„Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki” Karolina Dzimira-Zarzycka

SAMOTNICA. DWA ŻYCIA MARII DULĘBIANKI

  • Autorka: KAROLINA DZIMIRA-ZARZYCKA
  • Wydawnictwo: MARGINESY
  • Liczba stron: 536
  • Data premiery: 1.06.2022r.

@Karolina Dzimira-Zarzycka stworzyła naprawdę ciekawą pracę. Może nie tak buchającą zakazanym seksem jak się spodziewałam😉, ale niezwykle rzetelną, kompleksową i urozmaiconą. Mam tu na myśli premierę od @wydawnictwomarginesy z Dnia Dziecka, tj. 1 czerwca br. o zadziornym tytule „Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki”. Książkę wzięłam do ręki z niezwykłym zaciekawieniem. Chciałam poznać inne spojrzenie na kobietę, która z Marią Konopnicką spędziła ponad dwadzieścia lat życia i która, co się nie spodobało córce Konopnickiej na krótko, bo na krótko, ale jednak, spoczęła po swej śmierci w grobie Poetki. Nie zawiodłam się😊. Tyle ciekawostek w jednej pozycji to prawdziwy rarytas.

Co chcielibyście wiedzieć o kobiecie, która rozkochała w sobie naszą nadworną polską poetkę Marię Konopnicką?

Może skąd pochodzi i gdzie się urodziła. Może jaki był jej ulubiony kolor i czym zachwyciła Konopnicką, która z miłości nazywała ją Pietrkiem. Może jakie miała zainteresowania, hobby i talenty. A może co tak naprawdę robiła w swym życiu i czy powinna być znana tylko z tego, że stanowiła oparcie i towarzystwo dla jednej z najbardziej wybitnych autorek ubiegłego wieku. A może to, że nazywała się Maria Magdalena Barbara Karolina i na akcie jej chrztu napisano „z nieprawego łoża” i że do momentu ślubu jej rodziców nie miała prawa do nazwiska ojca.

Zgodnie z austriackim kodeksem cywilnym dziecko nieślubne nie miało prawa ani do nazwiska ojca, ani do szlachectwa czy herbu. Jeśli jednak jego rodzice zawarli później małżeństwo, nabywało formalnie wszelkie prawa legalnego potomka. Mogło nawet wnioskować o naniesienie odpowiedniej korekty w księdze chrztu.” – „Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki” Karolina Dzimira-Zarzycka.

Wielu z Was pewnie zaciekawi jej postać. Jak zaciekawiła – o dziwo ! – mnie. Autorka nakreśliła jej losy w sposób chronologiczny. Wspominając o jej pochodzeniu, o jej dzieciństwie, o losach jej wykształcenia. Zwracając szczególną uwagę na jej talent malarski i osiągnięcia w tym zakresie, które – muszę przyznać – wskutek związku z Konopnicką jakoś współczesnym czytelnikom umknęły. To były dziwne czasy, w których żyła i Konopnicka, i Dulębianka, i wiele kobiet podobnym im. Z jednej strony o wiele dla nich łaskawsze;

Tok rozumowania był prosty: jeśli w łóżku nie było mężczyzny – nic nie zaszło…(…) zgodnie ze zwyczajami kobiet w tym kraju, nie ma żadnej nieprzyzwoitości, gdy jedna kobieta idzie do łóżka z drugą”. Co innego, gdyby w łóżku przyłapano dwóch dżentelmenów. W tym samym czasie brytyjskie sądy skazywały homoseksualnych mężczyzn na więzienie, a nawet na śmierć. Nikt nie wątpił w ich popęd seksualny i cel nocnych schadzek.” – „Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki” Karolina Dzimira-Zarzycka.

Z drugiej naznaczone ciągłą walką w roli sufrażystek, emancypantek, czy wreszcie feministek o rolę kobiet w społeczeństwie, o równouprawnienie, o prawo do głosowania i wyższego szkolnictwa. I za to metodyczne podejście do tematu należy Panią Karolinę Dzimirę-Zarzycką pochwalić. Autorka umiejętnie i konsekwentnie drążyła temat różnic pomiędzy poszczególnymi grupami „wojujących kobiet”. Edukując czytelnika, że „Emancypantki popierały równouprawnienie kobiet, skupiając się na prawach wyborczych i równym dostępie do edukacji. Feministki walczyły o to samo, ale zajmowały się sytuacją kobiet także w szerszym kontekście….” Dzięki temu podejściu poznałam nie tylko Dulębiankę z tej strony, ale także Wyczółkowską, Kuczalską – Reinshmit, Daszyńską-Golińską, Turzymę, Witkowską, czy Felicję Nossig i wiele, wiele innych polskich kobiet, które na wzór zagranicznych działaczek skutecznie doprowadziły do dość, jak na ówczesne czasu wczesne uchwalenie dla kobiet prawa głosu, czy prawa do studiów wyższych. Ciekawostką nad ciekawostkami okazała się manifa z 19 marca 1911 roku zorganizowana we Lwowie.

Koncepcja była prosta. Skoro robotnicy mają swoje święto 1 maja, to kobiety także powinny ustanowić jeden termin, w którym wspólnie manifestowały w sprawie równouprawnienia. Obchody Dnia Kobiet zaplanowano wtedy w wielu miastach w Niemczech, Szwajcarii, Danii i Austrii. Nie zawiodła i Galicja…” – „Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki” Karolina Dzimira-Zarzycka.

Książka obfituje w takie ciekawostki. Jest pełna historycznych wzmianek, socjologicznych interpretacji pewnych decyzji i okoliczności, w których przyszło Dulębiance żyć, a także społecznego tła, od którego nie stroni Autorka. Jest też sprytnie skonstruowana. Losy głównej bohaterki Dzimira-Zarzycka ujęła w dziewięć części. Pomoc w chronologii zdarzeń czytelnik znajdzie w Kalendarium, które sprawia, że sama książka jest krótsza o kilkadziesiąt stron.

Karolina Dzimira-Zarzycka nie ocenia, nie stygmatyzuje czasów sprzed ponad stu lat. Nie skupia się na erotycznych aspektach relacji Dulębianki z Konopnicką. Skupia się na czymś ważniejszym, na jej działalności na rzecz kobiet, na rzecz dzieci. Na podejmowanych przez nią akcjach, organizowanych manifestach i napisanych odczytach. Skupia się na jej charyzmie i charakterze, który okazuje się jedyny w swoim rodzaju. Owszem, w wielu aspektach na wskroś męski. Ale jednocześnie tyle męski, ile kobiecy. Jej zdecydowanie, butność, zdolność do osiągania celów przeplatana była niezwykłą czułością, troską i tkliwością w relacjach z innymi, szczególnie słabszymi, zostawionymi samym w sobie.

To nie pamiętnik, nie biografia. To dobrze napisana historia przeplatana pięknymi ilustracjami, reprodukcjami zdjęć. Ich kontekst wprowadził mnie w czasy, o których opowiada książka. Czasy silnych, mniej znanych lub zapomnianych kobiet. Jedną z nich jest Dulębianka. Naprawdę bardzo znana w swoich czasach i poważana w wielu kręgach.

Moja ocena: 8/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Marginesy, za co bardzo dziękuję.

„Na gorącym uczynku” Joanna Jurgała-Jureczka

NA GORĄCYM UCZYNKU

  • Autorka: JOANNA JURGAŁA-JURECZKA
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 319
  • Data premiery: 15.03.2022r.

15 marca br. miała premierę wyjątkowa książka @joannajurgalajureczkapisarka pt. „Na gorącym uczynku” od Wydawnictwa @Zysk i S-ka. Pod opiekę Autorkę wziął sam Tadeusz Zysk, o czym Pani Joanna raczyła wspomnieć w podziękowaniach. Od razu zastrzegam, nie jestem tu obiektywnym bytem, który jest w stanie ocenić bez własnych obciążeń tę publikację. Ktoś kiedyś mi powiedział 😉, że im bardziej wymagająca książka, tym lepiej dla mnie i tym wyższa czytelnicza ocena. Coś w tym jest, coś w tym jest😊.

(…) matka – Polka z seksapilem nie ma nic wspólnego, bo powinna być dostojna, czcigodna i z mężną rezygnacją znosić uciążliwości życia…” –„Na gorącym uczynku” Joanna Jurgała-Jureczka.

O kim Joanna Jurgała-Jureczka napisała to zdanie? Nie zgadniecie. Nawet nie próbujcie. A ja Wam nie pomogę. Sami musicie się dowiedzieć sięgając po „Na gorącym uczynku”, w której znajdziecie mrowie anegdot, opowiastek, faktów z życia znanych nam ze szkolnych zeszytów i książek polskich malarzy, pisarzy, poetów, ludzi nauki. To książka z gatunku tych „niesklasyfikowanych” 😊. Fakty z życia Przybosia, Kossaków, Konopnickiej, Mickiewicza, Iłłakowiczówny, Ochorowicza, Asnyka, Przerwy – Tetmajera i wielu innych mieszają się z ich dziełami, opiniami, przemyśleniami, hobby, a także działalnością poboczną. Do tego cała gama bohaterów drugoplanowych. W pełnej krasie Sienkiewicz, Matejko, Orzeszkowa i wielu innych możnych ówczesnego świata. Jak obiecuje Wydawca: „Jurgała „przyłapuje” swoich bohaterów w sytuacjach kłopotliwych, ale dzięki temu zostają oni odkurzeni, krew w nich zaczyna krążyć, nabierają barw, budzą sympatię i wzruszenie. Galeria postaci, zestawiona zaskakująco.”. Oj zaskakująco. Tak zaskakująco, że musiałam wygooglować sobie jak wyglądała Dulębianka. I napiszę, że zadziwiająco z silnym męskim rysem się objawiała światu 😉.

Taaaaaak. To książka na miarę moich możliwości. Ciekawa, zaskakująca i co uwielbiam w takich publikacjach, nie zamiatająca pod dywan żadnych faktów. Urzekła mnie historia Ludwika i Maksymiliana Gumplowiczów. Ojca i syna. Ojca, który podobno był pierwowzorem Mendla Gdańskiego i Syna – parafrazując Autorkę – „przystojnego, bystrego, znakomicie się zapowiadającego naukowca, oszalałego z miłości”. Gdy poznał miłość swego życia miał 26 lat, ona 48. Mniejsze znaczenie ma tu miłość młodzieńca do dojrzałej kobiety, bardziej urzekła mnie historia bezgranicznej miłości rodzica do syna, który odrzucając swoją profesorską karierę po jego śmierci zajął się spuścizną synowską. A w tym wszystkim ona. Czy mogła ociekać seksapilem? „(…) Po ośmiu ciążach i nieudanym małżeństwie…”. Tak naprawdę to wiele historii mnie urzekło i zafrapowało. Pani Joanna opowiedziała czytelnikom fascynujący, zapomniany świat, o którym nie sposób dowiedzieć się z książek historycznych, czy polonistycznych. Ta książka to taka skondensowana wiedza ciekawostek, opowiastek, anegdot. Do tego wątek żydowski przeplatający się w wielu opowieściach i styl ubarwiony metodyką ówczesnego pisarstwa jak w cytacie poniżej:

(…) przecież Żydzi są ghetowcami z natury rzeczy, bo taka ich już antropologiczna formacja”.

Ten styl to wyjątkowa wartość tej publikacji. Jest konsekwentny od samego początku do końca. Odzwierciedlenie językoznawstwa Jurgały-Jureczki świadczy o jej wielkim kunszcie badawczym. Z wielu źródeł i bibliografii w trakcie eksploracji dzieł potrafiła nabyć umiejętność pisania w stylu, który zachwyca swoją unikatowością i przenosi w czasy, o których opowiada. To jakby czytanie odrębnego dzieła, a nie wyniku pracy naukowej. Kolejny przykład? Proszę:

„(…) warszawscy wszetecznicy nie mają dziś zdolnych ludzi. Żyją jak głodzony tłuścioch z dawniej nagromadzonego sadła”.

Pozycja wzbogacona została zdjęciami, na których odnajdziemy niektórych bohaterów zaprezentowanych w niej opowieści. Między innymi spojrzymy na Marię Konopnicką w wieku 33 lat i późniejszym, już  mniej atrakcyjnym. Zachwycimy się Matejko z Siemiradzkim, którzy wyglądają jak ojciec z synem. Będziemy szukać ukrytych sztuczek na zdjęciach z seansów mediumicznych Juliana Ochorowicza oraz ze zdziwieniem zerkniemy na żonę kompozytora i dyrygenta Ludomira Różyckiego. Może to wina zdjęcia, oświetlenia, że wygląda na nim mało kobieco? Do tego samo przepiękne wydanie. W twardej oprawie oraz na grubym papierze. Wydrukowane z czytelną czcionką, z zachowanymi odstępami oraz pogrubieniami w podtytułach. To służy uporządkowaniu słowa i wspiera czytanie. Jedyny minus to mnogość wykorzystanych historii. Czytając ciągiem zaczęłam się gubić. Przerzuciłam się więc na czytanie z odstępami traktując każdy osobny rozdział jak odrębne dzieło, tak jak to robię z opowiadaniami. I taki sposób czytania Wam polecam, co pomoże Wam pochylić się nad każdą historią z należytą uwagę i należytym skupieniem. Nie umknie Wam wtedy żaden szczegół, a tego nikt by nie chciał😉.

Jeśli lubicie książki inteligentne, bystre historie i intrygujące oraz atrakcyjne postaci to musicie koniecznie przeczytać „Na gorącym uczynku” i samodzielnie wywołać „duchy artystów”, którzy prawdziwie zostali złapani na gorącym uczynku. Przekonacie się na własnej skórze, że zabawy przy tym będzie co nie miara.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.