„Okruchy pamięci” Tim Weaver

OKRUCHY PAMIĘCI

  • Autor: TIM WEAVER
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: DAVID RAKER. TOM 8
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery: 13.07.2022r.
  • Data premiery światowej: 27.07.2017r.

Po „Nie wiesz kim jesteś” siódmej części z Davidem Rakerem, specjalistą od osób zaginionych, którą oceniłam 8/10 wiedziałam, że chcę sięgnąć ponownie do historii z jego udziałem. Dzięki @WydawnictwoAlbatros i jego kolejnej dobrej premiery z 13 lipca br. udało mi się to😉. Tim Weaver zatytułował ósmy tom serii „Okruchy pamięci”.

Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, jak ważne jest dla człowieka nazwisko, teraz jednak dotarło to do mnie z całą mocą: nazwisko jest niezbędne, aby znaleźć swoje miejsce w systemie. Ludzie wciąż walczą z systemem, nie chcąc być trybikiem w maszynie i pozycją w bazie danych. Ale łatwiej walczyć, gdy jest się częścią systemu.”  – „Okruchy pamięci” Tim Weaver.

Tym razem David Raker nie szuka zaginionych. Tym razem David Raker szuka tożsamości osoby, która straciła w wyniku traumatycznych wydarzeń pamięć. Poznajcie Richarda. Chyba Richarda. Nazwanego przez media „Zaginionym”. Mężczyznę, którego odnaleziono pokiereszowanego u wybrzeży Anglii. Richarda, który do tej pory nie pamięta, kim jest, ani skąd pochodzi. Kwestionuje nawet imię, którym się przedstawia. Pamięta krótkie urywki zdarzeń. Widok z okna na  morze i plażę. Potrafi pływać i prowadzić samochód, chociaż nie ma prawa jazdy. Jako osoba bez imienia i nazwiska wypadł z systemu. Nie ma praw. Nie ma zawodu. Choć wiele potrafi. Raker postanawia mu pomóc. Poszukać skąd się wziął i dlaczego do tej pory nikt się po niego nie zgłosił, mimo nagłośnienia sprawy w mediach. Człowiek jakby jest, a jakby go nie było.

Ależ mi się spodobał pomysł na fabułę „Okruchów pamięci”😊. Choć z natury jestem niecierpliwa, więc bezbronność Richarda działała mi chwilami na nerwy😉. Sama konstrukcja książki została przez autora bardzo przemyślana. Osiemdziesiąt jeden rozdziałów podzielono na cztery części. Niektóre z części otrzymały tytuł, jak „Potwór”, „Tchnienie”. Przypadek? Zdecydowanie nie. Te zatytułowane fragmenty książki sieją zamęt, odwracają uwagę od wątku związanego z poszukiwaniem tożsamości Richarda. Niepokoją i wybijają z rytmu. Tym bardziej, że to historia Beth i Penny, dwóch sióstr przyrodnich, niczego nieświadomych młodych dziewczynek eksplorujących otoczenie, w którym żyją. Odważnych, a jednak z góry przegranych. Jak przegrane wydaje się życie Richarda.

Narracja jest bardzo dojrzała. Mimo, że pisana chwilami w trzeciej osobie w odniesieniu do Penny i Beth, wydaje się bardzo osobista. Same poczynania Rakera śledzimy z jego pierwszoosobowej perspektywy. Śledztwo w ten sposób wydaje się bardziej emocjonujące, bardziej przekonujące. Czytając miałam poczucie, że autor przemyślał każdy wątek, by stworzyć spójną historię. Mimo pobocznych tematów nie utracił tej jednorodności to samego końca doprowadzając historię do jej finału. Wciągnęła mnie historia i Richarda, i Penny, i Beth. Chciałam koniecznie dowiedzieć się, gdzie jest jej początek i gdzie autor umiejscowił koniec. Nie czekałam na happy end. Czekałam po prostu na wyjaśnienie. A gdy je odnalazłam na kolejnych kartach powieści to…… poczułam lekki wstrząs. Kilkakrotnie kiwałam głową myśląc „Coś takiego, coś takiego”. I chyba o to chodzi w książkach tego gatunku. By doprowadzały mnie do poczucia niedowierzenia, by wzbudzały we mnie niezgodę na opowiedzianą historię, bym czuła realne współczucie. Te emocje towarzyszyły mi podczas czytania.

W książce znalazł się nawet wątek związany z Polską, lub prawie Polską. Autor nie rozstrzygnął do końca, czy Aleksander Marek był Polakiem. Chociaż może wolałabym, by nie 😉. Kwestia utraconych dzieci, których zawiedli ojcowie, kwestia straconej miłości na wielu płaszczyznach, a przede wszystkim wątek straconej tożsamości to zalety powieści.

„Okruchy pamięci” to kolejna bardzo dobra książka Tima Weavera, w której – analogicznie jak w poprzedniej- autor poszukuje panaceum na rzeczywistość w dawnej przeszłości. Tym razem Raker zaczyna grzebać w zaginięciu Caleba Becka, ojca Penny, pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Weaver jest w tym specjalistą. Potrafi tak wpleść w fabułę przeszłość, że wydaje się ona jej nieodłączną częścią. Nie mniej ważną, nie mniej znaczącą dla wydarzeń z teraźniejszości. I w przeciwieństwie do wielu innych autorów, to wszystko się spina w jedną całość.

Szczerze polecam książki Tima Weavera i postać Davida Rakera, specjalisty nie tylko od osób zaginionych, lecz także od utraconych tożsamości. Miłej lektury!

Moja ocena: 8/10

Książką obdarowało mnie  Wydawnictwo Albatros, za co bardzo dziękuję.

„Nie wiesz kim jesteś” Tim Weaver

NIE WIESZ KIM JESTEŚ

  • Autor:TIM WEAVER
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria:DAVID RAKER. TOM 7
  • Liczba stron:544
  • Data premiery: 05.05.2021r.

Czasem zastanawiam się, dlaczego tak późno dowiaduję się o kolejnych książkach serii z gatunku  kryminał, sensacja, thriller. Staram się być na bieżąco :(. Śledzić, analizować, czytać zapowiedzi, a przede wszystkim czytać recenzje. Pewnie wiecie, że też mam swoich ulubionych recenzentów. A jednak umknęło mi sześć poprzednich tomów serii o Davidzie Rakerze, wszystkie Wydawnictwa Albatros. Możliwe, że polubię kolejnego śledczego, któremu autor oddał całą serię.

Wspomniałam o autorze? Cóż jak się mówi „A” trzeba umieć powiedzieć „B”. Czytaliście? Znacie jego książki? Z notki biograficznej dowiedziałam się, że Tim Weaver to brytyjski dziennikarz, który wydał już dziewięć powieści oraz zbiór opowiadań. Czy „Nie wiesz kim jesteś”, która premierę miała dwa dni temu pozostanie jedyną pozycją autora, którą przeczytam? To się okaże.

Poszukiwany, poszukiwana

Do Davida Rakera – prywatnego detektywa, byłego dziennikarza – zgłasza się kobieta z prośbą o odnalezienie siostry, Lindy Korin. Lyndy, 62-letniej zadowolonej z życia emerytki, posiadającej dom z widokiem na jezioro ze spłaconą hipoteką, dorabiającą sobie dwa razy w tygodniu jako księgowa. Lindy, która wjechała na parking i z niego już nie wyjechała.  Raker niedługo odkrywa, że Linda zaginęła pięć dni po opublikowaniu wywiadu w sprawie jej związku z mężem, znanym reżyserem, który sześćdziesiąt lat wcześniej zdobył Oskara. Raker już wie, że to nie może być przypadek. Przypadkowe również nie może być miejsce zaginięcia Lindy. Śledztwo wykazuje, że była w nim wcześniej pięć, sześć razy. W miejscu, gdzie na drzewie wyryto projektor filmowy, a raport policji o tych szczegółach milczy. Poszukiwanie Lindy prowadzi Rakera w przeszłość. W przeszłość, w której główne skrzypce grają; hollywoodzcy producenci, znani aktorzy oraz zdolni scenarzyści. W przeszłość, w której skrywane dotychczas tajemnice wypływają na światło dzienne, a Raker zaczyna bać się o swoje życie. Czy kolejne spotkanie z duchami z przeszłości zakończy się dla Rakera śmiercią? Tego musicie dowiedzieć się sami…

Raker nie Reacher

Nazwisko głównego bohatera jednoznacznie się kojarzy z serią Lee Childa. Czy to przypadek? Nie sądzę. Lee Child to jeden z dwóch, obok Michaela Connelly’ego, ulubionych autorów Tima Weavera. Główny bohater jest jednak całkowicie inny, kompletnie różny od Jacka Reachera. Raker jest bardziej łagodny, ułożony. Niestety, dla niego, nie ma doświadczenia w bezpośrednich walkach, w bezpośrednich konfrontacjach. Sceny napaści, uciszenia Rakera momentami mroziły mi w krew żyłach, a serce przyspieszało.

To kryminał z elementami thrillera. Śledztwo prowadzone jest bardzo metodycznie. Raker korzysta z pomocy swoich współpracowników. Jak to zwykle w przypadku prywatnych detektywów ma swojego hakera, policyjną wtyczkę oraz informatora, który zazwyczaj wie wszystko. Warstwa thrillera zaserwowana przez Weavera została bardzo dobrze, gustownie. Autor sprytnie budował napięcie. Napięcie w kreowaniu wątku sprzed kilkudziesięciu lat. Jak sam wielokrotnie powtarzał po nitce do kłębka, choć nie zawsze te nitki zaprowadzały go do właściwego kłębka. Wysoko oceniam wątek z kinematografią w tle z zakresu późniejszych dzieł męża Lyndy, w których ona sama również wielokrotnie zagrała. Analiza filmów, wsłuchiwanie się w ścieżkę dźwiękową, wyłapywanie każdego szmeru, szeptu zza kadru, oddechu w końcowych scenach jedenastu filmów reżysera oraz konsultacje, rozmowy na temat twórczości przeniosły mnie w świat wytwórni filmowych. W świat odległy jednak naznaczony niejednokrotnie tragediami życiowymi. Uzależnieniami, zdradami, niespełnionymi miłościami, porzuconymi dziećmi, nieszczęśliwymi małżeństwami oraz czasem nawet niezawinionymi śmierciami.

Ten wątek filmowy to prawdziwe arcydzieło. Jak sam autor przyznał w posłowiu jest fanem kina, dlatego zapewne tak dobrze odzwierciedlił tą rzeczywistość. Od razu zastrzegam, wątek ten nie jest przydługi. Mimo, że wielowarstwowy jest nieodłączną częścią całego śledztwa, wszystkiego co się dzieje. Z napięciem czekałam na rozwiązanie dwóch zagadek; dlaczego w zakończeniach filmów pojawia się zdanie „Nie wiesz kim jesteś” oraz powtarzana jest scena plenerowa z samochodu. Zagadek z pozoru nieistotnych, które jednak okazały się kluczowe. Napięcie w książce dobrze świadczy o niej samej. Co to bowiem za thriller bez napięcia?

Pióro Weavera to dla mnie totalna nowość. Brytyjczyk piszący bardzo przyjemnie, a jak wiecie brytyjski styl momentami mnie nuży. Sama trzecioosobowa  narracja jest bardzo przyjazna. W umiejętny sposób autor połączył intensywne tempo fabuły z detalami, które musiały zostać opisane, by czytelnik „wgryzł” się w rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat.

Wydawnictwo Albatros coraz bardziej uzależnia mnie od siebie podsuwając mi tak dobre pozycje. No cóż, będę musiała nadrobić zaległości z serii i czytać kolejne części. To już pewne.

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.