„Dziewczyna w drugim rzędzie” Aurelia Blancard

DZIEWCZYNA W DRUGIM RZĘDZIE

Autorka: Aurelia Blancard

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data premiery: 2021-06-29

Liczba stron: 376

Niech nie zmyli Was obcobrzmiące imię i nazwisko autorki😉. @BlancardAurelia jest polską emigrantką, notabene urodzoną na Śląsku  piszącą kryminały we francuskich klimatach. Czytaliście „Uściski”, jej pierwszą powieść, której bohaterką jest Lidia? Ja nie miałam przyjemności, ale po przeczytaniu premiery z 29 czerwca chętnie nadrobię. „Dziewczyna w drugim rzędzie” jest propozycją wydawniczą od @zyskiska, w której tajemnica z przeszłości kładzie się cieniem na sielankowe życie Lidii i Vincenta.

Nikt nie lubi być drugim, a już naprawdę nikt nie lubi zawsze być tym drugim. Stanie w drugim rzędzie też nie jest przyjemne, niby z przodu, a jakby z tyłu. Zawsze za kimś, zawsze w ogonie, zawsze z zasłoniętym widokiem.

Taką „drugorzędówką” zawsze była Cathy, paryska dziennikarka „Nowej Kroniki”. Niezauważalna, zabezpieczająca tyły. Od czasu do czasu ta z pierwszego rzędu odwracała się w jej stronę i… no w czasie gimnazjum nie było przyjemnie, zrozumie ten kto był kiedyś nastolatką. Tylko, że dziewczynom z pierwszego rzędu też czasem się nie udaje być całe życie na piedestale. Przekonuje się o tym Samantha, mężatka, która traci życie wskutek morderstwa. Kto chciał zabić pogodną, empatyczną, sympatyczną i inteligentną młodą kobietę? Komu zależało, by Samantha zamilkła na zawsze? Musi się tego dowiedzieć Cathy, która wraca do swego rodzinnego miasta by odkryć w dziennikarskim śledztwie tajemnice swojej szkolnej koleżanki.

Dziennikarskie śledztwo

Uwielbiam w kryminałach wątek dziennikarskiego śledztwa. Dziennikarze wszystko mogą. Ktoś wyrzuci ich drzwiami wejdą oknem. Nie obowiązują ich śledcze techniki, sposoby, przepisy. Zwykle dochodzą do prawdy szybciej wykorzystując półlegalne lub nawet nielegalne metody. Tego dziennikarskiego śledztwa w powieści mi zabrakło. Jak napisałam na wstępie Autorka kreśli fabuły w delikatnym, francuskim stylu. Wszystko musi mieć swój czas, swoją porę. Nawet sceneria musi się zgadzać i pogoda być odpowiednia, by obraz został dopełniony w całości. Cathy kompletnie nie nadaje się na śledczą. Momentami denerwowała mnie jej niezdarność, niezdecydowanie, obiekcje. Mieć wątpliwości w pracy dziennikarskiej to ogromna zaleta, ale żeby aż takie by nie napisać słowa!!! Kompletnie mnie do siebie Cathy w roli dziennikarki nie przekonała. Krążyła wokół osób znających ofiarę z przeszłości jak samotny elektron odbijając się od jednej informacji do drugiej, ale nie próbując złapać i zatrzymać na dłużej żadnej. Taka bardziej znajoma z przeszłości, pytająca o wszystko, po prostu nad wyraz ciekawska.

Lubię polskość w akcji toczącej się za granicami naszego kraju, nawet jeśli został wpleciony w fabułę jakby od niechcenia. Wątek Polki – Lidii oraz Antoniego, syna Polki oceniam za bardzo udany. Cudownie czytało się o polskich specjałach, polskich kolędach i kołysankach. O tym poszukiwaniu polskości na obcej ziemi. Autorka lubi jednak skomplikować nawet z pozoru prostą relację. Chwilami czułam dreszczyk emocji zastanawiając się co robi ciężarna tłumaczka ze starszym Pół-Polakiem na spacerach w lesie. Kołatały mi się pytania: po co tam idzie, czego tam szukają i co tam zostanie znalezione? Antoni ze strony na stronę robił się coraz bardziej zaborczy, jakby Blancard chciała udowodnić, że nie każdy starszy pan jest godny zaufania, bo „nie wszystko złoto co się świeci”.

Tak naprawdę bohaterki są dwie; to Cathy i Lidia. Każda z nich miała do odegrania ważną rolę. Cathy miała za zadanie zdemaskować idealną Samanthę, którą rodzice chronili „(…) przed wszystkim, a zwłaszcza przed nią samą”. Samanthę, która „(…) miała w sobie siłę. Siłę destrukcyjną, która niszczyła ludzi wokół niej”. Lidia spokojnie dotrwać do rozwiązania, błogo żyjąc u boku męża w wynajętym od przyjaciela z przeszłości domku na francuskim przedmieściu, w wolnej chwili pracując jako polska tłumaczka. I jedna, i druga dowiaduje się, że pamięć bywa zawodna, a losy przyjaciół nie zawsze są takie, jakie nam się wydawały. Tłuste gołębie również nie trzepoczą nad głowami bez przyczyny, a staruszek spacerujący po lesie jest jednak czymś niezwykłym.

Zakończenie mnie zawiodło. Nie będę ukrywać. Tyle wątków pobocznych, tyle tajemnic i pytań wokół których kluczyła Cathy i Lidia, nie zostało dopowiedzianych. Ciekawa postaci Vincenta, Manuela nie zostały wykorzystane w pełni. Nie zrozumiałam w ogóle roli matki mordercy. Nie wyłapałam bezpośredniej przyczyny zabójstwa Samanthy. Chyba, że to celowy zabieg literacki. Pozostawić tyle pytań czytelnikowi w głowie, wzbudzić niedosyt, by z utęsknieniem czekał na następną część, na kontynuację. Wszak o Lidii piórem Aurelii Blancard czytamy po raz drugi.

To książka o tym, że chyba nikt nie chciałby mieć znowu czternastu lat. Być wyśmiewanym, szykanowanym ze względu na wygląd, na trudniejszą sytuację materialną, za słabości i na błędy własnych rodziców, na które dzieci nigdy nie mają żadnego wpływu. To książka o tym, że często chroniąc najbliższych tworzymy złudne, nieprawdziwe obrazy, które nie mają żadnego związku z rzeczywistością. Tym samym oszukujemy i siebie, i innych. Tak często, że chwilami zaczynamy być przeświadczeni o ich prawdziwości. To książka o kłamstwach i niedopowiedzeniach między najbliższymi, nawet pomiędzy małżonkami. To książka wreszcie o przyjaźni, o zwieraniu szyków,  nawet po latach, przeciwko jednemu wspólnemu wrogowi. Przeciwko temu, kto tak naprawdę częściej krzywdził, niż pomagał.

Powieść oceniam pozytywnie mimo, że w kilku miejscach nie spełniła moich oczekiwań. Napisana jest bardzo dobrym stylem. Czyta się ją szybko, mimo niespiesznej, typowo francuskiej fabuły.  Duży plus za ładnie odwzorowaną scenerię miejsca, chrupkość i smak prawdziwej francuskiej bagietki. Z utęsknieniem wyglądam już kolejnej książki autorki. Muszę sprawdzić, czy faktycznie miało znaczenie ułożenie fotela kierowcy w samochodzie oraz rozmiar śladów buta na miejscu zbrodni. Możliwe, że te pytania nie pojawiły się w powieści bez przyczyny.

Lubicie nieoczywiste rozwiązania zagadek kryminalnych? Sprawdźcie, czy to Wam się spodoba i pamiętajcie proszę, że „Dziewczyna w drugim rzędzie” to powieść inspirowana prawdziwymi zdarzeniami”.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Jedna uwaga do wpisu “„Dziewczyna w drugim rzędzie” Aurelia Blancard

  1. Mam mieszane odczucia, jeśli chodzi o tę książkę. Z jednej strony zachęca mnie fakt, że jest to opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, a z drugiej nie jestem do końca do niej przekonana. Jeszcze się zastanowię nad jej lekturą. 😊

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s