„Nadia” Elisabeth Noreback

NADIA

  • Autorka: ELISABETH NOREBACK
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 270
  • Data premiery: 28.06.2022r.

Współczesny skandynawski nurt powieści kryminalnych obejmuje twórczość autorów szwedzkich, norweskich, duńskich, fińskich oraz islandzkich. Bestsellerowa saga „Millennium” nieżyjącego już Stiega Larssona oraz  powieści kryminalne Camilli  Läckberg przyczyniły się do renesansu powieści kryminalnej na początku XXI wieku. Kiedyś zaczytywałam się w nich nałogowo. Przeczytałam prawie wszystkich dostępnych na polskim rynku autorów, aż jeden utarty szlak, powielające się schematy mnie znudziły. Aktualnie od czasu do czasu chętnie sprawdzę, co dzieje się w Sztokholmie, Oslo, czy Kopenhadze. A także zweryfikuję, czy kryminalni ze Skandynawii są nadal, z tak silnymi parytetami, skuteczni, jak dotychczas. Z takim podejściem podeszłam do książki Elisabeth Noreback zatytułowanej „Nadia”. Powieść premierę miała z końcem czerwca br. i wydana została nakładem @Zysk i S-ka Wydawnictwo. Ja do niej sięgnęłam niedawno i nie żałuję 😊.

(…) jak niewiele człowiek pamięta wraz z upływem czasu. Już dwadzieścia minut po zdarzeniu nie pamięta się z niego czterdziestu dwóch procent. Po godzinie ponad sześćdziesiąt procent. Po miesiącu człowiek pamięta niecałe dwadzieścia procent.” – „Nadia” Elisabeth Noreback.

Linda Andersson odsiaduje w Biskopsbergu wyrok dożywocia za zamordowanie swego męża Simona Hussa , który „(…) był czarującym chłopakiem o niesfornych, kręconych włosach, lubił się śmiać i uśmiechać”. Do tego był wziętym gitarzystą i wokalistą w popularnym zespole. Wychowywana przez ulubienicę szwedzkich obywateli piosenkarkę Kathy żyjąca odwiecznie w świetle jupiterów, nazywana Słoneczną Dziewczynką, aktualnie próbuje odnaleźć się w więziennych murach.
Nadia Hansen żyje na granicy półświatka. Kontaktuje się z ludźmi potrafiącymi załatwić wszystko. Pod osłoną nocy odwiedza swą młodszą siostrę starając się ją ocalić, gdyby była taka konieczność. Przemieszcza się z miejsca na miejsce szukając swego  docelowego punktu, w którym mogłaby zaznać spokoju.
Czy coś je łączy? Czy raczej wszystko dzieli?

Thriller zaczynający się tam, gdzie zwykle inne się kończą

To jest niezwykła zaleta tej powieści. Czytelnik od razu zostaje wprowadzony w świat Lindy, która ze Słonecznej Dziewczynki dorastającej i żyjącej w świetle jupiterów obok swej popularnej matki, zanurzyła się w mroku więzienia kobiecego w Biskopsbergu. Linda, która niczego nie pamięta. Linda, która została znaleziona przez swoją siostrę Mikaelę i swego chłopaka Alexa w sukience skąpanej krwią zamordowanego Simona i twierdząca, że ktoś był w pokoju, w którym zasnęła. Ktoś inny był sprawcą. Dopiero śledząc narrację pierwszoosobową Lindy czytelnik ma szansę dowiedzieć się, jak to się stało, że Słoneczna Dziewczynka znalazła się w tym miejscu. Jak przebiegały zdarzenia bezpośrednio po morderstwie, na czym śledczy oparli swoje oskarżenia, w jaki sposób adwokat jej bronił. Do tego świetnie poprowadzona narracja w aspekcie relacji z Simonem i Alexem. Nie za wiele się można dowiedzieć o łączącym ich związku, o relacjach, o problemach poprzedzających rozstanie. Czytelnik odczytuje tylko emocje, miłość i tęsknotę, jakby sam był ich częścią. Niezwykle niejasna była dla mnie relacja z siostrą Lindy, Mikaelą. Historia tajemnicza, która w pewnym momencie całkowicie się wyjaśniła. Za to świetnie autorka opisała więzienną specyfikę. Nie za bardzo przewlekle, nie za dogłębnie. W odpowiedniej dawce, która nie była w stanie mnie znudzić. Trochę na zasadzie ula pszczół, gdzie na górze zawsze jest jakaś Królowa nosząca różne imiona. Całkowicie przekonało mnie zagubienie Lindy, tak jak gorliwość Nadii by dojść do prawdy i zdemaskować męża siostry. Na tą Nadię trzeba było sporo czekać. Okazała się całkowitym zaskoczeniem. Odkrywanie skąd się wzięła było jednak mało pasjonujące. Odczuwałam momentami, że autorka nie miała pojęcia jak rozwinąć pomysł, który się zrodził w jej głowie, jak go rzetelnie i realnie opisać. Finalnie ten aspekt zawiódł mnie najbardziej. Liczyłam na bardziej dogłębną analizę jej postaci.

Ten kryminał szwedzki jest jednak bardzo udany. Nieprzegadany, nierozpisany w najdrobniejszym szczególe. Tym szczyci się właśnie ten nurt, same konkrety, bohaterowie jednorodni, bez zbędnych słów i zbędnych opisów. „Nadia” Elisabeth Noreback udowadnia, że by napisać kryminalną historię nie trzeba poświęcić 450 stron. Można o sprawcach i ich ofiarach zmieścić się nawet w niespełna 300. Polecam.

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Jedna uwaga do wpisu “„Nadia” Elisabeth Noreback

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s