Recenzja przedpremierowa – „Zabijaj uważnie” Karsten Dusse

ZABIJAJ UWAŻNIE

  • Autor: KARSTEN DUSSE
  • Wydawnictwo: OTWARTE
  • Seria: ZABIJAJ UWAŻNIE. TOM 1
  • Liczba stron:390
  • Data premiery: 02.06.2021r.

„Zabijaj uważnie” od Wydawnictwa Otwarte to debiut autora, Karstena Dusse. I tu nie będzie zaskoczenia, prawnika od lat piszącego scenariusze do seriali i formatów telewizyjnych. Przygodę z książką zaczęłam trochę od tyłu, a dokładniej od skrzydełka tylnego, w którym przeczytałam krótką notkę biograficzną o autorze. Notka po raz kolejny potwierdziła, by pisać dobre książki muszę najpierw skończyć studia prawnicze;)  Pogłębiając się nadal w czytaniu na opak, przeczytałam Dziękuję. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Naprawdę. Tylko dlatego, że nie mogłabym zacząć czytania bez dowiedzenia się skąd autor zaczerpnął inspirację do tak sztosowej – jakby powiedział mój syn  – fabuły. By kompletnie zbić siebie samą z tropu, zerknęłam na opinie na LC. Ludziska !!!! Chyba nigdy nie widziałam 52 opinie na LC na dwa tygodnie przed premierą!!! A premiera jest dopiero 2 czerwca. Istne szaleństwo. Mnogość przedpremierowych recenzji potwierdza tylko, że tak zaciekawionych i niecierpliwych czytelników jak ja, jest wielu.  Ale przyznajcie sami, jak tu nie być ciekawym, gdy z opisu wydawcy jawi nam się przepis na udane morderstwa i to uważne morderstwa.

Zamiast skupić się na tym, co mówi twój przeciwnik, skup się na tym, co chce powiedzieć. To, co słyszysz, to tylko echo jego świata wewnętrznego. Kiedy zamiast słuchać, zaczniesz czuć, oskarżenie okaże się wołaniem o pomoc.”

„Zabijaj uważnie” Karsten Dusse

Kompletnie nie wiem, co przez fabułę książki chciał nam powiedzieć jej autor, Karsten Dusse. Wiem natomiast, że z taką fabułą i konstrukcją książki spotkałam się po raz pierwszy. A jeśli obserwujecie mój blog, to wiecie, że z poświęcaniem czasu na czytanie nie mam problemu. Stosownie zresztą do innej zasady z książki: „Wszyscy mają tyle samo czasu. Jednak każdy z nas inaczej go wykorzystuje”.

Z treningiem uważności stykamy się, gdy Björn Diemel, adwokat karny działający na zlecenie rzadko niesłusznie oskarżonych, zaczyna dusić się w swoim małżeństwie. Celem poprawy relacji z żoną zaczyna uczestniczyć w treningu uważności prowadzonym przez Joschkę Breitnera. O treningu przeczytacie tutaj Medytacja mindfulness. Spotkania Björna z terapeutą w krótkim czasie przyczyniają się do poprawy relacji z żoną mimo separacji, zwiększenia częstotliwości spotkań z córką Emily oraz pozbycia się trudnego klienta, bardzo dochodowego, lecz jednak trudnego Dragana, lokalnego gangstera.  Sam scenariusz to nic nowego. Natomiast motywacja, forma podjętych działań to coś innego. Björn bardzo szybko osiągnął pierwszy cel, jaki postawił przed nim coach, a mianowicie zaspokoił potrzebę, która dała o sobie znać dzięki uważnemu przyjrzeniu się sobie, swojemu życiu. Jak sam zauważył; „(…) moje pierwsze morderstwo wypada uznać za poprawne wykonane ćwiczenie uważności. Nie przyniosło nic dobrego drugiej osobie. Tylko mnie”.

Już wiecie, że warto przeczytać. Czyż nie? 

Groteskowy humor

Żeby nie napisać czarny humor.  Pomysł na książkę na miarę Chmielewskiej, królowej polskich kryminałów. Genialny pomysł na połączenie zasad work-life balance z mafijnym, niemieckim półświatkiem. Musicie bowiem wiedzieć, że akcja toczy się w Niemczech. Kosmopolitycznych Niemczech. Mamy więc pobocznych bohaterów o imieniu Dragan, Boris, Basia, Sascha, Stanislav, Igor itede, itepe. Prawdziwa mekka emigrancka z polskim wątkiem.

Książka składa się z krótkich, zatytułowanych rozdziałów. Tytuł nawiązuje do rady Joschky Breitnera, która również cytowana jest w podtytule. Narracja jest pierwszoosobowa. Na wydarzenia, uczucia, decyzje patrzymy oczami Björna, głównego bohatera. To Björn uzasadnia swoje zachowanie odnosząc je do konkretnego zalecenia przekazanego przez terapeutę w trakcie treningu uważności. Tak się zakręciłam czytając poszczególne kroki treningu, zamieszczone na początku każdego rozdziału, że….. zaczęłam wierzyć w istnienie Joschky Breitnera.  Tak świetnie autor skonstruował rady i potrafił odnieść je do przedstawionych w rozdziale okoliczności, że aż musiałam sama siebie sprostować. Terapeuta jest postacią literacką.

Oprócz głównego wątku, baaaaardzo ciekawego, autor umiejętnie wplótł wątki poboczne. Warto wspomnieć o gangsterach zajmujących się przestępczością zorganizowaną, którzy – zdaniem autora – z zasady uważają się „(…) za człowieka, który kocha dzieci” czy chociażby o relacji typu volkswagen golf „(…) Nie wygląda najgorzej, kupuje się go w obliczu braku innych środków transportu, a jak trzeba, to można rozwinąć dużą prędkość”. Nie obyło się oczywiście bez drobnych nieścisłości a jak wiecie, nie jestem w stanie nie zwrócić na nie uwagi. Najpierw dowiedziałam się, że córka Björna i Kathariny – Emily „Od początku piła z butelki…”, by na stronie 43 przeczytać, że jednak „Katharina całkowicie zagarnęła Emily. Karmienie piersią zgodnie z planem. Odstawianie od piersi zgodnie z planem. (…)”. Ot, takie małe niedociągnięcie.

Sam główny bohater, Björn Diemel niezwykle sympatyczny. Sympatyczny w swej nieporadności, w swoim niezadowoleniu ze swojego życia. Przypomina mi wielu obok mnie. Momentami przypomina mi siebie samą. On jednak stara się i chce coś z tym zrobić. Zapisuje się na trening. Na trening w trakcie którego szybko z racjonalnego niedowiarka staje się nieświadomym wyznawcą metod uważności. Metod, które zaczyna płynnie wprowadzać w życie, czym zmienia owo życie całkowicie, diametralnie. Staje się podobnym do Borisa, Dragana i im podobnym. Jednocześnie wpada na pomysł stworzenia nowego „narkotyku”. Narkotyku od którego uzależnia od razu współpracowników swego byłego klienta – Dragana, szefa wydziału kryminalnego – Petera, pracownika działu budowlanego w lokalnym magistracie i wszystkich tych, którzy posiadają dzieci w wielu przedszkolnym. Staje się więc dość pożądanym dostawcą na rynku.

Nie lubię czytać poradników. Ale poradnik jak stać się gangsterem będąc bogatym, efektywnym prawnikiem, specjalistą prawa karnego, to coś innego. W książce jest wszystko to, co da się lubić w dobrej prozie. Czarny humor, dystans do siebie i otaczającego nas świata, cięte riposty, inteligentne dialogi, szybka i wartka akcja, skrojeni na miarę fabuły bohaterowie i do tego pomysł. Pomysł nieszablonowy. Pomysł jakiego jeszcze nie było. A zakończenie, no cóż. Powiem tylko, że historia lubi się powtarzać.

Sięgnijcie sami po ten napisany z humorem poradnik uważności. Uważności, która zmieni Wasze życie. Uważności, która „(…) może zabijać ludzi i łamać nosy. Czasem też roztapia góry lodowe”. Sami przeczytajcie jaka jest najważniejsza rada treningu uważności.

Będzie kontynuacja, a tym samym bęęęędzie się działo. Nie mogę się doczekać drugiego tomu. Uwielbiam inteligentną rozrywkę, więc czekam.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki przedpremierowo bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte.

„Confess” Colleen Hoover

Tytuł: CONFESS

Autor: COLLEEN HOOVER

Wydawnictwo: OTWARTE

Liczba stron: 297

Data premiery: 10.05.2017r.

Moja ocena: 9/10

hoover confess2

Książki Hoover za każdym razem rozkładają mnie na łopatki, chyba powinna się do tego przyzwyczaić, bo „Confess” to piąta przeczytana przez mnie książka autorki. Przeczytałam ją, jak wszystkie poprzednie, praktycznie jednym tchem. Ta niepozorna książeczka – zaledwie 297 stron – robi ogromne wrażenie. Jest niezwykle emocjonalna i poruszająca, a jednocześnie nie jest naiwna i patetyczna. Przy treściach, które porusza – przeznaczania, miłości, odwagi to bardzo trudne i cenne jednocześnie. Styl pisania autorki jest niezwykle ujmujący. Książka opowiada historię miłosną Auburn i Owena, wiemy, że oboje wiele przeżyli w przeszłości, on jest malarzem, ma swoje studio, ona szuka pracy… Spodziewałam się, jak to często bywa różnych traumatycznych przeżyć z przeszłości, ale akcja powieści bardzo mnie zaskoczyła. To co z czasem odkrywała przed nami autorka było zaskakujące i intrygujące. A już zakończenie było postawienie kropki nad i w temacie😊

Może i przesłanie jest naiwne, przeznaczenie, prawdziwa miłość, która wszystko zniesie itd., ale autorka robi to tak, że przyjmujemy to bez mrugnięcia okiem i z zachwytem. Nie wiem do końca co to jest, ale wiem, że jest to to, co powinna posiadać każda wspaniała lektura. Po jej przeczytaniu nie mamy ochoty, analizować, rozkładać na czynniki pierwsze, po prostu mamy ochotę rozkoszować się tym uczuciem ciepła, relaksu i nadziei, które się po nas rozlewa po zakończeniu lektury…

hoover confess1

„It ends with us” Colleen Hoover

Tytuł: IT ENDS WITH US

Autor: COLLEEN HOOVER

Wydawnictwo: OTWARTE

Liczba stron: 356

Data premiery: 11.10.2017r.

Moja ocena: 9/10

hoover itendswithus

Przed sięgnięciem po najnowszą książkę autorstwa Colleen Hoover przeczytałam wcześniej trzy książki jej autorstwa i każda z nich zrobiła na mnie duże wrażenie, jednak „The Ends with us” przebiło je wszystkie:)

Każda książka autorki dotyka emocji, ale jej najnowsza pozycja robi to w sposób wyjątkowy. Opowiada piękną, romantyczną historię, przy okazji dotykając trudnych bolesnych tematów. Oczywiście, że pewne kwestie są tu trochę wygładzone i uproszczone, jednak książka daje okazję do zadawania pytań, jest okazją do refleksji… Pokazuje, że w życiu nic nie jest czarno-białe, a nasze dzieciństwo, nasze losy i to kim się otaczamy ma na nas dużo wpływ, ale nie determinuje tak do końca naszego życia.

Bohaterką książki jest Lily Bloom, która ma odwagę płynąć pod prąd i sięgać po swoje marzenia, otwiera nietypową kwiaciarnię, a jednak mimo tej odwagi i niepokorności jest postacią bardzo prawdziwą, wielowymiarową, ma w sobie wiele niepewności i obaw. Zresztą wszyscy bohaterowie książki to postaci bardzo sympatyczne, przekonywujące i prawdziwe. Każdy z nich ma swoje problemy, swoje trudne sprawy, a mimo to idą dalej… Nie chcę zdradzać za wiele z fabuły, bo jest bardzo ciekawa  i frapująca, powiem jedynie, że losy Lily opisane w książce ciągną się na przestrzeni kilka lat, a dodatkowo czytając swoje listy z młodości Lily zaznajamia nas z tym, co wydarzyło się w przeszłości, a miało wpływ na jej obecne losy.

Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, bardzo trudno się od niej oderwać, pochłania zupełnie, porusza emocje i sprawia, że trudno o niej zapomnieć…

 

hoover itendswithus1