Recenzja przedpremierowa: „Paddington w ogrodzie” Michael Bond

PADDINGTON W OGRODZIE

  • Autor: MICHAEL BOND
  • Wydawnictwo: ZNAK EMOTIKON
  • Wydanie: Drugie
  • Liczba stron: 32
  • Data premiery: 27.04.2022r.

I jak tam? Dziewczyny, dziewczynki i kobiety polane, zlane i mokre? A panowie? Zadowoleni z wykonanego zadania? Mam nadzieję, że Wasze Śminguso – Dyngusowe plany zostały zrealizowane w 100%. Grunt to satysfakcja😉.

A wracając do recenzenckiego posta, dopiero co dzieliłam się moimi spostrzeżeniami na temat pierwszego tomu serii o Misiu Paddingtonie pt. „Paddington. Historia pewnego niedźwiadka z Peru”, a już mam do zaoferowania kolejną książeczkę o tym uroczym, puchatym bohaterze. To „Paddington w ogrodzie”, książka którą otrzymałam dzięki współpracy z Wydawnictwem @znakemotikon. Wydawca wznowił tą popularną od sześćdziesięciu lat serię, by dasz szansę zapoznania się z Paddingtonem coraz to młodszemu pokoleniu.

Wydawnictwo Znak już po raz drugi wydaje tę serię. Pierwsza ujrzała światło dzienne w 2008r. Można jednak wznawiać historie Paddingtona w nieskończoność. Treści zawarte w tej króciutkiej książeczce są ponadczasowe i pasują każdemu dziecku, bez względu kiedy się urodziło😊. Tak jest i tym razem. Paddington już się zadomowił u rodziny Brawn’ów. Ukochał sobie wyjątkowo ogród. Przesiadywanie, leżakowanie i odpoczywanie w ogrodzie jest jego hobby. Ale ogród to nie tylko urocze miejsce do odpoczynku. To także przestrzeń, na której trzeba wykonywać sporo pracy, szczególnie w okresie wiosennego budzenia się do życia wszelkiej przyrody. Tego nie boi się Paddington.  Wręcz przeciwnie, jest bardzo szczęśliwy, gdy dostaje kawałek grządki tylko dla siebie, o którą musi dbać, którą musi uprawiać.

Wśród przepięknych ilustracji dziecko otrzymuje sporą dawkę treści wzmacniających poczucie odpowiedzialności i pobudzających zainteresowanie otaczającym nas światem. Współcześnie coraz mniej pracy w ogrodzie. Nawet nowo powstałe domy nie zakładają uprawiania roślin, ziół, czy warzyw w przydomowym ogródku. Wierzę głęboko, że dla niektórych dzieci mogą to być treści nowe, które przyjmą z zaciekawieniem. Książeczkę czyta się bardzo dobrze. Narracja trafi do współczesnego czytelnika. Książkę polecam dzieciom już od najmłodszych lat. Można ją czytać maluszkom, które nie potrafią same przewracać kartek. Najważniejsze, by dzieci słyszały głos najbliższych i rozbudzały swoją wyobraźnię poprzez wyobrażanie sobie Paddingtona w trakcie jego prac ogrodowych.

Idealna wiosenna lektura z przesłaniem w tle. Miłej lektury!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Emotikon.

„Wyjazd na weekend” Sarah Alderson

WYJAZD NA WEEKEND

  • Autorka: SARAH ALDERSON
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery: 13.04.2022r.

Książką zainteresowałam się najpierw ze względu na tytuł, który baaaaardzo dobrze mi się skojarzył. Później, ze względu na opis Wydawcy @WydawnictwoAlbatros. Czytając o dwóch wieloletnich przyjaciółkach, które wybrały się po czteroletniej przerwie na weekend, nastroił mnie od razu pozytywnie. Przypomniał mi wspólną obietnicę moją i mojej psiapsi w temacie takich wyjazdów. Obiecałyśmy sobie, podobnie jak Orla i Kate, co najmniej jeden taki wspólny wyjazd w roku. Prawdą jest, że i u nas pojawiła się wieloletnia przerwa. Chociaż po przeczytaniu thrillera „Wyjazd na weekend” Sarah Alderson, który premierę miał w ostatnią środę, zastanawiam się, czy ten wyjazd ma sens😉.

Książka światową premierę miała 23 lipca 2020 roku. Przy okazji ekranizacji filmu na jej podstawie na platformie Neflix, Wydawnictwo Albatros opublikowało powieść i u nas. Ci co oglądali film, chwalą. Ja po przeczytaniu tej pozycji już śmiało mogę go obejrzeć. Co do zasady nie lubię najpierw poznawać filmowej adaptacji, zanim nie przeczytam oryginalnego utworu😉.

Patrząc za odlatującym motylem, czuję się dziwnie lekka, jakby żal, który ściskał moją pierś niczym imadło, odrobinę zelżał. Może tak to się odbywa, stopniowo, aż w końcu znów będę mogła swobodnie oddychać.” -„Wyjazd na weekend” Sarah Alderson.

O tym myśli Orla po zakończeniu tytułowego wyjazdu weekendowego z Kate. A przecież wszystko układało się wyśmienicie. Wspaniały apartament w Lizbonie. Udany lot. Kochany mąż – Bob i córka Marlow zostawiona pod najlepszą opieką ojca w domu. I one dwie. Stęsknione wzajemnej obecności. Pragnące poczuć trochę swobody i luzu na portugalskiej ziemi. Nawet dwaj przystojni Portugalczycy poznani w barze wydawali się strzałem w dziesiątkę, dość, że przystojni to jeszcze niezwykle mili i nienachalni. Punkt widzenia Orli zmienia się po pierwszej nocy, gdy kobieta odkrywa, że nie ma jej przyjaciółki w mieszkaniu. Zaczyna wracać do miejsc, w których były poprzedniego wieczora. Właściciel mieszkania mieszkający na dole – Sebastian, uskarża się na hałasy i harmider na schodach po godzinie trzeciej w nocy. Barman w barze nie kojarzy, by Kate wróciła później sama. A policja nie chce przyjąć zgłoszenia. Sytuacji nie poprawia fakt, że Orla nic nie pamięta od momentu gdy wyszły z baru. Nic nie pamięta…. do samego poranka.

To pierwsza książka Autorki opublikowana w Polsce i przyjęłam ją bardzo dobrze. Naprawdę udana książka. Jej największą zaletą jest zakończenie. Naprawdę szokujące. Karuzela postaci też zasługuje na uwagę. Niby kochający mąż, chociaż nie do końca. Niby najlepsza z możliwych wieloletnia przyjaciółka, jednak nie całkiem. Nawet Toby, nie jest taki zły, jaki został wykreowany. Podobnie jak Sebastian, który pod przykrywką miłego uśmiechu ukrywa swoje prawdziwe oblicze. Zaskoczeniem jest także Konstandin, członek albańskiej mafii i kierowca Ubera jednocześnie.  To niespodziewane wnętrze bohaterów jest istotną zaletą tej publikacji. Narracja prowadzona jest z perspektywy Orli. Orla jest narratorką powieści. To z jej punktu widzenia poznajemy jej emocje i relacje z Kate. Zaczynamy rozumieć jej doświadczenia w małżeństwie, a szczególnie w staraniu się o dziecko. Poznajemy jej uczucia macierzyńskie i ufność, że ci, których kocha nigdy ją nie zawiodą.

Narracja prowadzona jest bardzo płynnie. Dopracowana jest od początku do końca. Jedyny malutki minus związany jest z przemyśleniami Orli. Niektóre powtarzały się. Miałam wrażenie, że jej związek z Bobem, rodzicielstwo i miłość do Marlow, trudy macierzyństwa i starania się o dziecko, długoletnia relacja z Kate mielone były wielokrotnie. Orla z Kate zostały przedstawione jako przeciwieństwa. Miło młodzieńczych wspólnych szaleństw, to Orla dorosła. Kate – przedsiębiorcza, wyluzowana, wyemancypowana, jakby wiecznie seksualnie pobudza i szukająca ciągłych wrażeń, nawet w substancjach niedozwolonych. Akcja z początku się ciągnęła. Autorka rozbudowała wątek obyczajowy aż do setnej strony. Fabuła rozkręciła się dopiero na ostatnich stu pięćdziesięciu stronach.  I to była część, od której nie mogłam się oderwać.

Dwie przyjaciółki, dwóch mężów, dwóch przystojnych nieznajomych. Do tego klimatyczna Lizbona i kierowca Ubera z Kosowa. I morderstwo, którego rozwiązanie sprosta oczekiwaniom każdego fana thrillerów. Miłej lektury!

Moja ocena 7/10.

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

„Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” Brian David Johnson

PRZYSZŁA TY. JAK SKUTECZNIE KSZTAŁTOWAĆ SWOJE ŻYCIE

  • Autor: BRIAN DAVID JOHNSON
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 304
  • Data premiery: 13.04.2022r.

Czytając w opisie pytanie Wydawcy @wydawnictwo.muza.sa. „Jak wziąć życie w swoje ręce i ruszyć przed siebie bez lęków oraz obaw przed poniesieniem porażki?” od razu zapragnęłam sięgnąć po ten poradnik😉. Wyobraźcie sobie antidotum na nasze obawy związane z brakiem mocy sprawczej, brakiem motywacji, czy siły na podejmowanie nowych wyzwań. Ależ byłoby cudownie! Ale cudownie!

Brian David Johnson w „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” zapewnia, że każdy z nas ma magiczne moce, które zmienią następujące po sobie dni naszego życia w takie, które chcemy przeżywać. Książka premierę miała 13 kwietnia br. Ja jestem już po lekturze😊. Postanowiłam nie uszczknąć żadnego dnia, w którym mogłabym wreszcie wpływać w stu procentach na moje życie.

Osoba Autora wydaje się idealna od napisania takiego poradnika. To doradca amerykańskiej armii  i największych międzynarodowych korporacji, które osiągają permanentny sukces. Autor wielu publikacji, w których udowadnia, że człowiek ma większą moc sprawczą, niż mogłoby się pozornie wydawać. W „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” Brian David Johnson przekonuje, że to kim się otaczamy, jak ze sobą rozmawiamy i komunikujemy się ze światem zewnętrznym oraz jak budujemy i podtrzymujemy relacje determinuje kształtowanie naszego życia zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Brzmi prosto? Jak jednak to zrobić? Autor nie zatrzymuje się tylko na moralizowaniu i przekonywaniu czytelnika. Poradnik obejmuje treningi do pracy nad sobą oraz rady, w jaki sposób mamy rozpoznawać zewnętrzne i wewnętrzne bariery, które uniemożliwiają nam ruszenie naprzód. Zmusza nas do ciągłego tworzenia planów krótko i długoterminowych, które powinniśmy systematycznie realizować. Nawet najmniejszy sukces w tej dziedzinie da nam poczucie mocy sprawczej. A przekonanie nas o tym, jest głównym celem Autora😊.

Nie znalazłam w poradniku nic odkrywczego. Mimo, że jest napisany w przystępny sposób zawarte w nim prawdy nie są dla mnie nowe. Wiadome jest, że komfort życia poprawimy sobie selekcjonując przyjaciół, planując i realizując cele, co uniemożliwia tkwienie w chaosie oraz dzięki pozytywnym stosunku do własnej osoby i najbliższych. Spodziewałam się większego WOW. Czas spędzony z książką nie uważam jednak za stracony. W niewielu ponad trzystu stronach Autor zawarł kompilację wiedzy, w jaki sposób zmienić swoje otoczenie i własne patrzenie na nasze życie. Jak żmudną, nieefektywną codzienność zamienić w odczuwanie realnej satysfakcji i radości z tego, że wiele nam się udało. Oczywiście musimy do tego dochodzić małymi krokami, zgodnie z zasadą zresztą „Nie od razu Rzym zbudowano”. Książka inspiruje do realizacji własnych marzeń, nawet tych najmniejszych. Do czerpania przyjemności z ich kreowania i wdrażania. Marzenia, tylko te na papierze wydają się odległe i niemożliwe do realizacji, każde inne mają szanse na wdrożenie – przekonuje Autor. Odświeżająco na mnie podziałała rada, by nie bać się decyzji, które są nieodłącznym elementem naszego życia. Odkładanie ich na potem, później, sprawia, że czujemy się nieproduktywni, mało inteligentni i niezdecydowani. A tak myśląc nie wpłyniemy na naszą przyszłą rzeczywistość pozytywnie. Aha i relacje. Prawie bym zapomniała. To jest coś, co zostało we mnie po przeczytaniu poradnika. Relacje – tak, ale nie kosztem wszystkiego i kosztem siebie samego. To jest zawsze dylemat osób dobrze wychowanych, którzy odmawianie uważają za wysoce niestosowne. To nieprawda. Musimy z tym skończyć, by wikłać się w towarzystwo tylko takie, które pozwala nam wzrastać, które robi wiele wokół nas dobrego, które nas wesprze i podniesie, gdyż już upadniemy. Widzicie sami? Niby oczywiste prawdy, a jednak miło o nich się czyta😊.

Jak zmienić świat zmieniając siebie? Kto chce uzyskać odpowiedź na zadane pytanie niech sięgnie po „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie”  Briana Davida Johnsona. Miłej lektury!

Moja ocena: 7/10

Za obdarzenie mnie zaufaniem i obdarowanie mnie egzemplarzem dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Dziedziniec cudów” Kester Grant

DZIEDZINIEC CUDÓW

  • Autorka: KESTER GRANT
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Cykl: A COURT OF MIRACLES (tom 1)
  • Liczba stron: 376
  • Data premiery: 12.04.2022r.
  • Data premiery światowej: 2.06.2020r.

Kiedyś rozmawiając z moją Przyjaciółką doszłyśmy do wniosku, że na mym blogu jest dosłownie wszystko, takie mydło i powidło😊. Sporo kryminałów i thrillerów, w tym psychologicznych. Niezła ilość powieści obyczajowych, w szczególności polskich autorek. Deczko romansów i książek z wątkami erotycznymi. Nie stronię też od poradników i literatury młodzieżowej. Ten ostatni gatunek nieprzerwanie śledzę z powodu moich dzieci. Jak się już Wam chwaliłam; moje dzieciaki czytają😉. Po prostu lubię dobre książki i to każdego gatunku. Proste.

Tym razem rozeznawałam książkę dla młodzieży wydaną nakładem Wydawnictwa @Zysk i S-ka pt. „Dziedziniec cudów” autorstwa Kester Grant. Książka rozpoczyna nową serię pod tym samym tytułem.
Wydawca w swoim opisie obiecuje, że to „Porywająca powieść przygodowa o młodej złodziejce, która wchodzi w konfrontację z przywódcami paryskiego półświatka w realiach alternatywnej wizji Europy.”. Do tego jeden z recenzentów deklaruje, że to „nowe, odważne podejście do klasycznych Nędzników Victora Hugo”. A ja „Nędznikami” swego czasu się bardzo zachwyciłam.

Paryż po nieudanej rewolucji francuskiej w 1828 roku. Z jednej strony rządzi bezlitosna rodzina królewska. Z drugiej dziewięć podziemnych przestępczych zjednoczeń działających pod wspólną nazwą Dziedziniec Cudów. Główną bohaterką powieści jest Nina Thénardier –  zdolna, żwawa i gibka włamywaczka i członkini Gildii Złodziei. Jej zadanie to ciągłe nocne rabunki, unikanie przemocy ze strony ojca i opieka nad adoptowaną, młodszą siostrą Ettie. Gdy Ettie zostaje niesłusznie oskarżona przez bezlitosnego przywódcę Gildii Ciała – Tygrysa, Nina postanawia zrobić wszystko by ją uratować. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym dziewczyny muszą zmierzyć się z przeznaczeniem.

Podobieństwo z „Nędznikami” znalazłam tylko w dusznym, ciemnym i mrocznym klimacie Paryża. Fabuła mnie nie porwała, mimo wartkiej akcji. Bardzo dobrze odzwierciedlony został alternatywny dwór Ludwika XVII. W odbiorze bardzo przeszkadzała mi narracja, w wielu miejscach nie była płynna. Opowieść obejmuje wiele następujących po sobie lat. Chwilami gubiłam się ile lat minęło od kolejnych wydarzeń, które miały miejsce. W trakcie czytania czuć dopiero początki literackiej przygody Autorki. Na jej oficjalnych blogu (https://www.kestergrant.com/books) przeczytałam, że „Dziedziniec cudów” jest jej pierwszą powieścią. To naprawdę świeża debiutantka. Kolejne dwie części są w oczekiwaniu. W 2021 została dodana informacja o kolejnej serii, o angielskim tytule „Goldenpaw”, gdzie główne role powierzone zostały fantastycznym zwierzętom. Na tę chwilę nic nie znalazłam o publikacji w tym zakresie.

Główne bohaterki kompletnie mnie nie przekonały. Nina, której uroda pozostaje wiele do życzenia rozkochała w sobie trzech mężczyzn. Ettie to praktycznie pisklę, bez siły, bez dynamiki. Wieczne dziecko potrzebujące stałej opieki. Jej udział w wydarzeniach wydawał się mi momentami trochę na wyrost, wręcz nieprawdopodobny. Plusem książki jest fabuła składająca się z szybko następujących po sobie wydarzeń. Autorka prowadzi opowieść od jednej akcji do drugiej. Jakby chciała zamęczyć czytelnika dynamiką. Ja w niektórych chwilach byłam wręcz zmęczona.

Reasumując, Kester Grant chciała zaistnieć na rynku czytelniczym w formie i gatunku uwielbianym przez najmłodszych, tj. w fantastyce. Udało się jej to. Dużo akcji sprawa, że młodzież może książką się zachwycić. Ja jestem jednak przyzwyczajona do płynnie prowadzonej narracji, zdarzeń zamykających się klamrą oraz brakiem luk fabularnych. Z ciekawością jednak będę śledzić kolejne wydania tego cyklu licząc, że w następnych zanurzę się z większą przyjemnością.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Nie twój interes” Marzena Hryniszak

NIE TWÓJ INTERES

  • Autorka: MARZENA HRYNISZAK
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 480
  • Data premiery: 05.04.2022r.

Skąd się @marzenahryniszakautorka wzięła? To nie pierwsza powieść Autorki, wbrew temu co piszą inni fanatycy książek😉. Marzenę Hryniszczak poznałam przy okazji publikowania powieści na blogu pt. „Fikcyjny ja” (https://fikcyjnyja.aplaline.com). To ciekawa historia mężczyzny, który zaczyna swoje życie od początku z nadzieją i przeświadczeniem, że tym razem mu się uda. Uda mu się żyć godnie i daleko od wszelkich kłopotów. Lubicie takie eksperymenty literackie? Ja bardzo😊. Sama Autorka to „Z wykształcenia filolog, z pasji pisarka. Kocha czytać, pisać i wymyślać historie podczas długich spacerów z psem” (cyt. za: https://fikcyjnyja.aplaline.com).  Dlatego chętnie sięgnęłam po publikację papierową tej Autorki, która premierę miała dokładnie tydzień temu, tj. 5 kwietnia br. „Nie twój interes” Wydawca @Zysk i S-ka zakwalifikował jako thriller. A ja thrillery wprost ubóstwiam.

Jesteście odpadkami, które przygarnęłam pod swój dach, żeby zrobić z was ludzi. Większość z was tego nie docenia. I tak pewnie skończycie w rynsztoku, skąd pochodzicie. Nie macie pojęcia, jak ciężko jest zmienić żwir w złoto” – „Nie twój interes” Marzena Hryniszak.

Z jednej strony Karolina, Olga, Edyta, Marta, Agata. Z drugiej Wojtek, Mateusz, Dawid, Jeremi, a także Mecenas, Sebastian i inni, którzy wplątali się bardziej lub mniej w narkotykowy biznes, niewyjaśnione śmierci, poważne pobicia. Niektórym z nich przypominano nagminnie, jakim są ciężarem „(…) „niewdzięcznym pomiotem” – słowami cedzonymi przez żeby, szorstkim traktowaniem i poniżaniem.” Niektórym nie było lekko w życiu, niektórzy byli bardzo samotni, zostawieni na pastwę losu bezdusznego systemu. Wszystkich los się jednak styka w okolicznościach niespodziewanej śmierci Karoliny, o której Wojtek Redyński – pracownik czeskiego warsztatu samochodowego – dowiedział się z opóźnieniem. Zaangażowany w wewnętrzne śledztwo zaczyna szukać u niej pomocy. Pomocy, której Karolina nie jest już mu w stanie udzielić.

Opowieści Marzeny Hryniszak mają w sobie potencjał. Po pierwsze dlatego, że Autorka skonstruowała zawiłą powieść z wieloma bohaterami, którzy odegrali w niej ważną rolę. Z jednej strony z ciekawością śledziłam ich losy, z drugiej mnogość bohaterek orbitujących wokół osoby Karoliny, trochę utrudniał mi rozdzielenie postaci i ich odbiór. Wszystkie były jej bliskie, wszystkie zaangażowane. Wszystkie przez to bardzo do siebie podobne, mało wyraziste. Przez co zbijały mi się chwilami w jedną całość. Po drugie akcja, którą Autorka oddzieliła czasoprzestrzennie grubą linią. Czas po śmieci Karoliny śledzimy z perspektywy jej bliskich, którzy starają się wyjaśnić, co tak naprawdę się wydarzyło. Zdarzenia dzieją się w roku 2019 w różnych miejscach,  które w konstrukcji fabuły są wprost określone. Czytelnik zanurza się w historię, która działa się w Gliwicach, Kenirovicach, Katowicach, Lubinie itd. Bardzo podobał mi się zabieg odseparowania Karoliny, jako jednej z głównych bohaterek. Nie tylko Autorka przedstawiła jak każdy z jej bliskich ją zapamiętał, ale dzięki jednoosobowej narracji i opisaniu wydarzeń z lat 2018-2019, mogłam poznać Karolinę bliżej. Poznałam jej obawy, lęki, trudności, niepokój, uczucia i motywacje decyzji, które podjęła. Pozostała narracja jest trzecioosobowa, ma charakter bardziej reportażowy.  W niej Marzena Hryniszak skupiła się na relacji poszczególnych czynów, następujących po sobie w różnym czasie kroków, podjętych akcji i decyzji. Uczucia, smutki, strach jest w tej części jakby bardziej dodatkiem. Tylko Wojtka Redyńskiego wplątanego przypadkowo w narkotykowy biznes poznajemy dużo wcześniej śledząc jego losy w czeskim przedsiębiorstwie już w roku 2016, trzy lata przed śmiercią Karoliny, która mogła, ale nie musiała mieć z nim związek. Po trzecie brak głównego bohatera. Mimo, że historia związana jest emocjonalnie z Wojtkiem i Karoliną tak naprawdę nie ma głównego bohatera. Nawet prywatny detektyw Jeremi Cygan nosi w sobie ciekawą historię. To przyczyniło się do lekkiego kociokwiku. Wyobraźcie sobie, że nie mam w powieści mojej ulubionej postaci!!! A to się naprawdę niezwykle rzadko zdarza.

Trochę zawiodłam się na postaci Dawida Nowińskiego. Rozwiązanie jego zagadki wydało mi się bardzo małostkowe. Ze względu na włożenie w relację z Karoliną ogromnego wysiłku, zaangażowania, przebiegłości, liczyłam, że Nowiński okaże się bardziej kluczowy, bardziej ważny. Prawda odkryta w dosłownie kilku ostatnich stronach książki nie przekonała mnie. Jakby Autorka tak zawiłą historię wreszcie chciała skończyć. Ukłonić się w stronę czytelnika za wszelką cenę i odkryć wszystkie karty. Ogromny szacunek należy się Marzenie Hryniszak za postać Pani Marii. Część dotycząca jej osoby wzbudziła we mnie prawdziwe emocje, od lęku, niechęci, po wręcz nienawiść. I to były prawdziwe emocje. Najważniejsze emocje, które odczułam.

Książka dla fanów lekkich thrillerów z silnym wątkiem obyczajowym, gdzie miłość i przyjaźń ma znaczenie. Gdzie własne bezpieczeństwo przestaje być ważne, by tylko dokopać się do prawdy, odkryć ją i wyłonić na światło dzienne. Przeczytajcie, co Marzena Hryniszak ma Wam do zaoferowania. Co ma do zaoferowania Autorka, w której drzemie ogromny potencjał. Miłej lektury 😊.

 Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Recenzja przedpremierowa: „Paddington. Historia pewnego niedźwiadka z Peru” Michael Bond

PADDINGTON. HISTORIA PEWNEGO NIEDŹWIADKA Z PERU

  • Autor: MICHAEL BOND
  • Wydawnictwo: ZNAK EMOTIKON
  • Wydanie: Drugie
  • Liczba stron: 32
  • Data premiery: 13.04.2022r.

Mój ulubiony miś to rodzimy Misz Uszatek, który klapnięte uszko ma 😊. Oczywiście za młodych lat oglądałam i Koralgola, i Puchatka, a także, już w dorosłym życiu zachwyciłam się filmową ekranizacją książek o Misiu Paddingtonie. Mając sentyment do świetnego filmu z 2014 roku oraz pozostałych części, a także stacji londyńskiego metra, którą – tak jak Paddington – osobiście zwiedziłam, nie mogło zabraknąć premiery z dnia jutrzejszego w moich planach czytelniczych oraz w mojej biblioteczce. „Paddington. Historia pewnego niedźwiadka z Peru” ma tylko 32 strony. Dzięki szczodrości Wydawnictwa @znakemotikon wraz z moimi Dziećmi mogłam przypomnieć sobie od czego zaczęła historia tego sympatycznego niedźwiadka.

Na jednej z największych stacji londyńskiego metra o nazwie Paddington  pojawia się zagubiony, samotny miś. Nie wziął się tak przypadkowo. Ktoś bardzo chciał, by się tam znalazł. Zawiesił mu zawieszkę na szyi o treści: „Proszę zaopiekować się tym niedźwiadkiem. Dziękuję”. Misia przygarniają państwo Brown rodzice Jonatana i Judyty. Z początku ciekawostka staje się pełnowartościowym członkiem rodziny, bez którego dni byłyby jakieś smutne, jakieś bardziej mgliste i dżdżyste.

Z recenzjami literatury dziecięcej mam pewien problem. O ile jeszcze potrafię wkręcić się w powieść dla dzieci i młodzieży, szczególnie z gatunku fastasy, o tyle krótkie bajeczki czytam z nostalgią, co uniemożliwia mi choćby częściowo obiektywną ocenę. I tym razem zachwyciła mnie twarda oprawa i przepiękne, kolorowe ilustracje. Sam miś w czerwonym kapelusiku i niebieskiej kurteczce ma w sobie tyle uroku, że chciałoby się go ciągle oglądać i oglądać.

Miś Paddington ma już ponad 60 lat. Ciągle jest jednak młody i ciągle jego historie są aktualne. Działa na wyobraźnię dzieci i dorosłych, tak jak nadal działa jedna z najbardziej popularnych stacji metra, której nazwę Michael Bond rozsławił tą serią. Książeczka jest niezwykle urokliwa. Czarujący główny bohater przeżywa zabawne historie, w których trudno mu się odnaleźć. Jego niewiedza, brak świadomości, naiwność i ufność w drugiego człowieka są ponadczasowe. Tak jak ponadczasowa jest ta seria.

Tak!!! Miś Paddington wzbudza uśmiech, dlatego warto, by dzieci go czytały.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą przed premierą bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Emotikon.

„Dziewczyna, która patrzyła w słońce” Anna Szczęsna

DZIEWCZYNA, KTÓRA PATRZYŁA W SŁOŃCE

  • Autorka: ANNA SZCZĘSNA
  • Cykl: MIĘDZY STRONAMI ŻYCIA (tom 1)
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 376
  • Data premiery: 28.04.2021r.

Dawno, dawno temu, bo w 2017 roku za siedmioma górami i siedmioma rzekami, a tak naprawdę na blogu recenzenckim Słoneczna Strona Życia z @Anna Szczęsna – książki, które same się czytają  w relacji autor – czytelnik zaznajomiłam się przy okazji premiery książki „Myśl do przytulania”. Książkę uznałam za  ciepłą, nastrojową pozycję o poszukiwaniu odwagi do zmiany swojego życia. Śledząc sierpniowe publikacje od @Wydawnictwo Kobiece postanowiłam przeczytać najnowszą książkę Autorki pt. „Dziewczyna z wiatrem we włosach”, która premierę miała dosłownie w ostatnią recenzencką środę – 25 sierpnia br. Jest to drugi tom cyklu  Między stronami życia. Przy okazji wspomnianej środowej premiery otrzymałam cudowny prezent od @Wydawnictwo Kobiece w postaci pierwszej części serii pt. „Dziewczyna, która patrzyła w słońce”. Jedna przesyłka, dwie książki. Dwie książki, różne historie i ci sami bohaterowie. Z zapałem zabrałam się więc do czytania pierwszego tomu. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

To o czym jest ta fabuła?

O pisaniu, czytaniu i pisarzach😊, a jak wiecie, czego nie ukrywam, ten motyw w powieściach wręcz uwielbiam. Tym razem Autorka mierzy się z dwoma osobistościami ze świata literackiego, Justyną i Michałem. Justyna to autorka bezkonkurencyjnych romansów, urzekających swoją wyrazistością i ociekających jak soczyste czereśnie emocjami. Michał natomiast pisze w gatunku horroru, gdzie nie ma miejsca na przaśne opisy, patrzenie sobie w oczka, powodujących drżenie kolan pocałunków. Wskutek sąsiedzkich zawiłości losy tej dwójki się splatają w dość nieoczekiwany sposób. Jakby tego było mało, muszę widywać się jeszcze na targach książki oraz w trakcie festiwalu w Różanych Dołach, gdzie każdy z nich zawitał ze swoją twórczością. Jak myślicie co z tych spotkań wynikło?

Zakończenie nie było zaskoczeniem, ale to wcale nie oznacza, że czas spędzony z książką uważam za stracony, wręcz przeciwnie. Bardzo spodobali  mi się główni bohaterowie, których Autorka zobrazowała w niezwykle skrupulatny sposób. Każdy z nich ma charakter, każdy swoje zainteresowania i swoją własną, suwerenną przestrzeń, każdy ma swoją historię i problemy. Zderzenie tak różnych cel spowodowało, że „Dziewczyna, która patrzyła w słońce” jest bardzo dobrą literaturą obyczajową. Nie ukrywam z początku nie mogłam wkręcić się w czytanie przez długie opisy. Lubię jak coś się dzieje w powieści, jak dużo się mówi, jak autor bazuje na ciętych ripostach, czy interesujących monologach, z których bardziej domniemuję oczywiste cechy postaci, niż o nich czytam w opisach. Jak już przebrnęłam przez pierwsze sto stron to przyznaję, że opisy wzbogaciły treść i stały się bardzo ważnym uzupełnieniem całej opisanej w książce historii. Zadziałał tu trochę „efekt rogów”, który na szczęście zmienił się w „efekt aureoli” w stosunku do książek tego cyklu.

To bardzo ciepła książka, napisana dobrym stylem, którą koniecznie musicie zaprosić na swoją półkę. Udanej lektury!

Moja ocena 7/10.

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece .

„Zakazana namiętność” A.T. Michalak

ZAKAZANA NAMIĘTNOŚĆ

  • Autor:A.T. MICHALAK
  • Seria: ZAKAZANE UCZUCIA. TOM 1
  • Wydawnictwo:WAS POS
  • Liczba stron:260
  • Data premiery:30.04.2021r.

Najpierw trochę czekałam aż książka do mnie dotrze, potem jakiś czas zabierałam się do lektury, a potem nie umiałam się zmotywować do napisania recenzji. Ale już się ogarniam i zapraszam Was do przeczytania mocno zaległej, ale mam nadzieję przez to, nie mniej interesującej recenzji „Zakazanej namiętności”.

A.T. Michalak to pisząca pod panieńskim nazwiskiem elblążanka, żona, matka, marzycielka. Debiutowała powieścią „W jej oczach”. Jakie są jej powieści? Musiałam przekonać się sama.

Dwóch braci i jedna kobieta. Valentina od dziecka kochała ich obu, sąsiadów z domu obok, bliźniaków. Jeden mroczny i nieprzystępny, odpychał ją i przyciągał, drugi śpieszył z pomocą, kiedy jej potrzebowała. Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? Co wyniknie z tego trójkąta?

Na początek muszę powiedzieć, że chyba już trochę wyrosłam z takich klimatów. I choć nadal lubię gatunek new adult, ta powieść nie do końca do mnie trafiła. Młodzi bohaterowie, trójkąt uczuciowy, przyciąganie i odpychanie, tajemnice, mrok, dylematy… Przy tym wszystkim duszna atmosfera, pożądanie i chemia. Pewne sceny trochę mnie drażniły, ale generalnie książkę czyta się szybko i przyjemnie. Lekki, płynny styl, sprawia, że czyta się ją bardzo błyskawicznie. Bohaterowie trochę mnie drażnili i byli dla mnie nie do końca przekonywający, zwłaszcza główna bohaterka, była mocno niedojrzała, momentami rozchwiana, sama zdawała się nie wiedzieć czego chce. Narracja jest pierwszoosobowa, naprzemiennie z punktu widzenia trzech bohaterów, co jest sporym plusem, gdyż możemy poznać punkt widzenia każdego z nich. Powieść mimo że lekka dotyka też ważnych tematów, np. takich jak przemoc fizyczna i psychiczna, czy wpływ trudnych wydarzeń z przeszłości na dalsze życie. Pewne wątki moim zdaniem można było rozbudować, ale może to jeszcze nastąpi, gdyż jest to pierwszy tom serii „Zakazane uczucia”. Jest to doskonała pozycja na jeden wieczór, dla relaksu i oderwania się do rzeczywistości.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU WAS POS.

„Plan na miłość, czyli jak stworzyć fajny związek” Logan Ury

PLAN NA MIŁOŚĆ, CZYLI JAK STWORZYĆ FAJNY ZWIĄZEK

  • Autor:LOGAN URY
  • Wydawnictwo:ZNAK
  • Liczba stron:400
  • Data premiery:05.04.2021r.

Mam ostatnio szczęście do książek @wydawnictwoznakpl. Nie mogę nie wspomnieć o trylogii Grety Drawskiej (RytuałStos oraz Chichot), którą ciągle uważam za wyjątkowo udane, pierwsze spotkanie z Autorką. O ile z recenzji trylogii Drawskiej wywiązałam się bez zbędnej zwłoki, o tyle prezentowana przeze mnie książka w tym wpisie, musiała sporo czekać na swoją kolej. Nie ukrywam poradnik „Plan na miłość, czyli jak stworzyć fajny związek” Logan Ury nakładem @wydawnictwoznakpl, który premierę miał 5 kwietnia br. nie okazał się książką dla mnie. Kilka razy wracałam do niego, by w końcu skończyć go czytać. Dla kogo ta książka jest więc idealna?

Jak pisze Wydawca dla tego, kto chce znaleźć odpowiedzi na następujące pytania:

– „Jak uniknąć pułapek współczesnego randkowania.

– Jak znaleźć partnera, który w związku będzie chciał tego co ty.

– Która znajomość zawarta na portalu randkowym ma szansę przerodzić się w coś więcej.

– Kiedy zdecydować się na kolejny etap w związku.

– Jak wyleczyć złamane serce”.

Ja pierwsze zakochanie, pierwsze zauroczenie, pierwsze motyle w brzuchu i pierwszy długoletni związek mam za sobą. Wielu moich znajomych ma za sobą również nieudane randki na portalu Tinder i tym podobnym oraz niespełnione marzenia po spotkaniu z partnerem w sieci. Z poradnika nie dowiedziałam się więc niczego, chociaż jego ogromnym plusem jest odniesienie się Autorki do badań z zakresu behawiorystyki, do konkretnych zachowań człowieka. Dzięki takiemu podejściu Autorka tłumaczy i interpretuje zachowania, które pojawiają się w relacjach pomiędzy partnerami wykazującymi konkretne cechy, czasem nawet niemiłe i niespodziewane. To jest bez wątpienia najbardziej wartościowa cecha tej książki. Prawdziwe historie z życia pacjentów psycholożki, którym sama Autorka stara się pomóc, dla których stara się zaklinać ich los, ich związek, ich relację. Nie jest to łatwe, jak pewnie sami wiecie. Czasem nawet nie wiadomo, czego brakuje. Nierzadko dokładnie wiemy, co zawiodło. Nawet nie tylko my, lecz również prawie wszyscy z naszego otoczenia.

Jeszcze parę słów o stylu i języku. Jest bardzo konsekwentny. Mimo, że nie czytałam poradnika jednym „ciągiem” wracając do niego od razu wiedziałam, gdzie jestem, co przeczytałam, nad czym teraz Autorka się skupia, co chce opisać i jaką radę chce nam dać. Czytanie w częściach też ma swoje zalety. Każdy rozdział był jakby dla mnie odrębną historią. Możliwe, że to pozwoliło mi skończyć lekturę w całości i ocenić ją w bardzo przyzwoity sposób. Tylko zamknięte wątki mogą opisać całą historię!!!

Mówią „szukajcie a znajdziecie”. Parafrazując „czytajcie a dowiecie się” o co chodzi z tymi współczesnymi związkami!!! Bo, że o coś chodzi, to chyba wszyscy czujemy.  

Moja ocena: 7/10.

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Znak.

„Nie uciekniesz” Nana Bekher

NIE UCIEKNIESZ

  • Autor: NANA BAKHER
  • Wydawnictwo: KOBIECE
  • Liczba stron: 303
  • Data premiery: 28.04.2021r.

Nie czytałam jeszcze żadnej powieści autorki, a że zbierają sporo pozytywnych ocen, postanowiłam spróbować. Nana Bekher to pisząca pod pseudonimem autorka powieści obyczajowych i erotycznych. Prywatnie żona i matka dwójki urwisów. Miłośniczka kawy, czekolady i książek. Zadebiutowała na początku 2020 roku powieścią „Nieznośny milioner”. Byłam więc bardzo ciekawa jakie będą moje wrażenie po lekturze „Nie uciekniesz”.

Laura, choć młoda wiele w życiu przeszła, przeżyła straszne rzeczy, ale udało jej się uciec. Niestety ma poczucie, że zagrożenie nie mija nigdy i musi być w nieustannym ruchu, jak najdalej od Meksyku, żeby nie zostać odnalezioną. W trakcie podróży w jednym z amerykańskich miasteczek, które ma być tylko punktem na mapie w dalszej drodze ratuje małą dziewczynkę przed rozpędzonym samochodem, a sama trafia do szpitala. Babcia dziewczynki z wdzięczności opłaca jej leczenie i proponuje pobyt u nich w domu. Sprawy jeszcze się komplikują, gdy Laura poznaje Daniela, ojca małej. Mimo, że coś ich do siebie przyciąga od pierwszej chwili , kobieta nikogo do siebie nie dopuszcza i boi się wyjawić prawdę o swojej przeszłości. Czy Danielowi uda się obalić jej mur? Czy kobieta dopuści go do siebie? Czy mimo trudnej przeszłości uda im się zbudować wspólną przyszłość, czy może zjawy z przeszłości im w tym przeszkodzą?

Książkę czyta się przyjemnie, pisana jest lekkim stylem w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Laury i Daniela, co pozwala czytelnikowi na pełniejszy obraz sytuacji, poznajmy bowiem odczucia obu stron. Krótkie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się płynnie i chcemy wiedzieć co będzie dalej. Muszę jednak powiedzieć, że bohaterowie trochę mnie denerwowali, jak dla mnie są zbyt wyidealizowani, a obraz ich znajomości zbyt patetyczny i naiwny. Czasem język i sposób opisywania ich relacji drażnił mnie i męczył. Z drugiej strony historia jest dość dobrze wykreowana, sceny z przeszłości dziewczyny i teraźniejszy wątek z tym związany wprowadzały napięcie i podkręcały atmosferę. Lubię powieści, w której są różne wątki – miłosny, erotyczny, sensacyjny – i tu również się to sprawdziło. Wprowadziło do powieści urozmaicenie, zwroty akcji i możliwość zaskoczenia czytelnika. Jak dla mnie była to dosyć przeciętna lektura, po którą można sięgnąć szukając nieskomplikowanej rozrywki na wieczór, a Wy przekonajcie się sami:)

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki przedpremierowo bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.