
ŚWIATŁO PO ZMIERZCHU
- Autorka: ŻANETA PAWLIK
- Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
- Liczba stron: 352
- Data premiery: 4.07.2023r.
Nie wiem jak to się stało, że po premierze powieści zatytułowanej „Tamarynd. Marząc o lepszym jutrze” (recenzja na klik) z marca br. Żaneta Pawlik – strona autorska tak szybko zaprezentowała polskim czytelnikom, fanom literatury obyczajowej książkę pt. „Światło po zmierzchu”, którą również wydało Zysk i S-ka Wydawnictwo. Nie wiem. Wiem natomiast, że najnowsza książka Autorki to trzecia publikacja, którą przeczytałam. Zachęcam Was do zapoznania się z moimi spostrzeżeniami po lekturze. Jako amatorka recenzji, książkoholiczka – nie mylcie z krytyczką, mam nadzieję, że nikogo nie urażę.
Julia była kiedyś pogodną dziewczyną, niemającą wielu oczekiwań względem życia. W tej chwili ma 47 lat. Jest celebrytką z pierwszych stron gazet, w pełnym tego słowa znaczeniu. Każdy ją rozpoznaje. Ma pieniądze na wszystko. Nie wydaje się jednak szczęśliwa. Nie wydaje się w pełni spełniona. Bez rodziny. Bez stałego związku. Bez wsparcia ze strony najbliższych. Jak gwiazda, która z czasem zaczyna płowieć, przestaje błyszczeć. I taka Julia poznaje Kosmę mieszkającego w chacie fotografa przyrody. Chwytającego chwilę. Próbującego zainteresować innych tym, co nas otacza, tym co odziedziczyliśmy po naszych przodkach i tym, co zostawimy naszym dzieciom. Mężczyzna preferujący towarzystwo drzew i zwierząt bardziej niż ludzi styka się z krnąbrną Julią mającą wszystko. Ale tylko pozornie….

„Dwoje ludzi na dnie rozpaczy, samotnych i opuszczonych. Razem, ale osobno” – „Światło po zmierzchu” Żaneta Pawlik
„Światło po zmierzchu” to melancholijna, kontemplacyjna powieść o problemach każdego z nas. Wielu czytelników, w tym ja, mogłoby się z tą opowieścią utożsamiać. Może nie każda z nas czuje się Julią, ale wielu z nas może poczuć się Kosmą, dla którego życie w tym całym pędzie zaczyna uwierać. Książka skłoniła mnie do refleksji na temat straconego czasu. Przez nasze samopoczucie, lęki, zniechęcenie, skupianie się na niepowodzeniach marnujemy nasz potencjał, nie podejmujemy działań, by cieszyć się osiąganiem małych sukcesów, które przywołują uśmiechy na nasze usta. Każdy lubi przecież osiągać sukcesy. Te małe, wiele w naszym życiu mogą zmienić. I teraz trochę prywaty. Dla mnie mini sukcesem, które daje mi dużą satysfakcję jest właśnie publikacja spostrzeżeń na temat przeczytanych książek. Cieszy mnie, że mogę się podzielić moimi opiniami.
Refleksyjna podróż w polskie lasy, na polskie polany. Podróż w kierunku życia nieszczęśliwej celebrytki, pogubionej w życiu. Żaneta Pawlik z uczuciem opowiedziała w swojej powieści historię dwójki bohaterów, tak różnych, ale szukających i tęskniących praktycznie za tym samym.
Nie ma znaczenie w tej książce zakończenie. Ono dla mnie okazało się najmniej ważne. Istotne było same czytanie. Samo wgłębianie się w opowiedzianą dobrym stylem historię. Dzięki temu spędziłam bardzo mile czas podczas czytania. Do czego Was również serdecznie zachęcam. Miłej lektury!!!
ps. i ta okładka. Niezwykła w swej prostocie.
Moja ocena: 8/10
Za możliwość zapoznania się z książką bardzo dziękuję WYDAWNICTWU Zysk i S-ka.


























Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.