„Rozgrywka” Elle Kennedy

ROZGRYWKA

  • Autor:ELLE KENNEDY
  • Seria: BRIAR U. TOM 3
  • Wydawnictwo:ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 449
  • Data premiery:14.02.2021r.
  • Moja ocena:8/10

Elle Kennedy to kanadyjska autorka romansów. Większość akcji jej powieści toczy się na studiach w środowisku seksownych graczy hokeja. Są to więc idealne pozycje dla zapewnienie dobrej zabawy i oderwania do rzeczywistości. „Rozgrywka” to trzeci tom serii „Briar U”. Każdy opowiada o innym hokeiście, choć we wszystkich tomach występują Ci sami bohaterowie. Spokojnie można je jednak czytać pojedynczo.

„Rozgrywka” opowiada o Hunterze Davenport, nowym kapitanie drużyny hokejowe, który obiecał sobie życie w celibacie, żeby uniknąć zamieszania i komplikacji z poprzedniego roku, a koncentrować się w pełni na hokeju i uczelni. Jednak te nowe zasady nie zabraniają mu kolegować się z kobietami. Problem zaczyna się, gdy okazuje się, że jego nowa koleżanka Demi Davis oprócz tego, że jest inteligentna i zabawna, też bardzo go pociąga. Poznają się na zajęciach z psychologii i tylko fakt, że zostają partnerami do pracy semestralnej sprawia, że zaczynają przebywać w swoim towarzystwie. Jednak z czasem okazuje się, że druga strona nie jest taka jak wydawało się na początku, a Huntera i Demi zaczyna łączyć prawdziwa przyjaźń. Jak dalej rozwinie się ich znajomość?

Książka jest niesamowicie zabawna, napisana świetnym i lekkim stylem, sprawia, że nie sposób się od niej oderwać. Bohaterów bardzo polubiłam, są realni, pełnowymiarowi i ujmujący. Jest to piękna opowieść o przyjaźni, miłości, pokonywaniu własnych słabości i odnajdywaniu własnej drogi, bez zbytniej dramaturgii i ckliwości, z wielką dawką błyskotliwości i humoru. Klimat powieści jest rewelacyjny, luz studenckiego życia, błyskotliwe dialogi, humor sytuacyjny, docinki między bohaterami to wszystko sprawiało, że podczas lektury uśmiech praktycznie nie schodził mi z twarzy. A przy tym autorka dotknęła też różnych istotnych problemów i ukazała siłę prawdziwej przyjaźni i miłości. To prawdziwy majstersztyk:)

Jeśli szukacie lektury, która sprawi, że oderwiecie się od rzeczywistości i dodatkowo będziecie się świetnie bawić, to gorąco Wam ją polecam.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU ZYSK I S-KA

.

„Rytuał łowcy” Przemysław Borkowski

RYTUAŁ ŁOWCY

  • Autor:PRZEMYSŁAW BORKOWSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 528
  • Data premiery: 16.09.2020r.
  • Moja ocena: 7/10

Gdy obedrze się nas z tych wszystkich iluzji, które umożliwiają nam w miarę spokojną egzystencję…iluzji sensu życia, iluzji religii, iluzji racjonalnego rozumu panującego nad chaosem losu…zostaje tylko ono: przerażone, zdychające zwierzę”.

                                                                       Przemysław Borkowski „Rytuał łowcy”

Przemysław Borkowski po raz kolejny udowodnił, że jest człowiekiem renesansu (jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się kiedyś, że to członek Kabaretu Moralnego Niepokoju). Po serii książek z Zygmuntem Rozłuckim („Zakładnik”, „Niedobry pasterz” i „Widowisko”) sięgnęłam po „Rytuał łowcy” znów zaciekawiona. Po raz kolejny w trakcie czytania książki tego autora kołatała mi się myśl: jakim cudem, jeden człowiek, może wykonywać tak różną twórczość!!! Może i to z sukcesem. Zdolność do obserwacji ludzkich zachowań, ich analiza i opisywanie, przydaje się i w kabarecie, i w trakcie pisania kolejnych stron książki.

Młoda prokurator Gabriela Seredyńska przy wsparciu doświadczonego policjanta, komisarza Aleksanderskiego rozpoczyna śledztwo na okoliczność zabójstwa biznesmena Różańskiego. Z pozoru sprawa morderstwa w afekcie (zdradzony mąż kochanki, zdradzona żona) staje się podwaliną do śledztwa z morderstwami seryjnymi w tle. Postępowanie zatacza coraz szersze kręgi. Do grona ofiar dołącza atrakcyjna projektantka mody- Oliwia, wybrana przez myśliwego celowo. Jej przyjaciółka, Stenia, będąca ofiarą przypadkową. Sprzedawczyni ze sklepu na Nowym Świecie i właścicielka domu  w którym mieszkała. Komisarz CBŚ – Halicki, a nawet przypadkowy przechodzień z Grójca, z pierwszych stron książki. Instynkt łowcy i tak nie został zaspokojony. Pojawiają się coraz to nowsze pragnienia. Dwóch z nich nie uda się jednak myśliwemu zaspokoić.

Książka głęboko zapadła mi w pamięć. Porównywanie ludzi, często spotykanych przypadkowo, do zwierzyny łownej, a mordercę do łowczego, przeraża. Autor sięgnął do najgłębszych zakątków duszy ludzkiej, odkrywając to co w niej najgorsze. Niespełnione pragnienia, kompleksy, niezaleczone rany, bezsilność, ból i cierpienie. To wszystko, co później kształtuje nasze spojrzenie na świat, na innych. To wszystko, co pozwala nam zachowywać normy społeczne lub je łamać. To wszystko, co umożliwia nam zabicie instynktu myśliwego lub mu się poddanie. Autor skłania nas do myślenia, czy jesteśmy bardziej łowczym, czy ofiarą. Kim moglibyśmy się stać?  Na to pytanie, też znajdujemy odpowiedź w „Rytuale łowcy”. Po prostu, w różnych okolicznościach bylibyśmy myśliwym, w innych zwierzyną łowną. Czasem długo i szczęśliwie będzie żyła zwierzyna, czasem wszystkie swoje ofiary przeżyje myśliwy. I tylko żal, że śledczy uświadamiają sobie, jak blisko byli rozwiązania zagadki wcześniej. Przecież go mieli, przecież go słuchali, a jednak nie słyszeli do końca…

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Ryzykowne decyzje” Izabella Frączyk

RYZYKOWNE DECYZJE

  • Autor:IZABELLA FRĄCZYK
  • Seria: KOBIETY Z ODZYSKU. TOM 3
  • Wydawnictwo:PRÓSZYŃSKI I S-KA
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 02.02.2021r.
  • Moja ocena: 7/10

Z powodu niedawnej premiery trzeciego tomu serii „Kobiety z odzysku” Izabelli Frączyk otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka całą, piękną serię i dzięki temu miałam okazje przypomnieć sobie wcześniejsze perypetie bohaterek. Dwa pierwsze tomy zrecenzuję dokładniej niedługo, a dziś chciałabym się skupić na najnowszym pt. „Ryzykowne decyzje”. Cała seria opowiada o trzech przyjaciółkach Zuzce, Felicji i Gośce. Powiem Wam, że każdy tom można też czytać osobno, gdyż autorka w skrócie wspomina istotne dla dalszej fabuły wydarzenia, natomiast oczywiście jeśli macie możliwość polecam przeczytanie wszystkich tomów serii po kolei.

W trzecim tomie zastajemy przyjaciółki trzy lata po wydarzeniach, który miały miejsce w poprzednim tomie. Ich życie toczy się wokół rodziny, pracy i sąsiedzkich relacji dosyć spokojnym rytmem, do momentu aż jedna z nich nie wdaj się w romans, który rzutuje na całokształt relacji. Co musi nastąpić, by odzyskała rozsądek? I Czy wtedy nie będzie już za późno?

Książka napisana jest lekkim, swobodnym stylem, z ironią i poczuciem humoru. Jest to z jednej strony lekka, opowiastka o życiu trzech przyjaciółek, gdy autorka puszcza wodze wyobraźni, ale z drugiej strony skłania nas do refleksji o życiu. Co musi się wydarzyć, żebyśmy docenili to co mamy? Bohaterowie przedstawieni w powieści są bardzo sympatyczni i barwni. Choć od lektury poprzednich części minęło sporo czasu powitałam ich jak dobrych znajomych. Tym razem do trzech przyjaciółek dołączyła Agata, młoda dziewczyna po przejściach. Najpierw zostaje pracownicą Gośki, potem dołącza do ich grona towarzyskiego. Całą powieść czytałam z uśmiechem na ustach, jest to doskonały sposób na poprawę humoru i oderwanie od rzeczywistości. Poczucie humoru autorki, lekko ironiczne pasuje mi doskonale. Z wielką przyjemnością wróciłam więc do tego cyklu. Polecam gorąco.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU PRÓSZYŃSKI I S-KA.

Premiera – „Wróć do mnie” Corinne Michaels

WRÓĆ DO MNIE

  • Autor:CORINNE MICHAELS
  • Seria: ARROWOOD BROTHERS. TOM 1
  • Wydawnictwo:MUZA
  • Liczba stron:416
  • Data premiery: 17.01.2021r.
  • Moja ocena:7/10

Książki Corinne Michaels bardzo lubię, kiedy więc okazało się, że wydawnictwo Muza wydaje najnowszą powieść autorki bez wahania po nią sięgnęłam. Jest to tom rozpoczynający serię „Arrowood Brothers”.

Connor ma za sobą trudne dzieciństwo, po skończeniu szkoły zaciągnął się do wojska, po kilku latach jego odejście z armii zbiega się ze śmiercią znienawidzonego ojca. Obiecywał sobie, że nigdy nie wróci na rodzinną farmę, niestety okazuje się, że nie ma innego wyjścia. Niespodziewania spotyka kobietę, z którą spędził 1 noc osiem lat temu, ale nigdy o niej nie zapomniał, Okazuje się, że Ellie ma męża i córeczkę, kiedy jednak okazuje się, że jej małżeństwo nie wygląda tak jak powinno Connor nie potrafi trzymać się z boku. Czy chociaż oboje wiele przeszli będą potrafili stworzyć szczęśliwy związek? Czy uda im się uciec przez traumami z przeszłości?

Mimo, że opis akcji może brzmieć trochę naiwnie książkę czyta się bardzo dobrze, lekko i szybko, a przedstawiona w niej historia łapie za serce. Bohaterowie to ludzie, którzy sporo w życiu przeszli, los ich nie oszczędzał, więc może też dlatego, kiedy dostają swoją szansę na miłość i rodzinę, nie mogą jej nie wykorzystać. Powieść dotyka trudnych tematów, takich jak przemoc, alkoholizm, trauma pourazowa, Jest w niej wiele smutnych i trudnych momentów, ale ogólne przesłanie jest optymistyczne i pełne nadziei. Epilog wprowadza nas w historię, która zostanie przedstawiona w kolejnym tomie, ponieważ każdy tom serii opowiada historię innego z braci Arroowood.

Jeśli szukacie wzruszającej, pełnej emocji powieści to miłości to gorąco polecam „Wróć do mnie”. Ja z niecierpliwością oczekuję kolejnych tomów.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.

„Blizna” Przemysław Żarski

BLIZNA

  • Autor:PRZEMYSŁAW ŻARSKI
  • Seria: ROBERT KREFT (TOM 2)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 464
  • Data premiery: 02.09.2020r.
  • Moja ocena: 8/10

Miejsce kobiety jest w domu, przy dzieciach i w roli paprotki przy mężu

                                                           Przemysław Żarski „Blizna”

Nie mogłam nie zacząć recenzji od tego cytatu . Trochę przewrotnego, bardzo dyskusyjnego i na pewno niespodziewanego. Cytat jest tym bardziej zadziwiający, że w nowej części serii o komisarzu Robercie Krefcie kobiety odgrywają znaczące role. Mamy Igę – partnerkę Krefta, Olgę – komendantkę, borykającą się z przemocą psychiczną w małżeństwie, na szczęście tylko do czasu i Martę – policjantkę uczestniczącą w najnowszym śledztwie Krefta.  Skąd więc ten cytat ? Cytat jest nieprzypadkowy. W książce nic nie jest przypadkowe. W drugiej części po „Śladzie”, Roberta Krefta poznajemy bliżej. Dowiadujemy się trochę o jego przeszłości, o tym, co go ukształtowało. Poznajemy jego dawne rany i dotykamy jego blizn. W książce autor skorzystał z retrospekcji. Dzięki temu, przyglądamy się Kreftowi z roku 1995, na przemian temu z roku 2018.

Fabuła jest interesująca. Zaczyna się opisem historii małżeństwa z dwójką dzieci wracającego do domu po zabawie sylwestrowej spędzonej z bliskimi. W środku nocy, małżeństwo spotyka na swej drodze przestraszoną, młodą dziewczynę. Dziewczyna jest wyziębiona, osłabiona, bosa, zdezorientowana. Kilka metrów dalej odkrywają samochód na poboczu z nieprzytomnym kierowcą. Kierowcą był kolega Krefta, policjant Błażej Uryga. Okazało się, że dziewczyna ocknęła się w samochodzie. Nie wie jak się tam znalazła, nie wie tego nawet właściciel samochodu.  Niestety, to nie jedyny problem Błażeja. W należącym do niego budynku gospodarczym w wiejskiej miejscowości śledczy odnajdują zwłoki innej kobiety.

 

Policjanci, z Robertem Kreftem na czele próbują rozwikłać tą zagadkę, nie wierząc w winę kolegi. Śledztwo prowadzi w różne rejony Śląska i Zagłębia. Odwiedzamy słynny lokal w centrum Katowic, w którym odbywają się zamknięte imprezy dla mężczyzn z półświatka i tych na świeczniku, wpływowych, w tym ludzi prawa (nieprzypadkowa jest tu postać prokuratora Smugi!). Świat dilerów, przestępców, wątpliwych biznesmenów i „porządnych” obywateli – tylko z pozoru –się przeplata. Wspólne zabawy, wrażenia, doświadczenia, łączą. Gentelmen agreement obowiązuje, nawet wtedy, gdy giną niewinne kobiety. Niestety zabawa mordercy z Kreftem zatacza szersze kręgi. Zostają zamordowani koledzy z dzieciństwa komisarza. A to już kieruje naszą uwagę na wydarzenia sprzed lat. Czy Kreft da radę długo udawać, że sprawa go nie dotyczy? Czy da radę zmylić swoich kolegów?

Na kolejną część serii z Robertem Kreftem czekałam z niecierpliwością. Lubię pióro Przemysława Żarskiego. Akcja toczy się wartko, jedno zdarzenie, goni drugie. Historie są prawdopodobne, a bohaterowie książki możliwi do spotkania w realnym życiu. Pełno wokół nas, tych którym się nie udało. Tych, którzy swoje niepowodzenia, kompleksy, zaburzenia „leczą” krzywdząc innych.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„W cieniu Babiej Góry” Irena Małysa

W CIENIU BABIEJ GÓRY

  • Autor:IRENA MAŁYSA
  • Wydawnictwo:MOVA
  • Liczba stron:372
  • Data premiery: 27.01.2021r.
  • Moja ocena:8/10

Ostatnio mam sporo szczęście do debiutów, kiedy sięgam po jakimś kierując się intuicją, przeważnie okazuje się, że było warto. W przypadku „W cieniu Babiej Góry” było tak, że po przeczytaniu opisu coś mi powiedziało, że ja po prostu muszę ją przeczytać. Irena Małysa to mieszkająca w malowniczej miejscowości pod Białą Górą debiutująca pisarka. W powieści wykorzystała prawdziwe zdarzenie, jakim była katastrofa samolotu mająca miejsce na stoku Policy w okolicach Babiej Góry 2 kwietnia 1969 roku. Tej katastrofy nikt nie przeżył, a przyczyny do dziś nie zostały wyjaśnione. Powieść, choć fikcyjna, nawiązuje do jednej z hipotetycznych przyczyn tragedii.

Bohaterką powieści jest Baśka Zajda, młoda policjantka, która właśnie wróciła z Krakowa do rodzinnej Zawoi. Okoliczności jej powrotu są dosyć traumatyczne, Baśka próbuje więc w rodzinnej miejscowości poukładać swoje życie na nowo. Jej dawna przyjaciółka Iza, córka posła, ma wkrótce wyjść za mąż za syna miejscowego biznesmena. Wraz z Baśką i innymi koleżankami organizują wyprawę na Babią Górę, by zabawić się przed ślubem w babskim gronie. Gdy nad ranem Baśka znajduje ciało Izy sprawy bardzo się komplikują. Jednym z podejrzanych jest Artur, dawna miłość policjantki, a jednocześnie był chłopak Izy. Czy Basi uda się rozwiązać zagadkę zanim ucierpi ktoś jeszcze?

Akcja przedstawiona w książce jest bardzo ciekawa, autorce udało się wykreować świetny klimat, nawet obecna momentami gwara góralska mi nie przeszkadzała, Bohaterowie są bardzo dobrze przedstawieni, styl lekki i wciągający. Powieść czyta się bardzo szybko i trudno ją odłożyć. Zwroty akcji, tajemnice, niedopowiedzenia sprawiają, że powieść czyta się praktycznie jednym tchem, przerzucając kartkę za kartką, by tylko dowiedzieć się, co będzie dalej. Narracja jest trzecioosobowa, prowadzona z punktu widzenia różnych bohaterów, na dwóch planach czasowych – w 1969 roku i współcześnie w 2019r. Naprzemienność krótkich podrozdziałów sprawia, zwiększa napięcie i ciekawość czytelnika. Sprawa, że cały czas zastanawiamy się co te dwa plany czasowe mają ze sobą wspólnego. Zakończenie było dosyć zaskakujące, trochę wbrew podsyłanym nam wcześniej przez autorkę tropom. Klimat tajemnicy, mroku i zagadkowości tylko dodaje powieści uroku.

Jeżeli szukacie lekkiego, a jednocześnie nietuzinkowego kryminału to gorąco polecam wam lekturę „W cieniu Babiej Góry”, a sama mam nadzieję, że to dopiero początek serii z Basią, co zresztą sugeruje sama autorka w posłowiu.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU MOVA.

„Precedens” Remigiusz Mróz

PRECEDENS

  • Autor: REMIGIUSZ MRÓZ
  • Seria: JOANNA CHYŁKA (TOM 12)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery:16.09.2020r.
  • Moja ocena: 8/10

„Dziecko, które nie uświadczy czułości w swojej wiosce, kiedyś ją spali, by poczuć choć trochę ciepła”.

Remigiusz Mróz, „Precedens”

Dzisiaj napiszę Wam o książce, z której recenzją trochę mi zeszło, ale to nie zanczy, że lektura nie zrobiła na mnie wrażenia. Ostatnia tom z serii o adwokat Joannie Chyłce i jej partnerze Kordianie Oryńskim znowu mnie zaskoczyła. Wiele razy zastanawiałam się z jakimi przygodami przyjdzie się mierzyć dwójce tak różnych bohaterów. Czytając kolejny tom, mam wrażenie, że wszystko już było . Nic bardziej mylnego. Mróz po raz kolejny udowadnia, że dla Chyłki nie ma nic niemożliwego. Wszystko się może zdarzyć. Z wszystkim sobie poradzi, bo jak nie Chyłka to kto…

Chyłkę można albo lubić, albo nienawidzić. Nie ma nic pośredniego. Chyłka wypowiada za nas niepopularne opinie, o których boimy się nawet myśleć. Przykład? Proszę bardzo. Mój ulubiony: „Może nie bez powodu mawiają, że ciąża to choroba, z której leczysz się dopiero po dziewięciu miesiącach i osiemnastu latach” (Remigiusz Mróz, „Oskarżenie”). Przeżywa przygody, których nie dalibyśmy rady wymyśleć. Nie boi się nikogo i niczego, ani sędziów, ani przeciwników na sali sądowej, ani wrogów, ani własnych szefów, a tym bardziej gangsterów. Ma to, co każda z nas chciałaby mieć. Figurę, blond włosy, X5 (poświęcę nawet figurę dla iks 5), zakochanego w niej na zabój faceta – Zordona, pieniądze i umiejętność chodzenia w wysokich obcasach w każdej okoliczności. Przyznam jednak, że o ile wierzę w szczupłą, długowłosą, nałogową palaczkę i alkoholiczkę Asię (ale by mi się od niej dostało…), kłócącą się z wszystkimi wokół i o wszystko, o tyle, nie wierzę w Chyłkę jako kolejną zdobywczynię Annapurny.

W Polsce nie obowiązuje prawo precedensu. Czytając kolejną prawniczą intrygę, utkaną przez Remigiusza Mroza w „Precedensie” przyznam, że to i dobrze. Pomysł na który wpadła znana polska aktorka – Alina Karaś- mógłby być powielony, zrealizowany przez kogoś innego. Czyż nie byłoby cudownie móc wykorzystać pewien kruczek w naszym prawie karnym, który pozwoliłby wielu z nas popełnić zbrodnię doskonałą?. Intryga jest szeroko zakrojona. Nie jest tylko o zbrodni popełnionej na oczach tysięcy widzów. Jest o zmowie, gronie osób uprzywilejowanych, o tych trzymających władzę. Jest też trochę o przegranej. O zmianie. O niepewnej przyszłości Chyłki i Zordona. O dostosowywaniu się do nowej rzeczywistości i nowych okoliczności. Mogę nie wierzyć w Konsorcjum, ale nie sposób podważyć istnienia wąskiego grona osób, którym wszystko „uchodzi na sucho”, którzy zawsze „spadają na cztery łapy”, którzy nie ponoszą żadnych konsekwencji. Być członkiem Konsorcjum to, być człowiekiem uprzywilejowanym, ale mającym wiele zobowiązań. Czytając o tym wątku, myślałam ciągle o życiu „w złotej klatce”. Wygodnej, komfortowej, ale jednak klatce. Autor powrócił do historii osadzonej w realiach naszego kraju. To dobrze. Historia wydaje się bliższa, bardziej prawdopodobna.

W książce odnalazłam to co w serii lubię najbardziej: szybką akcję, ciekawe dialogi, trafne riposty, specyficzne poczucie humoru i czasem oderwane od rzeczywistości podejście do życia głównej bohaterki.

Za możliwość recenzji książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

„Chłopiec z lasu” Harlan Coben

CHŁOPIEC Z LASU

  • Autor:HARLAN COBEN
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Liczba stron:416
  • Data premiery:12.11.2020r.
  • Moja ocena:7/10

„Człowiek może być dobry albo zły, nie w tym problem. Problemem jest to, że rzadko przewiduje konsekwencje swoich czynów”.

                                            Harlan Coben „Chłopiec z lasu”

Z twórczością Harlana Cobena spotykałam się już wielokrotnie. Jego powieść to zawsze świetnie spędzony czas. Również i tym razem spotkanie nie było nudne.

Powieść rozpoczyna się przywołaniem historii dziecka znalezionego w lesie. Nikt nie wie jak długo tam było, nikt nie wie do kogo należy, nikt go nie szukał. Chłopca nazwano Wilde. Tytułowy chłopiec z lasu nie jest jednak głównym bohaterem książki, która rozpoczyna się od zaginięcia nastolatki, Naomi Pine. Dziewczyny, która była szkolną ofiarą, zamęczaną przez innych, wyśmiewaną. Zaginięcia, którym bardzo się przejął Matthew, chrześniak Wilde. Zaginięcia, którego tak naprawdę nie było… Mimo to, w odnalezienie Naomi zaangażowali się i Wilde, i matka jego najlepszego nieżyjącego przyjaciela – Hester, ojca Matthew. Hester Crimstein, znana prawniczka, nie cofająca się przed niczym, co prowadzi do wygranej. Hester, którą znamy z innych wielu książek Cobena, nigdy jednak nie poznaliśmy jej w tak znaczącej roli. Prawniczka, która ma świadomość, że „system jest zawodny, ale nie narusza się jego zasad”. Mimo, że jest siedemdziesięcioletnią babcią Matthew, prowadzi własny program w telewizji i ciągle udowadnia, że siedemdziesiątka to nie czas na opiekowanie się wnukami, a czas na cieszenie się wolnością. Wolnością, której tyle nam pozostało, ile jej sobie wydrzemy z codzienności.

Gdyby opowieść miała się zakończyć historią Naomi, byłabym zawiedziona. Coben poszedł jednak o krok dalej, o kilka kroków dalej. Wplótł w historię o maltretowanej przez rówieśników oraz adopcyjnego ojca, dziewczynie, wątek morderstwa z przeszłości, której jedni z głównych bohaterów zamieszkują rezydencję Maynard Manor. Zwrócił naszą uwagę – jako czytelników – w stronę zbrodni z pozoru doskonałej, układu prawie idealnego. Układu, który w świecie prawdziwej polityki, walki o władzę tak naprawdę nie istnieje. Układu, który w trosce o dobro własnego dziecka, pęknie jak kruche szkło. Układu, który nikogo nie uratował, a tylko niewinnych skazał na dożywocie. W książce mamy i nastolatków borykających się z problemami akceptacji wśród rówieśników, i niewydolnych rodziców adopcyjnych, i happy end (matka biologiczna odnajduje dziecko), i brudne gry polityczne, i walkę o sprawiedliwość. Sprawiedliwość, której celem jest pokazanie prawdy, a więc prawdziwych wydarzeń sprzed trzydziestu lat, zanim Dash Maynard z żoną Delią zamieszkał w rezydencji. Czy odkryta i opublikowana prawda wyzwoliła? Czy kiedykolwiek kogokolwiek prawda wyzwoliła? W tym przypadku odpowiedź też jest niejednoznaczna. My wiemy co się wydarzyło. Wielu z uczestników historii opisanej przez Cobena, nie do końca. Każdy poznał swoją prawdę, część prawdy, a w rzeczywistości nieprawdę. Brzmi jak thriller polityczny? Poniekąd to jest thriller polityczny. I Wilde, i Hester zrobili co do nich należało. Może nawet więcej…., a jednak winni nie zostali ukarani, a niewinni nie zostali uwolnieni. „Taki świat i taka sytuacja”, jak śpiewa Maria Peszek.

Jestem pewna, że Coben nie powiedział ostatniego słowa o Wildzie. Tą książką, moim zdaniem, Coben rozpoczął nową serię, by wypełnić pustkę po Myronie Bolitarze. I on, i Hester przypomnieni nam zostaną przez autora niejednokrotnie. Dlaczego? Dlatego, że są to postaci niejednoznaczne, wielowymiarowe, złożone. Postaci, na których bardzo łatwo Cobenowi będzie oprzeć nowe wątki powieści, kolejnych kryminalnych przygód. To dobrze. Polubiłam ich na tyle wystarczająco, że przy kolejnej publikacji z nimi w roli głównej nie zawaham się ani chwili, by otworzyć obwolutę.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU ALBATROS.

„Gorąca oferta” Charlotte Mils

GORĄCA OFERTA

  • Autor:CHAROLOTTE MILS
  • Wydawnictwo:AKURAT
  • Liczba stron:318
  • Data premiery:10.02.2021r.
  • Moja ocena:5/10

„Gorąca oferta” miała być dla mnie przyjemną odskocznią, miłym relaksem. Spodziewałam się lekkiego, gorącego i wciągającego romansu. Jak było naprawdę?

Emily Carson to młoda dziewczyna, świeżo po studiach, która właśnie dostała pierwszą, wymarzoną pracę. Stoi dopiero na początku dorosłego i samodzielnego życie. Nieoczekiwanie na swej drodze w dziwnych okolicznościach spotyka Marcusa, bogatego i starszego od niej mężczyznę, które rodzina zajmuje się handlem alkoholem na szeroką skalę. Przystojny, ale też bezczelny i pewny siebie mężczyzna fascynuje dziewczynę. Kiedy więc jej brat ładuje się kłopoty Emily skorzysta z oferty mężczyzny, by mu pomóc. Zdecydowanie iskrzy między tą dwójką, ale nieoczekiwanie na jaw wychodzi sekret skrywany przez Marcusa. Czy mimo wszystkich przeciwności będą razem?

Spodziewałam się przyjemnego romansu, niestety muszę powiedzieć, że się rozczarowałam. Książkę czyta się szybko i jest pisana lekkim stylem, ale niestety wiele rzeczy mnie w niej irytowało. Jest w dużej mierze chaotyczna i nie do końca przemyślana, poszczególne elementy akcji nie są spójne i przekonywujące. Do tego jest naiwna i przerysowana. Najbardziej chyba irytowali mnie bohaterowie. Nie wzbudzili oni mojej sympatii, a przede wszystkich ich zachowanie nie było dla mnie logiczne. Przede wszystkim Emilii, jak dla mnie tu pusta, naiwna, nie wiedząca czego chce panienka. Najpierw w mgnieniu oka zakochuje się w Marcusie, mimo, że nie ma o nim zbyt dobrego zdania, a potem sama nie wie czego chce. Zostawia sobie wyjście awaryjne spotykając się z innym, jednocześnie chcąc żeby Marcus o nią zabiegął. Nie chce zdradzać zbyt wiele z fabuły, ale zachowuje się w sposób, którego nie byłam w stanie zrozumieć. Podobnie Marcus, jest irytujący, chamski i nijaki. Niby to dorosły mężczyzna, człowiek sukcesu, a tak naprawdę niezbyt wiele sobą reprezentuje, a już najbardziej rozwaliła mnie scena, z której wynika, że nie wie on ile u kobiety trwa ciąża i daje się nabrać na poród w czwartym miesiącu. O matko i córko, nawet ignorancja i naiwność powinny mieć swoje granice. Nie mówiąc już o jego zachowaniu z przeszłości, które raz jest jakoś tłumaczone, a raz nie, a tak naprawdę jest kompletnie nie do przyjęcia. Motywacja bohaterów jest zupełnie powierzchowna, postacie nie mają żadnej głębi psychologicznej, nie są dla mnie w ogóle przekonywujące. Generalnie cała akcja to zlepek dziwnych, trochę na siłę pozlepianych wydarzeń. Niestety w przykrością muszę powiedzieć, że dawno nie miałam poczucia tak zmarnowanego czasu., jedynym plusem jaki dostrzegam jest to, że nie zmarnowałam go zbyt dużo, bo książka jest cienka i czyta się ją szybko.

Na sam koniec powiem, że mimo mojej negatywnej w gruncie rzeczy opinii, chciałabym podkreślić, że jest to moje subiektywne zdanie i jeżeli opis Was zaciekawił, zawsze możecie przekonać się same jak Wy odbierzecie powieść.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU AKURAT.

„W cieniu prawa” Remigiusz Mróz

W CIENIU PRAWA

  • Autor:REMIGIUSZ MRÓZ
  • Wydawnictwo:CZWARTA STRONA
  • Liczba stron:526
  • Data premiery:25.11.2020r.
  • Moja ocena:8/10

Jakiś czas temu chwaliłam się Wam otrzymanym prezentem od Wydawnictwa Czwarta Strona  w postaci nowego wydania „W cieniu prawa” Remigiusza Mroza. Książkę czytałam wiele lat temu. Było to jedno z moich pierwszych spotkań z twórczością Mroza. Nie mogłam oprzeć się jednak pokusie by do niej powrócić. Moja opinia o niej się nie zmieniła. Powiem więcej, po tylu częściach Chyłki, Forsta, serii Parabellum czy chociażby serii w Kręgach Władzy, spotkanie z tak odmiennym wytworem fantazji autora było chwilą wytchnienia. Czyż można nie polubić książki, w której autor zawarł znaną nam wszystkim prawdę?
„(…) nie każdy potrafi się urodzić we właściwej rodzinie”.

Akcja osadzona jest na początku XX wieku, na terenach zaboru austriackiego. W książce stykają się dwa światy. Świat arystokracji oraz świat plebsu, głównie Polaków pracujących za wikt i opierunek.  Gdyby nie morderstwo dziedzica rodu, Juliusa życie głównego bohatera Erika Landeckiego w austro-węgierskim dworku przebiegałoby zwyczajnie, jak życie czyścibuta, najniżej usytuowanego w hierarchii. Morderstwo jednak stało się podwaliną do kreowania przez Mroza spisków, intryg, tajemnic, zagadek i licznych niedomówień. Wszystko to osadzone w mrocznym, dusznym klimacie. Opisy, dialogi są tak realne, że momentami przed moimi oczami ukazywały się konkretne sceny. Sam tytuł też jest nieprzypadkowy. Gra słów: „W cieniu prawa”. Mróz jako prawnik wie najlepiej, że prawo jakby jest, jakby istniało. Tak naprawdę to z prawa, a tym samym ze sprawiedliwości pozostał tylko cień. Brzmi znajomo?  Trudno jednoznacznie zakwalifikować książkę. Ma w sobie trochę z thrillera, kryminału, a nawet romansu. Wartką akcję urozmaica bogate słownictwo osadzone w ówczesnym czasie. Uwielbiam takie klimaty. Dzięki nim powracam do tego co było. Przeżywam to co minęło. Odkrywam życie, wydarzenia, w których nikt z moich bliskich nie brał udziału, których sama nie byłabym w stanie doświadczyć.

Książka nie nudzi. Książka ciekawi, bawi, zadziwia i zastanawia, jak można połączyć te dwa odrębne światy, świat Erika ze światem zaborców. Świat panów i świat sług. Świat jasnych salonów i świat ciemnych komórek. Żeby się tego dowiedzieć, do tego świata trzeba zajrzeć. Dla każdego drzwi są otwarte.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.