„Tam, gdzie kwitnie miłość” Katarzyna Kostołowska

TAM, GDZIE KWITNIE MIŁOŚĆ

  • Autorka: KATARZYNA KOSTOŁOWSKA
  • Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
  • Liczba stron:304
  • Data premiery: 01.06.2022r.

Książki Katarzyny  Kostołowskiej lubię, napisane lekkim stylem, poruszają istotne, życiowe tematy, pozostawiając czytelnikowi przesłanie pełne optymizmu i spokoju. Tak było w przypadku serii „Czterdzieści”, jak i w przypadku pierwszego tomu serii „ROD Morele”. W czerwcu 2021r. premierę miała „Księga Urodzaju”, do której podeszłam z pewnym sceptycyzmem, ze względu na tematykę dotyczącą działek, uprawy roślin i generalnie całego tego gospodarczego życia, do którego niekoniecznie jestem stworzona. I mimo, że mój tata jest z zamiłowania ogrodnikiem, talentu i cierpliwości do hodowli roślin nie przekazał mi niestety w genach. Mimo tego powieść ta bardzo mi się podobała. W związku z tym bez wahania sięgnęłam po kolejny tom cyklu pt. „Tam, gdzie kwitnie miłość”, który premierę miał 1 czerwca br.

Mimo, że spotkamy tu część bohaterów, którzy pojawili się już w pierwszym tomie tą powieść zdecydowanie można czytać niezależnie, bowiem główne wydarzenia dotyczą innych bohaterów, niż w poprzedniej części. Tak więc mamy okazję przyjrzeć się bliżej czterdziestoletniej Teresie, świeżo po rozwodzie, z dorosłą córka, która wyemigrowała za granicę. Małżeństwo kobiety od dawna było rutyną, przyzwyczajeniem, ściągało ją w dół. Gdy więc Teresa w końcu odważyła się na rozwód postanowiła niejako zacząć życie od nowa. Zaczęła o siebie dbać, trenować, pozbyła się zbędnych kilogramów, częściej bywała na działce i czekała na nową miłość, która przykryje nieudane małżeństwo i okaże się tym uczuciem, na które warto jest czekać całe życie. Gdy na działce poznaje przystojnego Adama rzuca się w ten romans cała sobą, chce wierzyć, że w końcu znalazła szczęście, że wszystkie porażki w życiu prowadziły ją właśnie do tego. Jedynie delikatny głosik szepcze jej, że nie wszystko jest takie jakie chciałaby, żeby było. Czy to głos intuicji, czy może wewnętrzy krytyk, który próbuje storpedować jej szansę na szczęście? Drugą bohaterką jest młodziutka Ola, samotna matka wymagającego dziecka. Ciągle zmaga się z poczuciem, że nie dość dużo z siebie daje, że jest za mało dobrą matką. Jest i sędziwy Julian, który być może w jesieni życia odważy się na to, by wreszcie żyć w zgodzie z sobą. Każda z tych postaci jest inna, znajduje się na innym etapie życia, ma inne doświadczenia i trochę inne wyzwania los przed nimi stawia. Ich ścieżki przecinają się w Morelach, ogródkach działkowych, tutaj mogą sobie służyć radami, nie tylko tymi dotyczącymi hodowli roślin, ale też wesprzeć się dobrym słowem, obecnością, uśmiechem…

Powieść pisana jest w nieśpiesznym, lekkim stylu, w narracji trzecioosobowej. Czyta się ją bardzo przyjemnie, nastraja błogo i pogodnie. Akcja toczy się od maja do września, więc głównie w tych miesiącach, gdzie wszystko rozkwita, owocuje, a wokół roztaczają się sielskie obrazy i zapachy. Jednak to powieść to nie tylko sielanka, dotyka też trudnych tematów, takich jak trudy macierzyństwa, tolerancja, poczucie własnej wartości. Nie będę Wam spoilerować, powiem tylko, że dotyka istotnych i wartych rozważenia kwestii. Postacie w powieści zostały świetnie wykreowane, nawet te, które nie budzą naszej sympatii są pokazane wielowymiarowo, a ich z pozoru złe zachowania zawsze są czymś uzasadnione. Pomaga więc nam w próbach zrozumienia drugiego człowieka, akceptacji jest silnych i słabych stron.

Lektura tej książki pozostawiła mnie w świetnym nastroju, natchnęła optymizmem i pogodą ducha, więc Wam także serdecznie ją polecam!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Książnica.

„Księga urodzaju” Katarzyna Kostołowska

KSIĘGA URODZAJU

  • Autor:KATARZYNA KOSTOŁOWSKA
  • Wydawnictwo:KSIĄŻNICA
  • Liczba stron:304
  • Data premiery: 16.06.2021r.

Autorkę @kkostolowska już czytelniczo poznałam. Czytałam jej serię dla hm… czterdziestek i nie tylko. Za mną wszystkie trzy części; „Czterdzieści minus”, „Czterdzieści plus” oraz „Czterdzieści i co z tego”.  Wszystkie wydane nakładem @WydawnictwoKsiaznica. Jako zdecydowana nie-fanka ogródków działkowych kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Przyznam nawet, że do najnowszej książki Katarzyny Kostołowskiej podeszłam trochę jak do „jeża” z lekkim dystansem i obawą. Obawiałam się, że nie przemówi do mnie fascynacja ziemią, plewieniem, sianiem, sprzątaniem, relaksowaniem się i grillowaniem. A tu całkowita niespodzianka. I co Wy na to? Co ??? Że niby ja się starzeję i czytelniczy gust mi się zmienia!!! Może właściwsze byłoby tłumaczenie, że niektóre autorki piszą tak dobrze, że trafiają nawet do kompletnych agnostyków z pozornie nietrafionym tłem fabuły. Oooo, to wytłumaczenie bardziej mi się podoba.

Rodzinne Ogródki Działkowe „Morele”

Czy „Morele”, czy „Jutrzenka”, czy „Wąwóz” wszystkie wyglądają tak samo. Małe Rodos w centrach miast, z licznymi maleńkimi domostwami, urokliwymi tarasami, zadbanymi trawnikami, zielnikami, kwietnikami, rabatami warzywnymi oraz drzewkami owocowymi, z zaangażowanymi działkowiczami i królami – zarządcami. Takie wyobrażenie o działkowcach i ogródkach działkowych do pewnego momentu miała Luiza, uwielbiająca wielkomiejskie życie.

A jednak nadszedł czas, że zapragnęła mieć swój kawałek ziemi. Miejsce, w którym będzie mogła schować się przed światem, a jednocześnie znowu poczuć jego puls. Miejsce inne niż jej smutne mieszkanie”.

„Księga urodzaju” Katarzyna Kostołowska

Wtedy tak naprawdę życie się dla Luizy zaczęło. Wtedy tak naprawdę zrozumiała, że mając maleńki skrawek ziemi w miejskiej dżungli może poskładać życie na nowo. Luiza i im podobne. Matki, żony, pracownice, rozwódki, przyjaciółki, samotne kobiety i trwające w szczęśliwych związkach. Wszystkie Luizy,  Janinki, Heleny, Basie i Marie.

To nie tylko historia Luizy

Mimo, że od potrzeby posiadania ogrodu przez Luizę zaczęła się ta historia. To historia o samotności, niezrozumieniu, bólu, troski i poczuciu przegrania własnego życia pisana z perspektywy wielu osób, z punktu widzenia wielu bohaterów. Fabuła toczy się niespiesznie od kwietnia do sierpnia, zgodnie z kalendarzem prawdziwego działkowca. Gdzieniegdzie teraźniejsza narracja przeplatana jest fragmentami pamiętnika kobiety, która była ofiarą przemocy własnego męża, z pozoru cichego, ułożonego i sympatycznego mężczyzny, zawsze pomocnego. I ten wątek chwycił mnie najbardziej za serce. Ta nieświadomość otoczenia tego co się dzieje, gdy nie widać siniaków i innych odznak przemocy domowej. Gdy wszystko się chowa skutecznie pod sukienką, a w kościele zwykle zajmuje się miejsca w pierwszych ławkach.

Autorka umiejętnie wplotła w losy Luizy i jej ogromnej straty, losy i historie innych bohaterów. Dzięki niej polubiłam Basię, tkwiącej w toksycznej relacji z matką, niegdysiejszą femme fatale Wrocławia. To Maria Barańska okazała się najbardziej wyrazistą postacią kobiecą książki. Ma i charakter, i inteligencję, by innym ściągać sen z powiek, a momentami nawet przywodzić na usta lekki uśmiech. Jej przed i powojenne przygody stanowiły ciekawe urozmaicenie głównego wątku. Damsko – męskie przygody. Mam nadzieję, że wystarczająco Was zaciekawiłam.

Zamykając obwolutę książki naszła mnie myśl, że Katarzyna Kostołowska potrafi pisać o relacjach. Jest to coś, co odnalazłam również w jej poprzednich książkach. W tej również relacje są na pierwszym planie. Te trudne, te stracone, jak i te dopiero co się rodzące. I te rodzące relacje, wśród z początku praktycznie obcych ludzi, są optymistycznym rysem. Tłem historii, w której nagle okazuje się, że wokół siebie mamy więcej przychylnych nam osób, niż wydaje się nam na początku. Czuję jednak całkowity niedosyt relacją Luizy i Jana. Szkoda, że nie dowiedziałam się, w którą stronę podąża, co z niej będzie. Ciągle są na etapie takie obwąchowywania. Może będzie to przyczółek do kolejnej historii o fanatykach ogródków działkowych  w „Morelach”? Oby.

Powieść napisana jest bardzo subtelnie, delikatnie. Autorka stawia na wrażliwość, jednocześnie nie narzuca czytelnikowi wniosków, swojego punktu widzenia. Daje nam „pod nos” ciekawą, niespieszną historię. Książka obrazuje w bardzo umiejętny sposób cały proces zmiany, dojrzewania do podejmowania nowych, nawet małych kroków w innym, niż dotychczas kierunku, mimo obaw, mimo strachu. To książka o pozwalaniu sobie na szczęście. Do którego każdy z nas ma prawo. Zachęcam Was do lektury.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Książnica.