„Poziom śmierci” Lee Child

POZIOM ŚMIERCI

  • Autor: LEE CHILD
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: JACK REACHER. TOM 1
  • Liczba stron: 464
  • Data premiery: 26.01.2022r.
  • Data 1 wydania polskiego: 01.01.2003r.
  • Data premiery światowej: 1.03.1997r.

Nie lubię się powtarzać, ale nawiążę do treści, które zamieściłam w zapowiedzi tej książki. Przeczytałam kilkanaście części o Jacku Reacherze. I tylko te ostatnie pisane razem z bratem Autora, Andrew Childem nie do końca mi odpowiadają. Trochę za mało Childa w Childzie i za mało Reachera w Reacherze, do którego jestem przyzwyczajona. Recenzję tomu 25 pt. „Strażnik” znajdziecie tutaj: klik.

@WydawnictwoAlbatros przy okazji premiery filmowej pierwszego tomu wypuściło na polski rynek czytelniczy „Poziom śmierci”, pierwszy tom serii. Premierę światową ta seria miała w 1997 kiedy jeszcze moja biblioteczka nie uginała się pod ogromem książek. Ja tę część czytałam po jej pierwszym polskim wydaniu, które odbyło się w 2003 roku. W Reacherze, szczególnie z początków cyklu, najlepsze jest to, że to Reacher, Jack Reacher.

Najciekawsze w Lee Childzie nie jest to, że sprzedał mnóstwo książek, ale to, że pisze tak dobrze”. – Philip Pullman we Wstępie do „Poziom śmierci” Lee Child.

Coś w tym jest. Dobre pisarstwo i idealnie skrojony bohater to recepta na udaną pozycję książkową. Tak jest i tym razem. Sam Jack Reacher to emerytowany major amerykańskiej Żandarmerii Wojskowej. Nie posiadający stałego miejsca pobytu, ani żadnych osób na utrzymaniu 195 cm kolos. Silny, wysportowany, z ciemno blond czupryną oraz niebieskimi oczami. Ciąg wydarzeń jest ten sam, jaki Autor kontynuuje w całej serii. Reacher podróżując samotnie po amerykańskich miasteczkach wikła się w miejscowy konflikt, czy z niewiadomych przyczyn staje się podejrzanym o morderstwo lub inne przestępstwo. Tak jest i tym razem. W leniwym miasteczku Margrave w stanie Georgii, zostaje popełniona zbrodnia. Wysoki, obcy, wysportowany były żandarm wojskowy staje się głównym podejrzanym. Musi udowodnić swoją niewinność. Choć tym razem macki afery kryminalnej sięgają bardzo wysoko. Aż do samej góry, aż do Waszyngtonu….

Cóż mam napisać…. Mam słabość do Reachera, szczególnie z początków serii. I niezmiernie się cieszę, że w nowym serialu Toma Cruise’a zastąpi aktor fizycznie przypominający głównego bohatera. Z jednej strony Reacher jest brutalny, zawsze przygotowany i przewidujący cios oraz ruch przeciwnika. Z drugiej, jest bardzo wrażliwy na krzywdę, niemoc i przemoc względem słabszych. W trakcie swojej podroży staje się samozwańczym obrońcą uciśnionych. Fabuła jest taką bajeczną fantazją Autora na temat dobra i zła w świecie, w którym przyszło mu żyć. Jest jednak rozpisana w  bardzo dobrym stylu. Wielokrotnie Autor zachwycił mnie szczegółowymi opisami ciosów, urazów i złamań. Bardzo dobrze przygotowany tekst pod względem biologiczno-fizycznym. Z perspektywy Reachera dowiedziałam się, jak należy ścisnąć „(…) kostki i palce, a nie mięsistą część dłoni”, by parafrazując Autora „(…) Uchwyt przeciwnika został zneutralizowany”. Child niczym nauczyciel wprowadza nas w niuanse, o których musi pamiętać główny bohater. Tłumaczy czytelnikowi cierpliwie jak Reacher unika poważnych kontuzji. Reacher wie, a tym samym wiemy, że Child wiedział pierwszy, że „(…) Na czaszce właściwie nie ma ciała, jedynie skóra, a pod nią twarda kość. Czoło trudno zranić, praktycznie nie da się go złamać. (…) To dlatego staram się unikać uderzeń dłońmi. Dłonie są kruche, pełne maleńkich kości i ścięgien…”.

Child pisał tę część w latach świetności. Bardzo płynnie przechodzi z jednego wątku do drugiego wplatając co jakiś czas obserwację lub opis otoczenia oczami Reachera, które stanowi pewną odskocznię i jest tłem do ciekawej anegdotki. Pozwala to czytelnikowi lepiej zrozumieć główną postać i razem z nim przemierzać przestworza amerykańskiej ziemi. Zakończenie też nie było niespodzianką😊. Jak zwykle u Childa. Jak już w okolicy 300 stron rozeznaję się, jaki będzie finał, Autor wywraca moją koncepcję do góry nogami. Zaskakując mnie raz po raz. Nie wiem jak On to robi. Jak robi to Child, że te książki z serii są tak spójne od początku do końca. I mają swój urok. Są wprost idealne dla fanów zagadek kryminalnych napisanych językiem bardzo dobrego thrillera.

Po przeczytaniu pierwszej części serii o Jacku Reacherze nie czujcie niedosytu. Po prostu łapcie po kolejną część. Jeszcze tylko dwadzieścia cztery tomy przed Wami i mnóstwo bardzo dobrej zabawy oczami, słowami i czynami Jacka Reachera!!!

Moja ocena 9/10.

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu Albatros.

„Kłamstwa, wszędzie kłamstwa” Adele Parks

KŁAMSTWA, WSZĘDZIE KŁAMSTWA

  • Autorka: ADELE PARKS
  • Wydawnictwo: WYDAWNICTWO KOBIECE
  • Liczba stron: 488
  • Data premiery: 26.01.2022r.
  • Data premiery światowej: 4.08.2020r.

Adele Parks ma na swoim koncie już 20 międzynarodowych bestsellerów. „Kłamstwa, wszędzie kłamstwa” jest jednak moją pierwszą książką tej Autorki. Zaciekawił mnie tytuł i opis Wydawcy @Wydawnictwo Kobiece. Nie powiem studium pary, w której życie wkrada się plątanina kłamstw to zawsze ciekawy temat😉.

(…) życie czasami przypomina taki program. W tym konkretnym w szczególnej cenie były umiejętności i dobra organizacja. Liczyły się szare komórki, siła i wytrzymałość. Uczestnicy przystępowali do zabawy uśmiechnięci, z wielką determinacją i hartem ducha, a kończyli jak głupcy: przemoczeni, zmęczeni, podłamani. Tak, życie było Błazenadą, tyle że na człowieka nie spadały ciastka z budyniem, a niepłodność, depresja, szaleństwo, zdrada i śmierć. Nikt nie mógł się czuć bezpiecznie, nikt nie był odporny na przeciwności losu. Można było sobie myśleć, że wszystko jest w porządku, że wszystko idzie zgodnie z planem: studia, praca, seks, małżeństwo, tak to się toczyło, aż tu nagle kubeł lodowatej wody strącał człowieka z nasmarowanego tłuszczem słupa.” – „Kłamstwa, wszędzie kłamstwa” Adele Parks.

Daisy i Simon wiodą z pozoru udane życie. Ona stara się ze wszystkich sił zachować ich rodzinę spójną. Opiekuje się mężem, domem i córką Millie, która pojawiła się po długich latach oczekiwania. Do tego jest oddaną nauczycielką w szkole podstawowej. On nie do końca radzi sobie ze swymi demonami. Stara się jednak zachowywać pozory dla dwóch najważniejszych kobiet w jego życiu. Dla Daisy i dla Millie. Niestety tylko do czasu mu się to udaje. Tylko do czasu, gdy ….

Wszystko zaczyna się od wizyty u specjalisty, który ma pomóc parze zajść w drugą ciążę. Nagle Simon zaczyna postrzegać żonę jako hipokrytkę, jako kłamczuchę. Zmienia się z dnia na dzień nie potrafiąc poradzić sobie z rosnącym problemem alkoholizmu.

Fabuła zawarta została w 59 rozdziały, każdy oznaczony datą. Akcja dzieje się od 9 czerwca 2016 do 13 lipca 2019 roku. Narracja jest dwurodzajowa. Daisy relacjonuje wydarzenia sama w narracji osobowej. Simona opisuje wszystkowiedzący narrator trzecioosobowy. Zabrakło mi trochę narracji Simona w konstrukcji tej książki. Uważam, że równie dobrze sprawdziłby się, gdyby sam relacjonował wydarzenia, opisywał myśli i uczucia, z którymi musi się mierzyć. Autorka nie pozwala nam się pogubić w fabule. Umiejętnie osadza nas w czasie. A dzieci wpleceniu w tytuł rozdziału imion głównych bohaterów wiemy z perspektywy kogo, będziemy obserwować te same zdarzenia. Język jest bardzo przyjemny. Lekkość pisania Autorki determinuje lekkość czytania. Nawet o trudach codziennego życia czytałam z przyjemnością. Autorka nie zanudzała mnie zbędnymi opisami, charakterystykami. Spięła losy dwójki bohaterów w sposób metodyczny pozwalając mi dostrzec ich drugie dno.

Tak naprawdę to bardzo zaskoczyła mnie ta fabuła. Po pojawieniu się przyjaciela ze studiów Daisy, Darylla Lainbridge’a raczej spodziewałam się innego rozwinięcia splotu zdarzeń. Ale o to właśnie chodzi, by dobre książki czytane z przyjemnością nas zaskakiwały. Adele Parks bardzo dobrze odzwierciedliła typową angielską mentalność. Gesty, zachowania, sposób spędzania wolnego czasu, czy nawet plany na wakacje, krótkie wycieczki odebrałam jako typowo angielskie. Nie do końca mogłam pogodzić się z zachowaniem Daisy, która od początku starała się uciekać przed tym co nieuniknione i chronić to co dawno już nie istnieje. Brakowało mi w niej postawy walczącej, broniącej, niegodzącej się na to, co zgotował jej los. Taka Brytyjka, która przede wszystkim dba o pozory, nawet jeśli mogą doprowadzić ją do upadku. Zaletą książki jest także przedstawienie obrazu grona najbliższych przyjaciół obojga bohaterów. Czasem ploteczki, czasem wspólne i jednostkowe upadki, często skrywane bardziej lub mniej urazy. Finalnie bardzo szybko okazuje się na kogo można liczyć, z kim nigdy nie warto się rozstawać.

Udany czas spędzony z książką. Jeśli macie chęć zagłębić się w zawiłe losy kobiety i mężczyzny osadzone w grupie odniesienia, która dużo ma do zaoferowania to ta lektura jest dla Was. Sięgnijcie do niej i posłuchajcie, co wydarzyło się Daisy i Simonowi.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

„Nikt” Maciej Kaźmierczak

NIKT

  • Autor: MACIEJ KAŹMIERCZAK
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 2.02.2022r.

Jak się przyznałam w zapowiedzi nie znam w ogóle książek @Maciej Kaźmierczak. Z chęcią więc zabrałam się do czytania premiery z 2 lutego br. pt. „Nikt” wydanej nakładem @wydawnictwo.muza.sa. Książka mnie pozytywnie zaskoczyła😊. A zakończenie wbiło w fotel.

Lubię głupie sprawy. One są najciekawsze..(…) Mówię poważnie. Wydaje mi się, że takie sprawy najwięcej o nas mówią. O naszych decyzjach. Więc i o naszym charakterze. A to ważne, gdy człowiek chce poznać drugiego człowieka.” – „Nikt” Maciej Kaźmierczak.

Policja pracuje nad pozornym samobójstwem Moniki Maj. Odkrywa, że rok wcześniej w tym samym mieszkaniu znaleziono ciało zmarłej przez powieszenie samobójczyni Karoliny Grys. Dwie samobójcze śmierci w tym samym mieszkaniu wydają się nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności. Starsza aspirant Edyta Gawron pod wodzą podkomisarz Kamili Szolc próbują dotrzeć do prawdy. Szukają związku pomiędzy śmiercią Grys a śmiercią jej przyjaciółki. Szukają, ale czy znajdą? Tym bardziej, że kolejno odkrywane są kolejne zniknięcia, okaleczenia i ciała młodych dziewczyn. Wszystkie prowadzą do Szarego. Tylko kim on jest i gdzie go znaleźć?

Na okładce przeczytałam słowa Marcela Mossa „Mroczny. Emocjonujący. Fantastyczny kryminał z szokującym zakończeniem!”. Popieram. Faktycznie mroczny i emocjonujący. Do tego napisany w bardzo dobrym stylu. Wiele się dzieje. Autor zaoszczędził czytelnikowi zbędnych, długich opisów przyrody, scenografii. Skupił się na najważniejszym. Na akcji, przestępstwie i rysach psychologicznych. I tu duże zaskoczenie. Związki panujące w rodzinie Karoliny i Michała oraz ich matki Marty Grys nie do pozazdroszczenia. Jednak, gdy wszyscy przyjmują zmowę milczenia trudno dociec prawdy.

Narracja jest trzecioosobowa. Narrator jest wszystkowiedzący. Relacjonuje, opiniuje, przedstawia i uzasadnia motywy. Karty nie są odkryte od samego początku, co wzmaga napięcie i chęć dowiedzenia się jaki jest koniec. Fabuła ujęta została w 74 rozdziały. Autor oznaczył datę, dzięki której wiemy, że akcja rozpoczyna się od 12 lipca. Do tego w epilogu zamknął klamrą wszystkie główne wątki. Bardzo spodobały mi się damskie postaci. Edyta Gawron jak młoda gniewna stara się własnym sumptem dowiedzieć, czym zawiniły sobie młode dziewczyny, które spotyka takie okrucieństwo. Podkomisarz Szolca zmaga się z prymatem zarządzającej a chęcią wkroczenia i bardziej aktywnego włączenia się w śledztwo. Męscy uczestnicy grupy śledczej są jakby tłem dla decyzji, akcji przeprowadzanych przez te dwie, silne kobiety. Autor dużo pracy włożył, by i Edyta, i Szolc miały wystarczający bagaż, jak i temperament do zagoszczenia na dłużej w naszych sercach. Obie nie są miałkie, nie są nijakie. Obie pokazują pazur, każda na swój sposób, mimo czasem błędnych decyzji.

Mam nadzieję, że Autor wie jak potoczą się dalej losy niepokornej śledczej i jej przełożonej. Mam nadzieję, że Autor już wie z jakimi trudnymi sprawami przyjdzie się im mierzyć w kolejnych książkach. Bo czytać o Edycie Gawron i podkomisarz Szolc to prawdziwa przyjemność. Bardzo dobry kryminalny thriller, który zabiera nas w świat, w którym tak naprawdę nigdy nie chcielibyśmy się znaleźć. Miłej lektury!

ps. tylko kompletnie nie wiem, co z opisem Wydawcy☹. Skąd się wzięła nagle w opisie Karolina Gryz? Jeśli tu nie o Gryz, ani o zgryz chodzi, Jak już, to wszystko zaczęło się od Karoliny Grys😉.  

Moja ocena: 8/10

Książką obdarowało mnie Wydawnictwo Muza, za co bardzo dziękuję.

„Mów mi Win” Harlan Coben

MÓW MI WIN

  • Autor: HARLAN COBEN
  • Cykl: WINDSOR HORNE LOCKWOOD III (tom 1)
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 414
  • Data premiery: 10.11.2021r.
  • Data premiery światowej: 18.03.2021r.

„Mów mi Win” Harlana Cobena otrzymałam od @WydawnictwoAlbatros, za co bardzo dziękuję. Książka premierę miała 10 listopada br., a do mnie trafiła z opóźnieniem. Przesyłkę odebrałam dopiero 14 grudnia. Czekałam na nią z niecierpliwością. Czasem tak po prostu jest, że na to, czego się bardzo pragnie trzeba poczekać trochę dłużej. Moje zniecierpliwienie było – myślę – w pełni uzasadnione.   Po przeczytaniu wielu przychylnych recenzji nie mogłam się doczekać, by poznać tego tytułowego Wina, który mam nadzieję zapoczątkował nową, udaną serię Windsor Horne Lockwood III.

Wszyscy jesteśmy mistrzami psychologicznej racjonalizacji. Wynajdujemy sposoby, żeby uzasadnić swoje rozumowanie. Wykrzywiamy je, żebyśmy sami sobie wydawali się lepsi, sympatyczniejsi. Wy też to robicie. Jeśli to czytacie, należycie niewątpliwie do jednego procentu ludzkości na przestrzeni dziejów. Żyjecie w warunkach, jakie mogło sobie wyobrazić żałośnie mało ludzi w historii. Jednak zamiast to docenić , zamiast robić więcej, zamiast pomóc tym, którym wiedzie się gorzej, zarzucamy im, że za mało się starają.” – „Mów mi Win” Harlan Coben.

Windsor Horne Lockwood III każe na siebie mówić Win. To bogaty, temperamentny, uzdolniony, szarmancki, arogancki i przeświadczony o własnej wyjątkowej wartości milioner pochodzący z rodziny z tradycjami. By ją chronić, wszyscy są w stanie poświęcić wiele. I jego ojciec, i jego matka, i dziadkowie, a także jego kuzynka Patricia. Kuzynka, która dwadzieścia lat wcześniej straciła ojca w wyniku napadu rabunkowego, a sama została uwięziona w Chacie grozy, z której uwolniła się dopiero po paru miesiącach. Gdy nagle w apartamencie należącym do żyjącego samotnie Ry’a Straussa zostaje odnaleziony skradziony dwadzieścia lat wcześniej oryginalny obraz Vermeera, Win wie, że śmierć jego właściciela i fakt odnalezienia obrazu nie może być przypadkiem. Zaczyna jak po nitce do kłębka odkrywać kolejne fakty morderstwa, kradzieży, uwięzienia kuzynki sprzed dwudziestu lat. A także  wydarzeń, których sprawcami była Szóstka z Jane Street. Wydarzeń, które kosztowały życie niewinnych ludzi. W tym wszystkim pomaga mu nieodłączony przyjaciel Myron Bolitar, osobiście zaangażowany w rozwiązanie sprawy.

To nowy, ulubiony mój bohater. Bezkompromisowy, odważny, bez żadnych ograniczeń w każdej sferze swego życia. Do tego uroczo bezczelny. Korzystający z wszelkich możliwych dóbr, aplikacji randkowej dla bogatych, prywatnego śmigłowca, asystenta, limuzyn i wielu innych. Posiadający własny, niestandardowy kręgosłup moralny. I co dziwne, da się lubić. Ja go polubiłam od pierwszych stron. Może dlatego, że lubię skomplikowanych bohaterów, w których dobro miesza się ze złem i to na własnych warunkach. Win lubi przemoc. Przyznaje się do tego i nie zamierza tego tłumaczyć. Jak sam mówi: „Bardzo ją lubię. Nie uciekam się do niej dla innych. Stosuję ją dla samego siebie. i to nie tylko w ostateczności. Walczę, kiedy tylko mogę. Nie staram się unikać kłopotów. Szukam ich.” Jego nieograniczone możliwości finansowe sprawiają, że pewne rozrachunki przychodzą mu z dużo większą łatwością, niż oficjalnym organom ścigania. Mimo, że sprawa jest osobista, gdyż dotyczyła bezpośrednio jego rodziny, czytając miałam wrażenie, że bawi się nią, bawią go zagadki i kolejno odkrywane fakty. Bawi się podejmowanymi środkami, czynnościami i psychologicznymi gierkami, które prowadzi. Choć niektóre traktuje z odrazą, jeśli dotykają bezpośrednio jego samego; „Lopez i Young stosują wobec mnie zwykłą w takich przypadkach taktykę milczenia. Mechanizm jest prosty: większość ludzi nie znosi ciszy i zrobi wszystko, by ją przerwać, często mówiąc coś, co można potem wykorzystać przeciw nim. To dla mnie niemal obraza, że mają mnie za kogoś takiego.”.

Bardzo dobrze napisany thriller kryminalny. Coben fabułę zawarł w trzydziestu sześciu rozdziałach, których narratorem jest nie kto inny, jak sam Win. Jego spostrzeżenia są inteligentne, myśli uporządkowanie, postać i osobowość od początku do końca spójna. Win, jako narrator i zarazem główny bohater nie miota się, nie szamocze sam ze sobą, obce jest mu poczucie winy, działa metodycznie, konsekwentnie i potyczki prowadzi bardzo inteligentnie. Do tego, co go nierzadko zaskakuje, jest w stanie przyznać się do błędu, do mylnego osądu. Cała intryga jest skomplikowana. Dużo faktów miało finalnie znaczenie. Nie sposób jednak pogubić się w historii. Autor kreśli bohaterów w sposób bardzo wyrazisty, wydarzenia przedstawia systematycznie. Mimo, że książkę czytałam z przerwami, bieżąca sytuacja nie pozwoliła mi jej przeczytać w jeden wieczór, nie pogubiłam się w niej wcale. W wątki zatapiałam się na bieżąco. Kojarzyłam kolejno odkrywane fakty, nie pomijając żadnych ważnych informacji.

Czytanie tej książki to relaks i zabawa na najwyższym poziomie. Dużo w niej tajemniczości, osobistych przeżyć, a do tego język powodujący, że dialogi są bardzo inteligentne, tak samo jak bystre są spostrzeżenia, myśli i przeżycia głównego bohatera. Szczerze polecam.

Moja ocena 8/10.

Recenzja powstała we współpracy z  Wydawnictwem Albatros.

„Zostań przy mnie” Harlan Coben

ZOSTAŃ PRZY MNIE

  • Autor: HARLAN COBEN
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 416
  • Data premiery w tym wydaniu: 08.12.2021r.
  • Data 1 wydania polskiego: 13.02.2013r.

Nie taki koniec roku 2021 sobie wyobrażałam☹. Odchodzenie zawsze pozostawia dużo smutku w nas, tym więcej, im dotyka bliższych nam osób.  Tak tu tylko więc zostawię….

Powieść Harlana Cobena „Zostań przy mnie”, premierę w tym wydaniu miała 8 grudnia br. Premiera nie byle jaka. Związana jest bowiem z ekranizacją na platformie Netflix, której premiera wyznaczona została na 31 grudnia 2021r.  @WydawnictwoAlbatros przypomina oryginał. Ja swoim zwyczajem najpierw czytam, później oglądam.

Każdy dzieciak, pomyślała Megan, jest sfrustrowanym adwokatem, szukającym luk prawnych, domagającym się nierealnie niepodważalnych dowodów, atakującym nawet najdrobniejsze szczegóły. – „Zostań przy mnie” Harlan Coben.

Z takimi dywagacjami i trudnościami wychowania nastoletniej córki Kaylie i jej młodszego brata Jordana zmaga się Megan Pierce. Typowa amerykańska matka, żona i agentka nieruchomości z przedmieścia. Kobieta tęskniąca za swoim dawnym życiem. A przecież „(…) Powinna być wdzięczna i zadowolona, że ze wszystkich ludzi ona (…) osiągnęła to, o czym marzy każda dziewczynka.”. Czego więc szuka w La Crème w Atlantic City? Dlaczego wraca do tego miasta? Spotyka się z dawnym znajomym Rayem Levine i detektywem Broomem szukającym od siedemnastu lat Stewarta Greena, który zaginął kiedyś bez wieści. A którego tajemnicę Broom pragnie odkryć, by donieść o niej pogrążonej w smutku żonie oraz dzieciom. Czego więc szuka Megan w knajpie La Crème w Atlantic City i dlaczego co rusz wraca do tego miasta?

Nie jest to jedna z najlepszych książek Cobena. Samego Autora czytałam wielokrotnie. Na mym blogu znajdziecie cztery recenzje książek tego wybitnego amerykańskiego pisarza. Jest on niezwykle płodny w kreowaniu historii, w których trudne doświadczenia, ciekawe wątki kryminalne i napięcie splatają się od pierwszych stron. Tym razem zabrakło charakterystycznej główne bohaterki. Postać Megan mimo, że nie została przez Cobena spłycona nie zawładnęła moją wyobraźnią. Bardziej skupiłam się na Broomie, wydawał mi się ciekawszy. Duży plus za rozpisanie wątku Agnes, teściowej Megan oraz wątku z Barbie i Kenem. Te fragmenty fabuły czytały się praktycznie same. Do tego oczywiście antypatyczny zastępca komendanta Goldberg, który jak Doktor Jekyll i Pan Hyde ma dwa oblicza dodawał świeżości.

Wątek kryminalny został jednak dobrze napisany. Pomysł na osadzenie zaginięć w czasie Mardi Gras naprawdę ciekawy. U nas to święto znamy pod nazwą „Śledź”.  Według Wikipedii Mardi Gras (wym. [maʁ.di ɡʁɑ], fr. tłusty wtorek) – to „dzień przed środą popielcową, ostatni dzień karnawału. Jest to także nazwa różnego typu festiwali lub parad ulicznych, odbywających się niezależnie od siebie w wielu miastach na całym świecie, np. w Nowym Orleanie czy Sydney” (cyt. za: Wikipedia). Ten symbol, końca  i jednocześnie początku czegoś nowego zapadnie mi w pamięć na długo. Koniec zabawy. Coś w tym jest.

Jest to proza właściwa Harlanowi Cobenowi. Napisana charakterystycznym stylem, językiem. Autor unika zbędnych opisów, potrafi jednak wprowadzić Czytelnika w istotne okoliczności, które stanowią bazę pod kreowany aktualnie wątek. Chwilami czułam jednak, jakby Coben zapomniał, że wielu z jego czytelników jest inteligentnymi ludźmi. Powtórzenia, nawiązania do zaginionych mężczyzn, do powtarzanych co rusz uczuć i tęsknot Megan, wielokrotne przypominania jednego faktu, męczyły mnie momentami. Zapewne to cel Autora, by czytelnik nawet oderwany od powieści nie zapomniał istotnych informacji, które w pewnym momencie układają się w jedną, spójną całość. Jak w prawdziwym, dopracowanym od samego końca zakończeniu.

Książka dla fanów Cobena. Dla tych, co lubią thrillery kryminalne i lubią zanurzyć się w najgłębsze zakamarki dusz ludzkich, w których na dnie ukryte są najbardziej perwersyjne i złe pragnienia, o których spełnienie nawet nie trzeba za bardzo walczyć. Które praktycznie jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko po nie sięgnąć.

Moja ocena 6/10.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.

„Czas łaski” John Grisham

CZAS ŁASKI

  • Autor: JOHN GRISHAM
  • Seria: JAKE BRIGANCE (Tom 3)
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 608
  • Data premiery: 13.10.2021r.

Trudno przeczytać wszystkie książki, które ukazują się w premierowe środy😊. Ja jednak nie ustaję w boju. Dzień po dniu staram się czytać książki, które mnie ciekawią i z którym chętnie się zapoznaję. Jedną z takich książek jest premiera z 13 października br. od @WydawnictwoAlbatros. Mam tu na myśli „Czas łaski” Johna Grishama. To trzecia część przygód niezmordowanego adwokata Jake’a Brigance. Czytaliście o niesamowitych walkach na sali rozpraw tego niezawodnego prawnika w „Czasie zabijania”  lub w „Czasie zapłaty” ? Ja wiele lat temu przeczytałam „Czas zabijania”. Książka bardzo mi się spodobała, tym chętniej sięgnęłam do najnowszej publikacji tego wybitnego powieściopisarza.

(…) to partia szachów, ale taka, w której zasady nie zawsze obowiązują” – „Czas łaski” John Grisham.

Tym razem Jake zagrzebał się w sprawę nie do wygrania. Oskarżonym jest szesnastoletni Drew Gamble, który zabił ze służbowej broni miejscowego zastępcę szeryfa, Stuarta Kofera. Wszyscy w małym miasteczku interesują się sprawą. Każdy dopinguje szeryfa Ozziego Wallsa, by skazany szybko trafił za kratki, albo jeszcze szybciej do komory gazowej, w której dokonuje się kary śmierci. Jake niechętnie podejmuje się obrony małoletniego licząc na szybsze zakończenie innej sprawy prowadzonej pod przewodnictwem tego samego sędziego. W pięćdziesięciu pięciu rozdziałach rozpoczyna się walka z jednej strony o życiu, z drugiej o sprawiedliwość, a jeszcze z trzeciej o rodzinę. Czy tej walce podoła Jake? Czy rodzina Kofera wierząca, że życie stracił wspaniały i dobroduszny syn wytrzyma napięcie na sali sądowej? Czy przydomek „złotego chłopca” wśród policjantów w pełni oddaje osobowość ofiary?

Nie powiem, dobre są te książki Johna Grishama. W swym życiu przeczytałam ich sporo. Ostatnio zachwycałam się „Wyspą Camino” i jej kontynuacją „Wichrami Camino”. W „Czasie łaski” Grisham zabrał mnie z powrotem w podróż w meandry prawnicze. Nie bez przygotowania, co to to nie. Opisał w charakterystycznym dla siebie stylu, bardzo przejrzyście z czym musi borykać się, z jakimi formalnościami, wnioskami, sprzeciwami i odwołaniami prawnik, który chce walczyć o życie kilkunastoletniego chłopca. Bardzo dobrze Autor osadził fabułę. To maleńka społeczność, gdzie każdy wszystko o każdym wie, a policjanci dobrze znają Brigance’a. Sam szeryf jest jego przyjacielem. Zastanawiało mnie co stanie się z przyjaźnią i sympatią, gdy dwaj dotychczas bardzo dobrzy znajomi stają po dwóch stronach barykady i każdy broni swojego. Grisham bardzo profesjonalnie podszedł do tematu, nie zanudzając mnie w ogóle wewnętrznymi rozterkami hołdując zasadzie, że każdy ma prawo do obrony. Bardzo spodobało mi się odzwierciedlenie amerykańskiego systemu prawnego, sposób wyboru ławy przysięgłych i role jakie w nim odgrywają strony postępowania. Sędzia zachwycił mnie swoją dostępnością. O tak!!! Może to Wam się wydawać dziwne, ale w amerykańskim sądownictwie sędzia siada ze stronami postępowania, omawia następny krok, w bezpośredniej rozmowie dopuszcza lub oddala kolejne wnioski, a przede wszystkim dba by proces nie trwał za długo. Niesamowite doświadczenie poobserwować te inne realia, do których nam bardzo, ale to bardzo daleko. No dobrze, zdradzę Wam pewną tajemnicę. Nie o proces tu chodzi, ani o jego rozstrzygnięcie, które zajmuje tak naprawdę ostatnie sto pięćdziesiąt stron. Chodzi tu o to wszystko, co dzieje się bardziej lub mniej bezpośrednio przed zabójstwem oraz bardziej lub mniej po zatrzymaniu oskarżonego. Chodzi tu o samego Drew, o jego matkę i jego siostrę Kierę. Znaczenie ogromne ma sama ofiara, jej rodzina, która nie zawsze jest bez winy, bez znaczenia. Istotny jest cały sztab współpracowników, którzy wspólnie pracują, by obronić z góry skazanego na karę śmierci. Autorytetem jest także żona, która umiejętnie dopytuje, kwestionuje zmuszając Jake’a do ciągłego myślenia i zastanawiania się, jak oczarować ławę przysięgłych. Jakby dodać do treści trochę więcej z rysu psychologicznego i sprawcy, i ofiary, i ich najbliższych, to wyszłoby prawie arcydzieło.

Grisham jest mistrzem tworzenia thrillerów prawniczych. Ta pozycja to po raz kolejny udowadnia.

Moja ocena 7/10.

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Recenzja przedpremierowa: „Sprawa prezydenta” Marc Elsberg

SPRAWA PREZYDENTA

  • Autor: MARC ELSBERG
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 605
  • Data premiery: 27.10.2021r.

Thrillery polityczne warto czytać. Przekonałam się o tym zapoznając się z serią Remigiusza Mroza „W kręgach władzy”. Oczywiście dużo w niej było political fiction, co tylko wzmacniało emocje i zachęcało do szybkiego pochłaniania kolejnych stron. Nie ukrywam, to jedna z moich ulubionych serii tego gatunku. Z zaciekawieniem sięgnęłam więc do pozycji, która dzięki nakładowi @wydawnictwo.wab będzie miała premierę w najbliższą środę, tj. 27 października br. Z autorem „Sprawy prezydenta” Markiem Elsbergiem nie miałam do tej pory do czynienia. Nie znałam jego stylu, najczęściej pojawiających się myśli, czy ulubionych sformułowań. Mimo, że trochę przeraziła mnie obszerność książki (to ponad 600 stron😉) popołudnia z nią spędzone zaliczam do udanych. Trochę pościgów, dużo polityki i międzynarodowej gry, a przede wszystkim kompletna przemyślana fabuła, która nie zawiodła mnie ani razu.

Prawa człowieka to jedno, a Turner na wolności to drugie!” – „Sprawa prezydenta” Marc Elsberg.

W Grecji zatrzymano byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Douglasa Turnera. Aktualnie międzynarodowego specjalisty i suto opłacanego gościa na wielu konferencjach, sympozjach i spotkaniach. Aresztowanie dokonano na polecenie Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, w trakcie trwającej kampanii wyborczej w USA. Aktualnie urzędujący prezydent kraju ma więc zadanie niemożliwe do zrealizowania. Musi podejmować decyzje, które nie tylko nie zaszkodzą jego reelekcji, lecz także spowodują, że jego sondaże poszybują w górę. Nie jest to łatwe, gdy o walkę do procesu w Hadze staje Dana Marin, dla której ta sprawa staje się osobista.

(…) Przecież nie macie złudzeń, jak to zawsze wygląda. Nikt nie tyka grubych ryb. A oni potem świętują, chrzanią jakieś głupoty o wolności i tryumfie sprawiedliwości…ktoś dostaje jakieś odznaczenia… A my nikomu do niczego nie jesteśmy już potrzebni. Kpią z nas.” -„Sprawa prezydenta” Marc Elsberg.

I tu pojawia się pytanie: Czy amerykański prezydent może czuć się bezkarny? Mam nadzieję, że nie lub raczej mam nadzieję, że tak, ale tylko do pewnego momentu. W tym współczesnym politycznym westernie „Sprawie prezydenta”, poszczególne jednostki wystawione zostają przeciwko całemu systemowi. Przeciwko najbardziej wpływowemu krajowi świata, przeciwko usuwającym się w cień i nie potrafiących podjąć żadnej decyzji przywództwom europejskim, przeciwko wymiarowi sprawiedliwości w samej Grecji, która nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za przekazanie byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych do Hagi. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Wyścig naprawdę emocjonujący. Sprawę śledzimy z kilku stron. Elsberg prowadzi narrację równolegle. Czytamy o przeciwnościach z którymi muszą się borykać przedstawiciele Haskiego Trybunały. Zapoznajemy się z całym mechanizmem władzy i politycznych nacisków, decyzji, które podejmuje albo rozważań amerykański system sprawiedliwości i osoby z otoczenia aktualnego prezydenta. Borykamy się z dylematami greckich sędziów, greckiego Ministerstwa Sprawiedliwości i każdego greckiego policjanta, który nie ze swej woli musi uczestniczyć w tym międzynarodowym „show”. Poznajemy Danę, dla której zbrodnie w Sarajewie odcisnęły piętno na całe lata oraz innych świadków podobnych wydarzeń w Afganistanie, na innych terenach byłej Jugosławii. Dotykamy losów człowieka, od którego zaczęły się kilkuletnie przygotowania do procesu przeciwko Turnerowi, a który chciał pozostać anonimowym. „Wielki brat” patrzy. Nawet z pozoru anonimowego człowieka pociągnie do odpowiedzialności, o czym przekonaliśmy się nie raz śledząc rzeczywiste losy tych, którzy upublicznili tajne niechlubne informacje na temat rządzących Stanami Zjednoczonymi.

Autor świetnie nawiązał do rzeczywistych wydarzeń, sprzed kilku, kilkudziesięciu lat. Odniósł się wielokrotnie do błędnych decyzji rządzących, których wielu kosztowało życie. Wspaniale uwypuklił problem braku anonimowości, przy całej technologii którą dysponują służby wywiadowcze na całym świecie. Rozbroił na kawałki niedoskonałości międzynarodowych traktatów i porozumień, które w obliczu jednego konkretnego człowieka tracą na znaczeniu. Jedni pewnie ocenią fabułę za bardzo rozbudowaną. Mają do tego prawo. Dla mnie jest ona kompletna. Bez pewnych pominiętych aspektów i zdarzeń, możliwe, że obraz nie byłby całkowicie jasny i oczywisty. Możliwe, że czegoś by mi brakowało.

Marc Elsberg potrafił napisać thriller w sposób kompleksowy, nie pozostawiający żadnych złudzeń i nie mający żadnych braków. Niczego mi w tej książce nie zabrakło, każdy wątek został dociągnięty do końca. I tylko zakończenia mi szkoda. Samozwańcza akcja kompletnie mnie nie przekonała.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo bardzo dziękuję WYDAWNICTWU WAB.

„Studentka” Gary Braver, Tess Gerritsen

STUDENTKA

  • Autorzy: GARY BRAVER, TESS GERRITSEN
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Liczba stron: 368
  • Data premiery: 15.09.2021r.

Ostatnia premierowa środa, tj. 15 września br. pokazała, że @WydawnictwoAlbatros również nie próżnuje. Swoim nakładem wydało wiele dobrych książek. Jedną z nich jest „Studentka” Tess Gerritsen napisana wraz z Garym Bravererem. Sama Tess Gerritsen jest autorką wielu książek. Ma na swoim koncie już czterdzieści pozycji. Znacie tą autorkę, która z wykształcenia jest lekarzem internistą? W wielu z nich fabuła wzbogacona jest o wątek medyczny związany z pracą lekarza, pacjentami, czy funkcjonowaniem służby zdrowia i jej oddziałów. Ciekawe, czy i tym razem te wątki pojawią się w książce, która dzieje się głównie w społeczności akademickiej. Wszak intryga kryminalna rozpoczyna się od śmierci tytułowej Studentki.

„(…) literatura jest odbiciem życia.” – „Studentka” Gary Braver, Tess Gerritsen.

Tą studentką jest, a raczej była Taryn Moore, której upadek z piątego piętra bada Frankie Loomis, pani detektyw bostońskiej policji. Taryn miała wszystko; urodę, inteligencję, szerokie możliwości, przyjęcie na studia doktoranckie. Detektyw Frankie, w pewnym momencie zaczyna powątpiewać w tezę o samobójstwie Taryn. Nie ma listu pożegnalnego, nie ma w jej mieszkaniu smartfona, jest za to wielu mężczyzn wokół, którym mogłoby zależeć na jej przypadkowej śmierć; Liam, Cody, czy Jack Dorian. Każdy z nich mógłby mieć motyw, każdy z nich mógłby być zainteresowany usunięciem jej ze swego życia, każdemu z nich  przysłowiowo „zalazła za skórę”. Każdemu inaczej; nie mogąc pogodzić się z zerwaniem nękając, odrzucając atencję i uwagę jedynego przyjaciela będącego na każde jej skinienie, czy stawiając profesora anglistyki w sytuacji bez wyjścia, bez umiaru prowokując na jego zajęciach. Kto odnajdzie prawdę o śmierci Taryn? Czy Frankie? Czy ci, którzy poczuli się przez jej śmierć zagrożeni?

Trzydzieści siedem rozdziałów zostało podzielone na części „potem” i „przedtem”. Dodatkowo autorzy każdy rozdział zatytułowali imieniem bohatera, z perspektywy którego akcja była relacjonowana przez narratora trzeciosobowego. W książce mamy więc rozdziały przedstawione między innymi z perspektywy Taryn, Frankie, Jacka. Bardzo dobry wątek dotyczył dyskusji wyjętych jakby wprost z seminariów o literaturze mitologicznej, wątek zdradzanych kobiet i zdradzających mężczyzn idealnie wpasował się w moją fascynację historią Heloizy i Abelarda. Te części były bardzo dobrze rozpisane, inspirujące i wyjątkowo mnie ciekawiły. Spodobało mi się również pokazanie detektyw Frankie Loomis nie tylko jako skuteczną policjantkę, ale kobietę z krwi i kości. Kobietę borykającą się z własnymi osobistymi problemami, kobietę niepotrafiącą uporać się z obawą i troską o dorastające bliźniaczki, czy kobietę dla której pewna 46-letnia kobieta stanowi klucz do zagadki o tajemniczą śmierć jej męża sprzed trzech lat.

Nie ukrywam jednak, że ta publikacja nie trzymała mnie w napięciu. Generalnie za mało w niej thrillera. Dla mnie to kryminał z bardzo rozbudowanym wątkiem obyczajowym, w którym splata się klasyczna literatura z obrazem współczesnych rodzin, krzywd małżeńskich, czy problemami społecznymi w grupie studenckiej. Fabuła toczy się niespiesznie. Zanim dojdzie do finałowego rozstrzygnięcia śledztwa autorzy podsuwają liczne tropy. Mimo to zakończenie było do przewidzenia. Napisana jest w bardzo prostym, chronologicznym stylu, dzięki czemu bez kłopotów odnalazłam się w przeszłości i teraźniejszości bohaterów. Mimo, że nie jest to książka „wysokich lotów” czytanie jej sprawiło mi przyjemność. Miło spędziłam przy niej czas. Gdyby nie to, że jest w wielu fragmentach przewidująca ocena końcowa byłaby na pewno wyższa.

Dlaczego więc warto sięgnąć po „Studentkę”? Ano dlatego, że znajdziecie w niej lekką narrację, przyjemny styl, wiele intersujących wątków pobocznych, emocje na płaszczyźnie damsko – męskiej, różne emocje.  To połączenie gwarantuje czytelnikowi dobrą zabawę i relaks z książką w te deszczowe, chłodne wieczory. Zaparzcie sobie gorącą herbatę lub kawę, o ile nie zamierzacie spać i czytajcie, czym i czy w ogóle tak naprawdę zasłużyła sobie tytułowa Studentka na śmierć

Moja ocena 6/10.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Recenzja przedpremierowa: „Eter” Aniela Wilk

ETER

  • Autorka: ANIELA WILK
  • Wydawnictwo: AKURAT (imprint MUZA S.A.)
  • Liczba stron: 351
  • Data premiery: 22.09.2021r.

Jak przedpremiery, to przedpremiery! A co? Tym razem zabiorę Was w podróż w Karkonosze, dzięki @Aniela Wilk – pisarka i jej książce „Eter”, która będzie miała premierę w najbliższą środę, tj. 22 września br. Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Akurat (imprint @wydawnictwo.muza.sa ). Bardzo mnie zaintrygował opis. Wydawca obiecywał thriller połączony z erotykiem. Przed rozpoczęciem czytania zastanawiałam się, czy znajdę w tej pozycji więcej thrillera, czy erotyku. Jesteście też ciekawi?

Ta historia dzieje się w sennym karkonoskim miasteczku. Miasteczku, w którym od dekady mieszka Darek Wysocki, miejscowy dziennikarz radiowy, mężczyzna – zagadka. Wyglądający jak „(…) książkowe wyobrażenie seryjnego mordercy, psychopaty lub w najlepszym wypadku zdrowo pieprzniętego dziwaka”. Kiedyś wzięty pisarz i dziennikarz śledczy w stolicy. Dziś samotnik rozkoszujący się górskim powietrzem, górskim krajobrazem i nawet, co dziwne, góralską społecznością. Jego sąsiadką zostaje Julka Kwiatkowska, spadkobierczyni górskiej chatki po swej ciotce. Ich losy splatają się niespodzianie. Raz za sprawą psa Rambo, dwa za sprawą tajemniczych odkryć ludzkich ciał w pobliżu. Wszyscy odnalezieni po latach w przeszłości byli uznani za zaginionych. Miejscowa policja nie kontynuuje żadnego tropu. Darek czeka, czeka na kolejne odkrywane co jakiś czas ciała. Ile ich będzie? I dlaczego Darek jest sprawą osobiście zainteresowany?

Nie całkiem erotyk, nie całkiem thriller

Połączenie prawie idealne. Prawie, bo o ile  nie ma w niej za dużo namiętności, jest na mój gust za mało napięcia. Wątek odkrywanych cyklicznie nowych ludzkich szczątek nie do końca wybrzmiewał w tonacji thrillera. Miałam wrażenie, że wszyscy zainteresowani snują się po tym górskim miasteczku czekając, aż rozwiązanie samo ich znajdzie. I tak się stało w ciekawym zakończeniu.  Bez wątpienia publikacja jest napisana ze smakiem. Nie przegina w żadną stronę. Chwile fascynacji erotycznej są napisane ze smakiem, z wyczuciem, idealnie zostały wkomponowane w główną fabułę. Autorce udało się zobrazować skomplikowaną damsko – męską relację. Oboje się przed nią bronią, oboje starają się zachować dystans. Przy czym, co ważne, nie jest to typowa scenariuszowa zabawa w „kotka i myszkę”. I to mi się podobało. Tylko to sformułowanie „mała” pisane małą literą, wpadając mi w ucho druzgotało je. No cóż, na niektórych działa jak przysłowiowa „płachta na byka”. Czasem wypowiadane niby pieszczotliwie, czasem lekceważąco. Tworzyło pewien dysonans w relacji ONA i ON. Relacji dość silnej, dość zrównoważonej.  

Szukacie książki, w którym tajemnice zostaną odkryte po latach napisanej w doskonałym stylu literackim, jak na polonistkę przystało? Jeśli tak, to gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po tę pozycję. Osnute mgłą, śniegiem późną wiosną Karkonosze wzywają. Wzywa też duch gór, który krąży niezauważany przez większość mieszkańców i chyba wszystkich przyjezdnych. Duch krążący po pagórkach, wzniesieniach. Duch przynoszący czasem dobre, czasem złe wiatry. Do tego bardzo dobry pomysł na fabułę, do tego nieodgadnione śmierci i zapierający w dech klimat Karkonoszy. Zakończenie pozostawiło we mnie pytanie; czy ja z Darkiem i Julką będę jeszcze miała okazję się spotkać? Będę?

Moja ocena: 7/10

Dziękuję Wydawnictwu Akurat (imprint MUZA.SA) za możliwość przeczytania i podzielenia się Wami tą książką.

„Wizjer” Magdalena Witkiewicz

WIZJER

  • Autorka: MAGDALENA WITKIEWICZ
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 16.06.2021r.

Kolejna czerwcowa premiera, której recenzję nadrabiam to „Wizjer” @Magdalena Witkiewicz Official od @wydawnictwo.wab. Nie ukrywam, że książki Autorki bardzo sobie cenię. Moją historię z jej twórczością zaczęłam od „Po prostu bądź” i „Cześć, co słychać”, następnie zrecenzowałam „Czereśnie zawsze muszą być dwie”, by wreszcie zachwycić się Autorką w krótszej formie w antologiach opowiadań pt. „Teraz cię rozumiem mamo” i „Niegrzeczne last minute”. Gdy otrzymałam „Wizjera”, którego okładka po prostu zaparła mi dech w piersiach, bez zbędnej zwłoki zaczęłam czytać. Czytać, czytać, by dowiedzieć się kim jest, lub czym jest i co robi tytułowy Wizjer. Jak daleko sięga jego oko?

Czy myślisz, że znasz swoją rzeczywistość? Czy twierdzisz, że nic cię nie zaskoczy? Czy jesteś pewna/pewny, że wszystko na co patrzysz i czego dotykasz jest tym, czym myślisz? Jeśli tak, to przedstawiam Ci Wizjera, który w życiu Laury – samotnej matki, wprowadził chaos i osadził niewiarygodne rzeczy. Wizjera, który zawładnął jej znajomymi, dziwnymi wypadkami w jej otoczeniu, czy niespotykanymi dotychczas samobójstwami. Wizjera, który z jakiś powodów obrał sobie za ofiarę Laurę, młodą matkę zajmującą się „projektowaniem i prognozowaniem zachowań oraz potrzeb konsumentów”. Co motywuje Wizjera to zniszczenia Laurze życia? Jej praca, rodzina, znajomi, a może ona sama? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Zacznę trochę od innej strony. Swego czasu zachwyciłam się serią Jakuba Szamałka, która opowiada o równoległej wirtualnej rzeczywistości, która nie jest tak bezpieczna, jak nam się wydaje. Książka „Wizjer” Magdaleny Witkiewicz kojarzy mi się z tym cyklem. Jest ona bowiem bardzo dobrze napisanym thrillerem, w którym występują twisty fabularne i więcej jest znaków zapytania niż odpowiedzi. Sama Laura jako bohaterka przypadła mi do gustu, jest inteligenta, niezależna, samodzielna. pracuje jako analityk w banku i zajmuje się przetwarzaniem danych. Sama wychowuje jest małego synka. Poznajemy Laurę mniej więcej w czasie gdy udaje się na konferencję tematyczną dotyczącą przetwarzania danych i nowych technologii. Poprzednia, w której brała udział znacząco zmieniła jej życie. Czy tym razem będzie tak samo? Kobieta dowiaduje się o samobójstwie swojego znajomego. Powiedzieć, że jest w szoku, to nic nie powiedzieć. Jurij według niej nie był człowiekiem, który mógłby się podsunąć do takich rozwiązań. Nieoczekiwanie okazuje się, że w tej samej firmie w której pracował inne osoby pełniące ważne stanowiska również popełniły samobójstwa. Czy to zbieg okoliczności? Wokół Laury zaczynają dziać się dziwne rzeczy, zmienia również pracę i zaczyna pracować w firmie, która organizowała konferencję a, z którą związany był jej znajomy.

Powieść przedstawia niepokojącą, ale jednak realną rzeczywistość, gdzie ktoś może kierować życiem innych ludzi wykorzystując do tego owoczesne technologie. Czy jest możliwe, że z pozoru normalnie przebiegające życie było realizowanym przez kogoś innego planem? Jest to lektura wciągająca z ciekawą fabułą. Jej zaletą są  realistyczni bohaterowie, tacy z krwi i kości. Akcja toczy się bardzo ciekawie, po kolei odsłaniając interesujące nas fakty. Chociaż pod koniec zaczęłam się już domyślać rozwiązania całej zagadki, muszę przyznać, że było bardzo interesujące. To jest najlepsza zachęta, by sięgnąć po książkę, w której Wasz dotychczasowy świat przestanie istnieć. W której Wasz świat rozbije się na milion kawałków. Udanej lektury. Nie zwlekajcie, czytajcie!!!

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała dzięki WYDAWNICTWU WAB.