„Afgańska perła” Nadia Hashimi

AFGAŃSKA PERŁA

  • Autorka: NADIA HASHIMI
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery w tym wydaniu: 13.07.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 20.10.2015r.

Ależ mi się podoba motto @ Wydawnictwo Kobiece, które brzmi „Wydawnictwo Kobiece – z książką kobiecie do twarzy!” Chwytające, prawda? Mam nadzieję, że i mi z książką jest do twarzy😉.

Z tą na pewno😊. Mowa o przepięknym wznowionym wydaniu książki Nadii Hashimi pt. „Afgańska perła”, która debiutowała w tej oprawie w dniu 13 lipca 2022 roku. Poprzednie wydanie, choć mniej zielone, znalazło się na polskich półkach księgarskich w dniu 20.10.2015r. Co dziwne Nadia Hashimi jest pediatrą, a przygodę z pisaniem zaczęła właśnie od tego tytułu, który powstał po podróży do Afganistanu skąd pochodzi jej rodzina. Debiutancka książka (tytuł oryginalny: The Pearl That Broke Its Shell) miała swoją premierę w maju 2014 roku. Więcej interesujących szczegółów o autorce znajdziecie w opublikowanym na stronie Wydawnictwa wywiadzie TUTAJ.

Mężczyźni nie interesują się „wyjątkowymi” kobietami. Powinnaś to wiedzieć.” -„Afgańska perła” Nadia Hashimi.

Początek ubiegłego wieku. Afganistan. Szekiba, dziewczyna o połowie twarzy zniekształconej po polaniu gorącym olejem zostaje jedyna przy życiu z całego rodzeństwa. Wkrótce traci matkę. Póki żyje ojciec udaje jej się cieszyć życiem. Po jego śmierci, decyzją babki i wujostwa rozpoczyna tułaczkę wśród obcych ludzi. Jak niewolnik czekając, co zgotował jej los. Jakie jest jej przeznaczenie.
Kilkadziesiąt lat później. Rahima. Jedna z pięciu córek ojca obwiniającego swą żonę o brak męskiego potomka. Obok niej w domu wychowuje się Szahla, Parwin, Rohila i Sitara. Oddana wraz z dwoma siostrami przez ojca na żonę kilkakrotnie od niej starszego mężczyzny. W wieku trzynastu lat. Tylko w wieku trzynastu lat.

Trudna książka. Jak to często z literaturą piękną bywa, która mniej ma stanowić rozrywkę, a więcej uczyć, przeżywać i wzbudzać różne, czasem trudne emocje. Tak było i tym razem. Bo jak przejść obojętnie obok stwierdzenia matki dziewczynek, którym zabroniono chodzić do szkoły: „(…) Po prostu nie możemy ryzykować. Wiesz, jacy są chłopcy w ich wieku. Ojciec zwyczajnie nie chce ich narażać na głupie zaczepki chłopaków z sąsiedztwa.” Jak godzić się na nieuzasadnione poddaństwo: „(…) Mężczyźni rozsiadali się na nich, pili herbatę i oblizywali palce po obiedzie, obgadując bieżące „sprawy”. Już po wszystkim kobiety i dzieci mogły dokończyć po nich jedzenie, o ile coś zostało. Służba była ostatnia. Czekała na swoją kolej w nadziei, że coś prześlizgnie się przez wygłodniałe palce poprzedników.”

Nadia Hashimi nie pozostała obojętna na to, co stało się z krajem jej przodków. W życiu Szekiby i Rahimy opisała zmiany społeczno – polityczne, które nie wyszły Afganistanowi na dobre. Po ubiegłowiecznym rozluźnieniu, po rządach najpierw Habibullaha Chana, a później jego syna Amanullaha Chana, który abdykował 14 stycznia 1929 roku, przyszedł czas na rządy Talibów niweczący akt ściągnięcia przez królową Soraję czadoru i odsłonienia głowy. Gdzie życie afgańskich kobiet zaczęło być z powrotem trudne, upadlające, uzależnione od pierwszych do ostatnich dni od mężczyzn, ich fanaberii, ich nastroju i ich wyobrażeń. Warstwa społeczna w powieści jest wyjątkowo uwypuklona. Hashimi wiernie odzwierciedliła poglądy, tradycje, obrzędy, zwyczaje i nawet najprostsze czynności charakteryzujące określony okres w życiu afgańskich kobiet. Zwróciła uwagę na wiele aspektów, które nie są tak obecne w naszym życiu, że czasem aż trudno uwierzyć, że nadal istnieją.

 „(…) Ktoś, kto nie docenia jabłka, nie docenia całego sadu. Trzeba się cieszyć z małych rzeczy. Wiesz, że i tak nigdy im nie dogodzisz. Im prędzej to zrozumiesz, tym lepiej.” -„Afgańska perła” Nadia Hashimi.

Wstrząsnął mną problem uzależnienia od opium, który Nadia Hashimi również podjęła. Opium  nazywany eufemistycznie; lekarstwem. Przy okazji dowiedziałam się, że „Obecnie 90% światowej (85% na rynku europejskim) produkcji opium pochodzi z Afganistanu, gdzie jest ono głównym źródłem utrzymania miejscowej ludności” (cyt. za https://pl.wikipedia.org/wiki/Opium z dnia 23.10.2022r.). Przerażająca statystyka. Faktem jednak jest, że odurzonymi obywatelami  łatwiej rządzić. Zadziwił natomiast bacza posz. Obyczaj, który ma na chwilę dać wytchnienie afgańskim dziewczynkom. Powstały tylko dla wygody ojca, nigdy matki, a tym bardziej nie dla samej córki. Temat ten również został podjęty w innej książce, o której było swego czasu głośno, a mianowicie powieści Jenny Nordberg „Chłopczyce z Kabulu”. Ciekawe kulturowe zjawisko w tak islamskim kraju. W którym nawet za płeć potomka odpowiada wyłącznie kobiety, mimo biologicznych argumentów przemawiających całkowicie za czymś innym. Wszyscy go akceptują. Wszyscy szanują przemianę. Wszyscy zmieniają stosunek do będącej baczą posz.

Autorka przedstawiła w powieści „Afgańska perła” cały wachlarz rozmaitości, która cechuje tak skomplikowany kraj, jakim jest Afganistan.  Na podstawie różnych życiorysów (nie tylko dwóch głównych bohaterek, ale również pobocznych postaci) objaśniła bardzo szeroko tło historyczne i kulturowe. Dokonała odważnej oceny tłumacząc skąd wzięły się krzywdzące dla kobiet przepisy oraz praktyki.  Zwracając jednocześnie czytelnikowi uwagę, że maja one niewiele wspólnego z islamem czy nawet z afgańską tradycją narodową. Przecież przed dojściem talibów do władzy życie afgańskich kobiet było lżejsze, bardziej przystępne.

Nie obyło się jednak bez zgrzytów. W kilku miejscach wyłapałam nieścisłości. Przykładowo na stronie sto pięćdziesiątej przeczytałam o ogromnej, wręcz niewyobrażalnej kwocie dziesięciu tysięcy afgani za ….córkę. A wcześniej, gdy Rahima robiła zakupy czytałam o ogromnej hiperinflacji, w której pieniądze traciły wartość, a sprzedawca za chleb proponował osiem tysięcy afgani. Tak samo jak stwierdzenie z początku książki (strony 28-29), że Ismail był zachęcany po śmierci żony do ponownego ożenku. Ten fragment brzmiał bardzo nieprzekonująco; „(…) Krewni zlecieli się jak sępy. (…) wszyscy namawiali ojca Szekiby, żeby wreszcie skorzystał z okazji i zaczął nowe życie z nową żoną. (…) lecz zrozpaczony Ismail nawet nie chciał ich słuchać. Był zbyt zmęczony, by zabiegać o rękę przyszłej wybranki, a rodzina nie chciała mu pomóc w zaaranżowaniu małżeństwa…” Czytając czułam zgrzyt. Bo gdyby rzeczywiście namawiali i zachęcali, rodzina dająca sobie prawo do decydowania za innych, szybko podjęłaby działania, by doprowadzić do ponownego ożenku syna i brata. Niespójność obserwowałam również w odniesieniu do postaci. Były niejednoznaczne. Przedstawione przez autorkę jako dobre i złe jednocześnie. Jak Mardżan, żona Azizullaha. Odnosząca się z szacunkiem do Szekiby tłumacząca rządzące krajem zasady. Nagle zamienia się w żądną zemsty kobietę pozbywającej się służącej, która wypełniania wszystkie powierzone jej obowiązki. Próbowałam przekartkować powieść i powrócić do poprzedniego wątku licząc, że coś mi umknęło. Nie, nie umknęło. Po prostu stosunek innych bohaterów do Szekiby i Rahimy zmieniał się jak w kalejdoskopie. Jakby autorka chciała czytelnika jeszcze bardziej zszokować uwypuklając pewne zachowania, bez względu na fakt, czy rzetelnie wynikają z rysu osobowościowego postaci. Język i narracja jest mniej płynna. Wielość wątków może niektórych zanudzać i utrudniać odbiór. Ja zachwyciłam się opisanym światem, mimo bardzo osobistego odbioru, który chwilami powodował poczucie stresu. Jest to powieść bardzo barwna, nie w sensie stylu, czy tempa książki, lecz w odniesieniu do przedstawionej fabuły. To swoistego rodzaju saga o losach dwóch kobiet, które starały się przetrwać w niesprzyjającym im świecie. I cieszę się. Cieszę się, że urodziłam się w kulturze zachodu.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„Spooky love” Anna Langner

SPOOKY LOVE

  • Autor: ANNA LANGNER
  • Wydawnictwo: NIEGRZECZNE KSIĄŻKI
  • Liczba stron: 348
  • Data premiery: 28.09.2022r.

Jesieniarą może nie jestem, ale muszę przyznać, że ta pora roku ma swój specyficzny klimat. Kolorowe, szeleszczące liście, kasztany, kolorowe, ciepłe barwy mieniące się w promieniach słońca… A gdy po takim jesiennym spacerze wrócimy do domu możemy wskoczyć pod cieplutki, milutki koc i ze szklanką aromatycznej, rozgrzewającej herbaty w ręce oddać się lekturze wspaniałej książki. Wydawnictwo Kobiece wychodzi naprzeciw takim potrzebom, bowiem we wrześniu jego nakładem ukazały się dwie książki w klimacie jesiennym. Jedna z nich to „Spooky Love” Anny Langner. Książki autorki lubię, nieraz umilały mi one wieczory, pozostawiając uczuciem ciepła i pozytywnego nastawienia do świata. Sięgając po lekturę najnowszej książki byłam pewna, że i tym razem lektura również mnie rozgrzeje, chociaż wydawca oprócz namiętnej, romantycznej miłości obiecuje również Halloweenowe klimaty –  duchy, zjawiska nadprzyrodzone, nawiedzony dom…
Bowiem to wokół starego domu toczy się cała akcja powieści. Zmarły tragicznie Adam, który był jego właścicielem, zostawia go swojej dziewczynie. Niestety ku jej zaskoczeniu, na pół z bratem Adama, którego nie cierpi.  Jest on w jej opinii irytującym, przemądrzałym i wykorzystującą każdą okazję, by zagrać dziewczynie na nerwach, palantem. Niestety, żeby móc sprzedać dom, gdyż w takiej współwłasności nie może go zatrzymać, konieczny jest remont, który ma podnieść jego wartość. Czy dwie tak działające sobie na nerwy osoby będą w stanie go razem przeprowadzić? Czy może okaże się, że jednak są oni inni, niż wcześniej o sobie myśleli? A otrzymany w spadku dom skrywa pewne tajemnice?

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, lekko i szybko. Jest to jedna z tych pozycji, która gwarantuje mile spędzony czas. Jeśli potrzebujecie akurat niezobowiązującej lektury, która poprawi Wam humor, ta pozycja zdecydowanie jest dla was. Może nie zawiera ona w sobie zaskakującej akcji, bohaterowie również jakoś ogromnie nie zaskakują, jednak wątek tajemnic, miłości i odkrywania siebie na nowo otula nas jak ciepły, miękki kocyk. A jak wiemy jest to idealne towarzystwo na jesienne wieczory, zatem zachęcam was do lektury…

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

„Uważaj, czego pragniesz” Adele Parks

UWAŻAJ, CZEGO PRAGNIESZ

  • Autorka: ADELE PARKS
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 494
  • Data premiery: 18.05.2022r.

@Wydawnictwo Kobiece po publikacji premiery ze stycznia 2022r. „Kłamstwa, wszędzie kłamstwa” (moja recenzja na klik) w dniu 18 maja br. wydało kolejną pozycję Adele Parks pt. „Uważaj, czego pragniesz”. Tropikalne temperatury i lato w pełni wstrzymało moją zdolność do dzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami po przeczytaniu książek😊. Wracam jednak w swoim stylu. Praktycznie w pierwszym dniu mojego wakacyjnego wyjazdu😉.

Dwie kobiety, które kiedyś nie mogły być sobie bliższe, dopóki nie oddaliły się od siebie na astronomiczną odległość. Znamy się na wylot, wiemy o sobie wszystko, byłyśmy świadkami, jak jedna i druga wzbija się na wyżyny człowieczeństwa oraz zachowuje się poniżej wszelkiej krytyki.” – „Uważaj, czego pragniesz” Adele Parks.

Nawet nie dwie, tylko trzy kobiety. Lexi, Jennifer i Carla. A także trzej mężczyźni; Jake, Patrick i Fred. Trzy rodziny. Kilkoro dzieci. Członkowie syndykatu, którzy przez wiele lat wspólnie skreślali te same cyfry w grze lotto. Po zerwaniu porozumienia wygrana trafia do Lexi i Jake, którzy w kolejnym tygodniu, tak jak dotychczas skreślili te same numery. Wygrana wszystko zmienia. Tak jak pieniądze zmieniają wszystko. Nagle zwycięscy stają się celebrytami, a byli członkowie zerwanego syndykatu zaczynają domagać się swojej części. Pozorne szczęście zaczyna pękać jak bańka mydlana.

A najsmutniejsze jest to, że przestają być szczęśliwi, bo zakosztowali życia na poziomie, ale tylko na krótko…” – „Uważaj, czego pragniesz” Adele Parks.

Bardzo podoba mi się oprawa książki. Jest bardzo wizualnie podobna do „Kłamstwa, wszędzie kłamstwa”. Książki, która jednak bardziej przypadła mi do gustu niż „Uważaj, czego pragniesz”. Temat podjęty przez Parks w tej publikacji jest jednak niezwykle ciekawy. Trzy pary przyjaciół. Przyjaciółki i przyjaciele, których życie nagle okazuje się jednym kłamstwem, a związki przyjacielskie cienkie jak pajęcze nici. I chciałoby się powiedzieć za poprzednim tytułem; kłamstwa, wszędzie kłamstwa.

Książka skonstruowała jest w bardzo przejrzysty i czytelny sposób. Fabuła rozpisana została w rozdziały, oznaczone konkretnymi datami. Niektóre z nich pisane są z perspektywy Lexi i Emily, wówczas czytelnik zanurza się w narrację pierwszoosobową. Śledzimy losy matki i córki w poszczególnych perspektywach czasowych od 20 kwietnia do 24 października. Autorka wprowadziła również czytelnika dodatkowo narracją trzecioosobową w wydarzenia poprzedzające wygraną oraz wydarzenia mające miejsce wiele lat wcześniej, które skutkowały niewinną śmiercią matki i jej kilkuletniego syna. Dzięki prostemu, wyraźnemu i jednoznacznemu przekazowi nie sposób się jednak pogubić w akcji i w konkretnych perspektywach czasowych. To jest wartość dodana tej publikacji.

Co do samej fabuły, to nie jest to pasjonujący thriller, czy książka akcji, w której wiele się dzieje, aż brakuje nam tchu. Wręcz przeciwnie. Akcja toczy się ociężale. Wydarzenia następują po sobie jakby w zwolnionym tempie. Wiele pobocznych wątków zaprząta myśli czytelnika, a ostateczne i ważne rozstrzygnięcia zostały rozpisane jakby dodatkowo, na sam koniec, w samej końcówce. Tak jakby w przydługiej grze w szachy szach mat został zrobiony jednym ruchem. Przyjaciel okazuje się wrogiem na kilku ostatnich stronach, a z wrogiem nagle zaczynami sympatyzować😉. Jestem znudzona takimi konstrukcjami książek, w których bohaterowie wydają się jakby osobami bez podejrzeń, bez umiejętności wnioskowania i dostrzegania oczywistych sygnałów. Jakby były zaślepione następującymi po sobie elementami fabuły, które konsekwentnie realizuje pisarz.

Mimo wszystko, książkę czyta się przyjemnie. Bardziej jako powieść obyczajową, w której związki międzyludzkie i utracone nadzieje odgrywają bardzo istotną rolę. Śledzenie losów rodziny Greenwoodów może być interesujące dla czytelnika, który jest niezwykle cierpliwy i lubi bardzo czytać historie o osobach, którym nie całkiem się powiodło.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„Życzę mu śmierci” Matt Witten

ŻYCZĘ MU ŚMIERCI

  • Autor: MATT WITTEN
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 368
  • Data premiery: 13.04.2022r.

Matt Witten to scenarzysta „(…) takich produkcji telewizyjnych jak: „CSI: Kryminalne zagadki Miami”, „Dr House”, „Słodkie kłamstewka” oraz „Prawo i porządek.”, jak przeczytałam na tylnym skrzydełku obwoluty. Wszystkie  znam, wszystkie oglądałam. W przypadku „Dr House’a” nie ominęłam żadnego odcinka😊. Patrząc na dorobek scenariuszowy założyłam, że premiera z 13 kwietnia br. pt. „Życzę mu śmierci” od @Wydawnictwo Kobiece musi być powieścią udaną. Chociaż nie do końca rozumiem polski tytuł. W oryginale brzmi „The Necklace”, czyli naszyjnik i taki wydaje mi się bardziej właściwy😉.

(…) to częste zjawisko: ludzie czują się winni po niezrozumiałej tragedii, jaka ich dotknęła, i za wszelką cenę starają się nadać wydarzeniom sens, byle nie były przypadkowe. Bo dla niektórych najgorszy ze wszystkiego jest brak kontroli – wola już sami ponosić winę za to, co ich spotkało.” – „Życzę mu śmierci” Matt Witten.

To się naprawdę zdarza i to całkiem często. Zdarza się, że w amerykańskich celach śmierci na egzekucję oczekują Ci, który tak naprawdę są niewinni. Taka historia stała się inspiracją do napisania tej powieści. Historia matki zamordowanej dziewczynki, która walczyła o uniewinnienie według niej, niesłusznie skazanego za tę zbrodnię. W fabule tą matką jest Susan Lentigo, której niespełna siedmioletnia córeczka Amy została dwadzieścia lat wcześniej brutalnie zgwałcona i zamordowana. Wraz ze swoją rodziną i przyjaciółmi oczekuje na egzekucję „Potwora”, który został skazany za ten czyn i dla którego kary śmierci się domagała w trakcie procesu. Przemierza całe Stany do Dakoty Północnej, by wziąć udział w wykonaniu wyroku śmierci. W trakcie podróży ponownie analizuje całe śledztwo, wszystkie działania śledczych i zachowanie skazanego. Zaczyna w głowie kreować alternatywne rozwiązania. I nie wie, czy to tylko poczucie winy za śmierć innego człowieka, czy prawda, która mogła się zdarzyć.

Bardzo udany pomysł na thriller. Zaczyna się naprawdę mocno. Zaczyna się od przeogromnej straty. Straty, której żadna matka nie potrafi udźwignąć. Okrutnej śmierci niewinnego dziecka. I pewnie ze względu na tak mocny początek książki nie odłożyłam, aż do jej całkowitego przeczytania. Przeczytałam ją jednym tchem. Autor umiejętnie wprowadził nas w nastrój konstruując krótkie rozdziały, których jest czterdzieści trzy. Każdy rozdział ma oznaczoną datę i określa czasoprzestrzeń. Podzielona jest ona na „Obecnie” i „Dwadzieścia lat wcześniej”. Dodatkowo czytelnik otrzymał Epilog, który stanowi pewną klamrę dla życia Susan. Życia pełnego nienawiści do człowieka, który pozbawił jej córeczkę życia. Życia pełnego żalu do matki, która w dniu, gdy Amy zaginęła, nie mogła się nią zająć, by iść na kolejną randkę. Życia pełnego oczekiwania, by wreszcie sprawiedliwości stało się zadość.

Narracja jest trzecioosobowa i kręci się wokół głównej bohaterki – Susan, która oprócz córki straciła również swojego męża Danny’ego. Męża, który po roku od niesprawiedliwej śmierci Amy porzucił ją, by zacząć nowe życie. I sposób rozpisania postaci Danny’ego jest jedynym maleńkim niedociągnięciem autora. Pojawia się niespodzianie, jakby na dokładkę, jakby ważniejsze od zbudowania kompleksowej postaci, było jej mocne uderzenie, silne wejście praktycznie na końcu książki. Gdy zaczęły pojawiać się pewne wątki, już czułam wewnętrznie, że rozwiązanie jest blisko. Nie powinno tak być w bardzo dobrym thrillerze, który powinien wskazywać alternatywne rozwiązania do samego końca.

Bardzo zbliżyłam się do Susan. To jest postać, która była mi od początku bardzo bliska. Rozumiałam jej uczucia. Jej miotanie się od jednych negatywnych emocji do drugich. Taką traumę trudno jest udźwignąć, trudno się z nią mierzyć. Susan stanowi dla mnie odzwierciedlenie pewnego bohaterstwa. W swej rozpaczy zachowała dotychczasowe życie starając się normalnie żyć, mimo trudności, mimo samotności. Postać Lenory zatrważa, a z drugiej strony stanowi pewne przeciwieństwo do podobnych bohaterek z innych książek. Może dlatego jest idealna do zapamiętania. Cieszę się, że pojawił się w powieści Agent Pappas, który nie ustał pracować nad sprawą, mimo, że już dawno przeszedł na emeryturę. To taka przeciwwaga do tych wszystkich śledczych, którzy po wyroku przestają logicznie myśleć ciesząc się z dobrze wykonanego obowiązku.

Mimo zbyt oczywistego zakończenia uważam, że książka zasługuje na Waszą uwagę. Dotyka najczulszych strun w ludzkich duszach, dotyka żałoby po okrutnej i niesprawiedliwej śmierci niewinnego dziecka. Dotyka potworów, którzy żyją wokół nas, czasem nawet bardzo blisko, a my albo nie dostrzegamy ich potworności, albo umiejętnie udajemy i tłumaczymy ich zachowania. Byle tylko nie musieć się konfrontować. Byle tylko nie musieć nic robić. A do tego czyta się jednym tchem. Dialogi płynną przez całą książkę. Autor zaoszczędził nam zbędnych powtórzeń i przydługich opisów. A takie książki czyta się najlepiej. Miłej lektury!  

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„Dziewczyna z głową w chmurach”

DZIEWCZYNA Z GŁOWĄ W CHMURACH

  • Autorka: ANNA SZCZĘSNA
  • Wydawnictwo: KOBIECE
  • Seria: MIĘDZY STRONAMI ŻYCIA. TOM 3
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 09.03.2022r.

„Dziewczyna z głową w chmurach” to trzeci tom cyklu „Między stronami życia”. Zamyka ona tym samym niestety sagę toruńską. Po „Dziewczynie, która patrzyła w słońce” i „Dziewczynie z wiatrem we włosach” z niecierpliwością wypatrywałam 3 tomu. Cykl ten ma ciekawą konstrukcję. Z jednej strony można powiedzieć, że każdy tom to historia jednej z przyjaciółek, z drugiej strony jednak losy bohaterów poznanych wcześniej toczą się dalej w kolejnych tomach. Zdecydowanie polecam więc czytanie cyklu po kolei. Lektura będzie wtedy zdecydowanie pełniejsza i bogatsza.

W ostatnim tomie główną bohaterką jest Beata, projektantka wnętrz, samotnie wychowująca córkę. Kobieta od dawna nie utrzymuje kontaktu z rodzicami, ale zawsze mogła liczyć na bezwarunkowe wsparcie cioci Weroniki. Jej nagła śmierć jest dla niej i jej córki dużym ciosem. Dodatkowo w jej życiu ponownie pojawiają się rodzice, siejąc w jej uczuciach spory zamęt. Po wielu latach milczenia pojawia się też ojciec Lilki, który chce nawiązać z córką kontakt. To wszystko jest dla Beaty bardzo trudne. W celu oderwania się od problemów kobieta wyjeżdża z córką i przyjaciółkami na Lazurowe Wybrzeże, gdzie zwiera przelotną, ale mającą dla niej znaczenie znajomość. Do Polski wraca z wręczoną jej wizytówką, czy będzie miała dość odwagi, by sięgnąć po to czego pragnie, a przede wszystkim czy będzie potrafiła być szczęśliwa w nowej rzeczywistości?

Powieść składa się z 57 rozdziałów, pisanych w narracji trzecioosobowej. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, i płynnie. Z kart książki przebija optymizm i radość życia, i mimo, że nie brakuje w niej trudnych tematów, zdecydowania jest to pozycja, która pozostawia nas z pozytywnym nastawieniem. Charaktery bohaterów są bardzo zróżnicowane, ale są oni przedstawieni w sposób wielowymiarowy i prawdziwy, każdy z nich ma swoje zalety i wady, jak to życiu. Jest to pozycja o sile przyjaźni, ludzkiego wsparcia, sztuce przebaczania, odwadze pójścia do przodu i walce w swoje marzenia. Istotnym wątkiem jest tu też macierzyństwo, miłość matczyna, więź matki z córką. Autorka zwraca uwagę na ważny wątek, że bycie dobrą matka bynajmniej nie jest tożsame z rezygnowaniem z siebie, z poświęceniem się dla dobra dziecka. Jeżeli matka nie zadba o siebie i swoje potrzeby, nie będzie miała siły dobrze zadbać o dziecko. Prawda zdawałoby się dosyć oczywista, ale w praktyce dla wielu matek trudna do zastosowania.

Jeżeli szukacie pozytywnej lektury, która podniesie Was na duchu, da Wam materiał do refleksji i będzie przy tym sposobem na mile spędzony czas, to koniecznie sięgnijcie po sagę toruńską. Polecam.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z książką bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

„Kłamstwa, wszędzie kłamstwa” Adele Parks

KŁAMSTWA, WSZĘDZIE KŁAMSTWA

  • Autorka: ADELE PARKS
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 488
  • Data premiery: 26.01.2022r.
  • Data premiery światowej: 4.08.2020r.

Adele Parks ma na swoim koncie już 20 międzynarodowych bestsellerów. „Kłamstwa, wszędzie kłamstwa” jest jednak moją pierwszą książką tej Autorki. Zaciekawił mnie tytuł i opis Wydawcy @Wydawnictwo Kobiece. Nie powiem studium pary, w której życie wkrada się plątanina kłamstw to zawsze ciekawy temat😉.

(…) życie czasami przypomina taki program. W tym konkretnym w szczególnej cenie były umiejętności i dobra organizacja. Liczyły się szare komórki, siła i wytrzymałość. Uczestnicy przystępowali do zabawy uśmiechnięci, z wielką determinacją i hartem ducha, a kończyli jak głupcy: przemoczeni, zmęczeni, podłamani. Tak, życie było Błazenadą, tyle że na człowieka nie spadały ciastka z budyniem, a niepłodność, depresja, szaleństwo, zdrada i śmierć. Nikt nie mógł się czuć bezpiecznie, nikt nie był odporny na przeciwności losu. Można było sobie myśleć, że wszystko jest w porządku, że wszystko idzie zgodnie z planem: studia, praca, seks, małżeństwo, tak to się toczyło, aż tu nagle kubeł lodowatej wody strącał człowieka z nasmarowanego tłuszczem słupa.” – „Kłamstwa, wszędzie kłamstwa” Adele Parks.

Daisy i Simon wiodą z pozoru udane życie. Ona stara się ze wszystkich sił zachować ich rodzinę spójną. Opiekuje się mężem, domem i córką Millie, która pojawiła się po długich latach oczekiwania. Do tego jest oddaną nauczycielką w szkole podstawowej. On nie do końca radzi sobie ze swymi demonami. Stara się jednak zachowywać pozory dla dwóch najważniejszych kobiet w jego życiu. Dla Daisy i dla Millie. Niestety tylko do czasu mu się to udaje. Tylko do czasu, gdy ….

Wszystko zaczyna się od wizyty u specjalisty, który ma pomóc parze zajść w drugą ciążę. Nagle Simon zaczyna postrzegać żonę jako hipokrytkę, jako kłamczuchę. Zmienia się z dnia na dzień nie potrafiąc poradzić sobie z rosnącym problemem alkoholizmu.

Fabuła zawarta została w 59 rozdziały, każdy oznaczony datą. Akcja dzieje się od 9 czerwca 2016 do 13 lipca 2019 roku. Narracja jest dwurodzajowa. Daisy relacjonuje wydarzenia sama w narracji osobowej. Simona opisuje wszystkowiedzący narrator trzecioosobowy. Zabrakło mi trochę narracji Simona w konstrukcji tej książki. Uważam, że równie dobrze sprawdziłby się, gdyby sam relacjonował wydarzenia, opisywał myśli i uczucia, z którymi musi się mierzyć. Autorka nie pozwala nam się pogubić w fabule. Umiejętnie osadza nas w czasie. A dzieci wpleceniu w tytuł rozdziału imion głównych bohaterów wiemy z perspektywy kogo, będziemy obserwować te same zdarzenia. Język jest bardzo przyjemny. Lekkość pisania Autorki determinuje lekkość czytania. Nawet o trudach codziennego życia czytałam z przyjemnością. Autorka nie zanudzała mnie zbędnymi opisami, charakterystykami. Spięła losy dwójki bohaterów w sposób metodyczny pozwalając mi dostrzec ich drugie dno.

Tak naprawdę to bardzo zaskoczyła mnie ta fabuła. Po pojawieniu się przyjaciela ze studiów Daisy, Darylla Lainbridge’a raczej spodziewałam się innego rozwinięcia splotu zdarzeń. Ale o to właśnie chodzi, by dobre książki czytane z przyjemnością nas zaskakiwały. Adele Parks bardzo dobrze odzwierciedliła typową angielską mentalność. Gesty, zachowania, sposób spędzania wolnego czasu, czy nawet plany na wakacje, krótkie wycieczki odebrałam jako typowo angielskie. Nie do końca mogłam pogodzić się z zachowaniem Daisy, która od początku starała się uciekać przed tym co nieuniknione i chronić to co dawno już nie istnieje. Brakowało mi w niej postawy walczącej, broniącej, niegodzącej się na to, co zgotował jej los. Taka Brytyjka, która przede wszystkim dba o pozory, nawet jeśli mogą doprowadzić ją do upadku. Zaletą książki jest także przedstawienie obrazu grona najbliższych przyjaciół obojga bohaterów. Czasem ploteczki, czasem wspólne i jednostkowe upadki, często skrywane bardziej lub mniej urazy. Finalnie bardzo szybko okazuje się na kogo można liczyć, z kim nigdy nie warto się rozstawać.

Udany czas spędzony z książką. Jeśli macie chęć zagłębić się w zawiłe losy kobiety i mężczyzny osadzone w grupie odniesienia, która dużo ma do zaoferowania to ta lektura jest dla Was. Sięgnijcie do niej i posłuchajcie, co wydarzyło się Daisy i Simonowi.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„I żyli długo i…” Agata Bieńko

I ŻYLI DŁUGO I…

  • Autorka: AGATA BIEŃKO
  • Cykl: ZAMRUCZĘ CI (tom 2)
  • Wydawnictwo: KOBIECE
  • Liczba stron: 528
  • Data premiery: 19.01.2022r..

Z tymi premierami stycznia 2022 idzie mi całkiem nieźle😉. Do końca tego miesiąca zostało jeszcze dwa dni, a ja przeczytałam i już zrecenzowałam 11 premier tego miesiąca, w tym 3 przedpremierowo😊. Z tą recenzją już będzie razem 12. Ta buźka odzwierciedla moje zadowolenie. Oby tak zaczynający się rok w moich postanowieniach czytelniczo-recenzenckich, mimo osobistych zakrętów, dotrwał do samego grudnia.

Wracając co dzisiejszej recenzji nie sposób nie wspomnieć, że pierwszy tom cyklu „Zamruczę ci” miał premierę dosłownie rok temu, tj. 27.01.2021r. Recenzję opublikowałam wówczas również przedpremierowo, a link do niej znajdziecie tu: klik. 19 stycznia br. dzięki wydaniu @Wydawnictwo Kobiece możecie zapoznać się z kontynuacją losów Pauli i Grzegorza w pozycji „I żyli długo i…” autorstwa @agatabienko.autorka. Przezabawnymi, przedstawionymi z przymrużeniem oka losami.

To cykl przedstawiający perypetie Pauli i Grzegorza, którzy dziwnym zbiegiem okoliczności „spiknęli się”, nie w jednak dosłownym tego słowa znaczeniu. Autorka w ciekawy, komediowy sposób opisuje dalsze koleje ich losów. A zaczyna się od maskarady. Paula udaje dziewczynę Grzegorza. Rodzinny dom mężczyzny przyjmuje ją z zaciekawieniem i uważnością. Sam Grzegorz boryka się z doświadczeniami z przeszłości i stara się odepchnąć od siebie rodzące się w nim uczucie. Do tego Mucha, przyjaciółka Pauli, odkrywa w sobie zainteresowanie magią. W magiczny sposób przywołuje ponownie do życia Pauli jej byłych i to nie duchów, lecz mężczyzn z krwi i kości. Kłopotliwa sytuacja zamienia się w duże tarapaty, z którymi Paula radzi sobie raz lepiej, raz gorzej.

Otwarte zakończenie z pierwszej części cyklu miało jednak swoje dobre strony. Stało się podwaliną do kontynuacji bez żadnego obciążenia. Z kontynuacją Autorka poradziła sobie bardzo dobrze. Przedstawiła dalsze perypetie dwójki bohaterów w bardzo lekkim, dowcipnym stylu. Z komediami obyczajowymi jest pewna trudność, Autor nigdy nie wie jakie poczucie humoru ma finalny odbiorca. To jest jak z kawałami, nawet dobry nie śmieszy wszystkich. Styl i tempo powieści gwarantuje idealną rozrywkę.  Bohaterowie mają nadal swój urok. Zatwardziały kawaler Grzegorz – lekarz ginekolog nie męczy, wręcz przeciwnie wzbudza całą gamę uczuć w zależności od sytuacji, raz rozczarowanie, raz śmiech, raz zdumienie i niedowierzanie, prawie zawsze sympatię. Paula jest jedyna w swoim rodzaju. Jest jak magnes, który przyciąga w każdej sytuacji nit tylko pecha. Oklaski należą się Autorce za to, że dzięki wadom, wielu zwrotom akcji książka nie jest na wskroś cukierkowa, infantylna. Jest jak typowo grecka  tragi-komedia, ze swoimi wzlotami i licznymi upadkami.

 Spodobała mi się kontynuacja losów Grzesia i Paulci. Spodobała. Nie zawsze kontynuacja jest tak dobra, jak pierwsza część. Czasem brakuje jej polotu, pazura. Tym razem się udało. Agata Bieńko sprawnie pociągnęła wątki z pierwszej części wprawiając mnie w dobry nastrój, który odczuwałam podczas czytania. I o to chodzi w komediach obyczajowych, by się nie nudzić, a bawić. Ja bawiłam się znakomicie. Szczerze polecam, czytajcie!

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Kobiece.

„W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej” Julie L. Hall

W CIENIU NARCYZA. JAK ROZPOZNAĆ TOKSYCZNĄ RELACJĘ I UWOLNIĆ SIĘ Z NIEJ

  • Autorka: JULIE L. HALL
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 25.08.2021r.

Osobowość narcystyczna jest jedną z najtrudniej do okiełznania. Nie wynika bynajmniej z trudności tego zaburzenia, lecz bardziej z tego, że narcyz nie uświadamia sobie, że jest chory. Przecież narcyzem większość z nas chciałaby być. „Heinz Kohut, neurolog, twórca kierunku w psychoanalizie, opisał dwa typy narcystycznych zaburzeń: typ niebaczny – arogancki, wielkościowy, agresywny oraz typ nadwrażliwy – nieśmiały, zahamowany, nadwrażliwy na krytykę. Za to Otto Kernberg wymienia takie cechy kliniczne narcystycznych zaburzeń jak: nadmierny egocentryzm, zależność od podziwu (patologia JA), nadmierna zazdrość, wykorzystywanie innych, brak empatii (patologia relacji), od deficytu zdolności do smutku i żałoby, poprzez wahania nastroju, odczuwania wstydu do zachowań antyspołecznych (patologia superego)” (cyt. za: Osobowość narcystyczna). I podobno jest to cecha występująca w 75% u mężczyzn. To dzięki @Wydawnictwo Kobiece polskie Czytelniczki mają możliwość zrozumienia, czym jest życie z narcyzem, po czym go zdiagnozować i jak się przed narcyzem chronić. Przed Wami recenzja „W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej” Julie L. Hall.

O tym, że toksyczne relacje nigdy nie są dobre pisze wprost Julie L. Hall w swojej książce. Autorka nakłania nas do uważnego przyjrzenia się własnym relacjom z perspektywy tego, trudnego do zdiagnozowania zaburzenia osobowości. To książka pełna współczucia dla tych, którzy bardziej lub mniej świadomie uwikłali się w taki związek. Dzięki niej mamy możliwość nauczenia się rozpoznawania pewnych symptomów, które w konfrontacji z naszymi doświadczeniami i odczuciami pomogą poradzić nam sobie z traumą, którą niesie ze sobą życie z narcyzem. I to bez względu, czy narcyzem jest partner, czy rodzic, czy dziecko.

Do recenzji tej książki zbierałam się bardzo długo. Nie dlatego, że nie ma nic do zaoferowania. Wręcz przeciwnie. Tylko dlatego, że pewne okoliczności nie do końca dla mnie dotychczas zrozumiałe i pojęte, zostały zebrane w dość poczytny poradnik. Dzięki niemu zrozumiałam, że nad wyraz przeświadczenie o swojej wyjątkowości, każdy mały sukces przeobrażanie w ogromne osiągnięcie praktycznie na miarę nagrody Nobla może być objawem tego zaburzenia. Nagle dotarło do mnie, że świadomość wszechogarniającej władzy może być niezdrowa i nie do końca ze mną jest coś nie tak, gdy wetuję i nie akceptuję takiego zachowania. Do tego przemoc, najczęściej psychiczna, emocjonalna i finansowa, którą narcyz stosuje praktycznie w każdej bliskiej relacji powaliła mnie na kolana. Chęć i dążenie do ciągłego podporządkowywania sobie innych, podporządkowywania całego świata, jako jednostka chorobowa napawała mnie lękiem. Chwilami analizowałam wiele zachowań moich bliskich pod tym kątem, dzięki świadomości, że takie zachowania nie powinny być akceptowane, nie powinny być tolerowane i wymagają długotrwałego leczenia. Autorka otworzyła w mojej głowie pewną szufladę, szufladę odczuć, o których zwykle starałam się nie pamiętać i szybko zapominać. Pewnie dlatego zrecenzowania tej pozycji unikałam jak ognia, nie chcąc się mierzyć z zapamiętanymi przeze mnie schematami, mechanizmami, z którymi przychodzi nam żyć.

Jest to bardzo wartościowa pozycja. Pozycja, która otwiera oczy na świat i na tych, którzy nas otaczają. I to świat, który wcale nie wygląda tak różowo jak w piosence Zespołu Łzy „Narcyz”. Pozwólcie, że w zakończeniu zacytuję.

To ja, Narcyz się nazywam

Przepraszam i dziękuję, ja tych słów nie używam

Jestem piękny i uroczy, popatrzcie w moje oczy

Jestem przecież najpiękniejszy, a na pewno najskromniejszy

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„Dziewczyna, która patrzyła w słońce” Anna Szczęsna

DZIEWCZYNA, KTÓRA PATRZYŁA W SŁOŃCE

  • Autorka: ANNA SZCZĘSNA
  • Cykl: MIĘDZY STRONAMI ŻYCIA (tom 1)
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 376
  • Data premiery: 28.04.2021r.

Dawno, dawno temu, bo w 2017 roku za siedmioma górami i siedmioma rzekami, a tak naprawdę na blogu recenzenckim Słoneczna Strona Życia z @Anna Szczęsna – książki, które same się czytają  w relacji autor – czytelnik zaznajomiłam się przy okazji premiery książki „Myśl do przytulania”. Książkę uznałam za  ciepłą, nastrojową pozycję o poszukiwaniu odwagi do zmiany swojego życia. Śledząc sierpniowe publikacje od @Wydawnictwo Kobiece postanowiłam przeczytać najnowszą książkę Autorki pt. „Dziewczyna z wiatrem we włosach”, która premierę miała dosłownie w ostatnią recenzencką środę – 25 sierpnia br. Jest to drugi tom cyklu  Między stronami życia. Przy okazji wspomnianej środowej premiery otrzymałam cudowny prezent od @Wydawnictwo Kobiece w postaci pierwszej części serii pt. „Dziewczyna, która patrzyła w słońce”. Jedna przesyłka, dwie książki. Dwie książki, różne historie i ci sami bohaterowie. Z zapałem zabrałam się więc do czytania pierwszego tomu. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

To o czym jest ta fabuła?

O pisaniu, czytaniu i pisarzach😊, a jak wiecie, czego nie ukrywam, ten motyw w powieściach wręcz uwielbiam. Tym razem Autorka mierzy się z dwoma osobistościami ze świata literackiego, Justyną i Michałem. Justyna to autorka bezkonkurencyjnych romansów, urzekających swoją wyrazistością i ociekających jak soczyste czereśnie emocjami. Michał natomiast pisze w gatunku horroru, gdzie nie ma miejsca na przaśne opisy, patrzenie sobie w oczka, powodujących drżenie kolan pocałunków. Wskutek sąsiedzkich zawiłości losy tej dwójki się splatają w dość nieoczekiwany sposób. Jakby tego było mało, muszę widywać się jeszcze na targach książki oraz w trakcie festiwalu w Różanych Dołach, gdzie każdy z nich zawitał ze swoją twórczością. Jak myślicie co z tych spotkań wynikło?

Zakończenie nie było zaskoczeniem, ale to wcale nie oznacza, że czas spędzony z książką uważam za stracony, wręcz przeciwnie. Bardzo spodobali  mi się główni bohaterowie, których Autorka zobrazowała w niezwykle skrupulatny sposób. Każdy z nich ma charakter, każdy swoje zainteresowania i swoją własną, suwerenną przestrzeń, każdy ma swoją historię i problemy. Zderzenie tak różnych cel spowodowało, że „Dziewczyna, która patrzyła w słońce” jest bardzo dobrą literaturą obyczajową. Nie ukrywam z początku nie mogłam wkręcić się w czytanie przez długie opisy. Lubię jak coś się dzieje w powieści, jak dużo się mówi, jak autor bazuje na ciętych ripostach, czy interesujących monologach, z których bardziej domniemuję oczywiste cechy postaci, niż o nich czytam w opisach. Jak już przebrnęłam przez pierwsze sto stron to przyznaję, że opisy wzbogaciły treść i stały się bardzo ważnym uzupełnieniem całej opisanej w książce historii. Zadziałał tu trochę „efekt rogów”, który na szczęście zmienił się w „efekt aureoli” w stosunku do książek tego cyklu.

To bardzo ciepła książka, napisana dobrym stylem, którą koniecznie musicie zaprosić na swoją półkę. Udanej lektury!

Moja ocena 7/10.

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece .

„Odnajdę Cię” Camilla En

ODNAJDĘ CIĘ

  • Autor:CAMILLA EN
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Liczba stron:288
  • Data premiery:19.05.2021r.

Camilla En to polska, pochodząca z Sierpca, mieszkająca obecnie w Holandii, autorka. Debiutowała w 2019 roku powieścią „Zaopiekuj się mną”. Ponieważ nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z jej twórczością, zdecydowałam się na lekturę najnowszej powieści. Czy żałuję tej decyzji?

Anna i Grzegorz. Ona tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie, dodatkowo wikła się w romans. On jest w niesatysfakcjonującym go związku, w którym brak porozumienia. By coś zmienić podejmuje pracę za granicą. Bohaterowie krążą obok siebie, by prawie pod koniec połączyć swe losy. Czy jednak to co się między nimi zrodziło ma szansę na przetrwanie?

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, naprzemiennie z punktu widzenia Anny i Grzegorza. Przez długi czas ich losy toczą się obok siebie, każde boryka się ze swoimi problemami, poczuciem samotności, potem długo wokół siebie orbitują, rozmijając się, by prawie pod koniec zetknąć się ze sobą. O ile sama akcja nie była wielkim zaskoczeniem, o tyle zakończenie zadziwia, jest niespodziewane i można by powiedzieć urwane. Być może zapowiada ciąg dalszy…. Ja lekturę oceniam dość przeciętnie, bohaterowie byli nijacy, historia nie zapada w pamięć. Można ją przeczytać dla relaksu, bo jest dosyć krótka i lekko napisana, natomiast nie mogę powiedzieć, żeby wzbudziła we mnie jakieś większe emocje.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU KOBIECEMU.

.