„Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan” Andrzej Meller, Eleonora Meller

KAMPEREM DO KABULU. HIPPISOWSKIM SZLAKIEM PRZEZ TURCJĘ, GRUZJĘ, ARMENIĘ, IRAN I AFGANISTAN

  • Autorzy: ANDRZEJ MELLER, ELEONORA MELLER
  • Wydawnictwo: ZNAK LITERANOVA
  • Liczba stron: 519
  • Data premiery: 18.05.2022r.

Przyznaję, że nie mogłam zabrać się do czytania kolejnej premiery od Wydawnictwa @Znak Literanova z dnia 18 maja br. dość długo. Przerażała mnie objętość tej publikacji. Mimo tylko pięćset dwunastu stron, ze względu na grubość papieru, wygląda jakby do przeczytania było co najmniej dwa razy więcej😉. Zerknęłam więc na youtube, obejrzałam podcasty i zajrzałam w oczy Andrzejowi i Eleonorze Mellerom (źródło: https://www.youtube.com, #wywiadowcypodcast  ). Oczy, w których ujrzałam samą pasję. Sam zachwyt. Samą ciekawość. Ich obraz i te kilka zdjęć zainspirowały mnie do zdecydowanego sięgnięcia po „Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan”. Chciałam sprawdzić, co Autorów tak zachwyciło, co ich tak oczarowało. Co sprawiło, że i @Andrzej Meller i jego żona @Eleonora Meller z pokorą założyli nakrycia głowy i wyruszyli we wspólną podróż życia. Pasjonującego życia…

Tak, tak dobrze myślicie. Andrzej Meller to mniej sławny brat Marcina Mellera, który ostatnio również promuje swoją książkę pt. „Czerwona ziemia” od @WydawnictwoZnak. Zresztą po bratersku całkiem odważnie zareklamował „Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan” na swej oficjalnej stronie FB (na klik). Oboje bracia to pasjonaci przygód. Oboje sprawni twórcy słowa mimo różnych doświadczeń zawodowych. Oboje ciekawi świata. Widocznie taka rodzina. Widocznie takie geny i tak sprzyjające środowisko. Aż żal, że nie urodziłam się Mellerką😉.

Nie żałuję natomiast, że przeczytałam książkę Państwa Meller „Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan”. Nie żałuję. Przeciwnie, bardzo dziękuję wydawnictwu @Znak Literanova (imprint @WydawnictwoZnak) za obdarowanie mnie egzemplarzem. Pozycją, która niezwykle inspiruje do przewartościowania własnego życia, własnych ambicji i własnych planów. Bo o tym jest ta książka podróżnicza.

Kiedy byłem tam, w Kabulu, mój umysł zupełnie przestał działać, nawet zacząłem zapominać różne rzeczy, pamięć mi nawalała, ale teraz czuję się zresetowany, tak jak kiedyś, wszystko wraca do normy. Straciłem napięcie, zszedł ze mnie stres i przestały mnie nękać czarne myśli. Widzę już przyszłość moją, mojej rodziny, zwłaszcza moich córeczek w jasnych barwach. Polacy wydają mi się tak bardzo uprzejmi, przyjacielscy i wspierający.” – „Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan” Andrzej Meller, Eleonora Meller.

To relacja dwójki ludzi, którzy wyruszyli w dawno planowaną podróż do obcych krajów, do obcej cywilizacji, do obcej kultury. Dzięki zaangażowaniu Andrzeja jego żona mogła zwiedzić nie tylko Afganistan, lecz także Turcję, Gruzję, Armenię i Iran. Jedwabnym szlakiem i starym mercedesem MB 100 doświadczyć tego, czego w przeszłości doświadczył jej mąż i zasmakować tego, co przez tyle lat wspomina.

Książka pisana jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Andrzej relacjonuje dzieląc się jednocześnie doświadczeniami, spostrzeżeniami swojej żony – Eleonory. Jest to reportaż przyrodniczy najwyższej klasy. Z zaciekawieniem zerkam więc na inne publikacje tego autora; „Miraż. Trzy lata w Azji”, czy „Czołem, nie ma hien. Wietnam, jakiego nie znacie’, które wrzucam od razu do moich planów czytelniczych. Musze przestudiować je w wolnej chwili i sprawdzić, czy spodobały mi się tak samo😊.

„Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan” to chwytliwy tytuł, jak i chwytliwy pomysł. Jeśli odwiedzone przez rodzinę Mellerów miejsca zafascynują Was, możecie doświadczyć ich na własnej skórze wybierając się w podróż szlakiem Mellerów. To Ci dopiero przygoda. Dużo o tym myślałam, w trakcie czytania. Ja do tej pory wybierałam kierunki bardziej oczywiste, mniej ekstrawaganckie i mniej niebezpieczne. Okazało się, że zasmakowanie innego świata może być niezwykle pasjonujące. Tak bardzo, że czytając samą relację czuje się ten klimat, tą inną jakość, doświadcza się tego, co autorzy, co rzeczywiści podróżnicy. Nie mam doświadczenia z tym gatunkiem literackim. Zastanawiam się, czy o to w literaturze podróżniczej, w reportażu podróżniczym chodzi, by czytelnik zachłysnął się tym opowiadanym światem, tak samo mocno jak sami autorzy. Może tak, może nie…. Trudno powiedzieć jeśli głównie czyta się kryminały i thrillery😊.

Czytelnik płynie z każdym słowem, z każdym zdaniem. Reportaż okraszony jest ciekawymi dialogami, istotnymi geograficzno – historycznymi informacjami, które nie mają nic wspólnego z moralizatorstwem, czy belferskim stylem narracji. Andrzej Meller jest naprawdę bardzo dobrym gawędziarzem. Do tego stopnia mnie zaciekawił, ze chętnie pojawiłabym się na spotkaniu autorskim z nim. Myślę, że dałabym się zagadać na śmierć. Ciekawie autorzy osadzili historię w ramy zatytułowanych rozdziałów, czy podrozdziałów które lekko wprowadzały mnie w wątek, o którym będę czytać. Niektóre tytuły były dość oczywiste; „Zrobię ci jointa!”, „W miarę spokojnie, ale więzienie”, „W saunie nie pogadasz” czy „Rikszarz wytrzeszcza oczy”. Zanim rozpoczęłam czytanie potrafiłam odwzorować malowniczo w mojej głowie i rikszarza, i wspomnianego jointa. I ta malowniczość prawdziwie zachwyca. W opisie, w przywołanym obrazie, w języku, w narracji, czy nawet w podtytułach poszczególnych rozdziałów. Malowniczość swawolna, lekka i żywa. Z drugiej strony uporządkowana. Każdy zatytułowany rozdział wzbogacony jest informacją o geograficznym położeniu, np. „Przejście graniczne Islam Quala – Herat, 121 kilometrów”. Gdzieniegdzie czytelnik znajdzie mapkę, a prawdziwego uroku dodają oryginale zdjęcia z wiele mówiącymi tytułami jak: „Na placu Palestyny w Teheranie znajduje się zegar, który odmierza czas do upadku Izraela”, o czym kompletnie nie miałam pojęcia!!!

Podróże kształcą. Podróże uczą. Podróże pokazują jak wiele można przeżyć za nie wiele. Jak prosty może być świat, o ile pozwolimy mu się uprościć w naszym życiu. Podróże pokazują, że nie powinniśmy martwić się jutrem, bo jutro zamartwi się o siebie jutro – parafrazując niedawno przeczytany cytat. Taka refleksja zaświtała w mojej głowie po przeczytaniu „Kamperem do Kabulu. Hippisowskim szlakiem przez Turcję, Gruzję, Armenię, Iran i Afganistan” autorstwa ludzi bardzo pozytywnie zakręconych, dla których ani więzienie, ani jointy, ani lęk wysokości, ani rozlatujący się kamper nie jest przeszkodą, by zrealizować swoją przygodę życia. Przygodę, którą wraz z nimi możemy przeżyć. Bo książka napisana jest z zaangażowaniem. Jest spójna od początku do końca, jest porywająca w swoich barwnych opisach i podjętych wątkach. Jest pełna przygód. A o przygodę w reportażach podróżnicznych chodzi chyba najbardziej.

Wybierzcie się w tą podróż. W podróż w nieznane, której nie sposób zapomnieć. Miłej lektury!!!

Ps. i został żal. Żal, że już koniec tej podróży….

Moja ocena: 8/10

Za możliwość odbycia podróży wraz z Autorami bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s