„Córka mordercy” Jenny Blackhurst

CÓRKA MORDERCY

  • Autorka: JENNY BLACKHURST
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery: 09.02.2022r.

Długo zastanawiałam się, czy sięgnąć po „Córkę mordercy”. Po przeczytaniu na okładce: „Powiedz, Tato, gdzie ukryłeś jej ciało?” poczułam ciarki na plecach. Motyw zbrodni z dzieckiem w tle zawsze na mnie działa odpychająco, bez względu jak uroczy jest sprawca. Dla większości ludzi, a na pewno matek jest to temat, z którym trudno się zmierzyć, nawet jeśli powstał w wyobraźni autora. Jak w przypadku premiery od @WydawnictwoAlbatros z 9 lutego br. To kolejna odsłona umiejętności pisarskich Jenny Blackhurst, młodej gwiazdy brytyjskiego thrillera, którą poznałam przy okazji recenzji „Ktoś tu kłamie” (recenzja na klik).  W recenzji napisałam: „Książka ma niesamowity klimat, wciąga i osacza swoją atmosferą od pierwszych stron. (…)  wprowadzeniem do całej akcji zajmuje się przyczyna całego zamieszania, czyli zamordowana kobieta, to już na początku ustawia klimat całej powieści, zdaje się być swoistym zaproszeniem do zerknięcia przez dziurkę od klucza do świata pełnego tajemnic i intryg”. Opis Wydawcy „Córki mordercy” wydaje się też zapewniać to podglądanie przez dziurkę od klucza, to odnajdywanie sensu, w czymś co się bezsensowne wydaje. I po to właśnie sięgnęłam po „Córkę mordercy”. By się dowiedzieć, czy będzie tak samo dobra jak „Ktoś tu kłamie”😉.

Nie wiem jak Was wprowadzić do fabuły, która stanowi o kobiecie żyjącej z piętnem morderstwa popełnionego przez jej własnego ojca na jej pięcioletniej koleżance. Już samo doświadczenie z wczesnego dzieciństwa wydaje się nie do udźwignięcia. Tymczasem Kathryn dożyła już trzydziestu lat. Ostatnie dwadzieścia pięć lat spędziła w niewiarygodnej traumie nie potrafiąc poradzić sobie z doświadczeniem, które zafundował jej własny ojciec. Mimo tego odwiedza go. Odwiedza ojca, który odsiaduje wyrok chcąc dowiedzieć się, gdzie ukryte zostały zwłoki małej Elsie. Znajduje sens w działaniu, gdy odkrywa że w tym samym domu, z którego zaginęła Elsie znika pięcioletnia Abigail. Kolejna ofiara. Tylko teraz niekoniecznie tego samego sprawcy. Kathryn podróżuje na swą rodzinną walijską wyspę, by włączyć się w poszukiwania zaginionej dziewczynki. „I już pierwszej nocy przekonuje się, że jest ktoś, kto bardzo jej tam nie chce” – z opisu Wydawcy.

Potwierdzam Jenny Blackhurst jest mistrzynią thrillerów psychologicznych opartych na zbrodni i występku. Z początku prosta historia, która miała ułożyć się przeżywanie traumatycznych wydarzeń w dorosłym życiu przez Kathryn, zamieniła się w studium rozpaczy, chronienia kochanego członka rodziny oraz chwilowej żądzy zrobienia komuś krzywdy. Autorka zafundowała nam dwa rodzaje narracji. Opowieść kreśli z perspektywy Kathryn, która opisuje dwoje przeżycie związane z rokiem 2019 oraz 1994. Pozostała narracja jest trzecioosobowa. Fabuła rozpisana została na 59 rozdziałów. Rozdziały są (choć nie wszystkie😊) zatytułowane imionami kobiet, które w nich odgrywają główną rolę; Maggie, Kathryn i Beth. Bardzo dobrą postacią jest detektyw komisarz Maggie Grant. Młoda, gniewna, energiczna kobieta, która całą sobą angażuje się w wyjaśnienie sprawy zaginięcia Abigail oraz wraca do tragedii zniknięcia Elsie, za co osądzony został ojciec Kathryn. Bardzo lubię takie silne kobiece postaci. Ta została rozpisana wyjątkowo. Grant jest pełnoprawnym i kluczowym członkiem zespołu śledczego. Mimo zmęczenia, mimo kosztów, które ponosi dąży do rozwikłania zagadki.

Blackhurst skupiła się również na rysie psychologicznym Kathryn, a to zawsze jest pozytywna cecha thrillera psychologicznego. Kathryn przechodzi przemianę. Staje się silniejsza, gdy rozwiązanie zagadki sprzed dwudziestu pięciu lat zaczyna pojawiać się na horyzoncie. Autorka świetnie odzwierciedliła mechanizmy rządzące małą miejscowością – Anglesey – w której zdarzyły się tak dwie tragiczne w skutkach zbrodnie. Miejscowością, w której wszyscy się znają i w której nikt nie zapomina. Blackhurst idealnie odzwierciedliła tą obcesowość, niechęć i wręcz jawną wrogość. Z drugiej strony udowodniła, że nawet w tak małej mieścinie są osoby, które były w stanie postawić wszystko, by chronić drugiego, niewinnego człowieka, nawet jeśli oznaczało to zmowę. Zmowę wielu osób. I ta zmowa, która nie została do końca uwypuklona i wytłumaczona jest jedynym dla mnie słabym punktem powieści. Ciągle zastanawia mnie, co się musiało zdarzyć (bo przecież nie tylko jedna konkretna sprawa!), że wszyscy podążyli głosem Patricka, wszyscy na jego rozwiązanie się zgodzili bez mrugnięcia okiem.

Podsumowując, bardzo dobra książka. Akcja dzieje się bardzo szybko. Fabułę osnuwają tajemnice, które podglądane przez dziurkę od klucza układają się w całość, stanowią komplementarne jestestwo. I to w prozie Jenny Blackhurst jest warte uwagi. Zapraszam do lektury!

Moja ocena 7/10.

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

Recenzja przedpremierowa: „Zabawa z ogniem” Kerry Wilkinson

ZABAWA Z OGNIEM

  • Autor: KERRY WILKINSON
  • Wydawnictwo: DRAGON
  • Cykl: DETEKTYW JESSICA DANIEL (tom 5)
  • Liczba stron: 272
  • Data premiery: 23.02.2022r.

To już za chwilę😊. Już za parę dni wydrukowane na czystych kartkach papieru perypetie Detektyw Jessici Daniel mogą zawitać na Wasze półki. 23 luty to za moment. I to właśnie w tym dniu @Wydawnictwo Dragon przygotowało premierę piątego tomu z Detektyw Daniel pt. „Zabawa z ogniem”. Nie wiem jak to się stało, że ja tej serii jeszcze nie czytam. Uwielbiam przecież serie kryminalne, tym bardziej, że główną śledczą jest kobieta. A więc to taki cykl do którego czuję niekwestionowaną miętę😉. Mówi się, że lepiej „późno niż wcale”. Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Lepiej teraz zanurzyć się w historie opisywane przez Kerry Wilkinson, niż wcale tego nie zrobić. Zapraszam Was na recenzję przedpremierową „Zabawy z ogniem”. Pobawicie się z ogniem?

To od nas zależy, co zrobimy ze swoją drugą szansą…” – „Zabawa z ogniem” Kerry Wilkinson.

„Siedem lat temu Martin Chadwick podpalił pub w Manchesterze, nie wiedząc, że śpi tam nastolatek. Chłopak zginął w płomieniach. Martina skazano na karę więzienia, jednak niedługo ma zostać zwolniony. Gdy ojciec ofiary zapowiada gazetom, że będzie szukał zemsty, detektyw Jessica Daniel musi mieć oko na Chadwicka i jego syna Ryana – gniewnego osiemnastolatka” – z opisu Wydawcy. Równocześnie prywatny detektyw trzydziestoczteroletni dostaje zlecenie od aroganckiego, bogatego mężczyzny mające na celu dowiedzenie się, kto był ojcem dziecka jego osiemnastoletniej córki Sienny. W trakcie czynności detektywistycznych Andrew odkrywa ciało Sienny ze świeżymi śladami cięcia na nadgarstkach. Detektyw sierżant Jessica Daniel musi rozwikłać równolegle kilka spraw. Sprawy pożaru, w którym ucierpiał zwolniony z więzienia Chadwick oraz śmierć dziewczyny, z którą łączyły bliskie relacje z synem Chadwicka Ryanem. Z początku te dwie sprawy się łączą. Z początku… bo potem tylko kolejne domy stają w płomieniach.

Ależ dobry ten kryminał!!!

Powieść składa się z 35 rozdziałów pisanych z perspektywy trzeciosobowego narratora. Narrator wszystko wie, a czytelnik podąża jego głosem. Książkę czyta się bardzo szybko. Kerry Wilkinson lubi jak dużo się dzieje, jak jedne wydarzenia gonią drugie. Tak jak ja, dokładnie tak jak ja. Nie sposób się nudzić w trakcie czytania tej książki. Sama główna bohaterka urzekła mnie swoją osobowością. Nie można nie lubić Jessici Daniel. To ambitna, atrakcyjna policjantka, która jest zmotywowana do samego końca i to bez względu na koszty, które musi ponieść. Do tego jest dowcipna i ma cięty język, co dodaje jej osobie charakteru. Mniej zastanawia się, a bardziej działa. Bardzo dobrze wypadła w relacji ze swoimi kolegami z pracy oraz prywatnym detektywem, którego poznała przy okazji śledztwa w sprawie śmierci Sienny. Autor (choć postać kobiecą wykreował jak Autorka) urzekł mnie dodatkowo stanowiskiem Daniel do mediów. Jej relacja z Garrym jest godna pozazdroszczenia. Oparta na szczerości i wzajemnym szacunku, mimo różnych celów oraz zadań.

Kerry Wilkinson to autor kryminałów dla mnie idealny. Jakby anglojęzyczna kobieca wersja Marty Matyszczak (autorki serii Kryminał pod psem oraz Kryminał z pazurem)- to może to porównanie spowodowało, że Autora odbierałam w trakcie całego czytania, a nawet tej recenzji jako autorkę. Oboje potrafią skonstruować ciekawą fabułę kryminalną, do tego bawić nas gagami sytuacyjnymi (jak na przykład stary, zepsuty fotel w biurze Andrew😊) oraz humorem. Ten dystans w kryminałach również się sprawdza. Przecież nie każdy kryminał musi powodować, że nie śpimy przez trzy kolejne noce😉.

Jeśli preferujecie kryminały, w których kobiety „grają pierwsze skrzypce”, a akcja dzieje się bardzo szybko to „Zabawa z ogniem” na pewno Was zadowoli. Znajdziecie w niej wszystko, co dobra książka powinna sobą reprezentować. Nietuzinkową fabułę, wielowątkowość, wyrazistych bohaterów oraz adekwatną dawkę humoru umilającego czytanie. Miłej lektury!!!

Moja ocena: 8/10.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU DRAGON.

„Jak rozpoznać psychopatę? 7 typów niebezpiecznych umysłów, które nas fascynują i przerażają” Mark Freestone

JAK ROZPOZNAĆ PSYCHOPATĘ? 7 TYPÓW NIEBEZPIECZNYCH UMYSŁÓW, KTÓRE NAS FASCYNUJĄ I PRZERAŻAJĄ

  • Autor: MARK FREESTONE
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 320
  • Data premiery: 9.02.2022r.

(…) psychopatia to zbiór skłonności do manipulacji i przemocy, wsparty przez określone niedobory w budowie mózgu”. – „Jak rozpoznać psychopatę? 7 typów niebezpiecznych umysłów, które nas fascynują i przerażają” Mark Freestone.

O psychopatii trochę poczytałam po lekturze książki „Gra Luizy” (recenzja na klik) Anny Robak-Reczek. Była to ciekawa lektura, która w sposób sfabularyzowany przedstawiała zawiłości funkcjonowania w społeczeństwie kobiety ze zdiagnozowaną psychopatią. Okazuje się, że taka zresocjalizowana psychopatka to rzadkość. Dr Mark Freestone w czasie swojej wieloletniej praktyki wielokrotnie spotkał się z różnymi stadium tej choroby od najbardziej niebezpiecznych do mniej mrożących krew w żyłach. Temat dla niego był tak interesujący, że na potrzeby pracy badawczej nawet zadomowił się w zakładach karnych, gdzie psychopaci odsiadują wieloletnie wyroki pozbawienia wolności. Swoje doświadczenia opisał w książce, która premierę miała 9 lutego br. pt. „Jak rozpoznać psychopatę? 7 typów niebezpiecznych umysłów, które nas fascynują i przerażają”. Dzięki @wydawnictwo.muza.sa z jego obserwacjami mogłam zapoznać się i ja.

Poznajcie Paula, Tony’ego, Jasona, Arthura, Danny’ego, Eddiego oraz Angelę. Poznajcie prawdziwych psychopatów. Jeden z nich to zabójca, inny naciągacz, a trzeci jest chronicznym kłamcą. Czwartego Autor zdefiniował jako pasożyta. Ciekawy przypadek stanowi osobowość pograniczna. Zaś bezlitosna Angela jest tak samo niebezpieczna jak aktualnie panujący Orkan. Najprzyjemniejszy okazał się psychopata zresocjalizowany, który od czasu do czasu wykazuje odruchy ludzkie.

Na podstawie przypadków prawdziwych pacjentów dr Mark Freestone przybliżył czytelnikowi problem psychopatii.  Udowodnił, że osoby z tymi zaburzeniami są niezwykłymi aktorami. Potrafią bezbłędnie odegrać emocje, których tak naprawdę w ogóle nie doświadczają. Freestone stara się nas nauczyć jak demaskować maski psychopatii, jak przed nimi się bronić oraz jak szybko uciekać, gdy tylko zdamy sobie sprawę, że coś jest na rzeczy. W rozdziale dziewiątym rozprawia się z wpływem psychopatii na zdrowie, zarówno chorego, jak i osób mu najbliższych.

To nie podręcznik, który da nam gotowe rozwiązania i poprowadzi nas przez życie w ten sposób, byśmy nigdy nie wpadli w sidła psychopaty. To zbiór doświadczeń, prawdziwych przeżyć i poczynionych obserwacji. To odzwierciedlenie przeprowadzonych rozmów oraz relacji z psychopatami, którzy byli poddani badaniu. Jak sam Autor twierdzi: „(…) postępki psychopatów potrzebują szerszego wyjaśnienia niż tylko „bo są psychopatami”. Ten szerszy kontekst dr Freestone przedstawił w książce bardzo dobrze. Wprowadził mnie w okoliczności, wcześniejsze doświadczenia tych konkretnych osób, traumy i przeżyte rozczarowania, a także akty agresji skierowane często przeciwko nim od najmłodszych lat. Chwilami pojawiało mi się pytanie, czy psychopatia nie rozwinęła się u niektórych osób właśnie dlatego. Dlatego, że od maleńkości musieli radzić sobie z trudnymi doświadczeniami, uciekać od nich, by przeżyć kolejną noc i kolejny dzień. Pomocny pewnie jest wtedy egocentryzm, przesadne poczucie własnej wartości, niewystępowanie poczucia winy, brak empatii, czy skłonności do manipulowania i oszukiwania, by poczuć się lepszym, poczuć się tym, który tak naprawdę rozdaje karty i rozgrywa całą grę.

Zaletą książki jest to, że Autor nie katuje nas medycznymi i specjalistycznymi sformułowaniami, definicjami, diagnozami. Nie zanudza nas tą specjalistyczną gadką. Prowadzi narrację w bardzo przystępny sposób, co rusz wprowadzając w treść przypadki psychopatów, którzy zagościli u nas na srebrnym ekranie. Tak, tak, dobrze myślicie😊. Nie mogło oczywiście wśród panteonu fikcyjnych gwiazd zabraknąć sztampowego psychopaty, a mianowicie Hannibala Lectera, który w swoją grę zaangażował bardzo skutecznie studentkę akademii FBI Clarice M. Starling. To nie jedyna postać fikcyjna do której Autor się odnosi. Te wstawki urozmaicają lekturę i pozwalają nam w konkretnym obrazie osoby dostrzec takiego Paula, Eddiego, czy choćby Angelę.

Ciekawa pozycja. Bez wątpienia. Bez patosu, bez nudy i bez zawiłych sformułowań. Traktuję ją jako preludium do wiedzy o psychopatii, która tak naprawdę jest bardzo trudna do zdiagnozowania. Wszak psychopaci mają swój urok, swoją zdolność przeobrażania się w kogoś innego i to w danej chwili. Łatwo się więc pomylić. Oj łatwo.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.

„Sąsiad” Lisa Gardner

SĄSIAD

  • Autorka: LISA GARDNER
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: Detektyw D.D. Warren. TOM 3
  • Liczba stron: 464
  • Data premiery w tym wydaniu: 26.01.2022r.
  • Data 1 polskiego wydania: 13.07.2011r.

Przygodę z Detektyw D.D. Warren rozpoczęłam od 10 tomu pt. „Powiem tylko raz”. Dzięki publikacji początków serii przez @WydawnictwoAlbatros sięgnęłam do pierwszych przygód Pani Detektyw w książkach „Samotna” i „W ukryciu”. „Sąsiad”  to trzeci tom cyklu, którego Autorką jest Lisa Gardner. D.D. Warren zmienia się z biegiem kolejnych publikacji i przed rozpoczęciem czytania byłam bardzo ciekawa jak wypadła w trzeciej części.

W pewien wieczór ginie w niewyjaśnionych okolicznościach dwudziestoparoletnia nauczycielka wiedzy o społeczeństwie Sandra Jones. Drzwi wejściowe nie noszą śladów włamania, a w pokoju obok zostaje jej ponad czteroletnia córka Ree. Mąż Sandry dziennikarz Jason Jones zgłasza zaginięcie żony, jednocześnie odmawiając odpowiedzi na wiele pytań, które rodzą się w głowie detektyw sierżant D. D. Warren oraz innych śledczych pracujących w zespole. Z pozoru dobre małżeństwo nie wydaje się takie, gdy do sprawy wtrąca się ojciec Sandry, z którym nie widziała się przez pięć lat, sędzia Maxwell Black.

I tym razem Lisa Gardner zbudowała fabułę wokół najgorszych możliwych przestępstw, które zawsze mnie wzruszają. Potencjalne morderstwo domowe – przecież zwykle odpowiedzialny za zniknięcie jest mąż ofiary – zamieniło się w strefę domysłów i wielu podejrzanych, jak to w tej serii bywa. Ciekawym wątkiem było osadzenie na tej samej ulicy przestępcy seksualnego względem dzieci Aidana Brewstera, o którym Jones dowiedział się dopiero po zaginięci żony. Świat Brewstera podglądamy z jego perspektywy w relacji pierwszoosobowej, chociaż wątek śledztwa jest relacjonowany w trzeciej osobie. To nie jedyny taki zabieg narratorski. Również w niektórych rozdziałach dochodzimy do świata zewnętrznego i wewnętrznego samej zaginionej Sandry Jones, która swoimi słowami opisuje co się z nią działo i dlaczego podjęta taką czy inną decyzję. Ta urozmaicona narracja jest zaletą tej publikacji. Intryga została również „rozmieniona na drobne” przez włączenie w sprawę trzynastoletniego ucznia Sandry, Ethana Hastingsa, a także jego wujka Wayne’a Reynoldsa. Oboje mieli Sandrze pomóc, oboje mieli ją wesprzeć, a finalnie…..

Tak śledztwo zostało przeprowadzone z należytą pieczołowitością. Nie ma w książce żadnych luk fabularnych, żadnych niedopowiedzeń. Wszystko układa się w jedną całość w zakończeniu, wszystko ma swój początek i swój koniec. Język jest tożsamy z całą serią. Detektyw sierżant jak zwykle zmotywowana uwielbiająca swoją pracę. Na końcu, niestety nie jest zadowolona, gdyż kogoś bardzo chciała przymknąć.

Lisa Gardner to mistrzyni opisywania krzywd popełnionych na niewinnych, na dzieciach i kobietach. Ta umiejętność jest widoczna w każdej książce cyklu, którą przeczytałam. Nie jest łatwo mi jako kobiecie i matce się z tym mierzyć. Gardner nie przejmuje się skutkami, raczej traktuje pisarstwo jako misję, by pokazać światu z jakimi zwyrodnialcami przychodzi nam obcować  w domu, w szkole, w pracy i w sąsiedztwie. Umiejętnie również opisuje psychologiczne aspekty tych traumatycznych doświadczeń, nawet jeśli działy się wiele lat wcześniej. Obrazuje skutki, często dalekosiężne, z którymi dorośli ludzie nawet po dwudziestu latach nie potrafią sobie poradzić.

To wielowątkowy kryminalny thriller. To wielowątkowe śledztwo. Okoliczności zewnętrzne oraz wątki poboczne tylko urozmaiciły mi lekturę. Jeśli lubicie silne kobiety stające po tej dobrej stronie i o każdej porze dnia gotowe na złapanie złoczyńcy – pokroju D. D. Warren – to sięgnijcie po tę książkę. Udana lektura gwarantowana!

Moja ocena 7/10.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.

„Macie dziś szczęście” Lidia Liszewska, Robert Kornacki

MACIE DZIŚ SZCZĘŚCIE

  • Autor: LIDIA LISZEWSKA, ROBERT KORNACKI
  • Wydawnictwo:SKARPA WARSZAWSKA
  • Liczba stron: 318
  • Data premiery:09.02.2022r.

Lidia Liszewska i Robert Kornacki debiutowali jako duet pisarski cztery lata temu powieścią „Napisz do mnie”. Cztery lata później na swoim koncie mają osiem powieści. Najnowsza „Macie dziś szczęście” od Skarpa Warszawska premierę miała 9 lutego. Sięgnęłam po nią z wielką ciekawością. Chcecie się przekonać jakie były moje wrażenia? Zapraszam do lektury recenzji.

Ewa i Jędrzej prowadzą telewizyjny program „Macie dziś szczęście”, w którym pomagają potrzebującym ludziom. Mimo, że program jest bardzo popularny, dwójka prowadzących nie darzy się zbytnią sympatią i mogło by się wydawać, że niewiele ich łączy. Jędrzej jest kilka lat starszy od Ewy, doświadczony dziennikarz, skrupulatny i poważny człowiek, który w ciszy mierzy się ze swoimi problemami. Ewa to młoda kobiet, której kariera wydaje się dobrze układać, która jednak walczy ze swoimi demonami. Zmaga się z problemem, który odkrywa Jędrzej. Losy prowadzących splatają się z losami bohaterów programu i jest trochę jak w serialu telewizyjnym, sporo dramatu, ale też dużo radości.

Muszę przyznać, że konwencja książki nie do końca mi podeszła. Czytało się ją szybko i przyjemnie, jednak część rzeczy mnie w niej po prostu nie przekonała. Już na samym początku rozbawiła mnie nazwa stacji, w której pracują główni bohaterowie – NTV i jej dyrektor programowy Edmund Kiszczak;) Książka pisana jest w narracji trzecioosobowej, z punktów widzenia różnych osób. Składa się z prologu, trzech części i epilogu. Powieść ma wiele cech dobrej literatury obyczajowej, ale trochę mam poczucie, że dlatego, że w książce pojawia się sporo postaci iwątków, są one potraktowane bardzo pobieżnie. Brakowało mi tu pewnej głębi psychologicznej i autentyzmu. Postacie głównym bohaterów również są specyficzne, wiele z ich problemów można by rozwiązać, gdyby po prostu byli szczerzy, także wobec siebie samych i potrafili się komunikować. Ewa momentami dość mocno mnie drażniła swoim postępowaniem, ale może o to chodzi, by bohater wzbudzał emocje, nieważne jakie;)

„Macie dziś szczęście” to nie tylko książka o miłości, również o przyjaźni, trudnych relacjach rodzinnych, problemie alkoholowym, złu, cwaniactwu, ale też bezinteresownej pomocy. Pojawia się nawet wątek kryminalno-sensacyjny, i o ile ożywił on trochę akcję, a tyle jego dalsze prowadzenie trochę się jak dla mnie rozmyło i było mało konkretne. Podobał mi się sielski klimat jaki został stworzony w powieści przy okazji wizyt w Przebierowie, chyba ten elementy powieści był dla mnie najbardziej przekonywający. Sporo jest też w powieści o telewizji, rządzących nią prawach, jej roli i wpływie na ludzi. Może dlatego, że ja telewizji nie oglądam od lat, ten temat trochę mnie nudził, ale dla wielu osób to właśnie to kwestia może być tym, co najbardziej im się spodoba w powieści. Zachęcam więc do lektury powieści i wyrobienia sobie własnego zdania. Mimo, że mi książka może jakoś bardzo nie zapadnie w pamięć, miło spędziłam z nią czasu, pozwoliła mi na relaks i oderwanie się od rzeczywistości, a między innymi o to w czytaniu przecież chodzi, prawda?;)

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję autorom i WYDAWNICTWU SKARPA WARSZAWSKA.

„Odnajdę Cię” Monika Michalik

ODNAJDĘ CIĘ

  • Autor: MONIKA MICHALIK
  • Seria: NIE ZAPOMNĘ O TOBIE
  • Wydawnictwo:CHILLI BOOKS
  • Liczba stron:398
  • Data premiery:09.02.2022r.

Monika Michalik to laureatka konkursu „Jak zostać ulubioną pisarką Polek?”. „Odnajdę Cię” to jej czwarta powieść, a zarazem kontynuacja „Nie zapomnę o Tobie”. Miałam przyjemność przeczytać każdą książkę autorki i z ogromną ciekawością czekałam na dalsze losy Emilii, Danki i Janisa. Czy się zawiodłam? Przeczytajcie sami…

Emilia i Nikias codziennie za sobą tęsknią, związek na odległość nie jest łatwy, ale udaje im się podtrzymać łączące ich uczucie. Kiedy po kilku miesiącach rozłąki Emilia odwiedza Grecję wydaje się, że czekają ich tylko wspaniałe, romantyczne chwile. Czy tak będzie naprawdę? Nieoczekiwanie Emilii w podróży do Grecji znowu towarzyszy Mateusz, choć na miejscu ich drogi szybko się rozejdą. Tymczasem w Polsce Dankę i Janisa dopada rzeczywistość i codzienne problemy. Czy uda im się z nimi zmierzyć i obronić odzyskaną po latach miłość?

Powieść jest bardzo klimatyczna, zwłaszcza gdy akcja rozgrywa się w Grecji, czujemy ją wszystkimi zmysłami. Zawiera w sobie dużo ciepła, nie tylko tego słonecznego;), ale przy tym, za co dużo plus dla autorki, nie jest to wyidealizowana opowieść, gdzie wszystko jest idealne i wygładzone. Bohaterowie mają swoje wady, mierzą się z wydarzeniami z przeszłości, a życie jak to bywa naprawdę, niesie im różnorodne zaskoczenia i komplikacje. Powieść jest życiowa, bohaterowie mają swoje rozterki i wątpliwości. Stają przed dylematami, na które nie ma oczywistej odpowiedzi i muszą się z nimi zmierzyć. Przyznaję, że tym razem autorka mnie zaskoczyła tym jak rozwinęła akcję, zupełnie nie spodziewałam się, że pójdzie w tym kierunku. Można też powiedzieć, że powieść ma delikatny wątek kryminalno-sensacyjny związany z Danką i Janisem, co powoduje jej urozmaicenie i wzbogacenie. Generalnie wielką jej zaletą jest to, że nie jest tylko bajkowym happy endem, czego prawdę mówiąc spodziewałam się od momentu otrzymania informacji o tym, że będzie kontynuacja „Nie zapomnę o Tobie”, ale ukazuje, że życie nie jest jednoznaczne i nie ma w nim łatwych wyborów. Książkę czyta się szybko, przyjemnie i jest wspaniałym sposobem na oderwanie się od rzeczywistości. Polecam!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CHILLI BOOKS.

         

„Jedno życzenie” Nicholas Sparks

JEDNO ŻYCZENIE

  • Autor:NICHOLAS SPARKS
  • Wydawnictwo:ALBATROS
  • Liczba stron:447
  • Data premiery: 26.01.2021r.

W zeszłym roku dwa razy przeczytałam „Powrót” Nicholasa Sparks’a, raz na początku roku, a drugi pod jego koniec z okazji wydania powieści w zimowej szacie. Tak mnie ta ostatnia lektura pozytywnie nastroiła, że bez wahania zdecydowałam się na przeczytanie najnowszej powieści mistrza „Jedno życzenie”, która premierę miała 26 stycznia nakładem Wydawnictwa Albatros.

Maggie Dawes jest sławną fotograficzką i współwłaścicielką odnoszącej sukcesy nowojorskiej. Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia będą dla kobiety bardzo trudne i nie bardzo wie jak je przetrwać. Nieoczekiwanie pomoże jej w tym Mark Price, młody asystent, który od niedawna pracuje w galerii. Czując z nim pewne pokrewieństwo dusz Maggie opowiada mu historię swojego kilkumiesięcznego pobytu w młodości na wysepce Ocracoke u wybrzeży Karoliny Północnej. Jest to jednocześnie historia jej prawdziwej miłości. Nieoczekiwanie opowiedzenie tej historii doprowadzi kobietę do spełnienia swojego jedynego życzenia…

Nicholas Spark to niekwestionowany mistrz opowieści romantycznych. Jak nikt potrafi stworzyć pełen emocji, nostalgii i pozytywnych uczuć klimat. Czytając jego powieści czuję się niemal tak, jakbym przeniosła się do miejsc, o których opowiada. Tak było i w przypadku jego najnowszej książki. Autor wspaniale oddał klimat malej wysepki, nastrój spędzonych tam Świąt, równie doskonale ukazał jakże różny klimat świątecznego Nowego Jorku. Czułam, że jestem przy Maggie podczas jednych, jak i drugich, jakże różnych, ale nie mniej ważnych Świąt. Plastyczne opisy, przepiękny język i niesamowita atmosfera spokoju i pozytywnych uczuć to elementy, które najbardziej kojarzą mi się z tą powieścią. Poznajemy Maggie jako dorosłą osobę, która znajduje się w specyficznym i bardzo trudnym momencie swojego życia. Mamy szansę również poznać Maggie jako szesnastoletnią, zagubioną dziewczynę. Dzięki temu z pełną wyrazistością widzimy jak pewne przeżycie z młodości, pierwsza miłość, spotkani wtedy ludzie mogą mieć mocny wpływ na całe dalsze życie. Bardzo polubiłam Maggie, jak również innych bohaterów, przede wszystkim Bryce’a, Marka i ciotkę Lindę. Wszystkie postacie są bardzo ciekawie zarysowane, z wiernością psychologiczną i wielowymiarowością. Całą powieść towarzyszyły mi pozytywne odczucia, ale zakończenia zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Mimo, że w sumie można było się go spodziewać, doprowadziło mnie do łez, wzbudziło ogromne emocje i sprawiło, że nie prędko zapomnę o tej pozycji.

Moja ocena:8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU ALBATROS.

„Poziom śmierci” Lee Child

POZIOM ŚMIERCI

  • Autor: LEE CHILD
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: JACK REACHER. TOM 1
  • Liczba stron: 464
  • Data premiery: 26.01.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 01.01.2003r.
  • Data premiery światowej: 1.03.1997r.

Nie lubię się powtarzać, ale nawiążę do treści, które zamieściłam w zapowiedzi tej książki. Przeczytałam kilkanaście części o Jacku Reacherze. I tylko te ostatnie pisane razem z bratem Autora, Andrew Childem nie do końca mi odpowiadają. Trochę za mało Childa w Childzie i za mało Reachera w Reacherze, do którego jestem przyzwyczajona. Recenzję tomu 25 pt. „Strażnik” znajdziecie tutaj: klik.

@WydawnictwoAlbatros przy okazji premiery filmowej pierwszego tomu wypuściło na polski rynek czytelniczy „Poziom śmierci”, pierwszy tom serii. Premierę światową ta seria miała w 1997 kiedy jeszcze moja biblioteczka nie uginała się pod ogromem książek. Ja tę część czytałam po jej pierwszym polskim wydaniu, które odbyło się w 2003 roku. W Reacherze, szczególnie z początków cyklu, najlepsze jest to, że to Reacher, Jack Reacher.

Najciekawsze w Lee Childzie nie jest to, że sprzedał mnóstwo książek, ale to, że pisze tak dobrze”. – Philip Pullman we Wstępie do „Poziom śmierci” Lee Child.

Coś w tym jest. Dobre pisarstwo i idealnie skrojony bohater to recepta na udaną pozycję książkową. Tak jest i tym razem. Sam Jack Reacher to emerytowany major amerykańskiej Żandarmerii Wojskowej. Nie posiadający stałego miejsca pobytu, ani żadnych osób na utrzymaniu 195 cm kolos. Silny, wysportowany, z ciemno blond czupryną oraz niebieskimi oczami. Ciąg wydarzeń jest ten sam, jaki Autor kontynuuje w całej serii. Reacher podróżując samotnie po amerykańskich miasteczkach wikła się w miejscowy konflikt, czy z niewiadomych przyczyn staje się podejrzanym o morderstwo lub inne przestępstwo. Tak jest i tym razem. W leniwym miasteczku Margrave w stanie Georgii, zostaje popełniona zbrodnia. Wysoki, obcy, wysportowany były żandarm wojskowy staje się głównym podejrzanym. Musi udowodnić swoją niewinność. Choć tym razem macki afery kryminalnej sięgają bardzo wysoko. Aż do samej góry, aż do Waszyngtonu….

Cóż mam napisać…. Mam słabość do Reachera, szczególnie z początków serii. I niezmiernie się cieszę, że w nowym serialu Toma Cruise’a zastąpi aktor fizycznie przypominający głównego bohatera. Z jednej strony Reacher jest brutalny, zawsze przygotowany i przewidujący cios oraz ruch przeciwnika. Z drugiej, jest bardzo wrażliwy na krzywdę, niemoc i przemoc względem słabszych. W trakcie swojej podroży staje się samozwańczym obrońcą uciśnionych. Fabuła jest taką bajeczną fantazją Autora na temat dobra i zła w świecie, w którym przyszło mu żyć. Jest jednak rozpisana w  bardzo dobrym stylu. Wielokrotnie Autor zachwycił mnie szczegółowymi opisami ciosów, urazów i złamań. Bardzo dobrze przygotowany tekst pod względem biologiczno-fizycznym. Z perspektywy Reachera dowiedziałam się, jak należy ścisnąć „(…) kostki i palce, a nie mięsistą część dłoni”, by parafrazując Autora „(…) Uchwyt przeciwnika został zneutralizowany”. Child niczym nauczyciel wprowadza nas w niuanse, o których musi pamiętać główny bohater. Tłumaczy czytelnikowi cierpliwie jak Reacher unika poważnych kontuzji. Reacher wie, a tym samym wiemy, że Child wiedział pierwszy, że „(…) Na czaszce właściwie nie ma ciała, jedynie skóra, a pod nią twarda kość. Czoło trudno zranić, praktycznie nie da się go złamać. (…) To dlatego staram się unikać uderzeń dłońmi. Dłonie są kruche, pełne maleńkich kości i ścięgien…”.

Child pisał tę część w latach świetności. Bardzo płynnie przechodzi z jednego wątku do drugiego wplatając co jakiś czas obserwację lub opis otoczenia oczami Reachera, które stanowi pewną odskocznię i jest tłem do ciekawej anegdotki. Pozwala to czytelnikowi lepiej zrozumieć główną postać i razem z nim przemierzać przestworza amerykańskiej ziemi. Zakończenie też nie było niespodzianką😊. Jak zwykle u Childa. Jak już w okolicy 300 stron rozeznaję się, jaki będzie finał, Autor wywraca moją koncepcję do góry nogami. Zaskakując mnie raz po raz. Nie wiem jak On to robi. Jak robi to Child, że te książki z serii są tak spójne od początku do końca. I mają swój urok. Są wprost idealne dla fanów zagadek kryminalnych napisanych językiem bardzo dobrego thrillera.

Po przeczytaniu pierwszej części serii o Jacku Reacherze nie czujcie niedosytu. Po prostu łapcie po kolejną część. Jeszcze tylko dwadzieścia cztery tomy przed Wami i mnóstwo bardzo dobrej zabawy oczami, słowami i czynami Jacka Reachera!!!

Moja ocena 9/10.

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

„Koszmarny Karolek i cuchnąca bomba” Francesca Simon

KOSZMARNY KAROLEK I CUCHNĄCA BOMBA

  • Autorka: FRANCESCA SIMON
  • Cykl: KOSZMARNY KAROLEK (tom 9)
  • Wydawnictwo: ZNAK EMOTIKON
  • Liczba stron: 160
  • Data premiery: 26.01.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 01.01.2004r.

Koszmarny Karolek jest naprawdę niegrzecznym dzieckiem! Oczywiście po przymiotniku koszmarny moglibyśmy pewnie wrzucił imiona innych, znanych nam dzieci. Oby nie własnych😉. To nie czarujący łobuz Mikołajek i jego ekipa. To dziecko na wskroś złośliwe, niesubordynowane, obcesowe i nieuprzejme. Mimo wielu przykrych konsekwencji zawsze rozpoczyna tak samo. Po swojemu. Jak w najnowszej publikacji tej serii. Wydawnictwo @Znak Emotikon wznowiło dziewiąty tom serii. 26 stycznia br. premierę miała książka pt. „Koszmarny Karolek i cuchnąca bomba” autorstwa Francesci Simon.

Tym razem Karolek postanawia skonstruować cuchnącą bombę i urozmaicić nią – a jakże!- relacje z dziewczynkami. Oczywiście szybko ponosi konsekwencje własnych czynów i błędnych decyzji. Autorefleksja przychodzi jednak za późno. Karolek jest przecież bardzo niewrażliwy i nie sposób o lubić.

Książka ma niewiele stron. Jej przesłaniem jest przedstawienie obrazu bardzo niegrzecznego chłopca, który ma być przestrogą dla innych dzieci. Autorka bardzo dobrze zobrazowała problemy występujące w relacjach pomiędzy rówieśnikami jak: brak empatii, nieumiejętność współpracy i egoizm. Pozycja przesiąknięta jest negatywnymi cechami dzieci. W wielu z nich odnalazłam samą siebie. Finał, jak to w tej serii, jest zawsze taki sam. Efekt decyzji Karolka ma zawsze komiczny rezultat, niezgodny z jego pobudkami. Zaletą książki są ciekawe ilustracje. I mimo, że morał udowadnia, że złe zachowanie w rezultacie przynosi tylko same nieprzyjemne konsekwencje, nie jest to jedna z moich ulubionych pozycji książkowych dla dzieci. Jest raczej przestrogą, studium Koszmarnego Karolka, bez względu jak faktycznie miały ów Karolek na imię.

A w kwietniu nowa seria tej Autorki „Mali wredni Wikingowie”. Tej serii nie mogę się doczekać.  

Moja ocena: 6/10

Recenzja powstała we współpracy Wydawnictwa Znak Emotikon.

„Zaklęty Las” Enid Blyton

ZAKLĘTY LAS

  • Autorka: ENID BLYTON
  • Wydawnictwo: ZNAK EMOTIKON
  • Cykl: ZAKLĘTY LAS (tom 1)
  • Liczba stron: 224
  • Data premiery: 24.01.2022r.

24 stycznia br. odbyła się premiera z Wydawnictwa @Znak Emotikon książki Enid Blyton pt. „Zaklęty Las”. Ta niedługa książeczka dedykowana jest dla dzieci i młodzieży. W Polsce Autorka nie jest dobrze znana. Warto jednak wiedzieć, że jest jedną z 50 najpopularniejszych pisarek i pisarzy na świecie. Od Wydawcy dowiedziałam się również, że według UNESCO jest też najczęściej tłumaczoną autorką literatury dla dzieci. Dotychczas sprzedano ponad 500 milionów egzemplarzy jej książek, a w Wielkiej Brytanii co minutę kupowany jest przynajmniej jeden tom😊.

Z opisu Wydawcy wynika, że to „klasyka literatury, za którą Charlie mógłby oddać nawet fabrykę czekolady! Dzieci z Bullerbyn od razu zaczęłyby sprawdzać wszystkie drzewa w okolicy (i nie tylko). A Narnia przeniosłaby swoją siedzibę. Tak, do drzewa. Frannie, Beth i Joe, trójka rodzeństwa, mieszkają niedaleko najniezwyklejszego lasu na świecie – Zaklętego Lasu. Drzewa szumią tam magiczne zaklęcia, na muchomorach ucztują elfy, ale najbardziej niesamowite jest w nim… Niebosiężne Drzewo”. Frannie, Beth i Joe dotrzymują obietnicy. Pragną ponownie wspiąć się na Niebosiężne Drzewo, by dowiedzieć się jaką tym razem krainę odwiedzą z jej osobliwymi mieszkańcami.

Choć lata młodzieńcze mam za sobą, lubię przeczytać od czasu do czasu literaturę dedykowaną tej grupie odbiorców. Moja strategia się sprawdza, tym bardziej, że mam w domu dwie nastoletnie, czytelnicze dusze. Co rusz podrzucam więc moim Dzieciom ciekawą według mnie pozycję, a oni – o dziwo ! – czytają. Okazuje się więc, że w dzisiejszym świecie dzieci też czytają książki. Co jest po prostu wspaniałe.

Wracając do recenzowanego tomu jest to książka z bardzo pozytywnym przesłaniem. Stanowi o sile miłości pomiędzy rodzeństwem, przywiązaniu. Napisana jest idealnym dla młodzieży stylem i językiem. Ja się nie nudziłam, liczę więc, że dzieciaki też nie wynudzą. To zapowiedź bardzo dobrej, przygodowej kolejnej serii z magią w tle. Do tego akcja, która jest bardzo szybka. Autorka wrzuciła w fabułę parę ciekawostek, co umila czytanie. Oczywiście w książce tego gatunku nie może zabraknąć morału. Został opisany w przystępny sposób. Od razu nasuwały mi się spostrzeżenia w tym zakresie i to jak trafnie Autorka przedstawiła zagadnienia, które powinny trafić do naszego serca.

Jako niekwestionowana fanka serii o Harrym Potterze zapraszam do lektury starszych i młodszych czytelników. Znajdziecie w tej książce dużo zabawnych, celnych przemyśleń i ciekawych zdarzeń. Miłego czytania!

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak emotikon.