoru jednak, moim zdaniem w książce było najmniej. Za to znalazłam w niej: postaci egzaltowane oraz wiele wątków pobocznych (jakby autor chciał skomplikować historię do maksimum). Ktoś kiedyś powiedział, że mniej znaczy więcej. Coś w tym jest. Dodatkowo styl pompatyczny autora nie pozwalał mi w pełni zanurzyć się w opisywaną rzeczywistość. Przeszkadzał mi.

To moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Notabene samego autora wyobrażałam sobie jako starszego, angielskiego gentelmana. Jakież było moje zdziwienie, gdy się okazało, że to prezenter telewizyjny, producent i komik.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.