„Czerwień kości” Ann Cleeves

CZERWIEŃ KOŚCI

  • Autor:ANN CLEEVES
  • Seria: KWARTET SZETLANDZKI. TOM 3
  • Wydawnictwo:CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 461
  • Data premiery:13.02.2019r.
  • Moja ocena:6/10

 „Czerwień kości” to kolejna odsłona kwartetu szetlandzkiego napisana przez Ann Cleeves w prawdziwym angielskim stylu. Po „Bieli nocy” nie mogłam się powstrzymać, by od razu nie uzupełnić recenzji i tej książki. Od polskiej premiery „Czerwieni kości” upłynęły już 2 lata. Niemniej, jest to nadal najbardziej popularna w Polsce seria książek Ann Cleeves. Wielu z nas chce dowiedzieć się, co się jeszcze zadzieje na malowniczych wyspach szetlandzkich. Z jakim nowym problemem, śledztwem będzie musiał sobie znowu poradzić inspektor Jimmy Perez. Inspektor, który przybył z Fair Isle, najbardziej odległej z wysp, a autorka przekornie nadała mu hiszpańskie imię i nietamtejszy wygląd.

W powieści bohaterowie i policyjne śledztwo są znowu tłem, do ustalenia jakim cudem w ogóle doszło do zbrodni? Tym razem Cleeves osadziła akcję na Whalsay, szóstej co do wielkości wyspy Szetlandów. Mieszkańców wyspy jest sporo i zamieszkuje ją ponad tysiąc osób. Bohaterowie pomiędzy wyspami i kolejnymi miejscami akcji przemieszczają się promem lub łodzią. W tle słychać „owce kocące się na wzgórzu” i odlatujące kruki, a na wzgórzach dwie młode dziewczyny prowadzą wykopaliska, w trakcie których odnalezione zostają ludzkie szczątki. Tajemnicze ludzkie kości i kolejne dwa morderstwa są zagadką, której rozwiązanie dotknie trwającego od kilku pokoleń konfliktu pomiędzy dwiema rodzinami.

Jimmy Perez jak Poirot słucha. Puka od drzwi do drzwi. Zadaje pytania i oczekuje odpowiedzi. Próbuje zrozumieć co łączy kolejnych bohaterów tej opowieści. Stara się wywnioskować, jakie znaczenie dla sprawy ma romans młodej archeolożki z kierownikiem wykopalisk, czy niezabliźnione rany sprzed lat. Dedukcja Pereza jest staromodna, nie przystająca do bieżących metod śledczych. Tak jakby autorka chciała zwrócić naszą uwagę na znaczenie psychologii i uwarunkowań społecznych w wiążących nas relacjach. Po raz kolejny Cleeves pokazuje, że zbrodnie mogą być bardziej lub mniej przypadkowe. Nie każdy morderca jest zły i czasem tylko okoliczności skłaniają lub wręcz zmuszają go do złych czynów. Angielski styl, jakby z Christie.

„Czerwień kości” to książka bez wątpienia dla ludzi cierpliwych. Ja do cierpliwych niestety nie należę. Momentami fabuła była dla mnie męcząca. Za długo się rozkręcała. Dodatkowo Cleeves chwilami za długo skupiała się na charakterystyce postaci. Uroku książce nie dodaje też sceneria, w której została osadzona akcja. Szetlandy spowite mgłą. Z jednej strony mroczne i niebezpieczne, z drugiej natomiast pozwalające skryć wszystkie tajemnice.  Wielkim plusem książki jest wątek archeologiczny i zagadka z przeszłości, której rozwiązanie wcale nie było takie proste.  Spróbujcie mordercę wytypować sami, mi nie udało się praktycznie do samego końca.  

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s