„Schronisko, które przetrwało”

SCHRONISKO, KTÓRE PRZETRWAŁO

  • Autor: SŁAWEK GORTYCH
  • Seria: KARKONOSKA SERIA KRYMINALNA (TOM 2)
  • Wydawnictwo: DOLNOŚLĄSKIE
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 26.04.2023r.

„Schronisko, które przetrwało” Sławka Gortycha to drugi tom Karkonoskiej Serii Kryminalnej wydanej przez Wydawnictwo Albatros. W sierpniu zeszłego roku został wydany pierwszy tom, a zarazem debiut autora pt. „Schronisko, które przestało istnieć”. Seria ta rozgrywa się w Karkonoszach i łączy współczesne wydarzenia z wydarzeniami historycznymi. Pierwszy tom bardzo mi się podobał, więc z niecierpliwością czekałam na kolejny. Jest to historia, którą spokojnie można czytać bez znajomości poprzedniego tomu, choć ja osobiście gorąco zachęcam Wam do jego lektury, gdyż dzięki temu odbiór drugiego tomu jest pełniejszy.

Karkonoskie Schronisko Odrodzenie zostaje zamknięte z powodu remontu. W tym czasie zarządzająca obiektem Justyna Skała, przyjaciółka znanych z pierwszego tomu Marty i Maksa, otrzymuje od tajemniczego adoratora zaproszenie do teatru do rodzinnej Jeleniej Góry. Kiedy nikt nie przychodzi na spotkanie tknięta złym przeczuciem kobieta wraca szybko do Odrodzenia. Kiedy na miejscu nie ma dozorcy, a w piwnicy grasują włamywacze czuje, że to wszystko nie było przypadkowe. Nazistowska przeszłość Odrodzenia zdaje się oddzywać. Czy włamanie ma coś wspólnego z tajemniczym morderstwem, do którego doszło tu w czasie wojny? I jak sprawa łączy się z katastrofą pociągu po wojnie, z którą był związany przodek Justyny. Czy odkrycia Maksa mają związek z wydarzeniami, które zaczynają rozgrywać się wokół kobiety? Czy uda się znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania?

Powieść wciągnęła mnie od pierwszych stron. Autor stworzył klimat pełen tajemnic, tworząc niepokojącą, duszną atmosferę, a jednocześnie doskonale wplątując w to swoją miłość do Karkonoszy, którą czuć tu na każdej stronie. Powieść składa się z pisanych w narracji trzecioosobowej prologu i dziewięciu części. Wydarzenie rozgrywają się w różnych planach czasowych – współcześnie, głównie w 2006 roku i w przeszłości – w czasie wojny w 1943r. i po wojnie w 1947r. Historia dotycząca przeszłości jest niezmiernie ciekawa, autor w bardzo interesujący sposób przybliża nam w ten sposób historię Karkonoszy. Poznajemy niezwykle ciekawe losy schroniska Odrodzenia, które w czasie wojny było miejscem obozów dla członków Hitlerjungen. Uzupełnieniem całej historii są barwne opisy góry i górskiej przyrody, momentami wręcz liryczne, a momentami mroczne i tajemnicze.

Rozwiązanie całej zagadki jest niezwykle interesujące i powoduje, że zaczynamy się zastanawiać nad specyfiką ludzkiej natury. Co sprawa, że człowiek jest dobry, albo zły, jak to się dzieje, że niektórzy ludzie są zdolnie do niewyobrażalnych rzeczy?

Mocną stroną powieści oprócz klimatu i przedstawionej historii są bohaterowie, bardzo polubiłam Justynę. Jest to odważna, zdeterminowana kobieta, która z pomocą przyjaciół dąży do rozwiązania tajemnicy związanej ze schroniskiem, ale także do wyjaśnienia tajemnicy kolejowej sprzed lat i ochrony dobrego imienia swojego dziadka, a zarazem całej swojej rodziny. Pozostali bohaterowie również zasługują na uwagę, i to zarówno Ci współcześni, jak i Ci z przeszłości.

Gorąco zachęcam Was do lektury powieści, mnie zachwyciła ona chyba jeszcze bardziej niż pierwszy tom, widać, że autor cały czas doskonali swój warsztat. Z ogromną niecierpliwością oczekuje więc na trzeci tom cyklu.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU DOLNOŚLĄSKIEMU.

„Kat” Anna Potyra

KAT

  • Autor: ANNA POTYRA
  • Seria: TOMASZ BRANICKI (TOM 1)
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 368
  • Data premiery: 23.05.2023r.

Ponad rok temu, przy okazji recenzji „Paktu” Anny Potyry, trzeciego tomu cyklu o komisarzu Adamie Lorenzie złożyłam deklarację, że każdą kolejną książkę autorki biorę w ciemno. Na tą okazje musiałam czekać ponad rok, ale słowa dotrzymałam. Gdy usłyszałam, że 23 maja Wydawnictwo Zysk i S-ka wydaje nową powieść autorki bez czytania opisu pośpieszyłam z deklaracją chęci jej przeczytania. „Kat” to co prawda początek nowej serii, ale przystąpiłam do jego lektury z prawdziwą przyjemnością.

Tomasz Branicki to były żołnierz jednostki specjalnej, jest wyszkolony do tego, by wytrzymać wszystko i poradzić sobie w każdej sytuacji. Po tym jak przekreślona została jego kariera w wojsku bierze każde, nawet najbardziej nietypowe zlecenie. W roli detektywa nie czuje się jednak najlepiej, zdecydowanie bardziej woli konkretne działanie, ale w przypadku nowego zlecenie musi zacząć od analizy i zapoznania się z aktami. Zwraca się do niego dawna znajoma. Jej syn zginął podczas zamkniętego przyjęcia w luksusowej rezydencji, wraz z nim nastoletnia dziewczyna. Mimo tego, ze wysoko postawienia rodzice nastolatków byli zdolni zrobić wszystko, bo ukarać zabójcę, mimo upływu czternastu lat nie został on odnaleziony. Sprawie przyglądała się wnikliwie policja, a później kilku detektywów. Co każe zrozpaczonej matce myśleć, że tym razem może być inaczej? Mianowicie, dostaje tajemniczą wiadomość od uczestniczki feralnego przyjęcia, a chwilę później kobieta ginie, wszystko wskazuje na to, że popełniła samobójstwo… Czy to nie za duży zbieg okoliczności? Tomasz podejmuje się tego zdania, początkowo zagłębia się w akta sprawy, jednak prowadzi go to w same ślepe zaułki. Postanawia więc zabrać się do tej sprawy z zupełnie innej strony. Niespodziewany trop kieruje go do Lizbony, gdzie wraz z tamtejszą policjantką przyjedzie mu stoczyć nierówny pojedynek z bezwzględnym przeciwnikiem.

Książka pochłania od pierwszych stron. Składa się z 46 rozdziałów, pisanych w narracji trzecioosobowej, gdzie śledzimy przebieg wydarzeń z perspektywy byłego komandosa i Lucii Matinho, portugalskiej policjantki. Dodatkowo napotykamy też wstawki z bezwzględnych czasów powojennej, komunistycznej rzeczywistości. Przez jakiś czas nie miałam pojęcia, w jaki sposób mogą one wiązać się z współczesnymi zdarzeniami, potem zaczęłam się trochę domyślać, ale ostatecznie samo zakończenie i tak mnie zaskoczyło. Autorka zresztą zaskoczyła mnie ta powieścią nie raz, było mrocznie, momentami brutalnie, tempo raz przyspieszało, raz zwalniało, specyficzny nastrój powieści oplatał mnie jak mroczny kokon. Bohater też był dla mnie pewną niespodzianką, nie jest to bowiem typowy bohater kryminałów, policjant, detektyw, czy dziennikarz, a więc osoba zawodowo zajmująca się śledztwem. Tomasz to człowiek czynu, twardy, wytrzymały, nieustępliwy. Ma za sobą trudną przeszłość i swoje traumy, a zakończenie jest świetną zapowiedzią drugiego tomu, który będzie bardziej związany z jego życiem osobistym. Bardzo ciekawą postacią jest również policjantka Lucia, autorka świetnie zarysowała charakter tej postaci. Interakcja między nią i Tomaszem też bardzo mi się podobała. Bardzo ciekawe było zestawienie różnych światów, w których żyją bohaterowie, co jednak ostatecznie sprowadza się do jednego – walki ze złem, niezgodą na bycie obojętnym i nieczułym na to, co się wokół nas dzieje. Pozostali bohaterowie to również ciekawe postacie, charakterystyczne dla twórczości autorki jest to, że każda nawet marginalna postać, jest świetnie zarysowana, charakterystyczna i posiada wiarygodne tło psychologiczne. Nawet postać mordercy jest na swój sposób fascynująca.

Książkę przeczytałam jednym tchem, z łatwością dałam się wciągnąć autorce w ten niepokojący, mroczny świat. Pozostaję pod wielkim wrażeniem i z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU Zysk i S-ka.

„Zabójcza terapia” Hanna Greń

ZABÓJCZA TERAPIA

  • Autor: HANNA GREŃ
  • Seria: DIONIZA REMAŃSKA (TOM 6)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 31.05.2023r.

Hanna Greń to jedna z moich ulubionych polskich pisarek kryminalnych, a jej seria z Dionizą Remańską zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Kiedy więc przy zakończeniu piątego tomu serii pt. „Śmiertelna dawka” wszystko wskazywało, na to, że być może jest to koniec przygód Diony, smutek mój był wielki. Na szczęście okazało się, że autorka chyba sama też nie potrafi rozstać się z tą szczególną bohaterką i mniej więcej półtora roku po premierze 5 tomu pojawia się kolejny. Ukazanie się „Zabójczej terapii” przyjęłam więc z ogromną radością, ekspresowo zabrałam się za jej lekturę i jak zwykle z pewnym opóźnieniem, ale z ogromną radością, dzielę się z Wami moim wrażeniami z lektury.

Trzy miesiące po tym jak tylko cudem udało się jej uniknąć śmierci Dioniza Remańska ponownie trafia do szpitala, tym razem na rehabilitację. Zdeterminowana by szybko dojść do pełni zdrowia i sprawności kobieta postanawia skupić się tylko na tym. Niestety zabójstwo pacjentki dokonane w szpitalu, w którym przebywa Dioniza powoduje, że kobieta angażuje się w tą sprawę. W ramach nieoficjalnej współpracy z policjantem prowadzącym śledztwo próbuje na miejscu szpitalu węszyć wokół tajemniczej zbrodni. Niestety z czasem, nie tylko nie udaje się ustalić niczego ważnego, ale i dochodzi do kolejnych brutalnych zbrodni. Z czasem okazuje się, że wyjaśnienia zabójstw nie należy szukać tylko w murach szpitala, ale ma ona związek z pewną historią z przeszłości…

Książka, jak każda poprzednia z cyklu z Dionizą, wciągnęła mnie od pierwszych stron. Styl autorki, język, postacie, złożona intryga… to wszystko sprawia, że trudno się od tej powieści oderwać. Sama główna bohaterka jest w tym tomie inna niż wcześniej, po ciężkich doświadczeniach dochodzi do siebie, jest przygaszona i zdołowana, stara się skupić na powrocie do pełnej sprawności. Z drugiej stronu jednak, gdy zaangażuje się w śledztwo nadal jest tą odważną, bezkompromisową kobietą.  Powieść pisana jest w narracji trzecioosobowej, składa się z prologu, 25 rozdziałów opisanych datą i epilogu. Poznajemy wydarzenia z perspektywy różnych osób, a także mamy okazję przeczytać wstawki z przeszłości, dotyczące zdarzeń, która miały wpływ na aktualne wydarzenia w szpitalu. Aktorka powoli odsłania różne kwestie, umiejętnie myląc tropy, by na koniec zaskoczyć czytelnika rozwiązaniem zagadki. Spotykamy znanych nam już bohaterów, takich jak Ratio i Ogiński, ale mamy też okazję zetknąć się wieloma nowymi bohaterami. Możecie mi wierzyć na słowo, personel i pacjenci szpitala to niezwykle ciekawe grono. Uwielbiam styl autorki, jej poczucie humoru, ironiczne i błyskotliwe wstawki, pełen dystansu odniesienia do aktualnej sytuacji społeczno-politycznej… Wszystko to sprawa, że dosłownie połykam każde słowo i z niecierpliwością przewracam stronę z stroną.

Hanna Greń jak zwykle mnie nie zawiodła i stworzyła kolejną świetną historię kryminalną z rozbudowanych tłem społeczno-obyczajowym. Polecam Wam gorąco lekturę, a tym którzy jeszcze nie czytali poprzednich części zalecam nadrobienie tego niedopatrzenia. Sama z wielką niecierpliwością będę wypatrywała kolejnego spotkania z Dioną, trzymając kciuki za to, by autorka nie zechciała się z nią za szybko pożegnać😉

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Jutro, jutro i znów jutro” Gabrielle Zevin

JUTRO, JUTRO I ZNÓW JUTRO

  • Autorka: GABRIELLE ZEVIN
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery: 28.03.2023r.
  • Data premiery światowej: 14.07.2022r.

(…) Kiedy ktoś ci mówi, że będą problemy, wierz mu.” – „Jutro, jutro i znów jutro” Gabrielle Zevin.

Bardzo spodobał mi się ten cytat. Idealnie oddaje rzeczywistość. Ktoś kogoś ostrzega, a ten ktoś i tak idzie jak w przysłowiowy „dym”. 😊  

Trochę o tym jest premiera z końca marca br. od Wydawnictwa @Zysk i S-ka zatytułowana „Jutro, jutro i znów jutro” autorstwa Gabrielle Zevin. To historia o młodych dorosłych zafascynowanych robieniem gier komputerowych. To opowieść o Samie Achillesie Masurze, który w okresie szpitalnej rekonwalescencji poznał młodą Sadie Mirandę Green. Dziewczynę – wolontariuszkę. To z nią uciekał w świat gier. To na jej oczach fascynował się nierealną rzeczywistością. To ją zobaczył dużo, dużo później na peronie. I to z nią stworzył swoją pierwszą grę, która stała się bestsellerem.

Jutro, jutro i znów jutro” od Gabrielle Zevin to jedna z tych książek, która okazała się dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Po pierwsze czytając opis Wydawcy założyłam, że nie do końca polubię fabułę, ze względu na duże skupienie autorki na otaczający świat twórców gier i samych grach komputerowych. Ja swą przygodę z grami zaczęłam dawno, dawno temu i skończyłam również dawno, dawno temu. Cóż może laik dowiedzieć się z takiej wirtualnej konwersacji:
40 NEXT  X
 50 PRINT „PROSZĘ, PROSZĘ , PROSZĘ, WYBACZ MI …”

O co chodzi z tymi numerami i tymi sformułowaniami „next” czy „print” było mi nie do końca wiadome. Tak samo jak definicje, standardy, cechy, fascynacja grami. Nie do końca wczułam się w ten klimat i nie do końca go rozumiałam.

Niemniej jednak społeczną warstwę powieści oceniam bardzo dobrze. Podobała mi się postać Sama. Skomplikowanego, nieśmiałego introwertyka. Z sympatią czytałam o Annie Lee, w każdym momencie jej życia. Nawet o Annie Lee, która nie wiedziała „(…) jak inaczej odejść.”. Wątek relacji matko – synowskiej bardzo dobrze został przez Gabrielle Zevin zarysowany. Nie ma w nim pompatyzmu. Nie ma przerysowania i nieprawdziwej czułości.  Jest i chłopak, potem mężczyzna i jest silna kobieta. Jakaś Anna Lee…

Ogromną zaletą powieści jest jej wielokulturowość. Tu autorce należą się dodatkowe słowa uznania. Prawdziwy tygiel społeczny. Koreańsko – żydowski chłopiec. Pół Japończyk i żydówka po bat micwie („uroczystość religijna, związana z wejściem dziewczyny w okres dorosłości, odpowiednik bar micwy u chłopców” cyt. za : https://pl.wikipedia.org/wiki/Bat_micwa). Inne podejścia, inne zwyczaje, inne perspektywy na otaczający świat głównych bohaterów.  Wszystko to miesza się w jednym świecie. Świecie trójki przyjaciół; Sama, Sadie i Marxa. Opowieść Zevin odebrałam trochę jako odę ku przyjaźni. Mimo ogromnych rozbieżności, mimo niewykorzystanych szans i straconych lat można w pewnym momencie spotkać bratnią duszę i próbować z nią kształtować swoją przyszłość.

To historia bez happy endu. Smuta, dotykająca w bardzo osobisty sposób wielu aspektów życia przeciętnego czytelnika. Książka dała mi wiele do myślenia w różnych aspektach. W wielu miejscach widziałam siebie w bohaterach na różnych etapach mojego życia. Czasem cieszyłam się, że dawno te lata minęły. Częściej jednak nostalgicznie tęskniłam za tą siłą, za tym sprawstwem i przeświadczeniem, że wszystko i wiele jeszcze przede mną. Ciekawy pomysł na powieść. Sprawdźcie sami, czy dacie radę😊. Zachęcam do lektury!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Ludzie z mgły” Izabela Janiszewska

LUDZIE Z MGŁY

  • Autorka: IZABELA JANISZEWSKA
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 08.03.2023r.

Wydawnictwo @Czwarta Strona konsekwentnie wydaje kryminały autorki @Izabela Janiszewska. „Ludzie z mgły” debiutujące w tegoroczny Dzień Kobiet to szósta powieść autorki, która już za mną. Recenzje poprzednich znajdziecie pod linkami: tryptyk; „Wrzask”, „Histeria” oraz „Amok”, a także „Niewybaczalne” i „Apartament”.  

„Wie pan, ludziom się wydaje, że najgorsza jest bieda albo choroby, ale to bzdura – powiedział zamyślony. – Najgorszy to, proszę pana, jest strach. Jak człowieka ściśnie w tych swoich łapskach, to żyje się tak, jakby się codziennie umierało. Po tysiąc razy. Nie ma na to tabletki ani sposobu.” -„Ludzie z mgły” Izabela Janiszewska.

W małym miasteczku, Sinicach, ginie kilkunastoletnia Alicja Jarosz. Córka miejscowego lekarza. Panienka z tak zwanego dobrego domu. Wyszła do kościoła i nie wróciła. Ojciec, matka i brat zgłaszają zaginięcie na policję. Śledztwo powierzone zostało komisarzowi Krzysztofowi Lipskiemu i aspirantce Weronice Sowińskiej. Policyjna, żmudna robota zaczyna się toczyć swoim tempem. Gdyby nie szokująca informacja, że prowadzący dochodzenie był z zaginioną na krótko przed jej zaginięciem.

I trochę mi żal, że wątku zaginionej Ali Jarosz z komisarzem Krzysztofem  Lipskim autorka nie rozciągnęła bardziej. Temat ten przyprawił mnie o dreszczyk emocji😊. Na pocieszenie napiszę, że tylu wątków gmatwających fabułę już długo nie było w czytanych przeze mnie kryminałach. Autorka umiejętnie wprowadziła „człowieka z lasu” do głównej opowieści. Z jednej strony cechując go wyjątkowością, tajemniczością, z drugiej ogromnym smutkiem. Do tego przyjezdny dziennikarz śledczy, Daniel Weber. Mężczyzna po przejściach. Mężczyzna poroniony też w pewnym momencie zdominował wątek główny. Moją ulubioną personą okazała się jednak pani Wanda wynajmująca Weberowi pokój w swoim małym pensjonacie. Niezwykle interesująca osoba. Wielowymiarowa. Pokazana z wielu stron. Taka postać drugoplanowa, która przyprawia o ciarki i nawet nie wiem dlaczego.

Jednym podoba się, gdy wątek główny zdominowany jest przez wątki poboczny. Jedni nie lubią, gdy żaden z bohaterów nie wyłania się na pierwszy plan, nie kieruje wydarzeniami, nie konstruuje powieści.  Każdy ma swój ulubiony styl pisania i formułowania opowieści. Mnie zaskoczyło rozstrzygnięcie i zadziwiło rozwinięcie. Ale o to chyba chodzi w pisaniu, by czytelnika wbijać w fotel. Dodatkowo Janiszewska wybrała jeden z moich ulubionych sposobów konstruowania narracji. Książka podzielona jest na rozdziały „kiedyś” i „teraz”. I to „kiedyś” i to „teraz” jest wyraźnie oznaczone w czasoprzestrzeni. Dodatkowo autorka wprowadziła oznaczenie wskazujące na czas, który minął od zaginięcia Alicji. Sformułowania typu „(…) Dzień po zaginięciu Alicji” dodały historii dodatkowej dramaturgii. Ale to „kiedy” toczy się najdłużej, bo aż kilkanaście lat.

Książka ma również słabsze strony. Na minus kompletnie nie przekonał mnie motyw głównego kryminalnego wątku. Albo za stara jestem. Albo za mało przekonujący ten motyw. Albo nie wyłapała rysu psychologicznego sprawcy lub za słabo był zarysowany. Dodatkowo scena w rodzinie Jaroszów, krótko po zaginięciu Alicji, w której nikt ich nie podgląda, wprowadziła mnie, jako czytelnika celowo w błąd. Mam całkowitą świadomość, co Autorka chciała osiągnąć. W jak odległe manowce chciała mnie wywieźć😉. Ale zachowanie nie mające uzasadnienia przy braku osób postronnych odebrałam jako uwiarygodnienie swojego toku myślenia, bez względu na osobę czytelnika. Co sobie pomyśli? Czy wyłapie tę niespójność?

Czyta się jednak bardzo dobrze. Słowa układają się w pewną całość. Wielość bohaterów mnie nie nużyła. Wielość wątków również. Do tego matriarchat po raz kolejny poruszony przez Janiszewską w jej twórczości. Matriarchat zdyskwalifikowany, nie gloryfikowany, realny. To wątek, który bardzo mnie wzruszył. Choć przyznaję, nie od razu połapałam się co i jak. I to jest dobre w tego typu książkach, że nas zaskakują 😊. Udanej lektury.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Tobie się uda” Milena Wójtowicz

TOBIE SIĘ UDA

  • Autor: MILENA WÓJTOWICZ
  • Wydawnictwo: SQN
  • Seria: PERYPETIE CELINY NOWACKIEJ. TOM 2
  • Liczba stron: 288
  • Data wznowienia: 10.05.2023r.

Milena Wójtowicz niepostrzeżenie dołączyła do grona moich ulubionych pisarek komedii kryminalnych, razem z Małgorzatą Starostą i Martą Kisiel, a także Martą Matyszczak. Po lekturze jej pierwszej komedii kryminalnej pt. „Zaplanuj sobie śmierć” już miałam dobre przeczucia, które potwierdziła tylko lektura „Z Tobą będzie inaczej” czyli pierwszego tomu cyklu Perypetie Celiny Nowackiej. Poznajemy tam trzy przyjaciółki Celinę, Iwonę i Matyldę. Zamysł autorki zakłada, że każdej zostanie poświęcony jednej tom. Po przeczytaniu pierwszego tomu, którego główną bohaterką była Celina, w maju tego roku przeszedł czas na premierę drugiego dotyczącego Iwony. Przeczytałam go ekspresowo, z prawdziwą przyjemnością i właśnie spieszę, by podzielić się z Wami swoimi wrażeniami.

Iwona Borkowska prowadzi idealne życie, ma dobrą pracę, świetnego męża, dom, przyjaciółki, urodę. Jej spokojną egzystencję zakłóca jednak zupełnie niespodziewanie śmierć sąsiada, przystojnego i wysportowanego, z którym według sąsiedzkich plotek łączył ją romans. Pech chciał, że zdarzenie to ma miejsce, gdy w domu Iwony tymczasowo przebywa ciotka jej męża imieniem Anatola. Mąż akurat wyjechał na kilka dni, Iwona więc wraz ze swoją przyjaciółką Celiną i przy sporym udziale niesfornej cioteczki ma chwilę czasu, by wyjaśnić sprawę tajemniczej śmierci sąsiada, zanim zupełnie nieprawdziwe plotki dotrą do jej męża. Zajmuje się tym również policja, w tym znany już z pierwszego tomu podkomisarz Zacharczyk i sierżant Królewiak. Czy to oryginalne grono zdoła rozwikłać zagadkę śmierci Krystiana?

Muszę powiedzieć, że podczas lektury bawiłam się świetnie, bardzo polubiłam główne bohaterki. Autorka ma zresztą spory talent do tworzenia, nieszablonowych, zabawnych i oryginalnych postaci. Celina, Jan Zbenda, Iwona, ciotka Anatola, a także podkomisarz Zacharczyk, sierżant Królewiak i całe grono sąsiadów to ciekawe indywidua, posiadające wyróżniające je cechy.  Oprócz szpaleru zabawnych postaci mocną stroną książki jest też styl autorki, zabawny, błyskotliwy, ironiczny język, a także komizm sytuacyjny i komizm postaci. Trudno się nie uśmiechnąć czytając na przykład taki fragment:

„-Nie zamierzałam, ale no serio, ona tam stała, nos zadarty, kapelusik zadarty, wszystko miała takie pod sufit, z ego włącznie! (…) -To Ziębicka (…), zołza w kapelusiki, ja wiem która! Też bym się przyznała do kochanka, kochanki, do wszystkiego bym się przyznała, żeby jej tego zadartego nosa utrzeć!”

Perypetie bohaterek są niesamowicie zabawne, najbarwniejszą postacią jest chyba ciotka Anatola, polubiłam ją bardzo. Za samo rozwiązanie zagadki autorce również należą się brawa, absurd w czystej postaci😉 I znowu muszę powiedzieć, że gdybym któregokolwiek autora miała porównać do niedoścignionej mistrzyni komedii kryminalnych Joanny Chmielewskiej, to Milena Wójtowicz byłaby chyba temu najbliższa. Stworzony przez nią absurd, sytuacyjny, słowny i zwariowane postacie bowiem często kojarzą mi się z królową polskich komedii kryminalnych. Jeżeli więc potrzebujecie pilnie książki, która oderwie Was od szarej rzeczywistości i poprawi Wam humor sięgajcie po twórczość Wójtowicz! Polecam gorąco! Ja sama z ogromną niecierpliwością będę wypatrywała trzeciego tomu cyklu, w którym będę miała przyjemność poznać bliżej Matyldę. Nie mogę się już doczekać!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję  WYDAWNICTWU SQN.

„Daleko od Babiej góry” Irena małysa

DALEKO OD BABIEJ GÓRY

  • Autor: IRENA MAŁYSA
  • Wydawnictwo: MOVA
  • Seria: BAŚKA ZAJDA. TOM 3
  • Liczba stron: 376
  • Data wznowienia: 26.04.2023r.

Serię Ireny Małysy o policjantce Baśce Zajdzie bardzo lubię. Po przeczytaniu jej świetnego debiutu „W cieniu Babiej Góry” i nie mniej świetnej „Więcej niż jedno życie” z niecierpliwością czekałam na kontynuację. Doczekałam się 26 kwietnia, kiedy to ukazała się „Daleko od Babiej Góry” nakładem Wydawnictwa Mova, przeczytałam ekspresem i z lekkim opóźnieniem niestety spieszę podzielić się w Wami moim wrażeniami.

Baśka Zajda przyjeżdża do Mysłowic na pogrzeb ciotki. Miejsce to niesie ze sobą sporo wspomnień, gdyż jako dziecko spędzała tam każde wakacje. Gdy niespodziewanie okazuje się, że wraz z matką dziedziczy po ciotce mieszkanie postanawia spędzić tam swój trzytygodniowy urlop i zająć się remontem. Ma też nadzieję odpocząć, oderwać się od swojej rzeczywistości i zacieśnić więź ze śląską rodziną. Odnawia również kontakty z przyjaciółką z dzieciństwa Alicją. Niestety zniknięcie jej córki burzy plany na spokojny urlop. Basia angażuje się w poszukiwania i śledztwo związane ze sprawą. Ogromny niepokój wzbudza fakt, że zaginiona do złudzenia przypomina ofiarę zbrodni sprzed kilku miesięcy, której sprawcy jak dotąd nie odnaleziono. Czy kobiecie uda się pomóc w odnalezieniu dziewczyny? Jak zakończy się ta sprawa?

Powieść pisana w narracji trzecioosobowej, składa się 15 rozdziałów, podzielonych na mniejsze podrozdziały, z których każdy opisany jest miejscem i datą. Akcją bowiem rozgrywa się w dwóch planach czasowych. Pierwszy współcześnie, latem 2021 roku, a drugi w przeszłości w 1912 roku. Na początku trudno było mi się domyślić, w jaki sposób wydarzenia z przeszłości mogą wiązać się z teraźniejszymi, oprócz tego, że również rozegrały się w Mysłowicach. Przy przeczytaniu całości stwierdzam, że to bardzo interesująca historia, ciekawie powiązana ze współczesną intrygą. Zakończenie w ogóle dosyć mnie zaskoczyło, choć pewnych rzeczy trochę się domyślałam. Autorka jednak pisze w taki sposób, że oprócz intrygi kryminalnej znaczenie mają również różne inne aspekty, wątki obyczajowe i psychologiczne. Całość akcji bowiem osnuta jest wokół postaci Baśki Zajdy. Postać ta z tomu na tom, rozwija się, dojrzewa i jest coraz ciekawsza. W tym tomie skupia się na relacjach ze śląską rodziną. Dzięki temu akcja powieści mogła zostać przeniesiona w inne miejsce. Autorka zresztą dba by pod tym względem czytelnik również się nie nudził, akcja pierwszego tomu rozgrywa się pod Babią Górą, drugiego w Krakowie, trzeciego zaś w Mysłowicach. Jest to pretekst do przedstawienia czytelnikowi śląskiej kultury i śląskiej gwary. Autorka bowiem wplata w dialogi śląską gwarę, co muszę przyznać, nawet dla mnie pochodzącej ze Śląska, stanowi pewne utrudnienie, muszę sobie bowiem to w myślach przekładać😊, ale na pewno stanowi urozmaicenie i ubogacenie języka powieści. A na nudę w tej książce zdecydowanie nie można narzekać. Akcja jest bardzo ciekawa, toczy się wartko, a od książki trudno się oderwać. Mnie wciągnęła od pierwszych stron. Wątek historyczny bardzo mi się podobał, bohaterowie podobnie jak Ci współcześni zostali bardzo dobrze wykreowani, każdy z nim ma swoją rolę, jest ciekawy i bardzo dobrze zarysowany. Najbardziej oczywiście polubiłam Marylkę i Janka i im najbardziej kibicowałam. Gorąco Wam polecam tą powieść, a jeśli nie mieliście jeszcze okazji poznać serii z Baśką, także poprzednie części. Co prawda każda z nich stanowi odrębną zagadkę kryminalną i można ją czytać niezależnie, ale przeczytanie wszystkich tomów po kolei z pewnością daje pełniejszy obraz i pozwala lepiej poznać bohaterkę. Ja bardzo lubię styl autorki i z niecierpliwością będę czekać na kolejne jej powieści.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję  WYDAWNICTWU MOVA.

„Słodkie życie” Krystyna mirek

SŁODKIE ŻYCIE

  • Autor: KRYSTYNA MIREK
  • Wydawnictwo: LEKKIE
  • Liczba stron: 360
  • Data premiery: 08.02.2023r.
  • Data pierwszego wydania: 30.08.2017r.

Krystyna Mirek to popularna autorka powieści obyczajowych. Nie tak dawno pisałam o jej powieści z tłem historycznym pt. „Kolor róż”, którą bardzo przyjemnie mi się czytało, a dziś chciałabym opowiedzieć Wam o jednej z jej powieści, która w lutym miała swoją reedycję nakładem Wydawnictwa Lekkiego. „Słodkie życie” to lekka, mądra i optymistyczna opowieść o szukaniu swojego miejsca w życiu, nabieraniu odwago do bycia sobą, o przyjaźni i miłości.

Kornela Rudzka to trzydziestoletnia fizyki nauczycielka, która nie wierzy w siebie,. Nie jest lubiana przez uczniów, ani ich rodziców. Nie akceptuje swoje wyglądu ani wagi, pełna jest kompleksów i niezadowolenia z życia. Zdominowana przez apodyktyczną matkę nie ma odwagi żyć po swojemu i dokonać życiowych zmian. Można powiedzieć, że życie przelatuje jej przez palce, a kobieta nie docenia jego uroku. Niespodziewanie niepomyślna diagnoza lekarska staje się dla bohaterki motywem do zmian. Zdaje sobie sprawę, że gdy nie zawalczy sama o siebie nigdy nic się nie zmieni. Postanawia więc stoczyć walkę ze swoimi słabościami, co oczywiście nie jest łatwe. Decyduje także, że przyszedł czas, aby w końcu się usamodzielnić i wyprowadzić od rodziców.  Czy kobieta znajdzie w sobie odwagę, by posłuchać głosu serca  i ułożyć swoje życie tak, jak zawsze marzyła?

Książkę czyta się bardzo przyjemnie i lekko, nie oszałamia jakąś zawrotnie szybką akcją, ale otula nas ciepłem, optymizmem i pozytywnymi uczuciami. Dotyka bardzo ważnych kwestii, takich jak trudne relacje na linii rodzice – dzieci, nieporozumienia w związku, a także brak akceptacji. Akcja toczy się w małym miasteczku, gdzie wszyscy wszystkich znają, a plotki rozchodzą się z prędkością światła. Kornelii tym bardziej trudno wybić się z toru życia, w który wpadła, jednak okazuje się, że gdy tylko znajdzie w sobie odwagę do zmian, zacznie się więcej uśmiechać i doceniać małe rzeczy wokół niej znajdę się pozytywne osoby, dzięki którym życie nabierze jeszcze więcej smaku. Powieść ta od doskonała recepta na trudny, pochmurny dzień, gdyż jej lektura z pewnością podniesie nas na duchu i sprawi, że jeśli tylko zechcemy, jeszcze bardziej docenimy życie.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU LEKKIE.

„Jak wychować dziecko na fajnego człowieka?” Kaija PUURA

JAK WYCHOWAĆ DZIECKO NA FAJNEGO CZŁOWIEKA. POZNAJ FIŃSKI SEKRET NAJSZCZĘŚLIWSZYCH DZIECI NA ŚWIECIE.

  • Autor: KAIJA PUURA
  • Wydawnictwo: LUNA
  • Liczba stron: 216
  • Data premiery: 12.01.2023r.

Z poradnikami mam ogólnie taki problem, że nie za specjalnie za nimi przepadam. Często bowiem są mocno ogólne, stereotypowe i naiwne. Nie wierzę też w gotowe, uniwersalne recepty i uważam, że wiele w życiu zależy od konkretnej sytuacji. A niestety bardzo często poradniki, zwłaszcza amerykańskie serwują banał za banałem bez szczegółowych informacji i wskazówek. Niestety mimo tego przekonania zdarza mi się skusić na lekturę poradnika, gdyż w momencie, gdy czytam o interesującym mnie zagadnieniu chciałabym się jak najwięcej na ten temat dowiedzieć i często wydaje mi się, że to może być ciekawe, inspirujące i z korzyścią dla mojego życia. Tak było i przy okazji premiery poradnika fińskiej psychiatry dziecięcej Kaija Puura pt. „Jak wychować dziecko na fajnego człowieka. Poznaj fiński sekret najszczęśliwszych dzieci na świecie.” Bo któż nie chciałby, żeby jego dziecko wyrosło na fajnego, szczęśliwego człowieka? Ja bardzo chcę! Książka ta premierę miała 12 stycznia nakładem wydawnictwa Luna, a ja recenzuję Wam ją dopiero teraz, gdyż mimo, że niewielka to książeczka przeczytanie jej zajęło mi trochę czasu, a potem zastanawiałam się co o niej napisać😊  

Wypadało by zacząć od tego, co oznacza bycie fajnym człowiekiem. Myślę, że dla każdego trochę co innego, ale gdybym miała pokusić się o ogólne stwierdzenia, powiedziałabym, że to bycie człowiekiem o pewnej inteligencji emocjonalnej, wrażliwym, empatycznym, takim, który potrafi się komunikować z innymi, podejmuje wezwanie rzucane przez życie i potrafi żyć w społeczeństwie. Okazało się, że autorka widzi to podobnie i uważa, że w dużej mierze za to na jakiego człowieka wyrośnie dziecko odpowiadają rodzice (trudno się z tym nie zgodzić). Korzystając więc ze swojego doświadczenia zawodowego, jak również faktu, że jest matką piątki dzieci postanowiła się podzielić z czytelnikami wskazówkami, które mają im pomóc dobrze wychować dzieci. Na początku ogólnie pochyla się na tematem rodzicielstwa, tego w jaki sposób powinno się podchodzić do dzieci i co należy do zadań rodziców. W dalszym ciągu skupia się na codziennych wyzwaniach i na tym co możemy zrobić, żeby pomóc dziecku w życiowych sytuacjach. Autorka porusza też temat związany z radzeniem sobie z emocjami, zarówno przez rodziców, jak i przez dzieci.  A na końcu przywołuje pewne sytuacje życiowej zmiany takie jak rozpoczęcie przedszkola czy konflikt między rodzicami.

Książka napisana jest przystępnym językiem. Niestety nie mogę powiedzieć, żeby zmieniła moje zdanie na temat poradników. Przede wszystkim bardziej skupia się na wskazówkach dotyczących małych dzieci, co mnie już nie interesuje. A po drugie przywoływane w książce stwierdzenia są bardzo ogólne i dotyczą w mojej opinie rzeczy oczywistych. Z jednej strony fajnie przeczytać w jednym miejscu kila zebranych uwag na temat rodzicielstwa i wychowania, z drugiej niestety czego innego się po tej książce spodziewałam. Jak dla mnie niestety nie wniosła ona nic nowego. Na pewno plusem książki jest przyjemny, lekki styl, brak specjalistycznego, naukowego języka i krótkie, czytelne rozdziały. Jeżeli miałabym określić komu tak książka może przypaść do gustu powiedziałabym, że raczej osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem. Mnie jaki matki dwójki nastolatków nie zachwyciła, nie zainspirowała i nie wniosła do mojego życia praktycznie nic nowego, ale może w Waszym przypadku będzie inaczej. O tym musicie przekonać się sami😊

Moja ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU LUNA.

„Nie zapomnij o mnie” Mhairi McFarlane

NIE ZAPOMNIJ O MNIE

  • Autor: MHAIRI MCFARLANE
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: MUZA
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 08.02.2023r.

Kolejną powieścią, którą przeczytałam już jakiś czas temu, a która czekała na zrecenzowanie jest „Nie zapomnij o mnie” Mhairi McFarlane. To lekka, zabawna historia miłosna, która premierę miała 8 lutego nakładem wydawnictwa Muza. Miałam okazję przeczytać poprzednią powieść autorki pt. „Miłość na później” i była to całkiem przyjemna lektura. Skusiłam się więc i na najnowszą, czy odczucia były podobne? Przeczytajcie sami…

Georgina Horspool nie ma w życiu łatwo. Właśnie straciła pracę, a zaraz potem przyłapała swojego chłopaka na zdradzie. Do tego jej rodzina traktuje ją jak czarną owcę i nie może liczyć na ich wsparcie. Wydawać by się mogło, że jest w beznadziejnym położeniu, kiedy jednak kilka dni później dostaje pracę barmanki w nowej knajpce chce wierzyć, że wszystko jakoś się ułoży. Niespodziewanie okazuje się, że właścicielem i zarazem jej nowym szefem jest Lucas, jej pierwsza miłość. Niestety on zdaje się jej nie pamiętać i nie jest zadowolony z tego, że jego brat zatrudnił dziewczynę. Czy można zapomnieć o pierwszej miłości i jak dalej potoczą się losy Georginy? Czy odnajdzie w końcu szczęście?

Powieść określana przez wydawcę jako „gotowy scenariusz komedii romantycznej” nie do końca spełniła moje oczekiwania. W zasadzie powiedziałabym bardziej, że to powieść obyczajowa z elementami romantycznymi. Akcja koncentruje się głównie wokół postaci Georginy. Poznajemy jej historię, jej przeszłość, jej przemyślenia. One jest bowiem narratorką powieści, to z jej perspektywy śledzimy przebieg akcji. Wątek jej znajomości z Lucasem jest jakby dopełnieniem historii jej życia, nie zdominował powieści, jest jednym z kilku . W pewnym momencie czułam się nawet zawiedziona, że historia miłosna, która zgodnie z opisem miała być głównym tematem książki, traktowana jest trochę marginalnie. Mało było wzajemnej relacji bohaterów, brakowało mi tego. Za plus należy jednak uznać, że mimo lekkiej tematyki powieść dotyka też poważnych tematów, takich jak przemoc seksualna i prześladowanie w szkole. Nie mogę jednak powiedzieć, by jej lektura zapadła mi w pamięć. Szybko ją przeczytałam, ale niestety równie szybko o niej zapomniałam. Jeśli jednak szukacie lekkiej, niezobowiązującej pozycji, która oderwie Was od rzeczywistości, to z cała pewnością możecie sięgnąć po „Nie zapomnij o mnie”.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU MUZA.