„Dolina straconych złudzeń” anna górna

DOLINA STRACONYCH ZŁUDZEŃ

  • Autor: ANNA GÓRNA
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Seria: PIOTR SAUER. TOM 2
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery: 22.03.2023r.

Na początku zeszłego roku Anna Górna zadebiutowała „Krainą złotych kłamstw”. Po przeczytaniu uznałam, że to dobry debiut. Potem miałam okazję poznać autorkę na Targach Książki w Katowicach, gdzie opowiadała o kolejnym tomie. Czekałam więc na niego z niecierpliwością i się doczekałam. „Dolina straconych złudzeń” premierę miała 22 marca. Przeczytałam ją niedawno i znowu pozostaje mi oczekiwanie na kolejny tom😊 Lektura dostarczyła mi mnóstwa wrażeń i oceniam ją jeszcze lepiej niż debiut. Gratuluję autorce!

W małym, szwajcarskim, alpejskim miasteczku grasuje seryjny morderca. Zostawia ciała swoich ofiar w górach, ułożone w upiornych inscenizacjach z założonymi maskami. Na mieszkańców i turystów pada blady strach. Zarząd jednego z luksusowych hoteli zatrudnia detektywa Piotra Sauera w celu wytopienia sprawcy. Już od pierwszych dni pobytu w Niederwalden lokalna społeczność daje mu odczuć, że nie jest tu mile widziany. Wkrótce dołącza do niego Mia i razem próbują przebić się przez atmosferę nieufności i wrogości. Nie zdają sobie jednak sprawy, jak trudne będzie to śledztwo i w jaki wielkim niebezpieczeństwie wkrótce się znajdą…

Powieść składa się z prologu i pięciu części, a każda z nich składa się z w miarę krótkich podrozdziałów. Część z nich opatrzona jest datą lub miejscem i imieniem bohatera, co zdecydowanie ułatwia czytelnikowi połapanie się w sytuacji. Akcja toczy się współcześnie, w 2019 roku, a czasem przenosi się dwa lata wcześnie i pokazuje wydarzenia oczami komendantki policji Kathrin. Narracja jest trzecioosobowa. Powieść czyta się bardzo przyjemnie, szybko. Akcja od samego początku mnie wciągnęła, autorka podsuwa nam różne tropy, wszystko po to by się chwilę później z nich wycofać Muszę powiedzieć, że zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, spowodowała, że czułam się jak na karuzeli. Świetnie i w sposób dla mnie nieprzewidywalny autorka wyjaśniła tą intrygę, chociaż oczywiście pewnych drobnych kwestii można się było domyślić już chwilkę wcześniej, o tyle całokształt mocno mnie zaskoczył. Mocną stroną tej powieści są też bohaterowie. Przede wszystkim Piotr Sauer, był policjant, który wyemigrował do Szwajcarii, pracował w firmie ubezpieczeniowej, a potem został detektywem. Ciągnie się za nim ciężar przeszłości, problemy z niedostępną emocjonalnie żoną, z którą pozostaje w separacji, nastoletnia córka… Oprócz tego jest Mia, młoda kobieta, która pełni rolę jego asystentki, już w pierwszym tomie wiedziałam, że to postać z potencjałem. Tutaj jej wątek zdecydowanie się rozwinął. Również mierzy się z przeszłością, trudną relacją z matką oraz tajemnicą śmierci ojca. Zakończenie powieści zdecydowanie zapowiada, że w kolejnym tomie ten wątek zostanie jeszcze bardziej rozwinięty.

„Dolina straconych złudzeń” to świetny kryminał, z licznymi wątkami obyczajowymi i psychologicznymi. Warsztat autorki zdecydowanie się rozwinął i czytałam tą powieść z ogromną przyjemnością. I od razu po przeczytaniu ostatniego zdania czekam z wielką niecierpliwością na ciąg dalszy😊

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Dzień gniewu” bartosz szczygielski

DZIEŃ GNIEWU

  • Autor: BARTOSZ SZCZYGIELSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 408
  • Data premiery: 22.02.2023r.

Nigdy nie ukrywałam, że zdecydowanie łatwiej przychodzi mi czytanie, niż napisanie recenzji i często te przeczytane już książki, nawet te, na które czekałam z niecierpliwością trochę się na zrecenzowanie muszą naczekać. Tak właśnie rzecz się miała z „Dniem gniewu”. Najnowsza powieść Bartosza Szczygielskiego premierę miała 22  lutego nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału. Książki autora bardzo cenię. Tę przeczytałam ponad miesiąc temu, ale z premierą przychodzę do Was dopiero dzisiaj. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale, więc zapraszam do lektury.

Dzień jak co dzień. Centrum handlowe. Tłum ludzi. Nieoczekiwanie w sam środek wjeżdża rozpędzony samochód. Wielu ludzi zostaje rannych, część traci życie. Jedna z poszkodowanych, młoda kobieta trafia do szpitala. Nie pamięta niczego. Co się wydarzyło. Jak znalazła się na miejscu tragedii? Kim jest? Z biegiem czasu zaczyna przeczuwać, że z wydarzeniami może mieć związek bliska jej osoba, a nawet ona sama. Jednak tego co udało jej się odkryć, nie spodziewała się w najgorszych koszmarach… W tym samym czasie młodszy aspirant Krystian Betel, który przypadkiem znalazł się na miejscu zbrodni zaczyna interesować się sprawą, dostrzegając w niej szansę na szybki awans dla siebie. Nawet przez chwilę jednak się nie spodziewa do jak przerażającego miejsca zaprowadzi go podjęty trop…

Pierwszą książką Bartosza Szczygielskiego, którą przeczytałam była „Winni jesteśmy wszyscy”, którą oceniłam 7/10. Potem były kolejno „Nie chcesz wiedzieć”, „Dolina cieni” i „Nim skończy się noc”, każda z oceną 8/10. Można więc śmiało powiedzieć, że książki autora bardzo lubię, każdą kolejną biorę w ciemno i czekam na nią z niecierpliwością. Nie inaczej było i w przypadku „Dnia gniewu”. Jej lektura była prawdziwą przyjemnością, czytałam ją z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Już od pierwszych stron autorowi udało się przykuć moją uwagę, a im dalej, tym większa jazda bez trzymanki😉 Powieść, pisana w narracji trzecioosobowej, podzielona jest na dni, relacjonowane naprzemiennie z punktu widzenia Liliany i Krystiana. Świetny, dynamiczny styl, z elementami obyczajowymi i psychologicznymi skłania do przemyśleń na istotne tematy. Autor myli tropy, raz przyśpiesza, raz zwalnia akcję, żeby uśpić czujność czytelnika, na końcu zaskakuje i uderza z grube rury. Ogromnym plusem powieść są też ciekawi bohaterowie, wielowymiarowi, skomplikowani. Dzięki postaci Liliany możemy się zastanowić skąd tam naprawdę bierze się zło, jaka jest jego geneza i czy człowiek jest, albo dobry, albo zły.

Autorowi po raz kolejny udało się mnie zaskoczyć, a poruszany tu przez niego temat sekt uważam za bardzo ważny. Ukazany został tu proces wykorzystywania osamotnienia i zagubienia drugiego człowieka, by omamić go swoimi chorymi ideami i wykorzystać do własnych celów. Ogrom manipulacji i złudzeń, które człowiek jest w stanie stworzyć dla własnych korzyści. Obraz ten zaskakuje, mogę nawet powiedzieć, że szokuje, ale jest bardzo istotny i potrzebny.

Na koniec pozostaje mi stwierdzić, że Szczygielski po raz kolejny zaserwował czytelnikom świetny thriller, w którym obnaża schematy manipulacji i mechanizmy rządzące naszym społeczeństwem. Zabiera czytelnika w zapierającą dech w piersiach przygodę, fundując istny kołowrotek emocji. Gorąco Was zachęcam do lektury.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Terytorium” Agnieszka Pietrzyk

TERYTORIUM

  • Autor: AGNIESZKA PIETRZYK
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 25.01.2023r.

Książki Agnieszki Pietrzyk uwielbiam od dawna. Zaczęłam od „Zostań w domu”, od której dosłownie nie byłam w stanie się oderwać. Potem były „Nikt się nie dowie”, „Kto czyni zło” i „Las zaginionych”. Każda z nich bardzo mi się podobała i po każdej bardziej podziwiałam autorkę i z coraz większą niecierpliwością wyczekiwałam jej kolejnej powieści. Pamiętam spotkanie z pisarką na Warszawskich Targach Książki, gdzie opowiadała, że pracuje nad czymś nowym, innym, co będzie dotyczyło konfliktu wojska i policji. Bardzo byłam ciekawa tej nowej powieści. I tak oto 25 stycznia nakładem Czwartej Strony Kryminału ukazało się „Terytorium”. I muszę Wam zdradzić już teraz, że i tą powieść autorki oceniam bardzo pozytywnie. Trudno było mi się od niej oderwać, a opowiedziana historia zrobiła na mnie duże wrażenie.

W lesie przy granicy polsko-rosyjskiej odbywają się ćwiczenia żołnierzy Wojskowej Obrony Terytorialnej. Niestety w ich trakcie dochodzi do tragedii. Kapral Derkacz na skutek złej oceny sytuacji oddaje śmiertelny strzał do cywila. Na miejsce przyjeżdża policja. Wojskowi nie mają jednak zamiaru z nimi współpracować. Jest również świadek zdarzenia, kobieta, która towarzyszyła zamordowanemu mężczyźnie. Zarówno policja, jak i wojsko chcieliby ją mieć po swojej stronie. Kobieta jednak ma własne interesy i nie ma zamiaru poświęcać się dla którejkolwiek ze stron. Do głosu dochodzą uprzedzenia na linii wojsko-policja, pokaz sił i próby postawienia na swoim za wszelką cenę. To niestety prowadzi do kolejnej tragedii…

Akcja książki zapiera dech w piersiach. Przeraża, szokuje i pozostawia w osłupieniu. Czy to mogło by się zdarzyć naprawdę? Mam nadzieję, że nie, ale autorka tak przekonywująco ukazuje mentalność żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, że niestety można się obawiać, że zdarzenia przedstawione w książce nie są niemożliwe. Mogę sobie wyobrazić, że powieść ta nie zostanie dobrze przyjęta w pewnych kręgach. I chociaż oczywiście jest to fikcja literacka, muszę powiedzieć, że tylko na początku akcji może się wydawać, że żołnierze są tu przedstawienia jako ta zła strona, a policja jako dobra. Później wszystko się komplikuje, nic nie jest jednoznaczne. Autorka świetnie ukazała postacie bohaterów, są wielowymiarowe, interesujące i złożone. Świetny styl i tempo akcji dopełniają działa. Powieść składa się z dziewiętnastu części, prowadzonych w narracji trzecio osobowej, ukazującej wydarzenia naprzemiennie z punktu widzenia wojska i policji. Dzięki temu możemy znaleźć się bliżej każdej ze stron. Przedstawione wydarzenia są zaskakujące, autorka myli tropy, trzyma w napięciu i generalnie funduje czytelnikowi istny rollercoaster. Jest to thriller z elementami sensacji, który zdecydowanie nie pozostawi Was obojętnymi.

Na samo koniec muszę przyznać, że autorka miała rację, jest to coś zupełnie innego. Mocna, odważna, momentami wprawiająca w osłupienie powieść, której zdecydowanie po przeczytaniu szybko nie zapomnicie, a wydarzenia, o których przeczytacie jeszcze na długo pozostaną z Wami. Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA

.

„Zamknięte drzwi” Freida McFadeden

ZAMKNIĘTE DRZWI

  • Autor: FREIDA McFADDEN
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 344
  • Data premiery: 25.01.2023r.

„Zamknięte drzwi” to pierwsza wydana w Polsce książka Freid’y McFadden, autorki thrillerów psychologicznych, która z zawodu jest lekarką, specjalistką od urazów mózgu. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po dobry thriller, jednak czasem czytając niektóre z nich czuję się trochę znudzona i odnoszę wrażenie, że znowu wszystko przebiega według jednego i tego samego schematu. Czy tak było w przypadku tej powieści? Przekonajcie się sami…

Opis książki bardzo mnie zaintrygował. Jej bohaterka Nora to trzydziestosześcioletnia chirurg, współwłaścicielka kliniki. Zawodowo odnosi sukcesy, a prywatnie prowadzi samotne, spokojne, uporządkowane życie pod przybranym nazwiskiem. Nie chce bowiem by ktoś się dowiedział kim jest. A jest córką seryjnego mordercy. W czasie, gdy jedenastoletnia Nora odrabiała lekcje w swoim pokoju, jej ojciec w piwnicy oddawał się swojemu hobby, którym nie okazała się, tak jak mówił, stolarka, lecz mordowanie kobiet. Łatka córki mordercy to straszne dziedzictwo. Żyje więc samotnie, nikomu nie zdradzając swojej prawdziwej tożsamości. Do czasu aż w jej życiu pojawia się znajomy z przeszłości, a pacjentka Nory zostaje zamordowana, w sposób nawiązujący do jej ojca. On nie mógł tego zrobić, gdyż ciągle odsiaduje wyrok w więzieniu, ale te dziwne zbiegi okoliczności zwracają na Norę uwagę policji i nie tylko. Czy kobieta ma coś do ukrycia?

Thriller jest rewelacyjny. Wzorcowo poprowadzona akcja została zawarta prologu, epilogu i 46 rozdziałów prowadzonych w pierwszoosobowej narracji. Autorka świetnie myli tropy, utrzymując czytelnika w napięciu i niepewności. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło i spowodowało, że cała ta historia pozostanie ze mną na długo. Konstrukcja bohaterów, w tym przede wszystkim głównej bohaterki jest wyśmienita. Jest to postać złożona, wielowymiarowo, niejednoznaczna. Podobnie jest z innymi bohaterami, nawet Ci, którzy odgrywają nie tak ważne role są prawdziwi, skomplikowania, trudni do prze

Bardzo lubię takie powieści, w których niczego nie można być pewnym, w którym autor podsuwa różne tropy, by za chwilę się z nich wycofać, których akcja jest tam niesamowita, że aż człowiekowi zapiera dech w piersiach, a jednocześnie zachowana zostaje prawda psychologiczna i życiowa. Ta powieść pozostanie ze mną na długo i zdecydowanie ją polecam.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA

.

„Kraina marzeń” Nicholas Sparks

KRAINA MARZEŃ

  • Autor: NICHOLAS SPARKS
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 416
  • Data premiery: 26.10.2022r.
  • Data premiery światowej: 20.09.2022r.

@WydawnictwoAlbatros wydaje książki mistrza romantycznych powieści, autora bestselera „Pamiętnik”, już od dłuższego czasu. Nicholas Sparks może liczyć na piękne wydania, tak jak czytelnicy mogą liczyć na subtelne opowieści jego autorstwa. Kiedyś nałogowo zaczytywałam się w publikacje tego autora. Lubiłam wątki obyczajowe w nich prezentowane w całkowicie męskim wydaniu, a także płynącą jak łagodna rzeka narrację. Recenzje dwóch jego poprzednich książek znajdziecie na mój blogu („Jedno życzenie”, „Powrót”). Najnowsza powieść zatytułowana „Kraina marzeń” debiutowała na polskim rynku wydawniczym w dniu 26 października br. Trzy tygodnie po premierze zapraszam do zapoznania się z moją opinią na jej temat.

Dwudziestopięcioletni Coby Mills w trakcie trzytygodniowego urlopu na Florydzie spotyka piękną Morgan Lee. Absolwentkę wokalistyki na stanowym uniwersytecie, która spędza upragnione wakacje w towarzystwie trzech przyjaciółek. Obojga do siebie ciągnie. Spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Niespodziewana choroba cioci Angie i niedyspozycja siostry Paige ściąga Coby’ego na rodzinną farmę. Drogi młodych się rozchodzą, by spotkać się w najmniej oczekiwanym momencie.

Nie jest to literatura obyczajowa z wątkiem romantycznym na miarę „Pamiętnika”. Niemniej jednak z lekturą spędziłam mile czas. Sparks rozpisał fabułę w typowo swoim stylu. Subtelna narracja. Cienka granica między romansem, a książką obyczajową. Do tego głęboko skrywana trauma, rana nie pozwalająca rozwinąć głównym bohaterom skrzydeł. Ta recepta sprawdziła się i tym razem, mimo, że nie było w zakończeniu fajerwerków.

Narracja związana z historią Coby’ego i Morgan prowadzona jest w pierwszej osobie. To Coby jest narratorem. W rozdziale pierwszym bardzo sprawnie wprowadza czytelnika w jego przeszłość kreśląc historię jakim był dzieckiem, jaki bunt przechodził w wieku nastu lat i na jakiego młodego mężczyznę wyrósł. Ta nostalgiczna podróż stanowiła bardzo dobre preludium do całej historii opartej na osobie Coby’ego. Bez wątpienia sposób prowadzenia narracji jest mocną stroną powieści. Dzięki temu mogłam skupić się na tym, ile wie Coby, co przeżywa, jakie są jego motywacje. Pozostałe postaci zostały wykreowane znacznie słabiej. Emocje odczuwane przez nich nie przemawiały do mnie tak silnie, jak emocje i wrażenia Coby’ego. To on zawładnął moją cała uwagę. To w jego stronę zwróciłam moje myśli. Postać Morgan mnie zawiodła. Sparks starał się ją przedstawić jako utalentowaną, inteligentną, zabawną młodą osobą. Ja niestety odebrałam ją jako kolejną atrakcyjną laskę, na którą Coby zadziałał swoim magnetycznym urokiem. Znacznie bardziej ciekawa okazała się historia Beverly i jej syna Tommiego, która opowiadana była naprzemiennie w perspektywy narratora w trzeciej osobie, ze wspomnianą narracją Coby’ego.

Książka składa się z sześćdziesięciu ośmiu rozdziałów i epilogu, w którym wszystko się wyjaśnia. Rozdziały są krótkie, a sposób prowadzenia fabuły sprzyja szybkiemu czytaniu. Autor kreśli życie bohaterów z wielu nitek, które zostały rzucone raz tu, raz tam. Skłania czytelnika to zastanowienia się nad tym, co mamy, co mogliśmy stracić, jak moglibyśmy faktycznie żyć. Ta nostalgia odczuwalna jest praktycznie w każdym słowie, każdym sformułowaniu i w każdej opisanej atmosferze.

To powieść o trudnych decyzjach i szczęściu, które każdemu z nas może przejść obok przysłowiowego nosa, jeśli tylko skupimy się na tym, by zachować się właściwie.

Moja ocena: 6/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od  Wydawnictwo Albatros, za co serdecznie dziękuję.

„Jak kamień w wodę” Hanna Greń

JAK KAMIEŃ W WODĘ

  • Autor: HANNA GREŃ
  • Seria: POLOWANIE NA PLISZKĘ (TOM 1)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 340
  • Data premiery: 12.10.2022r.

Książki Hanny Greń uwielbiam. Jest to jedna z moich ulubionych współczesnych autorek kryminałów. Przygodę z jej twórczością rozpoczęłam od serii z Dionizą, gdzie już po przeczytaniu pierwszego tomu wiedziałam, że każdą kolejną książkę autorki biorę w ciemno. Wiedziałam również, że chcę nadrobić lekturę wydanych wcześniej powieści. Jakiś czas temu udało mi się przeczytać pierwszy tom serii „Polowanie na Pliszkę” pt. „Jak kamień w wodę”. Zrobiła na mnie spore wrażenie. Tym większa była moja radość, gdy usłyszałam, że  Wydawnictwo Czwarta Strona Kryminału podjęło się ponownego wydania tej serii. 12 października premierę miało ponowne wydanie pierwszego tomu, a ja ochoczo odświeżyłam sobie tę powieść.
Kornelia Pliszka to młoda kobieta, która mieszka w Bielsku Białej, w odziedziczonym po babci domu. Żyje sobie spokojnie, można by powiedzieć nie wadząc nikomu. Ze względu na trudne dzieciństwo i ciężkie doświadczenia z czasów młodości jest raczej samotniczką. Niespodziewanie zaczyna otrzymywać pogróżki, a w pewnym momencie ktoś wybija szybę w jej domu.  Kornelia wie, że to czas, aby zawiadomić policję, z czym zwlekała tak długo ze względu na brak zaufania do tej instytucji.  W młodości bowiem kobieta składała już zawiadomienie na policję. Wtedy prowadzący sprawę policjant jej nie uwierzył. Do dziś pamięta te porozumiewawcze spojrzenia, kpiące uśmiechy i ironiczne uwagi. Z wielką obawą decyduje się więc na wizytę na posterunku policji. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazuje się, że sprawę przyjmuje ten sam policjant. Tym bardziej trudno jej zaufać komuś kto zawiódł tak bardzo, kto, by chronić swojego kumpla nie dał wiary słowom pokrzywdzonej dziewczyny. Gerard Skrzyński z jednej strony chce pomóc dziewczynie, czuje niepokój, gdy myśli o jej sprawie sprzed lat, z drugiej stronu chyba nie jest gotowy, by dopuścić do siebie prawdę. Czy to możliwe, by mało wiarygodna i wątpliwa moralnie dziewczyna, którą pamięta sprzed lat zmienił się w uczciwą, silną kobietę? Mimo sprawy sprzed lat, która ich niewątpliwe dzieli policjant czuje, że powinien pomóc dziewczynie. Sprawę znacznie komplikuje fakt, że tą dwójkę zdecydowanie coś do siebie przyciąga, dobrze się czują w swoim towarzystwie. Niestety tamta sprawa, mimo najszczerszych chęci, wciąż tkwi pomiędzy nimi.  Czy będą potrafili wznieść się ponad to czy kwestia gróźb wysyłanych pod adresem kobiet zostanie rozwikłana zanim będzie za późno?
Jak kamień w wodę to świetny kryminał z mocno rozwiniętymi wątkami obyczajowymi. Czyta się go z ogromnym zainteresowaniem, lekko i przyjemnie, a jednocześnie porusza istotne społecznie i moralnie tematy. Ogromnym plusem powieści są świetne postacie, przede wszystkim główna bohaterka Jest to silna, konkretna, dosyć charakterystyczna postać kobieca. Przede wszystkim jest to bohaterka wielowymiarowa, oprócz mocnych cech charakteru, jest w niej również sporo delikatności, niepewności, obaw wynikających z doznanych w przeszłości traum. Świetną postacią jest również męska postać policjanta Gerarda. Człowieka lojalnego wobec swoich przyjaciół, uczciwego i honorowego mężczyzny. Bardzo polubiłam również postać przyjaciółki Kornelii – Joanny, babcię i  jej partnera, a także na swój sposób interesującymi postaciami są rodzice Kornelii.

Autorka w swojej powieści porusza istotne tematy między innymi te dotyczące relacji międzyludzkich. W rozmaitych odsłona Po pierwsze relacji między kobietą i mężczyzną i tego jak trudną kwestią jest zaufanie. Jest też kwestia relacji rodzinnych, relacji rodziców z dziećmi i smutny fakt, że nie wszyscy nadają się do bycia rodzicami. W naszym społeczeństwie ciągle dosyć mocno zakorzenione jest przekonanie, że pewnym obowiązkowym elementem życia jest posiadanie partnera, najlepiej żony lub męża i posiadanie dziecka. Właśnie posiadanie, dla niektórych w dosłownym rozumieniu tego słowa. Posiadam dziecko, tak jak posiadam dom, samochód i inne przedmioty. Tyle, że dziecka w przeciwieństwie do przedmiotów materialnych nie można oddać ani wymienić.

Historia przedstawiona w tej powieści jest dla mnie bardzo ciekawa, ukazuje między innymi w jak dziwny i czasem niepojęty sposób może działać ludzka psychika. Pokazuje jak bardzo do zdrowego funkcjonowania potrzebujemy zdrowych relacji rodzinnych i społecznych. Polecam Wam gorąco tą lekturę, a sama z ogromną niecierpliwością będę oczekiwała wydania przez Czwartą Stronę Kryminału drugiego tomu serii.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

„Wieża strachu” Przemysław Borkowski

WIEŻA STRACHU

  • Autor: PRZEMYSŁAW  BORKOWSKI
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 394
  • Data premiery: 12.10.2022r.

Bardzo sobie cenię książki Przemysława Borkowskiego. Lubię cykl z prokurator Gabrielą Seredyńską, więc gdy usłyszałam, że w październiku premierę będzie miał trzeci tom bardzo się ucieszyłam. Dwa poprzednie wywarły na mnie ogromne wrażenie, nie mogła się już doczekać sięgnięcia po trzeci. Czy sprostał on pokładanym w nim nadziejom? Przeczytajcie sami.

Tym razem nasza bohaterka ma do rozwikłania zagadkę dwóch ciał znalezionych w apartamencie na 30 piętrze luksusowego wieżowca w centrum Warszawy. Makabryczne znalezisko zdaje się nie zawierać żadnych wskazówek. Patrząc na miejsce znalezienia zwłok trudno odtworzyć kolejność zdarzeń i stwierdzić co się tu wydarzyło. Prokurator z udziałem śledczych stara się wnikliwie krok po kroku odkryć, co tak naprawdę miało miejsce i muszę Wam zdradzić, że nie raz zostaną zaskoczeni.

Większości z nas chyba nie raz zdarzyło się zastanawiać nad tym, czy to co nas spotyka dzieje się naprawdę. Wokół tego pytania autor osnuł fabułę swojej najnowszej książki. Akcja toczy się wokół dwóch planów czasowych, naprzemiennie osłaniając mam wydarzenia z obydwu z nich. Jeden z nich skupia się wokół śledztwa prowadzonego przez prokurator Seredyńską.  Rozpoczyna się w momencie jej przybycia na miejsce zbrodni. Drugi przedstawia wcześniejsze wydarzenia, które w pewien sposób doprowadziły do śmierci mężczyzny i kobiety. Zdarzenia te przedstawione są z punktu widzenia Krystiana Zapały. Natomiast nie do końca wiemy jaką rolę w tych zdarzeniach on odegrał. W trakcie przedstawionej przez autora akcji zaczynamy podejrzewać, co mogło tam się wydarzyć. Gdy tylko zaczyna nam się wydawać, że to wiemy, autor myli nam trop, podsuwa nowe wskazówki żeby koniec końców okazało się, że wszystko jest tylko złudzeniem i tak naprawdę do końca nikt nie wie, co się rzeczywiście wydarzyło. W pewnym momencie podczas lektury miałam poczucie pewnego znużenia wątkiem, nazwijmy go egzystencjalnym. Tym, że drugi plan wydarzeń rozgrywał się prawie w całości wokół rozważań dotyczących tego, co jest rzeczywiste, a co nie. Porównałbym to do akcji Matrixa, bowiem założenie jest takie, że człowiek jest przeświadczony o tym, iż to jego życie, że czegoś doświadcza, że coś dzieję się naprawdę, tymczasem może się okazać, że wszystko jest tylko złudzeniem, wytworem naszego umysłu. Wszystko zmierza do pytania, czy tak naprawdę w ogóle istnieje coś takiego, jak obiektywna rzeczywistość, czy wszystko nie jest tylko naszą interpretacją, bądź bardzo rzeczywistym wytworem naszego umysłu. Tak jak powiedziałam, w pewnym momencie miałam poczucie, że tego wątku jest za dużo. Pragnęłam więcej akcji toczącej się bezpośrednio wokół śledztwa, a mniej tych wcześniejszych wydarzeń. W pewnym momencie rzeczywiście tak się stało, ten drugi wątek został zawieszony, odsunięty na boczny plan, a śledztwo ruszyło pełną parą. Natomiast po przeczytaniu całości muszę oddać honor autorowi i stwierdzić, że wszystko łączy się w spójną całość, wszystkie te rozważania, drobne zdarzenia mają swój cel i sens. Wydaje się, że autor pisząc swą powieść bardzo dokładnie wiedział, co chce nam powiedzieć. Chodziło mu  zdecydowanie o coś więcej niż tylko o przedstawienie kryminalnej intrygi. Dał czytelnikowi pretekst do rozważań dotyczących złudzeń, realności i poniekąd sensu naszego istnienia. Kwestie dotyczące wizji, możliwości naszego umysłu są niesłychanie interesujące, a rozważania na ten temat moglibyśmy toczyć w zasadzie bez końca, gdyż tak naprawdę w tym temacie wiele kwestii pozostaje tylko założeniem. Na pewno większość tych założeń można poddać w wątpliwość. Powieść ta może staje się więc zaczątkiem do rozmyślań na bardzo ważne tematy, które dotyczą każdego z nas. Po zakończeniu lektury muszę więc powiedzieć, że nie zmieniłabym w niej ani jednego zdania. Każde zdarzenie jest jak najbardziej uzasadnione i przekonywujące. Książka wciąga, intryguje, wzbudza emocje.

Bardzo podobała mi się też tytułowa metafora – wieża strachu – nawiązuje do miejsca, w którym toczy się akcja, w której dokonało się zło. Szklany wieżowiec wniesiony przez człowieka, na nienaturalnej dla człowieka wysokości, wydaje się przeczyć boskim prawom i prawom fizyki. Wydaje się być wyrazem pychy człowieka, wyrazem jego manii wielkości, roszczenia sobie pretensji do bycia wybitnym gatunkiem, lepszym od innych. Autor pośrednio zadaje pytanie czy życie w takim miejscu jest zgodne z prawami natury, czy jest dobre dla człowieka? Czy nie jest to tak, że to gdzie żyjemy, w jakich okolicznościach, w jakich warunkach wpływa na to jak toczy się nasze życie? Wpływa na to, czy do głosu  dochodzi drzemiące w nas zło, czy dobro. Bardzo ciekawy i zasługujący na refleksję jest to wątek i brawa dla autora za jego poruszanie. Jestem pod wielkim wrażeniem i serdecznie zachęcam was do lektury.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA.

Recenzja przedpremierowa – „Na wieczne potępienie” Małgorzata Rogala

NA WIECZNE POTĘPIENIE

  • Autor: MAŁGORZATA ROGALA
  • Seria: PEŁNIA TAJEMNIC (TOM 3)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 335
  • Data premiery: 26.10.2022r.

26 października premierę będzie miała najnowsza powieść Małgorzaty Rogali pt. „Na wieczne potępienie” od wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału. Jest to trzeci tom cyklu „Pełnia tajemnic”, w której bohaterką jest Monika Gniewosz Uwielbiam książki autorki. Do niedawna jedną z moich ulubionych serii była ta o Agacie i Sławku. Lubię też serię z Celiną Stefańską. A ostatnio przeczytałam fenomenalną serię z Weroniką Nowacką, której akcja rozgrywa się w środowisku szkolnym. W „Pełni tajemnic” bohaterką jest policjantka Monika w Gniewosz, która pojawiła się już, jako postać drugoplanowa, w ostatnich tomach serii z Agatą i Sławkiem. Bardzo polubiłam tą bohaterkę, która ma za sobą przemocowe małżeństwo, a jednocześnie znalazła w sobie dość odwagi by próbować zacząć wszystko od nowa.

W powieści „Na wieczne potępienie” Monika w dalszym ciągu układa swoje nowe życie. Niedawno kupiła nowy dom. Wraz z córką dopiero się w nim urządzają. W Pełni odnalazła swoje miejsce na ziemi. Mają tu swoich przyjaciół, dobrze im się tutaj żyje, czują się bezpiecznie. Niespodziewanie w pociągu relacji Gdynia – Grudziądz dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest młoda kobieta, a pasażerami było kilku mieszkańców Pełni, którzy podróżowali kursującym zaledwie 2 razy w tygodniu jedynym bezpośrednim pociągiem z Gdyni do Grudziądza. Jedną z nich była 28 letnia mieszkanka Pełni Liliana. Miesiąc później kobieta znika, a policja znajduje jej zwłoki. Nagie, upozowane, w lesie nad jeziorem. Kiedy w niedługim czasie w podobnych okolicznościach zostaną znalezione zwłoki kolejnej kobiety policjanci zaczynają podejrzewać, że mają do czynienia z seryjnym mordercą. Śledztwo jednak zostajemy im odebrane na rzecz Komendy Miejskiej. Czy Monika wraz z partnerem Tadeuszem zrezygnują z dochodzenia do prawdy?

Książkę czyta się rewelacyjnie wciągnęła mnie od pierwszej strony. Bardzo lubię styl autorki. Niby niespieszny, zawierający liczne wątki obyczajowe i psychologiczne, jednocześnie ciekawe i intrygujące. Wielowymiarowe postacie i ich psychologia to bowiem zdecydowanie mocna strona autorki. Przede wszystkim główna bohaterka. Niby twarda, nieustępliwa, pewna siebie policjantka, z drugiej strony jednak kobieta, która przez lata tkwiła w przemocowym związku. Pełna więc strachu niepewności, lęków i wątpliwości, jednocześnie znalazła w sobie dość siły, by zawalczyć o nowe życie dla siebie i nastoletniej córki. Bardzo podoba mi się również stworzony przez autorkę klimat małomiasteczkowej Pełni. Jest to miejsce, gdzie plotki rozchodzą się z prędkością światła, a wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Jednocześnie jest to miejsce, w którym można mieć kontakt z naturą, w którym jest spokój cisza i przyjaźni ludzie. Przenosząc się kolejny raz do Pełni czułam się jakbym odwiedziła znajome miejsce, do którego mam sentymentalny stosunek i za którym zdecydowanie tęskniłam. Tak jak za pierwszym, i za drugim razem, tym razem również spędziłam tam wspaniale czas i jestem bardzo wdzięczna autorce za stworzenie tego literackiego świata. A tych, którzy jeszcze nie czytali pozostaje mi tylko zachęcić do lektury. Wierzę, że tych, którzy czytali pierwszy i drugi tom, do lektury trzeciego zachęcać nie trzeba. Nadmienię tylko, że powieść tą można czytać oczywiście bez znajomości poprzednich tomów. Aczkolwiek jako wierna fanka autorki zachęcam do sięgnięcia po każdą stworzoną przez nią powieść. Nie pożałujecie!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU Czwarta Strona i autorce.

„Sundial” Catriona Ward

SUNDIAL

Autorka: CATRIONA WARD
Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data premiery: 24.08.2022r.
Liczba stron: 400

No i będą ochy, i achy😊. Nie mogło być inaczej. I to bynajmniej nie chodzi o przepiękną oprawę w twardej okładce najnowszej powieści Catriony Ward „Sundial”, która premierę miała 24 sierpnia br.  . Ani o peany na cześć Wydawnictwa @Czwarta Strona Kryminału, któremu przy okazji serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki. Tym bardziej ochy i achy nie są spowodowane pamięcią po zeszłorocznej rewelacyjnej książki  „Ostatni dom na zapomnianej ulicy” (recenzja na klik). To ochy i achy prawdziwe, z głębi serca. Powstałe w sposób naturalny po przeczytaniu „Sundial”.

Dorosłe życie to bagno, w którym człowiek tkwi po uszy, gobelin wzajemnych pretensji tkany tak ciasno, że nie sposób bo rozplątać.” -„Sundial” Catriona Ward.

Rob i Jack, bliźniaczki wychowały się z Falconem i Mią na farmie pośrodku pustyni o nazwie Sundial. Określenie pochodzi od zegara słonecznego wybudowanego na terenie posiadłości. Jak sama Rob o sobie mówi; „Wychowywałam się na pustyni i zamiast chodzić do szkoły, miałam lekcje z ojcem(…). Hodowaliśmy własne warzywa, mieliśmy jaja od kur i mleko od krowy”. Oprócz tego na farmie przeprowadzano badania nad strachem, wrodzoną agresją u zwierząt. W pracy na farmie pomagał mieszkańcom Paweł, Polak z pochodzenia o trudnej przeszłości. Po latach Rob wychowuje z Irvingiem dwie córki, dwunastoletnią Callie i dziewięcioletnią Anne. O zdradzie męża Rob dowiaduje się przez ospę, którą zaraża się młodsza córka. Nie jest to jednak odkrycie, z którym Rob nie potrafiłaby sobie poradzić. To inne, niepokojące odkrycie zmusza Rob do odbycia podróży ze starszą córką w przeszłość. Do wyjazdu do Sundial.

Zarwałam noc. Przyznaję się. Książkę skończyłam czytać wczoraj o godzinie drugiej w nocy. Nie miałam tego w planach, o nie. Postanowiłam przeczytać pierwsze sto stron, po których całkowicie przepadłam. Nie sposób się od niej oderwać, a to zawsze najlepsza opinia, co do powieści, mimo, że thriller jest pełen niepokoju, strachu. Czytając czułam napięcie, niezrozumienie, obsesję na punkcie przymiotnika „blady” w każdej odmianie i zwierząt, które z natury uwielbiam. Nagle psy zaczęłam spostrzegać jako wrogów, jako zwierzęta z natury łowne, zwierzęta niebezpieczne. Sam pomysł na farmę szczeniąt Jacqueline i Roberta Graingerów przerósł moje najśmielsze wyobrażenia. To samo dotyczy relacji matka – córka, relacji Rob z Callie. Tak trudnej, tak pełnej przeciwności zafundowanych przez Irvinga, tak pełnej wzajemnych pretensji i niezrozumienia. Postać Rob jest niezwykle dojrzała, choć przyczyna jest zgoła inna, od powszechnie spotykanej. I za to Catrionie Ward należą się słowa ogromnego uznania. Za opisanie historii pełnej emocji, trudnych pytań, ale i ciekawych odpowiedzi. Za stworzenie postaci, z którymi do tej pory nie spotkałam się w literaturze. Nie tylko o skomplikowanej duszy i charakterze, ale o nieszablonowej przeszłości.

Autorka idealnie skonstruowała opowieść. Doskonale oczywiście dla opisanych w niej wątków. Zdarzenia czytelnik śledzi z różnych perspektyw. Z perspektywy Rob i Callie w narracji pierwszoosobowej. Obie bohaterki wiernie oddają, co się z nimi dzieje, jaka jest ich motywacja i o czym myślą. Do tego Ward idealnie odniosła się w wielu miejscach do tych samych zdarzeń, ale z dwóch optyk, raz ze strony Rob, raz z punktu widzenia Callie. Każda inaczej interpretuje rzeczywistość, każda inaczej rozpoznaje przyczyny zachowań drugiej. I to świetnie oddaje karuzelę zdarzeń, w której znalazły się obie bohaterki. By ukazać kontekst późniejszych wydarzeń Ward wzbogaciła narrację o rozdziały zatytułowane „Tamta Rob” i „Tamta Jack”. To dzięki zajrzeniu w przeszłość czytelnik może dowiedzieć się, co się tak naprawdę działo w głowie jednej i drugiej siostry. Gdzie zaczął się początek tych zdarzeń. Do tego jeszcze narracja oparta na Arrowood. Rob jako z wykształcenia nauczycielka pisze historię, która komentowana i opisywana jest przez szkolną miłośniczkę sportu. „Ma wiele tajemnic. (…) W każdej części serii ma miejsce jakiś skandal. Jej bohaterki przeżywają wiele życiowych trudności.”. Ta wielowymiarowość tłumaczenia wydarzeń jest ogromną zaletą tej książki. Jest wartością nie do ocenienia.

Pasjonująca powieść zasługująca na szybką ekranizację, w której prym wiodą trudne relacje międzyludzkie. A zakończenie? Pozostawiło mnie z poczuciem niedosytu, ledwo co stłumiłam w sobie chęć rzucenia tej pięknej publikacji o ścianę. Zarwałam noc, a tu taka niespodzianka😉.

A jeśli Wam napiszę, że tak przedstawionej relacji dwóch sióstr długo nie widziałam i w taki sposób ujętej relacji matki z córką? Dodam do tego jeszcze, że trudna relacja Rob z mężem Irvingiem również nie jest standardowa. Jest wręcz odświeżająca i niespotykana dotychczas. Sam Irving to postać na którą warto zwrócić uwagę. A Falcon i Mia w relacji do Rob i Jack to prawdziwy majstersztyk! A żeby Wam było mało, zwrócę także uwagę na samą Annie, która jest największą zagadką. Bohaterką w tle mającą największe finalnie znaczenie. Zaciekawieni? I o to chodziło. Uff zrobiłam wszystko, byście sięgnęli po tę pozycję, bo naprawdę warto. Jej lektura nie pozostawi Was obojętnymi.

Moja ocena: 9/10

Za możliwość zrecenzowania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

„Nie ufaj mu” Remigiusz Mróz

NIE UFAJ MU

Autor: REMIGIUSZ MRÓZ
Cykl: INA KOBRYN (tom 2)
Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
Data premiery: 27.07.2022r.
Liczba stron: 400

Ogromnym zaskoczeniem była dla mnie kontynuacja thrillera z Iną Kobryn. O pierwszym tomie zatytułowanym „Wybaczam ci” przeczytacie w recenzji na klik. Książka okazała się dla mnie dużym zaskoczeniem, a sama bohaterka jako przeciwwaga do Asiulki Chyłki niezwykle interesująca. A jednak

@RemigiuszMróz stworzył powieść „Nie ufaj mu”, która nakładem Wydawnictwa @Czwarta Strona Kryminału księgarskie półki zaanektowała 27 lipca br. Dla mnie premiery wakacyjne nigdy nie są szczęśliwe. Nawet jeśli dotyczą jednego z moich ulubionych polskich autorów😉. Wyjazdy, przyjazdy, odwiedziny, pakowania i rozpakowywania odciągają mnie od mojej ulubionej rozrywki, jaką jest czytanie. Tak niestety zdarzyło się i tym razem. Do „Nie ufaj mu” sięgnęłam całkiem niedawno, a opinię na jej temat znajdziecie poniżej.

Bo jeśli winą zmotywujesz się do czegokolwiek, to tak naprawdę manipulujesz samą sobą.” -„Nie ufaj mu” Remigiusz Mróz.

Po roku od wsadzenia szefa wietnamskiej siatki przestępczej Vŏ Văn Băo oraz własnego męża, Rafała do więzienia, świat Iny Kobryn ponownie trzęsie się w posadach. Staje się niedoszłą ofiarą gwałciciela. Z opresji ratuje ją przystojny mężczyzna przedstawiający się jako Alan Bohucki, zwany Boguhen wracający z pobliskiego klubu z paczką przyjaciół. Jednocześnie siostra Iny, Julia przygotowuje się do ślubu z Gracjanem Pabstem, przyjacielem obu sióstr z dzieciństwa. Plany zaczynają się komplikować, gdy do skrzynki ktoś wrzuca wiadomość na papierze ze ślubnych zaproszeń o treści „Nie ufaj mu”. Wszystkie wątki zaczynają się układać w jedną całość. I to całość, która żadna z sióstr nie chciałaby poznać.

Kobiety są jednak głupie i naiwne 😊

Wokół tej, niczym oczywiście niepotwierdzonej w realu tezy, Remigiusz Mróz zbudował fabułę drugiego tomu cyklu z Iną Kobryn. Kobietą totalnie pokręconą, jakby bez kręgosłupa moralnego i intelektualnego, która mimo naprawdę inteligentnych i ciętych ripost, a także trafnych cząstkowych wniosków, finalnie okazuje się tą głupią i naiwną. Autor umiejętnie doprowadził mnie, jako jego wierną czytelniczkę, do poczucia nierealności postaci. Do świadomości, że oto przecież silna, mądra, sprytna, co zostało udowodnione w pierwszej części zatytułowanej „Wybaczam mu”, bohaterka staje się w sposób wręcz oczywisty, ofiarą. I o tą oczywistość mi chodzi. Mimo wielu zwrotów akcji, jak to u Mroza bywa, wielu inteligentnych dialogów i przeciągania liny raz w jedną, raz w drugą stronę, od co najmniej połowy połapałam się, o co w tym wszystkim może chodzić. I niestety się nie pomyliłam. Nie było więc takiego zaskoczenia do jakiego przyzwyczaił mnie Autor.

Niezwykle denerwował mnie wątek siostry Iny i samego Pabsta. Te niewypowiedziane słowa, te ukryte znaczenia i te stracone wpływy, tylko z powodu jednej osoby, całkowicie obcej i od razu podejrzanej. Nie wiem jak musiałabym być spragniona miłości i czułości, by nie dostrzec świecącej i bzyczącej w mej głowie czerwonej lampki jako reakcji na drogie samochody Porsche, czy Audi, a także wyjątkowo ekskluzywne apartamenty. Nie wiem jak musiałabym być spragniona uważności drugiego człowieka, by nie słyszeć absurdu brzmiącego w tłumaczeniu skąd te artefakty pochodzą i jakie jest ich pochodzenie. Nie wiem. Tym bardziej, że byłabym kobietą, jak pamiętam z pierwszej części, umiejętnie oszukiwaną przez swego męża, która nagle przejrzała na oczy i zwycięsko wyszła z tej rozgrywki. Mróz przyzwyczaił mnie do silnych kobiet, do inteligentnych kobiet, które nie dają sobą sterować. A już na pewno nie popełnią dwa razy z rzędu tych samych błędów.

Nie jest to więc thriller z prawdziwego zdarzenia. To raczej powieść obyczajowa z wątkiem sensacyjnym. Bohaterowie biegają, ścierają się, odkrywają, szukają, udowadniają sobie wzajemnie. W sensie alokacji mam wrażenie, że biegają to tu to tam. I do tego ten wiecznie rozładowany telefon Iny, ależ mnie tym doprowadzała do szewskiej pasji😊. Oczywiście jest i kłamstwo, i jest gangsterka. Teraz tylko trochę w innej odsłonie. Powieść ratuje jednak bardzo płynna, energiczna narracja. Postaci z innych publikacji Autora (tak, tak pojawiła się adwokatka z kancelarii Żelazny & McVay z serii o Chyłce). Do tego inteligentne dialogi ścinające z nóg, jak to tylko Remigiusz Mróz potrafi.

(…) – Bo ewidentnie mam przed sobą namacalny dowód na to, że rozum jest jedynym nieskończonym surowcem na świecie.
(…)  Skoro nawet taki imbecyl jak ty nie narzeka na jego brak, to naprawdę musi być go w nadmiarze – dokończyłem.” -„Nie ufaj mu” Remigiusz Mróz.

 Czytając takie sformułowania chyba bałabym się rozpocząć rozmowę z Autorem na żywo, w trakcie jakiegoś spotkania autorskiego😉. Aż strach czym po powierzchownym obcięciu mej osoby, by mnie przywitał😊.

Motyw niewyjaśnionej Roguckiej i samego Pabsta daje szansę na kontynuację, o czym bez żadnych zobowiązań wspomina Autor w Posłowiu. Do kontynuacji ponownie sięgnę z ogromną uważnością. Wszak proza Mroza ze względu na jej wszechwładną pomysłowość oraz unikalny, na chwilę obecną totalnie nie do podrobienia, styl i tempo narracji, obroni się sama.

Tylko co z tym nazwiskiem głównej bohaterki? Myśl ciążyła mi przez część lektury. Przecież jeśli Ina nie miała ślubu cywilnego z Rafałem, o czym wspomina wielokrotnie, to dlaczego nosili to samo nazwisko Kobryn? Rafał Kobryn przykładowo ze strony 346 i Ina Kobryn, bez ślubu cywilnego, tylko po ślubie kościelnym, ale nie konkordatowym. W realiach polskiego USC wymagałoby to nie lada zachodu. Wszak zmienić nazwisko na całkowicie obce nie jest tak łatwo😉.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.