Recenzja premierowa: „Jak zapewnić lepszą przyszłość swojemu dziecku 7 cech, które warto rozwijać” Michele Borba

JAK ZAPEWNIĆ LEPSZĄ PRZYSZŁOŚĆ SWOJEMU DZIECKU 7 CECH, KTÓRE WARTO ROZWIJAĆ

  • Autorka: MICHELE BORBA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 350
  • Data premiery: 11.05.2022r.

Dopiero co wczoraj Wam pokazywałam podarek od @wydawnictwo.muza.sa, a już dzisiaj spieszę do Was z recenzją poradnika pt. „Jak zapewnić lepszą przyszłość swojemu dziecku 7 cech, które warto rozwijać”, który premierę ma właśnie dzisiejszej środy😊. Jak wspomniałam we wczorajszym poście książka skusiła mnie swoim tytułem. Idealnie wpasowała się w moje obawy jako matki, że niewystarczająco pracuję, by dzieci miały zapewnioną tzw. „lepszą przyszłość”. Okazuje się, że moje lęki i niepokoje są całkowicie nieuzasadnione. A do tego przekonała mnie Michele Borba, która jest autorką tego poradnika.

W żołnierskich słowach Autorka zachęca nas do rozwijania kilku cech u naszych dzieci, które pomogą im z sukcesem przeżywać kolejne etapy ich życia. Nie tylko reagowanie na bolączki dzisiejszego świata jest ważne. Zabranianie, ograniczanie, uniemożliwianie uzależnieniu od różnych technologii, czy pisząc bardziej dosadnie smartfona lub komputera. Przed współczesnymi rodzicami dużo ważniejsze zadanie. Kompleksowe i rzetelne rozwijanie takich kompetencji jak zaufanie, empatia, samokontrola, ciekawość siebie, innych i świata oraz niezłomności i optymizmu. Zdaniem znanej psycholożki dr Borba tylko wysoce rozwinięte tego rodzaju kompetencje pozwolą dzieciom zaaklimatyzować się bez strat w czekającym ich świecie.

Ciekawa koncepcja nie powiem. Dr Borba zwróciła moją uwagę na miękkie cechy człowieka, o których tak naprawdę zapominamy w świecie sukcesu, a które jej zdaniem pozwalają go osiągnąć. Wydaje się to ma sens. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że nasze dzieci wychowywane są i dojrzewają w szybkim, dynamicznymi wszechświecie, w którym nawet im trudno jest nadążyć. Nieumiejętność radzenia sobie z wyzwaniami, które świat im stawia, powoduje liczne frustracje, zaburzenia, a nawet prowadzi do chorób psychicznych. To powoduje, że sukces możemy osiągnąć tylko przez zmianę myślenia i rozwijanie umiejętności pomagającym nam efektywnie się dostosować. Po drugie ciekawość i bycie uważnym. Z pochylonymi nad smartfonami głowami, z zajętymi myszkami komputerowymi dłońmi, ze słuchawkami w uszach nasze dzieci nikogo wokół siebie nie widzą. Zasypiając skrolują ekrany telefonów przez co przestają widzieć, słyszeć samych siebie. O tej uważności Autorka w poradniku pisze dość sporo skupiając naszą uwagę na roli rodzica, by ją wzbudzać wśród dzieci. By były ciekawe świata, siebie i innych, a dzięki temu mogą się wielu jeszcze rzeczy nauczyć. Po trzecie samokontrola, której brakuje we współczesnym świecie, nie tylko wśród dzieci, ale również wśród dorosłych. I tu ogromny szacunek co do podjętego tematu. Zgodnie z zasadą „Nie dokazuj a pokazuj” zacznijmy od siebie, od dorosłych. Ograniczajmy siebie samych przed niekontrolowanym oglądaniem telewizji, piciem napojów wyskokowych, czy skrolowaniem smartfonów, by ciągle wiedzieć co w „trawie piszczy”. Bo ja nauczymy samokontroli dzieci, jeśli sami jej nie mamy?

Tak. Ciekawa pozycja. Pełna niespodzianek i innego podjęcia tematu, z którym  bynajmniej nie jest kojarzy sukces. Tematu miękkich kompetencji. Bez wątpienia bardzo wartościowy poradnik napisany z umiarem i w języku bardzo przystępnym, bez zbędnych naukowych sformułowań, czy licznych wyników badań. Polecam, każdemu rodzicowi i nie tylko.  

Moja ocena: 8/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Muza, za co bardzo dziękuję.

„O włos” Katarzyna Bonda

O WŁOS

  • Autorka: KATARZYNA BONDA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Seria: JAKUB SOBIESKI. TOM 1
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 23.03.2022r.

Nie mogę się dowartościowywać. Kompletnie się to nie sprawdza. W recenzji z 13 kwietnia br. książki pt. „Mamo, nie krzycz” (recenzja na klik) chwaliłam się, że opublikowałam już 19 opinii na temat książek wydanych w marcu i jeszcze 3 przede mną. Okazało się, że tych marcowych premier przede mną jeszcze więcej. Wczoraj na blogu pojawiła się zaległa recenzja piętnastego tomu z Chyłką, a dziś uzupełniam blog o moje spostrzeżenia związane z pierwszą częścią nowej serii autorstwa @Katarzyna Bonda wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. Książka miała premierę praktycznie miesiąc temu, tj. 23 marca br.

Jakub Sobieski to nie Hubert Meyer, ale Bonda, to zawsze Bonda😊.

Ofiarami są dwie dziewczyny, których ciała odnalezione zostały w Lesie Kabackim. Policjantów szokuje stopień zbezczeszczenia zwłok. Jakby morderca nawet po śmierci chciał zadać ofiarom ból, kolejne cierpienie. Jakby chciał pokazać całemu światu, że nie ma dla niego żadnych świętości. Odkryciu towarzyszy pukiel blond włosów związanych wstążką znaleziony w okolicy. Śledztwo zaczyna uwzględniać zamiłowanie zbrodniarza do fetyszu. Nadany mu zostaje nawet chwytliwy przydomek; Kosiarz z Kabat. Kosiarz, który umiłował sobie ofiary w świecie prostytutek. W świecie, który zamknięty jest dla detektywa Jakuba Sobieskiego i jemu podobnych.

Bonda zastosowała sprawdzający się w jej kryminałach schemat niewyjaśnionych zbrodni i grzechów z przeszłości. To zbudowało dodatkowe napięcie. Okazało się, że nie tylko tu i teraz było ważne. Czytelnik musiał być uważny cały czas zastanawiając się, gdzie jest początek tego współczesnego bestialstwa. Sam Sobieski to totalnie inna postać, niż mój ukochany Meyer. Autorka nie poszła na łatwiznę, nie użyła cech, które wpadły w oko wielu czytelnikom. Stworzyła całkowicie nowego bohatera, bez wątpienia bohatera z potencjałem. Jestem ciekawa jak będzie się rozwijała jego postać i czy kolejne jego ruchy w fikcyjnej rzeczywistości spotkają się z entuzjazmem z mojej strony. Zbrodnie opisywane w fabule nie są może wyszukane. Wręcz przeciwnie są zwierzęce. Tym sposobem Bonda opisała drapieżność  mordercy, któremu samo zabijanie nie wystarcza. Bardzo lubię nową narrację Autorki, która od trzech ostatnich tomów z Hubertem Meyerem jest bardzo przystępna, bardziej płynna, mniej męcząca, mniej wielowątkowa. Czasem mniej znaczy więcej, a mówienie bardziej po prostu też się sprawdza😊. Dzięki temu książkę oceniam jako dobry kryminał, który czyta się lekko. Może nie jest on arcydziełem gatunku, ale daje prawdziwą rozrywkę i wytchnienie po trudnym dniu. Intryga, jak to w dobrym kryminale ciekawa.

Lubicie kryminały ? Ja uwielbiam. Dlatego nigdy dobremu nie odmawiam. Polecam byście też przeczytali nową Bondę. A zapewniam, że czas spędzony z książką nie uznacie za zmarnowany.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

Recenzja premierowa: „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” James Goodwin

DOŁADUJ SWÓJ MÓZG. JAK ZWIĘKSZYĆ SPRAWNOŚĆ I EFEKTYWNOŚĆ SWOJEGO UMYSŁU

  • Autor: JAMES GOODWIN
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 416
  • Data premiery: 20.04.2022r.

Święta, święta i po świętach😊. Tak mówimy co najmniej dwa razy do roku. Mam nadzieję, że Zajączek Was nie zawiódł i okazaliście się wystarczająco grzeczni. Liczę, że zjedliście mniej niż ja, bo takich pyszności, które były na świątecznym stole nie potrafię sobie odmówić😉. W poświątecznym nastroju, wzmocniona spotkaniami rodzinnymi i z przyjaciółmi, a także po biesiadowaniu przy suto zastawionym stole, siadam pełna werwy do recenzji kolejnej kwietniowej premiery od @wydawnictwo.muza.sa. Dokładnie w dniu dzisiejszym, tj. 20 kwietnia br. ma premierę poradnik zatytułowany; „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” Jamesa Goodwina. Książka, która pozwala zrozumieć mechanizmy funkcjonowania mózgu oraz strategie go pobudzające. Jesteście gotowi na lekturę tak poważnej książki?

Z opisu Wydawcy: „Dr James Goodwin, profesor fizjologii, przekonuje, że kondycja umysłowa w dużym stopniu zależna jest nie od uwarunkowań genetycznych, a od naszych zachowań, tj.: sposobu odżywiania się, aktywności fizycznej, higieny snu, ekspozycji na stres, częstotliwości i jakości kontaktów towarzyskich czy zdolności odczuwania szczęścia”. Wychodząc z tego założenia Autor przedstawił mechanizmy pobudzania mózgu z wykorzystaniem wiedzy z dietetyki, mikrobiologii oraz psychologii. Książka wzbogacona została licznymi prezentacjami wyników badań naukowych, a także poglądami dominującymi w doktrynie medycznej.

Szczur norweski to niezwykłe stworzenie. Futerkowe i milutkie, jest z natury gromadne. Spędza sporą część czasu w fizycznym kontakcie z innymi szczurami. Drąży skomplikowane tunele i nawiązuje złożone relacje społeczne. Współpracuje z wychowywaniu młodych. Jest kwintesencją zwierzęcia społecznego.”- „Doładuj swój mózg. Jak zwiększyć sprawność i efektywność swojego umysłu” James Goodwin.

Takimi naukowymi ciekawostkami wypchany jest ten poradnik, który określiłabym jednym przymiotnikiem naukowy. Autor bardzo dogłębnie przedstawił wpływ otoczenia, seksu, naszego stylu życia, odżywiania, czy nawet chorób na funkcjonowanie mózgu. Skupił naszą uwagę na negatywnym wpływie środowiska, naszych decyzji, czy nawet scenografii, w której żyjemy na najważniejszy organ w naszym organizmie. W wielu miejscach odwołał się do wyników badań naukowych, innych autorytetów. Naukowy wymiar tej publikacji wyraża się chociażby w ilości publikacji powołanych na końcu książki. Źródła mieszczą się od strony 388, aż do 411. Styl zastosowany przez Jamesa Goodwina sprawił, że odebrałam poradnik jako bardziej odtwórczy, niż twórczy. Nagromadzone źródła, badania innych, doktryna z początków starożytnej Grecji zebrane zostały w kompendium wiedzy na temat tego, co się dzieje z naszym mózgiem i jak możemy mu pomóc. I faktycznie gdzieniegdzie autor proponuje w zestawach wskazówki, które mają pomóc nam zwiększyć sprawność naszego umysłu. Począwszy od higieny snu. „Jeśli dobrze sypiasz, trzymaj się ustalonej pory zasypiania.” Lub „Jeśli sypiasz kiepsko, wykonaj przed położeniem się jakąś odprężającą czynność…” po zalecenia związane z aktywnością seksualną wpływające na zdrowie mózgu. Każda przeczytana wskazówka nie okazała się dla mnie zaskoczeniem. Z zaciekawieniem zapoznałam się z zestawieniem najszczęśliwszych krajów świata. Tu nie było niespodzianki, top 7 to kraje skandynawskie oraz Szwajcaria i Holandia.

Styl pisania jest bardzo naukowy. Brakowało mi bezpośredniego kontaktu autora z czytelnikiem, bezpośredniego zwracania się do odbiorcy. Czytając miałam wrażenie, że zapoznaję się z pracą magisterską lub doktorską, która ma za zadanie przedstawić pogląd dominujący w doktrynie na dany temat z tezą postanowią we wstępie i w tytule publikacji. Nie przekonały mnie ani wskazówki, ani tym bardziej wyniki badań naukowych (nie autora), czy przywoływane co rusz statystyki i prezentowane wykresy. Czytało mi się trudno. Ogrom treści pobocznych, typowo naukowych, zaburzył odbiór tego, co dla mnie jest w takich poradnikach najważniejsze, a mianowicie odkrywanie praktycznego aspektu tego gatunku i odczuwanie motywacji do własnych przemyśleń. Tego mi zabrakło. Książka dla fanów publikacji naukowych. Samo jej czytanie to rzeczywisty trening mózgu😉.

Lubicie treningi dla mózgu, które możecie wykonać samodzielnie w domu? Jeśli lubicie takie ćwiczenia, to ten poradnik jest zdecydowanie dla Was.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” Brian David Johnson

PRZYSZŁA TY. JAK SKUTECZNIE KSZTAŁTOWAĆ SWOJE ŻYCIE

  • Autor: BRIAN DAVID JOHNSON
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 304
  • Data premiery: 13.04.2022r.

Czytając w opisie pytanie Wydawcy @wydawnictwo.muza.sa. „Jak wziąć życie w swoje ręce i ruszyć przed siebie bez lęków oraz obaw przed poniesieniem porażki?” od razu zapragnęłam sięgnąć po ten poradnik😉. Wyobraźcie sobie antidotum na nasze obawy związane z brakiem mocy sprawczej, brakiem motywacji, czy siły na podejmowanie nowych wyzwań. Ależ byłoby cudownie! Ale cudownie!

Brian David Johnson w „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” zapewnia, że każdy z nas ma magiczne moce, które zmienią następujące po sobie dni naszego życia w takie, które chcemy przeżywać. Książka premierę miała 13 kwietnia br. Ja jestem już po lekturze😊. Postanowiłam nie uszczknąć żadnego dnia, w którym mogłabym wreszcie wpływać w stu procentach na moje życie.

Osoba Autora wydaje się idealna od napisania takiego poradnika. To doradca amerykańskiej armii  i największych międzynarodowych korporacji, które osiągają permanentny sukces. Autor wielu publikacji, w których udowadnia, że człowiek ma większą moc sprawczą, niż mogłoby się pozornie wydawać. W „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie” Brian David Johnson przekonuje, że to kim się otaczamy, jak ze sobą rozmawiamy i komunikujemy się ze światem zewnętrznym oraz jak budujemy i podtrzymujemy relacje determinuje kształtowanie naszego życia zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Brzmi prosto? Jak jednak to zrobić? Autor nie zatrzymuje się tylko na moralizowaniu i przekonywaniu czytelnika. Poradnik obejmuje treningi do pracy nad sobą oraz rady, w jaki sposób mamy rozpoznawać zewnętrzne i wewnętrzne bariery, które uniemożliwiają nam ruszenie naprzód. Zmusza nas do ciągłego tworzenia planów krótko i długoterminowych, które powinniśmy systematycznie realizować. Nawet najmniejszy sukces w tej dziedzinie da nam poczucie mocy sprawczej. A przekonanie nas o tym, jest głównym celem Autora😊.

Nie znalazłam w poradniku nic odkrywczego. Mimo, że jest napisany w przystępny sposób zawarte w nim prawdy nie są dla mnie nowe. Wiadome jest, że komfort życia poprawimy sobie selekcjonując przyjaciół, planując i realizując cele, co uniemożliwia tkwienie w chaosie oraz dzięki pozytywnym stosunku do własnej osoby i najbliższych. Spodziewałam się większego WOW. Czas spędzony z książką nie uważam jednak za stracony. W niewielu ponad trzystu stronach Autor zawarł kompilację wiedzy, w jaki sposób zmienić swoje otoczenie i własne patrzenie na nasze życie. Jak żmudną, nieefektywną codzienność zamienić w odczuwanie realnej satysfakcji i radości z tego, że wiele nam się udało. Oczywiście musimy do tego dochodzić małymi krokami, zgodnie z zasadą zresztą „Nie od razu Rzym zbudowano”. Książka inspiruje do realizacji własnych marzeń, nawet tych najmniejszych. Do czerpania przyjemności z ich kreowania i wdrażania. Marzenia, tylko te na papierze wydają się odległe i niemożliwe do realizacji, każde inne mają szanse na wdrożenie – przekonuje Autor. Odświeżająco na mnie podziałała rada, by nie bać się decyzji, które są nieodłącznym elementem naszego życia. Odkładanie ich na potem, później, sprawia, że czujemy się nieproduktywni, mało inteligentni i niezdecydowani. A tak myśląc nie wpłyniemy na naszą przyszłą rzeczywistość pozytywnie. Aha i relacje. Prawie bym zapomniała. To jest coś, co zostało we mnie po przeczytaniu poradnika. Relacje – tak, ale nie kosztem wszystkiego i kosztem siebie samego. To jest zawsze dylemat osób dobrze wychowanych, którzy odmawianie uważają za wysoce niestosowne. To nieprawda. Musimy z tym skończyć, by wikłać się w towarzystwo tylko takie, które pozwala nam wzrastać, które robi wiele wokół nas dobrego, które nas wesprze i podniesie, gdyż już upadniemy. Widzicie sami? Niby oczywiste prawdy, a jednak miło o nich się czyta😊.

Jak zmienić świat zmieniając siebie? Kto chce uzyskać odpowiedź na zadane pytanie niech sięgnie po „Przyszła ty. Jak skutecznie kształtować swoje życie”  Briana Davida Johnsona. Miłej lektury!

Moja ocena: 7/10

Za obdarzenie mnie zaufaniem i obdarowanie mnie egzemplarzem dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Mamo, nie krzycz” Jeaninne Mik, Sandra Teml-Jetter

MAMO, NIE KRZYCZ

  • Autorka: JEANINNE MIK, SANDRA TEML-JETTER
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 224
  • Data premiery: 16.03.2022r.

To już 19 recenzja premiery z marca br. 😊 Tak, macie rację, troszkę się chwalę. Dopowiem jeszcze, że to nie koniec. To chyba swoisty rekord😉. Trzy kolejne recenzje marcowych premier mam zamiar napisać dziś i jutro. Dobrze jest rozpocząć Święta Wielkanocne bez istotnych zaległości. I taki jest mój cel. Wracając do poradnika „Mamo, nie krzycz” autorstwa Pań Jeaninne Mik i Sandra Teml-Jetter to od razu napiszę, że okazał się całkiem dobry. Książką obdarowało mnie @wydawnictwo.muza.sa. Za co bardzo dziękuję. Ten podarunek okazał się strzałem w dziesiątkę. Niby takie oczywiste prawdy, a jednak z ciekawością zanurzyłam się w praktyczne rady, których do tej pory nie stosowałam.

Jak to jest z rodzicami i dziećmi? Zadaję sobie to pytanie odkąd zostałam matką. Z jednej strony dałabym się pokroić za moje dzieci. Oddałabym im wszystko, łącznie z ostatnim kęsem chleba. Z drugiej potrafią mnie, jak nikt inny, wyprowadzić w jednej chwili z równowagi. I to tak silnie, że zaczynam zapominać o zasadach dobrego wychowania i o tym, że jednak ściany w bloku są bardzo cienkie. Z takimi dylematami borykały się także Autorki poradnika pt. „Mamo, nie krzycz”. Świadome swojej ułomności w rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych zaserwowały czytelnikom praktyczne rady, których stosowanie może zmienić oblicze chwil pełnych napięć, wzajemnych złości i całkowitego niezrozumienia drugiego człowieka.

Nie jest to zbiór poradnikowych „bla, bla, bla”, gdzie więcej słów, niż treści. Bynajmniej. Książka zasługuje na uwagę z wielu względów. Po pierwsze w bardzo trafny sposób zwraca uwagę na negatywny wpływ krzyku na rozwój, samopoczucie, poczucie własnej wartości dziecka. Krzyk nie buduje, nie pomaga w trudnych chwilach. Jest tylko wyrazem słabości rodzica i pozwala mu uwolnić negatywne emocje. Nie ma żadnych wartości wychowawczych, a tylko wzbudza lęk i niepokój. Po drugie Autorki podzieliły się z czytelnikiem praktycznymi wskazówkami, zgodnie  z którymi powinniśmy się zachować w momentach naszej słabości, gdy już chcemy krzyknąć i trzasnąć drzwiami lub potrząsnąć tą naszą mniejszą kopią. – zamiast Warto zamiast zbyt mocno chwycić dziecko, ścisnąć poduszkę. Poduszce nic się nie stanie, a dziecku zaoszczędzimy trudnych wspomnień. Zamiast jednak wrzasnąć na dziecko, wyjdźmy na spacer do lasu i wykrzyczmy naszą złość. Dajmy upust negatywnych emocjom i zgromadzonym napięciom. Możemy też wykorzystać ścianę. Jej naprawdę jest wszystko jedno. Potrzebie wybiegnięcia z pokoju dziecka i trzaśnięcia drzwiami oprzyjmy się zrobieniem kroku w tył. Wierzcie, działa. Spróbowałam.  

Nie jest to jednak antidotum na trudy wychowawcze. Mimo, że Autorki skupiły się na praktycznych rozwiązaniach bez ciągłem pracy nad sobą i przypominaniu najważniejszych zasad, trudno będzie je na stałe wdrożyć w życie. Ja wypisałam sobie najważniejsze z nich dużymi literami. Kłują mnie w oczy w oczy. Liczę, że pomogą mi uporać się z trudnymi chwilami, gdy ….. mam ochotę mocno, ale to mocno moimi Latoroślami potrząsnąć😊.

Polecam rodzicom i nie tylko. Poradnik jest ciekawym zbiorem treści teoretyczno – praktycznych napisanym w sposób bardzo przystępny. Nie nudzi, nie mierzi. Miłej lektury!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Ta książka naprawi Twoje życie” Helen Thomson

TA KSIĄŻKA NAPRAWI TWOJE ŻYCIE

  • Autorka: HELEN THOMSON
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 16.02.2022r.

Coś mam ostatnio szczęście do poradników, na które rzucam okiem😉. Tak było i tym razem. Po lekturze pozycji „Ta książka naprawi Twoje życie” Helen Thomson od @wydawnictwo.muza.sa pozostały mi same pozytywne myśli, odczucia i sformułowania kołatające się w głowie. Lubię inspirujące książki i to takie, które na dłużej zostają w głowie.

Ta książka to całościowe spojrzenie na to, jak można polepszyć jakość swojego życia, zapewnić sobie spokój ducha, zdrowie i powodzenie wśród ludzi . Autorce udaje się podać wiedzę w pigułce: co jeść, gdzie bywać i jak żyć, by zapewnić sobie maksymalne zadowolenie” – opis Wydawcy. To krótkie kompendium wiedzy podzielone na dwanaście rozdziałów, których tytuły wprowadzają nas w osobny temat poddany analizie. W jednym przeczytamy o tym Jak się nie martwić, w innym Jak być szczęśliwym. Autorka pomoże nam Jak nabrać pewności siebie oraz Jak zdobywać przyjaciół. A jeśli pomyślimy, że nauczyliśmy się prawie wszystkiego, to Helen Thomson zaprosi nas do rozdziału zatytułowanego Jak uniknąć przesadnej doskonałości. I wtedy zabawę możemy zacząć na nowo. Od pierwszego rozdziału.

Nie trzeba się bać tego tytułu😊. Jakby go trochę przeredagować to można napisać, że ta książka nie naprawi naszego życia. Ona raczej wskaże nam kierunek. Pomoże nam odsiewać ziarna od plew oraz skupi naszą uwagę naprawdę na fundamentalnych kwestiach oduczając zamartwiania się wszystkim i za wszystkich wokół.  Drogowskazy w poradnikach są zawsze mile widziane. Nie lubię, gdy autor poradników nakazuje, udowadnia, że tylko jego punkt widzenia jest najwłaściwszym w życiu i całym wszechświecie. Ten poradnik taki właśnie jest. Autorka prezentuje różne wyniki badań  i przedstawia przykłady dotyczące codziennego życia, w których potrafimy się odnaleźć. Do tego napisany jest bardzo prostym i przyjemnym językiem. Nie ma w nim moralizatorstwa, filozoficznych dywagacji, czy uduchowionych, wzniosłych sformułowań. Książka wydaje się na wskroś skromna, a uwagi kierowane do czytelnika możliwe do wdrożenia. I to jest jedyny problem tego poradnika. Trzeba go czytać ciągle od nowa, by nie zatracić jego przesłania i nie zapomnieć tego, czego uczy.

Bardzo dobra książka dla tych, co chcą się choć na chwilę zatrzymać w gonitwie własnego życia. Co potrzebują przemyśleć i przemilczeć. Co pragną dowiedzieć się więcej o sobie i o swoim życiu. Ktoś kiedyś mi powiedział, że by poprawić komfort własnego życia należy zacząć od materaca. Śpiąc na wygodnym materacu dzień zaczyna się lepiej, a codzienne troski, które stają u jego progu wydają się być bardziej banalne. W tej historii z materacem jest wiele prawdy. Oj wiele. Ale nawet jeśli nadal śpimy na niewygodnych tapczanach możemy postarać się pomóc sobie w inny sposób. Czasem potrzebna jest do tego inspirująca książka. A do tej kategorii zaliczam z całą pewnością tom pt. „Ta książka naprawi Twoje życie” Helen Thomson.

Moja ocena: 8/10

Książką obdarowało mnie Wydawnictwo Muza, za co bardzo dziękuję.

„Jak rozpoznać psychopatę? 7 typów niebezpiecznych umysłów, które nas fascynują i przerażają” Mark Freestone

JAK ROZPOZNAĆ PSYCHOPATĘ? 7 TYPÓW NIEBEZPIECZNYCH UMYSŁÓW, KTÓRE NAS FASCYNUJĄ I PRZERAŻAJĄ

  • Autor: MARK FREESTONE
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 320
  • Data premiery: 9.02.2022r.

(…) psychopatia to zbiór skłonności do manipulacji i przemocy, wsparty przez określone niedobory w budowie mózgu”. – „Jak rozpoznać psychopatę? 7 typów niebezpiecznych umysłów, które nas fascynują i przerażają” Mark Freestone.

O psychopatii trochę poczytałam po lekturze książki „Gra Luizy” (recenzja na klik) Anny Robak-Reczek. Była to ciekawa lektura, która w sposób sfabularyzowany przedstawiała zawiłości funkcjonowania w społeczeństwie kobiety ze zdiagnozowaną psychopatią. Okazuje się, że taka zresocjalizowana psychopatka to rzadkość. Dr Mark Freestone w czasie swojej wieloletniej praktyki wielokrotnie spotkał się z różnymi stadium tej choroby od najbardziej niebezpiecznych do mniej mrożących krew w żyłach. Temat dla niego był tak interesujący, że na potrzeby pracy badawczej nawet zadomowił się w zakładach karnych, gdzie psychopaci odsiadują wieloletnie wyroki pozbawienia wolności. Swoje doświadczenia opisał w książce, która premierę miała 9 lutego br. pt. „Jak rozpoznać psychopatę? 7 typów niebezpiecznych umysłów, które nas fascynują i przerażają”. Dzięki @wydawnictwo.muza.sa z jego obserwacjami mogłam zapoznać się i ja.

Poznajcie Paula, Tony’ego, Jasona, Arthura, Danny’ego, Eddiego oraz Angelę. Poznajcie prawdziwych psychopatów. Jeden z nich to zabójca, inny naciągacz, a trzeci jest chronicznym kłamcą. Czwartego Autor zdefiniował jako pasożyta. Ciekawy przypadek stanowi osobowość pograniczna. Zaś bezlitosna Angela jest tak samo niebezpieczna jak aktualnie panujący Orkan. Najprzyjemniejszy okazał się psychopata zresocjalizowany, który od czasu do czasu wykazuje odruchy ludzkie.

Na podstawie przypadków prawdziwych pacjentów dr Mark Freestone przybliżył czytelnikowi problem psychopatii.  Udowodnił, że osoby z tymi zaburzeniami są niezwykłymi aktorami. Potrafią bezbłędnie odegrać emocje, których tak naprawdę w ogóle nie doświadczają. Freestone stara się nas nauczyć jak demaskować maski psychopatii, jak przed nimi się bronić oraz jak szybko uciekać, gdy tylko zdamy sobie sprawę, że coś jest na rzeczy. W rozdziale dziewiątym rozprawia się z wpływem psychopatii na zdrowie, zarówno chorego, jak i osób mu najbliższych.

To nie podręcznik, który da nam gotowe rozwiązania i poprowadzi nas przez życie w ten sposób, byśmy nigdy nie wpadli w sidła psychopaty. To zbiór doświadczeń, prawdziwych przeżyć i poczynionych obserwacji. To odzwierciedlenie przeprowadzonych rozmów oraz relacji z psychopatami, którzy byli poddani badaniu. Jak sam Autor twierdzi: „(…) postępki psychopatów potrzebują szerszego wyjaśnienia niż tylko „bo są psychopatami”. Ten szerszy kontekst dr Freestone przedstawił w książce bardzo dobrze. Wprowadził mnie w okoliczności, wcześniejsze doświadczenia tych konkretnych osób, traumy i przeżyte rozczarowania, a także akty agresji skierowane często przeciwko nim od najmłodszych lat. Chwilami pojawiało mi się pytanie, czy psychopatia nie rozwinęła się u niektórych osób właśnie dlatego. Dlatego, że od maleńkości musieli radzić sobie z trudnymi doświadczeniami, uciekać od nich, by przeżyć kolejną noc i kolejny dzień. Pomocny pewnie jest wtedy egocentryzm, przesadne poczucie własnej wartości, niewystępowanie poczucia winy, brak empatii, czy skłonności do manipulowania i oszukiwania, by poczuć się lepszym, poczuć się tym, który tak naprawdę rozdaje karty i rozgrywa całą grę.

Zaletą książki jest to, że Autor nie katuje nas medycznymi i specjalistycznymi sformułowaniami, definicjami, diagnozami. Nie zanudza nas tą specjalistyczną gadką. Prowadzi narrację w bardzo przystępny sposób, co rusz wprowadzając w treść przypadki psychopatów, którzy zagościli u nas na srebrnym ekranie. Tak, tak, dobrze myślicie😊. Nie mogło oczywiście wśród panteonu fikcyjnych gwiazd zabraknąć sztampowego psychopaty, a mianowicie Hannibala Lectera, który w swoją grę zaangażował bardzo skutecznie studentkę akademii FBI Clarice M. Starling. To nie jedyna postać fikcyjna do której Autor się odnosi. Te wstawki urozmaicają lekturę i pozwalają nam w konkretnym obrazie osoby dostrzec takiego Paula, Eddiego, czy choćby Angelę.

Ciekawa pozycja. Bez wątpienia. Bez patosu, bez nudy i bez zawiłych sformułowań. Traktuję ją jako preludium do wiedzy o psychopatii, która tak naprawdę jest bardzo trudna do zdiagnozowania. Wszak psychopaci mają swój urok, swoją zdolność przeobrażania się w kogoś innego i to w danej chwili. Łatwo się więc pomylić. Oj łatwo.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Nikt” Maciej Kaźmierczak

NIKT

  • Autor: MACIEJ KAŹMIERCZAK
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 2.02.2022r.

Jak się przyznałam w zapowiedzi nie znam w ogóle książek @Maciej Kaźmierczak. Z chęcią więc zabrałam się do czytania premiery z 2 lutego br. pt. „Nikt” wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. Książka mnie pozytywnie zaskoczyła😊. A zakończenie wbiło w fotel.

Lubię głupie sprawy. One są najciekawsze..(…) Mówię poważnie. Wydaje mi się, że takie sprawy najwięcej o nas mówią. O naszych decyzjach. Więc i o naszym charakterze. A to ważne, gdy człowiek chce poznać drugiego człowieka.” – „Nikt” Maciej Kaźmierczak.

Policja pracuje nad pozornym samobójstwem Moniki Maj. Odkrywa, że rok wcześniej w tym samym mieszkaniu znaleziono ciało zmarłej przez powieszenie samobójczyni Karoliny Grys. Dwie samobójcze śmierci w tym samym mieszkaniu wydają się nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności. Starsza aspirant Edyta Gawron pod wodzą podkomisarz Kamili Szolc próbują dotrzeć do prawdy. Szukają związku pomiędzy śmiercią Grys a śmiercią jej przyjaciółki. Szukają, ale czy znajdą? Tym bardziej, że kolejno odkrywane są kolejne zniknięcia, okaleczenia i ciała młodych dziewczyn. Wszystkie prowadzą do Szarego. Tylko kim on jest i gdzie go znaleźć?

Na okładce przeczytałam słowa Marcela Mossa „Mroczny. Emocjonujący. Fantastyczny kryminał z szokującym zakończeniem!”. Popieram. Faktycznie mroczny i emocjonujący. Do tego napisany w bardzo dobrym stylu. Wiele się dzieje. Autor zaoszczędził czytelnikowi zbędnych, długich opisów przyrody, scenografii. Skupił się na najważniejszym. Na akcji, przestępstwie i rysach psychologicznych. I tu duże zaskoczenie. Związki panujące w rodzinie Karoliny i Michała oraz ich matki Marty Grys nie do pozazdroszczenia. Jednak, gdy wszyscy przyjmują zmowę milczenia trudno dociec prawdy.

Narracja jest trzecioosobowa. Narrator jest wszystkowiedzący. Relacjonuje, opiniuje, przedstawia i uzasadnia motywy. Karty nie są odkryte od samego początku, co wzmaga napięcie i chęć dowiedzenia się jaki jest koniec. Fabuła ujęta została w 74 rozdziały. Autor oznaczył datę, dzięki której wiemy, że akcja rozpoczyna się od 12 lipca. Do tego w epilogu zamknął klamrą wszystkie główne wątki. Bardzo spodobały mi się damskie postaci. Edyta Gawron jak młoda gniewna stara się własnym sumptem dowiedzieć, czym zawiniły sobie młode dziewczyny, które spotyka takie okrucieństwo. Podkomisarz Szolca zmaga się z prymatem zarządzającej a chęcią wkroczenia i bardziej aktywnego włączenia się w śledztwo. Męscy uczestnicy grupy śledczej są jakby tłem dla decyzji, akcji przeprowadzanych przez te dwie, silne kobiety. Autor dużo pracy włożył, by i Edyta, i Szolc miały wystarczający bagaż, jak i temperament do zagoszczenia na dłużej w naszych sercach. Obie nie są miałkie, nie są nijakie. Obie pokazują pazur, każda na swój sposób, mimo czasem błędnych decyzji.

Mam nadzieję, że Autor wie jak potoczą się dalej losy niepokornej śledczej i jej przełożonej. Mam nadzieję, że Autor już wie z jakimi trudnymi sprawami przyjdzie się im mierzyć w kolejnych książkach. Bo czytać o Edycie Gawron i podkomisarz Szolc to prawdziwa przyjemność. Bardzo dobry kryminalny thriller, który zabiera nas w świat, w którym tak naprawdę nigdy nie chcielibyśmy się znaleźć. Miłej lektury!

ps. tylko kompletnie nie wiem, co z opisem Wydawcy☹. Skąd się wzięła nagle w opisie Karolina Gryz? Jeśli tu nie o Gryz, ani o zgryz chodzi, Jak już, to wszystko zaczęło się od Karoliny Grys😉.  

Moja ocena: 8/10

Książką obdarowało mnie Wydawnictwo Muza, za co bardzo dziękuję.

„Jak poznać najlepszy rytm życia dla każdego z nas” Antoine Piau

JAK POZNAĆ NAJLEPSZY RYTM ŻYCIA DLA KAŻDEGO Z NAS

  • Autor: ANTOINE PIAU
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 224
  • Data premiery: 19.01.2022r.

Ostatnio zaczytuję się w poradnikach. Co rusz sięgam po nowe wydawnictwa licząc, że pomogą mi uporać się z codziennymi trudnościami, wyzwaniami i tymi po prostu „gorszymi dniami”. Tym razem @wydawnictwo.muza.sa obdarowało mnie książką, która premierę miała 19 stycznia br. Publikacja pt. „Jak poznać najlepszy rytm życia dla każdego z nas” Antoine’a Piau jawiła mi się jako „lek na całe zło”😉, oczywiście  z przymrużeniem oka.

Opis Wydawcy:

„Dobowy przewodnik po anatomii i fizjologii, z którego wyłania się człowiek jako spójna całość, pełna współzależności. Pozwala poznać najlepszy rytm życia dla każdego z nas. To ciekawy, okraszony dowcipem portret nas samych, poradnik, który przeplata banalne może, ale ważne i często zapominane prawdy. Pomaga spojrzeć na siebie z dystansem, nie ulegać modom, nie wierzyć w cudowne pigułki, proszki i kremy, ale raczej w siebie i własny organizm, o ile zechcemy dać mu szansę.”

Na fizjonomii nie znam się praktycznie wcale. Po poradniku spodziewałam się czegoś innego, nie będę ukrywać. Raczej liczyłam, że zaczytam się w praktyczne wskazówki, jak radzić sobie z negatywnym wpływem na psychikę fizycznego stanu naszego ciała. Coś jak recepta na to, w jaki sposób żyć w symbiozie fizyczno-psychicznej. Za to dostałam całą garść szczegółów fizjologicznych, których odniesienia do stanu psychicznego „jak na lekarstwo”. Gdzieniegdzie wybrzmiewa, może w jednym lub dwóch zdaniach na dwóch stronach, rola sygnałów, które daje nam ciało, a które przekładają się na nasze zdrowie psychiczne.

Oczekiwałam raczej praktycznych wskazówek, jak to z poradnikami. Trochę na zasadzie rób to, nie rób tamtego, by poprawić swoją jakość życia. Nie uważam jednak czasu spędzonego z lekturą za stracony. Biologii uczyłam się bardzo dawno temu. Dzięki tej publikacji przypomniałam sobie z czego składa się nasze ciało, jak funkcjonują stopy, dłonie, receptory ukryte głęboko w ciele, które są jak drogowskazy, za którymi powinniśmy podążać, by osiągnąć cel. Czas również ma znaczenie. I tu duża niespodzianka. To taki trochę dobowy poradnik rozpisany na każdą porę dnia. Język bardzo naukowy. Autor karmił mnie iście naukowym podejściem, naukowym stylem. To akurat wada tej książki. O wiele przyjemniej czytałoby się, gdyby forma była bliższa rozprawki, rozważaniom, z licznymi anegdotami. Takiego bardziej przyjaznego stylu mi zabrakło.

Moja ocena: 5/10

Poradnik przeczytałam dzięki Wydawnictwu Muza, za co bardzo dziękuję.

„Miłosny układ” Sarah Hogle

MIŁOSNY UKŁAD

  • Autorka: SARAH HOGLE
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery:  26.01.2022r.
  • Data pierwszego wydania: 7.04.2020r.

Lubicie komedie romantyczne? Ja od czasu do czasu uwielbiam zanurzyć się w tego typu fantazję, tym chętniej, im częściej występują w nich znani i lubiani aktorzy. Nawet takie gwiazdy jak Meryl Streep, czy Diane Keaton z Jackiem Nicholsonem w nich występują. Jest to gatunek idealny na mżyste wieczory i ciemne popołudnia. Śmiało można ten gatunek odzwierciedlić w literaturze. Spróbowała tego Sarah Hogle, której „Miłosny układ” nakładem @wydawnictwo.muza.sa. ujrzał światło dzienne 26 stycznia br. Pamiętacie „Sztukę zrywania” z 2006 roku z Jennifer Aniston i Vincem Vaughnem? Mi film bardzo się podobał. Powszechny temat został przedstawiony w bardzo ciekawym stylu i dużym humorem. Czy „Miłosny układ” powielił sukces tego filmu?

Fabuła opisuje relacje między Naomi i Nicholasem. Para przygotowuje się do najważniejszego dnia  w ich wspólnym życiu, do ślubu. Przygotowania, które zbliżają się ku końcowi komplikują się, gdy oboje uświadamiają sobie…, że nie chcą iść przez życie ramię w ramię. Z dużą dawką humoru Autorka opisuje, jak wygląda życie, gdy „najgorszy wróg jest jednocześnie twoim narzeczonym…” – z opisu Wydawcy. Próba rozdziału poniesionych kosztów i ich rekompensata doprowadza do wojen, wojen iście domowych jak z peerelowskiego serialu rodzinnego, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone, a wszelkie środki możliwe do zastosowania.

Zabawna, przewrotna historia opisana w bardzo lekkim stylu. Idealna, rozrywkowa lektura na odreagowanie po ciężkim dniu. Jest w tej historii coś odświeżającego. Ten cały rozgardiasz, te podchody, te małe wojenki. Czytałam tą książkę z uśmiechem na ustach. Sarah Hogle oprócz pokazania trochę zakręconego świata dwójki postanawiających się rozstać ludzi, poszła o krok dalej. Przedstawiła studium przypadku, w którym obłuda i uparte trwanie przy raz podjętej decyzji doprowadzają co ogromnego kryzysu w związku. Opisała w brawurowym stylu, że miłość nie jest nam dana, a raczej zadana. By przetrwała wymaga od nas ciągłego starania i ciągłej troski. Jest trochę jak kwiat, który stale trzeba podlewać, a wątpliwości jak liście wycierać z opadającego zewsząd kurzu.

O relacjach damsko – męskich nie zawsze trzeba czytać i pisać na poważnie. Można z przytupem, werwą i dowcipem. Przesłanie i tak inteligentny czytelnik wysupła ze zbioru słów, zdań. Lubicie lekkie, przyjemne lektury? Jeśli tak, to ta pozycja jest dla Was. Zachęcam do czytania!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość podzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami po przeczytaniu książki bardzo dziękuję  Wydawnictwu Muza.