„Nie pozwól mi odejść” Anna Ziobro

NIE POZWÓL MI ODEJŚĆ

  • Autor: ANNA ZIOBRO
  • Wydawnictwo: DRAGON
  • Liczba stron: 320
  • Data premiery: 10.08.2022r.

„Nie pozwól mi odejść” Anny Ziobro to kontynuacja losów Leny i Marcina z powieści „Moje życie przed Tobą”. Niestety nie miałam okazji zapoznać się z pierwszym tomem, ale klimatyczna okładka i ciekawy opis zachęciły mnie do sięgnięcia po najnowszą część. Mimo, że jest to kontynuacja można ją czytać bez znajomości poprzedniego tomu, gdyż autorka w kilku miejscach wspomina wcześniejsze wydarzenia.
Lena przyjeżdża do Trójmiasta, żeby być z Marcinem, który właśnie przeszedł skomplikowaną operację. To młoda dziewczyna, która wiele już przyszła, jednak jest zdeterminowana, uczciwa i szlachetna. Kocham Marcina i chce z nim być, mimo przeciwności losu, mimo tego, że wszyscy łącznie z samym zainteresowanym zarzucają jej, że nie wie na co się pisze. Marcin to młody mężczyzna, który od wielu lat zmaga się z nieuleczalną chorobą, z jej różnymi etapami, z lękiem i obawą, co będzie dalej. Właśnie przeszedł skomplikowaną operację, czeka go długa rehabilitacji i nie wiadomo co będzie dalej. Czuje lęk na myśl o tym, że mógłby być dla Leny ciężarem, ukrywa więc swoje problemy ze zdrowiem, gdyż obawia się, że dziewczyna zda sobie sprawę, że życie z nim to dla niej zbyt wiele. Zwłaszcza, gdy jej rodzice są temu mocno przeciwni. Lena po przyjeździe do Trójmiasta czuje się trochę osamotniona, nawiązuje znajomość z Adą, siedemnastoletnią mamą małego Krzysia. ojciec chłopca zostawił ich samych, nie interesuje się dzieckiem, a Krzyś ma problemy zdrowotne, potrzebuje specjalnej rehabilitacji. Ada nie ma na to pieniędzy, jej rodzice również. Niespodziewanie z propozycją pomocy pochodzi jej starszy brat Sebastian Tylko skąd on ma taką kwotę? Ada domyśla się, że nie z pracy sprzątacza w szpitalu. Mimo wątpliwości przyjmuje te pieniądze i nie pojęcia w co wplątał się jej brat i jak ją to połączy z Leną.

Książka czyta się szybko. Jest napisana lekkim i przyjemnym stylem. Mimo tego, że porusza wiele trudnych, życiowych kwestii nie dołuje. Za duży plus dla autorki poczytuję jej umiejętność pisania o trudnych sprawach w swobodny, przystępny sposób, bez przygnębiania, czarnowidztwa i zbędnego moralizowania. Akcja dotyka wielu istotnych, poważnych kwestii. Między innymi nieuleczalnej choroby, problemów z nią związanych, wątpliwości, lęków i obaw. Jest także kwestia relacji rodzinnych, więzi z rodzicami, a także tego jak wiele znaczy wsparcie najbliższych. Jest również poruszany temat popełnianych błędów i tego czy można je naprawić. Można by powiedzieć, że autorka dotyka kwestii relacji międzyludzkich na wielorakim poziomie, wzbudzając przy tym wiele różnych emocji i dając pretekst do życiowych refleksji. Zachęcam Wam gorąco do lektury. Moim zdaniem jest to idealna pozycja na długie jesienne wieczory.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU DRAGON.

„Milioner, który napisał testamenty” Marta Guzowska, Leszek Talko – Lucja Słotka sezon 1 odcinek 2

MILIONER, KTÓRY NAPISAŁ TESTAMENTY

  • Autor: MARTA GUZOWSKA, LESZEK TALKO
  • Seria: LUCJA SŁOTKA. ODCINEK 2
  • Wydawnictwo: WIELKA LITERA
  • Liczba stron: 145
  • Data premiery: 01.08.2022r.

Na początku tego miesiąca premierę miał 4 odcinek literackiego serialu kryminalnego autorstwa Marty Guzowskiej i Leszka Talko, wydawany przez Wydawnictwo Wielka Litera, a ja właśnie odkryłam, że przez niedopatrzenie i brak czasu nie zamieściłam jeszcze recenzji drugiego i trzeciego tomu. Zacznę więc od opowiedzenia Wam o drugim odcinku pod tytułem „Milioner, który napisał testamenty.” Lucja Słotka, niezwykła Home Disaster Manager podejmuje się kolejnej misji. Polski milioner mieszkająca na stałe w Australii John Polend, czy tradycyjnie Jan Koniecpolski, zleca jej zakup w Warszawie apartamentu i urządzenie go w sposób niesłychanie imponujący. Ma również zebrać w tym mieszkaniu w dniu jego przyjazdu najbliższych krewnych i przyjaciół. Nie byłoby w tym nic, co mogłoby przysporzyć naszej bohaterce trudności, lecz niespodziewanie mężczyzna myli terminy i pojawia się na progu mieszkania 10 dni wcześniej. Lucia jednak daje sobie z tym radę, gromadzi w mieszkaniu osoby, na których milionerowi zależało. I tak w drogim apartamencie przy Alei Róż w Warszawie stawiają się: siostrzenica milionera Edyta Sienkiewicz – perfekcjonistka i snobka, jego siostrzeniec Sergiusz pracujący jako statysta, siostra Urszula, o bardzo wymownym nazwisku Skarga, stryjeczny wnuczek Mateusz Matejko, dawna ukochana Sabina Moniuszko oraz dawny przyjaciel Stefan Jagiełło. Okazuje się że zostali oni tam zaproszeni w celu przedstawienia testamentu. Najpierw jednak mają zostać poddane swoistemu testowi. Sprawę komplikuje jednak fakt, iż na koniec tych rozmów John Poland okazuje się być martwy. Został zamordowany ozdobną szpilą ze szkła Murano. Jednak nikt ze zgromadzonych w mieszkaniu osób nie chce się przyznać do tej zbrodni. Niespodziewanie w mieszkaniu zjawia się duet znanych nam już policjantów, którzy z pomocą Łucji dążyć będą do wyjaśnienia zagadki.

Tak jak podczas lektury pierwszego tomu, tak i tym razem świetnie się bawiłam. Zabawny, lekki styl, gagi sytuacyjne i humor słowny powodują, że jest to zdecydowanie książka, po którą warto sięgnąć, gdy potrzebujemy czegoś na poprawę humoru. Zawiera prawdziwie wybuchowa mieszanka postaci, z których każda jest charakterystyczna, przerysowana i zabawna. Krewni i przyjaciele zmarłego to swoisty zbiór oryginałów, do tego dwójka specyficznych policjantów, legenda inspektora Wolskiego oraz główna bohaterka – energiczna, zdecydowana, inteligentna, pewna siebie tworzą zbiór wobec, którego nie da się przejść obojętnie. Książeczka ta, choć niewielka dostarczy Wam sporo zabawy. Lekka, krótka lektura nawiązująca swoją treścią do klasyki kryminałów to pozycja wokół której nie można przejść obojętnie. Zachęcam was gorąco do lektury.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wielka Litera.

„Sundial” Catriona Ward

SUNDIAL

Autorka: CATRIONA WARD
Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data premiery: 24.08.2022r.
Liczba stron: 400

No i będą ochy, i achy😊. Nie mogło być inaczej. I to bynajmniej nie chodzi o przepiękną oprawę w twardej okładce najnowszej powieści Catriony Ward „Sundial”, która premierę miała 24 sierpnia br.  . Ani o peany na cześć Wydawnictwa @Czwarta Strona Kryminału, któremu przy okazji serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki. Tym bardziej ochy i achy nie są spowodowane pamięcią po zeszłorocznej rewelacyjnej książki  „Ostatni dom na zapomnianej ulicy” (recenzja na klik). To ochy i achy prawdziwe, z głębi serca. Powstałe w sposób naturalny po przeczytaniu „Sundial”.

Dorosłe życie to bagno, w którym człowiek tkwi po uszy, gobelin wzajemnych pretensji tkany tak ciasno, że nie sposób bo rozplątać.” -„Sundial” Catriona Ward.

Rob i Jack, bliźniaczki wychowały się z Falconem i Mią na farmie pośrodku pustyni o nazwie Sundial. Określenie pochodzi od zegara słonecznego wybudowanego na terenie posiadłości. Jak sama Rob o sobie mówi; „Wychowywałam się na pustyni i zamiast chodzić do szkoły, miałam lekcje z ojcem(…). Hodowaliśmy własne warzywa, mieliśmy jaja od kur i mleko od krowy”. Oprócz tego na farmie przeprowadzano badania nad strachem, wrodzoną agresją u zwierząt. W pracy na farmie pomagał mieszkańcom Paweł, Polak z pochodzenia o trudnej przeszłości. Po latach Rob wychowuje z Irvingiem dwie córki, dwunastoletnią Callie i dziewięcioletnią Anne. O zdradzie męża Rob dowiaduje się przez ospę, którą zaraża się młodsza córka. Nie jest to jednak odkrycie, z którym Rob nie potrafiłaby sobie poradzić. To inne, niepokojące odkrycie zmusza Rob do odbycia podróży ze starszą córką w przeszłość. Do wyjazdu do Sundial.

Zarwałam noc. Przyznaję się. Książkę skończyłam czytać wczoraj o godzinie drugiej w nocy. Nie miałam tego w planach, o nie. Postanowiłam przeczytać pierwsze sto stron, po których całkowicie przepadłam. Nie sposób się od niej oderwać, a to zawsze najlepsza opinia, co do powieści, mimo, że thriller jest pełen niepokoju, strachu. Czytając czułam napięcie, niezrozumienie, obsesję na punkcie przymiotnika „blady” w każdej odmianie i zwierząt, które z natury uwielbiam. Nagle psy zaczęłam spostrzegać jako wrogów, jako zwierzęta z natury łowne, zwierzęta niebezpieczne. Sam pomysł na farmę szczeniąt Jacqueline i Roberta Graingerów przerósł moje najśmielsze wyobrażenia. To samo dotyczy relacji matka – córka, relacji Rob z Callie. Tak trudnej, tak pełnej przeciwności zafundowanych przez Irvinga, tak pełnej wzajemnych pretensji i niezrozumienia. Postać Rob jest niezwykle dojrzała, choć przyczyna jest zgoła inna, od powszechnie spotykanej. I za to Catrionie Ward należą się słowa ogromnego uznania. Za opisanie historii pełnej emocji, trudnych pytań, ale i ciekawych odpowiedzi. Za stworzenie postaci, z którymi do tej pory nie spotkałam się w literaturze. Nie tylko o skomplikowanej duszy i charakterze, ale o nieszablonowej przeszłości.

Autorka idealnie skonstruowała opowieść. Doskonale oczywiście dla opisanych w niej wątków. Zdarzenia czytelnik śledzi z różnych perspektyw. Z perspektywy Rob i Callie w narracji pierwszoosobowej. Obie bohaterki wiernie oddają, co się z nimi dzieje, jaka jest ich motywacja i o czym myślą. Do tego Ward idealnie odniosła się w wielu miejscach do tych samych zdarzeń, ale z dwóch optyk, raz ze strony Rob, raz z punktu widzenia Callie. Każda inaczej interpretuje rzeczywistość, każda inaczej rozpoznaje przyczyny zachowań drugiej. I to świetnie oddaje karuzelę zdarzeń, w której znalazły się obie bohaterki. By ukazać kontekst późniejszych wydarzeń Ward wzbogaciła narrację o rozdziały zatytułowane „Tamta Rob” i „Tamta Jack”. To dzięki zajrzeniu w przeszłość czytelnik może dowiedzieć się, co się tak naprawdę działo w głowie jednej i drugiej siostry. Gdzie zaczął się początek tych zdarzeń. Do tego jeszcze narracja oparta na Arrowood. Rob jako z wykształcenia nauczycielka pisze historię, która komentowana i opisywana jest przez szkolną miłośniczkę sportu. „Ma wiele tajemnic. (…) W każdej części serii ma miejsce jakiś skandal. Jej bohaterki przeżywają wiele życiowych trudności.”. Ta wielowymiarowość tłumaczenia wydarzeń jest ogromną zaletą tej książki. Jest wartością nie do ocenienia.

Pasjonująca powieść zasługująca na szybką ekranizację, w której prym wiodą trudne relacje międzyludzkie. A zakończenie? Pozostawiło mnie z poczuciem niedosytu, ledwo co stłumiłam w sobie chęć rzucenia tej pięknej publikacji o ścianę. Zarwałam noc, a tu taka niespodzianka😉.

A jeśli Wam napiszę, że tak przedstawionej relacji dwóch sióstr długo nie widziałam i w taki sposób ujętej relacji matki z córką? Dodam do tego jeszcze, że trudna relacja Rob z mężem Irvingiem również nie jest standardowa. Jest wręcz odświeżająca i niespotykana dotychczas. Sam Irving to postać na którą warto zwrócić uwagę. A Falcon i Mia w relacji do Rob i Jack to prawdziwy majstersztyk! A żeby Wam było mało, zwrócę także uwagę na samą Annie, która jest największą zagadką. Bohaterką w tle mającą największe finalnie znaczenie. Zaciekawieni? I o to chodziło. Uff zrobiłam wszystko, byście sięgnęli po tę pozycję, bo naprawdę warto. Jej lektura nie pozostawi Was obojętnymi.

Moja ocena: 9/10

Za możliwość zrecenzowania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

„Przezroczyste” Edyta Świętek

PRZEZROCZYSTE

  • Autorka: EDYTA ŚWIĘTEK
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery: 24.08.2022r.

@Edyta Świętek to Autorka czterdziestu książek z gatunku literatury obyczajowej. O swoich i nie tylko książkach dzieli się spostrzeżeniami na stronie @Edyta Świętek – strona poświęcona książkom. Ja od czasu do czasu uwielbiam sięgnąć po powieść obyczajową jako przeciwwagę do thrillerów, kryminałów i sensacji, które wręcz ubóstwiam. Sporą ofertę książek tego typu ma @wydawnictwoPascal, które również w dniu 24 sierpnia br. wydało najnowszą powieść Edyty Świętej pt. „Przezroczyste”.

„(…) miłość to iluzja, a małżeństwo jest pokutą dla kobiety.” -„Przezroczyste” Edyta Świętek.

Sylwia Stokłosa w klasie maturalnej zachodzi w nieplanowaną ciążę z Karolem Widłakiem, z czego jej i jego rodzice nie są tak samo zadowoleni. Kilkanaście lat później jest jego żoną pracującą w sklepie z odzieżą wychowującą dwie córki, osiemnastoletnią Patrycję i o rok młodszą Kamilę. Karol osiągnął zawodowy sukces. Sylwia niekoniecznie. Jej wykształcenie pozostało na poziomie zdanej matury. Córki przeżywają swoje wzloty i upadki, a Sylwia próbuje podsumować swoje życie.

To typowa powieść obyczajowa składająca się z dwóch części i interesującego prologu, który kładzie się później cieniem na całej fabule. Rozdziały zostały ponumerowane i zatytułowane. Tytuł odnosi się wprost do treści, które znajdujemy w danej części. Narracja jest trzecioosobowa. Zabrakło w niej silniejszego rysu psychologicznego, kontekstu psychologicznego wielu postaci. Postać męża, Karola jest od początku do końca zła, egoistyczna. Jego motywacja i osobowość nieskomplikowana, oczywista.

„Mąż zawsze stawiał na swoim, a ona po prostu musiała rezygnować z własnych marzeń. Ba! Na jakimś etapie odkryła z przygnębieniem, że właściwie zrezygnowała z samej siebie, ponieważ zawsze była stroną ustępującą i dbającą o to, by inni mogli czuć się szczęśliwi.” -„Przezroczyste” Edyta Świętek.

Trudno wiedzieć, co miała na myśli Edyta Świętek kreśląc taką, a nie inną opowieść. Nie znam motywacji do napisania „Przezroczyste”. Dla mnie ta powieść jest trochę próbą stworzenia niezobowiązującej ody do kobiecości, do macierzyństwa, niestety z jej wszystkimi mankamentami, wadami i ograniczeniami. Denerwowała mnie postać Sylwii. Z jednej strony widziałam w niej ofiarę, z drugiej sprawczynię własnego losu. Sam dialog ze strony 36, w którym mąż oskarża ją o dwie nieplanowane ciąże ogromnie mnie wzburzył. Mimo, że wielokrotnie powtarzał się motyw wspólnej odpowiedzialności za powołanie do życia za wcześnie dzieci, Sylwia nie potrafiła w ten sposób zripostować własnego męża i to po osiemnastu latach wspólnego życia. Tym bardziej, że Karol nie stosuje przemocy, bądź co bądź…. Aż tu nagle totalne zmiana Sylwii. Nierzeczywista, nieprawdziwa. Kobieta wiele lat tkwiąca w takim związku potrzebuje najpierw zapewne oświecenia, później długiej, naprawdę długiej drogi do zebrania w sobie siły, by zmienić swoją postawę, aż wreszcie odwagę, by wdrożyć zmianę w życie. U Sylwii przemiana nadchodzi automatycznie, od razu, szybko. Za szybko.

A do tego drażniące mnie literówki. Na stronie 35 zamiast „ona” użyto „on” („Karolu! On powinna zająć się nauką…” Na stronie 101 zamiast „będę” jest „będą” („Kurczę! Ale czad! Będą ciotką!”).

Zdecydowanie „Przezroczyste” nie okazały się lekturą dla mnie. Mogłabym jej w ogóle nie czytać. Zaoszczędziłabym sobie, mimo naprawdę świetnego pomysłu na fabułę, kilku godzin z irytującą mnie główną bohaterką, której postać została za mało zobrazowana w aspekcie emocjonalnym i psychologicznym w odniesieniu do ogromnej zmiany, która w niej później nastąpiła. Ale w sumie takie jest życie😊. Nie każdy spotkany człowiek nas zachwyca. Nie każdy nadaje naszemu życiu sens. Szczerze, im więcej mam lat, tym częściej ktoś mnie irytuje. Możliwe, że fikcyjne postaci powinny robić to samo w moim czytelniczym życiu.   

Moja ocena: 5/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą i podzielenia się z Wami moją opinią bardzo dziękuję Wydawnictwu PASCAL .

„Weź z nią zatańcz” Filip Zawada

WEŹ Z NIĄ ZATAŃCZ

  • Autor: FILIP ZAWADA
  • Wydawnictwo: ZNAK
  • Liczba stron: 285
  • Data premiery: 10.08.2022r.

@Filip Zawada to „Poeta, muzyk, fotograf, performer, łucznik. Reżyser i aktor filmów offowych.” O jego sukcesach i innych działalnościach przeczytacie TUTAJ. Dla mnie najważniejsze jest, że to człowiek orkiestra, którego najnowsza książka zaintrygowała mnie od chwili, gdy zobaczyłam jej okładkę😊. Mowa o „Weź z nią zatańcz”, która premierę miała 10 sierpnia br. nakładem @WydawnictwoZnak. Do mnie książka z gatunku literatury pięknej trafiła bardzo późno, bo praktycznie w połowie września. Mam nadzieję, że warto było czekać😉.

Smutek do jednocześnie tęsknota za tym, czego nie mamy, i za tym, czego mamy za dużo. To chęć zbliżania się przez oddalenie. To coś, co można wyjaśnić za pomocą słów tylko innej smutnej osobie…” -„Weź z nią zatańcz” Filip Zawada.

To historia Filipa zwanego Stasiem, który w wieku czterdziestu pięciu lat dowiaduje się o śmierci swego ojca, dawcy plemników jak o nim sam mówi. Na prośbę swej mamci, mamy, mamusi, z którą nadal mieszka zaczyna porządkować jego sprawy. Organizuje mu pogrzeb. Przejmuje jego kawalerkę. Opiekuje się jego psem Rambo, która okazuje się suczką. Zaczyna rozliczać wszystkich i wszystko. Rodziców, którzy nie do końca sprawdzili się w tej roli. Siebie. Nawet sąsiadkę z góry, którą nagminnie podsłuchuje.

Byłem nieobecnością po ojcu i niecierpliwością po matce. Nieobecna niecierpliwość. Taki odziedziczyłem charakter.” -„Weź z nią zatańcz” Filip Zawada.

Bardzo żałuję, że Autor nie okrasił końcówki jakimś posłowiem od siebie. Miałabym szansę wówczas poznać inspiracje, które skłoniły Zawadę od napisania  „Weź z nią zatańcz”. Mam niespójny stosunek do tej lektury. Przyznaję, choć dużo czasu zajęło mi zebranie się do napisania tej recenzji. Chciałam, by emocje opadły, by pewne informacje uformowały się w konstruktywne i kompletne myśli, by chaos trochę zelżał, a znaki zapytania zatarły się. Nic się jednak takiego nie stało. Mętlik jaki był taki pozostał.

Książka jest jednoosobową narracją wspomnianego nie-Filipa. Jedynaka wychowywanego przez matkę. Ojciec przestał istnieć w jego życiu jeszcze przed jego narodzeniem. Dopiero jego śmierć skłania głównego bohatera do skonfrontowania się z jego istnieniem, z jego jestestwem we wszystkich wymiarach. Znajomego osiedlowego pijaczka Bodzia, psa Rambo, czy zaniedbanej kawalerki i prawie nieużywanych ubrań, które nie – Filip potraktował jak swoje. Idealnie w powieści sprawdziła się narracja pierwszoosobowa. Dzięki temu poczułam bliższą więź z podstarzałym, samotnym, bezrobotnym nauczycielem biologii, który nie potrafi uwolnić się od jarzma matki. Narracja ta spowodowała także, że książka wydaje się bardziej autentyczna, trochę autobiograficzna wywołująca różne emocje. Od niedowierzenia po współczucie, od złości po drwiący uśmieszek.

Sama mamcia, mamusia, mama Stasia, nie – Filipa okazała się postacią niezwykle ciekawą w swej złożoności. Trochę narzucająca się, jednak bardzo subtelna i delikatna. Z jednego strony zawładniająca życiem Stasia, z drugiej nakazująca mu ułożenie sobie życia. Utrzymująca go, a jednocześnie namawiająca do znalezienia pracy. Potrafiąca mówić o uczuciach, podporządkowująca syna sobie w tej materii. Poniekąd też taka siłaczka. Od samego początku samotnie wychowująca dziecko, starająca się mu dać wszystko, na co było ją stać. Nie żadna tam katolicka dewotka, lecz kobieta z krwi i kości. Potrafiąca i ostro zakląć, i uderzyć pięścią w stół. Z tą skomplikowaną kobietą Staś, nie – Filip mógł mieć tylko skomplikowane relacje.

Do tego pomysł na Bodzia, dzięki które mu główny bohater choć trochę poznaje swego ojca i pomysł na zwierzęta wzbogacił fabułę tej prozy, choć nie było happy endu. W tym zakresie Autor pozostał niewzruszony. Książka miała być melancholijną podróżą czterdziestoparolatka i taką została. Bez względu na możliwości, które los podłożył głównej postaci pod sam nos. O ile do połowy książki chłonęłam ją bez opamiętania, o tyle w drugiej części trochę przystopowałam. Za dużo pojawiło się w niej mistycyzmu, zbyt wiele rozmów w głowie i jakby poza nią z ojcem, z matką, których Staś utracił. Rozumiem jednak intencję Autora, ten zabieg miał zobrazować wychodzenie z cienia, odrzucenie dotychczasowych więzów i przynależności, która stanowiła o jego dorosłym życiu. To miało ukazać dojrzewanie, wreszcie dojrzewanie głównego bohatera.  

Literatura piękna jest z natury piękna😊. „Weź z nią zatańcz” Filipa Zawady jest piękną prozą, pełną smutku, rozgoryczenia, niespełnienia i melancholii. To wszystko przeplata się z absurdalnym chwilami dowcipem, groteską i dużą dawką refleksji. To proza, która sprawia wrażenie jakby testowała poczucie dobrego smaku czytelnika. Pisanie Zawady można kochać lub nienawidzić. Według mnie nie ma półśrodka.

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Znak za obdarzenie mnie zaufaniem i podarowanie mi egzemplarza recenzenckiego.

„Zastępy świadków” Dorothy L. Sayers

ZASTĘPY ŚWIADKÓW

  • Autorka: DOROTHY L. SAYERS
  • Wydawnictwo: ZNAK JEDNYM SŁOWEM
  • Cykl: LORD PETER WIMSEY (tom 2)
  • Liczba stron: 410
  • Data premiery w tym wydaniu: 24.08.2022r.
  • Data premiery światowej: 1926r.

Dwudziestolecie międzywojenne to tzw. złoty wiek powieści detektywistycznej – okres bezprecedensowego rozkwitu gatunku stojącego na pograniczu masowej rozrywki i łamigłówki dla czytelnika szukającego w literaturze podniet intelektualnych”. – Posłowie Tłumaczki [w] „Zastępy świadków” Dorothy L. Sayers.

Po książce „Trup w wannie” (recenzja na klik) stałam się fanką kolejnej brytyjskiej, obok Agathy Christie, autorki klasycznych kryminałów retro. Nie ukrywam jednak, że premiera z 24 sierpnia br., która trafiła do mnie z opóźnieniem od Wydawnictwo Jednym Słowem Znak (Imprint @WydawnictwoZnak ) nie okazała się już dla mnie tak odświeżająca jak pierwsza część cyklu z Lordem Peterem Wimsey’em. „Zastępy świadków” jest bardziej skomplikowaną klasyczną opowieścią kryminalną, z większą ilością zawiłości, za którymi musi podążać czytelnik.

„  – Wiesz, Bunter, nie ma znaczenia, co ona sobie myśli.
    – Niczego takiego nie insynuowałbym kobiecie, milordzie. To im uderza do głowy, że tak powiem.” – „Zastępy świadków” Dorothy L. Sayers

Tym razem przed Lordem Peterem Wimsey’em stanęło bardzo trudne zadanie. Musi oczyścić z zarzutu morderstwa, nie kogo innego, jak swojego brata, księcia Denver. Pod drzwiami ogrodu zimowego jego dworku myśliwskiego w Riddlesdale Lodge znaleziono ciało kapitana Denisa Catharta narzeczonego jego siostry Mary Wimsey. Książe Denver milczy co tak naprawdę robił w środku nocy na zewnątrz. Mary plącze się w zeznaniach. A goście dworku sprzecznie zeznają. Zeznania Państwa Marchbanksów, czcigodnego Fredericka Arbuthnota i Państwa Pettigrew – Robinsonów odbiegają znacznie od siebie. Jedni słyszeli kroki księcia wchodzącego na górę, inni twierdzą, że takie zdarzenie nie miało miejsca. Ktoś zeznał o słyszanym strzale, pozostali obstawiali, że nic nie było słychać. Lord Peter Wimsey o ugruntowanej już swej pozycji w świecie detektywów – amatorów wspiera miejscowych śledczych. Wraz z komisarzem Parkerem stara się odkryć, co tak naprawdę wydarzyło się w tym zacnym, arystokratycznym domu.

Książkę czyta się w miaręszybko. Mimo, że powstała prawie sto lat temu okazała się dla mnie lekturą ciekawą i chwilami zabawną. Niezwykle bawiły mnie wstawki Autorki ukazujące jej szerokie horyzonty w zakresie uszczypliwych uwag ówczesnej socjety. Świetnie zobrazowała podejście do kobiet w osobie siostry Lorda Mary Wimsey. Oczekiwania względem niej były zgoła inne, niż czuła sama zainteresowana. Jak o sobie mówi; „Wszystko było lepsze niż pozostanie tutaj, poślubienie kogoś z własnej sfery, inaugurowanie went, oglądanie rozgrywek polo i spotykanie księcia Walii”. Jej drobny, mały osobisty bunt przyczynił się do podjęcia w książce tematu, o którym Sayers do tej pory milczała, a z którym zapewne się stykała w czasie, w którym żyła, a mianowicie kwestii rodzącego się socjalizmu. Z jednej strony ukazała więc pozornie uległą córkę 15 księcia Denver, Mortimera Geralda Bredona Wimseya. Z drugiej nadała jej cechy małej buntowniczki sympatyzującej z rodzącym się socjalistycznym ruchem robotniczym. Choć jej wybory sercowe pozostawiają wiele do życzenia.

Doceniłam również żarty sytuacyjne i przejaskrawienie postaci charakteryzujących angielską arystokrację. W powieści czytelnik odnajdzie sporo takich uwag jak:

Miał bardzo kapryśne nastroje. Powiedziałbym, że usposobienie zmieniało mu się z dnia na dzień.”
„Kształcił się we Francji, a francuskie wyobrażenia o honorze bardzo różniły się od wyobrażeń brytyjskich.”
„Zwłaszcza w Anglii, gdzie myślenie jest tak osobliwie niewłaściwe”.  
Zawsze twierdziłem, warknął lord Peter – że nie ma na tej ziemi osobników bardziej niemoralnych niż zawodowi adwokaci.”
„Oczywiście. Powiedziałbym, że jestem wielkim repozytorium ludzkiej dokumentacji.”
Co ważne, spostrzeżenia wychodzą również z ust przedstawicieli arystokratycznej kasty. Prym w tym wiedzie księżna wdowa Denver oraz sam Peter.

Bardzo spodobała mi się konstrukcja książki. Powieść składa się z osiemnastu zatytułowanych rozdziałów. Rozdziały te poprzedzone zostały cytatami z różnych dzieł i stron świata stanowiące wprowadzeniem do omówionych w poszczególnych częściach kwestii. Do tego Autorka zastosowała wiele form, które urozmaiciły czytanie. Gdzieniegdzie czytelnik odnajduje jakby przedruki z gazet, w innym miejscu czytamy raport z przesłuchania. Majstersztykiem okazał się sąd parów, który ze względu na formę i górnolotne sformułowania Dorothy L. Sayers delikatnie wyśmiała. To jakby jednoaktówka, w której forma odgrywa znacznie ważniejszą rolę, niż sama treść.

Ponownie stwierdzam, że zagadka kryminalna okazała się poniżej współczesnego standardu. Zabawa z książką opierała się bardziej na dochodzeniu do prawdy i perypetiach, w których uczestniczyli poszczególni bohaterowie powieści. Książkę oceniam też jako trochę przydługawą. Rozwiązanie zagadki mogłoby zostać zakończone na maksymalnie trzystu stronach. Kolejne wydarzenia, rozmowy, dialogi, podejrzenia rozwlekły fabułę prawie do nieskończoności, co rozmyły ciekawsze wątki.

Jeśli jesteście fanami klasycznych kryminałów retro z zagadką rozwiązaną z prawidłami gatunku „Zastępy świadków” Dorothy L. Sayers jest książką dla Was. Udanej lektury.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość zapoznania się z kolejną powieścią  Dorothy L. Sayers bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak.

„Perswazje” Jane Austen

PERSWAZJE

  • Autorka: JANE AUSTEN
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 312
  • Data premiery: 30.08.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 1962r.
  • Data premiery światowej: 1817r. (wydanie pośmiertne)

Perswazje” po raz pierwszy ujrzały światło dzienne w 1817 roku. Jane Austen nie doczekała wydania swego ostatniego, ukończonego dzieła. Zmarła w dniu 18 lipca 1817r. w Winchesterze przeżywszy 42 lata (ur. 16 grudnia 1775r.) Pośmiertnie w tym samym roku wydano również „Opactwo Northanger” . Sama Autorka mimo, że specjalizowała się w opisywaniu życia angielskiej klasy wyższej z początku XIX wieku, urodziła się w rodzinie duchownego kościoła anglikańskiego. Sławę zdobyła za życia publikując kolejno powieści „Rozważna i romantyczna” (1811r.), „Duma i uprzedzenie” (1813r.), „Mansfield Park” (1814r.) i „Emma” (1815r.). Wszystkie jej książki swego czasu przeczytałam. Wiele z nich zobaczyłam również na ekranie. Twórcy i kinowi, i telewizyjni uwielbiają prozę Jane Austen. Najczęściej na ekran przenoszono „Dumę i uprzedzenie” , 1938, 1940, 1952, 1958, 1967 (TV), 1980, 2003, 2005; w 2004 r. zrealizowano także specyficzną, indyjską wersję oraz w 1995 (serial TV), 2012- współczesna adaptacja zatytułowana „Pamiętniki Lizzie Bennet „, w której tytułowa Lizzie opowiada o codziennych perypetiach rodzinnych, źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jane_Austen z dnia 18.09.2022r.) Ekranizację najnowszych „Perswazji” aktualnie można zobaczyć na platformie Netflix. W rolach głównych Dakota Johnson i Cosmo Jarvis.

Wydawnictwo @Zysk i S-ka przepiękne klasyczne wydanie „Perswazji” wprowadziło do sprzedaży 30 sierpnia 2022 roku w tłumaczeniu Katarzyny Krawczyk. Po raz pierwszy w Polsce publikacja pojawiła się w 1962 roku, dzięki Państwowemu Instytutowi Wydawniczemu, w przekładzie autorstwa Anny Przedpełskiej – Trzeciakowskiej. Z zaciekawieniem przystąpiłam do lektury tej klasycznej literatury, w której prym wiodą losy Anny Elliott.

Baronet Sir Walter Elliot, próżny i skupiony na sobie właściciel Kellynch Hall doprowadza do jego upadku. Jest zmuszony przeprowadzić się do Bath i wynająć posiadłość admirałowi floty morskiej o nazwisku Croft. Jego córki, najstarsza Elżbieta Elliot, średnia Anne Elliot oraz najmłodsza Mary Musgrove –żona Karola Musgrove, którą poślubił, jak Anne odrzuciła jego oświadczyny, starają sobie na nowo ułożyć życie, po stracie ojcowizny. Okazuje się, że sama przeprowadzka nie jest jedynym zaskoczeniem. Państwa Croft odwiedza Kapitan Fryderyk Wentworth – brat pani Croft, z którym Anne swego czasu była zaręczona. Do małżeństwa jednak nie doszło ze względu na brak akceptacji kandydata przez jej otoczenie. Wentworth staje się jednak aktualnie smakowitym kąskiem w okolicy dla dobrze urodzonych pań. Szczególnie darzą go sympatią Luiza i Henrietta Musgrove, siostry szwagra Anne. Czy  dawne uczucia między Anne  a Fryderykiem odżyją? Czy przypadkowe spotkanie zamieni się w miłosną pogawędkę? Czy jednak Anne pisane będzie zamążpójście z bogatym i utytułowanym kuzynem?

(…) chociaż każdy zawód jest potrzebny i na swój sposób zasługuje na szacunek, jedynie ci, którzy nie muszą się zajmować pracą, lecz prowadzą regularny tryb życia, na wsi, we własnym rytnie, żyjąc tym, co ich zajmuje i na własnej ziemi, bez męki związanej z usiłowaniem zdobycia czegoś więcej, tylko ci jak mówię, doświadczają w pełni błogosławieństwa zdrowia i dobrego wyglądu.” -„Perswazje” Jane Austen.

Ależ Autorka lubowała się w napuszonych, rozbudowanych wypowiedziach!!! Praktycznie już zapomniałam jak może brzmieć angielska klasyka sprzed ponad dwustu lat😉. Nie zmienia to faktu, że książka zasługuje na znalezienie się w Waszych planach czytelniczych. Warto znać klasyczne powieści, które swego czasu namieszały w angielskiej society. Kompletnie nie wiem, co sobie myślały czytelniczki i czytelnicy zanurzając się w tak wyraziste charakterystyki postaci. Czy odnajdywali/ły w opisach siebie, kogoś bliskiego? Czy od samego początku kwestionowano realność opisywanych figur?

Arystokrata Sir Walter Elliot przedstawiony został jako nieudolny i rozrzutny gospodarz, lubujący się w pięknych strojach i frywolnym ubiorze. Całkowicie skupiony na sobie. Uwielbiający przeglądać się w kilkunastu lustrach, które zdobiły jego garderobę. Najstarsza jego córka, Elżbieta została przedstawiona jako próżna, zarozumiała i egoistyczna kobieta, której nie sposób polubić. Podobnie najmłodsza i najmniej urodziwa Mary. Czytając o jej hipochondryzmie i nieumiejętności radzenia sobie z własnym dzieckiem, a także przewrażliwieniu na punkcie swego pochodzenia społecznego, wręcz współczułam i jej siostrze Anne, która starała się ją wspierać i jej mężowi. Jedynie Anna Elliott z całej rodziny da się lubić. Jako przeciwwaga do swych sióstr, jest obdarzona łagodnym charakterem, pozbawiona egoizmu i niezwykle pomocna. Do tego przepięknej urody, która tylko nieco zbladła przez ostatnie sześć lat. Nie dziw, że ona została główną bohaterką powieści.  Nie dziw, że jej Jane Austen oddała fabułę i na jej szczęściu, najbardziej autorce zależało.

Motyw przewodni książki nie zaskakuje. Jane Austen lubowała się w tematach związanych z kobiecością we współczesnych sobie czasach. Skupiała uwagę na troskach związanych z dobrym zamążpójściem, ograniczeniami płci, a także niesprawiedliwością wynikającymi z praw dziedziczenia. Język jest bardzo rozbudowany. Charakteryzuje się, jak wspomniałam powyżej, kwiecistymi opisami. Choć z drugiej strony, autorka skupia się głównie na bohaterach, relacjach ich łączących, pochodzeniu i myśleniu o sobie, i innych. Jakby chciała zwrócić szczególną uwagę na socjologiczny aspekt fabuły. W książce brakuje wręcz barwnych opisów przyrody, scenografii, czy nawet strojów, którymi zawsze zachwycają kostiumowe ekranizacje. Czytając musiałam posiłkować się wspomnieniami z obejrzanych przez siebie filmów i seriali, by momentami wczuć się w opisywaną historię.

Bez wątpienia „Perswazje” to książka dla fanów klasycznej literatury. Nie znajdziecie w niej wartkiej akcji, sensacyjnych zachowań, czy inspirujących sformułowań. Chwilami powieść wieje nudą opisując koleje losu pewnej arystokratycznej, zubożałej rodziny, w której nie ma męskiego dziedzica, a córki muszą liczyć na dobre zamążpójście. Lubicie takie klimaty? Jeśli tak, to zerknijcie na najnowsze wydanie „Perswazji” Jane Austen, która swego dzieła nie zdążyła wziąć do ręki.

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka.

„Wśród gwiazd” Brandon Sanderson

WŚRÓD GWIAZD

  • Autor: BRANDON SANDERSON
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Cykl: SKYWARD (tom 2)
  • Liczba stron: 550
  • Data premiery: 17.08.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 14.04.2020r.
  • Data premiery światowej: 26.11.2019r.

17 sierpnia br. premierę miała druga część cyklu „Skyward”. Dzięki Wydawnictwu @Zysk i S-ka mogłam zanurzyć się w kontynuację powieści „Do gwiazd” z gatunku do którego sięgam niezwykle rzadko. Tak😊. „Wśród gwiazd” Brandona Sandersona to książka fantasy, science fiction w najlepszym wydaniu. Ci co czytali pierwszą część – ja do nich nie należę 😉 – twierdzą, że „Wśród gwiazd”, utrzymał na szczęście poziom części pierwszej i okazał się równie fenomenalny”.

Spensa spełniła swoje marzenie od dzieciństwa i została pilotem. W trakcie różnych misji poznała prawdę o swoim ojcu, którego od wielu lat uważała za niezwykłego bohatera. Dzielnego żołnierza, do którego chciała się od zawsze upodobnić. Teraz nadszedł czas, że musi zmagać się z informacjami o jego tchórzostwie, o jego dezercji. Zaczyna obawiać się o swoją przyszłość. Prawda, którą odkryła po przedostaniu się za pierścień fortów broniących planetę zaczyna jej ciążyć. Pociąga ją do bitwy o ocalenie ludzkości. Skłania ją do podróży na koniec galaktyki, z której nie wiadomo,  czy powróci żywa.

Książki tego gatunku to zwykle nie moja bajka. Piszę zwykle, bo okazuje się, że młodzieżowe science fiction może nawet mi się podobać, o ile jest dobrze napisane. Mój syn podziela moją opinię, mimo, że dzieli nas prawie pokolenie😉. Tak jak ja, zwrócił uwagę na oryginalną, wciągającą fabułę. Zachwycił się wyrazistymi bohaterami, do których również zaliczyliśmy wspólnie sztuczną inteligencję. We mnie dodatkowo książka wzbudziła emocje, do których aż dziwnie mi się jest przyznać w tym gatunku. Duży niepokój, niezgodę, zniecierpliwienie, czasem wręcz niechęć. Do tego ogromną sympatię do głównej bohaterki. Młodej, gniewnej, niejednokrotnie pyskatej. Spensa jest bardzo wyrazistą postacią. Ją się albo lubi, albo wręcz nienawidzi. Mi idealnie wpasowała się w moje gusta. Uwielbiam takie silne, zdecydowane postaci kobiece, o których nie wstydzę się czytać.  

Pióro Sandersona jest bardzo przyjemne. Idealne dla młodszego czytelnika. Książkę czyta się bardzo szybko, akcja dzieje się warto i zdecydowanie. Nie ma w książce miejsca na długie opisy, liczne wątki poboczne, w których czytelnik może się pogubić. To powieść, w której wiele się dzieje. Tak dużo, że czytelnik nie może się nudzić. Sam wątek córki – ojca został bardzo dobrze rozpisany. I starszy, i młodszy czytelnik – oczywiście nie wiekiem, a doświadczeniem czytelniczym 😉 – odnajdzie w nim aspekt, który doceni. Książka zaciekawia również licznymi opisami obcych cywilizacji i powietrznych walk myśliwców. Nasuwa mi sagę „Gwiezdnych wojen”. Zachęcam byście sprawdzili, czy Wam również.

Udanej lektury!!!

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Nie bój się” Lisa Gardner

NIE BÓJ SIĘ

  • Autorka: LISA GARDNER
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: Detektyw D.D. Warren. TOM 7
  • Liczba stron: 478
  • Data premiery w tym wydaniu: 24.08.2022r.
  • Data 1 polskiego wydania: 17.06.2015r.

Proszę, Harry, tylko nie dziecko.” -„Nie bój się” Lisa Gardner.

Co czuje dziecko słysząc te słowa. Nawet jeśli do końca nie rozumie, co się dzieje lub co ma się zdarzyć, zaczyna odczuwać lęk i napięcie. Tym trudniej, gdy słyszy to we własnym domu ukrywając się we własnej szafie. Tym straszniej, gdy słyszy to z ust własnej matki.

Trudne emocje wyzwoliła we mnie lektura siódmej części serii z detektyw sierżant D.D. Warren pt. „Nie bój się” pióra Lisy Gardner. Książka wydana 24 sierpnia br. nakładem @WydawnictwoAlbatros okazała się kolejną dobrą częścią serii w iście amerykańskim stylu klasycznego kryminału detektywistycznego. I znów, analogicznie jak w przypadku poprzedniego tomu („Złap mnie”), historia kryje w sobie mrok skrzywdzonego dziecko, który nie radząc sobie z traumą wszedł w dorosłość.

A wszystko zaczyna się od morderstwa atrakcyjnej kobiety. Morderca zostawił na miejscu zbrodni nieotwarty szampan, kieliszki, różę, kajdanki i ofiarę, obdartą ze skóry. Gdy osobiście zderzył się z D.D. Warren podjął decyzję, że zmierzy się z „(…) najlepszą śledczą w Bostonie. Pojedynek równych sobie, zmagania tęgich umysłów.” Współpracownicy detektyw Warren wiedzieli zaś, że „(…) chociaż zetknęli się z czymś takim po raz pierwszy, zabójstwo o tak silnie zaakcentowanym rytualnym charakterze prawdopodobnie stanowiło dopiero zapowiedź kolejnych.” W śledztwo zostaje wplątana psychiatra Adeline Glen pomagająca D.D. Warren uporać się z traumą bolesnego upadku w trakcie wizji lokalnej na miejscu pierwszej zbrodni. Adeline, której biologiczna siostra odsiaduje dożywocie od trzydziestu lat za zabicie dwunastoletniego kolegi, Donniego Johnsona, a jej własny ojciec nie żyje od lat czterdziestu po zamordowaniu kilku prostytutek. Adeline cierpiąca na rzadką chorobę i stygmatyzowana przez genetykę i patologiczne społeczne uwarunkowania. Czy i tym razem znajdzie zastosowanie zasada Lekarzu lecz się sam?

Seria z detektyw D.D. Warren Lisy Gardner ma zawsze swoje miejsce w moich planach czytelniczych. Jest gwarancją pewnej jakości, do której przywykłam. Takie cechy wspólne wszystkich części, jak silne postaci kobiecie – nie tylko w osobie głównej bohaterki, wątek przemocy względem dzieci, trudne doświadczenia z dzieciństwa i wysublimowane zbrodnie, pozwalają utrzymać stały, dobry poziom kolejnych publikacji mimo zmieniającej się, dojrzewającej Warren. W tej części, składającej się z prologu, epilogu i czterdziestu jeden rozdziałów, wątki poboczne związane z życiem prywatnym D.D. zeszły na dalszy plan, chociaż jej partner Alex został dołączony do działań śledczych. W „Nie bój się” ogromne znaczenie odegrały relacje docelowych ofiar z mordercą, a tym samym penetrowanie otoczenia przez śledczych, wszystkich mających związek z rodziną mordercy, który czterdzieści lat temu zasłynął ze skórowania swoich ofiar. Tym razem również Lisa Gardner zastosowała podwójną narrację. W rozdziałach, w których uwaga czytelnika zwrócona jest w stronę poczynań śledczych, zdarzenia relacjonuje narrator trzecioosobowy, obiektywny obserwator, który wszystko wie i wszystko widzi. Pewnego smaczku dodają rozdziały napisane z perspektywy doktor Glen. Z zaciekawieniem czytałam o jej bardzo rzadkiej genetycznej chorobie, jej poczynaniach i doświadczeniach w rodzinie zastępczej oraz działaniami skierowanymi do rodzonej siostry. Już po przeczytaniu dwóch rozdziałów z doktor Glen wiedziałam, że postać ta stanowi obietnicę ciekawej kryminalnej rozgrywki, w której diagnozy psychiatryczne i interesujące mechanizmy rządzone zaburzonymi osobliwościami tworzą kolory kalejdoskop, stworzony tylko by go podziwiać.

Zdecydowanie bardzo dobra część cyklu. Jak zwykle w Podziękowaniach autorka oddała cześć wszystkim, którzy wsparli ją w pisarskiej pracy i służyli jej fachową wiedzą. To codzienność w przypadku Gardner nie przysparzać sobie zasług, które do niej nie należą. Do tego osobisty stosunek do rozwijanej w kryminale treści, zawsze mnie skłania do przeczytania ostatniej części książki. Ciekawi mnie, co skłoniło Gardner do tego by zająć się tym tematem lub nadać ofierze, mordercy lub innemu bohaterowi taką lub inną cechę. W przypadku „Nie bój się” moja ciekawość została zaspokojona😉.

Szczerze zachęcam Was do przeczytania tą dobrą detektywistyczną powieść kryminalną, w której z wyjątkowo inteligentnym oprawcą rozpoczyna zażartą walkę detektyw sierżant D. D. Warren i jej koledzy po fachu. A Adeline i Shana… cóż, trudno stwierdzić, czy pomagają, czy przeszkadzają😊. Zadanie polegające na rozwianiu tej wątpliwości należy się czytelnikowi. Miłej lektury.

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki WYDAWNICTWU ALBATROS.

„Nim skończy się noc” Bartosz Szczygielski

NIM SKOŃCZY SIĘ NOC

  • Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 376
  • Data premiery: 10.08.2022r.

Miesiąc temu premierę miała najnowsza powieść Bartosza Sczygielskiego pt. „Nim skończy się noc” od wydawnictwa Czwarta Strona. Jak zwykle w przypadku autora, jest to thriller psychologiczny. Ja twórczość autora bardzo lubię. Wiedziałam więc, że i po najnowszą jego powieść sięgnę bez wahania.

Trzy obce sobie pary małżeńskie wyjeżdżają na weekend do zupełnej głuszy, żeby naprawić swoje relacje, ponieważ każda nich ma jakieś problemy małżeńskie. Związek Agaty i Tomasz się wypalił, nie ma w nim namiętności, fascynacji i zrozumienia. Monika spełnienia seksualnego szuka poza swoim małżeństwem. Justyna nie znalazła u męża wsparcia w obliczu życiowej tragedii. Choć te pary się nie znają, coś je jednak łączy…

Powieść zaczyna się w punkcie, gdy do położonych w lesie domków trafia Jakub, Początkowo nie wiemy kim on jest, przedstawia się jako policjant. Po przedarciu się przez zaśnieżony las, wchodzi on do środkowego domku i znajduje tam ciało mężczyzny. W związku z tym, że nie ma zasięgu, co umożliwia zawiadomienie policji i wezwanie pomocy, sam przejmuje rolę stróża prawa i próbuje dojść, do tego co się wydarzyło. Akcja toczy się w dwóch planach, w momencie pojawienia się Jakuba na miejscu i odkryciu zwłok, oraz trochę wcześniej, ukazując najpierw relacje, jakie były między małżonkami, co się wydarzyło wcześniej w ich życiu, a także to jak przebiegały wydarzenia od momentu przyjazdu par do domków, Dopiero w pewnym momencie czytelnik zaczyna się zastanawiać kim tak naprawdę jest Jakub i skąd się tam wziął. Jak znalazł się na pustkowiu, akurat tam, gdzie zostało popełnione morderstwo? Jak zakończy się ta cała intrygująca historia?

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, psychologia postaci, niuanse w relacjach pomiędzy nimi są doskonale oddane. Akcja jest żywa, interesująca. Autor nie jeden raz myli czytelnikowi tropy, stopniowo odsłaniając różne tajemnice bohaterów, pozwala czytającemu na snucie różnych domysłów. Zakończenie oceniam jako jak najbardziej poprawne, zaskakujące, chociaż minimalnie byłam nim rozczarowana, nie tego się spodziewałam. Oprócz zagadki kryminalnej mamy tutaj pole do rozważań na temat relacji w związkach, tego jak trudne tak naprawdę są relacje międzyludzkie, jak bardzo trzeba je pielęgnować i dokładać starań, żeby to, co narodziło się między dwojgiem ludzi nie wygasło. Pokazuje też jak łatwo wpaść w błędne schematy, jak łatwo przesunąć sobie albo innym granice i jak trudno się potem z powrotem odnaleźć. Powieść czyta się szybko, ma ciekawy klimat, intryguje, pozwala przyjemnie spędzić czas, przy okazji dając pretekst do ważnych, życiowych refleksji, Czego chcieć więcej? Zatem gorąco zachęcam Was do lektury.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.