„Afekt” Remigiusz Mróz

AFEKT

  • Autor: REMIGIUSZ MRÓZ
  • Seria: JOANNA CHYŁKA (TOM 13)
  • Wydawnictwo: CZWARTA STRONA
  • Liczba stron: 544
  • Data premiery:23.03.2021r.
  • Moja ocena: 8/10

(…) kiedy wybrałam sobie partnera na resztę życia. Było trochę jak z otwieraniem lodówki co godzinę. Wiesz, o czym mówię? Nikt nie sprawdza, czy aby nie pojawiło się w niej nic nowego, tylko czy nasze wymagania spadły już na tyle, żeby wybrać coś, co już w niej jest”.

„Afekt” Remigiusz Mróz

Niech nie zmyli Was Chyłka z zaproponowanego przeze mnie cytatu. Nie dajcie się nabrać. To nie ona. Nawet jeżeli wypowiedziała taką kwestię to tak naprawdę, nigdy wielokrotnie nie próbowała licząc, że wreszcie obniży swoje wymagania. Chyłkę znam już od 13 książek. Można powiedzieć, prawie rodzina. Wierzcie mi, to ktoś, kto nie godzi się na bylejakość. To ktoś, kto musi mieć wszystko co najlepsze. To ktoś, kto musi być najlepszy. I za to ją uwielbiam. Serię o Chyłce recenzowałam już niejeden raz. Gdybyście chcieli porównać moje poprzednie recenzje wystarczy kliknąć: PrecedensEkstradycjaWyrokUmorzenie, czy Testament. Muszę przyznać, że jestem stała w swoich uczuciach. Zwykle 8/10. Nie ukrywam, że za każdym razem gdy sięgam po nowy ton serii zastanawia mnie, czy ten tom będzie ostatni oraz skąd ten @RemigiuszMróz bierze pomysły na fabułę dla niej. Dla Chyłki. Przecież to postać nietuzinkowa, ciekawa, wyjątkowa. Kobieta stal, o wysokiej inteligencji, wygórowanym poczuciu własnej wartości oraz mistrzostwie w ripoście. Jak autor ciągle za nią nadąża?  Jak radzi sobie z jej przesadzonymi ambicjami? Jeśli bohaterka jest tak wyjątkowa, to jaki musi być jej stwórca? Ciągle mnie to zastanawia.

Co tym razem?

Tym razem Remigiusz Mróz dotknął w serii o Chyłce tematu pedofilii. Po rozpoczęciu pracy u dotychczasowego konkurenta, kancelarii KMK Joanna Chyłka wraz z Kordianem Orlińskim, zwanym Zordonem, zostaje poproszona o bronienie Mirosława Halskiego, brata kandydata na prezydenta. Halski oskarżony jest o obcowanie z nieletnią. Dziewczyną poniżej piętnastego roku życia. Klient przedstawia jednak dowody na to, że oskarżenie jest próbą wyłudzenia 300 tysięcy złotych. Potencjalna ofiara próbowała podobnego manewru wiele lat wcześniej, oskarżając znanego polityka, późniejszego premiera o ten sam czyn. Okazało się, że oskarżenie było wyssane z palca. Do oskarżenia, a tym bardziej skazania nie doszło. Chyłce temat wydaje się wygrany. Liczy na szybkie zakończenie sprawy i łatwo zarobione pieniądze. Dlatego się godzi na reprezentację oskarżonego o pedofilię. Niestety temat komplikuje się, gdy okazuje się, że domniemana ofiara nie żyje od ponad dziesięciu lat. Na domiar wszystkiego była najlepszą przyjaciółką byłej dziewczyny Zordona, z którą los styka go przy okazji tej sprawy. W sposób nieprzewidywalny. Sprawa dodatkowo się wikła, gdy okazuje się, że przeciwnikiem Chyłki będzie jej były Szef – Żelazny. Żelazny, który po wielu latach wspólnej współpracy zna jej wszystkie chwyty i taktyki wykorzystywane w obronie klientów. Sprawa nie wydaje się już taka prosta, a taktyka bez wad. Tym bardziej, że para prawników niespodziewanie dostaje zaproszenie do Belwederu, na herbatkę w towarzystwie prezydent kraju Mileny Hauer. Jaka jest motywacja oskarżycielki Mirosława Halskiego? Co tak naprawdę się działo w wilii w Józefowie? Czy dzieje się to nadal, czy to tylko kolejna polityczna prowokacja? Chyłka nie poddaje się. Podejmuje rękawicę. Mimo, że jak sama mówi, doskwiera jej „(…) subtelne, ale uporczywe i ustawiczne poczucie, że jestem nie na swoim miejscu”. Uczucie, że coś jest nie tak. Że tak naprawdę wszystko się toczy gdzieś indziej w sieci „(…) pewnych… zależności między ludźmi, którzy w tym kraju mają coś do powiedzenia”. I jeszcze coś. Komu zależy na Chyłce i Kordianie? Kto ma tyle odwagi zwracając się w anonimach do Chyłki „Asiu”!!! Anonimach sugerujących, że Chyłka i Kordian mają do czynienia w kancelarii Krat, Messer i Kosmowski z szefem organizacji „ludzi trzymających władzę”. Co ważne, to wszystko dzieje się na pierwszych sześćdziesięciu stronach książki. Później jest jeszcze bardziej ciekawie. Pamiętajcie, książka ma 544 stron. Wszystko przed Wami.

Należy się ósemka  

Dlaczego? Z wielu powodów. Po pierwsze w książce Mróz wplótł wątki ze swej innej serii, tj. serii książek z gatunku political fiction „W kręgach władzy”. Czytaliście ten cykl? Jeśli tak, to gratuluję dobrego wyboru. Jeśli nie, koniecznie musicie nadrobić. Dla nieczytających tego cyklu powiązanie jest niemożliwe do wyłapania. To są właśnie nowe wątki. Wątki o mechanizmach władzy istniejących w polskiej polityce nie tylko fikcyjnej, lecz także – czego jestem prawie pewna – rzeczywistej. Autor już wcześniej łączył bohaterów różnych serii w swoich publikacjach. Wystarczy wspomnieć chociażby jedną z moich ostatnich recenzji jak „Osiedle RZNiW” (Osiedle RZNiW), gdzie to właśnie Chyłka pojawia się w zakończeniu. Jest to inteligentny zabieg dla fanów Remigiusza Mroza. Cóż to za wielka przyjemność czytać o powiązanych w fabule jednej książki swoich ulubionych bohaterach.

Po drugie Mróz podjął temat bardzo ważny. Temat pedofilii. Temat nakłaniania młodych niepełnoletnich dziewcząt do uczestnictwa w tak zwanych imprezach, gdzie za kilkaset złotych mają być towarzyszkami bogatych, znanych, wpływowych. Znacie ten temat zapewne z relacji dziennikarskich. Głośno było wiele lat temu o imprezach organizowanych w podwarszawskich rezydencjach, na które były zapraszane polskie licealistki czy gimnazjalistki. Może te wydarzenia stały się inspiracją dla Mroza do wykreowania tej fabuły? Nigdy się nie dowiem. Ważne, że temat został tak inteligentnie opisany we współczesnej prozie. Temat, który zwykle ukrywamy. Staramy się uciszyć. Kto chce czytać lub słuchać o naiwnych dziewczętach, które „rzekomo” nie były świadome po co jadą do podwarszawskich willi? „Rzekomo” to słowo klucz. Zawsze się pojawia przy okazji takich wątków. Zawsze znajdzie się ktoś, kto to słowo wypowie. Zwykle jest to ktoś nieświadomy wpływu tych wydarzeń na przyszłe życie młodych dziewczyn.

 Po trzecie konsekwentny styl. Takiej bohaterki jak Chyłka nie znam w żadnej serii polskiej literatury. Mróz ciągle musi nadganiać i dostosowywać się do zresztą własnych z poprzednich serii wyobrażeń o głównej bohaterce. Styl Chyłki, która uparcie wypowiada cięte riposty jest nie do podrobienia. Dowody, przykłady? Proszę bardzo:

·         „Zabawmy się w grę pod tytułem „wypierdalanie”. Ty zaczynasz”.

·         „(…) gdzieś rośnie drzewo produkujące tlen, dzięki któremu tych trzech kretynów może oddychać. Powinni je przeprosić”.

·         „Ponieważ gdyby znalazł pan lepszą prawniczkę, dostałby pan Nobla z chemii za odkrycie dotychczas nieznanego pierwiastka…”

·         „Nie przerywa się Chyłce, kiedy milczy”.

Itede, itepe. W książce jak zwykle roi się od specyficznych mądrości Chyłki i jej wysublimowanego poczucia humoru. Jest to styl, który do tej pory nie został podrobiony w żadnej książce, którą czytałam, a czytałam ich sporo.

 Po czwarte tak jak Mróz wspominał w poprzednich książkach serii, kancelaria, w której ostatecznie wylądowali Chyłka i Zordon jest typową korporacją. Autor jak mówił, tak też uczynił. W książce roi się od korpogadki. Mamy tu liczne zapożyczenia jak „czekamy na ciebie w conference roomie”, „idzieś or what?”, „sfokusuj się na chwilę”, zbriefuj mi, co się dzieje”, „kolnęłaś już do niego?, „większego fakapu tutaj nigdy nie było”, czy znany korposzczurom w całej Polsce „asap” oraz taką korpopaplaninę jak: „wiadomka”. Ta konsekwencja sprawia, że książka jest faktyczną częścią jednej całości. Całości rzeczywistości Chyłki. Rzeczywistości tak zakorzenionej w świecie czytelniczym postaci, że można się pomylić i uznać, że… ta Chyłka istnieje naprawdę. A może o to tu chodzi? Może chodzi o pokazanie istniejącej w rzeczywistości Chyłki? Znacie jakąś? Znacie kobietę podobną do niej? Wiele bym dała, by uścisnąć jej dłoń …

 Po piąte zakończenie. Jak zwykle nieoczywiste. Wszystko się zmienia w ułamku sekundy, w kolejnych pięciuset słowach. To duża umiejętność konstruować tak nietypowe zakończenia, które są zaskoczeniem dla czytelnika.

Mróz tworzy różne książki, różne fabuły, różne postaci. To nie tak, że autor jest przewidywalny. Autor jest wszechstronny. Nie wymagam w serii o Chyłce takich wrażeń, czy hipsterskich opisów, dialogów jak np. w „Osiedlu RZNiW”, czy sekretów i tajemnic jak w serii z Burzą i Sewerynem, która zaczyna się od „Listów zza grobu”. W serii o Chyłce wymagam 100% Chyłki. Nawet jeśli Chyłka i Zordon dojrzewają. Dojrzewa ich relacja. To nadal są 100% oni. Jedyni w swoim rodzaju. A dodatkowe zabiegi literackie jak wprowadzenie nowej postaci, aplikantki Zawady, czy bohaterów serii „W kręgach władzy” tylko czyni kolejną książkę serii jeszcze ciekawszą.

Powieść czytało się lekko i szybko. Pochłaniałam stronę za stronę. Trudno uwierzyć, przeczytałam ją w jeden dzień.  To dzięki szybkiej akcji i ciekawym dialogom. Najgorsze jest to ☹, że dopiero co skończyłam „Afekt”, a już jestem ciekawa kolejnego tomu i tego co się zadzieje z Chyłką i Zordonem.

Za możliwość recenzji książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

4 uwagi do wpisu “„Afekt” Remigiusz Mróz

Odpowiedz na dominika glo Anuluj pisanie odpowiedzi

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s