„Moje piękno, moja sprawa” Florence Given

MOJE PIĘKNO, MOJA SPRAWA

  • Autorka: FLORENCE GIVEN
  • Wydawnictwo: ZNAK KONCEPT
  • Liczba stron: 256
  • Data premiery: 18.05.2022r
  • Data premiery światowej: 11.06.2020r.

Nie wiem czego spodziewałam się po książce „Moje piękno, moja sprawa” Florence Given wydanej przez Znak Koncept (@WydawnictwoZnak) w dniu 18 maja br. Wiem na pewno, że zachwyciła mnie okładka, która jest niezmiernie optymistyczna. Zachwyciło mnie wydanie. Gruby, kredowy papier. Mnóstwo ilustracji i kolorami przyozdobione kartki. Taka idealna pozycja na chmurne dni. Idealna na blue day.

Przestań skradać się po okruszki, zasługujesz na całe cholerne ciastko.” -„Moje piękno, moja sprawa” Florence Given.

Czego może nasz nauczyć dwudziestojednoletnia influencerka? Właśnie tego. Całkowicie nowatorskiego i odświeżającego spojrzenia na siebie samych. Czego jeszcze? Wiary w siebie samą/samego, poczucia własnej wartości.

Przestań marnować czas na ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy, jakim przywilejem jest samo poznanie cię. – „Moje piękno, moja sprawa” Florence Given.

Tego, że świat jest piękny i tylko od nas zależy jak będziemy nasze życie postrzegać. Tego, że „Niektóre rzeczy nie są normalne. Zostały tylko znormalizowane. A to różnica”. Tego, że jako kobiety nie żyjemy po to „(…) by sycić męskie spojrzenia”.  I wielu innych rzeczy, o których warto przeczytać szczególnie gdy jest się młodą osobą.

Żadna pochwała nie jest warta naruszania własnych granic ani poświęcania przekonań.” – „Moje piękno, moja sprawa” Florence Given.

Tak. To pozycja dla nastolatek, dla młodych kobiet. Idealna dla tych dziewczyn, które całymi dniami ślęczą głowami w dół nad smartfonami i śledzą Instagram, Snap Chat, Facebook i wiele innych aplikacji, w których istnieje namiastka życia, często fałszywego życia. To książka dla wchodzących w dorosłość, w której jest pełno kłamliwego ideału i perfekcjonizmu. Gdzie każda kolejna celebrytka wygląda tak samo. Idealne ogromne usta, duże oczy, zgrabny biust itepe itede. Zróbcie sobie prezent. Zróbcie swoim bliskim prezent i sprezentujcie tę książkę.

To książka, którą trudno zakwalifikować do jakiegoś jednego określonego gatunku. Z jednej strony czyta się ją jak pamiętnik, w którym autorka dzieli się z czytelnikiem własną drogą, którą przeszła, by być w miejscu, w którym się znalazła. Z drugiej jako poradnik. Napisany ze swadą, z polotem, bardzo slangowym językiem. Dynamiczna narracja pozwala pochłaniać książkę w sposób ekspresowy. Słowa układają się w zdania, a zdania w całe akapity i strony w zatrważającym tempie. Gdzieniegdzie wrzucone lekkie przekleństwa dodają narracji jeszcze większej prawdziwości. Z trzeciej strony trochę czytałam ją jako fantastykę. Aż trudno mi uwierzyć, że taka osoba istnieje, bezkrytyczna wobec siebie, całkowicie krytyczna wobec innych i świata. Zapewne autorka podkolorowała swoje przesłanie, by okazać się jeszcze bardziej atrakcyjną. I to jej się udało świetnie. Muszę przyznać. Mimo, że nie jestem z grupy targetowej czytelników spędzony z książką czas nie uważam za zmarnowany. W trakcie czytania bawiłam się, uczyłam, relaksowałam, nie raz śmiałam i przecierałam oczy ze zdumienia. A dodany na końcu słowniczek świadczy o poważnym traktowaniu odbiorcy. Znajdziecie w nim tak ciekawe słowa jak: fatfobia, ageizm, hetryfying, mizoginia zinternalizowana, czy queer.

Życzę miłych chwil z lekturą😊.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki niezmiernie dziękuję Wydawnictwu Znak Koncept.

„Patriarchat rzeczy. Świat stworzony przez mężczyzn dla mężczyzn” Rebekka Endler

PATRIARCHAT RZECZY. ŚWIAT STWORZONY PRZEZ MĘŻCZYZN DLA MĘŻCZYZN

  • Autorka: REBEKKA ENDLER
  • Wydawnictwo: ZNAK KONCEPT
  • Liczba stron: 379
  • Data premiery: 18.05.2022r

Czy przeszkadza kobietom, że w kieszeniach damskich spodni nie mieszczą się telefony komórkowe? Czy macie coś przeciwko różowym, seledynowym, turkusowym golarkom? A czy kobiety czują się dyskryminowane tym, że w crash testach manekiny nie mają piersi? Ja na te pytania odpowiedziałam przecząco. Zapytałam o to samo moją siostrę i ona odpowiedziała w sposób podobny. Czy książka, która premierę miała 18 maja br. „Patriarchat rzeczy. Świat stworzony przez mężczyzn dla mężczyzn” Rebekki Endler jest więc potrzebna? Tak, zdecydowanie. To wydanie od Znak Koncept (@WydawnictwoZnak) nie zawiera tylko odpowiedzi na pytania związane z kolorami, pastelami, czy rozmiarami kieszeni.

W książce czytelnik odnajdzie dywagacje między innymi na temat:
 damsko – męskich konstrukcji językowych, które tak naprawdę są zawarte nie tylko w słowach, zwrotach. Komunikacja cispłciowa znajduje się już na wzorach dziecięcych śpioszków, czapeczkach, czy wózkach dziecięcych.
 właścicielstwa przestrzeni publicznej, w której w zależności od tego kim jesteśmy i jak głęboko wierzymy w nierówność płci, widzimy samych mężczyzn lub same kobiety, przy czym jedno wynika z drugiego. W szkole większość kobiet, wśród lekarzy większość mężczyzn, wśród bibliotekarzy większość kobiet itepe itede.
 targetowania produktów dla kobiet, które z natury są w mniejszym rozmiarze i w łagodniejszych barwach. Pastelowe i różowe z gruntu skierowane są do dam. O zgrozo!!!
 trudności w obcowaniu z technologią, Internetem i z czerpania przyjemności😊.

Książka składa się z dziewięciu rozdziałów, który ma swój przewodni, główny wątek. Rozdziały te są zatytułowane. Autorka podeszła do tematu w bardzo ciekawy sposób. Podczas pisania prowadziła ze sobą swoistego rodzaju dialog. Przedstawiała własne obserwacje jako fakty, spostrzeżenia jako niekwestionowaną rzeczywistość. Następnie rozbudzała dyskusję, w której kwieciście używała różnych argumentów. Chwilami sama chciała się przekonać. Momentami w bardzo prosty sposób przekonywała czytelnika. Endler pisze z własnej perspektywy. Formułuje wypowiedzi jednoosobowo. To czyni książkę bardzo osobistą.

Bardzo podobało mi się nawiązanie do przeszłości, do historii. Endler jako przeciwwagę dla stereotypów o braku umiejętności technicznych kobiet przedstawiła w rozdziale czwartym całą kolumnę kobiet wykorzystywanych w rozwoju techniki lub same ten rozwój kreujące. W aspekcie społecznym poruszyła ważne on-linowe akcje zorganizowane przez kobiety, które miały zwrócić uwagę współczesnego świata na ich problemy w akcjach na Facebooku, Twitterze, Instagramie i innych portalach. Nawiązała do patriarchalnych ulubionych seriali z lat dziewięćdziesiątych. I muszę przyznać, że ja też uwielbiałam „Mad Men”,  „Kochane kłopoty” i „Przyjaciół”, z których negatywnego wpływu zapewne nie dam rady do końca życia się wyzwolić😉. O seksistowskim, patriarchalnym dress codzie, czy imperiach modowo – kosmetycznych wspominać nie muszę. To dobrze, że współczesny świat zaczyna zmierzać w lepszym kierunku i widać różnorodność. Uwielbiam starsze modelki i starszych modelów. Tak samo jak reklamujących o różnej orientacji, kolorze skóry czy figurze😊. Możliwe, że doczekaliśmy lepszych czasów, a Rebekka Endler ciągle żyje w przeszłości…

Świat się zmienia. Ponad sto lat temu Polki, jako jedne z pierwszych uzyskały prawa wyborcze, znacznie wcześniej od Francuzek. Lot na Marsa, czy prezydentura w jednym z najbogatszych krajów była w dalekiej sferze marzeń, teraz jest na wyciągnięcie ręki. Męskie stereotypy zaczynają upadać dzięki działaniom wielu inteligentnych kobiet i mężczyzn, w cenie jest różnorodność. I dobrze poczytać o początkach, o tym co było, z czym nasze przodkinie musiały się mierzyć. Dobrze też czasem wiedzieć, że jesteśmy całkowicie w innym miejscu. I tego podejścia autorki mi zabrakło. Tych spostrzeżeń o otaczającym nas świecie, który uległa ciągłej zmianie mimo trudnych dla kobiet początków. Tych szczerych odpowiedzi, że nie o kolor powinno chodzić, a o to, czym karmimy od małego nasze dzieci i jak reagujemy na seksistowskie ich traktowanie przez innych.

Ciekawa popularnonaukowa pozycja. Dla badaczy, dla fascynatorów pozycji opiniotwórczych. Niekoniecznie dla szukających odpowiedzi. Nie do końca nie przekonała. Chociaż rysunki to udany pomysł😉.

Moja ocena: 5/10

Za możliwość zapoznania się z tą pozycją bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Koncept.

„Wysoka wrażliwość. Poradnik dla tych, którzy czują za dużo” Joanna Kozłowska

WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ. PORADNIK DLA TYCH, KTÓRZY CZUJĄ ZA DUŻO

  • Autorka: JOANNA KOZŁOWSKA
  • Wydawnictwo: ZNAK KONCEPT
  • Liczba stron: 272
  • Data premiery: 18.05.2022r

Cały blog @Dziewczyno działaj jest poświęcony wysokiej wrażliwości (link: https://dziewczynodzialaj.pl/ ). Blog Joanny Kozłowskiej, która w zakładce O mnie napisała „Nie chcę, żeby moja strona mówiła ci co masz zrobić, żeby zacząć żyć szczęśliwe jako WWO. Chcę, żeby moja strona mówiła JAK masz to zrobić. Teorię przekuwamy w praktykę – interesują nas tylko konkrety!”. Temu celowi przyświeca też poradnik przez nią napisany pt. „Wysoka wrażliwość. Poradnik dla tych, którzy czują za dużo”, który dzięki Znak Koncept (@WydawnictwoZnak) premierę miał również 18 maja br. Lektura już za mną. I nieśmiało napiszę, że finalnie poczułam się nieźle zaskoczona😉. Czy może być lepsza zachęta do przeczytania książki i tej recenzji?

„Wysoko wrażliwa osoba  -WWO -(z ang. highly sensitive person) – określenie stosowane w przypadku osób, które posiadają nadwrażliwy układ nerwowy, co przyczynia się do szybszego przestymulowania, przejmowania cudzych emocji, nieumiejętności funkcjonowania w stresie, czy nadmiernych analiz.” (cyt. za: dziewczynodziałaj).

Nadwrażliwy układ nerwowy z definicji nie brzmi dobrze. Ale już rada jak z wysokiej wrażliwości można uczynić swoją mocną stronę oraz jak można żyć w zgodzie ze sobą, brzmi lepiej😊. Tak samo jak obietnica możliwości stworzenia satysfakcjonujących relacji z innymi, gdzie bycie wysoce wrażliwym przestaje być przeszkodą. Czy świadomy wybór właściwego zawodu, gdzie bycie WWO nie przeszkadza. Z tymi dylematami i problemami od wielu lat stykała się Joanna Kozłowska autorka bloga @Dziewczyno działaj. I swoimi spostrzeżeniami oraz wnioskami ze swej osobistej drogi postanowiła się podzielić nie tylko ze swymi obserwującymi, lecz także czytelnikami, dla których temat jest totalną nowością. Z takimi czytelnikami jak ja.

Nie raz słyszałam wypowiedzi typu: nie bądź taka nadwrażliwa, miej dystans do siebie itd. Nie raz zastanawiałam się, czy faktycznie wszystko przyjmuję za bardzo do siebie, czy nie za bardzo się przejmuję nie mogąc spać nocami i „rozmieniam na drobne” prawie każdy gest, prawie każdą emocję z którą się spotkałam, już o słowach nie wspomnę. Trudno tak żyć. Trudno tak żyć ze sobą. Po przeczytaniu poradnika „Wysoka wrażliwość. Poradnik dla tych, którzy czują za dużo” wiem, że takich osób jak ja jest całe mnóstwo. Że odczuwanie uczuć i życie emocjami innych jest powszechne, a tylko od nas zależy co z tym uczynimy. Odkryłam wiele własnych cech na nowo, gdzie nie zawsze empatia jest dobrym sformułowaniem, a słowa dystans do siebie nabierają nowego znaczenia.

I znowu trochę o sobie, a raczej miało być o książce😊. Wracając więc do Joanny Kozłowskiej i jej poradnika napiszę na początku, że autorka zaimponowała mi odwagą. W książce czytelnik znajdzie wiele osobistych wynurzeń, indywidualnego podejścia i własnych przeżyć autorki.

Ja jestem idealnym przykładem osoby, która straciła zdrowie, stawiając cudze dobro ponad własne. Miesiącami żyłam w bardzo toksycznej atmosferze, nawet nie zauważając, że jest to sytuacja chora, mój mózg uznał to za nową normalność, a ja czułam tylko rozdrażnienie i napięcie.”

Do tej ćwiczenia, których w przewodniku całe mnóstwo. Do tego zgrabne podsumowania, na które ze względu na grafikę czytelnik od razu zwraca uwagę. Bardzo spodobała mi się sama konstrukcja. Jest napisana płynnie. Podzielona została na rozdziały, które składają się z króciutkich podrozdziałów. Wszystko zostało trafnie przez Kozłowską zatytułowane. Dodatkowy smaczek stanowią sugestywne i bardzo trafnie wybrane cytaty, które umieszczone zostały w różnych miejscach. Nad niektórymi zastanawiałam się naprawdę długo, jak:

Wybór należy tylko do ciebie, nie żyjesz, aby zadowolić innych.” – Lewis Carroll.

Mocny prawda? A dodatkowo niezwykle głęboki w swej oszczędnej treści. Do tego bezpośredni kontakt z czytelnikiem, który skrócił od razu dystans pomiędzy mną a autorką. Te sformułowania dlatego myśl, my, nasza, mamy, postaraj się, być może masz takie poczucie spowodowały, że książkę odebrałam jako inteligentną i interesującą rozmowę ze specjalistką z dziedziny psychoterapii, psychologii. Za terapeutyczną sesję, w której prowadząca zwraca mi uwagę na wiele aspektów mojego życia, które zostały zagłuszone przez codzienność, a których odkrycie na nowo może przyczynić się do poprawy jego jakości, całkiem samoczynnie, całkiem pośrednio.

Nie wiem z kim z zawodu jest Joanna Kozłowska. Wiem za to, że jej książka dla mnie okazała się bardziej wartościowa niż poradniki oparte na pracy znanych psychoterapeutów, psychologów, na ich doświadczeniu zawodowym. Bo jest to poradnik pisany na podstawie własnych przeżyć, autopsji i własnej praktyki. I ta osobistość doświadczeń wyziera praktycznie z każdej jego strony. A rady, uwagi do mnie bardziej trafiają, gdy są oparte na własnych empiriach. Nie bez kozery nasza noblistka  Wisława Szymborska w swym wierszu napisała; „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. W życiu nie chodzi chyba o szóstkę z teorii. W życiu chyba chodzi o szóstkę z praktyki.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Koncept.