„Pierogi z kimchi. Koreańskie smaki dla każdego” Wioleta Błazucka

PIEROGI Z KIMCHI. KOREAŃSKIE SMAKI DLA KAŻDEGO

  • Autorka: WIOLETA BŁAZUCKA
  • Wydawnictwo: ZNAK HORYZONT
  • Liczba stron: 320
  • Data premiery: 27.10.2021r.

Książki kucharskie bardzo lubię. Od czasu do czasu sięgam do nich, by urozmaicić moją kuchnię. Jedynie mam problem z recenzjami😉. Bo jak tu zrecenzować książkę kucharską? Przecież wygodniej mi pisać, który przepis mi zasmakował najbardziej lub który mnie wprost zachwycił i zadziwił. Jedną z tych, które chcę Wam dziś zaprezentować to „Pierogi z kimchi. Koreańskie smaki dla każdego”  Wiolety Błazuckiej wydana nakładem Wydawnictwa @znakhoryzont. Kuchnię koreańską wprost ubóstwiam, szczególnie, gdy nie muszę przygotować z niej potraw sama😊.

Wiola i jej synek Sonu zabierają Czytelnika w podróż do odległej Korei, w której Autorka gotuje wyśmienite tradycyjne dania koreańskie. Książka to zbiór przepisów z kanału na YouTubie „Pierogi z Kimchi”. Kanał ma rzeszę swoich zwolenników, więc tym bardziej, książka powinna znaleźć się w każdym domu, gdzie nie tylko króluje schabowy, ziemniaki i kapusta, lecz jest przestrzeń do odkrywania nowych, orientalnych smaków. Książka obejmuje wiele wcieleń koreańskiego gotowania. Dla mniej zaawansowanych Polaków są dania przygotowywane ze składników dostępnych w każdym polskim sklepie. Dla ludzi lubiących poszukiwania Autorka proponuje potrawy, które wymagają co najmniej dwóch „nietypowych” składników. O poziomie mistrza kuchni koreańskiej nie wspomnę. To naprawdę dla najbardziej zatwardziałych fanów i odkrywców w jednej osobie.

Podoba mi się szata graficzna książki, jest bardzo optymistyczna. Równie spodobała mi się sama Autorka, Polka mieszkająca w Korei. Bardzo cenię sobie ludzi pozytywnie zakręconych, którzy potrafią zmienić swój świat w okamgnieniu, by próbować szczęścia, które gdzieś na nich czeka na horyzoncie. Do szefa kuchni mi daleko. Nie ukrywam, że próbowałam więc dań, których przygotowanie jest jak najprostsze. Poza poziom potraw zrobionych ze składników dostępnych w każdym polskim sklepie, nie wyszłam. I tak podróż w koreańską kuchnię uważam za udaną. Nawet trudno brzmiące potrawy można przygotować w dość prosty sposób. Wystarczy tylko trochę samozaparcia, chęci i czasu, a nasze talerze owinie wyjątkowy zapach, a kubki smakowe zakosztują nowych, orientalnych dobroci.

Książka jest kompleksowa, a zarazem bardzo prosta w odbiorze. Ja kuchni koreańskiej mówię TAK, a Wy?  

Moja ocena: 8/10

Dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont  za możliwość zapoznania się i podzielenia się z Wami tą książką.

„Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” Małgorzata Czapczyńska

MOJE WYSPY. KOBIECOŚĆ W STYLU VINTAGE, IRONICZNIE I NA SERIO

  • Autorka: MAŁGORZATA CZAPCZYŃSKA
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 304
  • Data premiery: 13.10.2021r.

W dziwnych czasach żyjemy. Inflacja wzrasta, chodzimy zamaskowani, a autorzy postów, fanpage’ów mają nam tak samo dużo do zaoferowania, jak publicyści, literaci, filolodzy, czy filozofowie. Fanpage Małgorzaty Czapczyńskiej @Moje wyspy nie śledzę. Może powinnam? Przecież nie bez przyczyny obserwuje go 214 tysięcy obserwujących. Warto jest być w doborowym towarzystwie😊.

Książka „Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” wydana nakładem Wydawnictwa PASCAL dotarła do mnie z opóźnieniem. Jej premiera przypadała na 13 października, a ja zachęcam Was do lektury mojej opinii na jej temat w ten grudniowy, mroźny poranek.

Dziewczyny, nie przejmujcie się. Pamiętajcie, że fajna kiecka i modny kapelusz są dużo ważniejsze od męża. Jest wiele miejsc, do których możesz iść bez męża. A niewiele do których możesz pójść bez kiecki i kapelusza” – „Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” Małgorzata Czapczyńska.

I jeden z moich ulubionych:

– Myszko, a co byś zrobiła, gdybym cię rzucił dla innej kobiety? Żałowałabyś?

– No co ty? Obcej baby?” – „Moje wyspy. Kobiecość w stylu vintage, ironicznie i na serio” Małgorzata Czapczyńska.”

Takich cytatów zaznaczyłam mnóstwo. Gdybym chciała je wszystkie zawrzeć w tej recenzji przekroczyłabym chyba, i to sporo, znośną jej długość. Małgorzata Czapczyńska słynie z inteligentnej ironii i specyficznego dowcipu. Jej posty przywołują uśmiech na twarzy, a momentami zdumienie. Pokusiła się pokazać nam swoją „wyspę” w trochę inny sposób, całkowicie wyjątkowy. W swej książce funduje nam podróż w czasy przeszłe, sięgające nawet XIX wieku. Do tego urozmaica naszą podróż przepięknymi fotografiami w stylu vintage. Z perspektywy takich wielkich jak: Pola Negri, Marlene Dietrich, Irena Kwiatkowska, Ingrid Bergman, Kalina Jędrusik i wielu innych, uczy nas kobiecości, w różnym tego słowa znaczeniu. A o kobietach zawsze warto czytać. Nie tylko będąc kobietą.

Książka podzielona jest na pięć części. W części zatytułowanej „My, kobiety” zobrazowane zostały portrety wielu kobiet, które odegrały istotną rolę w życiu społecznym na wielu płaszczyznach. Dalej części „Związki”, „Miłość” i „Małżeństwo” dotykają relacji z różnego punktu widzenia.  W ostatniej części zatytułowanej „Szczęście” Autorka zmusza nas do zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę dla nas powinno być w życiu paliwem, jak moglibyśmy sobie upięknić otaczający nas świat. Do tego cytaty, które wprowadzają nas do każdego z rozważań. Cytaty stanowiące pewnego rodzaju preludium, zaproszenie do tego, co kryje się za kolejnymi literami otulającymi stronę.

To publikacja w stylu tych „INNE”, które nie da się jednoznacznie określić i wrzucić do któregoś z gatunków literackich. Trochę prześmiewczych anegdot, trochę biografii i napisanego z humorem poradnika. Do tego esejowy styl pisania, który powoduje, że książkę czyta się naprawdę szybko. Bez wątpienia to jedna z najlepszych pozycji dla kobiet. Idealna na zbliżające się Święta!!!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Pascal.

„Dlaczego właśnie ja? Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom” Harold S. Kushner

DLACZEGO WŁAŚNIE JA? KIEDY ZŁE RZECZY ZDARZAJĄ SIĘ DOBRYM LUDZIOM

  • Autor: HAROLD S. KUSHNER
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 196
  • Data premiery: 30.09.2021r.
  • Data pierwszego wydania polskiego: 01.01.1981r.

Zaciekawił mnie tytuł tej książki, który wiele obiecywał. Sam Autor to amerykański teolog i rabin, który musiał zmierzyć się z trudnymi pytaniami, gdy okazało się, że jego syn Aaron jest nieuleczalnie chory i nie dożyje starości. Dlatego sięgnęłam po „Dlaczego właśnie ja? Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom” Harolda S. Kushnera wydanej nakładem Wydawnictwa @Zysk i S-ka.

Opis Wydawcy:

„Jedna z najważniejszych książek o rozwoju duchowym, która stała się źródłem inspiracji dla milionów czytelników na całym świecie. Dlaczego uczciwi i przyzwoici ludzie cierpią? Dlaczego nieszczęścia i nagła śmierć spotyka niewinnych? Gdzie jest Bóg, kiedy cierpią i giną dobrzy ludzie?”

Spodziewałam się bardziej książki motywacyjnej, a dostałam typowo religijną interpretację cierpienia w stylu „cierpienie uszlachetnia”. Z tą koncepcją nie jest mi po drodze i pewnie dlatego moja ocena jest taka sroga. Książka nadaje się dla osoby głęboko wierzącej. Mi trudno było przebrnąć przez niektóre slogany, tłumaczenia, odniesienia. Nie znalazłam odpowiedzi w tej pozycji na pytanie; dlaczego złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom?, które Autor obiecywał w tytule. Nadal nie wiem, po co ogrom krzywd, które zdarzają się dobrym ludziom. Gdzie szukać ich sensu i odpowiedzi? Kushner obrał jeden moralizatorski ton. Skupił się wyłącznie na obszarze duchowości w rozumieniu głębokiej relacji z Bogiem. I owszem, w wielu miejscach prześwita światełko nadziei, które niestety będzie wyłącznie wartościowe dla tych, co oczekują poznania i spotkania z Najwyższym. W wielu miejscach, mimo małej ilości stron, Autor karmił mnie filozoficznymi rozważaniami. Chwilami nie mogłam przebrnąć przez teologiczne dysputy z samym sobą, które zafundował mi Kushner. To dziwne, bo filozofia wcale nie była dla mnie najgorszym przedmiotem na studiach. Wręcz przeciwnie żywo czytałam i dyskutowałam rozmaite teorie konfrontując je z moimi teraźniejszymi opiniami. Zabrakło mi bez wątpienia w tej pozycji takie prostego przesłania. Przesłania dla wszystkich, z którego będzie wyzierać energia i nadzieja. Nadzieja, że przecież jutro też jest dzień. Dzień, w którym wszystko się może zdarzyć.

Moja ocena: 5/10

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej” Julie L. Hall

W CIENIU NARCYZA. JAK ROZPOZNAĆ TOKSYCZNĄ RELACJĘ I UWOLNIĆ SIĘ Z NIEJ

  • Autorka: JULIE L. HALL
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 448
  • Data premiery: 25.08.2021r.

Osobowość narcystyczna jest jedną z najtrudniej do okiełznania. Nie wynika bynajmniej z trudności tego zaburzenia, lecz bardziej z tego, że narcyz nie uświadamia sobie, że jest chory. Przecież narcyzem większość z nas chciałaby być. „Heinz Kohut, neurolog, twórca kierunku w psychoanalizie, opisał dwa typy narcystycznych zaburzeń: typ niebaczny – arogancki, wielkościowy, agresywny oraz typ nadwrażliwy – nieśmiały, zahamowany, nadwrażliwy na krytykę. Za to Otto Kernberg wymienia takie cechy kliniczne narcystycznych zaburzeń jak: nadmierny egocentryzm, zależność od podziwu (patologia JA), nadmierna zazdrość, wykorzystywanie innych, brak empatii (patologia relacji), od deficytu zdolności do smutku i żałoby, poprzez wahania nastroju, odczuwania wstydu do zachowań antyspołecznych (patologia superego)” (cyt. za: Osobowość narcystyczna). I podobno jest to cecha występująca w 75% u mężczyzn. To dzięki @Wydawnictwo Kobiece polskie Czytelniczki mają możliwość zrozumienia, czym jest życie z narcyzem, po czym go zdiagnozować i jak się przed narcyzem chronić. Przed Wami recenzja „W cieniu narcyza. Jak rozpoznać toksyczną relację i uwolnić się z niej” Julie L. Hall.

O tym, że toksyczne relacje nigdy nie są dobre pisze wprost Julie L. Hall w swojej książce. Autorka nakłania nas do uważnego przyjrzenia się własnym relacjom z perspektywy tego, trudnego do zdiagnozowania zaburzenia osobowości. To książka pełna współczucia dla tych, którzy bardziej lub mniej świadomie uwikłali się w taki związek. Dzięki niej mamy możliwość nauczenia się rozpoznawania pewnych symptomów, które w konfrontacji z naszymi doświadczeniami i odczuciami pomogą poradzić nam sobie z traumą, którą niesie ze sobą życie z narcyzem. I to bez względu, czy narcyzem jest partner, czy rodzic, czy dziecko.

Do recenzji tej książki zbierałam się bardzo długo. Nie dlatego, że nie ma nic do zaoferowania. Wręcz przeciwnie. Tylko dlatego, że pewne okoliczności nie do końca dla mnie dotychczas zrozumiałe i pojęte, zostały zebrane w dość poczytny poradnik. Dzięki niemu zrozumiałam, że nad wyraz przeświadczenie o swojej wyjątkowości, każdy mały sukces przeobrażanie w ogromne osiągnięcie praktycznie na miarę nagrody Nobla może być objawem tego zaburzenia. Nagle dotarło do mnie, że świadomość wszechogarniającej władzy może być niezdrowa i nie do końca ze mną jest coś nie tak, gdy wetuję i nie akceptuję takiego zachowania. Do tego przemoc, najczęściej psychiczna, emocjonalna i finansowa, którą narcyz stosuje praktycznie w każdej bliskiej relacji powaliła mnie na kolana. Chęć i dążenie do ciągłego podporządkowywania sobie innych, podporządkowywania całego świata, jako jednostka chorobowa napawała mnie lękiem. Chwilami analizowałam wiele zachowań moich bliskich pod tym kątem, dzięki świadomości, że takie zachowania nie powinny być akceptowane, nie powinny być tolerowane i wymagają długotrwałego leczenia. Autorka otworzyła w mojej głowie pewną szufladę, szufladę odczuć, o których zwykle starałam się nie pamiętać i szybko zapominać. Pewnie dlatego zrecenzowania tej pozycji unikałam jak ognia, nie chcąc się mierzyć z zapamiętanymi przeze mnie schematami, mechanizmami, z którymi przychodzi nam żyć.

Jest to bardzo wartościowa pozycja. Pozycja, która otwiera oczy na świat i na tych, którzy nas otaczają. I to świat, który wcale nie wygląda tak różowo jak w piosence Zespołu Łzy „Narcyz”. Pozwólcie, że w zakończeniu zacytuję.

To ja, Narcyz się nazywam

Przepraszam i dziękuję, ja tych słów nie używam

Jestem piękny i uroczy, popatrzcie w moje oczy

Jestem przecież najpiękniejszy, a na pewno najskromniejszy

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„Wyzwanie” Elle Kennedy

WYZWANIE

  • Autorka: ELLE KENNEDY
  • Seria: BRIAR U. TOM 4
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 03.11.2021r.
  • Data premiery światowej: 16.06.2020r.

Poprzednią książkę cyklu „Rozgrywkę” (recenzja na klik) oceniłam 8/10. Cykl nie jest kolejną serią erotyków. To raczej młodzieżowa, rozrywkowa seria, w której znaczenie ma sport. Oczywiście wszystko w duchu New Adult. I mimo, że moje młodzieńcze lata już dawno za mną 😉, listopadowa propozycja Wydawnictwa @Zysk i S-ka przypadła mi do gustu.

Opis fabuły College. Taylor Marsh to szara myszka, która przez swe siostry z Kappa Chi musi podjąć wyzwanie. Conor Edwards oprócz ogromnego talentu sportowego, ma talent do … uwodzenia. Oboje rozpoczynają swoją grę, której stawką jest szacunek innych dziewczyn oraz poczucie własnej wartości. Zabawa zamienia się w grę dla dwojga, której finał może być tylko jeden.

Tym razem Elle Kennedy zabrała czytelnika w podróż do świata hokeja. Jest to kompletnie obcy dla mnie świat. Zwykle widzę tylko je z perspektywy szklanego ekranu. Oczywiście Conor jest stereotypowo przystojny i niezwykle sprawny. Takie chodzące cudo, które cieszy się podziwem i szacunkiem wszystkich wokół. Nawet odsunięte przez niego dziewczyny, nie darzą go zbytnio antypatią. No cóż, na ideał faktycznie trudno się gniewać. Nie będę ukrywać, trochę to bajka o brzydkim kaczątku i Kopciuszku w jednym. Momentami infantylna, przerysowana, przesłodzona. Bez wątpienia jest to pozycja dla fanów tego typu historii. Ogromny plus dla Autorki za poruszone przez nią w powieści problemy, których w literaturze nigdy nie za dużo. Nawet powszechne problemy, dość wyświechtane sprawdzają się w funkcji edukacyjno – wychowawczej. Do tej pory nie znudziło mi się czytanie o odrzuceniu, dyskryminacji ze względu na wygląd, kolor skóry czy ilość kilogramów. We właściwy dla siebie sposób Kennedy poddaje pod rozwagę i uwagę czytelników etyczność tych zachowań, piętnuje je w bardzo delikatny sposób umiejętnie unikając stylu moralizatora. To dodaje świeżości i autentyczności tej pozycji. Muszę wspomnieć jeszcze o stylu. Naprawdę czyta się ją bardzo szybko, bo styl jest lekki, tu i ówdzie zakrapiany sporą dawką humoru. Dzięki czemu książkę pochłonęłam praktycznie ekspresowo.

W takich typowych młodzieżówkach wiele się dzieje z perspektywy młodych dorosłych. Niektóre problemy wydają mi się nieważne, nieistotne. Nie dziw, że tak jest, jeśli ja do młodzieży nie należę od kilkudziesięciu lat i mam o wiele bogatszy bagaż doświadczeń. To wcale nie znaczy, że książki tego gatunku mogą mi się nie podobać. Wręcz przeciwnie. „Wyzwanie” wprowadziło mnie w dobry nastrój, dało mi chwilę wytchnienia i oderwania od codziennych problemów. Stanowiło dla mnie bardzo dobrą rozrywkę. Tylko nie wiem skąd ta okładka!!! Kompletnie nie wiem. Moim skromnym zdaniem nie oddaje ona w ogóle fabuły książki, a wręcz wprowadza zamęt co do samego gatunku i przedstawionej historii.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Po pierwsze Ja. Jak dbać o innych nie zaniedbując siebie” Emma Reed Turrel

PO PIERWSZE JA. JAK DBAĆ O INNYCH NIE ZANIEDBUJĄC SIEBIE

  • Autorka: EMMA REED TURREL
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 320
  • Data premiery: 20.10.2021r.

Rzadko czytam poradniki. Nie jest to mój ulubiony gatunek. Niemniej, gdy zainteresuje mnie temat czasem pokuszę się o tę formę wyrazu literackiej myśli. „Po pierwsze Ja. Jak dbać o innych nie zaniedbując siebie” Emmy Reed Turrel to książka, którą chciałam przeczytać. Tym bardziej, że w opisie @wydawnictwo.muza.sa. Wydawca obiecuje; „(…) to książka, w której autorka, na podstawie wieloletniego doświadczenia z pracy z pacjentami, uczy, jak odpuścić. Pragnienie uszczęśliwiania innych jest krzywdzące i może mieć opłakane skutki. Jest to strach przed sytuacją, której nie można kontrolować. Zadowalacz musi się nieźle nagimnastykować, żeby ukryć swoje prawdziwe intencje, a także aby kogoś nie zranić lub nie zasmucić.”

Chyba każdy z nas jest czasem takim Zadowalaczem. Wszystko zależy od tego, jak bardzo jesteśmy zmotywowani. Jak gorąco pragniemy, by nas kochano i nas akceptowano. Będąc matką, córką, przyjaciółką czy żoną naprawdę szybko można wpaść w tę rolę, całkowicie nieświadomie. Nagle się budzimy, jak już czujemy, że przekroczyliśmy naszą granicę. Jak już nasze pragnienia, oczekiwania nawet nie są na drugim, lecz na ostatnim miejscu. Gdy zamiast odpocząć po pracy biegniemy na zakupy, gdy mąż siedzi przed telewizorem z puszką piwa lub siadamy z dziećmi do lekcji, gdy ten sam osobnik gra w swoje ulubione gry internetowe. To dla takich osób jest ten poradnik. Nie chcę upraszczać, ale dostarczył mi wielu zaskakujących odkryć. Po pierwsze dowiedziałam się, że nie muszę być w tej roli. Po drugie mogę świadomie i dobrowolnie wetować takie oczekiwania względem mnie. Mam prawo bowiem wymagać od innych, by szanowali moje potrzeby. Po trzecie, moje własne potrzeby powinnam mieć i powinnam o nie dbać. Chwilami łapałam się na tym, że stawałam się bardziej uważna na swoje „JA”, na swoje oczekiwania i swoje własne wyobrażenia o świecie, w którym chciałabym żyć. Bez wątpienia Autorka wplotła w poradnik wiele ze swego terapeutycznego doświadczenia. Z treści wyziera profesjonalizm, przy czym poradnik napisany jest bardzo prostym, przystępnym językiem. Bynajmniej nie trąci kolejną medyczno – naukową publikacją.

„Prawda jest taka, że nikt nie jest zwycięzcą, dopóki uszczęśliwia innych. Pamiętaj, że jeżeli uszczęśliwiasz innych, jesteś częścią problemu.”- „Po pierwsze Ja. Jak dbać o innych nie zaniedbując siebie” Emma Reed Turrel.

Odkrywcze? Dla mnie bardzo. Jeśli jesteście ciekawi, czego jeszcze możecie się o sobie samych dowiedzieć, zapraszam do przeczytania tej książki.

Moja ocena: 7/10

Książką obdarowało mnie Wydawnictwo Muza, za co bardzo dziękuję.

„Miłość, miłość” Karolina Filuś

MIŁOŚĆ, MIŁOŚĆ

  • Autorka: KAROLINA FILUŚ
  • Wydawnictwo: FENIKS
  • Liczba stron: 197
  • Data premiery: 06.09.2021r.

Książkę pt. „Miłość Miłość” dostałam w prezencie długo po premierze od samej Autorki  @karolinafilus.autor. Za co niezmiernie dziękuję😊. Książkę wydało @Wydawnictwo.Feniks, a jej premiera przypadła na 6 września br. „Miłość, miłość” do debiutancka powieść Karoliny Filuś. Mam nadzieję, że po tylu pozytywnych recenzjach Autorka dostała „wiatru w żagle”, który będzie ją pchał w kierunku kolejnych publikacji.

Eliza i Paweł to osoby z bagażem trudnych doświadczeń. Nie zaznające spokoju, borykające się ze złożonymi problemami i niełatwymi wspomnieniami. Dosłownie na Końcu Świata😉 starają się znaleźć swoje miejsce, swoją oazę, w której nareszcie będą czuć się szczęśliwi. W której zapomną o tym, co ich spotkało.  W której zatracą się w codzienności i zanurzą się na dobre w tym, co jest tu i teraz. Z początku nie do końca do siebie pasują. Borykają się z własnymi ograniczeniami. Mają problem z wzajemnym zaufaniem. Tym bardziej, że zdarzenie, które im się przydarza burzy dotychczas zbudowany domek z kart, który runął z ogromną siłą. Czy dadzą radę go odbudować?

Debiuty zawsze są wielką niewiadomą. Jedne są bardziej udane, drugie mniej. Ja szczerze chwalę @karolina_filus_autor za pomysł na fabułę. Umiejscowienie historii na krańcu świata, w zapadłej miejscowości do której trafia Eliza po odziedziczeniu starego, zrujnowanego domu po ciotce był strzałem w dziesiątkę. W powieściach obyczajowych lubię bardzo, gdy autor wprowadza mnie do hermetycznej, małej, zaściankowej społeczności. Ile w niej stereotypów! Ile zabobonów! Ile dawno zapomnianych w innych miejscach obyczajów!!! Ze stereotypami Karolina Filuś uporała się brawurowo kreśląc postać Pawła. Niezwykle złożoną, w której to co dobre, musi zostać odkryte. Którego twarda skóra nie wystarcza, by ciągle uciekać i udawać, że nikogo nie ma wokół nas. Fabuła nie znudziła mnie ani na moment. Czasem mnie śmieszyła. Momentami rozczulała i zastanawiała. Do tego bardzo dobry styl Autorki. Czytając płynęłam słowo po słowie, zdanie po zdaniu, strona po stronie. Książkę czyta się bardzo szybko. Nie chciałam się odrywać, nie mogłam się nawet oderwać. Dla książkoholika styl pisania jest niezwykle istotny. Nawet najlepiej skonstruowana opowieść jest nie do przebrnięcia, jeśli męczy nas samo czytanie.

„Miłość, miłość” to idealna pozycja na zimowe wieczory. Ubierzcie ciepłe skarpety. Okryjcie się kocem. Weźcie kubek gorącej herbaty lub pysznej kawy i łapcie za książkę.  Miłego czytania Wam życzę!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Autorce.

„Życie jest zbyt krótkie” Abby Jimenez

ŻYCIE JEST ZBYT KRÓTKIE

  • Autorka: ABBY JIMENEZ
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Cykl: THE FRIEND ZONE (tom 3)
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 10.11.2021r.

Abby Jimenez czytałam w ubiegłym roku przy okazji premiery „To tylko przyjaciel” (recenzja na klik). Książka bardzo mi się podobała. Oceniłam ją wysoko, bo 8/10. Dowiadując się o listopadowej premierze od @wydawnictwo.muza.sa od razu zdecydowałam, że „Życie jest zbyt krótkie” muszę przeczytać. Pamiętam, że po przeczytaniu pomyślałam sobie, że jest to Autorka, która pisze powieści optymistyczne, pełne humoru i wprowadzające w dobry nastrój. Czy się myliłam?

Co może się zdarzyć pomiędzy przystojnym prawnikiem i youtuberką? Wszystko. Dosłownie wszystko.

Adrian Copeland i Vanessa Price to dwa bieguny. Ona wzięła odpowiedzialność za swoją siostrzenicę, której matka jest narkomanką. On zaniepokojony nocnym, długim płaczem dziewczynki postanawia się jej pomóc. Ona uważa, że choruje na ALS, stwardnienie zanikowe boczne i postanawia walczyć z chorobą sama. On, zajęty, odnoszący sukcesy i niezwykle przystojny, z pozoru nie ma przestrzeni, by na swoje barki wziąć małą Grace i ciężko chorą Vanessę. Tę dziwną parę połączy jednak przyjaźń, która w dzisiejszym świecie nie zdarza się często. I tylko pozostaje pytanie (cytując za mistrzem piosenki), „Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?”

Cykl „The Friend Zone” jest warty Waszej uwagi. Książki Jimenez, mimo, że podejmuję różne problemy, są faktycznie niezłą odskoczną, która przyda się w życiu każdego z nas. Z jednej strony napawają optymizmem. Z drugiej uzmysławiają nam jak bezproblemowo żyjemy, w obliczu poważniejszych tragedii, z którymi borykają się inni. Jest w nich i trochę cukru, i trochę soli, a nawet trochę pieprzu. Zarówno Adrian, jak i Vanessa zostali przez Autorkę opisani bardzo wdzięcznie. Ta przyjaźń, która ich połączyła to ciekawe studium przypadku. Niestety trochę stereotypowe. No bo, jak tu teraz wierzyć mężowi, partnerowi, który mówi, że tylko z inną kobietą się przyjaźni? Jeśli w większości w literaturze przyjaźń wiąże się z powstaniem relacji głębszej, opartej na uczuciu i pożądaniu. Przyznajcie sami.

Historia nie jest rozpisana wartko. Wręcz momentami się „wlecze jak żółw ociężale”. Autorka stosując lekko senną narrację stopniowała przebieg całej historii dopieszczając każdy szczegół. I nie jest to wada tej książki. Takie drobiazgowe podejście sprawdza się w literaturze obyczajowej. W relacjach ma bowiem znaczenie każdy szczegół, każdy gest, każde spojrzenie, każde wypowiedziane słowo i sposób, w który to zostało zrobione. Dodatkową zaletą tej pozycji są postaci drugoplanowe. Każda z nich zasłużyła na moją sympatię. Każda z nich stanowiła ciekawe uzupełnienie głównej fabuły. Nie pojawili się oni przypadkowo. Również czuć kompleksowy pomysł Autorki na ich rozpisanie, który spoił całą opowieść w jedną, spójną całość.

Podsumuję naprawdę krótko; Warto czytać Abby Jimenez i warto przeczytać „Życie jest zbyt krótkie”. Miłej lektury!!!

Moja ocena: 8/10

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza za obdarzenie mnie zaufaniem i darowanie mi egzemplarza recenzenckiego.

„A ja na Ciebie zaczekam” Magdalena Kordel

A JA NA CIEBIE ZACZEKAM

  • Autorka: MAGDALENA KORDEL
  • Wydawnictwo: ZNAK
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 18.11.2021r.

Książki @magdalena kordel bardzo sobie cenię. Literatura obyczajowa sprawdza się i na jesienne, i na zimowe smutki. Ostatnią „Zanim wyznasz mi miłość” recenzowałam w czerwcu, tym chętniej sięgnęłam do premiery z 18 listopada br. wydanej nakładem @wydawnictwoznakpl. Okazało się, że książka „A ja na Ciebie zaczekam” oprócz pięknej, nastrojowej okładki miała do zaoferowania o wiele więcej. Historię, którą nawet do tej pory wspominam z rozrzewnieniem😉.

Trzy kobiety. Trzy historie. Trzy zagadki.

Kim jest Emilia, która budzi się w szpitalu, gdzie jedyną osobą, która ją rozumie, jest młoda polska pielęgniarka? Kim jest Ernestyna, która pogrąża się wciąż we wspomnieniach  o rodzinnej Warszawie?

Kim jest Anastazja, która po raz kolejny nie dostała się na wymarzone studia, ciągle okłamuje rodziców, a dodatkowo nie ma pracy? „Dzieli je wiek i odległość, ale łączy jedno – w tę Wigilię będą potrzebować prawdziwego cudu” – z opisu Wydawcy.

W książkach obyczajowych, dobrych książkach obyczajowych, lubię, gdy historie wzbudzają we mnie prawdziwe emocje. W trakcie lektury „A ja na Ciebie zaczekam” odczuwałam nostalgię, rozrzewnienie, zniecierpliwienie, sympatię i chwilami antypatię oraz ogromne zaciekawienie jak ta historia potoczy się dalej. Kordel zachwyciła mnie nietuzinkowymi wątkami, które rozwinęła nieszablonowo. Zachwycił mnie i motyw z portretem dziewczyny w granatowym płaszczu, i zbłąkany wędrowiec przemierzający ulicami Stolicy. A rozmowy z tajemniczym starszym panem przy stoliku w pijalni czekolady Wedla nadały całej fabule dodatkowego uroku.

Niby historia jakich wiele. Historia o więzi, mimo dzielących różnic, dzielących lat i dzielących kilometrów. Więzi, których szukamy czasem przez całe życie, lub które zrywamy czasem nawet nieświadomie. Nie o sam pomysł na fabułę tu chodzi. Raczej o nastrój, który w książce napawa optymizmem, pozwala oderwać się od codzienności i daje siłę by przeć na przód. O ten moment zadumy nad sobą, nad swoimi związkami, nad pojawiającymi się refleksjami o radości życia, o wartości bycia tu i teraz. Zostawienia za sobą wszystkich przykrych doświadczeń i poddaniu się dniu jutrzejszemu, który może przynieść wiele. Kordel umiejętnie w swych powieściach łączy te wszystkie elementy, które powieść obyczajową czynią niezwykle przyjemną w czytaniu. Do tego styl. Raczej niespieszny, jak to w tym gatunku i bardzo czarujący język. Święta tuż, tuż. Idealny prezent pod choinkę. Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak.

„Zniewalający opiekun” Kristen Ashley

ZNIEWALAJĄCY OPIEKUN

  • Autorka: KRISTEN ASHLEY
  • Seria: ROCK CHICK. TOM 7
  • Wydawnictwo: AKURAT
  • Liczba stron: 512
  • Data premiery: 08.12.2021r.
  • Data premiery światowej: 28.05.2013r.

W tym roku zrecenzowałam już dwie pozycje pióra Kristen Ashley. To „Idealny detektyw” oraz „Żądanie miłości”. Pierwszy tom serii „Rock Chick” pt. „Córka gliniarza” przeczytałam w kwietniu 2020r. Jak przyznałam się w zapowiedzi „Zniewalającego opiekuna” Wydawnictwa Akurat (imprint @wydawnictwo.muza.sa ), nie do końca rozumiałam zachwyty tą serią. Dopiero gdzieś tak w połowie serii zrozumiałam, co czytelników zachwyca w opowieściach Kristen Ashley. Mimo, że premiera powieści była 8 grudnia br., ja ją przeczytałam praktycznie po otrzymaniu.

Jak to jest być córką narkotykowego bossa? Nie mam pojęcia. Przekonała się o tym Sadie Townsend. Piękna, bogata i niezwykle czarująca. Gdy po jednej nocy Hector  Chavez – tajny agent w operacji mającej na celu aresztowanie ojca Sadie – poznaje jej prawdziwe oblicze, postanawia ją zdobyć. Czy uda mu się skruszyć lód tkwiący w jej sercu i zachwycić nią sobą? Szczególnie, że tak naprawdę musi robić wszystko by nie odkryć swego prawdziwego oblicza.

W książkach tego gatunku cenię sobie wielowymiarowość i różnorodność zobrazowaną w fabule. Ta miała wszystkie te elementy. Trochę gangsterki, trochę kryminału, trochę romansu i trudnych decyzji do podjęcia. Sam obraz Nightingale Investigations stanowił idealne uzupełnienie powieści. Jestem niekłamaną fanką Bonda, tajni agenci zawsze mnie pociągali, szczególnie w osobie Daniela Craiga. Tym chętniej zanurzałam się w opowieść o miłości niemożliwej, gdzie dobro spotyka się ze złem, a piekło miesza się z niebem. Postać kobieca została ukazana nieszablonowo. Sadie ma więcej do powiedzenia, niż inne postaci kobiece z poprzednich części. Może kończyć zdanie, wyrażać swoje opinie i energicznie reagować w sytuacji, gdy tak naprawdę czuje. I to jest faktyczna zaleta tej publikacji. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Samą Autorkę cechuje specyficzne poczucie humoru, bliskie memu sercu. Nawet w tak skonstruowanej fabule potrafi zachować  dystans i elementy ironii, które uprzyjemniły mi dodatkowo lekturę.

Nie będę pewnie wyjątkiem pisząc, że czekam z niecierpliwością na kolejny tom. Naprawdę, bardzo przyjemnie się czytało. Szczerze polecam!

Moja ocena: 8/10

Dziękuję Wydawnictwu Akurat  za możliwość zapoznania się i podzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami po przeczytaniu tej książki.