„Stos” Greta Drawska

STOS

Autorka: Greta Drawska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Cykl: Wanda Just i Piotr Dereń (tom 2)
Data premiery: 2021-01-04
Liczba stron: 368

Uwielbiam urlopy! Wy pewnie też. To czas odpoczynku, relaksu, chwil z najbliższymi, a dodatkowo możliwość realizacji swoich pasji. Jedni przemierzają kilometrowe szosy i drogi rowerami, inni przekraczają własne słabości wspinając się na wysokie szczyty, jeszcze inni wypijają hektolitry…hm… czegoś tam, a ja w każdej wolnej chwili czytam. Dzięki temu na urlopie nadrobiłam kilka czytelniczych zaległości😉. Ale najbardziej cieszę się, że również opublikowałam kilka recenzji. Wiele recenzji jeszcze przede mną. Wiecie jak jest, „co się odwlecze to nie uciecze”. Na wszystkie recenzje przyjdzie czas. Bądźcie cierpliwi😊.

Udowadniając, że nie próżnuję, prezentuję Wam recenzję drugiego tomu cyklu z Wandą Just i Piotrem Dereniem. Cyklu, który rozpoczęłam wysoko przeze mnie ocenioną książką pt. „Rytuał”. Książką, która zachwyciła mnie niespieszną akcją, przemyślaną fabułą i wzbogacającymi wątek kryminalny motywami historycznymi. Nie mogłam się oprzeć dalszemu czytaniu. Ciągle myślałam o tym, czy drugi tom pt. „Stos” Grety Drawskiej wydany nakładem Wydawnictwa @wydawnictwoznakpl powieli sukces pierwszej części. Jak myślicie?

W sercu czarownicy nigdy nie wypali się gniew – z opisu Wydawcy

I gniew jest w tej części kluczowy. Gniew za dawne krzywdy, niezabliźnione rany, niewysłuchane skargi i wypowiedziane w kierunku niewinnych pogróżki. Tym razem prokurator Wanda Just i podkomisarz Piotr Dereń zmagają się z morderstwem miejscowej kosmetyczki, która zginęła w niecodziennych okolicznościach. Jej ciało znaleziono na zamarzniętym jeziorze. Jej usta spięte zostały gospodarczą kłódką, zaś stopy….no cóż, nie wyglądały na stopy trzydziestoparoletniej kobiety. Dziwne okoliczności przypominają śledztwo, z którym Just i Dereń mierzyli się ponad rok temu, śledztwo w sprawie stomatologa z Czaplinka. Czy i tym razem dla rozwikłania zagadki kryminalnej znaczenie będą miały duchy przeszłości i regionalne wydarzenia sprzed kilkuset lat? Morderca zdaje się nie odpoczywać. Gdy giną kolejne osoby, Just i Dereń zaczynają podążać śladami z przeszłości. Śladami sprzed wieków.

Zdecydowanie ta seria jest dla mnie odkryciem tego roku. Nic o Drawskiej nie słychać, nie kojarzę nawet żadnych reklam serii. A szkoda, bo serię czyta się wyśmienicie. I tym razem Autorka sięgnęła po sprawdzony scenariusz. Motywem przewodnim „Stosu” jest toczące się śledztwo. Śledztwo, w którym poboczne wątki schodzą na niepowodzenia rodzinne i Derenia, i Just. Obraz śledczych nie zostaje jednak zachwiany. Nadal Just jest poświęcającą się pracy skuteczną prokurator, a Dereń poczciwym podkomisarzem, który potrafi czasem pokazać pazurki. Oboje dają się lubić. Oboje tworzą zgrany zespół wspierany kolejnymi ciekawymi postaciami. Mnie osobiście zachwyciła postać Babuni, okolicznego morsa. Szkoda tylko, że tej Babuni tak mało. Chętnie o niej przeczytałabym znacznie więcej. Sama relacja Just i Derenia chyba zaczyna zmierzać w jakimś konkretnym kierunku. W wielu miejscach więcej sympatii i wsparcia, niż niechęci i trzymania się na dystans. No cóż, zobaczymy. Przyjdzie i czas na trzecią część serii. „Chichot” już na mojej półce.

Teraźniejszość przeplata się, jak to było w pierwszej części cyklu „Rytuale”, z wydarzeniami sprzed czterystu lat. Zaczynamy śledzić losy miejscowej ludności z XVI wieku, gdy na okolicznych dworach szlachcianki kąpały się jeden raz na dziesięć tygodni, a częstsza kąpiel powodowała dotkliwe konsekwencje. Kobiecość miała określone cnoty, których brak doprowadzał do mocnych i nie dających się oddalić oskarżeń.

Plusem tej części bez wątpienia jest wprowadzenie do fabuły siostry Wandy Just, Natalii, która finalnie nie okazała się tą, za którą brałam ją na początku. Tylko ciągle nie wiem, czy była mężatką, czy jednak nie. Najpierw przeczytałam, że „Jej siostra nigdy formalnie nie wyszła za mąż i nadal nosiła nazwisko Just”, by potem przeczytać słowami Natalii „Mam małe dziecko i sfiksowanego ojca po udarze. Mam męża, który apetytu nabiera na mieście, ale stołuje się w domu”. Później wiele razy Autorka odnosi się do męża Natalii, per szwagier Just. Jak już pewnie zdążyliście się połapać, na takie nieścisłości jestem wyczulona. Dziwnym trafem wyłapuję je z meandrów fabuły i przyznaję, przeszkadzają mi później w finalnym odbiorze powieści.

Na okładce „Stosu” znajduje się jedna z dwóch opinii, która brzmi „Kryminał dla uważnego czytelnika, dla którego ważne są konteksty i pejzaż otoczenia”. Z opinią zgadzam się w 100%. Drawska udowodniła, że kryminał można napisać trochę inaczej wzbogacając go kulturoznawczo i historycznie odniesieniami do dalekiej przeszłości bez jakiejkolwiek szkody dla wątku kryminalnego. To jest cecha charakterystyczna tej serii. Cecha, która sprawia, że powieść jest ciekawa i intrygująca w unikatowy sposób. A ja wprost uwielbiam unikaty. Uwielbiam zaskoczenia i nietuzinkowe podejście do znanego mi gatunku. Szczególnie jeśli napisane są bardzo przyjaznym i lekkim językiem. Przecież o trudnych sprawach nie trzeba od razu pisać literacko! Wrzućcie książkę na swoją półkę, koniecznie.

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Znak Literanova.

„Druga młodość, cóż z tego, że druga” Caroline de Maigret i Sophie Mas

DRUGA MŁODOŚĆ, CÓŻ Z TEGO, ŻE DRUGA

  • Autor: CAROLINE DE MAIGRET I SOPHIE MAS
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 271
  • Data premiery: 20.01.2021r.
  • Moja ocena: 6/10

 Rzadko sięgam po książki inne niż powieści, czasem zdarza mi się przeczytać poradnik jeżeli dotyka szczególnie interesującego mnie tematu. „Druga młodość…” nie jest typowym poradnikiem, a mimo to poruszany temat i zapowiadane lekkie do niego podejście ujęło mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po tę pozycję.

Caroline de Maigret i Sophie Mas to francuzki, kobiety sukcesu, współautorki książki „Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś”, w nowej książce postanowiły poruszyć temat przemijającej młodości. Podeszły do tego właściwym sobie szykiem, nonszalancją i elegancją. Książka ta to zbiór inspirujących cytatów i anegdot oraz prawda o starzeniu się ukazanych z przymrużeniem oka i dystansem. Zawiera również zdjęcia, a jej forma jest przejrzysta.

Muszę powiedzieć, że pierwszą połowę książki przeczytałam naraz i byłam nią zachwycona. Druga połowa zachwycił mnie już zdecydowanie mniej, miałam poczucie, że jest trochę i wszystkim i o niczym, a poruszane tematy nie bardzo są ze sobą powiązane. Mimo to książkę czyta się dość lekko i, dzięki jej formie, szybko. Chociaż zawiera kilka zabawnym cytatów, z perspektywy muszą powiedzieć, że na pewno nie jest to pozycja, która by mnie w jakiś sposób ubogaciła i wniosła do mojego życia coś nowego.

Jeżeli jednak potrzebujecie odskoczni od powieści i szukacie czegoś lekkiego, pisanego z przymrużeniem oka, humorem i dystansem to ta pozycja będzie dla Was odpowiednia.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.

„Lina” Sara Antczak

LINA

  • Autor:SARA ANTCZAK
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Liczba stron:288
  • Data premiery: 27.01.2021r.
  • Moja ocena:8/10

Decydując się ma lekturę „Liny” nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. Sugerując się opisem można by spodziewać się typowego romansu z górami w tle, tymczasem dostajemy dobrą, niestereotypową powieść obyczajową, gdzie góry odgrywają bardzo ważna rolę i obecny jest wątek miłosny. Odgrywa on w powieści istotną rolę, ale daleko mu do banalnego motywu romansowego. Wszystko w tej powieści ma swoje miejsce, swój sens i tworzy zadziwiająco spójną, prawdziwą i przekonywującą całość.

Wychowana w domu dziecka Nina ma za sobą traumatyczne przeżycia, po usamodzielnieniu się ledwo wiąże koniec z końcem, pracuje w sklepie za najniższą krajową, wynajmuje pokój w niebezpiecznej dzielnicy Wrocławia i ma poczucie, że niewiele już ma do stracenia. Jedyną odskocznią jest ścianka wspinaczkowa i wyjazdy w wysokie góry. Postanawia dołączyć do elitarnego klubu wspinaczkowego. Okazuje się, że czeka ją prawdziwa próba charakteru, która tak naprawdę odmieni całe jej życie. Poznaje tam Mikołaja, który od zawsze chciał zostać himalaistą. Tych dwoje nie zapałało do siebie sympatią. Chłopak bowiem również skrywa trudną przeszłość i bolesne tajemnicę. Do 12 roku życia Mikołaj miał beztroskie dzieciństwo, potem ojciec, który był jego idolem zginął w trakcie wyprawy wysokogórskiej. Chłopak porzuca wspinaczkę i wikła się w nałogi. Po latach jednak z pomocą przyjaciela rodziny próbuje wyjść na prostą i wraca do wspinaczki, dołączając do klubu założonego kiedyś przez jego ojca. Nieoczekiwania po latach staje tam twarzą w twarz z byłym przyjacielem ojca, którego obwinia o jego śmierć. Czy Mikołaj i Nina znajdą w swoim życiu coś, co pomoże im zawalczyć o siebie, przerwać ten mroczny pęd do autodestrukcji?

450

Powieść napisana jest świetnym stylem, wciąga od samego początku. Mimo ogromnego ciężaru problemów, które porusza nie przytłacza swoim ciężarem, a z drugiej strony nie ma w niej też tego tak często obecnego we współczesnych powieściach huraoptymizmu i spłycenia problemów. To ją właśnie wyróżnia na tle innych powieści, że jest niesamowicie wyważona, mądra. Poprzez bardzo interesującą akcję i prawdziwych, przekonywujących bohaterów pokazuje w sposób nienachalny siłę i znaczenie przyjaźni i miłości, a także drzemiącą w człowieku siłę do zmiany swojego życia. Podkreśla również ogromne znaczenie pasji w życiu człowieka, gdyż góry odgrywają w życiu bohaterów ogromnie ważną rolę. W pełnych pasji opisach słychać, że dla autorki też. Myślę, że ogromnym plusem powieści jest właśnie autentyzm, brak nachalności, a jednocześnie ogromna mądrość i miłość do życia. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU KOBIECEMU.

„W cieniu Babiej Góry” Irena Małysa

W CIENIU BABIEJ GÓRY

  • Autor:IRENA MAŁYSA
  • Wydawnictwo:MOVA
  • Liczba stron:372
  • Data premiery: 27.01.2021r.
  • Moja ocena:8/10

Ostatnio mam sporo szczęście do debiutów, kiedy sięgam po jakimś kierując się intuicją, przeważnie okazuje się, że było warto. W przypadku „W cieniu Babiej Góry” było tak, że po przeczytaniu opisu coś mi powiedziało, że ja po prostu muszę ją przeczytać. Irena Małysa to mieszkająca w malowniczej miejscowości pod Białą Górą debiutująca pisarka. W powieści wykorzystała prawdziwe zdarzenie, jakim była katastrofa samolotu mająca miejsce na stoku Policy w okolicach Babiej Góry 2 kwietnia 1969 roku. Tej katastrofy nikt nie przeżył, a przyczyny do dziś nie zostały wyjaśnione. Powieść, choć fikcyjna, nawiązuje do jednej z hipotetycznych przyczyn tragedii.

Bohaterką powieści jest Baśka Zajda, młoda policjantka, która właśnie wróciła z Krakowa do rodzinnej Zawoi. Okoliczności jej powrotu są dosyć traumatyczne, Baśka próbuje więc w rodzinnej miejscowości poukładać swoje życie na nowo. Jej dawna przyjaciółka Iza, córka posła, ma wkrótce wyjść za mąż za syna miejscowego biznesmena. Wraz z Baśką i innymi koleżankami organizują wyprawę na Babią Górę, by zabawić się przed ślubem w babskim gronie. Gdy nad ranem Baśka znajduje ciało Izy sprawy bardzo się komplikują. Jednym z podejrzanych jest Artur, dawna miłość policjantki, a jednocześnie był chłopak Izy. Czy Basi uda się rozwiązać zagadkę zanim ucierpi ktoś jeszcze?

Akcja przedstawiona w książce jest bardzo ciekawa, autorce udało się wykreować świetny klimat, nawet obecna momentami gwara góralska mi nie przeszkadzała, Bohaterowie są bardzo dobrze przedstawieni, styl lekki i wciągający. Powieść czyta się bardzo szybko i trudno ją odłożyć. Zwroty akcji, tajemnice, niedopowiedzenia sprawiają, że powieść czyta się praktycznie jednym tchem, przerzucając kartkę za kartką, by tylko dowiedzieć się, co będzie dalej. Narracja jest trzecioosobowa, prowadzona z punktu widzenia różnych bohaterów, na dwóch planach czasowych – w 1969 roku i współcześnie w 2019r. Naprzemienność krótkich podrozdziałów sprawia, zwiększa napięcie i ciekawość czytelnika. Sprawa, że cały czas zastanawiamy się co te dwa plany czasowe mają ze sobą wspólnego. Zakończenie było dosyć zaskakujące, trochę wbrew podsyłanym nam wcześniej przez autorkę tropom. Klimat tajemnicy, mroku i zagadkowości tylko dodaje powieści uroku.

Jeżeli szukacie lekkiego, a jednocześnie nietuzinkowego kryminału to gorąco polecam wam lekturę „W cieniu Babiej Góry”, a sama mam nadzieję, że to dopiero początek serii z Basią, co zresztą sugeruje sama autorka w posłowiu.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MOVA.

„Winni jesteśmy wszyscy” Bartosz Szczygielski

WINNI JESTEŚMY WSZYSCY

  • Autor:BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo:CZWARTA STRONA
  • Liczba stron:391
  • Data premiery:27.01.2021r.
  • Moja ocena:7/10

„Winni jesteśmy wszyscy” to pierwsza przede mnie przeczytana książka autora. W obliczu pozytywnych opinii dotyczących poprzednich książek autora zdecydowałam się na lekturę. Oczekiwałam mrocznego, pełnego napięcia kryminału. Czy się zawiodłam?

Akcja zaczyna się popołudniu w piątek w jednej z warszawskich korporacji,kiedy wszyscy myśleli już o weekendzie, Konrad Łazar, specjalista od pozyskiwania i przetwarzania danych, musiał dokończyć projekt. Jak więc doszło do tego, że zaledwie kwadrans później patrzył na wykrwawiającą się była kochankę? Te straszne wydarzenia to jednak zaledwie wstęp do dalszej akcji. Gdy pól roku później samobójstwo popełnia Ewelina, sekretarka, która wraz z nim była w tym biurze, a jej ojciec przekonany, że to nie było samobójstwo, prosi go o wyjaśnienie sprawy, Konrad wpada w prawdziwą machinę zdarzeń. Przekonany, że śmierć Eweliny jest związana z wcześniejszymi wydarzeniami w biurze, z którymi sam nie potrafi sobie poradzić, podejmuje śledztwo, które już wkrótce zaprowadzi go w mroczne miejsca i każde zmierzyć się ze strasznymi wydarzeniami.

Powieść zaczyna się od sceny strzelaniny, by cofnąć się o kwadrans, i potem znów kolejny w czasie, co stopniowo odsłania nam, jak do tego doszło, jednocześnie stopniując napięcie i wpływająca na wzrost zainteresowania u czytelnika. Potem przenosimy się pół roku później i mamy już relację w miarę chronologiczną. Całość utrzymana w narracji trzecioosobowej, w większości z punktu widzenia Konrada, zawiera kilkudziesięciostronicową narrację z punktu widzenia Izabeli Mann, policjantki, która można powiedzieć trochę pomaga mu w śledztwie. W tym momencie cofamy się znowu kilka dni w czasie, by spojrzeć na przebieg niektórych wydarzeń z jej perspektywy. Potem znowu, już praktycznie na samym końcu, wracamy do narracji Konrada. Cały ten zabieg ma na celu zwiększenie napięcia, stopniowanie ciekawości u czytelnika, tak by nie mógł się od książki oderwać. I mogę powiedzieć, że przynosi całkiem zadowalający efekt, zdecydowanie na początku i w drugiej połowie trudno było mi się od książki oderwać, natomiast część narracji Konrada trochę mnie nudziła. Muszę powiedzieć, że całość minimalnie mnie zawiodła, część akcji po prostu mnie nudziła, a część rozwiązań fabularnych jest dla mnie nieprzekonywująca i naciągana. Całość jest dość mroczna, bohaterowie również dalecy są od ideału, pogubieni, zaplątani w swoich wyborach, niepogodzeni z przeszłością. Pozytywnie oceniam fakt, że głównym bohaterem nie jest, jak to najczęściej bywa policjant, detektyw, czy nawet dziennikarz, ale pracownik korporacji. Co prawda pomaga mu policjantka, ale nie można powiedzieć, by była to szablonowa postać. Część opisów jak dla mnie była zbyt brutalna, niepotrzebna, a pewne elementy lekko chaotyczne. Powieść ma potencjał, który chyba nie do końca został wykorzystany. Niemniej jest to dość dobry kryminał, a czas przeznaczony na lekturę, a na pewno nie jest czasem stracony. Natomiast zabrakło mi takiego „wow”, wyrazu zachwytu, który sprawia, że o lekturze ciężko zapomnieć. Jednak na pewno sięgnę jeszcze po kolejną książkę autora.

Jeśli lubicie mroczne, nieszablonowe kryminały to ta powieść zdecydowanie jest dla Was.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Powrót” Nicholas Sparks

POWRÓT

  • Autor:NICHOLAS SPARKS
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Liczba stron:416
  • Data premiery:27.01.2021r.
  • Moja ocena:7/10

Nicholasa Sparksa nikomu nie trzeba przedstawiać, to prawdziwy mistrz romantycznych, obyczajowych opowieści. Kilka jego książek czytałam kilka lat temu, dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po jego najnowszą powieść.

„Powrót” opowiada o historię Trevora Bensona, lekarza, który służąc w wojsku został ranny. Po traumatycznych przeżyciach próbuje na nowo poukładać swoje życie, niespodziewanie wraca do New Bern w Karolinie Północnej, gdzie po śmierci dziadka próbuje doprowadzić jego dom do takiego stanu, by spokojnie można było go sprzedać. Nieoczekiwania okazuje się, że potrzebował takiego powrotu do miejsca, z czasów swojego dzieciństwa i młodości, nabrania oddechu i zastanowienia się nad sobą. Niespodziewanie poznaje tam również dwie kobiety, które w sposób istotny wpłyną na jego życie. Jedna z nich to Natalie, piękna policjantka, która zdaje się wysyłać sprzeczne sygnały. Druga to Callie, nieufna nastolatka, która skrywa jakąś tajemnicę. Obie postacie nie pojawiły się w życiu Trevora przez przypadek. Jak więc potoczą się ich dalsze losy?

„Powrót” to nastrojowa, spokojna opowieść. Akcja rozwija się powoli, zaczyna się spokojnie, dominują opisu i leniwy, niespieszny nastrój. Z biegiem stron akcja trochę przyspiesza, w grę wchodzi więcej emocji, odsłaniają się kolejne tajemnice. I nagle okazuje się, że nie mogę się już od tej książki oderwać, aż do ostatniej strony:) Oprócz oczywistego wątku romansowego, który jednak nie zdominował w tej historii, wiele jest tu wątków psychologicznych i rozważań dotyczących ogólnie ludzkiego życia. Autor poruszył w tej książce wiele istotnych problemów, w tym między innymi ten dotyczący zespołu stresu pourazowego. Nasz bohater bowiem po wybuchu bomby w Afganistanie z tym się zmaga, spotkania z terapeutą i regularność, którą próbuje wprowadzić do swojego życia pomagają mu stanąć na nogi. Jednak dopiero w momencie zawarcia znajomości z Natalie pierwszy raz od dawna czuje, że jego życie jeszcze może się pozytywnie ułożyć. Pojawia się tu również wątek detektywistyczny, dotyczący tajemniczej śmierci dziadka bohatera. Tuż przed śmiercią wybrał się on na wycieczkę kilkaset kilometrów od domu. Trevor próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, w jakim celu to uczynił? Wszystkie wątki niespodziewania łączą się tuż przed samym końcem i wtedy akcja nabiera pewnego tempa. Generalnie jednak jest to książka sentymentalna, spokojna i przepełniona wieloma barwami.

Jeśli szukacie iście poetyckiej podróży w zakamarki ludzkiej duszy i ludzkich emocji, nie oczekujące wielkich fajerwerków i niespodziewanych wydarzeń, a lubicie być kołysani i pieszczeni pięknymi, przemyślanymi słowami to książka będzie dla Was idealna.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU ALBATROS.

„Perwersja” T.M. Frazier

PERWERSJA

  • Autor:T.M. FRAZIER
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Seria:PERVERSION TRILOGY. TOM 1
  • Liczba stron:280
  • Data premiery: 27.01.2021r.
  • Moja ocena: 7/10

Do przeczytania tej książki zachęciła mnie klimatyczna, mroczna okładka. Chociaż muszę Wam powiedzieć, że moim zdaniem zupełnie nie odzwierciedla zawartości. Owszem treść też jest dosyć mroczna, ale rozwija się raczej w innym kierunku niż można by wnioskować po okładce.

Emma Jean i Tristian spotkali się po raz pierwszy na krótko, gdy ona miała 12 lat. Mimo tego oboje nie potrafili o sobie zapomnieć. Krótko potem zniknęła, a on bezskutecznie próbował ich znaleźć, gdyż jak się później okazało losy ich obojga diametralnie się odmieniły wkrótce po spotkaniu. Na kolejne przyszło im ponad 5 lat. Spotykają się ponownie jako zupełnie inni ludzie, ale nadal więź, która ich połączyła jest bardzo mocna. Nie jest w stanie jej zerwać nawet fakt, że ona jest złodziejką, a on zabójca i należą do dwóch konkurencyjnych gangów. Czy ich relacja w ogóle ma przyszłość, biorąc pod uwagę realia w jakich przyszło im żyć?

Książkę czyta się bardzo szybko, jest niewielkim rozmiarów, ale robi wrażenie i pozostaje w pamięci. Składa się z dwóch części dotyczącej przeszłości i teraźniejszości, w skład których wchodzą rozdziały w relacji pierwszoosobowej opowiadane naprzemiennie z punktu widzenia Tristana i Emmy Jeana. Podsyca to jeszcze bardziej ciekawość czytelnika i wpływa na przebieg akcji. Tempo narracji wzrasta wraz rozwojem akcji, na początku toczy się dość nieśpiesznie, można powiedzieć leniwie, by potem przyśpieszyć, na koniec przybierając tempo pędzącej kolejki górskiej, Niespodziewana zwroty akcji, zwłaszcza ten na samym końcu sprawił, że szczęka mi opadła i jedyne co miała do powiedzenia zaraz po skończeniu lektury to „Wow, tego to się nie spodziewałam. Muszę Wam powiedzieć na pocieszenia, że „Perwersja” to pierwszy część trylogii, której kolejne części będą się ukazywać z odstępem mniej więcej miesięcznym. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom, choć odetchnęłam z ulgą, gdy po skończeniu lektury o pierwszej w nocy nie mogłam od razu sięgnąć po drugi tom (bo jeszcze nie został wydany), w innym przypadku bezsprzecznie bym to zrobiła i zarwała noc, a tak mogłam się pocieszyć faktem, że już niedługo dowiem się co dalej u bohaterów.

Polecam Wam gorąco tą książkę, dostarczy Wam ona niesamowitych emocji i pozostawi z rozdziawionymi ustami;)

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU KOBIECEMU.

„Free Birds” Emilia Szelest

FREE BIRDS

  • Autor:EMILIA SZELEST
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Liczba stron:336
  • Data premiery: 27.01.2021r.
  • Moja ocena:6/10

„Free birds” to romantyczna opowieść, prawie jak z bajki o Kopciuszku. Wielka miłość, która pokonuje wszystko przeszkody w klimacie Hollywood. Czy tak opowieść w dzisiejszych raczej sceptycznych czasach może być przekonywująca?

Karolina Nawrocka to skromna pisarka. Kiedy sprzedaje prawda do ekranizacji jednej ze swoich powieści,leci do Los Angeles, żeby wziąć udział w pracach nad filmem. Pragnie też by tytułową piosenkę do filmu napisał i wykonał znany zespół The Free Birds, którego od dawna jest fanką. Charyzmatyczny lider zespołu Alex Morgan okazuje się jednak nadętym bucem. Zdenerwowana Karolina przemówi mu do słuchu, po czym zrezygnuje ze swojej propozycji i wyjdzie. Alex próbuje ją przeprosić, ale ona jest nieubłagana. Mężczyzna wymyśla więc intrygę, na skutek, której zostają zamknięci na tydzień w jednym pokoju hotelowym. A trzeba Wam wiedzieć, że tych dwoje to mieszanka wybuchowa, która sprawia, że wióry lecą i.. iskrzy.. bardzo mocno. Co z tego wyniknie?

Powieść jest lekka i szybko się czyta, jest całkiem przyjemnym spędzeniem czasu. Jednak w moim odczuciu to jedna z tych nieskomplikowanych opowiastek, którą można przeczytać i natychmiast zapomnieć. Jest to w gruncie rzeczy banalna historia, która nijak się dla mnie nie wyróżnia. Fabuła mnie nie przekonuje, cała intryga jest sztuczna, a bohaterowie często mnie irytowali. Książka składa się z krótkich rozdziałów, pisanych w relacji pierwszoosobowej, naprzemiennie z punktu widzenia Karoliny i Alexa. Muszę przyznać, że to znaczna ożywia akcję i sprawia, że książka jest ciekawsza. Jest to urocza, lekko naiwna opowiastka w wielkiej miłości. Tylko czy tak jak w filmach będzie ona zdolna pokonać każdą przeszkodę? Bo tych para naszych bohaterów spotka na swej drodze kilka.

Książkę czyta się lekko i w miarę przyjemnie, mimo że ma trochę mankamentów. Jeśli poszukujecie niezobowiązującej opowiastki na wieczór, która zapewni Wam rozrywkę w iście filmowym stylu to spokojnie możecie po nią sięgnąć.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU KOBIECEMU.

Recenzja przedpremierowa – „Klub Pana G” Maya Frost

KLUB PANA G

  • Autor:MAYA FROST
  • Wydawnictwo:LIPSTICK BOOKS
  • Liczba stron:336
  • Data premiery: 27.01.2021r.
  • Moja ocena: 7/10

Erotyki jeszcze jakiś czasem temu były takim gatunkiem wśród książek, jak disco polo w muzyce;) Wiele osób je czytało, ale nie wszyscy się przyznawali, bo wstyd i obciach. I o ile disco polo nie słucham, o tyle erotyki zdarza mi się czytać i powiem Wam jedno „Klub Pana G” to mocna rzecz.

Milena jest znudzoną, zmęczoną i trochę zaniedbaną panią domu. Jakiś czas temu niezależna singielka, teraz żona Adama, ciągle zapracowanego lekarza i opiekunka jest bliźniaków z poprzedniego małżeństwa, do tego sprzątaczka, kucharka, szofer i planistka. Czuje, że wpada w rutynę, a mąż nie traktuje jej jak równorzędnej partnerki. Pewnego dnia przypadkowo wpada na Gabriela, prawdziwy ideał mężczyzny – wysoki, przystojny, szarmancki. Kobieta które podejrzewa męża o zdradę i to, że jej nie kocha pozwala sobie na rozwój tej znajomości. Pod jej wpływem rozkwita, przypomina sobie czym jest kobiecość i wspaniały seks. Pewnego razu Gabriel zaprasza ją do tajemniczego klubu, dla ludzi pragnących urozmaicić swoje życie seksualne i przeżyć prawdziwą rozkosz. Początkowo zaszokowana kobieta zaczyna myśleć o przekroczeniu kolejnych barier. Czy na pewno się na to zdecyduje? I czy Gabriel jest gotowy na wszystko?

Ta powieść to gorący, wprost kipiący seksem erotyk, więc dla osób, które nie lubią śmiałych dosadnych scen, lub które łatwo się gorszą nie będzie dobrą lekturą. Jeśli natomiast lubicie od czasu do czasu sięgnąć po erotyk i poczuć w czasie lektury gorące emocje to będzie książka dla Was. Napisana lekkim, przyjemnym stylem czyta się szybko i płynnie. Scen seksu jest wiele, zarówno na jawie, jak i w fantazji , a wszystkie są gorące, pikantne, grzeszne, nawet perwersyjne. Wyobraźnia pracuje, a my z wypiekami na twarzy przerzucamy kolejne kartki, znajdując się gdzieś bardzo daleko od codziennych problemów, a przecież między innymi o to chodzi w literaturze:)

Jeśli chcecie oderwać się a rzeczywistości, a przy tym jesteście osobami otwartymi, które nie dają się łatwo zawstydzić to gorąco polecam Wam tą książkę.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU LIPSTICK BOOKS.

Recenzja przedpremierowa – „Zamruczę Ci” Agaty Bieńko

ZAMRUCZĘ CI

  • Autor:AGATA BIEŃKO
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Liczba stron:522
  • Data premiery: 27.01.2021r.
  • Moja ocena: 7/10

Jak już pewnie nie raz pisałam debiuty to zawsze ryzyko, a już debiuty komediowe to ryzyko co najmniej podwójne, Gust co do komedii jest chyba najbardziej subiektywny i trudny do zdefiniowania, a w przypadku powieść komediowych jest tak, że albo autor trafi w nasze poczucie humoru, albo cała lektura będzie męczarnią. Rzadko więc decyduję się na debiuty komediowe, a w tym miesiącu zrobiłam to aż dwa razy. Nie potrafię sprecyzować z jakiego powodu zwróciłam uwagę właśnie na „Zamruczę Ci”, ale coś mi podpowiadało, że warto się z tą powieścią zapoznać.

Paula przez nieuwagę i niefortunny zbieg okoliczności przejeżdża czarnego kota. Jego właścicielka, stara cyganka rzuca nie dziewczynę klątwę. Winowajczyni nie przywiązuje do tego wagi, jednak po roku czasu na swoim koncie ma trzy nieudane związki, a w tym dwie zdrady, liczne kłótnie i na dodatek jej młodsza, zadzierająca nosa siostra wychodzi za mąż. Zosia, przyjaciółka i współlokatorka dziewczyny wymyśla coraz to nowe sposoby na zdjęcie klątwy, jednak pech nie przechodzi. Pewnego razu Paula poznaje Grzegorza, ma być on facetem na jedną noc, szaleństwem i sposobem na zapomnienie. Jest to bowiem przystojniak, typ gracza, playboya, który nie traktuje kobiet poważnie. Po nieudanej jednonocnej dziewczyna nie chce mieć z nim nic wspólnego, jednak jakiś dziwnym trafem ciągle na siebie wpadają. W końcu Paula postanawia go wykorzystać do utarcia nosa rodzinie, Czy z tego galimatiasu może wyniknąć coś dobrego?

Książka składa się z rozdziałów, w skład których wchodzą krótkie podrozdziały opowiadane naprzemiennie to przez Paulinę, to przed Grzegorza. Narracje są wtedy zupełnie inne, ta dziewczyny bardziej lekka, chaotyczna, a wydarzenia przedstawiane z męskiego punktu widzenia okraszone są dosadnymi słowami i często seksistowskim uwagami. Mimo tego czytanie tych tekstów to świetna zabawa, a naprzemienność narracji powoduje, że całość jest lekka, urozmaicona i bardzo zabawna. Fajne jest też to, że bohaterom daleko do ideału, zwłaszcza Grzegorzowi daleko do ideału szlachetnego rycerza na białym koniu. Powiem Wam, że gdybym takiego typka spotkała w życiu, za nic nie chciałabym mieć z nim coś wspólnego, a w powieści nawet momentami wzbudzał moją sympatię. Ułatwia to zdecydowania fakt, że autorka dobrze wykreowała bohaterów, oprócz szeregu oryginalnych cech, wyposażyła ich też w bagaż w postaci przeszłości, które tłumaczy czytelnikowi skąd pochodzą takie, a nie inne zachowania. Grzegorz to ginekolog, ciągle otoczony wianuszkiem kobiet, w tym pacjentek, tylko często mają ochotę na bardziej kompleksowe badanie;) Nie chce i nie potrafi zaangażować się w stały związek. Mimo, że Paula zawróci mu w głowie i dla niej raptownie zmienia swoje zachowanie, sam przed sobą próbuje się usprawiedliwiać, że chodzi mu tylko o seks. Paula natomiast chciałaby stałego związku, bliskości, rodziny. Czy to możliwe by dwie tak różne osoby, z tak różnym podejściem do życia mogły być razem? Cała historia jest lekka, pełna humoru i chociaż jest to spora cegiełka, czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie. Na wyróżnienie zasługuje też nietypowe zakończenie. Z jednej strony można się na nie złościć, gdyż pozostawia losy naszych bohaterów otwartymi, jednak z drugiej strony pozwala mieć nadzieję na kontynuację, a bardzo chciałabym spotkać te postacie kolejny raz.

Książka jest zwariowana, zabawna, a przede wszystkim lekka i przyjemna. Będzie świetnym sposobem na poprawę humoru i oderwanie się od rzeczywistości.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU KOBIECEMU.