
ONA I DOM, KTÓRY TAŃCZY
- Autorka: MAŁGORZATA OLIWIA SOBCZAK
- Wydawnictwo: W.A.B.
- Liczba stron: 400
- Data premiery: 23.10.2024
- Data 1. wyd. pol.: 30.11.2017
„Ona i dom, który tańczy” to debiut z 2017 roku od @Małgorzata Oliwia Sobczak – autorka. Autorkę czytam w ciemno po cyklu „Kolory zła” („Kolory zła. Czerwień”, „Czerń”, „Biel”). Kryminał „Szelest”, o którym napisałam na mym blogu również jest wart Waszej uwagi. Wydawnictwo W.A.B. 23 października br. wypuściło na polski rynek czytelniczy ponownie tę debiutancką powieść, którą kompletnie po opisie nie skojarzyłabym z Autorką. W książce wybrzmiewają autobiograficzne doświadczenia samej Sobczak i jej rodziny, choć – jak dowiedziałam się z Posłowia – tylko postać dziadka Kazimierza jest dosłownie odzwierciedlona. W wielu miejscach istnieje nawiązanie do historii miejsca i do życia na Żuławach, w Drewnicy, we Wrzeszczu czy w samym domu gburskim z 1825 roku.
„W każdej rodzinie są jakieś tajemnice. To pewne. Ludzie nie mówią o wielu rzeczach. Bo za bardzo ich boli. Bo się wstydzą. Bo chcą kogoś chronić. Lub po prostu uważają, że to niczyja sprawa….” – „Ona i dom, który tańczy” Małgorzata Oliwia Sobczak.
To historia trzech kobiet. Iwy (od nazwy wierzby, pod którą się urodziła😊), która po dwudziestu latach powraca do swych rodzinnych stron. Gdzie w starym gburskim domu odkrywa na nowo historię swej rodziny. Swej babci Antoniny, którą uwielbiała i która wraz z dziadkiem Kazimierzem dawała jej sporo ciepła. Oraz matki Józefiny, która kazała do siebie mówić Najbliższa. Tęsknoty za nią, mimo chłodu od niej bijącego. To historia kobiet. Żyjących w innych czasach, które w jakiś sposób potrafiły powielić swą historię, podobną do siebie. Historię nieszczęścia i braku miłości w domowym ognisku.

„Każda rodzina ma jakieś tajemnice. Moja miała ich wiele. Przez całe życie miałam uczucie, że pokutuję. Nie wiedziałam tylko za co. Ale świadomość, że muszę zapłacić za coś, co zabrałam, była we mnie od zawsze….” – „Ona i dom, który tańczy” Małgorzata Oliwia Sobczak.
Autorka w Posłowiu napisała – parafrazując – że „dziękuje wydawnictwu W.A.B za ziszczenie marzenia, by jej powieściowy debiut ponownie trafił do rąk czytelników, choć nie jest to gatunek, który kojarzony jest z jej nazwiskiem. Gdy się nad tym zastanawia, pewnie inaczej poprowadziłaby dziś fabułę, upraszczając pewne rozwiązania formalne i strukturalna. Z drugiej strony to najbardziej osobista i emocjonalna książka w jej dorobku i myśli, że już nie potrafiłaby napisać czegoś tak dotykającego ludzkiej duszy…” To bardzo głębokie i osobiste wynurzenia, które odzwierciedlają z czym czytelnik się mierzy sięgając po premierę z października zatytułowaną „Ona i dom, który tańczy”. Nie ukrywam, że mam bardzo podobne odczucia do samej Autorki. W wielu miejscach sposób poprowadzenia fabuły czy narracji był ciężki, w wielu znowu lekki, jak zwyczajowo w prozie Sobczak (szczególnie w aspekcie poszukiwań i rozpytywań Iwy). Niektóre wątki wydawały mi się zbyt skomplikowane lub mało prawdopodobne, jak podobieństwo między Antoniną a Józefiną z jej doświadczeniami przedślubnymi.
Doceniam Autorkę za konstrukcję powieści. Narracja dotyka różnych czasów istnienia rodziny. Podzielona jest na części „Teraz. Iwa”, „Kiedyś. Antonina”, „Pomiędzy. Józefina”, które pojawiają się w powieści naprzemiennie. Niektóre fragmenty pisane są w pierwszej osobie, niektóre w trzeciej, lecz z perspektywy konkretnej pierwszoplanowej dla tej części bohaterki. Nawet dom w części „Opowieść domu” dostał swój własny głos. Małgorzata Oliwia Sobczak bardzo dobrze odzwierciedliła realność miejsca, w którym umiejscowiła akcję powieści. Wiernie sportretowała wierzby, stare cmentarze z nagrobkami menonickimi czy chociażby domy podcieniowe, o których warto przeczytać w zasobach internetowych. A także jego mistycyzm, wierzenia, zabobony, klimat i kulturową warstwę. Sama zresztą nawiązuje we wspomnianym już Posłowiu do publikacji, które stały się inspiracją, w tym wierzenia czy legendy odzwierciedlone wprost. Pokusiła się też, o czym warto wspomnieć, o stworzenie własnych przypowieści, a nawet nigdy wcześniej nie istniejących utworów muzycznych😏. Bardzo podobał mi się trudny wątek relacji matki i córki na podstawie dwóch bohaterek; Iwy i Józefiny. Sam pomysł, by o matce pisać i mówić Najważniejsza mroził mi krew w żyłach. Bardzo dobrze Sobczak ukazała tę dwoistość relacji, te dwie matczyne twarze i tą na co dzień ukrywaną bestię, która czasem daje o sobie znać, bo przegrywa z jaśniejszą stroną osobowości.
„Iwa rozmyślała też w domu o Najbliższej, której nie było z nimi, co wydawało się z jednej strony dziwne, z drugiej – jakby naturalne. Ta nieobecność przynosiła tęsknotę, ale też wytchnienie, że nie trzeba w końcu udawać.” – „Ona i dom, który tańczy” Małgorzata Oliwia Sobczak.
Postaci drugoplanowe też dały się polubić, chociażby Pan Walenty czy rodzice Jakuba Funcika, choć on sam wykreowany został dla mnie dość nierówno. Jakby sam skrywał w sobie dwie twarzy. Możliwe, że tak widziało go społeczeństwo. Każdy na swój sposób. Zaciekawiła mnie postać Cezara i motywy samej Józefiny ze zdarzenia przy studni. Brakowało mi trochę uzasadnienia, dopowiedzenia, podobnie jak nie zrozumiałam finalnie milczenia Antosi, o tym co zadziało się po powrocie na ziemie odzyskane po wysiedleniu niemieckich mieszkańców w okresie powojennym. Uwielbiam takie dopowiadane historie, które nawiązują do prawdziwych wydarzeń nawet jeśli są tylko fikcją literacką. Chociaż okoliczności w jakich poznała się Antosia ze swym przyszłym mężem Kazimierzem w domu gburskim zostały rozpisane w sposób melancholijny, stonowany idealnie pasujący do tamtych dziwnych czasów, w których obcym nakazywano mieszkać ze sobą w jednym domu. Najbardziej w takich obyczajowych publikacjach doceniam wątek edukacyjny, próbę pokazania i zmotywowania postaw, decyzji. Faktycznie w niektórych miejscach zagmatwana historia.
To całkiem inna pozycja w dorobku Małgorzata Oliwia Sobczak. Zawierająca w sobie elementy sagi rodzinnej, edukacji historycznej z wątkiem tragedii wysiedleńczej, historii osadników niderlandzkich i fantastyki właściwej dla Żuław Wiślanych z jej rozległą duchowością. W książce znajdziecie wątki obyczajowe, trudne relacje rodzinne, sekrety i zagadki kryminale, do tej pory nierozwiązane, a także szeptunki, zabobony, magiczne specyfiki i odczarowania. Jeśli macie ochotę na ten typ publikacji to „Ona i dom, który tańczy” Małgorzaty Oliwii Sobczak idealnie nadaje się na ciemne jesienne wieczory. Zanurzcie się w historię kobiet z Ciechanów i ich tajemnic. Udanej lektury!
Moja ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU WAB.
