„Zagadka purpurowej orchidei” Agnieszka Stelmaszyk

ZAGADKA PURPUROWEJ ORCHIDEI

  • Autorka: AGNIESZKA STELMASZYK
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Cykl: KLUB PRZYRODNIKA (tom 1)
  • Liczba stron: 248
  • Data premiery: 24.03.2021r.

@WydawnictwoWilga jest specjalistą w wydaniach dla dzieci i młodzieży. Na moim blogu raczej częściej, niż rzadziej pojawia się recenzja książek dedykowanych młodszemu pokoleniu. Jak już wspominałam ja te publikacje śledzę nagminnie i czytam, co ciekawsze razem z moimi dziećmi. Ta praktyka mnie osobiście zachwyca. Pozwala mi zebrać co cenniejsze uwagi od młodszego pokolenia lub skonfrontować moje spostrzeżenia. Muszę Wam się przyznać, że często z dziećmi się całkowicie zgadzamy😉.

Przy okazji premiery z 23 marca br. drugiego tomu cyklu „Klub Przyrodnika” zatytułowanego „Zagadka Srebrnego Ducha” otrzymałam w prezencie od Wydawnictwa pierwszą część pt. „Zagadka purpurowej orchidei”. Nie mogę się powstrzymać, by już na początku pochwalić @Agnieszka Stelmaszyk – autorka.  Autorka potrafi stworzyć ciekawy świat, w którym przyroda odgrywa znaczną rolę😊.

Wszystko kręci się wokół purpurowej orchidei, która jest zagrożonym wyginięciem kwiatem. Jego ostatni okaz znajduje się w trudno dostępnej azjatyckiej dżungli. Kwiat pragnie odnaleźć botanik Paul Flynn. Niestety jego wyprawa kończy się fiaskiem. Kwiat został skradziony przez najemników bogatego kolekcjonera. Jednocześnie podczas konferencji ekologicznej znika niespodzianie jedna z prelegentek Alicja Szafrańska badająca wpływ ludzkiej działalności na globalne ocieplenie. Historia coraz bardziej się komplikuje, gdy czwórka przyjaciół z Klubu Przyrodnika – Natalia, Zuzanna, Tymek i Dominik – dowiaduje się o zaginięciu Wiktora Orlińskiego, starszego mężczyzny, którego pielęgnowana latami została zdemolowana przez nieznanego sprawcę. Nastolatki postanawiają zbadać te dwie zagadki i odnaleźć zaprzyjaźnionego sąsiada.

Jak to w fabule kryminalnej wszystkie z pozoru niezwiązane ze sobą wydarzenia. jednak się ze sobą łączą. Odszukiwanie związku zaginięcia Alicji Szafrańskiej ze zniknięciem Wiktora Orlińskiego, a także nieodnalezionym przez Paula Flynn rzadkiego kwiatu, było nie lada gratką.  Autorka umiejętnie połączyła świat przyrody ze światem kryminalnych zagadek dla najmłodszych. Wplotła, z czym spotkałam się po raz pierwszy, między strony biuletyn przyrodniczy, który okazał się ciekawym pomysłem i miłym przerywnikiem. Z zainteresowaniem czytałam o roślinach i zwierzętach. Chociaż z drugiej strony przenosząc się w świat przyrody wybijałam się z akcji, która mnie chwilami bardzo wciągała.

Lubię bardzo wielowątkowe historie, w których nawet najmniejszy szczegół okazuje się mieć znaczenie. Odebrałam książkę inaczej niż moja Córka, z którą czytałam. Jej przygody młodych odkrywców podobały się bardziej. To na pewno kwestia wieku i preferencji😉. Element edukacyjny stanowi wartość dodaną opowieści. Przecież nie od dziś wiadomo, że książka uczy. Idealna książka na prezent. Polecam!

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

„Dziedziniec cudów” Kester Grant

DZIEDZINIEC CUDÓW

  • Autorka: KESTER GRANT
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Cykl: A COURT OF MIRACLES (tom 1)
  • Liczba stron: 376
  • Data premiery: 12.04.2022r.
  • Data premiery światowej: 2.06.2020r.

Kiedyś rozmawiając z moją Przyjaciółką doszłyśmy do wniosku, że na mym blogu jest dosłownie wszystko, takie mydło i powidło😊. Sporo kryminałów i thrillerów, w tym psychologicznych. Niezła ilość powieści obyczajowych, w szczególności polskich autorek. Deczko romansów i książek z wątkami erotycznymi. Nie stronię też od poradników i literatury młodzieżowej. Ten ostatni gatunek nieprzerwanie śledzę z powodu moich dzieci. Jak się już Wam chwaliłam; moje dzieciaki czytają😉. Po prostu lubię dobre książki i to każdego gatunku. Proste.

Tym razem rozeznawałam książkę dla młodzieży wydaną nakładem Wydawnictwa @Zysk i S-ka pt. „Dziedziniec cudów” autorstwa Kester Grant. Książka rozpoczyna nową serię pod tym samym tytułem.
Wydawca w swoim opisie obiecuje, że to „Porywająca powieść przygodowa o młodej złodziejce, która wchodzi w konfrontację z przywódcami paryskiego półświatka w realiach alternatywnej wizji Europy.”. Do tego jeden z recenzentów deklaruje, że to „nowe, odważne podejście do klasycznych Nędzników Victora Hugo”. A ja „Nędznikami” swego czasu się bardzo zachwyciłam.

Paryż po nieudanej rewolucji francuskiej w 1828 roku. Z jednej strony rządzi bezlitosna rodzina królewska. Z drugiej dziewięć podziemnych przestępczych zjednoczeń działających pod wspólną nazwą Dziedziniec Cudów. Główną bohaterką powieści jest Nina Thénardier –  zdolna, żwawa i gibka włamywaczka i członkini Gildii Złodziei. Jej zadanie to ciągłe nocne rabunki, unikanie przemocy ze strony ojca i opieka nad adoptowaną, młodszą siostrą Ettie. Gdy Ettie zostaje niesłusznie oskarżona przez bezlitosnego przywódcę Gildii Ciała – Tygrysa, Nina postanawia zrobić wszystko by ją uratować. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym dziewczyny muszą zmierzyć się z przeznaczeniem.

Podobieństwo z „Nędznikami” znalazłam tylko w dusznym, ciemnym i mrocznym klimacie Paryża. Fabuła mnie nie porwała, mimo wartkiej akcji. Bardzo dobrze odzwierciedlony został alternatywny dwór Ludwika XVII. W odbiorze bardzo przeszkadzała mi narracja, w wielu miejscach nie była płynna. Opowieść obejmuje wiele następujących po sobie lat. Chwilami gubiłam się ile lat minęło od kolejnych wydarzeń, które miały miejsce. W trakcie czytania czuć dopiero początki literackiej przygody Autorki. Na jej oficjalnych blogu (https://www.kestergrant.com/books) przeczytałam, że „Dziedziniec cudów” jest jej pierwszą powieścią. To naprawdę świeża debiutantka. Kolejne dwie części są w oczekiwaniu. W 2021 została dodana informacja o kolejnej serii, o angielskim tytule „Goldenpaw”, gdzie główne role powierzone zostały fantastycznym zwierzętom. Na tę chwilę nic nie znalazłam o publikacji w tym zakresie.

Główne bohaterki kompletnie mnie nie przekonały. Nina, której uroda pozostaje wiele do życzenia rozkochała w sobie trzech mężczyzn. Ettie to praktycznie pisklę, bez siły, bez dynamiki. Wieczne dziecko potrzebujące stałej opieki. Jej udział w wydarzeniach wydawał się mi momentami trochę na wyrost, wręcz nieprawdopodobny. Plusem książki jest fabuła składająca się z szybko następujących po sobie wydarzeń. Autorka prowadzi opowieść od jednej akcji do drugiej. Jakby chciała zamęczyć czytelnika dynamiką. Ja w niektórych chwilach byłam wręcz zmęczona.

Reasumując, Kester Grant chciała zaistnieć na rynku czytelniczym w formie i gatunku uwielbianym przez najmłodszych, tj. w fantastyce. Udało się jej to. Dużo akcji sprawa, że młodzież może książką się zachwycić. Ja jestem jednak przyzwyczajona do płynnie prowadzonej narracji, zdarzeń zamykających się klamrą oraz brakiem luk fabularnych. Z ciekawością jednak będę śledzić kolejne wydania tego cyklu licząc, że w następnych zanurzę się z większą przyjemnością.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Łupieżcy niebios” Brandon Mull

ŁUPIEŻCY NIEBIOS

  • Autor: BRANDON MULL
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Cykl: PIĘĆ KRÓLESTW (tom 1)
  • Liczba stron: 464
  • Data premiery: 23.03.2022r.
  • Data pierwszego wydania polskiego: 5.11.2014r.

@WydawnictwoWilga przygotowało w marcu nie lada rarytas dla fanów serii „Pięć Królestw” wznawiając pierwszą cześć cyklu, od którego zaczęła się moja i moich Dzieci przygoda z Brandonem Mullem. Autor jest dla mnie ciągle nieodkrytą skarbnicą pomysłów i twórców z gatunku fantasy. Jest twórcą „Baśnioboru” i „Smoczej Straży”. Niedawno recenzowałam część cyklu Spirit Animals jego autorstwa (zobacz: „Spirit Animals. Opowieści upadłych bestii. Wydanie specjalne” Brandon Mull”) oraz pierwszy tom nowej serii „Wojna cukierkowa”). Z radością wróciłam do książki pt. „Łupieżcy niebios” rozpoczynającej kolekcję „Pięć Królestw”, która została wznowiona po roku 2014. Motyw podobny do „Władcy pierścieni”, gdzie funkcjonują między innymi obok siebie królestwa elfów, ludzi, czy krasnoludów. Konstrukcja podobna, a jednak ciekawa w inny sposób.

Co kryje się w nawiedzonym domu? Tego chciał się dowiedzieć Cole wraz z przyjaciółmi w Halloween. Odkryta prawda okazała się bardziej niespodziewana, niż oczekiwano. W magiczny sposób dzieci trafiają do tajemniczego Obrzeża – miejsca leżącego między jawą a snem, między wyobraźnią a realnym światem. To świat rządzony magicznymi prawami, w którym dzieje się źle, a dzieci zaczynają czuć się odpowiedzialne za udzielenie pomocy. Droga do domu się oddala. Tęsknota wzrasta, a dzieci podejmują ryzyko, by zakończyć pomyślnie swoją podróż do magicznego świata.

Koncepcja przypominała mi „Opowieści z Narnii”. Niespotykany wcześniej świat zostaje odkryty całkowicie przypadkowo. Podobieństwo dostrzegłam również w osobach bohaterów. Młodzi ludzie, który znaleźli się przypadkiem w dziwnym miejscu zaczynają odczuwać odpowiedzialność za miejsce, w którym się znajdują. Jest to książka fantastyczna. Pełno w niej wartkiej akcji, nieoczekiwanych zwrotów sytuacyjnych i fantastycznych osobliwości. Mocną stroną publikacji jest fabuła, która została przemyślana od początku do końca. Historia układa się w niesamowitą opowieść, która pochłania nawet dorosłego człowieka. Brandon Mull jest mistrzem w kreowaniu innego, nierealnego i nieziemskiego świata. Cała seria jest jego wielkim sukcesem mimo, że fabuła skupia się bardziej na bohaterach i ich wzajemnych relacjach, niż na opisywaniu ciekawego, fantastycznego świata. To jest jedyny minus tej powieści.

„Baśniobór” skradł moje serce. Rozkochałam się w magicznych słodyczach z „Wojny Cukierkowej”. Zaciekawiła mnie „Smocza straż”. A podróż po „Pięciu Królestwach” uważam za udaną. Oby takich więcej. Czytajcie!!!

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

„Cześć, wszechświecie” Erin Entrada Kelly

CZEŚĆ, WSZECHŚWIECIE

  • Autorka: ERIN ENTRADA KELLY
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 248
  • Data premiery: 29.03.2022r.
  • Data premiery światowej: 14.03.2017r.

Literaturę młodzieżową czytałam nagminnie mając naście lat. Moją ulubioną Autorką była Joanna Chmielewska i jej książki dla młodzieży😊 oraz Małgorzata Musierowicz. Potem oczywiście zachwyciłam się Harrym Potterem oraz J.R.R. Tolkienem. Ogrom publikacji dla młodzieży współcześnie mnie szokuje. Z jednej strony specjaliści narzekają na spadek czytelników wśród młodzieży, z drugiej Wydawcy prześcigają się w kolejnych publikacjach dla tej grupy adresatów. Tak też robi Wydawnictwo @Zysk i S-ka. Co rusz prześciga się z konkurentami, by zaproponować młodemu czytelnikowi ciekawą powieść, po którą młody człowiek sięgnie z ciekawością. Mnie najpierw zachwyciła okładka powieści pt. „Cześć, wszechświecie” autorstwa Erin Entrada Kelly. Jest bardzo sugestywna, bardzo plastyczna. Później zaciekawił mnie opis. A o efekcie końcowym przeczytacie poniżej😉.

Fabuła kręci się wokół Virgila Salina, który jest nieśmiałym chłopcem żyjącym w rodzinie zafascynowanej sportem. Jego los styka się z Valencią Somerset niesłyszącą, bystrą, odważną i jednak bardzo samotną dziewczynką. Do dwójki wyrzutków dołącza Kaori Tanaka – medium z siostrą Gen. I tylko Chet Bullens nie lubi się socjalizować z resztą. Denerwuje go, gdy pozostałe dzieciaki kręcą się wokół niego. A jednak w pewnym momencie wszystkim zaczyna na sobie wzajemnie zależeć. Jak prawdziwym przyjaciołom.

To książka o przyjaźni. Jest to temat ponadczasowy, uniwersalny. O przyjaźni, podobnie jak o miłości lubimy czytać w każdej formie, w każdej konstrukcji. Tak było i tym razem. Z przyjemnością zanurzyłam się we wzruszającą i pełną humoru opowieść obyczajową, w której mimo młodych bohaterów, odnalazłam analogię do własnego życia, do własnych dorosłych relacji. W przekonujący sposób Erin Entrada Kelly opisała wszystkie barwy przyjaźni. Trudności w jej budowaniu, dbaniu o tej rodzaj partnerstwa, który zdarza się czasem jeden jedyny raz w życiu. Mimo, że młodzi bohaterowie nie są wolni od błędów, finalnie książka ma bardzo pozytywne przesłanie. Daje nadzieję. Pokazuje, że każdy błąd może być naprawiony, a krzywda zadośćuczyniona. Niezwykłą zaletą tej publikacji są dialogi. Napisane w sposób bardzo dynamiczny obfitujące w krótkie zwroty. Idealne dla młodego czytelnika, który zwykle nie lubi przydługich opisów i gnuśnych monologów. Mi najbardziej podobała się postać Virgil. Pewnie ze względu na chomika Guliwera. Sama w domu mam Axela i może dlatego z sympatią śledziłam losy Virgil.

To książka zawierająca humor i podejmująca bardzo trudne współczesne problemy znane młodemu człowiekowi, tj.: związane z przemocą szkolną, samoakceptacją, relacjami z innymi.  Szczerze polecam tą lekką książkę obyczajową, która powinna dotrzeć do młodszego czytelnika.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„O chłopcu, który zniknął świat” Ben Miller

O CHŁOPCU, KTÓRY ZNIKNĄŁ ŚWIAT

  • Autor: BEN MILLER
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Liczba stron: 272
  • Data premiery: 23.03.2022r.

Obserwując współczesną młodzież nie sposób nie porównać jej z nami w ich wieku. Możliwe, że ich złość, rozgoryczenie, napięcie, lęki i samotność jest wynikiem dostępu do wszechobecnego Internetu, mediów i gier komputerowych. Tego w naszych czasach nie było, to dopiero się rozwijało i tworzyło. A dostęp do komputera Atari czy Commodore był tylko dla wybranych. Do tego metody wychowawcze. Za naszych czasów dominowała strategia, że „dzieci i ryby głosu nie mają”. Aktualnie wierzymy, że z dziećmi należy rozmawiać. Próbować zrozumieć tą złość, uleczyć. Tylko, że w większości nie rozumiemy tej złości. O tym trochę jest książka Bena Millera pt. „O chłopcu, który zniknął świat”, która premierę miała 23 marca br. dzięki nakładowi @WydawnictwoWilga.

To historia Harrisona, który nie potrafi poradzić sobie ze złością. Ma problemy z niekontrolowanymi wybuchami złości. Gdy otrzymuje magiczny czarny balonik postanawia pozbyć się swojego problemu. Zaczyna wrzucać do niego wszystko, co go irytuje, co go złości, co go niepokoi. Tylko to rozwiązanie nie sprawdza się w stu procentach. Wraz z niechcianymi rzeczami w czarnym baloniku lądują rzeczy i ludzie, których jednak Harrison lubi, których kocha, których potrzebuje.

Cel książki jest bardzo słuszny. Autor postanowił przedstawić młodemu czytelnikowi, że negatywne emocje są nieodłączną częścią życia. Nie można ich wyrzucać, starać się za wszelką cenę wyeliminować. Tylko w sposób dojrzały i odpowiedzialny możemy sobie z nimi poradzić. Ten morał Autor osiągnął dzięki zabawnemu przedstawieniu historii Harrisona. Mimo, że koncepcja publikacji jest bardzo słuszna, zagadnienia podjęte w książce nie do końca mnie przekonały. Temat  kosmosu, czarnych dziur i podróży w czasie został potraktowany jako atrakcyjny dodatek do samej fabuły. Zapewne, by zachęcić młodego czytelnika do czytania. Ja moją reakcję na książkę weryfikowałam z moją Córką, która uwielbia wszelką literaturę młodzieżową pojawiającą się na mojej półce. I mimo pięknych ilustracji czegoś nam brakowało. Niektóre wątki zostały potraktowane po macoszemu, nie do końca dogłębnie zbadane, jakby urwane w pewnym momencie.

Ogólnie uważam jednak, że jest to ciekawa historia, którą czyta się ekspresowo z bardzo pomysłowym zakończeniem. Młodszych czytelników zaciekawi temat kosmosu, czarnej dziury i złości. Bez wątpienia jest to lektura warta uwagi młodszego odbiorcy.

Moja ocena: 6/10

Książką obdarowało mnie Wydawnictwo Wilga, za co bardzo dziękuję.

„Gaz do dechy! Odjazdowe opowieści o samochodach” Marcin Prokop

GAZ DO DECHY! ODJAZDOWE OPOWIEŚCI O SAMOCHODACH

  • Autor: MARCIN PROKOP
  • Wydawnictwo: ZNAK EMOTIKON
  • Liczba stron: 80
  • Data premiery: 09.03.2022r.

Znani i lubiani nie zawsze sprawdzają się w roli autorów książek😉. Ale nie mogłam odmówić sobie książkowej przygody z @Marcin Prokop. Dziennikarza wręcz uwielbiam w duecie z Dorotą Wellman. To duet wyśmienity. Mają w sobie tyle dystansu, tyle wzajemnego zaufania i sympatii, że można im tylko pozazdrościć. Gdy usłyszałam o premierze z 9 marca br. pt. „Gaz do dechy! Odjazdowe opowieści o samochodach” wydanej przez @znakemotikon wiedziałam, że muszę sobie z Prokopem tą ostrą jazdę zafundować. No i wyjechaliśmy!!!!

Jak myślicie:
„Czy na masce samochodu da się usmażyć jajecznicę?
Dlaczego moc silnika podajemy w koniach mechanicznych, a nie na przykład jamnikach?
Gdzie można dostać mandat za jazdę czarnym autem w niedzielę, a gdzie trzeba ustąpić pierwszeństwa … strusiom?
I w końcu – jak to się w ogóle dzieje, że samochód jeździ?!”

Z tymi pytaniami za młodu borykał się mały Marcinek Prokop (chociaż patrząc na jego aktualny wzrost na pewno mały nie był😊). To były czasy syren, małych i dużych fiatów, trabantów i wartburgów. Niewykluczone, że wtedy wszystko było możliwe. I jajecznica, i psy mechaniczne zamiast koni i białe, zamiast czarnych wołg.  To były inne czasy, inne momenty w naszej historii. A jednak z nostalgią do nich wracamy. I to właśnie ta nostalgia posunęła Marcina Prokopa do popełnienia tej krótkiej książeczki.

Historie są naprawdę odjazdowe. Napisane z humorem, przekąsem. Bardzo króciutkie. Przeniosły mnie w minione czasy, gdy sama borykałam się z pytaniami, na które czasem rodzice nie potrafili odpowiedzieć. W przystępny sposób Prokop poprowadził narrację zamykając je w krótkie opowiastki. Mimo, że dotyczą one motoryzacji – a to nie jest mój „konik” – czytałam je z uśmiechem na ustach. Książka dostarczyła mi wytchnienia i relaksu. Przypomniała mi moje dzieciństwo i ten zachwyt nad tym co nowe oraz to, że kiedyś też miałam pełną głowę różnych pytań, którymi zamęczałam bliskich. Lektura okazała się cudowną podróżą w przeszłość.

Polecam!!! Nie tylko młodym😉.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Emotikon.

„Usłysz mnie” Anna Olszewska

USŁYSZ MNIE

  • Autorka: ANNA OLSZEWSKA
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 336
  • Data premiery: 15.02.2022r.

Pisarstwo @Anna Olszewska – strona autorska poznałam dzięki książce pt. „Dziewczyna z fotografii” (recenzja na klik), która premierę miała w kwietniu ubiegłego roku. Książka bardzo mi się podobała. Oceniłam ją 9/10, co się rzadko zdarza. Przed sięgnięciem do premiery z 15 lutego zatytułowanej „Usłysz mnie” wiedziałam już, że Anna Olszewska pisze bardzo dobrze. Z pozornie prostej historii potrafi utkać bardzo delikatny obraz, z wieloma nićmi i mało widocznymi pociągnięciami pędzla, które układają się w cudowne arcydzieło. Dzięki Wydawnictwu @Zysk i S-ka mogłam ponownie zanurzyć się w efekty pracy Autorki, która do historii Lidki i Filipa podeszła z należytym skupieniem.

To tylko ludzie (…) Można ich oswoić, jeżeli człowiek się trochę postara.” – „Usłysz mnie” Anna Olszewska.

Lidka dziesięć lat temu straciła wszystko. Straciła siostrę Maję, która zginęła w tragicznych okolicznościach. Straciła słuch. Od dziesięciu lat komunikuje się migając i czytając z ruchu ust. Komunikuje się inaczej, niż to robiła przez pierwsze osiem lat swego życia. Do szkoły Lidki w klasie maturalnej dołącza Filip. Chłopak z przeszłością. Odrzucony, odepchnięty przez najbliższych. Uzdolniony muzycznie outsider, który oprócz talentu muzycznego posiada wysoko rozwinięty talent do pakowania się w kłopoty. Śladem Filipa podążają Kalina, która sprawuje nad nim opiekę oraz Piotr, emerytowany policjant pełniący rolę kuratora. Po piętach depczą mu przyjaciele z przeszłości oraz stereotypowi władcy szkół, którzy nie lubią nowych. A za Lidką podążają wszystkie duchy przeszłości. Cała złość, tęsknota, rozpacz i wszechogarniająca samotność.

Książka zakwalifikowana została do gatunku literatury młodzieżowej. Nie dajcie się temu zwieść. To naprawdę bardzo dobra proza, która idealnie wkomponowuje się w gusta dorosłego człowieka. Przecież o frapującym świecie nastolatków i fascynujących odkryciach, a także trudnych doświadczeniach z nastoletniego życia czyta się tak samo dobrze dorosłemu, jak i nastoletniemu czytelnikowi. I to jest bez wątpienia zaleta tej książki. Autorka bardzo dobrze rozbudowała główny wątek, wplatając aspekty psychologiczne związane z odrzuceniem, samotnością i niezrozumieniem. W tym zawiłym świecie nastolatków, w którym buzują hormony i silne emocje odnalazłam świat dorosłych. Gdzie często oceniamy innych po wyglądzie. Oceniamy raczej to czego nie mają, niż to co mają nam do zaoferowania. Narracja jest prowadzona w dwójnasób. Z perspektywy Filipa trzecioosobowo, z perspektywy Lidki narracja jest pierwszoosobowa. Do tego Autorka rozliczyła główną bohaterkę z przeszłością kreśląc bardzo osobisty wątek, komunikowania się z Mają za pośrednictwem listów. Te listy stanowią żywy dowód, że faktycznie dziesięć lat temu dla Lidki dotychczasowe życie zalało się morzem czerwonej krwi.

Mimo istotnych kwestii podjętych w tej powieści, książka jest pełna nadziei. W wielu postaciach dorosłych przebijały się promyki uważności, ufności i wiary w młodego człowieka. Sam ojciec Lidki to postać bardzo pozytywna. W pełni wyrozumiały, choć pogodzony z własnym losem. Piotr i Kalina pozwalają wierzyć, że w obliczu jednego wielkiego cierpienia młodego człowieka, znajdzie się ktoś, kto poda mu dłoń, bez względu na koszty i zaprzepaszczoną młodość. Ktoś, kto stanie się dla niego rodziną, na którą zasługuje. To powieść klasyczna w swym przesłaniu, bardzo dobrze rozpisana oraz wzbudzająca wiele emocji. Nie całkiem tylko powieść dla młodzieży😉. Zachęcam do jej lektury!

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Zaklęty Las” Enid Blyton

ZAKLĘTY LAS

  • Autorka: ENID BLYTON
  • Wydawnictwo: ZNAK EMOTIKON
  • Cykl: ZAKLĘTY LAS (tom 1)
  • Liczba stron: 224
  • Data premiery: 24.01.2022r.

24 stycznia br. odbyła się premiera z Wydawnictwa @Znak Emotikon książki Enid Blyton pt. „Zaklęty Las”. Ta niedługa książeczka dedykowana jest dla dzieci i młodzieży. W Polsce Autorka nie jest dobrze znana. Warto jednak wiedzieć, że jest jedną z 50 najpopularniejszych pisarek i pisarzy na świecie. Od Wydawcy dowiedziałam się również, że według UNESCO jest też najczęściej tłumaczoną autorką literatury dla dzieci. Dotychczas sprzedano ponad 500 milionów egzemplarzy jej książek, a w Wielkiej Brytanii co minutę kupowany jest przynajmniej jeden tom😊.

Z opisu Wydawcy wynika, że to „klasyka literatury, za którą Charlie mógłby oddać nawet fabrykę czekolady! Dzieci z Bullerbyn od razu zaczęłyby sprawdzać wszystkie drzewa w okolicy (i nie tylko). A Narnia przeniosłaby swoją siedzibę. Tak, do drzewa. Frannie, Beth i Joe, trójka rodzeństwa, mieszkają niedaleko najniezwyklejszego lasu na świecie – Zaklętego Lasu. Drzewa szumią tam magiczne zaklęcia, na muchomorach ucztują elfy, ale najbardziej niesamowite jest w nim… Niebosiężne Drzewo”. Frannie, Beth i Joe dotrzymują obietnicy. Pragną ponownie wspiąć się na Niebosiężne Drzewo, by dowiedzieć się jaką tym razem krainę odwiedzą z jej osobliwymi mieszkańcami.

Choć lata młodzieńcze mam za sobą, lubię przeczytać od czasu do czasu literaturę dedykowaną tej grupie odbiorców. Moja strategia się sprawdza, tym bardziej, że mam w domu dwie nastoletnie, czytelnicze dusze. Co rusz podrzucam więc moim Dzieciom ciekawą według mnie pozycję, a oni – o dziwo ! – czytają. Okazuje się więc, że w dzisiejszym świecie dzieci też czytają książki. Co jest po prostu wspaniałe.

Wracając do recenzowanego tomu jest to książka z bardzo pozytywnym przesłaniem. Stanowi o sile miłości pomiędzy rodzeństwem, przywiązaniu. Napisana jest idealnym dla młodzieży stylem i językiem. Ja się nie nudziłam, liczę więc, że dzieciaki też nie wynudzą. To zapowiedź bardzo dobrej, przygodowej kolejnej serii z magią w tle. Do tego akcja, która jest bardzo szybka. Autorka wrzuciła w fabułę parę ciekawostek, co umila czytanie. Oczywiście w książce tego gatunku nie może zabraknąć morału. Został opisany w przystępny sposób. Od razu nasuwały mi się spostrzeżenia w tym zakresie i to jak trafnie Autorka przedstawiła zagadnienia, które powinny trafić do naszego serca.

Jako niekwestionowana fanka serii o Harrym Potterze zapraszam do lektury starszych i młodszych czytelników. Znajdziecie w tej książce dużo zabawnych, celnych przemyśleń i ciekawych zdarzeń. Miłego czytania!

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak emotikon.

„Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży” Feliks Koneczny

DZIEJE POLSKI OPOWIEDZIANE DLA MŁODZIEŻY

  • Autor: FELIKS KONECZNY
  • Wydawnictwo: : ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery w tym wydaniu: 09.11.2021r.
  • Data 1 wydania polskiego: 01.01.1999r.

Wydawca @Zysk i S-ka zachęcając do lektury napisał: „Historia Polski Konecznego, opowiedziana przystępnym dla młodych ludzi językiem, zabiera nas w niezwykle interesującą podróż po meandrach polskich dziejów. Ta opowieść jest wciąż żywa i stanowi źródło różnorodnej wiedzy”. Musiałam odbyć tą podróż. Podróż, w którą wyruszyłam po raz drugi wiele, wiele lat po zakończeniu edukacji w liceum, gdzie ostatnio miałam do czynienia  z przedmiotem historia. Musiałam przeczytać premierę z 9 listopada br., by zachęcić moje własne dzieci do zapoznanie się z historycznymi losami Polski trochę w inny, mniej edukacyjny, a bardziej powszechny sposób.

To historia na nowo przeze mnie odkryta. Gdzieś w połowie zaczęłam się jednak gubić. Odłożyłam ją na chwilę realizując inne plany czytelnicze, by wrócić do niej po przerwie. Bohaterowie i antybohaterowie zaczęli mi się mieszać. Same wątki historyczne związane z księstwem Polsko – Litewskim, Poniatowskim, Kościuszko, Chmielnickim, czy Batorym okazały się jednak dla mnie nie do przebrnięcia ciągiem. Sam język jest raczej bardziej naukowy, niż powszechny. Nie wiem, czy młody czytelnik poradzi sobie z tyloma odnośnikami, uwagami, ripostami ujętymi w rozbudowanych zdaniach. To o czym pisze bardzo dobrze obrazuje poniższy cytat, zapraszam.

„Gdybyśmy przynajmniej przez jedno pokolenie utrzymali w swych rękach szkoły ludowe i administrację wiejską, byłoby się przerobiło lud wiejski na nowych obywateli polskich, naród byłby się wzmocnił ogromnie…” -„Dzieje Polski opowiedziane dla młodzieży” Feliks Koneczny.

Nie odnalazłam w książce świeżości, nietuzinkowego podejścia do historii naszego kraju. Wieki przedstawiane kolejno, bez chociażby rozbudowanej myśli polskiej, która była przyczynkiem działalności powstańczej okazały się jednak dla mnie mało atrakcyjne. Styl całkowicie nieodpowiadający młodemu czytelnikowi. Niektóre wątki potraktowane pobieżnie i pokrętnie, bez dogłębniejszej analizy, bez szerszego kontekstu w aspekcie wielu innych, naukowych źródeł. Koneczny pisał ze znawstwem, jakby wykładał historię co najmniej doktorantom. Użył wiele trudnych słów, sformułował w wielu miejscach myśli w sposób skomplikowany, nie dając czytelnikowi żadnego pola do popisu, jakby bez fantazji. I tej „ułańskiej” fantazji i zabrakło w tej książce – jak w tytule – „dla młodzieży”.

Moja ocena: 5/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Spirit Animals. Opowieści upadłych bestii. Wydanie specjalne” Brandon Mull

SPIRIT ANIMALS. OPOWIEŚCI UPADŁYCH BESTII. WYDANIE SPECJALNE

  • Autor: BRANDON MULL
  • Cykl: SPIRIT ANIMALS (tom 7.6)
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Liczba stron: 208
  • Data premiery: 29.09.2021r. 
  • Data premiery światowej: 23.02.2016r.

O Brandonie Mullu wspomniałam przy okazji recenzji „Wojny cukierkowej”, do przeczytania której zachęciłam i starszych, i młodszych czytelników. „Spirit Animals. Opowieści upadłych bestii. Wydanie specjalne” od @WydawnictwoWilga to kolejna książka z serii. Serii wyjątkowej, bo tworzonej przez różnych autorów. Poprzednie części zostały wymyślone kolejno przez Eliota Schrefera, Victorię Schwab, Varian Johnson, Jonathana Auxiera, Sarah Prineas, Christinę Diaz Gonzalez, czy Sarwat Chadda. To takie czytanie w ramach jednego cyklu różnych pisarzy. Nie każda część podoba się tak samo, gdyż nie każdy autor trafia do naszego serca i w nasz gust. Przed rozpoczęciem czytania tej książki, ze względu na Autora miałam przeczucie, że ten tom na pewno mi się spodoba😊.

Upadłe Wielkie Bestie kiedyś zdradziły inne Wielkie Bestie. Tak zaczyna się nowy żywot bestii,  niegdyś najbardziej potężnych stworzeń Erdasu.  Aktualnie przemierzają świat w postaciach zwierzoduchów wyjątkowych dzieci. Niestety grozi im niebezpieczeństwo. Los stawia na ich drodze zagadkowego myśliwego, który za cel swego życia postawił sobie pozbawianie ich życia. W pięciu opowieściach Brandon Mull zabiera nas w podróż, gdzie królują Wielkie Bestie, młodzi, odważni bohaterowie nie cofający się przed żadną przeszkodą, by tylko pomóc im dalej żyć.

Ciekawy ten tom, nie powiem. To jakby zbiór historii z głównym motywem Wielkich Bestii i ich przyjaciół, młodych bohaterów. Czytając każdą opowiastkę szukałam punktu stycznego. Znalazłam go oczywiście. Każda z osobnych fragmentów opowiada bowiem o losach Upadłej Wielkiej Bestii.  To ten duch fantastyki i nieograniczona wyobraźnia Autora, która pozwala tworzyć coraz to bardziej ciekawe wątki fabuły. Lubię takie nietypowe konstrukcje. Z jednej strony stanowiące odrębną całość, z drugiej splatające się w jedną spójną historię z głównym, motywem przewodnim. Jak zwykle w książce znalazłam dużo magii, tajemniczości, interesujących bohaterów oraz ciekawych stworów, by nie napisać „stworków”.

Nie musicie czytać wszystkich tomów serii Spirit Animals. Sięgając po ten najnowszy bez problemu złapiecie ten jedyny w swoim rodzaju klimat. Książeczka jest bardzo krótka, to ledwie 208 stron. Wystarczy, by pchnęła mnie w najdalsze zakamarki wyobraźni, bym zaczęła śledzić losy zwierzoduchów  i ich ludzkich, młodych przyjaciół. Bardzo dobrze czyta się te historie. Style jest lekki, idealnie nadający się również do młodego widza. Fantastyczne wątki zadowolą każdego i umożliwią zabawę w wyobrażenia. W wyobrażenia o świecie, który być może jest tuż obok. Kto wie? Kto wie?

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Wilga.