„Duchowa ścieżka” Gregory David Roberts

DUCHOWA ŚCIEŻKA

  • Autor: GREGORY DAVID ROBERTS
  • Wydawnictwo: MARGINESY
  • Liczba stron: 150
  • Data premiery: 1.06.2022r.
  • Data premiery światowej: 2.09.2021r.

Gregory David Roberts to autor „Shantaramu”. Książki, która poruszyła wielu czytelników. Sam Marcin Meller, którego czytelnicze opinie bardzo cenię, o książce napisał „Nigdy w życiu nie kupiłem tak wielu egzemplarzy jakiejś książki na prezenty dla przyjaciół. Wszyscy są wdzięczni. To jak przypadek ciężkiego uzależnienia: jeżeli przeczytasz kilka pierwszych stron, jesteś stracony dla bliskich i pracy na nadchodzący czas”. Dowiadując się, że @wydawnictwomarginesy wydaje 1 czerwca br. „Duchową ścieżkę” tego samego autora, nie wahałam się ani chwili, chociaż z opisu Wydawcy dowiedziałam się, że na historię z rodu „Shantaramu” nie mam co liczyć😉.

To książka nie o odkupieniu, nie o heroinie i nie o życiu w indyjskich slumsach. To niesubtelna metafora życia, naszego bytu, naszego jestestwa w sferze duchowej, naukowej, fizycznej i religijnej. Gregory David Roberts dzieli się z czytelnikiem swoimi doświadczeniami w procesie poszukiwania własnej wewnętrznej siły, by przeciwstawiać się trudom życia i mieć siłę odpychać błędne decyzje. I jak obiecuje Wydawca; „Duchowa Ścieżka to lektura obowiązkowa dla wszystkich poszukujących wewnętrznego spokoju”. Obowiązkowa, może i tak. Ale czy szyta na miarę?

Najgorzej to postawić wysoko poprzeczkę autorowi. Ja znów popełniłam ten błąd. Po rewelacyjnej historii opisanej przez autora na podstawie własnych doświadczeń w „Shantaramie” spodziewałam się rozważań o świecie rzeczywistym i duchowym, które mnie pochłoną, w których będę chciała odgrywać, choć w myślach i w głowie, stronę czynną, stronę dyskutującą z autorem. Stało się jednak inaczej. Czytając dociekania Robertsa nie byłam nimi wyjątkowo zainteresowana, nie byłam nimi zauroczona. Książkę traktuję jako kolejną wycieczkę w duchową, religijną, niematerialną, pełną emocji sferę człowieka zagonionego we współczesnym świecie.

Krótka książeczka. Pełna rozmyślań, rad, spostrzeżeń i uwag. Pełna przenikliwości skierowanych wprost w naszym kierunku, jak możemy lepiej, co możemy poprawić, na czym powinniśmy się skupić. Chwilami mocno moralizatorska, z silnym rysem przewodniczym. Wzbogacona dość siarczyście osobistymi zwierzeniami Robertsa, jego emocjami i własnymi przeżyciami. Bardzo intersującymi, nie powiem. Niezwykle ciekawymi.

Jeśli jesteście ciekawi przeżyć Gregorego Davida Robertsa, który przeszedł bardzo dłuuuuuuugą drogę do miejsca, w którym aktualnie jest, to przeczytajcie propozycję od Wydawnictwa Marginesy pt. „Duchowa ścieżka”. Skieruje ona Waszą uwagę na inne tory, na bardziej duchowe tory, o których istnieniu może już zapomnieliście.

Moja ocena: 6/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Marginesy, za co bardzo dziękuję.

„O jedno cię proszę” Laura Dave

O JEDNO CIĘ PROSZĘ

  • Autorka: LAURA DAVE
  • Wydawnictwo: MARGINESY
  • Liczba stron: 335
  • Data premiery: 18.05.2022r.
  • Data premiery światowej: 4.05.2021r.

Zacznę od okładki. Robię to niezmiernie rzadko. I nie! Nie chodzi mi o zdanie „Ponad milion sprzedanych egzemplarzy”, które zaczęłam już traktować z przymrużeniem oka😉.  Chodzi mi o domy na wodzie, barki mieszkalne, gdzie w jednym w dwóch oknach widać dwie kobiety. To to te kobiety mają w fabule największe znaczenie. Bailey i Hannah. Pasierbica i macocha, których trudną relację opisała Laura Dave w „O jedno cię proszę”, która wydana została nakładem @wydawnictwomarginesy. Książka premierę miała 18 maja br. Ja na recenzję po jej przeczytaniu zapraszam już dziś 😊.

Jeśli cię okłamują, tak jak on, to kim jesteś? Kim jest on? Osoba, za którą go uważałeś, twoja ulubiona osoba, zaczyna znikać, jest mirażem, chyba że sobie wmówisz, że te części, które nadal są dla ciebie ważne, są prawdą. Miłość była prawdą. Jego miłość jest prawdą. Bo jeśli nie, to zostaje tylko taka możliwość, że to wszystko było kłamstwem.” – „O jedno cię proszę” Laura Dave.

Owen troskliwy ojciec, kochający mąż znika bez śladu. Żonie przesyła krótką wiadomość, że ma chronić jego córkę Bailey. Swej córce oprócz motywacyjnej informacji zostawia w szafce szkolnej kilkaset tysięcy dolarów. To wszystko w dzień, gdy społecznością wstrząsa informacja, że jego szef został zatrzymany pod zarzutem malwersacji finansowych, a firma okazała się wydmuszką nic nie wartą na rynku akcyjnym. Hannah zaczyna rozważać różne opcje, które stają się naglące, gdy w dzień po zniknięciu Owena odwiedza ją szeryf federalny Grady Bradford, który żegna ją ze słowami: „Owen nie jest tym, za kogo go pani uważa.” O dziwo znający zamiłowanie Hannah do specyficznego smaku kawy. A zaraz po nich Hannah spotyka dwóch agentów federalnych FBI, którzy nic o Gradym zaangażowanym w sprawę nie wiedzą. Mimo wzajemnej niechęci i Bailey, i Hannah postanawiają na własną rękę dowiedzieć się, o co chodzi. Wyruszyć w podróż, która dla nich obu okaże się prawdziwym exodusem.

Już w pierwszych kilkudziesięciu stronach złapałam kontekst i styl powieści. Podłapałam narrację pierwszosoobową Hannah, macochy nieumiejącej trafić do nastoletniej pasierbicy. Drugiej żony ojca. Nigdy drugiej matki. Jej porażki wychowawcze odbierałam osobiście, utożsamiałam się z nimi, rozumiałam je. I serdecznie jej współczułam. Bo jakże tu nie współczuć kobiecie, która stara się z wszystkich sił, a osoba dla której to robi perfidnie tego nie docenia?

Książka składa się z trzech części i naprawdę krótkich rozdziałów, które Laura Dave zatytułowała bardzo sugestywnie, np. „Podążaj tropem pieniędzy”, „Myśl, co chcesz”, „Nie zadawaj pytań, jeśli nie chcesz znać odpowiedzi.” Autorka przed każdą częścią wzbogaciła powieść ciekawymi, nad wyraz trafnymi cytatami. To podnosi walor tej publikacji. Cytaty, które są na miejscu, zawsze się sprawdzają.

Nie jest to wybitna pozycja. To opowieść jakich wiele, w których skrywane tajemnice bardzo rzadko nie wypływają na światło dzienne. Gdzie kłamstwa wśród najbliższych potrafią zniszczyć nawet najbardziej głęboką relację. Opowieść o rodzinie, w której nie każdy był na równi szczery z innymi. Opowieść napisana w lekkim stylu, przyjemnym, typowo amerykańskim. Dzięki czemu te 335 stron czyta się wręcz błyskawicznie. Sama intryga kryminalna przewidywalna, bardzo płytka. Motyw zniknięcia Owena odgadnęłam praktycznie na początku, co zmniejszyło zainteresowanie fabułą do minimum. Cóż nie każdy jest Bondą, Mrozem, Chmielarzem, czy Majewskim😊. Mimo to czas spędzony z lekturą nie uważam za stracony. Łatwa, lekka lekturka. Idealna na dżdżyste wieczory.

Ps. A zakończenie? Dla mnie za ckliwe.

Moja ocena: 6/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Marginesy, za co jestem niezmiernie wdzięczna.

„Nierozłączne” Simone de Beauvoir

NIEROZŁĄCZNE

  • Autorka: SIMONE DE BEAUVOIR
  • Wydawnictwo: MARGINESY
  • Liczba stron: 192
  • Data premiery: 11.05.2022r.
  • Data premiery światowej: 02.09.2021r.

Sylvie i Andrée, dwie dziewczynki, które poznały się w szkole i których przyjaźń przetrwała aż 12 lat, do przedwczesnej śmierci Andrée. Tak naprawdę to zamiast imienia Sylvie powinnam napisać Simone, a zamiast Andrée powinnam użyć Élisabeth lub Zaza, bo tak prawdziwie nazywały się dziewczynki, które spotkały się pewnego dnia w katolickiej szkole dla dziewczyn. O tej relacji pisze Simone de Beauvoir, w krótkiej książeczce, którą jeśli wierzyć historii opisanej we wstępie, jej guru, mistrz i kochanek Sartre ocenił dość srogo. Tej relacji, która zaważyła na kosmopolitycznej rysie autorki, a także zapewne rozbudziła w niej w pełni rodzący się feminizm. @wydawnictwomarginesy pokusiło się o publikację „Nierozłącznych” autorstwa „babci feminizmu”, która premierę miała 11 maja br. I choć pewnie nie jest to kryminał, ani bardzo poczytny i trzymający w napięciu, jest to historia, którą warto znać, a która zabiera nas w początki francuskiej bohemii.

I wstęp autorstwa Sylvie Le Bon de Beauvoir, profesorki filozofii, „duchowej córki” Simone, i wprowadzenie samej Margaret Atwood zasługuje na uwagę przed zgłębieniem historii samych Sylvie i Andrée/  Simone i Zazy. Obie Panie przygotowały czytelnika co do okoliczności powstania opowieści, jak i społeczno – literackiej jej wartości. Nakreśliły istotne elementy, które ułożyły relację dziewcząt w taki, czy inny sposób. Zwróciły uwagę czytelnika na sytuacje i drobnomieszczańskie obyczaje, w których obie dziewczynki dorastały. I wreszcie tekst obu stanowił pewne preludium do dalszej historii, w której mniej wiek, czy pochodzenie, a bardziej intelekt, wykształcenie i szerokie horyzonty głównych bohaterek miały znaczenie.

Sama historia jest bardzo prosta. Nad wiek inteligentna dziewczynka poznaje drugą nad wiek inteligentną dziewczynkę. Obie od razu się sobie podobają. Obie znajdują od razu wspólny język. Obie próbują z wykształcenia szkolnego wysupłać jak najwięcej, by zgłębić wszelką możliwą wiedzę. Dlatego są tak interesujące, dlatego są tak intrygujące.

Czytając odbyłam nostalgiczną podróż w świat francuskiej inteligencji lat trzydziestych ubiegłego wieku. Dwie nad wyraz rozwinięte trzpiotki zaczynają odkrywać życie, odkrywać siebie, swoją kobiecość, swoją inteligencję i wyjątkowość. Simone de Beauvoir w tej historii nie jest nachalna. Jest niebywale subtelna, grzeszy smakiem i delikatnością. Główne bohaterki praktycznie przez całą historię jawiły mi się przez to jako szczupłe dziewczynki o kościstych ramionach osnute w letnie, zwiewne, białe sukienki. Simone, wbrew takie jaką ją znam z innych dzieł, nie jest agresywna i dosłowna. Jest bardzo zachowawcza, jakby od początku obawiała się ostracyzmu społeczeństwa, bała się oceny. Andrée lub jej pierwowzór Zaza, jak kto woli, jest bardziej odważna, bardziej przedsiębiorcza. Tym sobie zjednuje koleżankę. Polemizuje ze swadą z nauczycielami, przeciwstawia się konwenansom, rozwija swoje zainteresowania. Dzięki swej wnikliwości obie dziewczynki dość szybko zaczynają rozumieć, że wiążą je „kajdany”, które im przeszkadzają. O miłości mówi tylko Sylvie. Andrée kocha najpierw Bernarda, potem Pascala, który tak naprawdę tej miłości nie odwzajemnia. Ani przez chwilę nie daje Sylvie do zrozumienia, że jest jej bliższa, niż zwykła przyjaciółka, że jest jej całym światem. Jakby miłość i przywiązanie przyjacielskie było niedopuszczalne.

Bardzo podoba mi się konstrukcja. O wstępie i wprowadzeniu już wspomniałam. Wybitne literacki wzięły na warsztat tą krótką prozę i wywiązały się z tego obowiązku świetnie. Sama opowiastka składa się z dedykacji i dwóch rozdziałów. Bardzo dobrym zabiegiem wydawcy są materiały ikonograficzne na końcu. Można podejrzeć otwarcie życie Simone i Zazy z ówczesnego okresu, który okazał się dla samej autorki niezwykle ważny.

Oprócz relacji pomiędzy dziewczynami dużo się toczy dyskusji o ważnych dla nich kwestiach. Między innymi o Bogu, o dyskusji, o religii katolickiej, o klerze. Te dyskusje w pewnym momencie milkną, jak organy w paryskiej katedrze urwanym, niedokończonym dźwiękiem. Z kim po śmierci Andrée będzie rozmawiać Sylvie? Z kim będzie dyskutować Simone, gdy Zaza odejdzie?

Ciekawa, liryczna sfabularyzowana opowieść o dwóch światłych kobiecych umysłach, który jeden nie był w stanie w pełni rozkwitnąć, w pełni dojrzeć. Lektura obowiązkowa, nie tylko dla feministek, nawet nie tylko dla kobiet. Tylko dla każdego czytelnika, dla którego piękne i inteligentne pisanie stanowi wartość samą w sobie.

Moja ocena: 8/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Marginesy, za co bardzo dziękuję.