„Za każdą cenę” Robert Dugoni

ZA KAŻDĄ CENĘ

  • Autor:ROBERT DUGONI
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Seria: TRACY CROSSWHITE. TOM 6
  • Liczba stron:448
  • Data premiery:02.06.2021r.

Pewnie przyznacie mi rację, jak to mówią Anglicy „in advance”, a Polacy „z góry”, że goni @WydawnictwoAlbatros w publikacjach książek z serii o Tracy Crosswhite autora @AuthorRobertDugoni. Goni, goni. To dobrze, bo światową premierę będzie miał w dniu 20 czerwca 2021 ósmy tom cyklu, tytuł oryginalny „In Her Tracks”. Ciekawe pod jakim tytułem wyda go Wydawnictwo Albatros. Interesuje  mnie bardzo, co dzieje się w kolejnych, siódmej i ósmej części serii. A teraz przed Wami praktycznie na bieżąco – uff jak dobrze, że nie z zaległości – recenzja książki „Za każdą cenę”. Poprzednią książkę oceniłam bardzo wysoko 8/10 (recenzja: Brudna sprawa). Bardzo spodobała mi się wielowątkowa fabuła i styl pisania. Zapraszam więc do zapoznania się z moją opinią na temat szóstej książki z Tracy Crosswhite w roli głównej.

(…) bycie rodzicem nie jest dla słabych duchem. (…) bycie rodzicem oznacza niewysłowioną radość i szczęście, ale także ryzyko przeżywania niewyobrażalnej rozpaczy i bólu”.

„Za każdą cenę” Robert Dugoni

Kto z Was, będąc rodzicami, zgodzi się z opinią autora? Dajcie znać. Ja podpisuję się pod nią obiema rękoma. Naprawdę trudno jest przeżyć stratę własnego dziecka. Niektórzy przeżywają tę stratę wielokrotnie lub jedna po drugiej. Wiele wielkich, przeogromnych strat. Nigdy tak naprawdę nieprzepracowanych strat. I o takich stratach jest ta książka. O ludziach, którzy odeszli.

Jak to w przypadku tej serii, są dwie ofiary. Choć to nie jedyne wątki poruszone przez autora. Lubię, takiego Dugoniego. Takiego swojego, takiego konsekwentnego. Prezentującego taki sam poziom, wysoki poziom. Pierwsza z ofiar to matka, zamordowana na oczach własnych dzieci. Matka nie godząca się na handel narkotykami w dzielnicy, w której mieszka wielu małych mieszkańców. Matka walcząca. Matka przegrywająca tę walkę. Matka nazwana, to Monique Rogers. Tym śledztwem zajmują się uroczy, mimo swojej ponad stukilowej wagi, Faz i Del. Uwielbiam ten duet. Taki czasami Flip i Flap, nie raczej Flap i Flap. Obaj są bowiem słusznej postury, takiej włoskiej. Druga ofiara to córka, indyjskiego pochodzenia. Córka walcząca ze stereotypami o swej narodowości. Córka ubierająca się jak zwykła młoda kobieta. Córka nie poddająca się tradycjom. Córka nie akceptująca aranżowanych małżeństw. Córka stanowiąca o sobie. Córka nazwana, to Kavita Mukherjee. Tym śledztwem przewodzi Tracy Crosswhite mająca swoje osobiste problemy. Znajdująca się w kilkunastotygodniowej ciąży, obawiająca się o swoją pozycję. Czy uda się śledczym odnaleźć sprawców?

Ps. nie wiem po co zadałam to pytanie, przecież i tak Wam nie napiszę. Wybaczcie, nie chcę spojlerować.

Robert Dugoni trochę namieszał w życiu prywatnym Tracy. Podważył jej pozycję wprowadzając konkurencję. I to znaczną, i to kluczową. Czy chociażby powodując zwady i niedomówienia z kapitanem Nolasco. Ten wątek jest istotny dla prowadzonego śledztwa. Momentami Tracy wydaje się swoją osobistą sytuacją całkowicie pochłonięta. Na szczęście, tylko momentami. Postać kobiety w ciąży została bardzo dobrze rozpisana. Tracy jest bardziej ludzka. Nie wycieka z niej tylko profesjonalizm, lecz prawdziwa kobieta w ciąży, z wszystkimi jej objawami. Taka ludzka Tracy też się sprawdza w prowadzonych sprawach. Podobnie jak w poprzedniej części, jest bardziej czuła, bardziej delikatna i bardziej emocjonalna.

Sam Faz, znacząca osobowość w Sekcji Ciężkich Przestępstw Kryminalnych ma swoje problemy. Problemy, z którymi trudno mu sobie poradzić, mimo swego profesjonalizmu, ogromnego profesjonalizmu. Ten duży profesjonalizm odzwierciedlony w pracy śledczych jest ogromną wartością tej części. Można nużyć się w zawiłościach pracy policji, kompletnie się nie nudząc. A to jest duży plus kryminału policyjnego. Czasem osadzenie w pracy policji mnie nuży. Naprawdę nuży. Bardzo spodobała mi się postać Faza w tej odsłonie. Wzmógł jeszcze moją sympatię do swojej osoby.

W pięćdziesięciu dziewięciu rozdziałach Dugoni odwzorował ponownie bardzo dobrze całą plejadę głównych bohaterów. W mojej opinii, Tracy tak naprawdę nie jest najważniejsza. Mimo, że cykl jest nazwany jej imieniem i nazwiskiem. Równie ważni są inni członkowie zespołu, którzy spajają całą historię, scalają wszystkie wątki doprowadzając do odnalezienia sprawcy. Czy ta książka mi się spodobała? Tak, zdecydowanie mi się spodobała.

Podobały mi się wzajemne animozje, próby sił. Jak w życiu. Jak w naszych pracach, w naszych domach, czasem w naszych przyjacielsko – znajomskich relacjach. Nie lubię w kryminałach idyllicznego obrazu współpracy śledczych. Nie ma idealnych ludzi, więc nie może być idealnych śledczych. Nie ma idealnego życia, więc nie może być idealnej zawodowej współpracy. Takie prawdziwe relacje dobrze się sprawdziły w fabule. Trochę namieszały, ale jednocześnie uczyniły ją ciekawszą. Pamiętacie tasiemiec „Dynastię”? Wybaczcie porównanie, ale rodzice od czasu do czasu kilkadziesiąt lat temu pozwolili mi oglądać. Gdy nie było w odcinku Alexis, która najlepiej potrafiła namieszać w relacjach głównych postaci, nie był to odcinek ciekawy. Z tego samego założenia – może też swego czasu fan „Dynastii” – wyszedł Dugoni zakorzeniając w fabule wiele problemów osobistych, tarć i niedopowiedzeń, które mogą zniszczyć każdą relację.

I trochę o tej relacji jest ta książka. O relacji między ofiarą a jej przyjaciółką, która żyła myśląc, że na równi sobie były oddane, że Kavita zrozumie jej wybory, nawet jeśli się z nimi nie zgodzi, że jej nie odtrąci w chwili próby. Tak zwykle myślą przyjaciółki o sobie nawzajem. Rzeczywistość jednak może być całkiem inna. Te relacje mnie najbardziej zaskoczyły, bo cóż sam styl pisania autora już znam z części piątej, bohaterów również, wielu z nich polubiłam, więc mam do nich emocjonalny stosunek. Przyznaję jednak, tak skonstruowanych relacji nie spodziewałam się w kryminale policyjnym. Oczywiście wszystko napisane w sposób przystępny, przyjemny, z dobrymi, skomasowanymi dialogami, bez zbędnych ozdobników. Takie męskie pisanie, konkretne pisanie.

Przeczytajcie koniecznie, bo to dobry kryminał i dobra seria. Przeczytajcie, by oprócz zweryfikowania  opisanych powyżej przeze mnie walorów książki, dowiedzieć się, co autor miał na myśli mówiąc o koncepcji rodziny typu instant. Tą koncepcję zapamiętam na długo. Możliwe, że do końca życia. Możliwe, że wrócę do niej w innej, przyszłej recenzji.

Od razu zastrzegam, nie znajdziecie w tej pozycji wielkiego efektu WOW. To nie ten pisarz, nie ten styl pisania. Jeśli jednak lubicie czytać ciągle zastanawiając się co będzie na końcu i nie potrafiąc się tego końca doczekać, to jest to książka dla Was. Zdecydowanie dla Was.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję  Wydawnictwu Albatros.

„Brudna sprawa” Robert Dugoni

BRUDNA SPRAWA

  • Autor:ROBERT DUGONI
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Seria: TRACY CROSSWHITE. TOM 5
  • Liczba stron:448
  • Data premiery:02.07.2020r.

Mam nadzieję, że moim wyzwaniem Cztery premiery od wydawnictwa Albatros z 14 kwietnia w cztery dni zaimponowałam Wydawnictwu, które bardzo sobie cenię. Przypomnę, że od dnia premiery, tj. od 14 kwietnia w kolejno następujących po sobie dniach publikowałam, oczywiście po uprzednim przeczytaniu, recenzje takich pozycji jak: TerapeutkaStrażnik,  Niewinny i 17 kwietnia Gambit zabójcy. Dla mniej z tej czwórki „Gambit zabójcy” okazał się największym zaskoczeniem.

Z czystym sumieniem mogę potwierdzić, że z premierami Albatrosa nie jestem już na bakier. Wręcz przeciwnie, jestem o krok do przodu. Gorzej jest niestety z zaległościami. Co poradzę na to, że to Wydawnictwo wydaje tyle znakomitych książek miesiąc po miesiącu, że po prostu nie nadążam.  Mówi się, że lepiej późno niż wcale. Ja nie chowam głowy w piasek i prezentuję Wam dzisiaj zaległą recenzję ubiegłorocznej lipcowej premiery. To „Brudna sprawa” Roberta Dugoni. Piąta część serii z Tracy Crosswhite. Sam Dugoni jest znanym amerykańskim pisarzem i – to chyba nie zaskoczenie – z wykształcenia jest prawnikiem..

ps. mam nieodparte wrażenie, by być prawnikiem trzeba być niezłym bajkopisarzem. To dobrze. Może nie mamy aż tylu wspaniałych prawników, ale na pewno dzięki temu mamy sporo wyśmienitych autorów kryminałów.

Pójście do przodu nie oznacza zapominania o przeszłości. Pójście do przodu oznacza, że chce się coś zrobić w sprawie przeszłości.”

„Brudna sprawa” Robert Dugoni

Tracy Crosswhite x 5

Fabuła została włożona w ramy czterdziestu siedmiu rozdziałów. W zakończeniu otrzymujemy również epilog, by podglądać co dzieje się potem. Tym razem Tracy Crosswhite – detektyw z Sekcji Ciężkich Przestępstw Kryminalnych –  wraz ze swoimi współpracownikami podejmuje dwa trudne śledztwa. Jedno dotyczy śmiertelnego potrącenia dwunastoletniego chłopca, Afroamerykanina. Okazuje się, że samochód, którym go potrącono należy do specjalisty od logistyki z pobliskiej bazy marynarki wojennej. Właściciel samochodu do niczego się nie przyznaje, utrzymuje, że samochód mu skradziono a sam cały wieczór był z żoną w domu. Dodatkowo, ktoś znający się na rzeczy, wyczyścił wóz ze wszystkich biologicznych śladów. Na szczęście dla Tracy pozostawił paragon ze sklepu. Sprawa wydaje się z pozoru wyjaśniona, gdy ginie kaseta na której było nagranie ze sklepu, w którym widać kto kupuje produkty.

Drugie śledztwo toczy się więc wokół wydarzeń w Bazie Marynarki Wojennej Kitsap. To tam widziana była ostatnio zaginiona kaseta. Kaseta, która najprawdopodobniej ostatnio była w biurze adwokatki wojskowej Leah Battles. Adwokatki, która ma bronić oskarżonego logistyka.

To wydarzenia z Bazy okażą się kluczowe dla śledztwa w sprawie potrącenia niewinnego chłopca. Dochodzenia, które po uniewinnieniu przez wojskowych śledczych z NCIS nie zostało porzucone przez Tracy. Tracy, która obiecała Shaniqui Miller, że zrobi wszystko, by winni zostali osądzeni.

Czy Tracy Crosswhite dotrzymała obietnicy?

Największą wartością firmy są zawsze pracownicy.

To jest myśl, która przyszła mi do głowy w trakcie czytania i nie chciała odpuścić. Śledczy i z policji, i z marynarki wojskowej są skrojeni na miarę jak najlepszy garnitur. Nawet ofiary, czy rodziny ofiar mają wiele do zaoferowania czytelnikowi. Każdy z nich nie jest nudny, nie jest jednakowy. Dugoni bardzo dobrze wplótł w fabułę postaci. Postaci, które jesteśmy w stanie polubić od samego początku.

Narrator w trzeciej osobie opisuje zdarzenia w sposób bardzo skrupulatny. Nic mu nie umyka, żadnej szczegół. Nie dotyczy to tylko śledztwa, lecz także wydarzeń z życia bohaterów.

 Spodobała mi się relacja między Tracy a jej partnerem Kinsem. Mimo, że Tracy trwa w satysfakcjonującym małżeństwie ze swoim przyjacielem z dzieciństwa Danem, stworzyła z Kinsem iście przyjacielską relację. Relację, w której dzielą się ze sobą wieloma wydarzeniami z życia, spostrzeżeniami, obiekcjami czy obawami, bo „Po latach partnerstwa znali się jak łyse konie i wyczuwali swoje nastroje. Wiedzieli, kiedy które pokłóciło się z mężem czy żoną, kiedy Kins miał problemy z dziećmi i kiedy mieli za sobą niezły seks”.  Podobną relację autor zobrazował w przypadku dwóch innych detektywów Vica Fazzio – inaczej Faz i Delma Castigliano – inaczej Del. Moi ulubieńcy. Oprócz włoskiego temperamentu, zamiłowania do włoskiego jedzenia, długich płaszczy cechuje ich umiejętność postawienia świata na głowie, by pomóc koledze. To właśnie wątek prywatny Dela wzbogacił fabułę. Dela, który stracił siostrzenicę w wyniku przedawkowania. Przedawkowania heroiny, która zalała lokalny rynek. Wyjątkowo silnej heroiny. Takich jak siostra Dela jest wielu. Jedną z matek opłakujących dzieci po przedawkowaniu jest Celia McDoniel. Specjalistka od przestępstw zakwalifikowanych jako zabójstwa przy użyciu nielegalnej substancji. Dzięki Celii Del jest w stanie pójść dalej. Od czasu do czasu oglądając się za sobą, by ukarać tych, którzy rozprowadzają tak silny narkotyk. Narkotyk zabijający wielu młodych ludzi z tak zwanych „dobrych domów”.

Dugoni w „Brudnej sprawie” skierował uwagę czytelnika w stronę bardzo ważnych kwestii społecznych. Jest tu o dostępie do narkotyków. Narkotyków, które niszczą nie tylko narkomana, lecz również jego rodzinę. Bardzo dobrze opisał zależności między jurysdykcją wojskową a cywilną, w przypadku podejrzenia przestępstwa popełnionego przez wojskowego. Te zawiłości nie były wcale nudne, czy skomplikowane. Autor opisał rzeczywistość w bardzo prosty i jasny sposób. Dodatkowo zwrócił uwagę czytelnika na brak wystarczającej liczby skazań za przestępstwa popełnione na Afroamerykanach. Temat, uwzględniając ubiegłoroczne wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, jak najbardziej aktualny. Wokół tej kwestii opisał postawę Tracy i nie tylko. Postawę, która bardzo mi się podobała. Wisienką na torcie okazało się śledztwo w sprawie zaginionego dowodu rzeczowego, wspomnianej kasety wideo. Śledztwo prowadzone przez cywilnych policjantów przy zaangażowaniu służb wojskowych i też odwrotnie, przez wojskowych przy pomocy cywilnych śledczych. Śledztwo, które zaprowadziło czytelnika do zaskakującego zakończenia. Tak rozpisanego kryminalnego wątku jeszcze nie czytałam!

Fabuła mocno mnie wciągnęła. Styl autora niezwykle przyjemny i profesjonalny. W książce nie ma żadnej nieścisłości, żadnego niepasującego fragmentu, żadnego fałszu. Ta książka jest jak piosenka ze świetnym tekstem i niesamowitą linią melodyczną. Wszystko w niej pasuje, od pierwszego do ostatniego akordu. Jest po prostu całkowicie spójna. Brzmi jak przepis na przebój, prawda?

W czerwcu Albatros wydaje szóstą część serii „Za każdą cenę”. Nie mogę się doczekać.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU ALBATROS.