„Kaktus” Sarah Haywood

KAKTUS

  • Autorka: SARAH HAYWOOD
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 414
  • Data premiery: 11.08.2021r.
  • Data premiery światowej: 04.10.2018r.

Ile ja ostatnio książek wydanych nakładem @WydawnictwoAlbatros czytam!!! Wystarczy wspomnieć tylko te zrecenzowane w sierpniu. Sami zobaczcie: Milczący zamek – mój faworyt😊, Wyspa i jej kontynuacja Pewnej sierpniowej nocy, rewelacyjna Zabawa w chowanego, sensacyjna Bez pożegnania, Zanim cię zobaczę, Rebeka, Zaginiona siostra, Kolory ognia i Po dwóch stronach. Wygląda na to, że w sierpniu mój czas zdominowały publikacje tego Wydawnictwa i to jeszcze nie koniec!!! Przed Wami jedenasta w tym miesiącu recenzja książki wydanej  przez @WydawnictwoAlbatros. To komedia, która premierę miała 11 sierpnia br. „Kaktus” Sarah Haywood. Śmiać się czy płakać? Przeczytajcie recenzję, to się dowiecie sami.

Czy liść na głowie, czy kaktus, który urósł „jeden kit”, jak to mówią. Przekonała się o tym Susan Green, która wiodła całkowicie zwyczajne życie, ale do pewnego momentu. No właśnie, ale. „Ale” to słowo klucz. Klucz, który otwiera drzwi do życia bez kompletnej kontroli, do własnego życia w którym już nie ma matki, za to jest rodzące się we własnym ciele, nieproszone nowe życie. Drzwi do życia, w którym znikąd pojawia się Rob. Rob – sojusznik, Rob- opoka, Rob…. Fabuła jak z bajki, prawda? Tego samego zdania była firma producencka Reese Witherspoon, Hello Sunshine, która wykupiła prawa do adaptacji powieści. Jak obiecuje Wydawca film  „będzie dostępny na platformie Netflix, a w roli głównej zobaczymy samą Reese Witherspoon”. Zaciekawieni? Ja tak.

Z debiutami różnie bywa. Jedne są lepsze, drugie gorsze. Muszę przyznać, że dla mnie „Kaktus” okazał się przeciętną komedią, którą czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Język jest prosty i jasny, nie wymaga od czytelnika zbytniego skupienia. Sama fabuła oparta została na sprawdzonym motywie, motywie rodzącego się uczucia mimo wszystko, mimo przeciwności, mimo początkowej niechęci. Ot, taka nieskomplikowana  historia napisana w lekkim stylu. Mimo wielu cytatów bardzo pochlebnych opinii zawartych w książce, powieść nie do końca mnie bawiła, raczej chwilami wprowadzała w stan nostalgii. Nostalgii za czymś utraconym, co już nie wróci. Bardziej żałowałam głównej bohaterki, niż się z niej śmiałam. Bardziej jej kibicowałam, niż mnie bawiła.

Z jednym mogę się zgodzić z Wydawcą, jest to faktycznie „opowieść o miłości, która przychodzi zawsze nie w porę, o mierzeniu się z tym, co nieoczekiwane i godzeniu z tym, co nieuniknione”.

Moja ocena 6/10.

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.