„Zaginiona” Lisa Gardner

ZAGINIONA

  • Autorka: LISA GARDNER
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Seria: Quincy & Rainie (tom 5)
  • Liczba stron: 432
  • Data premiery w tym wydaniu: 8.02.2023r.
  • Data 1 polskiego wydania: 1.05.2007r.
  • Premiera światowa: 2006r.

„Zaginiona” Lisy Gardner od @WydawnictwoAlbatros to 11 pozycja tej Autorki, którą znajdziecie na moim blogu czytelniczym. O dziwo pierwsza z serii o Quincy i Rainie. Pierce Quincy – były profiler FBI – to ojciec Kimberly Quincy, którą znamy z serii o detektyw D.D. Warren, zaś jego żona Rainie Connor byłą policjantką, aktualnie jego partnerką. Małżonkowie w pracy, na kanwie tego motywu Gardner zbudowała kolejną serię dla swych fanów. Dla swoich najgorętszych fanów….

(…) jesteś taki sam jak wszyscy. Jesteś dobrym chłopcem i jesteś złym chłopcem. Tak jak ja jestem dobra i złą dziewczynką. Codziennie musimy podejmować decyzję: kim będziemy, tą złą czy tą dobrą osobą? Ty masz wybór. Ja mam wybór…” „Zaginiona” Lisa Gardner.

Pierce Quincy, psycholog współpracujący z żoną nad wieloma śledztwami jako prywatny detektyw dowiaduje się o jej zaginięciu. Jej samochód został dostrzeżony na poboczu, z zaświeconymi światłami, z odpalonym silnikiem oraz jej torebką na siedzeniu pasażera. Quincy staje się głównym podejrzanym. Niespełna tydzień temu wyprowadził się z domu z powodu problemów małżeńskich. Śledczy – Kincaid podejrzewa, że brak potomstwa, problemy z alkoholem doprowadziły małżonka do nieodwracalnych decyzji powodujących nieobecność Rainie. Tylko jego córka, agentka specjalna  Kimberly Quincy wierzy w jego niewinność.

Hm…..

Hm…..

Naprawdę nie wiem co napisać.

Szczerze – książka dla ogromnych fanów Lisy Gardner. Po przeczytaniu tylu pozycji Autorki z odbiorem kolejnych mam ogromny problem. Narracja bardzo podobna, w każdej z serii, czy to z detektyw D.D. Warren, czy z serii książek z Frankie Elkin, czy teraz z cyklu Quincy & Rainie. Narracja płaska, trzecioosobowa, bardzo relacyjna. Czytając fragmenty miałam wrażenie, że czytam suche policyjne raporty. Nawet osoba samego głównego podejrzanego, męża zaginionej nie pomogła w bardziej pozytywnej ocenie. Pod kątem fabuły również słabo. Gardner zastosowała znany jak świat motyw z jej powieści, że sprawca jest blisko. Przygląda się. Obserwuje. Wręcz steruje śledczymi. Od początku szukałam więc wśród postaci pobocznych rzeczywistego podejrzanego i trudno się było pomylić….  

Wątki osobistego wydawały mi się na dokładkę, wręcz przymusową. Problemy Quincy & Rainie. Sytuacja Kimberly Quincy z Maciem. Motyw ratujący fabułę związany był z Dougiem Jonesem, siedmiolatkiem z problemami, osieroconym przez matkę, porzuconym przez ojca. Doug okazał się jasnym punktem kryminału, choć finalne rozstrzygnięcie i jego rola w zagadce dla mnie okazała się bardzo naciągana.

Mogłam przeczytać, ale niekoniecznie. Jeśli Wy lubicie powieści Lisy Gardner to zerknijcie na „Zaginioną”. Możliwe, że dla Was okaże się strzałem w dziesiątkę 😊 .

Moja ocena: 5/10

Recenzja powstała dzięki  Wydawnictwu Albatros, za co bardzo dziękuję.

„Bezdroża” EWA popławska

BEZDROŻA

  • Autor: EWA POPŁAWSKA
  • Wydawnictwo: PASCAL
  • Liczba stron: 384
  • Data premiery: 25.01.2023r.

Powstało bardzo wiele powieści opowiadających o czasach II wojny światowej, o czasach powojennych zdecydowanie mniej, choć też jest ich trochę. Ewa Popławska w swojej powieści „Bezdroża” wydanej nakładem @wydawnictwa Pascal przenosi nas właśnie do tych czasów i chociaż nie miałam okazji poznać wcześniej twórczości autorki, to opis zachęcił mnie do sięgnięcia po jej najnowszą powieść. Chcecie poznać moje wrażenia? Zapraszam do recenzji.

Anna i Kazimierz Warszawscy po wojnie zmuszeni są opuścić Wilno. Udają się do Gdańska i w tam próbują ułożyć sobie życie. Kobieta znajduje pracę w sklepie z rybami, mężczyzna, który jest wykształconym muzykiem z początku gra „do kotleta”,  po jakimś czasie dostaje prace w orkiestrze i chociaż początkowo jest sfrustrowany tym, że gra dla komunistów, gdy zyskuje uznanie publiczności, przestaje mu to przeszkadzać. Annie jest znacznie trudniej, czuje, że jej życie nie jest ważne, że nie zmierza do żadnego ważnego celu. To się zmienia, gdy otrzymuje nietypową propozycję, ma uwodzić ludzi wpółpracujących z komunistami. Początkowo jest zdziwiona, ale później odkrywa w sobie oblicze femme fatale i zaczyna coraz lepiej czuć się w tej roli. Niestety wpływa to też na dystans, który pojawia się między małżonkami…

Autorka świetnie zachowała powojenny klimat, ukazała nadzieje małżonków związane z tym, że zaczną od nowa w Gdańsku, z dala od wojennego koszmaru, od traumatycznych wspomnień. Tym większe jest ich rozczarowanie, że powojenny Gdańsk jest zupełnie inny od tego miasta, jakim był przed wojną. Na każdym kroku czuć w nim rozczarowanie i trud wojennych przeżyć, a nowa komunistyczna rzeczywistość jest tu obecna na każdym kroku. Denuncjacje, podejrzliwość, kolaboracje, z tym wszystkim małżonkowie mają do czynienia i muszą mieć się na baczności.  Książka składa się z dwóch części, pierwsza dotycząca 1945 roku jest zdecydowanie krótsza i stanowi jakby wstęp do drugiej części, która toczy się w 1946 roku. Narracja jest trzecioosobowa, a wydarzenia przedstawione są z punktu widzenia Anny i Kazimierza. Bohaterowie są tu świetnie wykreowani, nie tylko, ci główni. Niejednoznaczni, do pewnego stopnia tajemniczy, złożeni, ale z jednej strony prości w swoich motywacjach i pragnieniach. Wielowymiarowy, wnikliwy styl zachowujący wierność psychologiczną sprawia, że książka jest niezwykle interesująca, z drugiej jednak strony z tego powodu nie należy do lekkich, rozrywkowych lektur. Daje do myślenia. Zarówno na temat tego czym jest miłość, jaki wpływ na nasze życie mają traumy z przeszłości, jak i na temat patriotyzmu i lojalności. Powieść ta nie daje gotowych, jednoznacznych odpowiedzi, a raczej może stać się pretekstem do rozważań na te tematy. Idealnie specyfikę te powieści oddaje cytat, który znajduje się na okładce: „Jeśli pytasz, czy wybieram życie, czy śmierć, odpowiedź jest prosta: życie. Możesz mnie za to nienawidzić.” Jakimikolwiek ideałami człowiek nie żyje, życie zawsze jest nadrzędną wartością. I cenną, a jednocześnie trudną cechą u człowieka, jest to, iż jest w stanie przetrwać naprawdę wiele i wiele zrobić, by żyć…

Gorąco Wam polecam lekturę, jest naprawdę wartościowa i pozwala uświadomić sobie pewne istotne rzeczy.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję WYDAWNICTWU PASCAL.

„W domu kłamstw” Ian Rankin

W DOMU KŁAMSTW

  • Autor: IAN RANKIN
  • Wydawnictwo: ALBATROS
  • Cykl: INSPEKTOR REBUS (tom 22)
  • Liczba stron: 480
  • Data premiery : 22.02.2023r.
  • Data premiery światowej: 18.10.2018r.

@WydawnictwoAlbatros nadrabia zaległości z Johnem Rebusem w roli głównej😊. Od 21 tomu minął prawie rok, gdy poznałam Rebusa już na emeryturze (recenzja: „Wszyscy diabli”). W międzyczasie wydawnictwo umila czas fanom Rebusa wznawiając poprzednie tomy serii (tom 5: recenzja na klik). Mnie wyjątkowo zaciekawił tytuł premiery z 22 lutego br. „W domu kłamstw” brzmi obiecująco😉.

W roku 2018, gdy Rebus odpoczywa na zasłużonej emeryturze, znalezione zwłoki zaginionego dwanaście lat wcześniej Stuarta Bluma wracają śledczych do roku 2006. Rebus zaczyna interesować się działaniami swojej byłej podopiecznej, detektyw Siobhan Clarke. Tym bardziej, że brał udział w poprzednich działaniach dochodzeniowych, w których role odgrywali dwaj policjanci wątpliwej opinii; Brian Steel i Grant Edwards. Równocześnie Rebus na prośbę Siobhan zaczyna interesować się okolicznościami skazania młodego Ellisa, który odsiaduje wyrok za zamordowanie swojej dziewczyny Kirsten.

Chodzi o coś więcej, Malcolm. Rodzina zawsze mówiła o spisku, o tym, że policja trzyma z możnymi tego świata i ucieka się do kontrolowanych przecieków, żeby opinia publiczna poznała tylko jedną stronę medalu…” – „W domu kłamstw” Ian Rankin.

I tak właśnie skonstruowana jest fabuła tej książki. Autor w sposób wręcz obrazoburczy wskazał na powiązania policji z dziennikarzami, gangsterami, handlarzami narkotyków. Również wpływowi biznesmeni nie zostali sami sobie. Rankin kluczył wokół nich, jak sęp nad ofiarą. Wszystko co złe i wpływowe zostało zobrazowane w osobach Jackiego Nessa i sir Adriana Branda. Nawet ojciec partnera ofiary wydawał się powiązany. Jako homofobiczny policjant z wydziału zabóstw Glasgow i Alex Shankley wydał się podejrzany. „W domu kłamstw” jest raczej grą detektywistyczną, zabawą z czytelnikiem. Ilość wątków chwilami miażdży. Idealnie Ian Rankin przedstawił dochodzeniową robotę śledczych i wpływy pomiędzy poszczególnymi jednostkami z wisienką na torcie związaną z pobocznym śledztwem w sprawie zabójstwa młodej dziewczyny.

A co do samego Johna Rebusa…

– Może i jestem od dawna na emeryturze, ale umysł nadal funkcjonuje.” – „W domu kłamstw” Ian Rankin.

– Nadal mam przewlekłą, obturacyjną chorobę płuc (…) To nie jest coś, z czego można się wyleczyć.” – „W domu kłamstw” Ian Rankin.

Niby stary. Niby na emeryturze. Niby chory, a jednak dający sobie radę. Ian Rankin ma słabość do Rebusa, do swego bohatera, którego stworzył. Dzięki któremu również otrzymał bądź co bądź tytuł szlachecki. Chwilami nadaje mu nadludzkie siły, nadludzkie umiejętności. Miałam wrażenie, że zaraz natknę się na jakieś zdanie, w którym stwierdzone zostanie, że Rebus czyta w myślach, ma widzenia z przeszłości, przyszłości, czy jakoś tak😉. Tylu śledczych i tylko jeden Rebus….  Momentami za dużo fantastyki, choć kryminał detektywistyczny z tej książki w sumie niezły. Dobrze się czytało. Narracja iście Rankinowska. Szkocki dryg, rezerwa i tempo. Relacja zamiast dywagacji. Opis sytuacji zamiast charakterystyka sceny. Postaci zobrazowane nie ciągiem, a raczej punktowo, w wielu miejscach. I to czytelnik miał zadanie, by utkać z tych rzuconych tu i ówdzie opisów jedną całość.

Książka zdecydowanie dla fanów męskiego pisania Iana Rankina. Książka dla fanów Johna Rebusa i Szkocji. Bo i Rebusem, i Szkocją wręcz ocieka. Udanej lektury!

Moja ocena: 7/10

Książkę podarowało mi   Wydawnictwo Albatros, za co bardzo dziękuję.

„Brudne zapiski” Marek Pituch

BRUDNE ZAPISKI

  • Autor: MAREK PITUCH
  • Wydawnictwo: MAREK PITUCH
  • Liczba stron: 179
  • Rok premiery:  2022

@Marek Pituch – aktor  teatralny i filmowy, twórca takich spektakli jak: „HALO PENIS?”, „ŻONA DO ADOPCJI” czy „PEWNIAK” i „BOZIA”, którego możecie podziwiać na scenie w @Teatr Old Timers Garage jest też autorem zbioru opowiadań o przewrotnym tytule „Brudne zapiski”. Książka w wydaniu II ujrzała światło dzienne dzięki osobistemu zaangażowaniu własnych środków Twórcy w 2022. Ja jestem już po lekturze. I nie o takie brudne zapiski tu chodzi, choć emocji nie brakowało😉.

Zbiór opowiadań. Krótkie formy, które łączy jeden bohater – Lucjan Miłaszewski, dla znajomych Miły. Dla innych Lutek, Lucuś…  Dosłownie parę stron, w których poznajemy Lucjana z różnych stron. Obserwujemy go w różnych momentach jego życia. Raz jako małego chłopca. Raz jako syna. Innym razem jako atrakcyjnego dżentelmena, czy przegranego kryminalistę. Autor opowiada nam jego historię, z której wyłania się ciekawa męska postać. I tylko w trakcie czytania dręczyło mnie pytanie; ile z Miłego jest Pitucha, a ile z Pitucha w Miłym?

Noooo😊. Takie opowiadania to ja lubię. Trochę śmiechu. Trochę zgryzoty. Trochę tęsknoty. Trochę niesmaku. Wyraziste postaci. Z przeszłości, teraźniejszości głównego bohatera. Ciekawe wątki. Kobiety. Matka. Koledzy. Praca. Alkohol. Wszystko napisane w bardzo dobrym stylu. Po męsku, wartko, zwięźle, dosadnie ale bez przesady.

Marek Pituch sprawnie w tej krótkiej książeczce podjął liczne tematy, które czytelników interesują. Podjął temat śmierci w sposób bardzo ciekawy, już na samym wstępie. Nawiązał do artystycznej duszy, którą pewnie jest….

– A więc jest pan artystą. Niepokój ducha nie pozwala spać w czterech ścianach. Piękne. No i brak zegarka. To się samo rozumie. Szczęśliwiec. (…)

– (…) Rozpasanie, sodoma i gomora, co? Nic pan nie mówi, tylko się uśmiecha. Dobrze wiem. Artyście takie rzeczy robią, że aż grzech o tym mówić. ….” – „4.04” [w:] „Brudne zapiski” Marek Pituch.

Autor zachwycił mnie tematem pogrzebowym w opowiadaniu „Kwiatuszek”. Przedstawił małego Lutka w dość niecodziennej sytuacji, z jego perspektywy, kiedy zmuszony został spełnić wymagania i oczekiwania dorosłych w trudnej dla nich sytuacji. Świetnie zabawił się słowem, tytułowym słowem. Nawet bezczelny Lutek da się lubić. W „Mohito z Lindą” obłędnie mnie zachwycił swym iście marlobrandonowskim podejściem do kobiet. To niezwykła umiejętność opowiadacza stworzyć postać jednocześnie zuchwałą i sympatyczną😊.

Do tego ciekawe postaci kobiece, które przeplatają życie Miłego. Pojawiają się czasem znikąd, czasem na chwilę, ale dają się zapamiętać. Jak matka Lutka. Jak Julita. Jak Pani Doktor.  Jak Kicia.  Niby takie dodatki. Niby postaci drugoplanowe, ale niezwykle przemyślane, nieprzypadkowe, niebanalne.

Może już Was znudziłam tymi ochami i achami, ale o jednym jeszcze muszę wspomnieć. Osadzenie w czasie. Obłędne!!! Czasy Gomułki. Czasy budek telefonicznych. Czasy jamników. Czasy palenia papierosów wszędzie i zawsze, bez żadnych ograniczeń. Czasy Bogusia Lindy. Czasy komunizmu. Wszystko świetnie zobrazowane. Nie wiem skąd ten pomysł, skąd ten dryg. Sam Pituch jest za młody, by być naocznym świadkiem tego okresu lub samemu doświadczyć niektórych zdarzeń, ale efekt końcowy jest naprawdę bardzo dobry. Autor przekonał mnie swoją narracją. Praktycznie mu uwierzyłam, że mógłby dukać wierszyki przed samym przewodniczącym partii w czasach słusznie dawno minionych.

Takie opowiadania, nieopowiadania. Krótkie opowieści z jednym, głównym bohaterem. Zrobiła się z tego całkiem dobra książka. Szczerze polecam!!! Rozkoszujcie się Miłym w wykonaniu Marka Pitucha.

Moja ocena: 8/10

Egzemplarz zdobyłam dzięki samemu Autorowi po spektaklu w @Teatr Old Timers Garage. Do czego i Was serdecznie zachęcam.

„Chcę twojego życia” Amber Garza

CHCĘ TWOJEGO ŻYCIA

  • Autorka: AMBER GARZA
  • Wydawnictwo: MARGINESY
  • Liczba stron: 328
  • Data premiery w tym wydaniu: 11.01.2023r.

Ubóstwiam @wydawnictwomarginesy 😊. Ostatnio wyjątkowo szczególnie za próbę odczarowania współczesnemu nastolatkowi/ współczesnej nastolatce postaci Ani, dotychczas znanej z Zielonego Wzgórza, a od jakiegoś czasu z Zielonych Szczytów😉. Z chęcią też sięgnęłam do thrillera autorstwa Amber Garza pod intrygującym tytułem „Chcę twojego życia”. Książka swą premierę miała w połowie stycznia. Ja przeczytałam ją jakiś czas temu i tylko przez moje zapominalstwo nie zamieściłam jeszcze recenzji.

Naprawiając swoje niedociągnięcie we wprowadzeniu do fabuły napiszę, że to ciekawa próba wytrącenia czytelnika ze strefy komfortu.

Moje panieńskie nazwisko brzmiało Smith. Na świecie jest milion innych Kelly Smith. Nawet w Kalifornii. Ale odkąd wyszłam za Rafaela, nie natknęłam się na żadną inną Kelly Medinę. Aż do tej chwili.” – „Chcę twojego życia” Amber Garza.

Niepotrafiąca pogodzić się ze śmiercią nastoletniego syna Kelly Medina spotyka w małej mieścinie, w której mieszka – Folsom, kobietę o tym samym imieniu i nazwisku. Młodą matkę. Zaintrygowała zbiegiem okoliczności zaczyna się do niej zbliżać czyniąc ją swoją nową znajomą. Duchy przeszłości nie dają jednak o sobie zapomnieć. Kelly zaczyna plątać się między rzeczywistością, a przeszłością. Łączyć pozornie istniejące fakty, co doprowadza do tragedii….

Uff. Ale się namęczyłam, by Wam niczego nie zdradzić😊. Mam nadzieję, że się udało. Wracając do recenzji zaznaczam, że książkę czyta się bardzo szybko. Autorka jest mi nie znana, więc z obawą sięgałam do tej publikacji. Jakoś mam ostatnio wyjątkowo krótki lont na nietrafione lektury. Tym razem jednak się udało. Amber Garza umiejętnie kluczy pomiędzy życiem jednej Kelly, a życiem drugiej jednocześnie dzieląc elementy układanki czytelnie, jednoznacznie. Trzy różne części książki. Łącznie trzydzieści jeden rozdziałów. Narracja poprowadzona idealnie, jak na fabułę książki. O całej historii, zdarzeniach, postaciach głównych i drugoplanowych dowiadujemy się z narracji pierwszoosobowej z perspektywy Kelly. Poznajemy przeszłość. Traumy. Odrzucenia. Brak miłości. Wszechogarniającą tęsknotę za straconym dzieckiem, która wyjątkowo mnie poruszyła, jako matkę. Ten motyw Autorka zobrazowała w sposób wyśmienity. Nie ma w osobie Kelly – matki nic z groteski, nic z przerysowania. Prawie widziałam ją oczami wyobraźni, jak cierpi, jak wyje wręcz z bólu…..

Wyjątkowo dobrze Autorka sportretowała męża narratorki, Rafaela. Postać męska, pełna sprzeczności. Taki męski antybohater. Stosunek samej Kelly do niego jest bardzo zróżnicowany. Jak zróżnicowana jest cała jej ocena sytuacji, w której się znalazła. Nic bardziej realnego. Nic bardziej rzeczywistego, jeśli chodzi o długoletnie relacje damsko – męskie. A sam koniec…. No cóż. Obłędny. Tak, to jest bardzo ciekawy punkt fabuły. Tylko proszę nie zaczynajcie czytać od końca !!!!!

Lekki, przyjemny i sprawnie napisany amerykański thriller. Bez przydługich opisów, bez rozwlekłych rysów psychologicznych, z licznymi retrospekcjami. Lubicie takie? Jeśli tak to sięgajcie do „Chcę twojego życia” Amber Garza, bo czytania nadszedł czas😊.

Moja ocena: 7/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Marginesy, za co serdecznie dziękuję.

„Bad Cruz” L.J. Shen

BAD CRUZ

  • Autor: L.J. SHEN
  • Wydawnictwo: LUNA
  • Liczba stron: 400
  • Data premiery: 18.01.2023r.

Czasem mam takie momenty w życiu, gdy od lektury oczekują głównie rozrywki, odprężenia i wciągającej, choć niezobowiązującej lektury. Jeden z takich momentów nastąpił w styczniu, gdy wróciłam z intensywnego i męczącego wyjazdu integracyjnego😉 Jedyne na co miałam ochotę to zalec na kanapie z jakąś lekką, niezobowiązującą książką i odpocząć. Szczęśliwym trafem akurat dotarła do mnie powieść „Bad Cruz” L.J. Shen, wydana nakładem Wydawnictwa Luna. L.J.Shen to amerykańska autorka romansów i powieści, które znalazły się na listach bestsellerów. I chociaż ja wcześniej sięgnęłam po tylko jedną powieść autorki, która jakoś mnie nie zachwyciła, w opisie jej nowej książki coś mnie zaintrygowało. I chociaż do jej recenzji przystępuję dopiero prawie miesiąc po lekturze muszę powiedzieć, że spełniła ona pokładane w niej oczekiwania.

Nessy można nazwać czarną owcą całego miasteczka, obiektem kpin i plotek, a to głównie dlatego, że zaszła w ciążę w wieku 16 lat. Dziesięć lat później pracuje jako kelnerka w podrzędnej knajpce i jest rozczarowaniem swojej rodziny. Cruz z kolei uchodzi w oczach mieszkańców miasteczka na wzór do naśladowania. Szanowany futbolista, który został lekarzem, zawsze pomocny i poprawny. Ta dwójka nie mogłaby by się chyba różnić bardziej, dlatego od lat nie mają ze sobą nic wspólnego, działają sobie na nerwy, choć starają się unikać. Trudności pojawiają się, gdy siostra Nessy zaręcza się z bratem Cruza, a obie rodziny mają się udać na przedślubny rejs. Niestety na skutek pomyłki kobieta i mężczyzna trafiają na inny statek i są skazani na swoje towarzystwo. Jak oni to zniosą? A może okaże się, że jest w nich coś więcej niż wszyscy widzą i jednak mają ze sobą coś wspólnego?

Jak widać fabuła nie jest szczególnie oryginalna, ani zaskakująca. Jednak mimo tego książkę czyta się lekko i przyjemnie. Błyskotliwy, zabawny, momentami ironiczny styl sprawił, że świetnie się bawiłam przy lekturze. Cięte dialogi również był mocną stroną tej powieści. Główna bohaterka dość mocno mnie irytowała, nie potrafiłam zrozumieć dlaczego zgadza się na takie traktowania i za co tak naprawdę pokutuje. I choć tak naprawdę o podstaw wszystkiego leżała jej rozczarowująca rodzina nie do końca było to dla mnie przekonywujące, podobnie jej przemiana bohaterów. Jednak jak napisałam na początku od tej książki oczekiwałam, by stanowiła lekką, nieskomplikowaną rozrywką i mimo kilka momentów, gdy poczułam się rozdrażniona swój cel spełniła doskonale.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu LUNA.

„Ktoś z nas będzie następny” Karen M. McManus

KTOŚ Z NAS BĘDZIE NASTĘPNY

  • Autorka: KAREN M. MCMANUS
  • SERIA: JEDNO Z NAS KŁAMIE. TOM 2
  • Wydawnictwo:ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 410
  • Data premiery: 02.11.2022r.
  • Data premiery światowej: 07.01.2020r.

Ktoś z nas będzie następny” Karen M. McManus to kontynuacja książki „Ktoś z nas kłamie” (recenzja na klik). Książki, która na początku ubiegłego roku doczekała się ekranizacji na platformie Netflix. Powieść opublikowało Wydawnictwo @Zysk i S-ka, a swoją polską premierę miała już jakiś czas temu. Ja do książki sięgnęłam chętnie. Pierwsza część zaskakująco mi się podobała. Liczyłam na kontynuację emocji i fabuły.

Opowiadana historia toczy się wokół nastolatków z liceum Bayview. Po traumatycznych przeżyciach związanych ze śmiercią Simona, młodą społecznością wstrząsa nowa zabawa esemesowa Prawda czy Wyzwanie. Bardziej odważni realizują zadania zlecone przez Nieznajomego. Mniej odważni lub mniej zaangażowani zostali zadenuncjowani. Wiele sekretów ujrzało światło dzienne niszcząc wątłe młodzieńcze relacje. Nagła śmierć Brandona, lokalnego lowelasa wstrząsa dzieciakami. Co z tym wydarzeniem ma wspólnego ojciec Knoxa, którego denerwują skróty przez niezabezpieczoną budowę syna?  Jakie znaczenie dla sprawy mają anonimy otrzymywane przez lokalnego działacza społecznego Eliego? I czy cokolwiek z wydarzeniami ma wspólnego nieżyjący już Simon Kelleher?

Podoba mi się układ książki. Został dostosowany do typowego, młodego czytelnika. Na początku książki autorka zawarła spis osób. Dzięki temu nieczytający pierwszą część bez problemu rozeznają się w bohaterach. Poznają kim jest Maeve Rojas i jej siostra Bronwyn, kim Knox Myers, a kim Phoebe Lawton. Narracja pisana jest z perspektywy pierwszoosobowej. To też pozwala młodemu czytelnikowi na większe utożsamianie się z losami bohaterów, a tym samym na bardziej pozytywny odbiór książki. Powieść podzielona jest na części, na które składają się rozdziały. Każdy rozdział ma określoną datę, a także wskazuje imię bohatera, z perspektywy którego został napisany. Narracja prowadzona jest równolegle. Czasem to samo wydarzenie pokazywane jest z perspektywy Emmy, Phoebe czy Knoxa.

Autorka skupiła się na typowych problemach nastolatków; braku akceptacji, samotności, braku zrozumienia, odwiecznej próby zdobycia akceptacji i licznych perypetiach miłosnych. Miałam wrażenie, że kwestie damsko – męskie zdominowały pomysł na fabułę. Mniej w książce jest thrillera, mniej mroczności i mniej ciekawych wątków dla mnie, więcej tematów obyczajowych i tych drżeń serca, które na szczęście już dawno za mną 😉. Fajnym wtrąceniem były relacje dziennikarskie, też wywiady, a także relacje z czatów internetowych. Dzięki temu prowadzona opowieść dostała jeszcze dodatkowego tempa i różnorodności.

Zdecydowanie książka może podobać się młodemu czytelnikowi. Dla mnie wiele młodych postaci zostało przedstawiony w sposób płaski, bez większego polotu, jednowymiarowo. Praktycznie charakterem nie byłam w stanie odróżnić dziewczęcych postaci, za wyjątkiem Maeve ze względu na jej chorobę. Podobieństwo między taką liczną grupą bohaterów spowodowało, że postaci mi się zlewały, plątały. Same wątki finalnie okazywały się mało znaczące, a finalna tajemnica potraktowana wręcz po macoszemu. Niby jest, a jednak okazała się niczym specjalnym.

Podobało mi się stwierdzenie „nomofobia”, z którym spotkałam się po raz pierwszy. To nic innego lęk przed brakiem dostępu do telefonu komórkowego na który cierpią nastolatkowie. Utożsamiłam się z zaburzeniem selektywnej utraty słuchu. Chyba na nie cierpię, szczególnie w komunikacji z moimi nastoletnimi dziećmi😊. Zrozumiałam również, że temat destrukcyjnej kultury plotkarstwa jest bardzo ważny, szczególnie wśród młodzieży. Więc nie uważam czasu spędzonego z książką za całkiem stracony😊.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Anne z Szumiących Wierzb” Lucy Maud Montgomery

ANNE Z SZUMIĄCYCH WIERZB

  • Autorka: LUCY MAUD MONTGOMERY
  • Wydawnictwo: MARGINESY
  • Cykl: ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA (tom 4)
  • Liczba stron: 368
  • Data premiery w tym wydaniu: 18.01.2023r.
  • Data 1 wydania polskiego: 1959r.
  • Data premiery światowej: 1936r.

Chronologicznie czwarta część cyklu „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery została po raz pierwszy opublikowana w Kanadzie w 1936r. W Polsce znamy ją pod nazwą „Ania z Szumiących Topoli”. Zapewne pierwszemu wydawcy w roku 1959 topole lepiej się kojarzyły niż wierzby😊. @wydawnictwomarginesy kontynuuje swoją misję odczarowywania Ani w formie nam znanej i lubianej. Warsztat Anny Bańkowskiej wykorzystany tym razem został do publikacji na nowo przetłumaczonej z oryginału „Anne z Szumiących Wierzb”. Książka premier miała 18 stycznia br. i dla mnie stanowiła obowiązkową, styczniową lekturę😉.

Anne Shirley świeżo upieczona magister nauk humanistycznych, dostaje posadę kierowniczki wyższej szkoły w Summerside. Jej życie prywatne nie uległo znacznej zmianie. Jest nadal zaręczona z Gilbertem Blythe’em studiującym medycynę na Uniwersytecie Redmondskim w Kingsporcie, z którym wymienia listy. W trakcie trzyletniej pracy relacjonuje w korespondencji do Ukochanego, co dzieje się na Zielonych Szczytach. Pisze o Dianie, swej wieloletniej przyjaciółce, która po ślubie ma mniej dla niej czasu. A po urodzeniu synka jej zakresem obowiązków staje się tylko dom, dziecko i mąż Diany – Alfred. Dzieli się z nim swoimi przygodami w zarządzanej przez siebie szkole, a także opisuje pokój na wieży w domu o nazwie Szumiące Wierzby, gdzie rządy sprawuje Rebecca Dew, w którym mieszka.

Bardzo dobrze przetłumaczona i wydana książka. Kolejna część, idealna dla fanki Anne z Zielonych Szczytów (ooops o mało co napisałabym: Ani z Zielonego Wzgórza😉). Mimo, że lata nastoletnie mam dawno za sobą, a fascynację historią i przygodami Ani już pamiętam tylko ze wspomnień, miło czytałam o jej perypetiach. O jej doświadczeniu z domem o nazwie Szumiące Wierzby, o jej sąsiadach i jego mieszkańcach. A także o wpływowej rodzinie Pringle’ów, których Anne próbuje do siebie zjednoczyć. Którym próbuje pokazać się z jak najlepszej strony. Kompletnie zapomniałam o bohaterce, którą Lucy Maud Montgomery musiała zapewne wprowadzić na wzór Anne, o dziewczynce o nazwisku Grayson. Wychowywaną samotnie przez babkę. Wychowywaną w braku miłości. Ten wątek okazał się nostalgiczną podróżą w pierwszą część cyklu, która najczulej zagrała na moich emocjach. Świetny okazał się ten temat kanibalizmu podjęty przez autorkę, o którym – jak również przyznaję – kompletnie zapominałam.

Bez względu na tłumaczenie, kolejną powieść autorstwa Lucy Maud Montgomery odebrałam w sposób analogiczny, jak poprzednie. Jako książkę pełną ciekawych przygód. Jako opis ówczesnego społeczeństwa i szerzących się w nim teorii, poglądów i spostrzeżeń. Jako epopeję na relacje międzyludzkie, w których szczerość i energiczna postawa głównej bohaterki jest w stanie przezwyciężyć wrogość. Jako epitafium rodziny, które pokazuje miłe oku, pozytywne ścieżki sieroctwa, którego i wtedy, i teraz jest wszędzie pełno. Jako odę do domu, w którym miejsce nie znajdą tylko domownicy o każdej porze dnia i nocy, lecz także przyjezdni. Zaproszeni przez Anne goście. Odrzuceni, negatywnie nastawieni, samotni…

Na moim blogu znajdziecie wszystkie poprzednie wydania nowego tłumaczenia od @wydawnictwomarginesy. Począwszy od Anne z Zielonych Szczytów, przez Anne z Avonlea, aż po Anne z Redmondu. Zachęcam Was do poznania tej nowej Ani. Nieprzerwanie od pierwszego tomu, w którym po latach, całkiem inaczej mogłam zapoznać się z Anne. Miłej lektury😊.

Moja ocena: 7/10

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Wydawnictwa Marginesy, za co serdecznie dziękuję.

„Natura Śródziemia” Carl F. Hostetter, J.R.R. Tolkien

NATURA ŚRÓDZIEMIA

  • Autor: J.R.R. TOLKIEN
  • Redakcja: CARL F. HOSTETTER
  • Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
  • Liczba stron: 562
  • Data premiery: 6.12.2022r.
  • Data premiery światowej: 24.06.2021r.

Natura Śródziemia” to nic innego jak publikacja przygotowana dla fanów twórcy cyklu „Władca pierścieni”, i książki „Hobbit” J.R.R. Tolkiena. Tym razem w świat niepublikowanych zapisów nie zabrał mnie syn pisarza, lecz Carl F. Hostetter znany analityk myśli i twórczości Tolkiena. Książka premierę miała w minione Mikołajki😊 i wydana została nakładem Wydawnictwa @Zysk i S-ka.

Książka zasługuje na Waszą uwagę, gdyż jest to pierwsza w historii publikacja ostatnich pism Tolkiena na temat Śródziemia. Autor postarał się o bardzo wnikliwą i kompleksową redakcję. Jako znawca twórczości pisarza zabrał czytelnika w świat, o powstawaniu którego, czytelnik nie ma i nie miał dotychczas pojęcia.

Książka odpowiada na pytania:

  • Jak Tolkiem stworzył ten magiczny świat?
  • Co nim kierowało?
  • Z jakich szkiców utkał tak złożoną rzeczywistość?
  • Skąd pomysły na elficką nieśmiertelność i gdzie jest jej początek?
  • Gdzie źródło miała moc Valarów?
  • Jakim cudem Tolkien wpadł na pomysł wyglądu różnych fantastycznych postaci i krain?

To zbiór pewnych informacji uzupełniających powieści, z których Tolkien zasłynął na całym świecie. Fakt faktem po czasie, ale jednak. Nie ukrywam, że bez wiedzy zawartej w tej, jak i w „Księdze zaginionych opowieści. Część 1 ” (recenzja na klik) książce można się obejść. Jednocześnie czerpiąc szereg satysfakcji i radości z zanurzania się w świecie Śródziemia. Jeśli jednak ktokolwiek z Was jest zafascynowany magicznym życiem przedstawionych w powieściach Tolkiena to warto sięgnąć do tej publikacji. Stanowi ona idealne uzupełnienie i równocześnie kompendium wiedzy na temat tworzonego świata, o którym świat kilkadziesiąt lat po jego stworzeniu świat nie potrafi zapomnieć.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

„Do cna” Katarzyna Bonda

DO CNA

  • Autorka: KATARZYNA BONDA
  • Wydawnictwo: MUZA
  • Seria: JAKUB SOBIESKI. TOM 3
  • Liczba stron: 352
  • Data premiery: 11.01.2023r.

W ubiegłotygodniową premierową środę na polskim rynku czytelniczym pojawiła się kolejna część serii stworzonej przez @Katarzyna Bonda z Jakubem Sobieskim. Tytuł debiutujący w dniu 11 stycznia br. „Do cna” jest trzecim tomem cyklu wydawanego nakładem @wydawnictwo.muza.sa. Dwie poprzednie części to: „O włos” (recenzja na klik) oraz „Ze złości” (recenzja na klik). Zwięzłe tytuły = zwięzłe fabuły. Czy i tym razem będzie tak samo?

Przemyślałem sprawę. Tak, jestem twoim ciałem. Zjedz mnie.” -„Do cna” Katarzyna Bonda.

Zaciekawiłam Was cytatem? O to mi chodziło. A wierzcie dalej jest jeszcze bardziej ciekawiej.

Wszystko zaczyna się od rautu w którym uczestniczył Jakub Sobieski, detektyw wraz z kapitanem Tadeuszem Orzechowskim z agencji Sobieski Reks z Warszawy. Wśród zaproszonych sama śmietanka towarzyska. Brylująca wśród gości księżna Grażyna Światopełk – Stadnicka wynajmuje agencję do odnalezienia jej syna Antona. Sobieski wraz z Oziem wyrusza więc do Guzowa, w którym znajduje się pałac rodowy zleceniodawczyni. W tym samym czasie w okolicznym Żyrardowie znalezione zostają kości ludzkie. „Kości, uprzednio ugotowane i przyprawione, jeszcze pachną rosołem.”

I tym razem Pani Kasia Bonda swą fantazją wbiła mnie w fotel. Ponownie skomplikowana historia, w której – jak to od jakiegoś czasu bywa – ofiary mieszają się ze sprawcami, sprawcy okazują się ofiarami, a zleceniodawcy Sobieskiego mataczą, gmatwają i skrywają swoje tajemnice.

Akcja dzieje się od 3 lipca do 11 lipca w Warszawie, Żyrardowie i Guzowie. Choć zarówno warstwa czasowa jak i geograficzna nie została wyraźnie zaznaczona. Autorka skupiła się w swej najnowszej książce na wątku kryminalnym, który osadziła w interesującym środowisku bogaczy, zubożałych i też nie arystokratów. Zresztą już w pierwszych zdaniach Bonda wprowadziła czytelnika w środowisko, o którym zamierzała pisać. Na uwagę zasługują tytuły siedmiu rozdziałów. Po przeczytaniu opisu Wydawcy wręcz przyprawiające mnie o dreszcz. Takie sformułowania jak „Żeberka w miodzie”, czy „Móżdżek w burakach”, a przede wszystkim „Niewiniątko pieczone w przaśnym chlebie” nabrały całkiem innego wymiaru.

Sam Sobieski, jak zwykle wysoki, wytatuowany i umięśniony. Borykający się z Iwoną, niespodziewanym ojcostwem i uczuciem do Ady. Jego uwaga została skupiona na środowisku gejów, rodowych tajemnic, psychopatycznych pragnień i niezaspokojonych kanibalicznych żądz. Bonda z konceptu wyszła całkiem obronną ręką. Stworzyła kryminał, w którym mniejsze znaczenie miała praca śledczych, od osobowości, z którymi Sobieski z Oziem musieli się stykać.

Autorka zapunktowała wieloma aspektami. Po pierwsze wprowadziła motyw Meyera. Z przymrużeniem oka przedstawiając go jako niegroźnego świra😊. Po drugie cudne nazwiska, o których wspomniałam w poprzedniej recenzji oraz imiona. Zafascynowałam się Eustachym, Noemi, Hugonem i Sereną😊. Arcyciekawa okazała się sama Grażyna. Nie taka typowa Grażyna😉. Po trzecie nawiązaniem do sytuacji geopolitycznej w Europie. Ze zdziwieniem przeczytałam „(…) On sam oglądał go podczas szkolenia przed wyjazdem na misję, by przygotować się do udziału w działaniach wojennych w Ukrainie”. Kompletne zaskoczenie. Trochę jakby „ni w pięść, ni w oko” a jednak stanowiące ukłon w stronę bieżącej sytuacji przygranicznej. Będąc jednak dość spostrzegawcza wspomnę, że w jednym zdaniu patrol, chyba się pomylił Autorce z partolem. Sami sprawdźcie jak to brzmi i osądźcie: „Partole, interwencje, zabezpieczanie terenu, papierkowa robota. Do tego służę w tej komendzie.” Według mnie miało być „patrole” jak nic😊. Cytując bohaterkę wypowiadającą te słowa muszę wspomnieć o Osie, która jak dla mnie okazała się postacią najbardziej mnie zawodzącą. Z butnej strażniczki prawa przemieniła się gdzieś po drodze w karierowiczkę. Nie mogę jednak winić Pani Kasi. W życiu przecież ciągle się tak dzieje.

Udana kontynuacja cyklu z Kubusiem Sobieskim. Zasługuje na uwagę wszystkich fanów Kasi Bondy oraz kryminałów. Pisanych dla rozrywki, trochę z przymrużeniem oka. Czasem nie do końca poważnie. Szczerze polecam!!!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza.