Premiera – „Cierń” Przemysław Żarski

CIERŃ

  • Autor:PRZEMYSŁAW ŻARSKI
  • Wydawnictwo:CZWARTA STRONA
  • Seria: ROBERT KREFT. TOM 3
  • Liczba stron:464
  • Data premiery:02.06.2021r.

Są bohaterowie za którymi już tęsknię po przekartkowaniu ostatniej strony. Takim bohaterem jest Robert Kreft. W recenzji poprzedniej części cyklu Blizna napisałam, że „(…) Roberta Krefta poznajemy bliżej. Dowiadujemy się trochę o jego przeszłości, o tym, co go ukształtowało. Poznajemy jego dawne rany i dotykamy jego blizn”. O takim Krefcie świetnie się czytało. Z rozżaleniem przeczytałam w opisie wydawcy „Brawurowy finał cyklu z komisarzem Robertem Kreftem w roli głównej!”. To, że brawurowy, to się cieszę, naprawdę. Ale, że finał!!! To coś innego, totalnie innego… No cóż, uczucia na bok, bo czeka na Was nowa przygoda z Kreftem, którą popełnił @Przemysław Żarski – autor, a wydało Wydawnictwo Czwarta Strona. Przygoda, która premierę ma 2 czerwca.

Błędy tkwią w pamięci niczym cierń. Ich wspomnienie tylko potęguje ból.”

„Cierń”  Przemysław Żarski

Mocny cytat? Poczekajcie, jak przeczytacie książkę. Nie udało się komisarzowi Robertowi Kreftowi dopiąć do końca wątku, który prowadził w sprawie uwięzionych kobiet w nieruchomości należącej do jego kolegi Błażeja Urygi. Nie udało się. Ktoś znowu rozpoczyna z nim grę. Grę, w której stawką jest życie młodych kobiet. Grę, w której stare kości zostaną odgrzebane i to dosłownie, przy przydrożnej kapliczce. Co łączy zniknięcia młodych kobiet z późniejszymi ich samobójczymi śmierciami. Co łączy Barańską, żonę Urygi – współpracownika Krefta, Annę Kreft – jego matkę ? Czy wydarzenia teraźniejsze mają związek ze śmiercią samobójczą matki Krefta? Czy kobiety ginęły przypadkowo? Jaki związek z ich zaginięciami miało poznanie tajemniczego Michała? Tyle pytań ile odpowiedzi. Tyle zagadek ile rozwiązań. Tyle śledztwa ile zaangażowanych policjantów. O tym wszystkim możecie przeczytać.

Chciałam w żołnierskich słowach

No chciałam, naprawdę chciałam skupić się tylko na najistotniejszych aspektach powieści, dosłownie w kilku zdaniach. Nie udało się. Niestety. Myśli kłębią mi się jak huragan w głowie. Wracam pamięcią do poprzednich części serii. Szukam Krefta swojego, takiego, którego zapamiętałam. Krefta mającego słabość od kobiet, z którymi pracuje. Krefta potrafiącego „obić mordę” byłemu mężowi kobiety, z którą się spotyka. Krefta z jednej strony szorstkiego, zdystansowanego, z drugiej niezwykle uczuciowego, smutnego, niezaznającego spokoju. Szukam jego początku. Próbuję w pamięci odtworzyć, gdzie jest to preludium. No…sami widzicie, że się nie da w paru słowach.

Początek zawsze gdzieś jest. Dla wielu z nas jest nim to, co stało się w dzieciństwie.

(…) Dzieciństwo jest bańką, w której przechowujemy przebłyski wspomnień, urwane migawki z przeszłości. Pamięć bywa wybiórcza. We wspomnieniach odsuwamy na bok lęki, niepowodzenia i porażki, projektując obraz świata i bliskich diametralnie różny od prawdziwego”.

Dzieciństwo Krefta to jedno wielkie cierpienie. Cierpienie chłopca przeżywającego śmierć samobójczą matki. Cierpienie chłopca słyszącego głos matki wydobywający się z kasety magnetofonowej. Jakby spowiedź, jakby wytłumaczenie, jakby głoś z zaświatów.

W powieści czekają na Was znani bohaterowie z poprzedniej części cyklu. Jest i Błażej Uryga, jest i Marta Rybicka, jest i Natalia Kilian, jest i Olga Krynicka. Krynicka nadal przegrywająca z własnym mężem. Mężem, który mimo swej wyprowadzki manipuluje rzeczywistością, rozgrywa dzieckiem, kreuje nową relację przemocową, czasem na odległość, czasem z bliska. Żarski nie zapomniał o sprawdzającym się zestawieniu. Zestawieniu tych, którzy są kluczowi dla sprawy, kluczowi dla spraw.

Narracja jest prowadzona  w trzeciej osobie. Konstrukcja podoba mi się bardzo. Rozdziały nazwane są nazwiskiem kluczowego bohatera, wskazują też miejsce i czas akcji. Żarski uwielbia retrospekcje. Dzięki takiej konstrukcji czytelnik nie ma szans się pogubić, zatracić w kreowanych wątkach. Pisarstwo Żarskiego zasługuje na ogromne brawa. Dbałość o detale, wykreowane postaci, ciekawe wątki poboczne, udane retrospekcje, o których już wspomniałam. Przedstawiając wątek kryminalny Żarski dopracowuje każdy szczegół, nie ma żadnych niedociągnięć. Sam wszystko kwestionuje, podważa postawione tezy. Tym samym uwiarygadnia każdy wątek, każdy postęp w śledztwie. To trylogia, w której każda kolejna część jest na takim samym wysokim poziomie i w odniesieniu do kunsztu pisarza, i w odniesieniu do fabuły. To rzadko się zdarza. Taka konsekwencja, by każda kolejna część była tak samo dobra. Była naprawdę wysokiej jakości klamrą spinającą całą serię.

Faktycznie „Brawurowy finał cyklu z komisarzem Robertem Kreftem w roli głównej!” Stwierdzam z całą stanowczością. Kreft jak dobre wino, co część cyklu to lepszy. Żarski tak samo. Co książka to lepszy. W trzeciej odsłonie perfekcyjny w każdym calu.

Rzadko daję rady. Teraz nie mogę się powstrzymać. Jeśli nie poznaliście Krefta wcześniej, zacznijcie chronologicznie od „Śladu”, potem sięgnijcie po „Bliznę”. Dzisiejszą premierę zostawcie sobie na koniec. To pozwoli Wam poznać historię dogłębnie, od początku. Zrozumieć skąd te ślady. Skąd te blizny. Skąd te skazy i ciernie, których do tej pory nikt nie usunął, nikt nie był w stanie wyciągnąć.

Moja ocena: 9/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Czwarta Strona.

Premiera – „Druga żona” Sheryl Browne

DRUGA ŻONA

  • Autor: SHERYL BROWNE
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery: 02.06.2021r.

Czasem rozpoczynając recenzję muszę wspomnieć o autorze. Dzieje się tak w dwóch przypadkach. Pierwszy, bliski memu sercu, gdy autora znam i zrobił na mnie wrażenie lub całkowicie odwrotnie. Drugi przypadek to wtedy, gdy nie znam kompletnie żadnych wcześniejszych książek autora. Tak jest w przypadku Sheryl Browne. Nie czytałam jej „Opiekunki”. Nie mam więc wyrobionego zdania. Wiem tylko tyle, że jest to „brytyjska pisarka, która specjalizuje się w thrillerach psychologicznych” (źródło: LC). Brytyjka, hm…może być różnie. Mroczno, ciężko lub całkowicie lekko, mimo trudnego tematu, jak w przypadku Beliny Bauer (moja recenzja Ostrze).

O czym jest ta historia?

To historia o kobietach. To historia o Nicole, Olivii i Rebecce. Historia o żonach. Tylko, która z nich jest tą drugą?

To historia o przyjaźni, w której Nicole dla Becky była „(…) bardziej jak siostra niż przyjaciółka – jak rodzina, z którą Nicole nie czuła się szczególnie związana”.

To historia o małżeństwie Nicole z Richardem. Małżeństwie zakończonym nagłą śmiercią samobójczą Nicole.

To historia o dociekaniu prawdy. Prawdy w sprawie Nicole. Prawdy, która nie była tak oczywista jak ją przedstawiał jej mąż.

Jaka jest ta historia?

Ciekawa. To ciekawy obraz z pozoru idealnego małżeństwa, z pozoru idealnego ojca wychowującego samotnie dorosłą córkę, z pozoru idealnych relacji.

Autorka umiejętnie wprowadziła czytelnika w zawiłą sytuację Nicole. Nicole o dwóch twarzach. O twarzy oczami Richarda, która uwielbiała sprzątać, kochała zimne i białe wnętrza, utrzymująca sama ogromny dom w nienagannej czystości, rzucająca malowanie farbami olejnymi, gdyż brudzą, traktująca malowanie tylko jako hobby. O twarzy oczami Rebecci, niecierpiąca sprzątać, uważająca, że szkoda życia na utrzymywanie domu w czystości, nienawidząca usługiwać własnemu mężowi, dla której malowanie było sensem życia, nieodłącznym elementem życia, bez którego trudno jej było żyć. Która z tych twarzy była prawdziwa? Twarz oczami Rebecci ,czy twarz oczami Richarda?

Postać Nicole to dobrze wykreowany przykład kobiety zniewolonej. Kobiety, która wpadła w sieć manipulacji, sieć sztucznych zależności i wyimaginowanych krzywd. Sieć na nią zastawioną. Sieć, od której nie potrafiła się uchronić. Autorka często wracała do pierwszego nieudanego małżeństwa Nicole, jak sama go nazywała z mizoginem. Jakby chciała nam zwrócić uwagę, że tak nieudane małżeństwo może odcisnąć istotne piętno. Piętno, które ciągnie się za nami nawet w nowym życiu. Życiu wymarzonym. Nicole nie potrafiła się od myśli na temat pierwszego męża wyzwolić. Wracała do tego co się zdarzyło, co się działo. Przeżywała na nowo. Na nowo śniła swój koszmar.

Bardzo polubiłam postać Rebecci. Silnej, władczej, inteligentnej kobiety. Kobiety szukającej prawdy. Kobiety nie dającej się omamić. Zdecydowanej, sprytnej i wolnej. Wolnej w swoim życiu.

To ciekawy thriller. Thriller psychologiczny o relacjach. O relacjach damsko – męskich, relacjach pomiędzy dziećmi a rodzicami, relacjach pomiędzy przyjaciółmi. To thriller o manipulacji, o wytwarzaniu sobie ofiary, ofiary, którą można gnębić zaspokajając swoje sadystyczne żądze.  To thriller o wmawianiu, że rzeczywistość co poniektórym się ubzdurała, się zakrzywiła. I wreszcie to thriller o kłamstwie i kłamcach, którzy nas otaczają, czasem nawet bardzo blisko. Tak blisko, że już bliżej się nie da.   

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki jeszcze przed premierą bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

„Ostrze” Belinda Bauer

OSTRZE

  • Autor:BELINDA BAUER
  • Wydawnictwo:W.A.B.
  • Liczba stron:384
  • Data premiery:28.10.2020r.

Oj długo, bardzo długo „Ostrze” od Wydawnictwa W.A.B. czekało na mojej półce. Tłumacząc się napiszę tylko, że nie mogłam zmotywować się do lektury czytając w opisie wydawcy, że trójka dzieci została sama w samochodzie, gdy matka „(…) poszła szukać jakiegoś telefonu, by zadzwonić po pomoc. Odchodząc, powiedziała: „Zostańcie tu. Wrócę szybko!”. Ale nie wróciła…”. Zaintrygował mnie ten opis, nie powiem. Przeczytałam nawet parę stron. Trauma dzieci, samotność powaliły mnie od pierwszych kartek. Dlatego do tej pozycji musiałam dojrzeć. Odczekać, aż opadnie pierwszy kurz. Aż nabiorę odwagi, nie tyle jako czytelniczka, ile jako matka i przeczytam, co dalej działo się z Jackiem oraz jego dwoma młodszymi siostrami, Joy i Merry.

Nie było happy endu

Niestety nie było. Dzieci jak z najsmutniejszej z bajek braci Grimm zostały same. Jack przez trzy lata opiekował się siostrami sam udając, że lata chwila wróci tata. Tata, który dwa lata po tych traumatycznych wydarzeniach wyszedł po mleko i nie wrócił. Jack starał się jak mógł, jak na kilkunastolatka przystało. Zapewniał pożywienie, czasem niezgodnie z prawem. Czerpał z ciemnych stron miasta szukając sposobu na utrzymanie sióstr. Sióstr, którymi chciał się opiekować najlepiej jak potrafi. Perspektywa Jacka jest pierwszą.

Drugą perspektywą jest życie Catherine While. Ciężarnej żony Adama. Żony, która znajduje bogato zdobiony nóż z kartką z napisem „Mogłaś zginąć”. Co zdarzenie w domu Catherine ma wspólnego z Jackiem i ciągle otwartym śledztwem w sprawie śmierci jego matki? Czy Catherine i Jack powinny obawiać się tej samej osoby?

Takie dzieci istnieją.

Jestem tego pewna. Takie dzieci jak Jack. Dzieci opiekujący się swoim rodzeństwem, opiekujący się samodzielnie swoimi rodzicami. Dzieci szukający sposobu na zdobycie pożywienia. Dzieci popełniający przestępstwa, by mieć co do ust włożyć, czy prostytuujący się. Dzieci żyjące na ulicach. To nie książka fantasy. Tak czasem się dzieje, tak czasem się zdarza. Co rusz o nich czytamy, co rusz oglądamy je w telewizji.

Oprócz bolesnego wątku obyczajowego, w powieści dobrze skonstruowany został wątek kryminalny. Podobały mi się postaci śledczych: Reynoldsa i Marvina. Doświadczonego śledczego, za karę wysłanego na prowincję z niedoświadczonym żółtodziobem. Żółtodziobem popełniającym błąd za błędem. To nietypowy londyński klimat. Nietypowi detektywi. Ich relacja przypominała mi trochę Flipa i Flapa. Każdy chciał się przed drugim popisać, każdy chciał powiedzieć z dziką satysfakcją „A nie mówiłem”. Nie są to jednak postaci przeszkadzające w odbiorze książki. Raczej ją dopełniają, w typowy, charakterystyczny, angielski sposób. Z typowym, charakterystycznym, angielskim humorem. Z typowymi, charakterystycznymi, angielskimi przywrami.

Druga połowa książki zdecydowanie słabsza. Jakby autorka nie wytrzymała napięcia, nie zdołała sprostać oczekiwaniom. Jakby chciała dopłynąć za wszelką cenę do brzegu. To spłaszczyło całkowicie wątek intrygi kryminalnej. Usunęło napięcie, niespodziewanie. Samego sprawcę Bauer opisała w dość oczywisty sposób. Nie poznałam jego motywów, przyczyn jego zezwierzęcenia. Poznałam tylko boleść, którą niósł wokół siebie. Otoczenie, które pustoszył sprytnie się ukrywając, sprytnie się maskując.

Bardzo dobry język, dialogi. Akcja i atmosfera jak na gatunek stosunkowo lekka. Co uratowało tą pozycję? Na pewno, pomysł, styl i bohaterowie. Thrillera było relatywnie mniej. Jest to jednak lektura przyjemna, na którą warto poświęcić swój czas.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

„Tone. Ocalenie” Sasha Tirunul

TONE. OCALENIE

  • Autor:SASHA TIRUNUL
  • Seria: SHADOWS WARRIORS (TOM 1)
  • Wydawnictwo:WasPos
  • Liczba stron:322
  • Data premiery:22.04.2021r.

Muszę się Wam przyznać, że od czasu do czasu (nie za często) lubię przeczytać historie miłosne z motywem zespołu muzycznego. Tego typu historie są tak mocno oderwane od normalnej rzeczywistości, że pozwalają mi się odprężyć i spędzić przyjemnie czas. Z tą myślą też zdecydowałam się na „Tone. Ocalenie” debiut Sashy Tirunul, piszącej pod pseudonimem mieszkanki Pomorza. Jednak muszę powiedzieć, że tym razem otrzymałam zupełnie coś innego, niż to, czego się spodziewałam. Czy jestem zadowolona? Przeczytajcie sami;)

Tone jest gitarzystą zespołu Shadow Warriors. To bardzo popularny i rozchwytywany boysband, którego członkowie są bardzo tajemniczy. Nikt nie wie kim są, skąd się wzięli… Okazuje się bowiem, że zespół jest dla nich tylko przykrywką, tak naprawdę zajmują się czymś innym, bardzo niebezpiecznym, a Tone jest najgorszy z nich… Sposób w jaki żyje zupełnie mu nie przeszkadza do momentu, gdy poznaje Catherine, jednym spłoszonym spojrzeniem dziewczyna zdobywa jego serce i już wiedzą, że nic nie będzie takie same. Intryga jednak, w które mężczyźni zostali wplątanie zagraża nie tylko im. Czy parze bohaterów uda się wyjść z tego zwycięsko?

Muszę powiedzieć, że powieść mnie zaskoczyła, była czymś innym niż się spodziewałam. Myślałam, że będzie to typowy, lekki romans, toczący się w środowisku muzycznym, tymczasem klimat jest znacznie mroczniejszy, jest niebezpieczeństwo, tajemnica, intryga. Mimo, że pewne fragmenty w mojej opinii są przedramatyzowane i zbyt naiwne, książkę czyta się dobrze. Bohaterowie również są bardzo ciekawi, fajne są również ich relacje, choć muszę powiedzieć, że w pewnym momentach irytowało mnie ciągle podkreślanie słowa „bracie” i tego, że są dla siebie rodziną. Nie zrozumcie mnie źle, jest to ważny wątek, który w dużej mierze tłumaczy zachowania bohaterów, jednak w mojej opinii było tego zdecydowanie za dużo. Od dawna wiadomo, że czasami „mniej znaczy więcej” i taką też mam radę dla debiutującej autorki, że nie wszystko i nie w każdym miejscu musi być podkreślone i powiedziane wprost, czasem pewne rzeczy lepiej pozostawić między wierszami, dając pole do popisu wyobraźni i inteligencji czytelnika. Ogólnie mogę jednak stwierdzić, że lekki styl, błyskotliwe dialogi, fajny klimat sprawiają, że z przyjemnością zanurzyłam się w świat bohaterów. Jeśli potrzebujecie oderwania od rzeczywistości i miłego spędzania czasu polecam Wam tą lekturę.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem WasPos.

„Czyste zło” Lisa Gardner

CZYSTE ZŁO

  • Autor: LISA GARDNER
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: Detektyw D.D. Warren. TOM 111
  • Liczba stron: 444
  • Data premiery: 19.05.2021r.

„Czyste zło”  Lisy Gardner, następny tom serii z Detektyw D.D. Warren, to kolejna majowa premiera od Wydawnictwa Albatros, z którą miałam przyjemność się zapoznać. O poprzedniej książce serii rozpisywałam się w recenzji z dnia 1 marca 2021 Powiem tylko raz. Byłam ciekawa czy w kolejnym tomie spotkam Florę, bohaterkę, która mną najbardziej wstrząsnęła w poprzedniej części. Z opisu wydawcy zarówno Wy, jak i ja dowiedzieliśmy się, że tak. Pytanie tylko w czym ta Flora okaże się najlepsza. Dla kogo będzie bezcenna oraz czy nadal będzie mnie intrygować. Dziewczyna jak poczwarka przeistaczająca się z ofiary w wojowniczkę. Przed rozpoczęciem czytania to Flora dla mnie była zagadką, potencjalną inspiracją. Czy słusznie?

Miłość to coś skomplikowanego i potężnego. Może pokonać najsilniejszych, dopaść Bogu ducha winnych, zamieszać w życiu kobiety skoncentrowanej do tej pory wyłącznie na karierze”.

„Czyste zło”  Lisa Gardner

Już wiadomo co się zadziało z Detektyw D.D. Warren, że z żądnej sukcesów policjantki stała się kobietą – matką, kobietą – żoną, kobietą – gospodynią domową. Miłość i umiłowanie życia rodzinnego. W tej części również widać ewidentną zmianę w zachowaniu i postrzeganiu wszystkiego wokół przez D. D. Nie tylko ona dojrzała i stała się inna, niż znana nam wcześniej wersja jej samej. To samo zadziało się z Florą. Florą, którą znamy z poprzedniej części „Powiem tylko raz”. Florą, która przetrwała i ocalała zabijając swego oprawcę. Florą, która nie chce być tylko Florą – odzyskaną, chce być Florą – przeżywającą swoje życie z „Keithem Edgarem u boku”. Cała gama znanych nam bohaterów znalazła się w tej części. Nie sposób nie wspomnieć o agentce specjalnej Kimberly Quincy, która powróciła w kolejnym federalnym śledztwie.

Śledztwie rozpoczynającym się od znalezienia w górach Georgii części kobiecego szkieletu. Kimberly, Flora, D. D. oraz Keith zostali zaproszeni do zespołu śledczych. Wybór uczestników nie był przypadkowy. Odnaleziona kobieta uznana została piętnaście lat wcześniej za pierwszą ofiarę Jacoba Nessa, seryjnego gwałciciela i porywacza młodych kobiet. Nessa, który przez ponad czterysta dni więził Florę. Dość szybko śledczy dowiadują się, że zbocza Appalachów kryją więcej ciał. Ciał, które nie znalazły się tam przypadkowo. Z pozoru chaotyczna praca detektywistyczna pozwala powiązać śmierć żony burmistrza z odnajdywanymi kolejno ciałami. Co wspólnego z ofiarami morderstw ukrytych w górach mają miejscowi notable? Co kryje dom, w którym miesza niema Bonita? Don, który mówi, który oddycha, który się wstydzi, który wstrząsa.

Flora, Bonita, Kimberly i D. D.

To one są silną stroną tej pozycji. To ich osobowości, działania są najbardziej interesujące. Ich zaangażowanie i żmudna praca przy kolejnym śledztwie. Sama autorka narrację prowadzi w sposób uwypuklający znaczenie tych czterech kobiet dla fabuły powieści. Rozdziały zostały nazwane imionami bohaterek z perspektywy których obserwujemy kolejne zdarzenia. O ile w przypadku Kimberly i D. D. narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, o tyle w przypadku Flory narracja jest pierwszoosobowa. Obserwujemy rzeczywistość z perspektywy Flory. Wsłuchujemy się w bicie jej serca, poznajemy jej myśli i uczucia. Bonita, no cóż totalne zaskoczenie. Jest narratorką swoistego rodzaju. Jedynego rodzaju. Jest „(…) córką swojej matki. Zawsze”.

Gardner po raz kolejny udowodniła, że nie boi się trudnych tematów. Tematów, z którymi boryka się współczesne społeczeństwo. Tematów ukrytych, wstydliwych. To kolejna książka o współczesnym niewolnictwie, seksualnym, gospodarczym, medycznym. Książka o oferowaniu „(…) wyłącznie najwyższej jakość produkt najlepszym klientom”. Klientom żyjącym obok nas. Bogatym, wpływowym, inteligentnym, odnoszącym sukcesy i bezkarnym. Za długo bezkarnym.

Nie spodziewałam się w tej części tak ważnej roli Jacoba Nessa, oprawcy Flory. Nie spodziewałam się włączenia w fabułę jego ojca. Jakby autorka chciała nam pokazać skąd biorą się potwory na świecie. Gdzie jest ich początek? Skąd się bierze Zły Człowiek? Do mnie ten przekaz przemówił. Zapamiętałam bardzo dobrze, że każdy potwór ma swoją mamę i swojego tatę. Każdy potwór rodzi się maleńkim, bezbronnym dzieckiem tylko potem… No właśnie. To potem jest często całkowicie różne. O tym potem warto przeczytać w tej powieści.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z książką bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.

„Wichry Camino” John Grisham

WICHRY CAMINO

  • Autor:JOHN GRISHAM
  • Seria: WYSPA CAMINO (TOM 2)
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Liczba stron:352
  • Data premiery:19.05.2021r.

„Wichry Camino” to druga część cyklu od Wydawnictwa Albatros, która miała premierę w zeszłą środę. Pierwsza część Wyspa Camino bardzo mi się podobała. W mojej recenzji (jak ten czas  leci  – to było dwa lata temu!!!) napisałam:  „(…) powieść z intrygą dotyczącą książek, rozgrywająca się w środowisku księgarzy, antykwariuszy, pisarzy, wydawców itd. A więc czytamy o czytaniu książek, o pisaniu książek, o wydawaniu książek, sprzedawaniu i promowaniu, a wszędzie dużo książek, książek i jeszcze raz książek. Cud, miód i orzeszki”. Oczywiste było, że gdy usłyszałam o kolejnej książce z cyklu musiałam ją mieć. Nie tyle co mieć, ile musiałam ją przeczytać. Tak też uczyniłam.

Morderstwo dobrze się sprzedaje. Niemal tak dobrze jak seks.”

„Wichry Camino” John Grisham

W najnowszej powieści cyklu jest i seks, i morderstwo. Akcja dzieje się jak poprzednio na tytułowej wyspie Camino. Miasteczko Santa Rosa, w którym mieści się osławiona księgarnia Bay Books nawiedza huragan Leo. Wyspa w wyniku żywiołu ucierpiała. Ucierpiały domostwa. Ucierpiały „wiktoriańskie posiadłości” i dęby, gdzie niektóre z nich „rosły tutaj od trzech wieków, a wszystkie domy stały w cieniu grubych konarów porośniętych mchem hiszpańskim.. Wiekowe i dostojne drzewa…”.  Oprócz pięknych domów, starych drzew, Leo pochłonął jedenaście istot ludzkich. Wśród ofiar znalazł się Nelson Kerr. Nelson, który był „(…) nowy na wyspie, trzymał się na uboczu, miał niewielu znajomych, a poza tym był pisarzem, a każdy wie, że to dziwacy.”  Miejsce wypadku odwiedza księgarz Bruce Cable „(…) słynny playboy i legendarny łowca samotnych pisarek…” ze swoim pracownikiem Nickiem oraz przyjacielem Bobem. Żadnemu z nich nie wydaje się by śmierć Nelsona była wynikiem szalejącego huraganu. Zaczynają interesować się śledztwem, a raczej powinnam napisać, zaczynają własne śledztwo. Śledztwo, które zaprowadza ich w nieznane dotychczas rejony.

No dobrze. Trochę przesadziłam z tymi nieznanymi dotychczas rejonami. Prawda jest taka, że już na osiemdziesiątej stronie Nick postawił słuszną tezę, co do wydarzeń w wyniku których zmarł Nelson. Teza ta sprawdziła się całkowicie. Przyjemność z czytania odczuwałam więc tylko i wyłącznie w wyniku zanurzania się w wątki poboczne. Jeden z nich żywcem z Pedro Almodóvara z „Porozmawiaj z nią”.

Sami amatorzy – detektywi działali mi na nerwy. Nie wiem skąd takie zobrazowanie postaci. Bruca, Nicka – mimo, że ma dwadzieścia parę lat- i Boba odbierałam jako kilkudziesięcioletnich „pierdzieli”, nie z racji wieku, lecz z racji charakteru, zachowania, osobowości. Całkowicie autor zniszczył mi element zaskoczenia formułując motyw i przebieg zabójstwa jeszcze przed upłynięciem stu stron. Miałam poczucie, że nie mam już czego w tej książce szukać. Postać Bruca kompletnie mi się nie spinała. Czterdziestoparoletni mężczyzna, z którym oprócz wieku łączy mnie tylko uwielbienie zapachu i dotyku nowej książki. Żyjący wiele lat w związku nieformalnym z Noelle, związku całkowicie otwartym, z którego oboje korzystali. Miałam jednak wrażenie, że czytam o osiemdziesięciolatku, do którego jak się pewnie domyślacie kompletnie mi nie pasował wigor i seksapil.

Temat podjęty przez autora bardzo ważny. Duża afera w której zamieszane są korporacje zarządzające domami opieki paliatywnej i firmy farmaceutyczne, oczywiście wszystko w kręgu pisarzy, księgarzy, osób czytających. Mimo to, żadnych emocji, żadnego ucisku w dołku, żadnej niecierpliwości. Trochę jakbym czytała relację rzeczywistych zdarzeń, faktów. Dodatkowo całkowicie zbędnie rozwleczoną w czasie.

Nie do takiego Johna Grishama przywykłam. Nie do takiej książki z serii przywykłam. Część druga, w mojej opinii, słabsza od części pierwszej.  Przyznaję jednak, że jest to opowieść w przepięknej scenografii i wyjątkowej atmosferze, jedynej w swoim rodzaju atmosferze artystycznej, współczesnej bohemy z książkami w tle. Dzięki tym książkom, mogłam spędzić mile czas.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

„Nie uciekniesz” Nana Bekher

NIE UCIEKNIESZ

  • Autor: NANA BAKHER
  • Wydawnictwo: KOBIECE
  • Liczba stron: 303
  • Data premiery: 28.04.2021r.

Nie czytałam jeszcze żadnej powieści autorki, a że zbierają sporo pozytywnych ocen, postanowiłam spróbować. Nana Bekher to pisząca pod pseudonimem autorka powieści obyczajowych i erotycznych. Prywatnie żona i matka dwójki urwisów. Miłośniczka kawy, czekolady i książek. Zadebiutowała na początku 2020 roku powieścią „Nieznośny milioner”. Byłam więc bardzo ciekawa jakie będą moje wrażenie po lekturze „Nie uciekniesz”.

Laura, choć młoda wiele w życiu przeszła, przeżyła straszne rzeczy, ale udało jej się uciec. Niestety ma poczucie, że zagrożenie nie mija nigdy i musi być w nieustannym ruchu, jak najdalej od Meksyku, żeby nie zostać odnalezioną. W trakcie podróży w jednym z amerykańskich miasteczek, które ma być tylko punktem na mapie w dalszej drodze ratuje małą dziewczynkę przed rozpędzonym samochodem, a sama trafia do szpitala. Babcia dziewczynki z wdzięczności opłaca jej leczenie i proponuje pobyt u nich w domu. Sprawy jeszcze się komplikują, gdy Laura poznaje Daniela, ojca małej. Mimo, że coś ich do siebie przyciąga od pierwszej chwili , kobieta nikogo do siebie nie dopuszcza i boi się wyjawić prawdę o swojej przeszłości. Czy Danielowi uda się obalić jej mur? Czy kobieta dopuści go do siebie? Czy mimo trudnej przeszłości uda im się zbudować wspólną przyszłość, czy może zjawy z przeszłości im w tym przeszkodzą?

Książkę czyta się przyjemnie, pisana jest lekkim stylem w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Laury i Daniela, co pozwala czytelnikowi na pełniejszy obraz sytuacji, poznajmy bowiem odczucia obu stron. Krótkie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się płynnie i chcemy wiedzieć co będzie dalej. Muszę jednak powiedzieć, że bohaterowie trochę mnie denerwowali, jak dla mnie są zbyt wyidealizowani, a obraz ich znajomości zbyt patetyczny i naiwny. Czasem język i sposób opisywania ich relacji drażnił mnie i męczył. Z drugiej strony historia jest dość dobrze wykreowana, sceny z przeszłości dziewczyny i teraźniejszy wątek z tym związany wprowadzały napięcie i podkręcały atmosferę. Lubię powieści, w której są różne wątki – miłosny, erotyczny, sensacyjny – i tu również się to sprawdziło. Wprowadziło do powieści urozmaicenie, zwroty akcji i możliwość zaskoczenia czytelnika. Jak dla mnie była to dosyć przeciętna lektura, po którą można sięgnąć szukając nieskomplikowanej rozrywki na wieczór, a Wy przekonajcie się sami:)

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki przedpremierowo bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

„Topieliska” Ewa Przydryga

TOPIELISKA

  • Autor:EWA PRZYDRYGA
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:320
  • Data premiery:19.05.2021r.

Dopiero co, bo w lutym opublikowałam zaległą recenzję premiery z października 2020 Miała umrzeć od @Ewa Przydryga – strona autorska nakładem Wydawnictwa Muza. Książka według mnie rewelacyjna. Nie bez kozery moja subiektywna ocena 9/10. Dzień po premierze musiałam więc zmierzyć się z najnowszą powieścią autorki, „Topieliska”. Ci co czytają zrozumieją. Czasami się nie da. Po prostu się nie da już dłużej czekać.

Chciałam za wszelką cenę zachować zimną krew, więc zablokowałam się na wszystkie bodźcie, w szczególności na rozpacz, na strach na złość, na utraconą nadzieję”.

„Topieliska” Ewa Przydryga

To miał być kolejny, zwykły dzień po sylwestrowej nocy. Ból gardła po witaniu na zewnątrz Nowego Roku w samej koktajlowej sukience, zmęczenie, mąż – Kuba leżący obok z czułością, z oddaniem wykonujący swoje obowiązki. Zastępujący Polę w zawiezieniu małego synka do lekarza. To miał być kolejny, zwykły dzień….

Chwilę po rozpoczęciu tego z pozoru zwykłego dnia, mąż ginie, a syn zostaje uznany za zaginiony. Pola rozpoczyna podróż w życie Kuby. W życie którego nie znała. W życie w którym ma nadzieję odszukać ślady minionych dni, w których znajdzie powód tego co się stało. Przyczynę, dlaczego jej życie się skończyło. Życie tak idealne.

Zwykła rodzina

Coś mam szczęście ostatnio do thrillerów psychologicznych, w których rodzina odgrywa znaczącą rolę. To od niej zwykle wszystko się zaczyna i to patrząc  w jej głąb wszystko jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Wytłumaczyć zachowanie głównych bohaterów, ich myśli, uczucia, troski, obawy i cienie, które kładą się na z pozoru idealne życie. W dwudziestu pięciu rozdziałach Przydryga podjęła bardzo ważny problem społeczny. Społeczeństwo tworzone przez wychowanków patologicznych, zaburzonych rodziców krzywdzących własne dzieci. Próby wyparcia i poradzenia sobie z tym w dorosłym życiu.

Teoretycznie wszystkie wątki wydawały się ze sobą łączyć. Praca Kuby i jego koleżanka  z przeszłości Maruszka. Siostra Poli, Ida i jej przeszłość. Jej traumy, jej krzywdy, jej motywacje i życie, które sobie ułożyła. Sen Poli, który śni od kilku lat. Sen po którym pozostaje strach, pot i roztrzęsienie. Teoretycznie. To słowo klucz.

Przez pierwszą połowę książki czułam ogromne napięcie. Problemy Kuby w pracy, jego przeszłość, jego siostra, rodzice Poli. Przez ostatnie sto stron, Poli powoli zaczynają otwierać się oczy. Autorka zwróciła uwagę na inne aspekty życia głównej bohaterki. Bohaterki, która jest jednocześnie narratorką powieści. Bohaterki – Poli, która po prostu chciała normalnie żyć. Starała się normalnie żyć wypierając zdarzenia z przeszłości tak głęboko, że tylko świadome śnienie mogło pomóc jej zrozumieć to, co się stało.

Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani. Powieść nie jest długa mimo to, zawiera wiele ważnych treści, wiele tajemnic, bolesnych przeżyć, silnych emocji, niezawinionych krzywd. Nie zrozumiałam tylko, co było motywacją dla zachowań i decyzji Kuby. Patrząc ciągle na perspektywę Poli, Kuby trochę mi zabrakło.  

Bardzo dobra proza. Jak sama autorka pisze w posłowiu, dużo ją kosztowała. Ja jako czytelnik podzielam te emocje. Do chwili obecnej czuję targane mną uczucia, moją niezgodę na to, co dzieje się wokół nas, moje współczucie dla Poli. Poli skrzywdzonej, Poli nieodratowanej.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.

Recenzja przedpremierowa – „Zabijaj uważnie” Karsten Dusse

ZABIJAJ UWAŻNIE

  • Autor: KARSTEN DUSSE
  • Wydawnictwo: OTWARTE
  • Seria: ZABIJAJ UWAŻNIE. TOM 1
  • Liczba stron:390
  • Data premiery: 02.06.2021r.

„Zabijaj uważnie” od Wydawnictwa Otwarte to debiut autora, Karstena Dusse. I tu nie będzie zaskoczenia, prawnika od lat piszącego scenariusze do seriali i formatów telewizyjnych. Przygodę z książką zaczęłam trochę od tyłu, a dokładniej od skrzydełka tylnego, w którym przeczytałam krótką notkę biograficzną o autorze. Notka po raz kolejny potwierdziła, by pisać dobre książki muszę najpierw skończyć studia prawnicze;)  Pogłębiając się nadal w czytaniu na opak, przeczytałam Dziękuję. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Naprawdę. Tylko dlatego, że nie mogłabym zacząć czytania bez dowiedzenia się skąd autor zaczerpnął inspirację do tak sztosowej – jakby powiedział mój syn  – fabuły. By kompletnie zbić siebie samą z tropu, zerknęłam na opinie na LC. Ludziska !!!! Chyba nigdy nie widziałam 52 opinie na LC na dwa tygodnie przed premierą!!! A premiera jest dopiero 2 czerwca. Istne szaleństwo. Mnogość przedpremierowych recenzji potwierdza tylko, że tak zaciekawionych i niecierpliwych czytelników jak ja, jest wielu.  Ale przyznajcie sami, jak tu nie być ciekawym, gdy z opisu wydawcy jawi nam się przepis na udane morderstwa i to uważne morderstwa.

Zamiast skupić się na tym, co mówi twój przeciwnik, skup się na tym, co chce powiedzieć. To, co słyszysz, to tylko echo jego świata wewnętrznego. Kiedy zamiast słuchać, zaczniesz czuć, oskarżenie okaże się wołaniem o pomoc.”

„Zabijaj uważnie” Karsten Dusse

Kompletnie nie wiem, co przez fabułę książki chciał nam powiedzieć jej autor, Karsten Dusse. Wiem natomiast, że z taką fabułą i konstrukcją książki spotkałam się po raz pierwszy. A jeśli obserwujecie mój blog, to wiecie, że z poświęcaniem czasu na czytanie nie mam problemu. Stosownie zresztą do innej zasady z książki: „Wszyscy mają tyle samo czasu. Jednak każdy z nas inaczej go wykorzystuje”.

Z treningiem uważności stykamy się, gdy Björn Diemel, adwokat karny działający na zlecenie rzadko niesłusznie oskarżonych, zaczyna dusić się w swoim małżeństwie. Celem poprawy relacji z żoną zaczyna uczestniczyć w treningu uważności prowadzonym przez Joschkę Breitnera. O treningu przeczytacie tutaj Medytacja mindfulness. Spotkania Björna z terapeutą w krótkim czasie przyczyniają się do poprawy relacji z żoną mimo separacji, zwiększenia częstotliwości spotkań z córką Emily oraz pozbycia się trudnego klienta, bardzo dochodowego, lecz jednak trudnego Dragana, lokalnego gangstera.  Sam scenariusz to nic nowego. Natomiast motywacja, forma podjętych działań to coś innego. Björn bardzo szybko osiągnął pierwszy cel, jaki postawił przed nim coach, a mianowicie zaspokoił potrzebę, która dała o sobie znać dzięki uważnemu przyjrzeniu się sobie, swojemu życiu. Jak sam zauważył; „(…) moje pierwsze morderstwo wypada uznać za poprawne wykonane ćwiczenie uważności. Nie przyniosło nic dobrego drugiej osobie. Tylko mnie”.

Już wiecie, że warto przeczytać. Czyż nie? 

Groteskowy humor

Żeby nie napisać czarny humor.  Pomysł na książkę na miarę Chmielewskiej, królowej polskich kryminałów. Genialny pomysł na połączenie zasad work-life balance z mafijnym, niemieckim półświatkiem. Musicie bowiem wiedzieć, że akcja toczy się w Niemczech. Kosmopolitycznych Niemczech. Mamy więc pobocznych bohaterów o imieniu Dragan, Boris, Basia, Sascha, Stanislav, Igor itede, itepe. Prawdziwa mekka emigrancka z polskim wątkiem.

Książka składa się z krótkich, zatytułowanych rozdziałów. Tytuł nawiązuje do rady Joschky Breitnera, która również cytowana jest w podtytule. Narracja jest pierwszoosobowa. Na wydarzenia, uczucia, decyzje patrzymy oczami Björna, głównego bohatera. To Björn uzasadnia swoje zachowanie odnosząc je do konkretnego zalecenia przekazanego przez terapeutę w trakcie treningu uważności. Tak się zakręciłam czytając poszczególne kroki treningu, zamieszczone na początku każdego rozdziału, że….. zaczęłam wierzyć w istnienie Joschky Breitnera.  Tak świetnie autor skonstruował rady i potrafił odnieść je do przedstawionych w rozdziale okoliczności, że aż musiałam sama siebie sprostować. Terapeuta jest postacią literacką.

Oprócz głównego wątku, baaaaardzo ciekawego, autor umiejętnie wplótł wątki poboczne. Warto wspomnieć o gangsterach zajmujących się przestępczością zorganizowaną, którzy – zdaniem autora – z zasady uważają się „(…) za człowieka, który kocha dzieci” czy chociażby o relacji typu volkswagen golf „(…) Nie wygląda najgorzej, kupuje się go w obliczu braku innych środków transportu, a jak trzeba, to można rozwinąć dużą prędkość”. Nie obyło się oczywiście bez drobnych nieścisłości a jak wiecie, nie jestem w stanie nie zwrócić na nie uwagi. Najpierw dowiedziałam się, że córka Björna i Kathariny – Emily „Od początku piła z butelki…”, by na stronie 43 przeczytać, że jednak „Katharina całkowicie zagarnęła Emily. Karmienie piersią zgodnie z planem. Odstawianie od piersi zgodnie z planem. (…)”. Ot, takie małe niedociągnięcie.

Sam główny bohater, Björn Diemel niezwykle sympatyczny. Sympatyczny w swej nieporadności, w swoim niezadowoleniu ze swojego życia. Przypomina mi wielu obok mnie. Momentami przypomina mi siebie samą. On jednak stara się i chce coś z tym zrobić. Zapisuje się na trening. Na trening w trakcie którego szybko z racjonalnego niedowiarka staje się nieświadomym wyznawcą metod uważności. Metod, które zaczyna płynnie wprowadzać w życie, czym zmienia owo życie całkowicie, diametralnie. Staje się podobnym do Borisa, Dragana i im podobnym. Jednocześnie wpada na pomysł stworzenia nowego „narkotyku”. Narkotyku od którego uzależnia od razu współpracowników swego byłego klienta – Dragana, szefa wydziału kryminalnego – Petera, pracownika działu budowlanego w lokalnym magistracie i wszystkich tych, którzy posiadają dzieci w wielu przedszkolnym. Staje się więc dość pożądanym dostawcą na rynku.

Nie lubię czytać poradników. Ale poradnik jak stać się gangsterem będąc bogatym, efektywnym prawnikiem, specjalistą prawa karnego, to coś innego. W książce jest wszystko to, co da się lubić w dobrej prozie. Czarny humor, dystans do siebie i otaczającego nas świata, cięte riposty, inteligentne dialogi, szybka i wartka akcja, skrojeni na miarę fabuły bohaterowie i do tego pomysł. Pomysł nieszablonowy. Pomysł jakiego jeszcze nie było. A zakończenie, no cóż. Powiem tylko, że historia lubi się powtarzać.

Sięgnijcie sami po ten napisany z humorem poradnik uważności. Uważności, która zmieni Wasze życie. Uważności, która „(…) może zabijać ludzi i łamać nosy. Czasem też roztapia góry lodowe”. Sami przeczytajcie jaka jest najważniejsza rada treningu uważności.

Będzie kontynuacja, a tym samym bęęęędzie się działo. Nie mogę się doczekać drugiego tomu. Uwielbiam inteligentną rozrywkę, więc czekam.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki przedpremierowo bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

„Najlepsze przed nami” Zuza Kordel

NAJLEPSZE PRZED NAMI

  • Autor:ZUZA KORDEL
  • Wydawnictwo:CHILLI BOOKS
  • Liczba stron:382
  • Data premiery:14.05.2021r.

 Bardzo lubię książki z tzw. nurtu young adult, mimo że wiek nastoletni mam już dawno za sobą, pomagają mi one się zrelaksować i spędzić miło czas. Kiedy więc dowiedziałam się, że córka autorki Magdaleny Kordel – Zuza Kordel idąc w ślady matki, wydaje swoją pierwszą powieść, bez wahania zdecydowałam się na lekturę. Wiadomo jednak, że z debiutami różnie bywa… Czy książka mi się spodobała, czy może mnie rozczarowała? Przeczytajcie sami.

Aniela to młoda studentka, która za nic nie potrafi się dogadać z oschłymi, wymagającymi rodzicami, w końcu ma dość takiego życia i ukochaną czerwoną mazdą wyjeżdża do babci do Warszawy. Studiując i pracują w kawiarni trudno jej jednak utrzymać siebie i pomóc babci, więc robi to co kocha, przy okazji pakując się w tarapaty, bierze bowiem udział w nielegalnych wyścigach samochodowych.

Łukasz przeżył ciężkie chwile, prawie sięgnął dna, jednak za pomocą przyjaciela i rodziny udało mu się z tego wyjść. Trzyma się z daleka od dziewczyn i kłopotów, zajmując się pracą, nauką i wieczornymi wyścigami z kumplami, bowiem motoryzacja to jego hobby. Gdy jednak zupełnym przypadkiem los stawia na jego drodze Anielę coś uśpionego w jego sercu budzi się do życia. Czy pomimo młodego wieku i już tylu ciężkich doświadczeń za sobą ta dwójka będzie umiała znaleźć do siebie drogę, zaufać sobie wzajemnie i pomóc?

Książka napisana jest lekkim językiem, czyta ją się dosyć szybko i przyjemnie. Składa się z dość krótkich rozdziałów w narracji trzecioosobowej, naprzemiennie z punktu widzenia Anieli i Łukasza, w różnych perspektywach czasowych, co pomaga nam w pełni zrozumieć bohaterów, ich motywacje i zachowania. Książka mimo, że lekka dotyka kilku istotnych problemów społecznych, takich jak trudne relacje z rodzicami, uzależnienie, choroby, nielegalne wyścigi czy trauma po śmierci najbliższych. Jedne z nich potraktowane są bardziej dogłębnie, inne mniej, ale istotne jest, że akcja nie kręci się tylko wokół jednego problemu. Bohaterowie są dosyć sympatyczni, mimo młodego wieku sporo przeszli i podchodzą poważnie do życia, a jednocześnie ciągle szukają w nim swojego miejsca. Bardzo podobała mi się to, że w powieści oprócz miłości podkreślone jest też ogromne znaczenie przyjaźni i wsparcia w rodzinie.

Nie będę kłamać, że książka zrobiła na mniej duże wrażenie, czy, że nie umiem o niej zapomnieć. Ma kilka niedociągnięć i aspektów, które można by poprawić, a które w czasie lektury trochę mnie irytowały, jednak ogólnie lektura była całkiem przyjemna. A biorąc pod uwagę młody wiek autorki i fakt, że to jej debiut, można mieć nadzieję, że kolejne powieści będą jeszcze lepsza i ja na pewno dam jej jeszcze szansę. Jeżeli chcecie spędzić przyjemnie czas, lekko i na luzie to gorąco polecam Wam lekturę.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Chilli Books.