„Porachunki bezimiennej pisarki” Alice Basso

PORACHUNKI BEZIMIENNEJ PISARKI

  • Autor:ALICE BASSO
  • Wydawnictwo:KOBIECE
  • Seria: VANI SARCA. TOM 1
  • Liczba stron:336
  • Data premiery: 19.05.2021r.

Gdzieś mi się zawieruszyła ta majowa premiera od @kobiece · Wydawca wśród czerwcowych premier. Wydawało mi się, że na publikację recenzji mam jeszcze czas, przecież dopiero co rozpoczął się lipiec, a tu się okazuje, że ja jestem sporo po czasie, jak z wieloma innymi książkami. Czyli ciągle łatwiej idzie mi czytanie, niż pisanie recenzji;) . No nic, pokornie naprawiam swój błąd i prezentuję Wam, moim wiernym czytelnikom, recenzję książki Alice Basso o krnąbrnym tytule „Porachunki bezimiennej pisarki”.  

Wielu ludzi uwielbia zapach papieru. (…) Kiedy kupują książkę, przyciskają ją do nosa i mocno się zaciągają, zamykając przy tym oczy. Czasami aż pomrukują z zadowolenia. Gdy wchodzą do biblioteki, nabierają powietrza głęboko w płuca, jakby byli w wysokich górach, następnie wyciągają jakiś stary tom z najbliższej półki i zanurzają w nim twarz z ewidentnym zamiarem złożenia na nim pocałunku.”

„Porachunki bezimiennej pisarki” Alice Basso

Tym cytatem zaczyna się pierwszy rozdział książki nazwany „Pisz o tym, na czym się znasz”. A to dopiero trzecia strona!!! Co będzie dalej? Pomyślałam, skąd autorka tak dobrze mnie zna. Czy to o mnie? Nie no, gdzieżby. Przecież takich fanatyków zapachu książek, jak ja, jest całkiem sporo. Jako książkoholik całkowicie oddany nałogowi, takich odniesień do mnie i mojej słabości w tych dwudziestu sześciu zatytułowanych rozdziałach jest sporo. To jakby w pewnym fragmencie książki czytać o sobie. A to zawsze się sprawdza.

Sprawdza się również bohaterka skrojona na miarę danego czytelnika. Alice Basso skroiła postać Silvany Sarci całkowicie na moją modłę i podobieństwo jednej, z moich ulubionych literackich bohaterek; Lisbeth Salander z trylogii Millennium stworzonej przez Stiega Larssona. Ciekawe czy Vani skradnie moje serce na dłużej, tak jak Lisbeth i czy dotrwam do ostatniej serii cyklu. Bo to, że mamy do czynienia z nową literacką serią to już wiadomo.

Musiało więc mi się podobać

Nie mogło być inaczej. Historia o pisaniu, czytaniu, publikowaniu, korygowaniu, drukowaniu książek z wątkiem kryminalnym w tle musiała mi się spodobać. Po prostu musiała.

Silvana, inaczej Vani, Sarca pracuje w Wydawnictwie Erica jako ghostwriterka. Jest odważna, pewna siebie. Zna swoją wartość i wie, jak ważna jest jej rola „autora widmo”. Jej wygląd odzwierciedla skomplikowany charakter. Czarny prochowiec, buty nabijane ćwiekami, fioletowa szminka, a do tego obrazoburcze poczucie humoru. Mimo specyficznej aparycji, odnosi spore sukcesy w swoim fachu. Potrafi z byle czego, byle jakiego małego pomysłu stworzyć prawie literackie arcydzieło. Gdy ratuje z literackiego stuporu Riccardo, dostaje kolejne zlecenie od swego pracodawcy. Ma „poudawać Biancę”, autorkę natchnionych przez anioły książek. Vani jak kameleon potrafi wejść w każdą skórę. Przeobraża się więc i w Biancę. Polotu jej pracy dodaje rodzące się uczucie pomiędzy nią a Riccardo, oficjalnym autorem napisanego przez Vani bestseleru. Wszystko układa się dobrze do momentu, gdy Bianca zostaje porwana. Vani wikła się w poszukiwania autorki wcielając się w kolejną postać, policyjnego detektywa. Czy ta rola okaże się dla niej tak samo łatwa, jak wcielanie się w postać innych pisarzy?

Raz, dwa, trzy czytasz Ty

Książka ma wiele do zaoferowania. To coś jak komedia kryminalna z przesłaniem wprost z rynku wydawniczego. Zacznę od przesłania. Wydawca Eric, typowy właściciel pisarzy, autorów widmo, drukarzy, kopiarzy, korektorów, redaktorów i wszystkich tych, którzy tworzą wydawnicze piekiełko. Postać na wskroś antypatyczna. Jest jednak idealnym przeciwnikiem Vani. Sama główna bohaterka ma mu wiele do zaoferowania. Wśród tych najczęstszych ofert jest sarkazm, inteligentny humor, sprytne „odbijanie pałeczki” i stwarzanie „sytuacji bez wyjścia”, oczywiście dla Erica i poddanych mu pisarzy. Bardzo przyjemnie czytało się o meandrach rynku wydawniczego, o problemach, z których boryka się każdy szanowany wydawca i ułomnościach, z którymi mierzą się autorzy książek. To czy wspomagacze w postaci ghostwriterów istnieją, nie jest tajemnicą. Pytanie zawsze brzmi, za którą książką, którą czytam czy też recenzuję kryje się ktoś taki, jak Vani. Może za „Porachunkami bezimiennej pisarki”?

Wracając do wątku kryminalnego, no cóż nie jest on głównym tłem książki. Nie można więc oczekiwać skomplikowanych i wysublimowanych zagadek, nieoczywistych tropów. Ogromną wartością przedstawionego w książce śledztwa jest postać sympatycznego komisarza włoskiej policji Berganzy. Niespiesznie prowadzi śledztwo, trochę jak Poirot. Jak sama zresztą autorka – fanka kryminałów – przyznała „(…) śledztwo jest przede wszystkim pretekstem, wątkiem, wokół którego zagęszczają się prywatne losy bohaterów, pomagające poznać ich osobowość”. Berganza prowadzi inteligentne dyskusje, z których wyciąga nieoczywiste wnioski. Do tego potrafi sobie dobrać idealnych kandydatów na współpracowników. Dlatego go lubię. Ciekawi mnie bardzo, jak będzie układała się współpraca Vani z Berganzą w kolejnych częściach cyklu. Bardzo udanie została przedstawiona relacja Vani z jej piętnastoletnią sąsiadką. Niby wątek poboczny, jednak bardzo, bardzo ciekawy.

Sama narracja również jest miłym zaskoczeniem. Zasadniczo narratorką jest Vani. Patrzymy na wydarzenia, jej myśli, z jej perspektywy. Narracja pierwszoosobowa przybliża nas do głównej bohaterki, bardzo dobrze ją tłumaczy. Tym samym Vani daje się bardziej lubić. Momentami autorka przenosi nas w wyniku retrospekcji do przeszłości Sarci, dzięki czemu zaczynamy bardziej ją poznawać. Podpatrujemy, co ją ukształtowało, ale… tylko troszkę.  Wówczas narracja jest trzecioosobowa.

Czytaliście kiedyś powieść, w której opisany został świat wydawniczy z jego jasnymi i ciemnymi stronami, kryminalne śledztwo, niebanalny romans, a to wszystko spaja silna, z mocnym rysem psychologicznym bohaterka? Ja do tej pory jeszcze nie, a książek zdarzyło mi się przeczytać sporo. Dlatego cenię tą pozycję za jej nietuzinkowość, a jej autorkę za odświerzające pióro i momentami przezabawny styl. Czuć entuzjazm w pisaniu to nie lada gratka, ale czytać z takim entuzjazmem to też niezwykła rzadkość.

Czekam z niecierpliwością na drugi tom cyklu. Nie mogę się doczekać tego, gdy podejrzę, co stanie się z polubionymi przeze mnie bohaterami.

ps. koncepcja książki jak „Forrest Gump” to prawdziwy majstersztyk. Tylko kiedy i kto ją wyda, hm..

Moja ocena: 8/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Kobiece.

3 uwagi do wpisu “„Porachunki bezimiennej pisarki” Alice Basso

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s