Recenzja przedpremierowa – „Kres czasów” Marzena Rogalska

KRES CZASÓW

  • Autor: MARZENA ROGALSKA
  • Wydawnictwo:ZNAK
  • Seria: KARLA LINDE. TOM 2
  • Liczba stron:416
  • Data premiery: 19.05.2021r.

Pamiętacie moją recenzję „Czas tajemnic”  od @ MarzenaRogalska?  Jeśli nie, przypomnicie ją sobie klikając na ten link: klik. Jak to mówią człowiek – orkiestra. Dziennikarka radiowa (uwielbiam) i telewizyjna. Kobieta o wielu twarzach, z niesamowitym dystansem do siebie oraz umiejętnościami aktorskimi. Obserwujecie oficjalny profil na FB? Jeśli nie, to musicie zacząć. Takiej Rogalskiej wcześniej nie znałam. Skończę już te peany na cześć autorki i pochwalę się moim recenzenckim egzemplarzem najnowszej części cyklu o Karli Linde pt. „Kres czasów”. Książka będzie miała premierę 19 maja nakładem Wydawnictwa Znak. Spieszę więc, podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami, odczuciami po jej przeczytaniu. Praktycznie na gorąco.  

(…) Więcej godności, kochanie. Idziesz do walki o siebie, o swoje prawo do życia, nie jesteś przecież jakąś byle jaką panienką, która pozwoli pierwszemu z brzegu  mężczyźnie powodować sobą tak, jak się powoduje koniem. (…) Zrozumiano!”.

„Kres czasów” Marzena Rogalska

Z taką Karlą mamy do czynienia w tym tomie, oj z taką. Nie ukrywam jej przeobrażenie bardzo mi się podoba. Karla dojrzewa. Po zdanej maturze, o czym mogłam przeczytać w pierwszej części sagi, wyjeżdża studiować na uniwersytecie w Oksfordzie. Najpierw zwiedza Paryż, by w efekcie dotrzeć do Anglii, do Sheldon Manor i być gościem swej przyjaciółki Kathy. Do życia Karli wracają więc dwie ważne kobiety. Jej przyjaciółka Kathy Barling i jej była guwernantka Mrs Dorothy. Dorothy, która w efekcie okazała się całkowicie kimś innym.

Oprócz dobrze znanych nam bohaterów z „Czasu tajemnic” autorka wprowadziła wiele ciekawych, pobocznych wątków i nowych postaci, jak chociażby Albert Mildhouse. Bawidamek, hazardzista i oszust. W relacjach z takimi osobami dziewczęta, Karla i Kathy przechodzą szybki kurs dojrzewania. Kurs w którym nie ma miejsca na bezgraniczne zaufanie, a pojawia się podejrzliwość.

Jest to saga rodzinna, powieść całkowicie obyczajowa, choć nie do końca. Momentami przeradza się w political fiction, trochę retro. Czytamy o Mościckim, Dołęga-Mostowiczu, Zdziechowskim, Śmigłym-Rydziu, Kasprzyckim i innych ważnych osobistościach z ówczesnej sceny politycznej. Niepokój polityczny wyziera z pierwszych stron książki. Zaangażowanie II Oddziału Sztabu Generalnego w śledzenie zwykłych obywateli, czyli kontrwywiadu mrozi krew w żyłach.

Rogalska bardzo dobrze wplotła w wątki obyczajowe rodzący się antysemityzm w Polsce, socjalizm i faszyzm na świecie. Stosunek do otaczającego świata i na nowo tkanej historii obserwujemy z perspektywy Emila Linde, ojca Karli. To Emil potrafi przewidzieć kres czasów, a początek II wojny światowej. To Emil stara się odseparować Karlę od Polski, by przetrwała czas, który czego był pewien wkrótce miał nadejść. To Emil jest głosem ludu, głosem inteligentnego ludu, przewidującego ludu. Jego mądre wypowiedzi naprawdę były na miarę czasów i niestety po kres czasów, który nastąpił 1 września 1939 roku. Emil, który wypowiedział do tej chwili wybrzmiewające mi w pamięci słowa: „Zbliża się koniec czasów (…) Świat, jaki mamy runie w gruzy i nic już nie będzie takie, jak było, a po nas nie zostanie nawet proch.”

Autorka w tej części przedstawiła nie tyle perspektywę rodziny, ile perspektywę Polski w świetle tego, co miało się zdarzyć. Oczywiście nie zapomniała o wątku miłosnym. Karla nadal interesuje się Jankiem Donimirskim, a Janek Karlą. Wierzcie mi, uczucia Karli i jej relacje z Jankiem nie są tu jednak najbardziej istotne. Karla nadal myśli, nadal czuje. Zdecydowanie jednak mniej ociera łzę z kąta oka i ucieka z pokoju, by ukrywać wzruszenie, wrrrr. Karla też nie jest tu najważniejsza. Najważniejsza jest tu opisana rzeczywistość. Diagnoza czasów, kresu czasów, które miały nastąpić.

Rogalska potrafi wzbudzać zainteresowanie. Zaciekawiła mnie znowu w zakończeniu. Tak mnie zaciekawiła, że czekam na kolejny tom. Czekam na „Odzyskany los”.A za umiejętność wiernego oddania realiów ówczesnych czasów i sytuacji politycznej świata, przy zachowaniu słownictwa i języka w sposób jak najbardziej przystępny, Marzenie Rogalskiej głębokie chapeau bas. Słuchać Marzeny Rogalskiej to wielka przyjemność, czytać tak samo.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak. 

3 uwagi do wpisu “Recenzja przedpremierowa – „Kres czasów” Marzena Rogalska

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s