„Natura Śródziemia” Carl F. Hostetter, J.R.R. Tolkien

NATURA ŚRÓDZIEMIA

  • Autor: J.R.R. TOLKIEN
  • Redakcja: CARL F. HOSTETTER
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 562
  • Data premiery: 6.12.2022r.
  • Data premiery światowej: 24.06.2021r.

Natura Śródziemia” to nic innego jak publikacja przygotowana dla fanów twórcy cyklu „Władca pierścieni”, i książki „Hobbit” J.R.R. Tolkiena. Tym razem w świat niepublikowanych zapisów nie zabrał mnie syn pisarza, lecz Carl F. Hostetter znany analityk myśli i twórczości Tolkiena. Książka premierę miała w minione Mikołajki😊 i wydana została nakładem Wydawnictwa @Zysk i S-ka.

Książka zasługuje na Waszą uwagę, gdyż jest to pierwsza w historii publikacja ostatnich pism Tolkiena na temat Śródziemia. Autor postarał się o bardzo wnikliwą i kompleksową redakcję. Jako znawca twórczości pisarza zabrał czytelnika w świat, o powstawaniu którego, czytelnik nie ma i nie miał dotychczas pojęcia.

Książka odpowiada na pytania:

  • Jak Tolkiem stworzył ten magiczny świat?
  • Co nim kierowało?
  • Z jakich szkiców utkał tak złożoną rzeczywistość?
  • Skąd pomysły na elficką nieśmiertelność i gdzie jest jej początek?
  • Gdzie źródło miała moc Valarów?
  • Jakim cudem Tolkien wpadł na pomysł wyglądu różnych fantastycznych postaci i krain?

To zbiór pewnych informacji uzupełniających powieści, z których Tolkien zasłynął na całym świecie. Fakt faktem po czasie, ale jednak. Nie ukrywam, że bez wiedzy zawartej w tej, jak i w „Księdze zaginionych opowieści. Część 1 ” (recenzja na klik) książce można się obejść. Jednocześnie czerpiąc szereg satysfakcji i radości z zanurzania się w świecie Śródziemia. Jeśli jednak ktokolwiek z Was jest zafascynowany magicznym życiem przedstawionych w powieściach Tolkiena to warto sięgnąć do tej publikacji. Stanowi ona idealne uzupełnienie i równocześnie kompendium wiedzy na temat tworzonego świata, o którym świat kilkadziesiąt lat po jego stworzeniu świat nie potrafi zapomnieć.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Księga zaginionych opowieści. Część 1” J.R.R. Tolkien

KSIĘGA ZAGINIONYCH OPOWIEŚCI. CZĘŚĆ 1

  • Autor: J.R.R. TOLKIEN
  • Cykl: HISTORIA ŚRÓDZIEMIA (tom 1) CHRISTOPHERA TOLKIENA
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 350
  • Data premiery: 21.10.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 1995r.

J.R.R. Tolkien zawładnął umysłami czytelników już dawno temu. Ja, jak i wielu młodych ludzi daliśmy się również obezwładnić. Nie tylko ekranizacją filmową cyklu „Władca pierścieni”, czy książki „Hobbit” lecz także wersją literacką, która objawiła wszystkie nieścisłości. Stwierdzić jednak muszę, że ekranizacje były epickie. Sięgam do nich bardzo chętnie, wraz z moim synem. Świat stworzony przez Tolkiena jeszcze mi się nie znudził. Dlatego też chętnie przystałam na propozycję od Wydawnictwa @Zysk i S-ka w zakresie najnowszego wydania „Księgi zaginionych opowieści. Część 1”. Książka wydana została pod koniec października ubiegłego roku w pięknej, twardej oprawie. Ja z recenzją wstrzymywałam się tak długo, aż publikację przeczytał mój syn. Nie jestem wolna od nepotyzmu😉. Uwielbiam konfrontować z nim moje spostrzeżenia😊.

Zastanawialiście się kiedyś jak J.R.R. Tolkien stworzył świat Śródziemia? Czym się kierował? Czym inspirował? Jak zebrał w jedną powieść w wielu częściach tak skomplikowane stwory, tak zwodnicze tereny i tak dziwne krainy? „Księga zaginionych opowieści. Część 1” częściowo udziela odpowiedzi na te pytania. Okazuje się, że fascynacja Tolkiena stwarzanym przez siebie światem ciągnęła się przez wiele opowiadań, różnych form mitów, wierszy, poematów, a także komentarzy. W tym wydaniu chronologicznie czytelnik zapoznaje się z  orkami, kranoludami, elfami, czy Valarami. Poznaje też kolejno krainy, przez które finalnie bohaterowie przemierzają w trakcie swojej podróży, by w jej końcu trafić do Angbandu, siedziby Władcy Ciemności, którego wierny sługa Sauron toczy Wojnę o Pierścień.

Przyzwyczajona do „Władcy pierścieni” i „Hobbita” inaczej wyobrażałam sobie tą publikację. Mój nastoletni syn również😊. Doceniam jednak wysiłek Wydawcy, by opublikować w całości po polsku nieznane dotąd fragmenty, które znane były tylko po angielsku. Książka stanowi zbiór brakujących elementów, tworzących finalnie przepiękną opowieść o światach, w których zawładnął pierścień. To jakby uzupełnienie, kontemplacja nad tym, jak Tolkien konstruował w głowie i zbierał swoje pomysły, przemyślenia, by ujrzały światło dzienne w finalnym kształcie. Niezwykle cenne okazały się dla mnie przypisy, uwagi i komentarze samego J.R.R. Tolkiena. Z zaciekawieniem czytałam, co autor sam dopowiedział czytelnikowi, na co zwrócił mu dodatkowo uwagę. Dzięki temu odbiór książki okazał się całkiem inny, niż się spodziewałam. Bawiłam się tym odkrywaniem, tym poznawaniem historii Śródziemia na nowo.

Cykl i sama książka nie powstałaby, gdyby nie Christopher Tolkien, syn autora. To dzięki jego wytężonej pracy  notatki, zapiski, spostrzeżenia ojca zostały uporządkowane, objaśnione i zaprezentowane fanom.  Nie będę ukrywać. Publikacja ma również swoje słabe strony. Jest nim język. Chwilami czytało mi się bardzo trudno. Gubiłam wątek. Nie potrafiłam odnaleźć się w kolejności zdarzeń. Wytrwałam jednak do końca i nie żałuję.

Jako fanka futurystycznego świata, który zawładnął wyobraźnią wielu, publikacja okazała się cennym uzupełnieniem mojej fascynacji stworzonymi przez Tolkiena światami. Dobrze, że Wydawnictwo podjęło się jej wydania. Dobrze, że ją przeczytałam. Idealne uzupełnienie dla fanów „Władcy pierścieni” i „Hobbita”. Polecam.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Wśród gwiazd” Brandon Sanderson

WŚRÓD GWIAZD

  • Autor: BRANDON SANDERSON
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Cykl: SKYWARD (tom 2)
  • Liczba stron: 550
  • Data premiery: 17.08.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 14.04.2020r.
  • Data premiery światowej: 26.11.2019r.

17 sierpnia br. premierę miała druga część cyklu „Skyward”. Dzięki Wydawnictwu @Zysk i S-ka mogłam zanurzyć się w kontynuację powieści „Do gwiazd” z gatunku do którego sięgam niezwykle rzadko. Tak😊. „Wśród gwiazd” Brandona Sandersona to książka fantasy, science fiction w najlepszym wydaniu. Ci co czytali pierwszą część – ja do nich nie należę 😉 – twierdzą, że „Wśród gwiazd”, utrzymał na szczęście poziom części pierwszej i okazał się równie fenomenalny”.

Spensa spełniła swoje marzenie od dzieciństwa i została pilotem. W trakcie różnych misji poznała prawdę o swoim ojcu, którego od wielu lat uważała za niezwykłego bohatera. Dzielnego żołnierza, do którego chciała się od zawsze upodobnić. Teraz nadszedł czas, że musi zmagać się z informacjami o jego tchórzostwie, o jego dezercji. Zaczyna obawiać się o swoją przyszłość. Prawda, którą odkryła po przedostaniu się za pierścień fortów broniących planetę zaczyna jej ciążyć. Pociąga ją do bitwy o ocalenie ludzkości. Skłania ją do podróży na koniec galaktyki, z której nie wiadomo,  czy powróci żywa.

Książki tego gatunku to zwykle nie moja bajka. Piszę zwykle, bo okazuje się, że młodzieżowe science fiction może nawet mi się podobać, o ile jest dobrze napisane. Mój syn podziela moją opinię, mimo, że dzieli nas prawie pokolenie😉. Tak jak ja, zwrócił uwagę na oryginalną, wciągającą fabułę. Zachwycił się wyrazistymi bohaterami, do których również zaliczyliśmy wspólnie sztuczną inteligencję. We mnie dodatkowo książka wzbudziła emocje, do których aż dziwnie mi się jest przyznać w tym gatunku. Duży niepokój, niezgodę, zniecierpliwienie, czasem wręcz niechęć. Do tego ogromną sympatię do głównej bohaterki. Młodej, gniewnej, niejednokrotnie pyskatej. Spensa jest bardzo wyrazistą postacią. Ją się albo lubi, albo wręcz nienawidzi. Mi idealnie wpasowała się w moje gusta. Uwielbiam takie silne, zdecydowane postaci kobiece, o których nie wstydzę się czytać.  

Pióro Sandersona jest bardzo przyjemne. Idealne dla młodszego czytelnika. Książkę czyta się bardzo szybko, akcja dzieje się warto i zdecydowanie. Nie ma w książce miejsca na długie opisy, liczne wątki poboczne, w których czytelnik może się pogubić. To powieść, w której wiele się dzieje. Tak dużo, że czytelnik nie może się nudzić. Sam wątek córki – ojca został bardzo dobrze rozpisany. I starszy, i młodszy czytelnik – oczywiście nie wiekiem, a doświadczeniem czytelniczym 😉 – odnajdzie w nim aspekt, który doceni. Książka zaciekawia również licznymi opisami obcych cywilizacji i powietrznych walk myśliwców. Nasuwa mi sagę „Gwiezdnych wojen”. Zachęcam byście sprawdzili, czy Wam również.

Udanej lektury!!!

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Ostatnia misja Gwendy” Richard Chizmar, Stephen King

OSTATNIA MISJA GWENDY

  • Autorzy: RICHARD CHIZMAR, STEPHEN KING
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: PUDEŁKO Z GUZIKAMI GWENDY (tom 3)
  • Liczba stron: 288
  • Data premiery: 18.05.2022r.
  • Data światowej premiery: 15.02.2022r.

Pamiętam jak lata temu zachwyciłam się powieścią detektywistyczną autorstwa Stephena Kinga pt. „Pan Mercedes” wydaną również przez @WydawnictwoAlbatros w roku 2014. Kolejna część wydana rok później „Znalezione niekradzione” też spełniła moje oczekiwania. W trzeciej odsłonie z roku 2016 zatytułowanej „Koniec warty” autor wprowadził zjawiska paranormalne i tym samym powrócił do stylu, z którego stał się znany na całym świecie. Mimo, że King w powieści detektywistycznej spodobał mi się bardzo.

Kompletnie więc nie wiem, czego spodziewałam się po publikacji „Ostatnia misja Gwendy” Stephena Kinga i Richarda Chizmara, trzeciej części cyklu „Pudełko z guzikami Gwendy”, która debiutowała na polskim rynku 18 maja br. Nie jestem fanką ani gatunku fantasy, ani science fiction. Możliwe, że urzekła mnie przepiękna okładka. Tajemniczy mężczyzna w meloniku i z laską. I ta zieleń!!! I ta zieleń!!!

To kontynuacja przygód Gwendy Peterson, która mając dwanaście lat otrzymała od zagadkowego nieznajomego, Richarda Farrisa na przechowanie tajemnicze pudełko. Całkiem niezwykłe pudełko, z całkiem niezwykłymi magicznymi guzikami wewnątrz. Gwenda dotychczas radziła sobie z niszczycielskimi mocami. Czy ponowne z nimi starcie pozwoli wyjść Gwendzie wygraną? Czy tym razem nie uda się pokonać tego, co ukryte, tego co niszczycielskie i tego co niebezpieczne?

Jednym zdaniem; dla mnie zdecydowanie za dużo jak na jedną książkę. Podróż z  Castle Rock w stanie Maine, przez „(…) inne słynne przeklęte miasteczko”, aż do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na 288 stronach to fantazja, której nie ogarniam. Mogę jednak szczerze polecić lekturę młodszemu pokoleniu. Z recenzją wstrzymywałam się bowiem do uzyskania opinii o piętnastoletniego syna mej przyjaciółki, który pożyczył ode mnie tę pozycję. I jego opinia, co mnie kompletnie nie dziwi, różni się zdecydowanie od mojej. Jego urzekł opisany przez autorów świat. Skonstruowana fabuła, w której magiczne moce nie są infantylne, nie są wróżkowe i nie są bajkowe. Jego zafascynowało miejsce nazwane Schodami Samobójców, a także działalność Senatu. Jego pochłonęła misja, z którą musieli zmierzyć się bohaterowie. I jako oddany fan Kinga docenił odniesienie do jego innych dzieł 😊.  I mimo, że to nie horror typowo Kingowski, do którego jest przyzwyczajony, zaznaczył, że czas spędzony z książką nie uznaje za stracony.

Mnie spodobały się ilustracje i oprawa graficzna wydania. Jest naprawdę przepiękna. Obwoluta ze skrzydełkami, czcionka na stronach wewnątrz powieści, gdzie uwypuklono autorów, tytuł książki, specyficzne oznaczenie numeracji stron. Książkę czyta się bardzo szybko dzięki użytemu językowi, który wprost idealnie wpasowuje się w wymania i oczekiwania młodszego pokolenia. Możliwe, że nie wyłapałam sensu książki, gdyż nie znam poprzednich dwóch części. Obiecuję, że nadrobię je w wolnej chwili. Może wtedy docenię pomysł i wykonanie autorskie w sposób bardziej rzetelny.

Moja ocena 5/10.

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

„Gwiezdny port” Raya Golden, George R.R. Martin

GWIEZDNY PORT

  • Autorzy: RAYA GOLDEN, GEORGE R.R. MARTIN
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 272
  • Data premiery: 15.02.2022r.
  • Data premiery światowej: 12.03.2019r.

Kolejna premiera z 15 lutego br. od Wydawnictwa @Zysk i S-ka to na pewno egzemplarz dla dorosłych😊. Piszę o „Gwiezdnym porcie” autorstwa: Raya Golden, George R.R. Martin. Publikacja ta to tak naprawdę komiks, mimo, że na okładce reklamowany jest jako powieść graficzna. Dzieciaki pochłaniają tę książkę bardzo szybko, ze względu jednak na sformułowania, których odbiorcami powinny być jednak „dorosłe uszy”, po ten tom powinni sięgnąć dorośli fani komiksowych historii. Chyba nie chcemy, by dzieciaki oglądały roznegliżowane (lekko powiedziane😉) rysunki z tekstem typu: „Co mnie obchodzi przyszłość. Moja przyszłość to kolejna con w twoich ramionach…” .

„Prawo i porządek w scenerii Facetów w czerni!” – z opisu Wydawcy.

„Facetów w czerni” oglądałam, a jakże. Futurystyczna przyszłość, w której obok siebie żyją ludzie oraz kosmici nie wydawała się w realizacji taka zła. Tym ciekawsza byłam komiksu opartego na tych samych założeniach, którego autorem jest twórca „Gry o tron”. Tym razem główną postać nie tworzy Will Smith, tylko Charlie Baker, który przeniesiony został do komisariatu w dzielnicy gdzie mieści się  Gwiezdny Port w Chicago. Do zadań Portu należy przyjmowanie, transfer i kontrola gości zza innej galaktyki. Przybywają do niego obcy dyplomaci, kupcy oraz najzwyklejsi turyści. Nie jest łatwo współpracować z obcymi, jest raczej ciekawie. Pracownicy Portu mają więc pełne ręce roboty. Międzygalaktyczny traktat nie obejmuje wszystkich wytycznych i zasad współpracy. Oczekuje się więc od nich kreatywności, zrozumienia i inwencji, która przyczyni się do ciągłej poprawy stosunków pomiędzy gatunkami. Przeniesienie Charliego nie kończy się dla niego dobrze. Już od samego początku popada w tarapaty. Jednocześnie Porucznik Bobbi Kelleher  infiltruje grupę podejrzanych kosmitów. Śledczy starają się uniemożliwić zamach na kontrowersyjnego emisariusza handlowego. Wszyscy wydają się być podejrzani. Wszyscy wydają się być spiskowcami.

Historia przeniosła mnie w całkowicie inną rzeczywistość, w której kluczowe znaczenie ma morderstwo międzygalaktycznego emisariusza. Postaci rozrysowane w komiksie też nie są szablonowe, są oczywiście nie z tego świata, ale potrafią być  inteligentne, z różnymi tradycjami i wielokulturowe. Taki kreskówkowy, galaktyczny miszmasz. Nie do końca jednak trafiły we mnie dialogi. Momentami wydawały mi się gburowate, powierzchowne, zbyt mocno erotyczne. Kobiety przedstawione zostały stereotypowo. Niektóre strony przypominały mi obrazkową, intymną lekturkę dla fanów pornografii.  Samo wydanie mnie jednak zachwyciło. W twardej oprawie, na grubym papierze, jakby z albumu fotograficznego, i te obłędne ilustracje. Ich autorka oddała kosmiczną atmosferę i klimat opowiedziany w fabule. Można zatopić się w kolorach, obrysach postaci, czy nawet urządzeń, środków transportu i peronów metra. Książka idealnie nadaje się prezent dla fanów komiksów, miłośników powieści graficznych. Ja do tej grupy docelowej nie należę, ale czas spędzony z komiksem nie uznaję za zmarnowany.

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka.

„Spirit Animals. Opowieści upadłych bestii. Wydanie specjalne” Brandon Mull

SPIRIT ANIMALS. OPOWIEŚCI UPADŁYCH BESTII. WYDANIE SPECJALNE

  • Autor: BRANDON MULL
  • Cykl: SPIRIT ANIMALS (tom 7.6)
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Liczba stron: 208
  • Data premiery: 29.09.2021r. 
  • Data premiery światowej: 23.02.2016r.

O Brandonie Mullu wspomniałam przy okazji recenzji „Wojny cukierkowej”, do przeczytania której zachęciłam i starszych, i młodszych czytelników. „Spirit Animals. Opowieści upadłych bestii. Wydanie specjalne” od @WydawnictwoWilga to kolejna książka z serii. Serii wyjątkowej, bo tworzonej przez różnych autorów. Poprzednie części zostały wymyślone kolejno przez Eliota Schrefera, Victorię Schwab, Varian Johnson, Jonathana Auxiera, Sarah Prineas, Christinę Diaz Gonzalez, czy Sarwat Chadda. To takie czytanie w ramach jednego cyklu różnych pisarzy. Nie każda część podoba się tak samo, gdyż nie każdy autor trafia do naszego serca i w nasz gust. Przed rozpoczęciem czytania tej książki, ze względu na Autora miałam przeczucie, że ten tom na pewno mi się spodoba😊.

Upadłe Wielkie Bestie kiedyś zdradziły inne Wielkie Bestie. Tak zaczyna się nowy żywot bestii,  niegdyś najbardziej potężnych stworzeń Erdasu.  Aktualnie przemierzają świat w postaciach zwierzoduchów wyjątkowych dzieci. Niestety grozi im niebezpieczeństwo. Los stawia na ich drodze zagadkowego myśliwego, który za cel swego życia postawił sobie pozbawianie ich życia. W pięciu opowieściach Brandon Mull zabiera nas w podróż, gdzie królują Wielkie Bestie, młodzi, odważni bohaterowie nie cofający się przed żadną przeszkodą, by tylko pomóc im dalej żyć.

Ciekawy ten tom, nie powiem. To jakby zbiór historii z głównym motywem Wielkich Bestii i ich przyjaciół, młodych bohaterów. Czytając każdą opowiastkę szukałam punktu stycznego. Znalazłam go oczywiście. Każda z osobnych fragmentów opowiada bowiem o losach Upadłej Wielkiej Bestii.  To ten duch fantastyki i nieograniczona wyobraźnia Autora, która pozwala tworzyć coraz to bardziej ciekawe wątki fabuły. Lubię takie nietypowe konstrukcje. Z jednej strony stanowiące odrębną całość, z drugiej splatające się w jedną spójną historię z głównym, motywem przewodnim. Jak zwykle w książce znalazłam dużo magii, tajemniczości, interesujących bohaterów oraz ciekawych stworów, by nie napisać „stworków”.

Nie musicie czytać wszystkich tomów serii Spirit Animals. Sięgając po ten najnowszy bez problemu złapiecie ten jedyny w swoim rodzaju klimat. Książeczka jest bardzo krótka, to ledwie 208 stron. Wystarczy, by pchnęła mnie w najdalsze zakamarki wyobraźni, bym zaczęła śledzić losy zwierzoduchów  i ich ludzkich, młodych przyjaciół. Bardzo dobrze czyta się te historie. Style jest lekki, idealnie nadający się również do młodego widza. Fantastyczne wątki zadowolą każdego i umożliwią zabawę w wyobrażenia. W wyobrażenia o świecie, który być może jest tuż obok. Kto wie? Kto wie?

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Wilga.

„Wojna cukierkowa” Brandon Mull

WOJNA CUKIERKOWA

  • Autor: BRANDON MULL
  • Cykl: WOJNA CUKIERKOWA (tom 1)
  • Wydawnictwo: WILGA
  • Liczba stron: 408
  • Data premiery: 13.10.2021r.
  • Data 1 wydania polskiego: 22.10.2013r.
  • Data premiery światowej: 11.09.2007r.

„Wojna cukierkowa” Brandona Mulla od @Wydawnictwo Wilga, która premierę w tym wydaniu miała 13 października br. to kolejna pozycja literatury dziecięcej, do której sięgnęłam z własnej nieprzymuszonej woli😉. Robię to dość często, by zapoznać się z propozycjami dla dzieci i młodzieży, by finalnie polecić je nie tylko moich własnym dzieciom.

Tym razem poznałam Nate’a. Dziesięcioletniego chłopaka, który rozpoczyna wraz ze swoimi rodzicami nowe życie w miasteczku  Colson. Nate ze swoimi nowymi kolegami: Trevorem, Gołębiem i Summer wstępuje do klubu poszukiwaczy przygód. Członkowie klubu odkrywają Słodki Ząbek, nowy sklep z niezwykłymi słodyczami, który prowadzi  urocza staruszka – pani White. Niby zwykła staruszka, ale niezwykłe cukierki. Słodycze pozwalają dzieciom dotknąć nieba, być na chwilę kimś innym lub manipulować pozostałymi ludźmi. Ta moc nie jest obojętna  mężczyźnie w płaszczu i fedorze, który śledzi małych bohaterów. Cała czwórka postanawia dowiedzieć się, czego ów mężczyzna szuka i czy jest tak niebezpieczny, jak im się z początku wydaje.

Brandon Mull to autor mojego ukochanego „Baśnioboru”, który czytałam z dziećmi. Ponadto jest Autorem cyklów: „Smocza straż”, „Pięć Królestw” oraz jednej z części „Spirit Animals”. „Wojna cukierkowa” to pierwsza część nowego cyklu. Mull ponownie zabiera Czytelnika w podróż w światy nieznane, nierealne, niemożliwe do ogarnięcia rozumem. Światy, w których wszystko się dzieje, a magiczne chwile pomykają z prędkością światła. Opisana przez Mulla fikcyjna rzeczywistość jest swoistego rodzaju połączeniem współczesnej powieści przygodowej dla dzieci z magiczną melodią, którą ukochaliśmy dzięki serii o Harrym Potterze. Autor jest niezwykle pomysłowy w wymyślaniu nazw cukierków i ich magicznych mocy. Ta wyobraźnia Brandona Mulla spowodowała, że cała książka jest kompatybilna z pomysłem i początkowymi stronami, mimo, że ma swoje mroczne momenty.  

Autor ma wiele do zaoferowania nie tylko młodemu czytelnikowi. Zachwycić się tą książką potrafi również starszy odbiorca i to wszystko dzięki fascynującej fabule, w której wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach.  

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Wilga.