„Sukcesja” Joanna Dulewicz

SUKCESJA

  • Autorka: JOANNA DULEWICZ
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 29.09.2021r.

Tak, tak czytałam dwie poprzednie książki @JoannaDulewicz.Autorka 😊. Mam tu oczywiście na myśli „Zakłamani” i „Zastraszeni” z cyklu o Eryce Olbracht. Drugi tom serii dla mnie nie okazał się szczęśliwy. Oceniłam książkę dość nisko, co nie przeszkodziło mi sięgnąć z zaciekawieniem do najnowszej powieści Autorki „Sukcesja”. To kolejna premiera Wydawnictwa @Czwarta Strona z 29 września br., która już za mną. Liczę, że jesteście choć trochę ciekawi, o co z tą sukcesją chodzi.

Niby taka prosta fabuła. Niby.

Niespodziewany spadek, w tym rodowy dworek otrzymuje mieszkająca do tej pory zagranicą  Sara Blosh. Spadkobierczyni chcąc uczcić nowo nabyty majątek zaprasza rodzinę oraz przyjaciół z przeszłości na bardzo wykwintne przyjęcie, które wymyka się spod kontroli. Najpierw w całej kawalkadzie gości zdarzają się nieporozumienia, niesnaski, krzywe spojrzenia, docinki, utyskiwania lub całkowicie zimny dystans. Każdy każdego obserwuje, każdy przed każdym się chowa, a czasem nawet wstydzi. Zagajenie rozmową wydaje się ponad ich siły. Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy znalezione zostają zwłoki miejscowego biznesmena Tomasza Wileckiego. O dziwo, z pozoru szanowanego obywatela, motyw by zabić miało wielu, wielu z obecnych na przyjęciu u Sary gości. Czy miejscowym policjantom uda się dojść do prawdy i odnaleźć prawdziwego zabójcę? Czy niestety będą musieli liczyć na kogoś z zewnątrz, kogoś bardziej zdeterminowanego by prawda ujrzała światło dzienne.

Okazuje się, że fabuła, bohaterowie, ich charaktery, cechy, czy osobowość potrafią całkowicie zmienić odbiór książki. Czytając „Sukcesję” bawiłam się znakomicie, żadna ze stron nie była nudna, żadna mnie nie zawiodła. Zawiłość historii dodała jej tylko uroku i potwierdziła, że Autorka potrafi pisać znakomicie. Bardzo przyjemny styl, tempo, wyraziści bohaterowie, tacy różni spowodowały, że książkę polecam z pełną odpowiedzialnością. Do tego historie i tajemnice z przeszłości, które mają nam przypominać, że żadna krzywda nie odchodzi w niepamięć, a najgorsze uczucia odradzają się w najmniej spodziewanym momencie.

Książka podzielona jest na pięć części. Autorka zabiera czytelnika w podróż w dzieje rodziny Wileckich, Mogilskich, Stroińskich, Aleksandrowiczów za pomocą bardzo przejrzystej konstrukcji. Rozdziały odnoszą się do czasu teraźniejszego, tj. 2021 i do wydarzeń z przeszłości, np. lata 2001-2002, czy rok 2004. Dodatkowo narrator trzecioosobowy relacjonuje wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów, którymi imionami i nazwiskami nazwane są kolejne podrozdziały. Uwielbiam taką jakość. Mogę wtedy zanurzyć się w te same wydarzenia z punktu widzenia różnych osób, a osobliwości w „Sukcesji” nie zabrakło. Jak tu nie wspomnieć o biznesmenie narkomanie, o toksycznej matce, trzymającej nie tylko własnego syna, lecz wszystkich wokół „w szachu” pod płaszczykiem „dla twojego dobra”, o maltretowanej żonie, o mężczyźnie, który nigdy nie pogodził się z utraconą miłością, czy o skrzywdzonej przez los kobiecie, której los powiela własna córka. Sama postać dziedziczki rodowego pałacyku Sary Blosh jest całkowicie kompletna. Z jednej strony dystyngowana i zdystansowana, z drugiej niezwykle uczuciowa i pomocna. Taka mieszanka Alexis z Crystal, o ile ktoś z Was oglądał tasiemiec „Dynastia” nadawany u nas w latach dziewięćdziesiątych. Motyw niechcianych ciąż, czy bogobojnych mieszkanek małej miejscowość trafił w punkt, jeśli chodzi o odniesienie do małomiasteczkowej rzeczywistości. Do tego oczywiście śledztwo, które się toczy „jak żółw ociężale”, no ale cóż, nie każdy policjant potrafi po tropach dotrzeć do prawdy. Wyjątkowo spodobała mi się postać Jakuba Gorzewskiego, który mając nos prawdziwego „psa” szuka coraz głębiej i coraz aktywniej poszukuje informacji. No cóż, ale – tu trochę pospojleruję, mam nadzieję, że Autorka nie będzie mi miała za złe – pewnie już wiecie, że mam słabość do poczytnych polskich autorów kryminałów.

Książka aż roi się od ciekawych postaci, które zawsze są wartością dodaną. Dzięki konsekwencji, metodycznemu przedstawianiu rzeczywistości i zakotwiczaniu ich w czasie, nie sposób się pogubić. Wierzcie, próbowałam. A jeśli nie wierzycie, to tym bardziej sięgnijcie po najnowszą powieść Joanny Dulewicz „Sukcesja”. Zapewniam, że nie pożałujecie tej decyzji, a tylko podzielicie ze mną fascynację losami, które uzależnione zostały od przeszłości, bohaterami, którzy nie są takimi, jakimi się wydają na początku, a początek ich końca tak naprawdę sięga bardzo, ale to bardzo daleko.

To naprawdę świetnie napisana i przemyślana historia!!!

Moja ocena  9/10.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu @Czwarta Strona.

„Zastraszeni” Joanny Dulewicz

ZASTRASZENI

  • Autor:JOANNA DULEWICZ
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Seria: ERYKA OLBRACHT. TOM 2
  • Liczba stron: 504
  • Data premiery: 29.07.2020r.
  • Moja ocena: 5/10

Często bywa tak, że kiedy usilnie staramy się dostrzec światełko w tunelu, przed naszymi oczyma rozpościera się jedynie ciemność. Kiedy jednak z ową ciemnością zaczynamy się oswajać, życie świeci nam latarką po oczach”.

                                                                                   Joanna Dulewicz „Zastraszeni”

Od premiery kolejnej odsłony serii o Eryce Olbracht, Patryku Wrońskim minęło już parę miesięcy. Najpierw dosyć długo zabierałam się za czytanie, potem jeszcze dłużej za napisanie recenzji. Czym jednak byłoby moje czytanie, bez możliwości podzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami? Pozwólcie więc, że i tą recenzję popełnię.

Zacznę jednak nietypowo. Od samej autorki. Czytając jej prozę zastanawiałam się kim jest, jaki jest jej bagaż doświadczeń, w czym jest specjalistką. Co jej w duszy gra? Okazało się, że to kobieta orkiestra. „Absolwentka filologii angielskiej i zarządzania. Lektorka i tłumaczka. Koordynatorka międzynarodowych projektów europejskich. Doktorantka literaturoznawstwa…” (źródło: https://lubimyczytac.pl/autor/190774/joanna-dulewicz).  Nasuwa mi się więc, że multiinstrumentalistą można być, a jakże. Czasem jednak lepiej wychodzi nam granie na puzonie, niż gitarze basowej. Na flecie, niż na klawesynie.

„Zastraszeni” jest kontynuacją powieści kryminalnej „Zakłamani”. Książkę można jednak czytać odrębnie. Autorka sprawnie w bieżącą historię wplata wydarzenia sprzed lat, ukrywając ją we wspomnieniach, odniesieniach, argumentacji do konkretnej postawy czy doświadczeniach bohaterów. Temat poruszony w książce przez autorkę jest bardzo ważny. W „Zastraszonych” Dulewicz podniosła kwestię handlu ludźmi, zmuszania ich do wytężonej, katorżniczej pracy, wykorzystywania, czy w ostateczności morderstwa. Jak twierdzi, macki gangsterskiej ośmiornicy sięgają bardzo szeroko. Wszystko zaczyna się w latach osiemdziesiątych, gdy ginie Jakub, brat kieleckiej komendantki Leny Chmiel. 30 lat później Patryk Wroński ma poprowadzić śledztwo w sprawie odnajdywanych w okolicy Skarlecin częściach niezidentyfikowanego ciała.  Zakochany bez wzajemności w Eryce Olbracht długo, bardzo długo, za dłuuuuuuuuuuugo nie dostrzega, że pod okiem i za zgodą miejscowej policji oraz miejscowych notabli, od lat funkcjonuje siatka przemytników ludzi zwykle zza wschodniej granicy.

 Kryminał długo się rozkręca. Przez pierwsze 200 stron autorka rozwija wątek Eryki Olbracht, która w rozwiązaniu zagadki nie odgrywa finalnie znaczącej roli. Jest tylko widzem, biernym uczestnikiem, nadal ofiarą własnego męża, Marcina zamieszanego w proceder. Eryka realizując przeznaczony dla niej scenariusz jawi mi się jako aktorka na scenie. Długo nie mogłam przyzwyczaić się do jej roli. Historia nabiera tempa dopiero w połowie. Śmiem twierdzić, że większą przyjemność sprawiłoby mi czytanie książki zawartej w 300 stronach. Poboczne wątki okazują się bowiem mało istotne, a są czasem rozbudowywane do – miałam wrażenie ☹ – nieskończoności. Rola matki Eryki, Julii okazuje się tak naprawdę nieistotna. A szkoda, można by utkać na tej historii niezłą fabułę. Sformułowania „jeśli idzie”, „idzie o” również nie pomagają w odbiorze dzieła. Maniera ta zanika w ostatnich 200 stronach prozy. Jakby redakcja wzięła się ostro do pracy. Niestety forma i treść publikacji do mnie nie przemawia. Czuję się po prostu zmęczona. Tak się zwykle dzieje, gdy powieść nie trafi w moje gusta.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Zakłamani” Joanna Dulewicz

DulewiczZaklamani2

ZAKŁAMANI

  • Autor:JOANNA DULEWICZ
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 544
  • Data premiery: 11.03.202r.
  • Moja ocena: 7/10

 

„Zakłamani” to powieść, która wygrała w konkursie kryminalnym Wydawnictwa Czwarta Strona. Sam ten fakt był dla mnie wystarczającym powodem, by zdecydować się na lekturę. Ciekawy opis tylko dopełnił dzieła. Książka jest przyzwoita, natomiast muszę przyznać, że czegoś mi w niej brakowało. Z drugiej strony jeśli brać po uwagę fakt, że to debiut, należałoby ocenić go bardziej niż przyzwoicie.

Pewnego dnia współwłaściciel prywatnej spółki medycznej i dyrektor szpitala znika bez śladu. Rok później jego żona Eryka wraca w rodzinne strony, mimo że w przeszłości była skromną nauczycielką teraz kieruje szpitalem. Niedługo po jej powrocie pod nieopodal bramy jej domu znaleziona zostaje zgwałcona i zamordowana Ukrainka. Sprawą zajmuje się policja, kontrowersyjna inspektor, która niespodziewania powierza śledztwo młodemu policjantowi Patrykowi Wrońskiemu, byłemu uczniowi Eryk. Tropy i intuicja prowadzą go do sprawa z przeszłości. Na jaw mogą wyjść miejscowe sekrety i zło większe niż mogłoby się wydawać. Czytaj dalej