„Światło, które rozjaśnia mrok” Magdalena Majcher

ŚWIATŁO, KTÓRE ROZJAŚNIA MROK

  • Autorka: MAGDALENA MAJCHER
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Cykl: ŚWIATŁO, KTÓRE NIGDY NIE GAŚNIE (Tom 2)
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 27.10.2021r.

W czerwcu 2021 roku premierę miał pierwszy tom serii Światło, które nigdy nie gaśnie pióra @magdalenamajcherautorka. W recenzji napisałam: „Końca nie ma, od razu zdradzę. Zakończenie jest tak absorbujące, że każe czekać na następną część”. Tej części się doczekałam😊. Mimo, że premiera książki „Światło, które rozjaśnia mrok” odbyła się 27 października 2021 roku, ja mój egzemplarz od @WydawnictwoPascal otrzymałam na początku bieżącego roku.

To kontynuacja historii Alicji, która po rozstaniu z mężem Józefem powróciła do rodzinnych stron, by znaleźć ukojenie, szczęście i chwilę wytchnienia po trudnych chwilach z rodzicami, siostrą Agatą i szwagrem Wojtkiem u boku. Alicja nadal dojrzewa borykając się z trudnościami codziennego życia, od którego uciekła chroniąc się pod opiekuńczymi skrzydłami męża starszego od niej o trzynaście lat. Stawiając czoło wyzwaniom, które pojawiają się każdego dnia, tym bardziej, że w jej łonie dojrzewa dziecko. Owoc jej miłości do męża, na którym bardzo się zawiodła. Do tego los znowu płata jej figle. Wraz z siostrą próbuje dowiedzieć się, jaką rolę odgrywa młoda kobieta w życiu jej ojca. Kobieta, która pojawiła się nie wiadomo skąd.

Zdecydowanie bardziej spodobała mi się ta część od poprzedniej (może dlatego, że uczepiłam się kwestii tego wspólnego konta☹). Tym razem w swoim stylu Magdalena Majcher zabrała mnie w podróż, w której uczy nas, że koniecznie trzeba rozliczyć swoje życie, by ruszyć naprzód nie oglądając się za sobą. Uczy, że nie warto skrywać rodzinne tajemnice, gdyż one zawsze ujrzą światło dzienne i to w najmniej oczekiwanym momencie. Styl Autorki jest bardzo ciepły, jak na mistrzynię książek obyczajowych przystało. Niby temat stary jak świat sprawdzający się w 100% w literaturze obyczajowej, jednak czytać o walce ze sobą, przeciwstawianiu się złu i trudnym chwilom to zawsze odświeżające uczucie. Takie książki napawają mnie optymizmem. Pokazują, że wiele można znieść, wiele przeżyć i cieszyć się chwilą. Obrazują, że nie warto  poddawać się i pogrążać w niepowodzenia, nawet jeśli nie trwają tylko chwilę. Warto zawalczyć o siebie i o lepsze, słoneczniejsze jutro. I jeśli zrobiło się już pierwszy krok, to trzeba zrobić wszystko by kontynuować tą nowo rozpoczętą ścieżkę.

Wciągnęły mnie losy Alicji Szczecińskiej. Wciągnęła mnie sceneria, perypetie, zawiłe rodzinne relacje oraz nadmorski wiatr, który wieje znad Bałtyku. Wciągnął mnie pomysł Autorki na opisywanie życia, który ma różne odcienie. Odcienie, w których musimy się odnajdywać, by nie zatracić się monotonii naszego jestestwa, naszego dziedzictwa i tradycji, z którymi nie do końca się zgadzamy w dorosłym życiu. To bardzo optymistyczna książka, mimo, że traktuje o zawiłych aspektach naszego życia. polecam!!!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU PASCAL.

„Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” Małgorzata Czapczyńska

MOJE WYSPY. KOBIECOŚĆ W STYLU VINTAGE, IRONICZNIE I NA SERIO

  • Autorka: MAŁGORZATA CZAPCZYŃSKA
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 304
  • Data premiery: 13.10.2021r.

W dziwnych czasach żyjemy. Inflacja wzrasta, chodzimy zamaskowani, a autorzy postów, fanpage’ów mają nam tak samo dużo do zaoferowania, jak publicyści, literaci, filolodzy, czy filozofowie. Fanpage Małgorzaty Czapczyńskiej @Moje wyspy nie śledzę. Może powinnam? Przecież nie bez przyczyny obserwuje go 214 tysięcy obserwujących. Warto jest być w doborowym towarzystwie😊.

Książka „Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” wydana nakładem Wydawnictwa PASCAL dotarła do mnie z opóźnieniem. Jej premiera przypadała na 13 października, a ja zachęcam Was do lektury mojej opinii na jej temat w ten grudniowy, mroźny poranek.

Dziewczyny, nie przejmujcie się. Pamiętajcie, że fajna kiecka i modny kapelusz są dużo ważniejsze od męża. Jest wiele miejsc, do których możesz iść bez męża. A niewiele do których możesz pójść bez kiecki i kapelusza” – „Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” Małgorzata Czapczyńska.

I jeden z moich ulubionych:

– Myszko, a co byś zrobiła, gdybym cię rzucił dla innej kobiety? Żałowałabyś?

– No co ty? Obcej baby?” – „Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” Małgorzata Czapczyńska.”

Takich cytatów zaznaczyłam mnóstwo. Gdybym chciała je wszystkie zawrzeć w tej recenzji przekroczyłabym chyba, i to sporo, znośną jej długość. Małgorzata Czapczyńska słynie z inteligentnej ironii i specyficznego dowcipu. Jej posty przywołują uśmiech na twarzy, a momentami zdumienie. Pokusiła się pokazać nam swoją „wyspę” w trochę inny sposób, całkowicie wyjątkowy. W swej książce funduje nam podróż w czasy przeszłe, sięgające nawet XIX wieku. Do tego urozmaica naszą podróż przepięknymi fotografiami w stylu vintage. Z perspektywy takich wielkich jak: Pola Negri, Marlene Dietrich, Irena Kwiatkowska, Ingrid Bergman, Kalina Jędrusik i wielu innych, uczy nas kobiecości, w różnym tego słowa znaczeniu. A o kobietach zawsze warto czytać. Nie tylko będąc kobietą.

Książka podzielona jest na pięć części. W części zatytułowanej „My, kobiety” zobrazowane zostały portrety wielu kobiet, które odegrały istotną rolę w życiu społecznym na wielu płaszczyznach. Dalej części „Związki”, „Miłość” i „Małżeństwo” dotykają relacji z różnego punktu widzenia.  W ostatniej części zatytułowanej „Szczęście” Autorka zmusza nas do zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę dla nas powinno być w życiu paliwem, jak moglibyśmy sobie upięknić otaczający nas świat. Do tego cytaty, które wprowadzają nas do każdego z rozważań. Cytaty stanowiące pewnego rodzaju preludium, zaproszenie do tego, co kryje się za kolejnymi literami otulającymi stronę.

To publikacja w stylu tych „INNE”, które nie da się jednoznacznie określić i wrzucić do któregoś z gatunków literackich. Trochę prześmiewczych anegdot, trochę biografii i napisanego z humorem poradnika. Do tego esejowy styl pisania, który powoduje, że książkę czyta się naprawdę szybko. Bez wątpienia to jedna z najlepszych pozycji dla kobiet. Idealna na zbliżające się Święta!!!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Pascal.

„Dzwony o zmierzchu. Wbrew wszystkiemu” Małgorzata Garkowska

DZWONY O ZMIERZCHU. WBREW WSZYSTKIEMU

  • Autorka: MAŁGORZATA GARKOWSKA
  • Cykl: DZWONY O ZMIERZCHU (tom 1)
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 11.08.2021r.

@Małgorzata Garkowska to autorka wielu książek. Polskim czytelnikom dała się poznać jako powieściopisarka mająca na swoim koncie takie tytuły jak: „Zapomnij o nim”, „Życie w spadku”, „Czego nie powiedziałam”, „Spotkamy się przypadkiem” czy „Układanka z uczuć”. Czytaliście którąś z nich?  Garkowska dobrze czuje się w gatunku literatury obyczajowej i pięknej. Tym razem zabrała mnie w podróż historyczną dzięki pozycji od @WydawnictwoPascal, która miała swoją premierę 11 sierpnia pt. „Dzwony o zmierzchu. Wbrew wszystkiemu”. Książka jest pierwszym tomem z nowej serii. Nie ukrywam, że powieści osadzone w przeszłości nie zawsze mnie zachwycają. Oczekuję zwykle rzetelnego odzwierciedlenia nastrojów, języka, form grzecznościowych, scenerii, czy charakteryzacji. Nie każdy autor jest w stanie podołać takim wymaganiom przeciętnego czytelnika. Czy tym razem Małgorzacie Garkowskiej się udało?   

Fabuła osadzona została w Płocku w latach 1920-1930. To cała dekada z wydarzeniami w jednym domu w tle. Domu Janeczki i Antosia, gospodyni domowej, byłej nauczycielki rysunku i policjanta. Autorka opisała utkane, zawiłe losy małżonków tworząc dodatkowo podwaliny pod ówczesne wydarzenia społeczne i polityczne. Opisała losy dwójki kochających się dojrzałą miłością małżonków, którzy ciągle czegoś pragną. Najpierw dziecka, potem pracy, nowych wrażeń, wreszcie wspólnego, dalszego życia w spokoju, ramię w ramię. Losy Janeczki przeplatają się z losami podobnych jej kobiet, jedne żyją bardziej szczęśliwie, inne przeżywają katusze. Antoś to z kolei mężczyzna podobny lub raczej niepodobny do innych mężczyzn, wierny, oddany, pracowity, potrafiący się zachować i kochający nade wszystko swoje dwie kobiety, żonę i córkę. Czy los okaże się dla nich szczęśliwy? Czy nastroje polityczne zburzą ich spokój?

Bardzo dobry początek sagi rodzinnej!!!

Nie ukrywam, że ten gatunek powieści obyczajowej często napawa mnie lękiem. Trudno jest bowiem opisać koleje losu bohaterów, które spojone byłyby od początku do końca wspólnym mianownikiem, spięte wspólną klamrą. Małgorzacie Garkowskiej się to udało pierwszorzędnie. Po pierwsze Autorka podjęła wiele trudnych problemów, w tym społecznych. Z kart jej powieści wyziera potwierdzenie, że pierwsza miłość jest zwykle słabością nawet najbardziej wiernych mężów. Z pierwszą miłością żona nie może konkurować na żadnej płaszczyźnie. Nie wygra z rozrzewnieniem, nostalgią we wspomnieniach o niej. Nie wygra z tymi nigdy niemożliwymi do powtórzenia gestami i wyrazami uczucia. Nie wygra nigdy z niewypowiedzianymi więcej słowami otuchy czy miłości. Okazało się, że pierwsza miłość ma zawsze pozycję uprzywilejowaną, bo przecież to żona jest tą, z którą małżonek się ściera, dzieli chwile smutku, radości i goryczy, dzieli chwile zwątpienia i zniechęcenia. I o tej pierwszej miłości mającej destrukcyjny wpływ na udane małżeństwo przeczytacie. Ponadto przeczytacie o chęci doświadczenia czegoś nowego, nawet kosztem dotychczasowego życia. Przeczytacie o przemocy w rodzinie, pijaństwie czy o negatywnym wpływie ciągłych starań o własne dziecko na życie małżeństwa. Te wszystkie kwestie i wątki Garkowska osadziła w rzeczywistości historycznej kraju, w trakcie szalejącej wojny bolszewickiej i późniejszych nastrojów politycznych. Po drugie Autorka zastosowała środki stylistyczne, tempo, styl adekwatny do czasów, w których osadziła fabułę. Całkowicie oddała prawdziwość akcji oraz powieści osadzonej w czasie sprzed stu lat. Do tego jest w tym kompletnie prawdziwa, całkowicie autentyczna. Uwielbiam sagi rodzinne umiejscowione w przeszłości o tak realnym brzmieniu. Sięga się do nich z utęsknieniem. Po trzecie książkę, mimo wielu trudnych poruszonych w niej problemów czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Pozwala na to tempo narracji i styl Autorki. A zakończenie? Cóż, po takim zakończeniu nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Nie mogę doczekać się, by dowiedzieć się, co się zadzieje u Janeczki, Antosia, Michasi i Jakuba, a także co się zadzieje u ich sąsiadów, współpracowników, generalnie co się zadzieje w ich świecie.

A zaciekawienie po zakończeniu czytania jest zawsze dobrą rekomendacją, by książkę samemu otworzyć do czego Was gorąco zachęcam.

Moja ocena 8/10.

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Pascal.

„Światło, które nigdy nie gaśnie” Magdalena Majcher

ŚWIATŁO, KTÓRE NIGDY NIE GAŚNIE

  • Autor:MAGDALENA MAJCHER
  • Wydawnictwo:PASCAL
  • Liczba stron:356
  • Data premiery:16.06.2021r.

Już w zapowiedzi przyznałam, że „Książki autorki uwielbiam, więc i tej jestem bardzo ciekawa”. Sama autorka na swoim profilu FB @magdalenamajcherautorka zaprasza do przeczytania jej najnowszej powieści wydanej nakładem @WydawnictwoPascal, która premierę miała 16 czerwca br. O książce słowami samej autorki posłuchacie w podcaście tutaj: link.  Ja nieśmiało zapraszam do przeczytania recenzji książki pt. „Światło, które nigdy nie gaśnie”. Czy podzielę entuzjazm wielu? Czy spodobała mi się tak samo jak poprzednie pozycje autorki? Wszak w recenzowaniu Magdaleny Majcher jestem prawie rekordzistką. Sami zobaczcie: cykl Osiedle Pogodne: Małe wielkie sekretyŻycie oparte na kłamstwachPrawda przychodzi nieproszona, rewelacyjna Mocna więź, Saga Nadmorska: Znany szum morzaZimny kolor nieba,  Obcy powiew wiatru, czy Jeszcze jeden uśmiechW cieniu tamtych dni i Wszystkie pory uczuć. Lato. Mam więc materiał porównawczy.

Ach poczuć tą morską bryzę, poczuć ją jeszcze raz

Pomyślałam, gdy przeczytałam opis Wydawcy. Brzmiał wspaniale. Alicja zmuszona przez nieprzychylne koleje losu, wraca do rodzinnego miasta. W mieście znajduje stęsknionych rodziców, siostrę, z którą już dawno straciła wspólny język i szwagra – Wojtka, z którym kiedyś coś ją łączyło. Nie znajduje jednak ukojenia. Nie znajduje spokoju. Jej twarz nie orzeźwia morska, bałtycka bryza. Męczy ją uczucie pustki po rozstaniu z mężem, Józefem. Boi się o noszone w swym łonie dziecko. To pierwsze dziecko. To wyjątkowe dziecko, o które starała się ze swoim mężem przez lata. Starała do tej pory nieskutecznie. Los zadrwił jednak z małżonków nie pozwalając im się cieszyć z przyszłego rodzicielstwa. Nie stop!!! Nie los. To Józef zadrwił z ich małżeństwa wplątując się w VAT-owską i podatkową aferę. Tak naprawdę od tego się zaczęło.

Początek i koniec

Końca nie ma, od razu zdradzę. Zakończenie jest tak absorbujące, że każe czekać na następną część. Jak czytelnicy zachwycają się „Światłem, które nigdy nie gaśnie” pewnie już gdzieś, daleko stąd, koryguje się, redaguje bądź nawet drukuje kontynuacja. To dobrze. Na pewno po kolejną część sięgnę, nie lubię niedokończonych wątków.

Początek, przyznaję chyba najsłabszy z wszystkich książek autorki, które miałam przyjemność czytać. Temat fabuły bardzo wdzięczny. To o życiu układanym na nowo, układanym jak domek z kart, który nagle runął. Problem z tym domem dla mnie jest jednak taki, że był on budowany na piasku, nie na skale. Mamy tu bowiem ponad trzydziestoletnią kobietę, która tkwi w małżeństwie z biznesmenem starszym o ponad trzynaście lat. Z relacji Alicji, która również jest narratorką powieści, dowiadujemy się, że nie musiała się martwić o pieniądze, a o poważnych problemach męża dowiedziała się dopiero w chwili jego aresztowania. Wcześniej była zbywana przez męża opowiastkami o drobnych problemach, które między innymi przyczyniły się do zablokowania ich wspólnego konta. Alicja, która wcześniej tylko „leżała i pachniała” nagle podejmuje walkę o własne samodzielne życie. Tak naprawdę o życie, którym już dawno powinna żyć.

Kompletnie nie przemówił do mnie wątek z zablokowanym rachunkiem wspólnym Agaty i Józefa. Jako były bankowiec, faktycznie mam w tym temacie troszkę do powiedzenia. W ogóle nie wiem dlaczego ten problem rozrósł się prawie do wymiaru greckiej tragedii. Całkowicie przerysowany, całkowicie skarykaturowany. Taka mała tragedia lub bardziej tragikomedia kontowa. Jakby nie istniała kwota wolna od zajęcia, nie istniała odrębność przy wpływach osobistych w sytuacji rozdzielności majątkowej małżonków. Wątek z zablokowanym kontem osobistym – wspólnym wlókł się niemiłosiernie. Możliwe, że mnie tylko się wlókł. Ile czytelników, tyle opinii, wiadomo.

W pełni doceniłam natomiast wątek związany z dojrzewaniem Alicji. Jej starania o odbudowanie relacji z przyjaciółką, rodzicami, siostrą, które zostały praktycznie zerwane przez ścisły związek z Józefem. Doceniłam również zobrazowanie samego małżeństwa Alicji. Nie ma w nim przemocy,  o nie, to byłoby za proste. Jest w nim niemoc, bezczynność, chwilami jakby aspołeczna. Ciągle zastanawiałam się jak można za sobą tyle zostawić, nawet nie odwracając się po rozpoczęciu życia z jednym mężczyzną. Mężczyzną, który nie był nikim wyjątkowym, nikim specjalnym. Ot, typowy polski biznesmen, typowy polski przedsiębiorca. Sam sobie sterem i okrętem. Jak można zadowolić się Dominikaną latem, częstą zmianą samochodu, zamiast życia pełnego śmiechu, spotkań, imprez i wspólnej radości, wspólnego dzielenia się z najbliższymi najdrobniejszym skrawkiem życia.

To trochę teatr jednego aktora, a raczej jednej bohaterki, Alicji. Z oddanej, bezgranicznie i bezpodstawnie całkowicie ufającej żony, przeistacza się w zranioną duszę. Te rany wyzierają z kart powieści, strona po stronie. Czuje zawód, rozgoryczenie. Sama nie może uwierzyć, że była taka naiwna. To rozczarowanie w zestawieniu z dostatnim wcześniejszym życiem spowodowało, że przestałam wierzyć w jej bezinteresowną miłość. Tak bardzo skupiłam się na tęsknocie za życiem, którego Alicja została pozbawiona, że zaczęłam popierać tezę, że zależało jej na bezproblemowym życiu, dostatnim życiu, że nie rozumie tragedii, która rozegrała się w życiu Józefa. Józefa odseparowanego, wzgardzonego, aresztowanego. Czy żona nie powinna zabiegać o widzenie z mężem ponad wszystko? Czy prawdziwa miłość nie wymaga poświęceń? Czy ci co kochają nie wybaczają, nie potrafią zrozumieć?

Cdn…

Na pewno. Ciekawe co stanie się z Alicją. Ciekawe, czy jej miłość do Józefa była prawdziwa i taka „na zawsze”, taka „na dobre i na złe”. Dużo tych pytań. Dużo tych ciekawostek, które czekają na rozstrzygnięcie. A niecierpliwość w oczekiwaniu jest uzasadniona. Powoduje, że od razu otwieram obwolutę książki, przy pierwszej sposobności.

Mam nadzieję, do zobaczenia. Do przeczytania wkrótce.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU PASCAL i samej autorce.

„Małe wielkie sekrety” Magdalena Majcher

MAŁE WIELKIE SEKRETY

  • Autor: MAGDALENA MAJCHER
  • Seria: OSIEDLE POGODNE. TOM 4
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 24.03.2012r.

Razem z ostatnią rewelacyjną „Mocną więzią” (recenzja: klik) przeczytałam i zrecenzowałam dziewięć książek od @Magdalena Majcher. Pozostałe recenzje znajdziecie tu:  Życie oparte na kłamstwachPrawda przychodzi nieproszonaZnany szum morzaObcy powiew wiatru, Jeszcze jeden uśmiechW cieniu tamtych dniWszystkie pory uczuć. LatoZimny kolor nieba. Za mną dziesiąta książka tej autorki. Jest to kontynuacja cyklu Osiedle Pogodne. Czy również podzieli mój entuzjazm?

Otwórz drzwi kolejnego luksusowego domu!” – odpis wydawcy

Fabuła opiera się na losach kolejnych mieszkańców Osiedla Pogodnego. Osiedla strzeżonego, gdzie zakup lokalu nie jest na kieszeń każdego śmiertelnika. To również w takim miejscu również toczą się losy skrzywdzonych ludzi, zapomnianych rodziców i samotnie cierpiących. Na społeczność osiedla patrzymy z perspektywy Moniki i Marcina, mieszkańców czwartego osiedlowego domu. Monika, pragmatyczna, zdystansowana do wydarzeń osiedlowych, nieinteresująca się małymi skandalikami. Wszystko to wydaje się jej mało ważne, kompletnie nieistotne. Monika boryka się bowiem z codziennymi wyzwaniami. Wyzwaniami na miarę superbohaterki. Wyzwaniami związanymi z opieką nad niepełnosprawną, dwunastoletnią córką. Praca – córka – dom, fundacja  – córka – dom, czasem córka – córka – córka. Tak naprawdę Monika wypełnia funkcje obojga rodziców. Marcin jest jakby poza. Do czasu… Gdy Monika znika nagle rola Marcina się zmienia. Zmienia się diametralnie. Z jednej strony nie może się pogodzić z tym, że już jej nie ma. Próbuje odkryć co się stało, co ją do tego skłoniło, jaki miała powód, że porzuciła córkę którą do tej pory wspaniale się opiekowała. Z drugiej czuje się pokrzywdzony. Oto on, mężczyzna, partner, ojciec musi podołać jednocześnie roli i ojca, i matki. Robić to, co do tej pory robiła sama Monika. Przy czym Marcinowi wydaje się to ponad jego siły. Ponad jakiekolwiek ludzie siły.

Gdzie zaprowadzi bohaterów rozwiązanie zagadki? Czy jeszcze spotkają się w pół drogi? Czy zdołają stworzyć jeszcze rodzinę?

Światło w oknach

Zastanawialiście się spacerując wieczorem w wielkim mieście, co kryje się za świecącymi, maleńkimi kwadracikami? Kwadracikami, które są oknami. Oknami na świat. Ja myślę o tym nie raz. Zastanawiam się kim są ludzie. Co robią i jakie są ich plany. Częściej jednak myślę o tym, czy są szczęśliwi w tych blokach, w tych domach, za tymi nocnymi świetlikami. Magdalena Majcher idealnie trafiła więc z serią Pogodnego Osiedla w moje gusta.  W cyklu pokazuje rzeczywistość, różną, odmienną rzeczywistość. Rzeczywistość, która skonstruowana została przez tych, co się za tymi oknami ukrywają. Tym razem poszła o krok dalej. To nie sielankowa historia, jak to zresztą u Majcher. To dom, w którym jeden z partnerów obciążony jest niewiarygodnym obowiązkiem. Drugi natomiast żyje całkiem wygodnie. Problem społeczny pokazany w tej części dotyczy niesprawiedliwego podziału obowiązków. Coś z czym spotykamy się na co dzień. Problem ten nabiera znaczenia dodatkowo, gdy w domu jest niepełnosprawne dziecko.

Bardzo podoba mi się podjęta w powieści kwestia macierzyństwa. Czytałam o tym nie raz, przyznaję. Nie mam jednak nigdy tego dosyć. Niby o tym wiem, że nie każdy musi być super matką, że matka też ma prawo zawalczyć o siebie i realizować swoje marzenia, hobby. Niby wiem, a jednak jak o tym czytam czuję się wytłumaczona, czuję się ponownie zracjonalizowana, że chociaż wieczory chcę by były tylko moje. No, może moje i książek.

Książkę czyta się rewelacyjne. Zawsze chwaliłam styl Magdaleny Majcher. Tak jest i tym razem. Zakończenie mnie bardzo zaskoczyło. Spodziewałam się czegoś innego. To potwierdza kunszt pisarski autorki. Bądź co bądź przeczytałam już dziesięć książek, a jednak potrafiła mnie zaskoczyć. I to mi się niezmiernie podoba.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU PASCAL.

„Życie oparte na kłamstwach” Magdalena Majcher

Majcher ZycieOparteNaKlamstwach1

ŻYCIE OPARTE NA KŁAMSTWACH

  • Autor: MAGDALENA MAJCHER

  • Seria: OSIEDLE POGODNE. TOM 2

  • Wydawnictwo: PASCAL

  • Liczba stron: 367

  • Data premiery: 15.04.2012r.

  • Moja ocena: 7/10

Życie oparte na kłamstwach” to drugi tom cyklu „Osiedle Pogodne”. Każda książka jednak to osobna historia, a łączy je tylko miejsce, gdzie zamieszkują bohaterowie czyli luksusowe osiedle domków jednorodzinnych

Bohaterką drugiego tomu jest Judyta, kobieta, która z pozoru ma wszystko. Przystojnego męża pilota, dwójkę cudownych dzieci, piękny dom, jak również własną pracę przy organizacji wesel. No właśnie z pozoru. Bo tak naprawdę Judyta czuje się głęboko nieszczęśliwa, mąż jej nie dostrzega, żyją obok siebie. Żyją życiem, w której pozory są ważniejsze niż szczęście. Kobieta coraz częściej szuka ukojenia w alkoholu, ale oczywiście odsuwa od siebie ten problem. Zresztą cała jej rodzina coś ukrywa. Mąż Dominik ukrywa przed wszystkim fakt, że jest gejem. Ich córka udaje, że nic nie wie o rodzinnych problemach. Jak długo jednak można żyć w kłamstwie, zanim nas ono przytłoczy Czytaj dalej

„Prawda przychodzi nieproszona” Magdalena Majcher

MajcherPrawdaPrzychodziNieproszona2

PRAWDA PRZYCHODZI NIEPROSZONA

  • Autor: MAGDALENA MAJCHER

  • Seria: OSIEDLE POGODNE. TOM I

  • Wydawnictwo: PASCAL

  • Liczba stron: 397

  • Data premiery: 15.01.2012r.

  • Moja ocena: 8/10

Książki Magdaleny Majcher biorę w ciemno, wręcz mam wrażenie, że każda kolejna jest lepsza, choć do poprzedniej Sagi Nadmorskiej mam ogromny sentyment, to muszę powiedzieć, że najnowsza książka autorki jest co najmniej tak samo dobra, choć zupełnie inna. Określiłabym ją jako powieść psychologiczno-obyczajową. Bowiem portret psychologiczny głównej bohaterki jest bardzo dogłębny i przekonywający. Czytaj dalej

„Znany szum morza” Magdalena Majcher

MajcherZnanySzumMorza1

ZNANY SZUM MORZA

  • Autor: MAGDALENA MAJCHER
  • Seria: SAGA NADMORSKA. TOM 3
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 18.09.2019r.
  • Moja ocena: 8/10

 

„Znany szum morza” to trzeci i ostatni tom Sagi Nadmorskiej, która stała się chyba moim ulubioną serią napisaną przez Magdaleną Majcher. Z niecierpliwością czekałam na tom poświęcony losom Jagody, wnuczki znanej z pierwszego tomu Marcjanny i córki Gabrieli, bohaterki II tomu. Wychowana i urodzona nad morzem, tutaj czuje się jak w domu i nie wyobraża sobie innego miejsca do życia, które, jak z każdą kobietą w ich rodzinie, nie obeszło się łagodnie. Sama wychowuje chorego syna borykając się z problemami dnia codziennego.

Magdalena Majcher w sposób dla siebie charakterystyczny wplata w opowieść obyczajową ważne wątki społeczne, w tym przypadku są to narodziny chorego dziecka i codzienne życie z nim. Niezwykle trudnym i długotrwałym procesem jest dojrzewanie do roli rodzica chorego dziecka, pogodzenie się z tym, zaakceptowanie tego. Jagoda ma o tyle trudniej, że przechodzi przez to sama, ma na szczęście wsparcie w babci i mamie, ale jej mąż nie dojrzał do swojej roli, początkowo szuka ucieczki w pracy, by ostatecznie dojść do wniosku, że rzeczywistość rodzinna go po prostu przerosła. Czytaj dalej

„Zimny kolor nieba” Magdaleny Majcher

MajcherMagdalena ZimnyKolorNieba2

ZIMNY KOLOR NIEBA

  • Autor: MAGDALENA MAJCHER
  • Seria: SAGA NADMORSKA (TOM 2)
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 431
  • Data premiery: 19.06.2019r.
  • Moja ocena: 8/10

 

Drugi tom Sagi nadmorskiej Magdaleny Majcher czyta się równie szybko i przyjemnie jak pierwszy. Generalnie można by je czytać osobno, bo każdy opowiada odrębną historię, pierwszy tom „Obcy powiew wiatru” dotyczy wojennych losów Marcjanny, drugi „Zimny kolor nieba” jej córki Gabrieli, a trzeci, jeszcze nie wydany „Znany szum morza” będzie opowiadał historię Jagody. Jednak moim zdaniem najlepiej zafundować sobie pełną przyjemność i czytać tomy po kolei. Wrażenia niezapomniane.

Gabriela wychowuje się w Ustroniu Morskim, w przeciwieństwie do babki i matki czuje się tu u siebie, gdyż innego domu nie pamięta. Kocha morza, jest ono jej powiernikiem. Gdy czuje się źle, gdy musi poukładać sobie nadmiar emocji udaje się na spacer brzegiem morza. Dziewczyna mimo dziwnych, zdystansowanych relacji z matką rośnie spokojnie i szczęśliwie. Choć nie zna swojego ojca, a matka nie chce o nim rozmawiać, Emil były partner matki zastępuje jej ojca. Gdy dziewczyna kończy 18 lat dowiaduje się, że wszystko w co do tej pory wiedziała o swoich korzeniach było kłamstwem, a człowiek którego miała ze swojego ojca nim nie jest. Wzburzona, zła na matkę za to, że całe życie ją okłamywała wyprowadza się z domu i wikła w związek z mężczyzną, dowódcą WOP-u, który na początku wydaje się spragnionej uczuć dziewczynie spełnieniem jej marzeń, a z czasem staje się źródłem prawdziwej udręki. Czytaj dalej

WARSZAWSKIE TARGI KSIĄŻKI 2019

WARSZAWSKIE TARGI KSIĄŻKI 2019

W tym roku udało mi się być na targach aż trzy razy. Powiem tylko, że był to dla mnie wspaniały, niezapomniany czas ze względu na książki, a także możliwość zamienienia z ulubionymi autorami kilku słów, jak również możliwość poznania innych ludzi tak samo zakręconych na punkcie książek jak ja😊 W końcu nikt tak nie zrozumie książkoholika jak drugi książkoholik😉 Dzisiaj krótka relacja z tego wspaniałego, jakże intensywnego czasu. Czytaj dalej