„Dlaczego szkoła Cię wkurza i jak ją przetrwać” Mikołaj Marcela

DLACZEGO SZKOŁA CIĘ WKURZA I JAK JĄ PRZETRWAĆ

  • Autor:MIKOŁAJ MARCELA
  • Wydawnictwo:YOU&YA
  • Liczba stron:256
  • Data premiery:23.02.2022r.

Poradniki nie są moją ulubioną formę literatury, jeżeli już po jakieś sięgam to najczęściej dotyczą one relacji z ludźmi, w tym z dziećmi. Właśnie z powodu dzieci zwróciłam uwagę na „Dlaczego szkoła Cię wkurza i jak ją przetrwać” Mikołaja Marcela od wydawnictwo YOU&YA. Książka adresowana jest do tych, którzy do szkoły chodzą, ale myślę, że rodzice i nauczyciele też mogą z niej sporo wynieść.

Mikołaj Marcela to wykładowca akademicki, doktor nauk humanistycznych i pisarz. Na swoim koncie ma kilka powieści oraz bestsellerowych poradników dla rodziców na temat edukacji. „Dlaczego szkoła Cię wkurza…” zwróciła moją uwagę niecodziennym wydaniem. Okładka stylizowana jest na brulion, a środek zwraca uwagę swoją różnorodnością, większe i mniejsze czcionki, punktowania, ilustracje i dopiski sprawiają wrażenie, jakby były to odręcznie prowadzone notatki. Taka konstrukcja zdecydowanie przykuwa uwagę i pozwala zdecydowanie lepiej przyswoić prezentowaną treść. Książkę można czytać jako całość, ale można też sięgać do konkretnych, interesujących nas fragmentów. Autor zaczyna od tego dlaczego szkoła jest taka jaka jest, pojawia się tutaj rys historyczny, potem przechodzi do tego jak się skutecznie uczyć, pojawiają się informacje o tym jak działa mózg i co można zrobić, bo polepszyć jego działania. Bardzo spodobał mi się rozdział zatytułowany „Jak jeść i spać, żeby nie zwariować w szkole?”, zawiera cenne uwagi wskazówki, które często są pomijane, jeśli chodzi o uczniów. Książka zawiera tez informacje o tym, co zrobić by pokonać niechęć do nauki i w jaki sposób dobre samopoczucie wpływa na proces nauki.

Ta pozycja to prawdziwa skarbnica wiedzy i zbiór wskazówek dotyczących procesu nauki, a co najważniejsze nie pomija pozostałych aspektów życia, ale pokazuje jak sprawić by pomagały one w koncentracji i uczeniu się. Myślę, że każdy może wynieść z tej pozycji coś dla siebie. Polecam!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu YOU&YA.

„Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” Pippa Grange

JAK POZBYĆ SIĘ LĘKU I ZACZĄĆ ŻYĆ

  • Autorka: PIPPA GRANGE
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 03.11.2021r.

Ostatnio mój blog zagęstwił się recenzjami poradników. Poradniki czytam okazjonalnie i wyszukuję takie, których aktualnie potrzebuję. Zwykle czytając odnoszę konkluzje przedstawione w książkach tego typu do mojego życia. Szukam analogii i porównania do mojej rzeczywistości. Do tego, w czym mogą te kompendium wiedzy mi pomóc, jak mnie wesprzeć. Autorką „Jak pozbyć się lęku i zacząć żyć” wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. jest Pippa Grange. To brytyjska psycholog stosowany, która zdobytą wiedzę w trakcie wieloletniej praktyki wykorzystała w pisaniu. Jest też założycielką firmy konsultingowej Bluestone Edge. Współpracuje i uczy innych trenerów personalnych, jak wspierać współczesne społeczeństwo. Okazuje się, że poczucie lęku towarzyszy wielu z nas. Czasem przybiera formę zaburzenia psychicznego, czasem działa z ukrycia, ale tylko do pewnego momentu.

Każdy z nas odczuwa strach. Jest związany zwykle z różnymi niepokojącymi okolicznościami występującymi w naszym życiu. Czasem strach podszyty jest emocjami, naszymi kompleksami i ciągłym poczuciem winy, że nie jesteśmy wystarczający dobrzy, wystarczająco ciekawi i wystarczająco efektywni. Te uczucia uniemożliwiają nam się rozwijać i czuć radość w naszym codziennym życiu. Tego uczy Pippa Grange  w swoim poradniku, jak nauczyć się żyć ze strachem, który jest nieodłączną częścią życia, by nas nie sparaliżował.

To ciekawe kompendium wiedzy na temat tego, jak radzić sobie z pokonywaniem lęków. Autorka dzieli się z Czytelnikiem wskazówkami, które możemy stosować, by zapomnieć o niepokoju, by zapobiec poszukiwaniu tylko pesymistycznych chwil, trudnych momentów. Nie jest tak, że każdy dzień obfituje w same ciężkie chwile. Wszechogarniający lęk nie pozwala nam tylko dostrzec tego, co dobre, co wspaniałe. Maanam kiedyś śpiewał „Ulotne chwile, jak motyle…”. Tymi motylami zazwyczaj są radosne momenty w naszym życiu. Pojawiają się i znikają, nawet jeśli są najpiękniejszym okazem. Zachwycamy się nimi tylko chwileczkę, a zapominamy o nich szybciej, niż byśmy chcieli. Za to troski, niespełnione oczekiwania i lęki towarzyszą nam długimi nocami, tygodniami, miesiącami. Jak dementorzy w serii o Harrym Potterze krążą ciągle nad naszymi głowami.

Chcecie choć na chwilę uwolnić się od nich? Jeśli tak to sięgnijcie po tę książkę, w której znajdziecie gotowe rozwiązania jak zastąpić lęk celami, marzeniami, pragnieniami, bliskością, zainteresowaniami.

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Muza za obdarzenie mnie zaufaniem i podarowanie egzemplarza recenzenckiego.

„Żyj bez toksyn. Jak pozbyć się szkodliwych substancji ze swojej codzienności” Aleksandra Olsson, Aleksandra Rutkowska

ŻYJ BEZ TOKSYN. JAK POZBYĆ SIĘ SZKODLIWYCH SUBSTANCJI ZE SWOJEJ CODZIENNOŚCI.

  • Autor:ALEKSANDRA OLSSON, ALEKSANDRA RUTKOWSKA
  • Wydawnictwo:CHILLI BOOKS
  • Liczba stron:368
  • Data premiery:14.04.2021r.

@Chilli Books (@wydawnictwoznakpl) ma się czym pochwalić. Mimo, że ma na koncie jeszcze niewiele publikacji, wydane książki cechuje duża różnorodność. Sama przeczytałam i zrecenzowałam „Pamiętaj o mnie”  Megan Mirandy (jej najnowsza „Dziewczynka z Widow Hills”, która premierę będzie miała 11 sierpnia br. już w moich rękach!!!), „Najlepsze przed nami”  Zuzy Kordel, „Parafil” Bartka Rojnego czy „Bądź moim marzeniem” Moniki Michalak. Z innymi wydaniami zapoznacie się tutaj: Wydawnictwo Chilli Books. Mamy więc i lekki thriller psychologiczny, i mocny kryminał, i ciekawe książki obyczajowe. Do przeczytanych publikacji z tego Wydawnictwa dorzuciłam jeszcze „Żyj bez toksyn. Jak pozbyć się szkodliwych substancji ze swojej codzienności”  pióra  Aleksandry Olsson i Aleksandry Rutkowskiej, która premierę miała 14 kwietnia. Wiem, wiem spóźniłam się nieco, używając eufemizmu , z publikacją recenzji. Przyznaję, że eko tematy nie są moją mocną stroną. Książkę musiałam więc „przetrawić”, a ukazany w niej punkt widzenia odnieść do swojego życia.

Trochę BIO, trochę EKO

Lub raczej bardziej BIO i bardziej EKO. Wstyd się przyznać, ale ani BIO, ani EKO nie jestem. Z zapałem więc zaczęłam śledzić kolejne strony książki zaczytując się w porady jak ograniczać w naszym życiu, w naszym otoczeniu  trujące substancje chemiczne, w jaki sposób wybierać i selekcjonować żywność przyjazną zdrowiu oraz w jaki sposób „zabierać głowę na zakupy”, by ograniczać negatywny wpływ na nasze środowisko. Autorki dają czytelnikowi gotowe rozwiązanie na problem przechowywania żywności w sposób bardziej ekologiczny (folia aluminiowa powinna być już przeszłością!)  oraz w jaki sposób uczyć ekologicznych zachowań dzieci od samego początku. Z lektury dowiemy się na co powinniśmy zwracać uwagę w używanych kosmetykach, by korzystać z dobrodziejstw natury na co dzień, a także jak zminimalizować nasz wpływ w ślad węglowy powstały po nieekologicznych wyborach.  

Gdybym miała określić publikację jednym słowem, no może dwoma, to napisałabym, że to skarbnica wiedzy. Skarbnica przygotowana przez dwie wykształcone w tym kierunku kobiety. Jedna jest doktorem nauki o zdrowiu i dietetykiem klinicznym, więc wie wszystko o negatywnym wpływie na nasze życie i zdrowie produktów wytwarzanych przy użyciu chemikaliów. Druga jest doktorem nauk medycznych i biotechnologiem, rozumie więc zależności występujące pomiędzy naszym samopoczuciem, a tym co jemy, co pijemy, co kupujemy, co nosimy i czym się smarujemy lub w czym się myjemy. Czytając długo czułam się jak kompletny agnostyk, jak całkowity ignorant. Możliwe, że dlatego tak trudno było mi napisać tą recenzję i się do tego przyznać. „Nie ma złego, co by na dobre nie wyszło” jak mówi przysłowie. Potwierdzam. Od przeczytania książki minęło już trochę czasu. Do momentu napisania recenzji zaczęłam pomału wdrażać, bardziej lub mniej świadomie, rady w niej zawarte. Nie jest to takie trudne jak się na początku wydaje. Zaczęłam czytać opisy na etykietach. Zrezygnowałam z kupowania produktów w opakowaniach wyprodukowanych z wielu tworzyw (kojarzycie mleko i soki w kartonach?), które są trudne do poddania recyklingowi. Bardziej zaczęłam rozumieć i stosować zasady ZERO WASTE. Szukając bluzy sportowej zakupiłam produkt z recyklingu. Bez problemu go znajdziecie w sieciówce, spokojna głowa.

To książka, którą muszą przeczytać ci, którym świat wokół nie jest obojętny i którzy wiedzą, że to co nas otacza musi pozostać dla wielu pokoleń nastających po nas. To książka do której trzeba wracać, do której ja muszę jeszcze wrócić, by na nowo zrozumieć i na nowo nauczyć się jak być bardziej BIO i jak żyć bardziej EKO.

Moja ocena: 7/10.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Chilli Books.

 

„Jestem kobietą” Karolina Szaciłło

JESTEM KOBIETĄ

  • Autor:KAROLINA SZACIŁŁO
  • Wydawnictwo:ZNAK
  • Liczba stron:352
  • Data premiery:05.05.2021r.

Nie wiem dlaczego nie lubię poradników. Kompletnie nie wiem. Jak już się skuszę i przeczytam, w większości przypadków jestem zadowolona, nawet jeśli nie jestem w stanie wdrożyć przeczytanych technik w moje życie od razu lub nie jestem w stanie od razu zauważyć żadnej zmiany. Do niektórych wracam kilkukrotnie. Z książką „Jestem kobietą” @Karolina Szaciłło wydaną przez @wydawnictwoznakpl tak właśnie było. Od premiery, która miała miejsce 5 maja br. wracałam do niej kilka razy, a mówiąc ściślej do niektórych z jej rozdziałów powróciłam, jeszcze przed napisaniem tej recenzji. Musiałam wiele tematów przetworzyć ponownie, przeżyć je jeszcze raz. Dobrze się stało, gdyż nie dałam się ponieść emocjom, tym negatywnym. Dałam szansę dojrzeć wątkom opisanym przez Autorkę i teraz patrzę na jej książkę całkowicie innymi oczami.

 

Jedz, baw się i kochaj, czyli historia o tym, jak odnaleźć i pokochać siebie” – z opisu Wydawcy.

Nie będę Was oszukiwać, w książce nie znajdziecie na to recepty. Znajdziecie jednak opowieść o kobiecości, o samorealizacji, o zrozumieniu siebie. To nie poradnik, to raczej dziennik własnych przeżyć. Te osobiste doświadczenia Autorki dają nam moc i nawóz do zrozumienia własnych zachowań, własnych emocji, własnych kompleksów. W ilu miejscach, odnalazłam siebie, a nie Szaciłło!!! Nie sposób zliczyć. Chwilami byłam ogromnie zaskoczona otwartością z jaką Autorka opisywała o swoich własnych doświadczeniach, bardzo trudnych doświadczeniach. Takich doświadczeniach, po których człowiek zaczyna wątpić w swoje człowieczeństwo i zastanawia się nad swoich zezwierzęceniem. Nikt nie jest idealny, nikt nie jest wolny od skłonności do nałogów, nikt nie jest wolny od błędów. Ważne, by znaleźć receptę, by znaleźć odpowiednią motywację i nie dać się pokonać. To jest największa rada, którą wyciągnęłam z tej pozycji.

Ogromnym plusem są różne techniki i rady do których odniosła się Karolina Szaciłło. Przeczytamy więc sporo o technikach relaksacyjnych, o wpływie zdrowych relacji na nasze życie, na nasze postrzeganie świata i otaczającej nas rzeczywistości. Możemy zaczytywać się jak skutecznie budować własną wartość i jak zrozumieć, że akceptacja osób trzecich nie jest nam potrzebna, by być kimś wyjątkowym, by być kimś ważnym. Własna akceptacja i poszczególne techniki psychoterapeutyczne są zawsze dla mnie „smakowitym kąskiem”. Nie zawsze w beletrystyce jestem w stanie odnaleźć tak umiejętne odniesienie do „swojego ja”, do swoich emocji, które musimy umieć nazwać, by nad nimi pracować. Dlatego warto było przeczytać tę książkę i do niej nawet kilkukrotnie powrócić.

Moja ocena: 7/10.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak.

„Plan na miłość, czyli jak stworzyć fajny związek” Logan Ury

PLAN NA MIŁOŚĆ, CZYLI JAK STWORZYĆ FAJNY ZWIĄZEK

  • Autor:LOGAN URY
  • Wydawnictwo:ZNAK
  • Liczba stron:400
  • Data premiery:05.04.2021r.

Mam ostatnio szczęście do książek @wydawnictwoznakpl. Nie mogę nie wspomnieć o trylogii Grety Drawskiej (RytuałStos oraz Chichot), którą ciągle uważam za wyjątkowo udane, pierwsze spotkanie z Autorką. O ile z recenzji trylogii Drawskiej wywiązałam się bez zbędnej zwłoki, o tyle prezentowana przeze mnie książka w tym wpisie, musiała sporo czekać na swoją kolej. Nie ukrywam poradnik „Plan na miłość, czyli jak stworzyć fajny związek” Logan Ury nakładem @wydawnictwoznakpl, który premierę miał 5 kwietnia br. nie okazał się książką dla mnie. Kilka razy wracałam do niego, by w końcu skończyć go czytać. Dla kogo ta książka jest więc idealna?

Jak pisze Wydawca dla tego, kto chce znaleźć odpowiedzi na następujące pytania:

– „Jak uniknąć pułapek współczesnego randkowania.

– Jak znaleźć partnera, który w związku będzie chciał tego co ty.

– Która znajomość zawarta na portalu randkowym ma szansę przerodzić się w coś więcej.

– Kiedy zdecydować się na kolejny etap w związku.

– Jak wyleczyć złamane serce”.

Ja pierwsze zakochanie, pierwsze zauroczenie, pierwsze motyle w brzuchu i pierwszy długoletni związek mam za sobą. Wielu moich znajomych ma za sobą również nieudane randki na portalu Tinder i tym podobnym oraz niespełnione marzenia po spotkaniu z partnerem w sieci. Z poradnika nie dowiedziałam się więc niczego, chociaż jego ogromnym plusem jest odniesienie się Autorki do badań z zakresu behawiorystyki, do konkretnych zachowań człowieka. Dzięki takiemu podejściu Autorka tłumaczy i interpretuje zachowania, które pojawiają się w relacjach pomiędzy partnerami wykazującymi konkretne cechy, czasem nawet niemiłe i niespodziewane. To jest bez wątpienia najbardziej wartościowa cecha tej książki. Prawdziwe historie z życia pacjentów psycholożki, którym sama Autorka stara się pomóc, dla których stara się zaklinać ich los, ich związek, ich relację. Nie jest to łatwe, jak pewnie sami wiecie. Czasem nawet nie wiadomo, czego brakuje. Nierzadko dokładnie wiemy, co zawiodło. Nawet nie tylko my, lecz również prawie wszyscy z naszego otoczenia.

Jeszcze parę słów o stylu i języku. Jest bardzo konsekwentny. Mimo, że nie czytałam poradnika jednym „ciągiem” wracając do niego od razu wiedziałam, gdzie jestem, co przeczytałam, nad czym teraz Autorka się skupia, co chce opisać i jaką radę chce nam dać. Czytanie w częściach też ma swoje zalety. Każdy rozdział był jakby dla mnie odrębną historią. Możliwe, że to pozwoliło mi skończyć lekturę w całości i ocenić ją w bardzo przyzwoity sposób. Tylko zamknięte wątki mogą opisać całą historię!!!

Mówią „szukajcie a znajdziecie”. Parafrazując „czytajcie a dowiecie się” o co chodzi z tymi współczesnymi związkami!!! Bo, że o coś chodzi, to chyba wszyscy czujemy.  

Moja ocena: 7/10.

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Znak.