„Do ostatniej kropli krwi” Graham Masterton

DO OSTATNIEJ KROPLI KRWI

  • Autor:GRAHAM MASTERTON
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Seria: KATIE MAGUIRE. TOM 11
  • Liczba stron:448
  • Data premiery:24.03.2021r.

Ponad miesiąc temu premierę miała najnowsza książka serii o Katie Maguire „Do ostatniej kropli krwi” wydana przez Wydawnictwo Albatros. Ostatnie dwa tomy serii przeczytałam jeden po drugim. Czy to dobrze? Czy nie lepiej zrobić sobie małe wakacje od tych samych bohaterów, tego samego stylu, podobnych problemów?  Mam nadzieję, że odpowiedzi na te pytania odnajdziecie w recenzji. Zapraszam.

Siedem dziewcząt z Albatrosa, Tyś jedyna” – „Beata z Albatrosa” Janusz Laskowski

 Nie ukrywam, że czytając książki wydawane przez Albatrosa kołacze mi się ten tekst piosenki. Po pierwsze skojarzenie z nazwą wydawnictwa, całkowicie oczywiste, po drugie szerokie spektrum premier, w których kobiety odgrywają znaczącą rolę. Tak jest w serii z Katie Maguire, nadkomisarz z Garda Sίochána w irlandzkim Cork. Katie zdecydowanie łączy w sobie cechy kobiece i męskie. Nie jest jednoznaczna. Z jednej strony bezkompromisowa, nawet po pogrzebie swego partnera od razu rzuca się w wir pracy. Samą wiadomość o śmierci również przyjęła spokojnie, bez histerii. Z drugiej, bardzo czuła na krzywdę innych, ocierająca w ukryciu łzy i wrażliwa na otoczenie. Autor szczególną uwagę zwraca na kobiecy wygląd Katie. Jakby chciał uwypuklić te żeńskie cechy. Oczywiście u Albatrosa kobiet jest więcej niż siedem.

Diabeł często wygląda jak anioł” – irlandzkie przysłowie.

 W najnowszej części Katie musi zmierzyć się z kolejnymi wyzwaniami w swojej policyjnej karierze. Takich w Cork wiele. Warto wspomnieć chociażby o cygańskich żebrakach, „nigeryjskich handlarzach żywym towarem w celach seksualnych, gangach złodziei sklepowych…”. Wątek kryminalny rozpoczyna się od śmierci sędziego Garretta Quinn, który ginie w płonącym samochodzie w dniu, w którym miał ogłosić wyrok w sprawie lokalnego gangstera Donala Hagerty’ego. Spalone zwłoki od razu zidentyfikowała Katie. Identyfikację przeprowadziła po obrączce claddagh, którą…. sama kiedyś ofiarowała sędziemu w trakcie ich intensywnego związku. Nie ona jedna była kochanką Garretta. W trakcie śledztwa okazuje się, że sędzia miał słabość do płci pięknej. Komu więc mogło zależeć na jego śmierci? Zdradzonej żonie, odrzuconej kochance czy lokalnemu mafiosie? Śledztwo komplikuje się, gdy brat sądzonego przez sędziego również traci życie. Z pozoru śmierć Billy’ego Hagerty’ego wydaje się rozgrywkami w wojnie gangów. Wojny O’Flynnów i Riordanów, która trwa od lat. Czy śledztwo potwierdzi tezę postanowioną na początku?

Za dużo tej chrześcijańskiej mentalności

Zdecydowanie. To przeszkadzało mi w czytaniu. Wiadomo, Irlandia religijny kraj. Odłam rzymskokatolicki jest dominujący (78,3% populacji). Jednak czy co parę stron muszę czytać chrześcijańskie bluźnierstwa typu: „Matko Boska…” – ooo tego to zatrzęsienie, „Słodki Jezu”, „Jezu…”, „Józefie święty!”? Irytowały mnie wplecione co jakiś czas religijne wstawki, jak: „Przysięgam ci to przed Bogiem, Marią, Józefem i wszystkimi aniołami!”, „.(…) Żyjesz i Bóg od początku cię kocha…”, „(…) Bóg miał powód, żeby zabrać ją z powrotem do nieba…”. I kolejne zdanie w tym samym wersie „(…) żeby Bóg pozwolił nam cieszyć się nią trochę dłużej…”.  Zabieg ten stosowany był zarówno w przypadku bohaterów złych, jak i dobrych. Bez wyjątku. Dodatkowo wszyscy wkoło się o coś modlą. Gangsterzy, śledczy, sędziowie, rodzina ofiar i nawet mordercy! Ta maniera dodatkowo mnie irytowała.

Wątek obyczajowy głównych bohaterów jest cechą charakterystyczną autora. W tej części również czytelnik dowiaduje się, co dzieje się w życiu śledczych, ofiar a nawet przestępców. Jakoś tylko pogubiłam się w życiu intymnym głównej bohaterki. Fakt, nie czytałam wszystkich książek z serii. Moim zdaniem, autor nie wprowadził na początku książki czytelnika w homoseksualne skłonności Katie. No bo jak inaczej nazwać relację Katie z Kyną?

Przyjaciółka przytuliła ją i obsypała jej twarz lekkimi całusami, a później obdarzyła ją długim, namiętnym pocałunkiem, wsuwając język w jej ustaw i jednocześnie obejmując jej prawą pierś przez sweter”.

Zawsze staram się czytać powieść w pełnym skupieniu. Tak było i tym razem. Kompletnie nie wyłapałam, że rodzi się jakaś nietypowa relacja pomiędzy kobietami. Cytowany powyżej opis pojawił się nagle. Nie został dodatkowo zinterpretowany. Jest to nietypowe. Masterton zwykle wprowadza czytelnika w wątki osobiste, w ten sposób umożliwiając czytanie książek odrębnie, niezależnie od całej serii. W tej części również mamy wiele powtórzonych wątków z poprzednich książek. Ten jednak kompletnie pojawił się bez wytłumaczenia, bez dodatkowego komentarza. Generalnie patrzę na życie intymne nadkomisarz Katie Maguire po tej części inaczej. W poprzedniej, analogicznie jak i w tej pojawia się kochanek z przeszłości. Kochanek, z którym Katie miała bardziej lub mniej zobowiązujący romans. Zastanawia mnie tylko, czy w każdej następnej części będziemy dowiadywać się o kolejnej seksualnej relacji Katie z osobą znaczącą dla toczonego śledztwa?. Mam nadzieję, że nie. To w mojej opinii zbędne, niepotrzebne. Nie wiem w ogóle dlaczego Katie obrazowana jest jak Czarna Wdowa. Kogokolwiek nie dotknie, ten traci życie. Za dużo tych strat wśród bliskich jej osób. Za dużo…

Znakiem rozpoznawczym autora są dosadne opisy ofiar, miejsc zbrodni. Tak jest i w tej części. Przygotujcie się na puste oczodoły, brązowe zęby obnażone w wilczym uśmiechu, wiszącą przekrzywioną żuchwę z wszystkimi zębami na widoku czy wyrwany tył czaszki. Opisy te nie są jednak przesadzone. Zwykła śledcza praca, zwykła śledcza rzeczywistość. Tak szczegółowa charakterystyka, moim zdaniem, dodaje tylko realności opisywanym wydarzeniom.

Bardzo dobry okazał się wątek poboczny Mordercy znad Lee. Człowieka, który wrzucał do rzeki przypadkowych przechodniów. Jak to u Mastertona, opis śmierci przez utonięcie młodej matki samotnie wychowującej kilkunastomiesięczną córeczkę, druzgocący. Tym bardziej, że osiemdziesięcioletni sąsiad mógł uratować tylko jedną z nich. Którą miał wybrać, matkę czy tonącą córeczkę?. Takich mrożących krew w żyłach opisów wiele. To nie zbrodnia jednak jest tu najważniejsza. Autor skupia naszą uwagę na ofiarach, zarówno przypadkowych jak i zamierzonych. Jakby chciał nam zwrócić uwagę, że to może spotkać każdego z nas. My też możemy być następni.

Według mnie to najsłabsza z przeczytanych przeze mnie dotychczas książek serii. Jeśli wśród Was są jednak fani przygód Katie Maguire, niech nie zrazi Was moja opinia. Pamiętajcie, zdanie o książce wyrobicie sobie tylko, gdy sami ją przeczytacie.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

„Żebrząc o śmierć” Graham Masterton

ŻEBRZĄC O ŚMIERĆ

  • Autor:GRAHAM MASTERTON
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Seria: KATIE MAGUIRE. TOM 10
  • Liczba stron:480
  • Data premiery:15.07.2020r.

24 marca 2021 miała premierę najnowsza, jedenasta część serii o nadkomisarz Katie Maguire zatytułowana „Do ostatniej kropli krwi”. Nie ukrywam już ją czytam i spodziewajcie się wkrótce relacji z mojej strony. Nie mogę jednak opublikować recenzji najnowszej książki serii od Wydawnictwa Albatros bez recenzji poprzedniego tomu. Niniejszym spóźniona, jednak niezapomniana recenzja dziesiątej książki cyklu zatytułowanej „Żebrząc o śmierć”.

Katie Maguire jak Chyłka

Wiecie, że jestem ogromną fanką Chyłki Remigiusza Mroza. Jest to postać literacka z tych, które do tej pory mi się nie znudziły. Sięgając po kolejny tom serii z Katie Maguire zastanawiam się, czy to już będzie ten moment. Moment przesycenia postacią literacką. Moment, w którym bohaterka zacznie mnie drażnić, doprowadzać do szału, a jej wybory powodować pobłażliwy, czasem głupkowaty uśmiech. Nie tym razem, nie tym razem. To jeszcze nie ta książka z serii.

W „Żebrząc o śmierć” Katie Maguire nadal daje radę. Tym razem Katie musi zmierzyć się z morderstwami bezdomnych. Ktoś w bardzo wyrafinowany sposób pozbywa się konkurencji na rynku bardzo dochodowych miejsc do żebrania. Zgony bezdomnych śledczy kojarzą od razu z pojawieniem się w Cork Lupula, mężczyzny z Rumunii, który przywiózł dwudziestu jeden swoich rodaków, by czerpać dochody z ich żebrania. O tym Katie dowiaduje się od małej dziewczynki. Dziewczynki szukającej matki. Śledztwu nie sprzyjają „prywatne wycieczki” aktualnego szefa nadkomisarz Maguire, Brendana O’Kane’a, z którym w akademii policyjnej Katie łączył romans. Dodatkowo działania Conora, narzeczonego Katie przysparzają jej trosk. Czy prywatne życie wpłynie negatywne na działanie śledztwa? Czy Lupul jest tym, którego szukają śledczy z Garda Sίochána?

Udana część udanego cyklu

O tym, że książka jest dobra nie świadczą tylko szczegóły prowadzonego śledztwa. Chociaż bez dwóch zdań jest to książka dla fanów Mastertona i fanów nadkomisarz Maguire. Oprócz głównego wątku kryminalnego autor wplótł wątki poboczne, których rozwiązanie wciągnęło mnie nawet bardziej niż główna fabuła. Nie mogło być inaczej, gdy czytałam o pierścionku znalezionym w mięsie mielonym (brrr) czy obserwowałam wydarzenia z perspektywy Brianny, która doprowadza do eutanazji pełniąc funkcję ratownika medycznego. Brianny, która staje przed dylematem czy ratować bezwolne życie, czy popełniać, jak twierdzi „chrześcijańskie akty miłosierdzia”. 

Dużo czasu autor poświęcił na kwestie ochrony zwierząt z nielegalnych hodowli. Hodowli, z których sprzedaje się rasowe, chore i cierpiące psy. To właśnie ten wątek był dla mnie zaskoczeniem. Zawiódł mnie całkowicie wątek Conora. Ogromna miłość i przygotowania do ślubu zostały nagle przerwane. Bez walki, bez prób, bez wzajemnych starań. Jakby ta miłość była tylko delikatnym rysunkiem na szkle. Bardzo dopracowanym, ale jakże kruchym. Nie do końca ten wątek został dopracowany.

Katie Maguire jak zwykle waleczna i bezkompromisowa. Nie ulega  żadnym naciskom. Nie pozwala sobie na bylejakość. Zaangażowana w pracę od początku do końca. A zakończenie? No cóż, stanowi preludium do kolejnej książki z serii.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros.