„Wstyd” Robert Małecki

WSTYD

  • Autor: ROBERT MAŁECKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 408
  • Data premiery: 13.04.2022r.

@robertmalecki.autor, Ćwirlej, Chmielarz, Ostaszewski, Mróz to kawalkada moich ulubionych rodzimych autorów kryminałów. Mam słabość do tych pisarzy i wszystkie kolejne publikacje czytam w ciemno. Nigdy się jeszcze nie zawiodłam😉. O przygodzie literackiej z Robertem Małeckim pisałam przy okazji recenzji „Najsłabszego ogniwa”. Przeczytałam i serię z Grossem, i wznowioną z Benerem, a także „Żałobnicę” i „Zmorę”. „Wstyd”, który premierę miał 13 kwietnia br. pochłonęłam praktycznie w jeden wieczór. I tylko i wyłącznie dzięki współpracy z Wydawnictwem @czwartastronakryminalu mogę podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami po przeczytaniu tej książki.

Z opisu Wydawcy wynika, że to „Mocny thriller kryminalny o uczuciu, które może dać początek złu, i o mrocznej drodze ku prawdzie, która wyniesiona na powierzchnię, rani do krwi.” Tak emocjonujący opis musi być zapowiedzią dobrej książki.

Z takim założeniem wciągnęłam się w historię Julii Karlińskiej, byłej była policjantki nazywaną Karlą. Aktualnie uczy historii w liceum medycznym. Jest też samotną matką nastoletnich bliźniaków. Zawód zmieniła po tragicznej śmierci męża, również policjanta, który zginął w wypadku komunikacyjnym, po którym sprawcy nigdy nie znaleziono. Jej życie wywraca się do góry nogami, gdy Karlińska w jednym dowiaduje się o zabójstwie Sławomira Nowaka, swego kolegi z grona nauczycielskiego oraz o zaginięciu jednego z synów. Gdy okazuje się, że chłopak stracił życie, Karlińska postanawia podjąć działania śledcze. Od razu również łączy obie sprawy, tylko pozornie ze sobą niezwiązane.

Bardzo lubię historie, w których wątek kryminalny składa się z dwóch lub więcej z pozoru niepowiązanych ze sobą spraw. Ta konstrukcja sprawdza się wyśmienicie. Wzmacnia zainteresowanie czytelnika, gdyż chyba każdy chce odkryć, o co tak naprawdę w tych sprawach chodzi. Małecki potrafi skonstruować wciągającą fabułę, w której bardzo dużo się dzieje. „Wstyd” zawiera ich wystarczającą ilość. Książkę czytałam bez okładania, a to zawsze jest miara dobrego literackiego dzieła. Do tego te emocje, które Autor we mnie wzbudził. Najpierw strata męża – policjanta. Tragedia żony i tragedia życia w roli samotnej matki. Później strata jednego z synów. Strata, z której prawie każda matka nie potrafi się nigdy otrząsnąć. Gdy w tragicznych okolicznościach umiera ileś osób z naszego otoczenia, zawsze podejrzewamy, że chodzi o nas. Czy tak jest i tym razem, tego musicie dowiedzieć się sami czytając „Wstyd”.

Zawiodło mnie trochę zakończenie. Nie ukrywam oczekiwałam wielkiego WOW, którego na końcu nie było. Nie zgodzę się także z opinią Wydawcy z jego opisu. Dla mnie książka bardziej wkomponowuje się w gatunek bardzo dobrego kryminału, niż „mocnego thrillera”. Emocje owszem i były, ale bardziej na płaszczyźnie załamanej żony i zdruzgotanej matki. Wątki obyczajowe zostały oddane z pełnym zaangażowaniem oraz właściwym stopniem natężenia. Potwierdzam, że spodobały mi się na równi z głównym wątkiem kryminalnym. To jest rozwijająca się cecha charakterystyczna Autora, którą zauważyłam przy okazji „Żałobnicy”, „Zmory”, czy „Najsłabszego ogniwa”.

Jeśli lubicie kryminały, w których poruszane są bardzo ważne tematy obyczajowe, a akcję kształtuje ciekawa kobieca postać to „Wstyd” jest bez wątpienia książką dla Was. Miłej lektury!

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Czwarta Strona.

„Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed

DZIKA DROGA. JAK ODNALAZŁAM SIEBIE

  • Autorka: CHERYL STRAYED
  • Wydawnictwo: ZNAK LITERANOVA
  • Liczba stron: 480
  • Data premiery w tym wydaniu: 04.04.2022r.
  • Data pierwszego wydania polskiego: 17.06.2013r.
  • Data premiery światowej: 26.03.2012r.

Miałam wrażenie, że ludzie, którzy się tną, są w podobnym emocjonalnym stanie. Niepiękni, ale oczyszczeni. Niedobrzy, ale pozbawieni żalu. Próbowałam uśmierzyć ból. Próbowałam pozbyć się tego, co było we mnie złe, żeby znowu mogła być dobra. Wyleczyć się z siebie.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Tak osobistą książkę w trzecim wydaniu opublikowało @Znak Literanova. Data premiery miała miejsce 4 kwietnia br.  Na okładce przeczytałam „Miliony sprzedanych egzemplarzy na całym świecie”. Do tego typu sformułowań mam ambiwalentny stosunek. Nigdy im nie wierzę. Nie raz zachwyt większości nie szedł z moim zapałem i odwrotnie. Na skrzydełkach obwoluty przeczytałam kilka opinii. Nicole Kidman oceniła książkę jako „Niesamowitą i inspirującą”. Oprah Winfrey wyraziła opinię: „Prawie spadłam z krzesła…To była szalona literacka jazda… Stymulująca, zmuszająca do myślenia, wzmacniająca duszę.”. Z wielką nadzieją zabrałam się do czytania „Dzikiej drogi. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed licząc, że podzielę zauroczenie tą pozycją z wieloma.

Ludzie w moim życiu byli jak plastry z opatrunkiem, które rozwiał pustynny wiatr pierwszego dnia na szlaku. Rozpraszali się we wszystkie strony i znikali. Nikt nie czekał nawet na to, że zadzwonię, kiedy dotrę do pierwszego przystanku. Ani drugiego, ani trzeciego.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Narratorką powieści jest Cheryl Strayed, która nieprzypadkowo przyjęła to nazwisko. W języku angielskim, jak wyjaśnia nam tłumacz, to forma imiesłowowa czasownika błąkać się, zboczyć z drogi. Bez wątpienia Cheryl zboczyła z drogi nie raz. Robiąc bilans własnego życia, własnych błędów postanowiła w pewnej chwili wyruszyć szlakiem The Pacific Crest Trail. Bez żadnego przygotowania, bez treningów przeszła ponad tysiąc siedemset kilometrów wśród gór, zboczy, pośród niedźwiedzi, węży, a nawet napotykając śnieg. W trakcie podróży zrzuciła kilka kilogramów, spotkała wielu innych wędrowników, eksploratorów przyrody, zdarła prawie wszystkie paznokcie i nabawiła się wielu odcisków. Zyskała jednak zdecydowanie więcej. Jak sama o sobie mówi: „Przychodziłam. Odchodziłam. Kalifornia ciągnęła się za mną jak długi jedwabny szal. Nie czułam się jak straszna idiotka ani jak twardzielka, cholerna jej wysokość królowa Amazonek. Czułam się zawzięta, pokorna i wewnętrznie pozbierana, jakbym również była tu bezpieczna.” Zyskała samą siebie.

Z jednym mogę się zgodzić, jest to naprawdę inspirująca książka zmuszająca do myślenia i zastanowienia się nad własnymi wyborami oraz wartościami. Cheryl jest jednocześnie narratorką i główną bohaterką tej powieści drogi. Przeszła bardzo długi trakt. Drogę od sieroty – córki, sieroty – siostry, sieroty – rozwiedzionej żony, sieroty – własnego ja, które zatraciła w ogromie błędnych decyzji, które miały uśmierzyć jej ból. Szlak The Pacific Crest Trail był zewnętrznym odzwierciedleniem jej ścieżki życiowej. Jej wspinaczki w stronę lepszej siebie, w stronę siebie bardzie ogarniętej, nie boksującej się wewnętrznie ze swoimi demonami każdego dnia. Narracja jest bardzo osobista, bardzo intymna. O Cheryl dowiadujemy się naprawdę sporo. Poznajemy jej rozpacz po nagłej stracie matki, która zajmowała ważną rolę w jej życiu. Strayed ujęła mnie relacją córka – matka zobrazowaną w książce. Mimo, że życie Autorki nie było usłane różami potrafiła docenić starania własnej mamy, by wraz z rodzeństwem miała – jak tylko to możliwe – godziwe życie. Nawet na farmie bez toalety w domu mogła zachować swoją godność, swoje człowieczeństwo. Obraz umierania chwycił mnie za serce. Mimo, że nie trwał długo, kładł się cieniem na całą książkę, która ma niebagatelną  ilość 480 stron. Już sam początek, gdy obie dowiedziały się o nieprzychylnej diagnozie i nie zamieniły ze sobą słowa.

„Nie dlatego, że czułyśmy się osamotnione w naszej rozpaczy, tylko dlatego, że tkwiłyśmy w niej tak mocno, jakbyśmy były jedną osobę.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Część związana z utraconą matką okazała się dla mnie bardzo poruszająca. Podobnie jak tęsknota za ojcem, który nigdy nie był obecny w życiu Cheryl. A przecież;

Zadaniem ojca jest nauczyć dzieci, jak być wojownikami, dać im pewność siebie, by mogły wsiąść na konia i ruszyć do boju, jeśli jest to konieczne. Jeśli ojciec cię tego nie nauczył, to musisz to zrobić sama.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

To naprawdę poważna literatura z poważnymi treściami. Nie tylko aspekt rodzicielstwa został dobrze rozpisany. Także relacje pomiędzy Cheryl a jej rodzeństwem, siostrą Karen i bratem Leifem oraz relacje damsko – męskie zasługują na uwzględnienie. Delikatny Paul, jej ostoja i opoka. Szansa, która została zmarnowana. Drapieżny Joe i wielu, wielu innych.

Książka składa się z pięciu części podzielonych na zatytułowane rozdziały. Łącznie powieść składa się z dziewiętnastu rozdziałów, które skupiają się na różnych etapach drogi i życia Cheryl. Do tego pomysł palenia książek zabranych na szlak, by zmniejszyć ciężar plecaka. Z jednej strony nie pochwalam i nie zalecam. Z drugiej chwalę za determinację, by obciążyć plecak tylko po to, by przez znaczną część dźwigać lekturę do przeczytania. Oprócz Cheryl w książce spotykamy wielu ciekawych bohaterów. Ci na szlaku pojawiają się w różnych miejscach. Są chwile, że towarzyszą Cheryl, by zaraz zniknąć. Taki jest zamysł wędrowania tym traktem, współtowarzyszenie pojawia się tylko na moment. Mile wspominam Douga, z którym Cheryl mogła stworzyć coś wspólnego i jego kompana Toma. Mogła…ale nie zdążyła. Z uśmiechem czytałam o Trzech Młodych Byczkach. Ciekawy przerywnik w podróży stanowił Jonathan. Z uwagą śledziłam równoległą podróż Stacy i Rexa, a także wielu innych. Z niektórymi Cheryl spotkała się tylko na moment. Pojawili się jak motyl i zniknęli. Byli jednak ważnym doświadczeniem w trakcie samotnej podróży młodej kobiety w stronę samej siebie.

Historia Cheryl zachwyciła filmowców. W 2014 roku pojawiła się ekranizacja o tym samym tytule z  Reese Witherspoon w roli Cheryl i  Laura Dern w roli jej matki. Po przeczytaniu książki sięgnęłam po ten tytuł. Szczerze polecam. Tak samo jak polecam książkę. Mimo, że jest trudna, wymaga myślenia i głębokiego zastanawiania się. Chwilami męczyły mnie opisy otaczającej przyrody, a dni w drodze nużyły mnie, tak samo jak pojawiające się po raz któryś te same wątki. Stwierdzam jednak, że powieść ma ogromną wartość dydaktyczną i terapeutyczną. Jest zwieńczeniem tego, z czym sami borykamy się w naszym życiu, a co może skończyć się całkiem pozytywnie, o ile podejmiemy wysiłek, by coś zmienić.

Bo tak naprawdę to:

 „Nie wiadomo, dlaczego niektóre rzeczy się dzieją, a inne nie. Co do czego prowadzi. Co będzie niszczyć. Co sprawia, że jedna rzecz rozkwita, a druga umiera lub zmierza w inną stronę.” – „Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Cheryl Strayed.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

„Naga prawda” Ryszard Ćwirlej

NAGA PRAWDA

  • Autor: RYSZARD ĆWIRLEJ
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Seria: ANETA NOWAK. TOM 4
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 06.04.2022r.

Pierwszą książką, którą przeczytałam autorstwa @cwirlejryszard był pierwszy tom serii z Anetą Nowak pt. „Jedyne wyjście” (recenzja na klik). Potem nadrobiłam kolejne części. Z wielką radością przywitałam więc prezent od @wydawnictwo.muza.sa w postaci czwartej części cyklu, który premierę miał 6 kwietnia br. Z wielką radością zapowiadam recenzję „Nagiej prawdy” Ryszarda Ćwirleja!  

Gdy w fabule wątek kryminalny kręci się wokół polityki, zawsze jest ciekawie. Tak jest i tym razem. W łóżku urzędnika państwowego znalezione zostaje ciało kobiety. To nie jedyny pytajnik. Śledczy odkrywają również śmierć trzyosobowej rodziny w zatopionym samochodzie. A sytuację komplikuje fakt, że znika poznańska kelnerka, która – jak się szybko okazuje – coś miała wspólnego z pozostałymi sprawami. Do akcji rusza młoda i ambitna podkomisarz Aneta Nowak uwielbiająca hot dogi ze stacji benzynowej, kawę oraz szybkie motory. O przepraszam, Nowak nie cierpi tego słowa. Już się poprawiam 😉,  szybkie motocykle.

Lubię tę serię😊. Od początku z sympatią czytam o głównej bohaterce. Podoba mi się, że Ryszard Ćwirlej stworzył kobiecą postać na miarę polskich czytelniczek. Ciekawą, nieszablonową, znającą swoją wartość, niezwykle zmotywowaną i idealnie wkomponowującą się w zdominowany przez mężczyzn policyjny świat w Szamotułach. Jej stosunek do płci przeciwnej również mi się podoba. Nie cierpi na „bezpańskość”, nie uważa, że tylko mężczyzna u jej boku zwiększy jej poczucie wartości i że jest on jej potrzebny do szczęścia. Tym większy szacunek dla Autora, że stworzył taką postać.

Książka to klastyczny, przewybornie skonstruowany kryminał. Ryszard Ćwirlej bardzo składnie zobrazował żmudną, policyjną robotę. Z pytaniami bez odpowiedzi, z dowodami bez składu i ładu oraz ogromem papierkowej roboty. Autor rozbudował fabułę o prywatne życie śledczych, które stanowi dla czytelnika pewną ciekawostkę. Dzięki temu dowiadujemy się, co kogo męczy, kto z czym nie potrafi sobie poradzić, kto nad czym pracuje. Wątek kryminalny złożony z trzech z pozoru niezwiązanych ze sobą spraw rozwijał się znakomicie. Już od samego początku czułam napięcie na myśl, jakie może być zwieńczenie tej historii, gdzie jest ten punkt styczny, kto z kim jakie ma relacje i na czym opierają się wpływy. To wszystko spowodowało, że narrację oceniam jako bardzo płynną. Następujące po sobie zdarzenia miały swoje uzasadnienie, nie były wyrwane z kontekstu akcji i nie były ozdobnikami, jak to często się zdarza.

Tak to bardzo dobry kryminał. Z nieszablonowym wątkiem kryminalnym i wyśmienitą główną bohaterką, dla której warto poświęcić czas i przeczytać o jej przygodach. Szczerze polecam. Również tym, którzy nie czytali poprzednich części. Powieść jest tak dobrze napisana, że można ją czytać oddzielnie.

Moja ocena: 8/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Muza, za co bardzo dziękuję.

„Zagadka Srebrnego Ducha” Agnieszka Stelmaszyk

ZAGADKA SREBRNEGO DUCHA

  • Autorka: AGNIESZKA STELMASZYK
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Cykl: KLUB PRZYRODNIKA (tom 2)
  • Liczba stron: 287
  • Data premiery: 23.03.2022r.

Kto nie czytał pierwszego tomu „Klubu Przyrodnika” „Zagadka purpurowej orchidei” niech pilnie uzupełni tę lukę. Druga część kryminalnej serii dla nastolatków @Agnieszka Stelmaszyk – autorka jest lepsza od poprzedniej😊. Kompletnie wciągnęłam się w historię czwórki przyjaciół prowadzących Klub, którzy tym razem …. Ech, o fabule będzie za moment😉. W tym miejscu wspomnę tylko, że „Zagadka Srebrnego Ducha” miała premierę 23 marca br. i została wydana nakładem @WydawnictwoWilga. Ja książkę przeczytałam z opóźnieniem. Uwielbiam dzielić się ze spostrzeżeniami z moimi dziećmi, którzy również czytają lub przeczytali tą samą pozycję, więc finalnie książkę czytaliśmy w trójkę. Od premiery recenzja musiała więc swoje odczekać.

Powieść zaczyna się od niespodzianki, którą otrzymują Dzieci od mamy Dziewczynek. Wszyscy członkowie Klubu Przyrodnika wyruszają do szkockiego zamku Magnusa Cambella. Oprócz ogromnych komnat, ciemnych korytarzy oraz przepięknych cudów natury bohaterowie spotykają swoją przyjaciółkę Daisy. Sam gospodarz, jako autorytet w działalności ratowania zagrożonych roślin i zwierząt pozostaje dla nich ogromną zagadką. Kto może mieszkać w zamku, w którym słyszane są dziwne odgłosy? Jakim tak naprawdę jest człowiekiem Magnus Cambell, u którego pod dachem dzieją się przeciwne rzeczy? Tego Dzieciaki postanawiają dowiedzieć się sami.

Bardzo podoba mi się koncepcja Klubu Przyrodnika. To takie odwołanie Autorki to zorganizowanej działalności, w której przyroda odgrywa ważną rolę. Połączenie dwóch postaci dziewczęcych i dwóch chłopięcych to też bardzo udany zabieg. W dobie dzisiejszej globalizacji, negatywnego wpływu działalności człowieka na środowisko członkowie Klubu są superbohaterami, którzy robią wszystko by uratować świat. Tak, superbohaterstwo w dzisiejszych czasach nabiera całkiem innego znaczenia.

Ta książka okazała się bardzo dobrą pozycją przygodową. Język, styl i tempo narracji dostosowane są do nastoletniego czytelnika. Mnie fabuła nie znudziła😊. Wręcz przeciwnie okazała się dla mnie interesująca. Dość szybko mnie wciągła. Do tego te nieziemskie doświadczenia w trakcie pobytu w zamku dodały jej gotyckiego charakteru. Akcja toczy się bardzo szybko. Młodszy, czy starszy czytelnik nie ma czasu na nudę. Co do bohaterów to mają swój urok, cała czwórka. Każdy inny, każdy na swój sposób dający się lubić, chociaż jeden bardziej drugi mniej. Biuletyn Przyrodniczy w tym tomie znalazł się, a jakże. Wiedziałam już czego się spodziewać, więc nie wybijał mnie z fabuły tak jak za pierwszym razem. Nie znam książki, która zawiera w sobie fantastyczny świat osnuty tajemnicami i kryminalnymi intrygami, a do tego jest wzbogacona edukacyjnymi treściami o świecie przyrody, który nas otacza. Nawet jak zrobić własną rabatkę kwiatową, dowiedziałam się z tej powieści. Książka uatrakcyjniona została przepięknymi ilustracjami, które dodają jej dodatkowego charakteru.

„Zagadka Srebrnego Ducha” mnie mile zaskoczyła. Oczywiście, jest to lektura dla młodszego czytelnika. Ale ja, mając już swoje lata na karku, też się w trakcie czytania nie nudziłam😊. Czy to nie najlepsza zachęta do przeczytania książki?

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Wilga.

„Cały jestem twój” Weronika Tomala

CAŁY JESTEM TWÓJ

  • Autorka: WERONIKA TOMALA
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 300
  • Data premiery: 29.03.2022r.

Lubię książki autorstwa @WeronikaTomalaAutor. Tomala jest specjalistką w pisaniu książek obyczajowych z silnym wątkiem romantycznym. Tak było przy okazji „Il professore. Włoska miłość” oraz „Cztery liście koniczyny”. Kolejna publikacja od Wydawnictwa @Zysk i S-ka tej Autorki to „Cały jestem twój”, która premierę miała 29 marca br.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, a czytając można się rozmarzyć i oderwać od rzeczywistości. Bowiem i tym razem Weronika Tomala zabrała mnie w świat przeżyć i uczuć, które nie powinny nigdy mieć miejsca. Zabrała mnie w podróż w stronę miłości, która nie powinna się zdarzyć. Tym razem w wątku romantycznym postawiła na oryginalność. Główną bohaterką jest Lilianna, która ciekawi praktycznie wszystkich. Po pierwsze dlatego, że jest ablinoską. Po drugie, że wykonuje zawód z pozoru dedykowany mężczyznom. Zostaje stajenną w posiadłości Doriana Wilczyńskiego.

Trochę ten dziedzic Wilczyński przypomina mi innego literackiego Doriana, o którym czytałam w „Pięćdziesięciu twarzach Greya”😉. Nie wiem, czy to celowy zabieg Autorki, czy tylko całkowita zbieżność imion. Jest tak samo tajemniczy, mroczny, mrukliwy i pełen własnych sekretów, a przy tym bajecznie przystojny i nieziemsko bogaty. Może dlatego tak pociąga praktycznie od samego początku skromną, odrzuconą przez własnych rodziców i rówieśników Liliannę. Jest to książka o porzuceniu, odtrąceniu i ich skutkami, które mogą zawarzyć na całe życie, ale i o miłości, o jej sile, która czasem okazuje się silniejsza niż wszystko inne. Bowiem prawdziwa miłość jest wytrwała i powoli pokonuje wszystkie przeszkody. Bardzo podobał mi się też wątek związany z końmi. Autorka zobrazowała rzeczywistość pracy i opieki nad tymi zwierzętami w sposób bardzo przemyślany i realistyczny. Chemia między bohaterami chwilami mnie męczyła, nieadekwatne do narracji, temperamentu bohaterów zwroty akcji również, momentami wydawała mi się to lekko naiwne, tym bardziej, że na horyzoncie pojawił się niewielki wątek kryminalny. Jaka szkoda, że nie został rozwinięty jeszcze bardziej!

Muszę jednak przyznać, że jest to przyjemna i lekka powieść obyczajowo – romantyczna z intrygą kryminalną w tle. Historia ma w sobie potencjał, a książka o miłości sprawdza się przecież o każdej porze dnia i nocy. Wystarczy tylko wziąć ją do ręki, a wszystko wokół zacznie nam się jawić w sposób bardziej przystępny, bardziej kolorowy. Co ważne, to wszystko w zasięgu i w tempie pozwalającym na szybkie zapoznawanie się z opowieścią. A jeśli książka nie nuży i nie rozwleka się, to jest to dobra książka. Miłej lektury.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Zagadka purpurowej orchidei” Agnieszka Stelmaszyk

ZAGADKA PURPUROWEJ ORCHIDEI

  • Autorka: AGNIESZKA STELMASZYK
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Cykl: KLUB PRZYRODNIKA (tom 1)
  • Liczba stron: 248
  • Data premiery: 24.03.2021r.

@WydawnictwoWilga jest specjalistą w wydaniach dla dzieci i młodzieży. Na moim blogu raczej częściej, niż rzadziej pojawia się recenzja książek dedykowanych młodszemu pokoleniu. Jak już wspominałam ja te publikacje śledzę nagminnie i czytam, co ciekawsze razem z moimi dziećmi. Ta praktyka mnie osobiście zachwyca. Pozwala mi zebrać co cenniejsze uwagi od młodszego pokolenia lub skonfrontować moje spostrzeżenia. Muszę Wam się przyznać, że często z dziećmi się całkowicie zgadzamy😉.

Przy okazji premiery z 23 marca br. drugiego tomu cyklu „Klub Przyrodnika” zatytułowanego „Zagadka Srebrnego Ducha” otrzymałam w prezencie od Wydawnictwa pierwszą część pt. „Zagadka purpurowej orchidei”. Nie mogę się powstrzymać, by już na początku pochwalić @Agnieszka Stelmaszyk – autorka.  Autorka potrafi stworzyć ciekawy świat, w którym przyroda odgrywa znaczną rolę😊.

Wszystko kręci się wokół purpurowej orchidei, która jest zagrożonym wyginięciem kwiatem. Jego ostatni okaz znajduje się w trudno dostępnej azjatyckiej dżungli. Kwiat pragnie odnaleźć botanik Paul Flynn. Niestety jego wyprawa kończy się fiaskiem. Kwiat został skradziony przez najemników bogatego kolekcjonera. Jednocześnie podczas konferencji ekologicznej znika niespodzianie jedna z prelegentek Alicja Szafrańska badająca wpływ ludzkiej działalności na globalne ocieplenie. Historia coraz bardziej się komplikuje, gdy czwórka przyjaciół z Klubu Przyrodnika – Natalia, Zuzanna, Tymek i Dominik – dowiaduje się o zaginięciu Wiktora Orlińskiego, starszego mężczyzny, którego pielęgnowana latami została zdemolowana przez nieznanego sprawcę. Nastolatki postanawiają zbadać te dwie zagadki i odnaleźć zaprzyjaźnionego sąsiada.

Jak to w fabule kryminalnej wszystkie z pozoru niezwiązane ze sobą wydarzenia. jednak się ze sobą łączą. Odszukiwanie związku zaginięcia Alicji Szafrańskiej ze zniknięciem Wiktora Orlińskiego, a także nieodnalezionym przez Paula Flynn rzadkiego kwiatu, było nie lada gratką.  Autorka umiejętnie połączyła świat przyrody ze światem kryminalnych zagadek dla najmłodszych. Wplotła, z czym spotkałam się po raz pierwszy, między strony biuletyn przyrodniczy, który okazał się ciekawym pomysłem i miłym przerywnikiem. Z zainteresowaniem czytałam o roślinach i zwierzętach. Chociaż z drugiej strony przenosząc się w świat przyrody wybijałam się z akcji, która mnie chwilami bardzo wciągała.

Lubię bardzo wielowątkowe historie, w których nawet najmniejszy szczegół okazuje się mieć znaczenie. Odebrałam książkę inaczej niż moja Córka, z którą czytałam. Jej przygody młodych odkrywców podobały się bardziej. To na pewno kwestia wieku i preferencji😉. Element edukacyjny stanowi wartość dodaną opowieści. Przecież nie od dziś wiadomo, że książka uczy. Idealna książka na prezent. Polecam!

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

„O włos” Katarzyna Bonda

O WŁOS

  • Autorka: KATARZYNA BONDA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Seria: JAKUB SOBIESKI. TOM 1
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 23.03.2022r.

Nie mogę się dowartościowywać. Kompletnie się to nie sprawdza. W recenzji z 13 kwietnia br. książki pt. „Mamo, nie krzycz” (recenzja na klik) chwaliłam się, że opublikowałam już 19 opinii na temat książek wydanych w marcu i jeszcze 3 przede mną. Okazało się, że tych marcowych premier przede mną jeszcze więcej. Wczoraj na blogu pojawiła się zaległa recenzja piętnastego tomu z Chyłką, a dziś uzupełniam blog o moje spostrzeżenia związane z pierwszą częścią nowej serii autorstwa @Katarzyna Bonda wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. Książka miała premierę praktycznie miesiąc temu, tj. 23 marca br.

Jakub Sobieski to nie Hubert Meyer, ale Bonda, to zawsze Bonda😊.

Ofiarami są dwie dziewczyny, których ciała odnalezione zostały w Lesie Kabackim. Policjantów szokuje stopień zbezczeszczenia zwłok. Jakby morderca nawet po śmierci chciał zadać ofiarom ból, kolejne cierpienie. Jakby chciał pokazać całemu światu, że nie ma dla niego żadnych świętości. Odkryciu towarzyszy pukiel blond włosów związanych wstążką znaleziony w okolicy. Śledztwo zaczyna uwzględniać zamiłowanie zbrodniarza do fetyszu. Nadany mu zostaje nawet chwytliwy przydomek; Kosiarz z Kabat. Kosiarz, który umiłował sobie ofiary w świecie prostytutek. W świecie, który zamknięty jest dla detektywa Jakuba Sobieskiego i jemu podobnych.

Bonda zastosowała sprawdzający się w jej kryminałach schemat niewyjaśnionych zbrodni i grzechów z przeszłości. To zbudowało dodatkowe napięcie. Okazało się, że nie tylko tu i teraz było ważne. Czytelnik musiał być uważny cały czas zastanawiając się, gdzie jest początek tego współczesnego bestialstwa. Sam Sobieski to totalnie inna postać, niż mój ukochany Meyer. Autorka nie poszła na łatwiznę, nie użyła cech, które wpadły w oko wielu czytelnikom. Stworzyła całkowicie nowego bohatera, bez wątpienia bohatera z potencjałem. Jestem ciekawa jak będzie się rozwijała jego postać i czy kolejne jego ruchy w fikcyjnej rzeczywistości spotkają się z entuzjazmem z mojej strony. Zbrodnie opisywane w fabule nie są może wyszukane. Wręcz przeciwnie są zwierzęce. Tym sposobem Bonda opisała drapieżność  mordercy, któremu samo zabijanie nie wystarcza. Bardzo lubię nową narrację Autorki, która od trzech ostatnich tomów z Hubertem Meyerem jest bardzo przystępna, bardziej płynna, mniej męcząca, mniej wielowątkowa. Czasem mniej znaczy więcej, a mówienie bardziej po prostu też się sprawdza😊. Dzięki temu książkę oceniam jako dobry kryminał, który czyta się lekko. Może nie jest on arcydziełem gatunku, ale daje prawdziwą rozrywkę i wytchnienie po trudnym dniu. Intryga, jak to w dobrym kryminale ciekawa.

Lubicie kryminały ? Ja uwielbiam. Dlatego nigdy dobremu nie odmawiam. Polecam byście też przeczytali nową Bondę. A zapewniam, że czas spędzony z książką nie uznacie za zmarnowany.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

Recenzja premierowa: „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” James Goodwin

DOŁADUJ SWÓJ MÓZG. JAK ZWIĘKSZYĆ SPRAWNOŚĆ I EFEKTYWNOŚĆ SWOJEGO UMYSŁU

  • Autor: JAMES GOODWIN
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 416
  • Data premiery: 20.04.2022r.

Święta, święta i po świętach😊. Tak mówimy co najmniej dwa razy do roku. Mam nadzieję, że Zajączek Was nie zawiódł i okazaliście się wystarczająco grzeczni. Liczę, że zjedliście mniej niż ja, bo takich pyszności, które były na świątecznym stole nie potrafię sobie odmówić😉. W poświątecznym nastroju, wzmocniona spotkaniami rodzinnymi i z przyjaciółmi, a także po biesiadowaniu przy suto zastawionym stole, siadam pełna werwy do recenzji kolejnej kwietniowej premiery od @wydawnictwo.muza.sa. Dokładnie w dniu dzisiejszym, tj. 20 kwietnia br. ma premierę poradnik zatytułowany; „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” Jamesa Goodwina. Książka, która pozwala zrozumieć mechanizmy funkcjonowania mózgu oraz strategie go pobudzające. Jesteście gotowi na lekturę tak poważnej książki?

Z opisu Wydawcy: „Dr James Goodwin, profesor fizjologii, przekonuje, że kondycja umysłowa w dużym stopniu zależna jest nie od uwarunkowań genetycznych, a od naszych zachowań, tj.: sposobu odżywiania się, aktywności fizycznej, higieny snu, ekspozycji na stres, częstotliwości i jakości kontaktów towarzyskich czy zdolności odczuwania szczęścia”. Wychodząc z tego założenia Autor przedstawił mechanizmy pobudzania mózgu z wykorzystaniem wiedzy z dietetyki, mikrobiologii oraz psychologii. Książka wzbogacona została licznymi prezentacjami wyników badań naukowych, a także poglądami dominującymi w doktrynie medycznej.

Szczur norweski to niezwykłe stworzenie. Futerkowe i milutkie, jest z natury gromadne. Spędza sporą część czasu w fizycznym kontakcie z innymi szczurami. Drąży skomplikowane tunele i nawiązuje złożone relacje społeczne. Współpracuje z wychowywaniu młodych. Jest kwintesencją zwierzęcia społecznego.”- „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” James Goodwin.

Takimi naukowymi ciekawostkami wypchany jest ten poradnik, który określiłabym jednym przymiotnikiem naukowy. Autor bardzo dogłębnie przedstawił wpływ otoczenia, seksu, naszego stylu życia, odżywiania, czy nawet chorób na funkcjonowanie mózgu. Skupił naszą uwagę na negatywnym wpływie środowiska, naszych decyzji, czy nawet scenografii, w której żyjemy na najważniejszy organ w naszym organizmie. W wielu miejscach odwołał się do wyników badań naukowych, innych autorytetów. Naukowy wymiar tej publikacji wyraża się chociażby w ilości publikacji powołanych na końcu książki. Źródła mieszczą się od strony 388, aż do 411. Styl zastosowany przez Jamesa Goodwina sprawił, że odebrałam poradnik jako bardziej odtwórczy, niż twórczy. Nagromadzone źródła, badania innych, doktryna z początków starożytnej Grecji zebrane zostały w kompendium wiedzy na temat tego, co się dzieje z naszym mózgiem i jak możemy mu pomóc. I faktycznie gdzieniegdzie autor proponuje w zestawach wskazówki, które mają pomóc nam zwiększyć sprawność naszego umysłu. Począwszy od higieny snu. „Jeśli dobrze sypiasz, trzymaj się ustalonej pory zasypiania.” Lub „Jeśli sypiasz kiepsko, wykonaj przed położeniem się jakąś odprężającą czynność…” po zalecenia związane z aktywnością seksualną wpływające na zdrowie mózgu. Każda przeczytana wskazówka nie okazała się dla mnie zaskoczeniem. Z zaciekawieniem zapoznałam się z zestawieniem najszczęśliwszych krajów świata. Tu nie było niespodzianki, top 7 to kraje skandynawskie oraz Szwajcaria i Holandia.

Styl pisania jest bardzo naukowy. Brakowało mi bezpośredniego kontaktu autora z czytelnikiem, bezpośredniego zwracania się do odbiorcy. Czytając miałam wrażenie, że zapoznaję się z pracą magisterską lub doktorską, która ma za zadanie przedstawić pogląd dominujący w doktrynie na dany temat z tezą postanowią we wstępie i w tytule publikacji. Nie przekonały mnie ani wskazówki, ani tym bardziej wyniki badań naukowych (nie autora), czy przywoływane co rusz statystyki i prezentowane wykresy. Czytało mi się trudno. Ogrom treści pobocznych, typowo naukowych, zaburzył odbiór tego, co dla mnie jest w takich poradnikach najważniejsze, a mianowicie odkrywanie praktycznego aspektu tego gatunku i odczuwanie motywacji do własnych przemyśleń. Tego mi zabrakło. Książka dla fanów publikacji naukowych. Samo jej czytanie to rzeczywisty trening mózgu😉.

Lubicie treningi dla mózgu, które możecie wykonać samodzielnie w domu? Jeśli lubicie takie ćwiczenia, to ten poradnik jest zdecydowanie dla Was.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Skazanie” Remigiusz Mróz

SKAZANIE

  • Autor: REMIGIUSZ MRÓZ
  • Seria: JOANNA CHYŁKA (TOM 15)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 488
  • Data premiery: 23.03.2022r.

@RemigiuszMróz wespół z Wydawnictwem @Czwarta Strona Kryminału dotrzymali słowa. Przy okazji recenzji czternastego tomu „Egzekucja” (recenzja na klik) w post scriptum napisałam „i tak się zastanawiam na koniec, czy następna Chyłka już w marcu 2022 ? Oby, oby.” I faktycznie następny tom serii ukazał się w marcu, a dokładniej 23 marca br. Ja książkę przeczytałam praktycznie na pniu😉, jak to zwykle w przypadku Asiulki Chyłki bywa. Niestety, nie udało mi się tym razem z recenzją na czas. Więc dość spóźniona, za to pisana z ogromnym entuzjazmem – takim samym jak czytana – recenzja kolejnego tomu jednej z najlepszych serii thrillera prawniczego, z jakim miałam do czynienia.

Joanna Chyłka odzyskuje prawo do wykonywania zawodu adwokata. Mierzy jak zwykle wysoko. Niestety, tym razem Temida nie okazała się sprawiedliwa i Chyła otrzymuje sprawę, której nikt nie chciał się podjąć, a jej rola związana jest z funkcją oskarżyciela subsydiarnego, który co do zasady działa samodzielnie, zastępując oskarżyciela publicznego w sytuacji, gdy ten odmawia wszczęcia postępowania lub umarza je, bez skierowania sprawy do sądu. To nie jedyna nowa rola, z którą musi zmierzyć się Chyłka. Jej determinacja pozwala na ruszenie sprawy, która do tej pory była umarzana przez każdego kolejnego prokuratora. Sprawy uznawanej za każdym razem za samobójstwo.

O tym, że Chyłka dojrzewa pisałam sporo przy okazji recenzji „Egzekucji”. Chyłka nabiera nowego kształtu. Staje się bardziej stonowana, odpowiedzialna, mimo, że w tej części, tak jak w poprzednich nie brakuje ciętych ripost i ostrego języka. Co by nie zarzucić tej serii, zdecydowanie ma w sobie coś. Coś niespotykanego dotychczas. Ja jestem jej wierną fanką, mimo, że niektóre części podobały mi się bardziej, a inne mniej.  Trudno jednak mi się od niej oderwać. Taki syndrom mają wszyscy z mego otoczenia, którzy tę serię czytają. Podobnie jak poprzednie tomy i  „Skazanie” przeczytałam jednym tchem. Fajnie obserwowało się relacje Chyłki i Zordona, które ewoluują z relacji pasożytniczej, w relację kooperacyjną. Samej Chyłce w dwóch nowych rolach – oskarżającej i narzeczonej – żony tez mam niewiele do zarzucenia. Ona jest po prostu jedyna w swoim rodzaju. Kobieca bohaterka na miarę naszych czasów.

Podobał mi się wątek matki walczącej o to, by pozorne samobójstwo córki zostało wyjaśnione w sposób, w jaki powinno być wyjaśnione w państwie prawa, czyli dogłębnie, czyli do końca. Po przeczytaniu jednak już piętnastu części tego thrillera prawniczego, a obok wielu innych, o polskim państwie prawa nie ma co jednak mówić. Te wszystkie obłudne zachowania polskiego systemu prawniczego zostały świetnie odsłonięte przez Remigiusza Mroza w serii o Chyłce. Do tego, jak często u Mroza bywa, zabawa w uchybienia proceduralne, manipulacje, szantaże, czy wpływy . I to jest dla mnie wyjątkowa wartość tego cyklu.

Język Chyłki mnie nie raził nigdy i chyba razić nie zacznie. Narracja Mroza jest jak zwykle bardzo dynamiczna. Generalne prawdy Chyłka wypowiada w taki sposób, jakby była wyrocznią. Plątanina zdarzeń, myśli, słów i kolejnych poczynań dwójki głównych bohaterów przenosiła mnie płynnie w kolejne wątki fabuły, w której czasem można się było pogubić. Dlatego Chyłka wymaga skupienia. A o to nietrudno, w tak świetnie skonstruowanej powieści.

Chyłka jest jedyna w swoim rodzaju. Mimo zmian i nowych przeżyć, które stają się jej udziałem nadal mnie pociąga. Ten, kto nie próbował Chyłki, musi podjąć tą próbę. A Ci, co już próbowali niech zmrużą oczy, bo nadchodzi coś nowego, coś innego. Skazana na prawdziwe życie, Chyłka. Joasia Chyłka😊.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

„Oberża na pustkowiu” Daphne du Maurier

OBERŻA NA PUSTKOWIU

  • Autorka: DAPHNE DU MAURIER
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 336
  • Data premiery w tym wydaniu: 13.04.2022r.
  • Data pierwszego wydania polskiego: 01.01.1976r.
  • Data premiery: 07.06.2012r.

Przy okazji recenzji książki Daphne du Maurier pt. „Moja kuzynka Rachela” pisałam, że „Serię butikową od @WydawnictwoAlbatros wprost ubóstwiam. Przeczytałam wszystkie jej wydania. Woluminy zdobią aktualnie moją skromną biblioteczkę”. Do kolekcji butikowej dołączyła ostatnio kolejna pozycja, którą przywitałam z ogromną radością. To wznowiona „Oberża na pustkowiu” tej samej autorki, która premierę miała 13 kwietnia br. Mam nadzieję, że ciekawi Was, czy oprócz przepięknego wydania, w tym prześlicznej okładki, wnętrze również mnie zachwyciło.

„Nie przejmowała się samotnością i nie poświęcała jej myśli. Człowiek pracy nie zważa na samotność, wieczorem, po skończonej robocie, kładzie się po prostu spać.” –„Oberża na pustkowiu” Daphne du Maurier.

Mężczyźni są złymi towarzyszami, kiedy najdzie ich niedobry humor, a ja, Bóg to wie, jestem z nich wszystkich najgorszy.” – „Oberża na pustkowiu” Daphne du Maurier.

Znów odczuła, że bycie kobietą jest upokarzające, gdyż upadek sił i ducha otoczenie traktuje u kobiety jak rzecz naturalną i sam przez się zrozumiałą.” – „Oberża na pustkowiu” Daphne du Maurier.

Kompletnie nie wiem skąd Daphne du Maurier brała te swoje mądrości, z którymi czasem łatwo się zgodzić😉. Czy to specyfika jej czasów, czy czasów w których osadzała akcję swych powieści. Tym razem zabrała nas do dziewiętnastowiecznej dusznej, wietrznej i mglistej Kornwalii otoczonej wrzosowiskami i bagnami. Gdzie „(…) nawet dzieci rodzą się tu pewnie wynaturzone niczym sczerniałe krzaki żarnowca, przyginane do ziemi wiatrem, który nigdy nie ustaje, lecz dmie, jak mu się podoba…”. A także gdzie miejscowi „(…) Umysły też mają pewnie spaczone, myśli niedobre, skoro muszą wciąż przebywać wśród moczarów i skał, wśród twardego wrzosu i kruszejących głazów”. Do tego miejsca po śmierci matki przybywa dwudziestotrzyletnia Mary Yellan. Do miejsca, w którym pragnęła przywitać dawno niewidzianą ukochaną siostrę matki, ciocię Patience, a zastała wynędzniałą, obdartą staruszkę bojącą się wzroku własnego męża Jossa Merlyna, który przy każdej sposobności zwracał uwagę na to, kto w oberży i w całym domostwie rządzi, komu należy usługiwać i kto może, jako jedyny wydawać polecenia. Tytułowa oberża Jamajka to nie miła knajpka na trakcie komunikacyjnym z Bodmin do Launceston, gdzie odpoczywają przejezdni. To mroczna posiadłość, w której dominuje kiepskie jedzenie, alkohol, pajęczyny, zamykane na klucz drzwi, strach i lęki, a także nocne uderzenia o trakt na dziedzińcu. Do takiego miejsca zawitała niewinna Mary Yellan, której życie nie było już takie same.

Mój ulubiony cytat to: „Owszem, jestem dziwolągiem, anachronizmem. Nie należę do obecnej epoki. Urodziłem się od razu z żalem do niej i z żalem do całej ludzkości. W dziewiętnastowiecznym wieku bardzo trudno jest o spokój. Cisza znikła, nawet z gór. Myślałem, że znajdę spokój w Kościele, ale dogmaty mi obmierzły, a w ogóle cały fundament wspiera się na bajkach. (…)  i przekonałem się, że Kościół zbudowano na nienawiści, zawiści i chciwości, czyli na wszystkich stworzonych przez człowieka atrybutach cywilizacji, gdy tymczasem pradawne pogańskie barbarzyństwo było czymś nagim i czystym.”” – „Oberża na pustkowiu” Daphne du Maurier. Wymagał on od du Maurier ogromnej odwagi, szczególnie w okresie w którym tworzyła. Dyskusja, której cytat stanowi tylko niewielki fragment była jedną z jaśniejszych stron powieści.

Dla mnie książka straciła na tajemniczości w okolicy 150 stronie. Nie powiem z początku napięcie narastało. Osierocona Mary Yellan wychowywana bardzo długo tylko przez matkę spełniając jej ostatnią wolę przeprowadziła się do jej ukochanej, jedynej siostry. Niestety ciotka Patience nie była już osobą zapamiętaną sprzed lat przez Mary, ani tym bardziej przez jej matkę. Wszystkiemu winny był wuj, który okazał, jakby powiedział to bieszczadzki przewodnik, zakapiorem prowadzącym szemrane interesy. Wuj, który zniszczył szczęście i radość z życia Patience, a samą Mary każdego dnia przyprawiał o dreszcze niepokoju. I dochodzenie do prawdy, o co chodzi z działalnością wuja dla mnie było najciekawszą częścią książki. Później tylko się coraz bardziej irytowałam. Z jednej strony bezwolnością Patience, z drugiej brakiem reakcji Mary na wszystko to, czego była świadkiem i czego doświadczyła. Jej troska o ciocię była tylko pozorna. Nawet ja wiedziałam, że nie wystarczy od czasu do czasu stanąć sprytnie w jej obronie, by uchronić ją przed wszystkimi niegodziwościami ze strony męża i jego kompanów. Przecież jak sama Mary twierdziła widziała, „(…) tu same złe rzeczy…”, widziała „(…) tylko cierpienie, okrucieństwo i ból. Kiedy wuj przybył do Jamajki, rzucił widocznie swój cień na wszystko, co dobre, i dobre rzeczy umarły.”.

Nie powiem, Daphne du Maurier zaciekawiła mnie dwoma bohaterami, Francisem Davey oraz Jemem Merlynem. Obaj okazali się kimś innym, niż z początku się wydawało. Obaj odkryli w kulminacyjnym momencie fabuły swoje oblicze. I obaj zostali zapamiętani przeze mnie, czego nie mogę powiedzieć o postaciach kobiecych, z Mary włącznie.

Powieść została, jak wiele innych publikacji Daphne du Maurier, zekranizowana przez Alfreda Hitchcocka w 1939 roku. Zdjęcia dostępne na Filmwebie wydają się obiecujące (źródło: link). Zaraz po napisaniu recenzji zajmę się odszukaniem pierwszej ekranizacji tej powieści autorstwa prawdziwego mistrza thrillerów.  W kolejnej wersji ekranizacji, tym razem telewizyjnej Mary zagrała – Jane Seymour, niezapomniana dr Quinn. Ta ekranizacja nie spotkała się z przychylnym przyjęciem. Jako ciekawostkę napiszę Wam, że na platformie Vod jest dostępna wariacja na temat tej historii z 2014 roku. Tym razem plakat wyjątkowo zachęca do obejrzenia. Widocznie filmowcy odnajdują ogromny potencjał tej historii, który można opowiedzieć przepięknymi obrazami.

Jest to najsłabsza książka autorstwa Daphne du Maurier, którą przeczytałam. Daleko jej do „Rebeki”, a z „Moją kuzynką Rachelą” łączy ją tylko piękne, butikowe wydanie.

Moja ocena: 5/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od  Wydawnictwo Albatros.